Porady...

04.01.10, 18:25
Podczytuję to forum już od dłuższego czasu i zastanawiam się,
dlaczego tak wiele osób traktuje to "miejsce" jak poradnię
psychologiczno-seksuologiczną. Moim zdaniem nie ma większego sensu w
szukaniu porad i udzielaniu ich, jeżeli w "terapii" bierze udział
tylko jedna strona. A przecież problemy tu przedstawiane dotyczą
seksualnej strony życia, która zazwyczaj oznacza zaangażowanie co
najmniej dwóch osób. Stawianie trafnych diagnoz i udzielanie
właściwych porad dotyczących seksu pomiędzy dwiema osobami jest
możliwe, ale żeby trafną diagnozę postawić, to trzeba wysłuchać
i "zbadać" obie strony. Tymczasem na forum nie ma dwóch stron; jest
za to jedna - męska albo żeńska - i subiektywny obraz sytuacji
jednej przedstawicielki / jednego przedstawiciela źle
funkcjonującego związku. Czy na podstawie subiektywnego opisu
sytuacji można trafnie doradzić? Można, ale jest to jak strzelanie
kulą w płot. Sam przekonałem się jakiś czas temu, że nawet długie
rozmowy twarzą w twarz z jedną stroną "choroby" mogą prowadzić na
manowce. Kilka lat temu poznałem kobietę, która miała "brakowe"
problemy w swoim związku. Wszystko co mówiła (a rozmawialiśmy
naprawdę dużo) świadczyło o tym, że przyczyna braku seksu leży po
stronie jej męża. Szukała też porad na tym forum, ale nie znalazła
włąściwej pomocy z oczywistych powodów, choć znalazła kogoś, kto
tymczasowo zastąpił w seksie męża. Niestety, związek z tym kimś
szybko się skończył, a problemy seksualne pozostały. Wtedy właśnie
poznaliśmy się. Długie rozmowy o seksie i jego braku wspierane
bardzo erotycznym flirtem doprowadziły do tego, że się w sobie
zakochaliśmy i wylądowaliśmy w łóżku. I co się okazało? Że
rzeczywistość wyglądała inaczej niż opisywała ją moja prtnerka. Co
prawda seks między nami był wspaniały, gdy już do niego doszło, ale
podczas naszych spotkań, które zazwyczaj trwały 2-3 dni i zdarzały
się co kilka tygodni, 1 dzień to było przełamywanie dystansu, który
moja ukochana tworzyła między nami, a który trwał od kilku kilunastu
godzin od powitania. Gdy już udało nam się ten dystans przełamać, to
było naprawdę wspaniale. Niestety, ten dystans pojawiał się podczas
każdego spotkania. Rozmawialiśmy o tym często, ale jej odpowiedzią
na moje pytania dlaczego w taki sposób się zachowuje, było
stwierdzenie, że ona po prostu tak ma. Dodam, że w czasie między
spotkaniami, mówiliśmy i pisaliśmy oboje bardzo dużo i bardzo często
o bliskości fizycznej, o przytulaniu, o pieszczotach i o seksie.
Oboje mnieliśmy bardzo duże potrzeby w tym zakresie i świetnie nam
się rozmawiało. Włąściwie cały czas flirtowaliśmy; mniej lub
bardziej erotycznie. Byliśmy pod tym względem świetnie dopasowani.
Dlatego trudno było mi zrozumieć, że ona może trzymać się na dystans
w czasie naszych spotkań mimo, że tak za sobą tęskniliśmy i tak
bardzo pragnęliśmy swojej bliskości. Na szczęście nie należę do
osób, które łatwo się poddają, dzięki czemu przełamywałem ten jej
dystans i skracałem czas jego trwania stopniowo. Przekonałem się
wtedy jednak jak bardzo może boleć taki dystans, takie oddalenie
emocjonalne i fizyczne ze strony osoby kochanej i kochającej. Wtedy
dopiero zrozumiałem w pełni, co było przyczyną stopniowego rozkładu
pożycia małżenskiego mojej partnerki. Jej mąż po prostu czuł się
coraz bardziej odpychany i odtrącany, doświadczając z jej strony
takiego chłodnego dystansu. To poczucie odtrącenia powodowało, że
zamiast walczyć o nią, czuł się coraz mniej pewnie i rezygnował z
prób zbliżenia fizycznego, żeby uniknąć kolejnego odrzucenia.

