Dodaj do ulubionych

Pan Tadeusz - opinie

IP: *.paradowski.biz / *.biz 29.12.03, 10:27
Interesują mnie opinie zwykłych ludzi na temat książki "Pan Tadeusz". Jestem
nauczycielką i chciałabym te opinie wykorzystać na lekcji. Będę bardzo
wdzięczna, jeśli ktoś się podzieli ze mną swoimi odczuciami i przemyśleniami.
Obserwuj wątek
    • Gość: a Re: Pan Tadeusz - opinie IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.03, 21:37
      Moim zdaniem szkoda na nia marnowac czas!
      Ksiazka jest ckliwa, naiwna i dzisiaj raczej przebrzmiala.
      Gombrowicz jak zawsze trafnie podsumował autora w wywiadzie z D. de Roux "Jakże
      ja mogłem oprzeć się na Mickiewiczu, wspaniałym poecie, ale o koncepcjach i
      horyzontach pobożnego dziecka, zabłąkanego w kiepskie mistycyzmy".
      Pan Tadeusz nie jest dobrą książką ale przecież w szkole nikt się do tego nie
      przyzna (zwłaszcza nauczycielka) , przecież Mickiewicz wielkim poetą był.
      Wogole to w szkole poświęca się dużo czasu na pierdoły zamiast zainteresować
      młodzież bardziej współczesną literaturą, której prawie wcale nie czyta się w
      tym przybytku wiedzy.
      Proszę zapytać uczniow kto czytał Singera, Austera, Sallingera, Vonnegurta.
      Dobrej literatury (może poza kilkoma wyjątkami) niestety nie przerabia się w
      szkole.
      Program nie pozwala. A nauczyciele zwykle trzymają się go sztywno bo mają za
      mało fantazji żeby wyjść poza rutynę i wpuścić w zatęchłe lekcje powiew
      świeżości.
      • lena_magda Re: Pan Tadeusz - opinie 29.12.03, 23:00
        "Dobrej literatury (może poza kilkoma wyjątkami) niestety nie przerabia się w
        szkole"


        :( Zasmuciłaś/-eś mnie tym... Zupełnie się nie zgadzam. Nie znać historii
        swojej literatury to prosta droga do nieznania swej historii, tożsamości,
        siebie. Zastanawia mnie dlaczego tyle osób twierdzi, że dawna literatura to
        takie badziewie. Okej, masz rację mówiąc o wielu dobrych współczesnych
        książkach, których się w liceum nie czyta. Ale na nie przyjdzie czas - jeszcze
        mogą poczekać na bycie kanonem - choć dla wielu osób już są. Nie przepadam za
        Panem Tadeuszem, ale to ważna dla nas, Polaków książka. I napewno nie szkoda na
        nią czasu, choćby z tego powodu, by dowiedzieć się co kiedyś było dla nas
        ważne. A ocena faktycznie moze być różna. W dawnej literaturze powiedziano
        wszystko. Współczesność tylko to przetwarza bawiąc się przy tym formą.
        Uczepiłam się tak tych "staroci", bo jak rozumiem to je oceniasz negatywnie,
        tak?

        Fakt, że w szkole wciąż dominuje jedynie słuszna prawda, nauczyciele boją się
        mieć własne zdanie i DYSKUTOWAĆ z uczniami, zamiast NAUCZAĆ ich, co autor
        chciał powiedzieć. Przez to nie umiemy rozmawiać o literaturze i na studiach
        przeżywamy szok, że jednak można inaczej... Smutne to...

        Jestem ciekawa, co sądzi o tej naszej rozmowie założycielka wątku ? ;))