Po co to opisuję? Po to, żeby ci, którzy szukają i udzielają tu rad
mieli świadomość, że dopóki nie poznamy dogłębnie przyczyn problemu
i dopóki nie wysłuchamy obu stron, nie powinniśmy spieszyć się z
doradzaniem i korzystaniem z rad opartych jedynie na subiektywnej
relacji jednej z zaangażowanych stron. Czy to oznacza, że nie
powinniśmy dyskutować? Nie, dyskusja to rzecz pożyteczna, ale nie
wyciągajmy zbyt pochopnych wniosków i nie ferujmy wyroków zbyt
szybko.
    • songo3000 Re: Porady... 04.01.10, 18:51
      I tak oto znalazłeś sobie 'winowajcę' - to niedobre forum co ludkom w głowach miesza, hehe

      BTW. Oczywiście, że jest tu dosyć silna przeciwwaga dla zwierzeń tylko jednej strony. Przychodzi facet to Gracusie i inne takie nie odpuszczą. Jak przychodzi baba to KS-em czuwamy, czuwamy :)))
      • gravedigger1 Re: Porady... 05.01.10, 08:23
        songo3000 napisał:

        > I tak oto znalazłeś sobie 'winowajcę' - to niedobre forum co
        > ludkom w głowach miesza, hehe

        To zbyt daleko idący wniosek. Żadnego winowajcy nie szukałem i nie
        znalazłem. Forum nie jest niczemu winne. Zwróciłem tylko uwagę na
        pewien szczegół, który wielu doradzającym umyka.
    • gomory Re: Porady... 04.01.10, 22:03
      > Po co to opisuję? Po to, żeby ci, którzy szukają i udzielają tu rad mieli świadomość, że dopóki nie poznamy dogłębnie przyczyn problemu i dopóki nie wysłuchamy obu stron, nie powinniśmy spieszyć się z doradzaniem i korzystaniem z rad opartych jedynie na subiektywnej relacji
      ____

      Skoro tak piszesz to wyjasnij jakim cudem masz gotowa ocene zwiazku malzenskiego swojej kochanki? Przeciez go nie znasz zupelnie. Ba!nawet zdania jej meza w tym temacie nie znasz.
      Poza tym dlaczego nie wyjdziesz z zalozenia: mialem swoj udzial w napietej atmosferze i powstajacym dystansie w czasie spotkan. Wiadomo przyjemniej jest myslec "jestem taki figo-fago, ze tylko dzieki mojemu urokowi i wysilkom udawalo sie przezywac mile chwile" - ale przyznaj - nie dosc, ze brzmi bardzo subiektywnie, to jeszcze malo realnie. Facet bieglejszy w milosnych sztuczkach od Ciebie moglby nie miec takich problemow, nieprawdaz?
      No i tego czy seks miedzy wami byl wspanialy nie wiesz. Mozesz tylko w to wierzyc. Pewnym mozesz byc tylko, ze dla ciebie byl wspanialy :).

      To zdanie bylo calkiem fajne:
      > dyskusja to rzecz pożyteczna, ale nie
      > wyciągajmy zbyt pochopnych wniosków i nie ferujmy wyroków zbyt
      > szybko.

      Forum jest dyskusyjne, wiec dyskutujmy sobie bez przesadnego zadecia :)
      • gravedigger1 Re: Porady... 05.01.10, 08:21
        gomory napisał:

        > Skoro tak piszesz to wyjasnij jakim cudem masz gotowa ocene
        > zwiazku malzenskiego swojej kochanki? Przeciez go nie znasz
        > zupelnie. Ba!nawet zdania jej meza w tym temacie nie znasz.

        Nie mam gotowej oceny jej związku małżeńskiego. To co opisałem, to
        nie jest ocena związku, tylko ocena jednej z głównych przyczyn braku
        seksu w małżeństwie. Ocena ta to efekt wielu bardzo wnikliwych
        rozmów z moją partnerką oraz moich własnych
        doświadczeń "dystansowych".