        serdeczności
        • Gość: spacer_cynika Re: Pan Tadeusz - opinie IP: *.toya.net.pl 30.12.03, 16:52
          Cóż, ja nie jestem zwolennikiem twórczości pana Mickiewicza. Mimo wszystko
          jego dzieła każdy Polak powinien znać (szczególnie "Pana tadeusza", który mimo
          wszystko jest polską epopeją). Napisałaś, Leno, "Zastanawia mnie dlaczego tyle
          osób twierdzi, że dawna literatura to takie badziewie" - wiele książek "dawnej
          literatury" jest godnych przeczytania (choćy "Faust", czy "Raj utracony" i
          wiele, wiele innych) jednakże w szkole owych lektur się nie omawia, tudzież
          omawia się ich fragmenty. Zasmucające, czyż nie?
      • Gość: Jan Mickiewicz a Gombrowicz IP: *.dclient.hispeed.ch 29.12.03, 23:21
        Teraz jest moda na brązowienie Gombrowicza, może by go trochę odbrązowić?
        Że niby wieszczem wielkim był?
        Czytałem Pornografię i Trans-Atlantyk i drażniło mnie jego ciągłe chichranie.
        To a propos komentarza: "o koncepcjach i horyzontach pobożnego dziecka,
        zabłąkanego w kiepskie mistycyzmy". Nie wiem, czym jest Gomrowicz wyższy.
        Stylistycznie jest ciekawy, ale właśnie jego koncepcje i horyzonty mi nie leżą.

        A Pan Tadeusz?
        Oczywiście, by przebrnąć przez utwór z innej epoki trzeba się umieć wsłuchać w
        język, niewątpliwie wymaga to pewnego wysiłku. Ale od licealisty można chyba
        tego oczekiwać. Może się konkretny utwór komuś podobać, lub nie, ale programowe
        odrzucenie klasycznego kanonu literatury (dead white males), to ubóstwo
        umysłowe pokolenia '68 (myślę o zachodnim roku '68).

        Co do konkretnych pozycji literatury współczesnej można dyskutować, każdy
        będzie miał zastrzeżenia. Ale coś dobrego się powinno znaleźć. Myśmy za Gierka
        czytali Dżumę i Komu bije dzwon - nie uważam, by był to stracony czas.

        A Vonneguta kiedyś bardziej lubiłem, teraz myślę, że za bardzo marudzi.
    • Gość: Ewa Ja nie bardzo rozumiem... IP: 157.25.31.* 30.12.03, 08:36
      ...w jaki sposób te opinie będą wykorzystywane i jakoś nie do końca mi się to
      podoba (mogę prosić o dwa słowa wyjaśnienia? po co to właściwie? co za lekacja?
      w jakiej szkole?), nie wiem też, czy jestem "zwykłym ludziem" (jakie są
      kryteria?), ale powiem. PT jest przede wszystkim zabawny, to jedyna rzecz,
      którą można o nim powiedzieć z całą pewnością. Mnóstwo komicznych sytuacji,
      polska szlachta pokazana w krzywym zwierciadle, choć zarazem z dobrotliwym
      sentymentem. Dzięki temu dobrze się czyta, tyle że trzeba z uwagą. Ja za
      pierwszym razem, czyli jakos tak w 7. czy 8. klasie nie załapałam, że Tadeuszek
      pomylił Zośkę z Telimeną (kurczę, jakaś dziwna byłam !!!), no i opadło mi 3/4
      śmiechu...
      Do tego piekny, gładki język, co w pełni wyszło na jaw przy okazji filmu.
      • arana Re: Ja nie bardzo rozumiem... 30.12.03, 11:14
        Gość portalu: Ewa napisał(a):

        >[...] Ja za pierwszym razem, czyli jakos tak w 7. czy 8. klasie nie załapałam,
        że Tadeuszek pomylił Zośkę z Telimeną (kurczę, jakaś dziwna byłam !!!), no i
        opadło mi 3/4 śmiechu [...]


        Dzięki, Ewo, za to wyznanie, myślałam, że tylko ja byłam taka nieuświadomiona,
        zupełnie nie mogłam zrozumieć problemów Tadeusza z damami! :)
        Czytałam PT jeszcze wcześniej, w szóstej klasie, nie jako lekturę, po prostu
        wzięłam z półki. Przebiegłam szybko inwokację i - pamiętam doskonale - od
        słow: "Śród takich pól przed laty..." weszłam w magiczny świat.
        Czytałam zachłannie, połykając wszystko na raz. Dopiero po skończeniu wracałam
        w różne miejsca, by jeszcze raz przeżyć albo coś wyjaśnić (przede wszystkim to
        damsko-męskie sprawy).