        > Poza tym dlaczego nie wyjdziesz z zalozenia: mialem swoj udzial w
        > napietej atmosferze i powstajacym dystansie w czasie spotkan.

        Nie muszę wychodzić z żadnego założenia, ponieważ ja i moja
        partnerka w końcu poznaliśmy przyczyny tego dystansu, i nie miały
        one nic wspólnego ze mną.

        > Wiadomo przyjemniej jest myslec "jestem taki figo-fago, ze tylko
        > dzieki mojemu urokowi i wysilkom udawalo sie przezywac mile
        > chwile" - ale przyznaj - nie dosc, ze brzmi bardzo subiektywnie
        > , to jeszcze malo realnie. Facet bieglejszy w milosnych sztuczkach
        > od Ciebie moglby nie miec takich problemow, nieprawdaz?

        Niie tylko dzięki mnie udawalo się przeżywać miłe chwile. Ona też
        się starała. I nie chodzi tu o żaden urok osobisty ani biegłość w
        sztuczkach miłosnych. Przyczyny dystansu miały charakter zupełnie
        niezwiązany z erotyką, a ich korzenie sięgały daleko w przeszłość.

        > No i tego czy seks miedzy wami byl wspanialy nie wiesz. Mozesz
        > tylko w to wierzyc. Pewnym mozesz byc tylko, ze dla ciebie byl
        > wspanialy :).

        Oczywiście, jeśli wychodzi się z założenia, że każdy może udawać i
        to co mówią zmysły i słowa, to złudzenie, to masz rację.

        > Forum jest dyskusyjne, wiec dyskutujmy sobie bez przesadnego
        > zadecia :)

        Popieram. Analiza wielu wypowiedzi na tym forum świadczy jednak o
        tym, że takie "zadęcie" pojawia się dość często.
        • bi_chetny Re: Porady... 05.01.10, 10:50
          a zdradzić możesz te przyczyny ?
          • gravedigger1 Re: Porady... 05.01.10, 21:10
            Sądzę, że nie ma takiej potrzeby, bo nie chodzi o pokazanie konkretnych
            przyczyn, ale o zwrócenie naszej uwagi na to, że przyczyny pewnych zachowań
            dotyczących sfery seksualnej mogą być trudne do dostrzeżenia, a doradzanie komuś
            bez zdiagnozowania przyczyny problemów to błądzenie po omacku.
    • lilyrush Re: Porady... 05.01.10, 13:42
      Ależ oczywiście masz racje. Ciężko stawiać diagnozę nie znając wersji obu stron.
      Ale nawet sąd od czasu do czasu orzeka w jakiś sprawach pod nieobecność jednej
      ze storn, która uporczywie "odmawia" stawienia sie na rozprawie.
      W idealnym świecie nie byłby takich sytuacji i każda para z problemami miałaby
      obustronna świadomość tych problemów i zwracała sie do specjalisty.
      Tylko, gdybyś nie zauważył, temu światu bardzo daleko do idealnego....
      • gravedigger1 Re: Porady... 05.01.10, 21:15
        lilyrush napisała:

        > Ale nawet sąd od czasu do czasu orzeka w jakiś sprawach pod
        > nieobecność jednej ze storn, która uporczywie "odmawia" stawienia > sie na
        rozprawie.

        Niewątpliwie masz rację, ale w przypadku forum najczęściej mamy do czynienia z
        sytuacją, gdy druga z zainteresowanych stron nie jest nawet świadoma, że toczy
        się tu na forum "proces" jej dotyczący.

        > W idealnym świecie nie byłby takich sytuacji i każda para z
        > problemami miałaby obustronna świadomość tych problemów i zwracała > sie do
        specjalisty. Tylko, gdybyś nie zauważył, temu światu
        > bardzo daleko do idealnego....

        Trudno tego nie zauważyć... nawet patrząc na samego siebie. Ale fakt, że świat
        nie jest idealny nie powinien być usprawiedliwieniem do sądów opartych na
        opiniach jednej z pokrzywdzonych stron.
Pełna wersja