        Potem nastąpiło szkolne, kiczowato - sentymentalne podejście "na kolanach".
        Tu przypomniało mi się wyznanie Boy'a, który był katowany w szkole
        wielomiesięcznym dyktowaniem dokładnego życiorysu Mickiewicza. Gdy nauczyciel
        doszedł do 'wiekopomnej' informacji, że PT został napisany w domu przy ulicy
        Saint-Nicolas-d'Antin, mały Żeleński parsknął śmiechem i - oczywiście - został
        wyrzucony z klasy. Za to na całe życie zapamiętał tę 'nadzwyczajną' informację,
        a ja razem z nim.

        Nie czytam Mickiewicza 'do poduszki'(choć Słowackiego - tak), nie wracam nawet
        do PT, ale do dziś czuję przyjemny dreszcz, gdy wspomnę słowa: "Śród takich
        pól..." i to magiczne, dziecinne przeżycie.

        Arana
        • Gość: Ewa Teraz i ja czuję sie lepiej... IP: 157.25.31.* 30.12.03, 11:22
          ...bo długo się wahałam, czy zamieścić na tym szacownym, nieco wysnobowanym :-)
          forum takie ekshibicjonistyczne wyznanie. Ale skoro jest nas dwie... Pozdrawiam!
          :-))))
          • Gość: Magdalenka Re:Dziekuje za zwrocenie uwagi IP: *.sasiedzi.pl 30.12.03, 12:53
            Zaraz zaczne czytac Pana Tadeusza, aby przekonac sie o tej pomylce Tadeusza, do
            tej pory do mnie nie dotarlo...
          • Gość: yaga Re: Teraz i ja czuję sie lepiej... IP: *.chello.pl 30.12.03, 13:04
            Trzy, co najmniej trzy! Nie zabierałam dotąd głosu, bo - co tu kryć - jestem
            polonistką. Ale i PT i w ogóle Mickiewicza czytam "jak zwykły człowiek", dla
            przyjemności, choć od ukończenia szkoły minęło już niemal 50 lat. Nawet kiedyś
            załozyłam taki wątek (Mickiewicz, Słowacki). Moja sugestia co do ewentualnej
            lekcji: poradzić uczniom, żeby skupili się na fabule, potraktowali PT jak
            powieść wierszem. Drugi punkt to humor, ileż tam śmiesznych momentów! Nie
            chodzi tylko o słynną scenę z mrówkami, ale np. o opowieść Telimeny o piesku,
            spór o Kusego i Sokoła, scena, w której ukazuje się Asesor przebrany po
            francusku albo ta piękna rozmowa Gerwazego z Protazym pod koniec... No i nic
            nie poradzę, że wciąż uwielbiam koncert Wojskiego.
        • Gość: Jarecka Re: Ja nie bardzo rozumiem... IP: 62.121.73.* 30.12.03, 23:59
          "magiczne, dziecięce przeżycie" - opisałaś coś ...nieopisywalnego. Aż się
          uśmiecham.
          Pozdrawiam serdecznie. Też czytuję Słowackiego - "Beniowskiego".
          Hania
          • arana Re: Ja nie bardzo rozumiem... 31.12.03, 00:07
            Gość portalu: Jarecka napisał(a):

            > "magiczne, dziecięce przeżycie" - opisałaś coś ...nieopisywalnego. Aż się
            > uśmiecham.


            Reaguję na książki w sposób niuleczalnie emocjonalny. :)



            > Pozdrawiam serdecznie. Też czytuję Słowackiego - "Beniowskiego".
            > Hania

            Właśnie przede wszystkim o "Beniowskim" myślałam, pisząc o czytaniu Słowackiego
            do poduszki.

            Pozdrawiam

            Arana
            • Gość: Jarecka Re: Ja nie bardzo rozumiem... IP: 62.121.73.* 31.12.03, 13:37
              Miło się "spotkać". Dobrego Nowego Roku, Arana
              Serdecznie pozdrawiam, HJ
              • arana Re: Ja nie bardzo rozumiem... 31.12.03, 19:59
                Gość portalu: Jarecka napisał(a):

                > Miło się "spotkać". Dobrego Nowego Roku, Arana
                > Serdecznie pozdrawiam, HJ

                Dzięki! Nawzajem dużo piękna i radości!

                Arana
    • Gość: Jarecka rodzinnie IP: 62.121.73.* 30.12.03, 14:19
      W szkole, jeśli o mnie chodzi, nie sprawdził się kompletnie. "Wciągał" mnie w
      dziwnych momentach - przed egzaminami do liceum, kiedy zaglądałam, żeby znaleźć
      jakiś opis przyrody czy "poloneza czas zacząć" ni stąd ni zowąd przeczytałam
      prawie całego (mimo, że nie był to czas "po temu"). Potem dokładnie tak samo
      przed egzaminami na studia. Wszyscy się uczyli "normalnie", a ja
      zupełnie "nienormalnie" zaczytywałam się w dziejach pogmatwanych Robaka.
      Ale to wszystko, że tak się wyrażę, "małemiki".
      Kiedy już byłam żoną i matką pacholęcia 11-12 lat otworzyłam sobie PT nie
      pamiętam po co. Syn podszedł przypadkiem, o coś pewnie zapytał, jakiś
      atrakcyjny kawałek mu przeczytałam, potem on mnie jakiś kawałek i ... jak
      wrócił mój mąż to już w najlepsze czytaliśmy z podziałem na role wyrywając
      sobie egzemplarz. Ponieważ śmiechu było przy tym i facecji - kolega małżonek
      się dołączył. Znaleźliśmy w domu nawet drugi egzemplarz. A po dwóch dniach
      nawet przynieśliśmy z biblioteki trzeci bo zabawa zaczęła stwać się przednia.
      Misiek miał zasadniczo najlepsze role bo Soplicy i PT, ja - damskie i trochę
      narratora, mąż - resztę. Podział na role nie był sztywny, jeśli ktoś popisywał
      się za długo to mu "odbierano" kwestię, jak się komuś pięknie udało - to były
      oklaski. Chcecie - to wierzcie, ale nie omijaliśmy nawet opisów przyrody,
      księga po księdze, od pierwszej do jedenastej. A potem do ostatniej - nie
      mogliśmy się zebrać i tak już zostało do dziś.
      W pewnym stopniu atrakcja polegała na tym, że robiliśmy coś razem, bez powodu,
      zwyczajnie dla przyjemności. Dzieci to lubią i dorośli też. A przy okazji PT
      stał się bliższy. To trzeba czytać na głos, a samemu trochę głupio.
      Pozdr, HJ
      • Gość: yaga Re: rodzinnie IP: *.chello.pl 30.12.03, 15:25
        Oooch, jak Wam zazdroszczę! Też bym tak chciała, Twój post to miód na moje
        serce!
        • Gość: Jarecka Re: rodzinnie IP: 62.121.73.* 30.12.03, 23:53
          A "kogo" byś chciała czytać?
          Naprawdę nie zmyslałam, chociaż ten mój post "z szybkości" jakiś nabzdyczony.
          Ale ciepło wpominam te popołudnia, pamiętam, że było to lato, ciepło, na stole
          owoce, herbatka i to, co kto przyniósł z kuchni, papiery na stole, każdy z
          książką w ręku, wypieki na twarzy Miśka, który był heroiczny ale i rozbawiony,
          jakieś przerwy na wyjaśnienia w rodzaju: czy wiecie, co to jest dzięcielina?,
          te zaloty, te kłopoty, mrówki, domyślanie się podtekstów... Dopóki nas
          bawiło...A przestało tuż przed końcem i to, że nikt niekogo do tej ostatniej
          księgi nie namawiał później mnie upewniło w przeświadczeniu, że naprawdę nie
          staraliśmy się uprawiać zabaw edukacyjnych z dzieckiem tylko sobie odczytaliśmy
          dla siebie i dla muz, a raczej duchów domowych, które latały nad tym stołem aż
          furczało.
          Pozdrawiam, Hanka
    • czarna_jagodka Re: Pan Tadeusz - opinie 30.12.03, 20:03
      Ja czytałam Pana Tadeusza dwa razy. Pierwszy raz w VIII klasie szkoły
      podstawowej i muszę powiedzieć, że bardzo mi sie wtedy podobaał. Drugi raz
      przeczytałam po maturze. Podobał mi sie troszkę mniej, ale chyba tylko dlatego,
      ze znałam już całą akcję i wiedziałam co będzie dalej. Potem obejrzałam film,
      którym jestem zafascynowana do dziś. Przy każdej powtórce w telewizji staram
      się go ogladać.
      Jezli chodzi o przerabianie Pana Tadeusza w szkole..... nie lubiłam tego. Chyba
      dlatego, że szkoła zabija cała radość wynikającą z lektur i ich czytania. To
      niekończące się wałkowanie.... co autor chciał powiedzieć? jakich środków
      przekazu uzył? Brrrrrrr.... okropność
      Miałam dwie nauczycielki polskiego. Pani w podstawówce zawsze twierdziła, że z
      lektury powieści czy wiersza każdy powinien wyciągnąć coś dla siebie. I nie ma
      tu znaczenia że według róznych autorytetów autor miał zupełnie co innego na
      mysli. Ważne co nam samym da lektura utworu. Bardzo lubiałam lekcje polskiego w
      podstawówce (choc oczywiście pani tez była zmuszona przerabiać lektury według
      określonego schematu, ale zawsze pozostawiała nam swobodę w mysleniu) :-)))
      Pani w liceum sztywno trzymała sie tego "co autor miał na mysli". Jakiekolwiek
      odstepstwo w odbiorze wiersza czy książki od tego co zostało uznane oficjalnie
      za "jedynie słuszne" karane było ocena niedostateczną. Nie było miejsca na
      samodzielne myslenie. W liceum nie cierpiałam polskiego i w ogóle nie lubiłam
      czytać. Łapałam się na tym, że nawet czytając coś dla przyjemności (nawet cos
      kompletnie niepowaznego) starałam sie zapamiętywac szczegóły i zastanawiałam
      sie "co autor miał na mysli".
      A tak w ogóle to zawsze zastanawiałam się skad wiadomo co tak naprawdę miał
      autor na mysli? Czy to, że jakis "autorytet w dziedzinie literatury"
      stwierdził, że np. w danym wierszu poeta chciał powiedzieć to i tamto oznacza
      że ten poeta rzeczywiście o tym myslał? Chyba tylko wtedy gdyby każdy autor do
      swojego utworu dołączał "wyjaśnienie" o co mu chodziło mielibysmy prawo
      interpretować utwory tak jednoznacznie jak to się robi w szkołach.
      Awersja do czytania przeszła mi chyba dopiero dwa lata po maturze. I bardzo sie
      cieszę, bo uwielbiam czytać i zawsze to lubiłam (z przerwą na czasy licealne).
      A to że dzieci i młodzież nie lubią lektur w duzej mierze jest zasługą szkoły i
      sposobu nauczania.
      • raymond.new Re: Pan Tadeusz - opinie 30.12.03, 20:26
        czarna_jagodka napisała:

        > A to że dzieci i młodzież nie lubią lektur w duzej mierze jest zasługą
        szkoły i
        >
        > sposobu nauczania.

        Lektury nie są od tego, żeby je lubić. Lektur nie lubi się z założenia. Chyba,
        że trafi się nauczyciel z charyzmą, pasją czytelniczą, ale to przypadek jeden
        na sto, a może rzadszy. Tak będzie zawsze, bo za marne grosze (a nauczyciele
        we wszystkich ustrojach zarabiają słabo) dobrze może uczyć tylko uzdolniony
        pasjonat, jeden na sto, a może rzadszy...
        • Gość: Ewa Re: Pan Tadeusz - opinie IP: *.crowley.pl 31.12.03, 12:22
          Malo zarabiaja, ale tez bardzo malo pracuja.
          • Gość: prawdziwa Ewa Kto tu się pode mnie podszywa? IP: 157.25.31.* 31.12.03, 12:25
            Może jakiś nick albo coś...
        • donna_scalbrosa_macabrescu Re: Pan Tadeusz - opinie 31.12.03, 16:11
          Coś mi tu nie pasuje. Skoro lektury nie są od tego, by je lubić, to jaki jest
          sens ich omawiania? Mówi się, że chodzi tu o kształtowanie tożsamości
          narodowej, ukazywanie zasad moralnych, wyzwalanie uczuć patriotycznych, itd.
          Nieprawda. Dylematy bohaterów tych książek są dla współczesnej młodzieży
          czystą abstrakcją. Niby wszyscy to wiedzą, a jednak kanon pozostaje niezmienny
          od kilkudziesięciu lat. "Pan Tadeusz" - w porządku, niech będzie lekturą "dla
          chętnych". Ale "Nad Niemnem"? "Chłopi"? "Ludzie bezdomni"? Litości! Kocham
          czytać, lecz ludzka wytrzymałość ma jakieś granice.
    • praktycznyprzewodnik Re: Pan Tadeusz - opinie 30.12.03, 22:28
      Mnie w ósmej klasie przeczytała i wyjasniła przebieg akcji Mama. Fragmenty mi
      sie podobały, ale tylko fragmenty, byłam za mała i za głupia. Potem w liceum
      czytałam sobie sama, głosno i doceniłam piękno niektórych fragmentów, ale jako
      całość, w sensie fabuła, jest to bardzo juz dalekie od naszego swiata i zapewne
      niełatwe dalej do zrozumienia (te problemy z damami, "serownia" - co to jest
      takiego....). A tu nagle, córka zakochana w Zebrowskim przyniosła do domu
      kasetę z nagraniami. I okazało się, ze pamiętam bardzo barzo wiele, całe spore
      kawałki, rymy... I słuchamy sobie z upodobaniem.
      Ten opis kawy... albo Zosia wybiera się w swiat...albo ta sagalasówka.
    • dr.krisk Tan Padeusz (tak z Makbeta trochę) i ja. 30.12.03, 22:52
      Bardzo przyjemnie wspominam! Przeczytałem wielkorotnie, no i oglądałem wtedy w
      TVP wspaniałą inscenizację (jeszcze czarno-białą, tak, tak, kiedys nie było
      kolorowej telewizji) Hanuszkiewicza: Zaorski grał Tadeusza, Zawadzka Telimenę..

      Wielkie dzieło literackie to to nie jest. Ale spełnia podobną rolę jak "Potop"
      Sienkiewicza: uczy żywego języka polskiego. A ponieważ przeżywamy zalew
      jakiegoś zmutowanego języka marketingowo-medialno-knajackiego (cokolwiek to
      oznacza), "Pana Tadeusza" czytać młódź nasza powinna!!
      • Gość: Jarecka ReKrisku - Matuzalemie... IP: 62.121.73.* 31.12.03, 00:16
        ...dzięki, że przypomniałeś tamtą śliczną, czarno-białą adaptację w kartonowej
        scenografii. Całkiem zapomniałam o niej, bo mi Wajda "przzysłonił".
        Ale Telimenę grała (przypomnij sobie dobrze!) Elżbieta Jodłowska - taka pani,
        jak ...Telimena. Bardzo mi się podobała, jak zresztą cała reszta głównie z
        ówzesnego Narodowego. Zawadzka wtedy była uzdolnionym dzieckiem!
        STOP! Mąż mój się włączył! Mówi, że Zawadzka nie była dzieckiem i że w tym +-
        czasie grała w Kubusiu Fataliście. Więc była, jak pamiętam, dzieckiem dorodnym.
        O adaptacji mąż pamięta, że czytał wywiad z Hanuszkiewiczem, w którym on mówił,
        że nagranie było KOLOROWE, tylko nie kazdy miał "kolorowy" telewizor. Może i
        tak. Ja nie miałam.
        Pozdrawiam, teraz sobie powspominamy z mężem. Hanka
    • no-suprises Re: Pan Tadeusz - opinie 31.12.03, 12:15
      Podziwiam tych, którzy zrozumieli i polubili od razu (choćby drugiego). Ja
      miałam trzy podejścia: w kl VII, w liceum, na studiach (polonistyka), gdzie
      metodyk przyznał, że PT to dla tych po trzydziestce. I zrozumiałam to,
      omawiając fragmenty z ósmą klasą, w okolicach mojej trzydzieski.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka