Dodaj do ulubionych

50 twarzy Greya

11.03.13, 22:15
To nie jest wielka literatura. Wiem. W pewnych kręgach wstyd się przyznawać, że się pod kołdra czytało z wypiekami na twarzy wszystkie 3 części na raz. Ale tak sobie myślę, że jak kto ma nudę w małżeństwie i zagon leży odłogiem albo warsztat na strychu to jest to plaster na ranę. Ja polecam w każdym razie.
Obserwuj wątek
    • gomory Re: 50 twarzy Greya 12.03.13, 12:48
      Zgadzam sie, ze to wielka literatura nie jest.
      Jednakze slawa jaka towarzyszy tej ksiazce jest tak wielka, ze IMO raczej wstyd sie przyznac do nieprzeczytania jej. Nieznana jest chyba tylko w kregach studenckich i osob nie czytajacych wcale.
      Odkad zobaczylem ja na stoliczku u mojej tesciowej, emerytki nie posiadajacej frywolnych zapedow, to doceniam fenomen tego tytulu i machiny marketingowej ktora ja wykreowala.
      Grey jest dla mnie symbolem przeobrazen spolecznych. Literatura erotyczna, ktora byla dotad wstydliwie upychana na ostatnich polkach, zajmuje najbardziej eksponowane miejsca. Widzialem panie z tym tytulem w drodze do kasy, bez cienia nawet zazenowania. Zadnego wstydliwego chowania okladki. Seks jest obecnie tak wszechobecny, ze waniliowka Christiana G. stala sie mainstreamem. Erotyka to klub ktoremu chetnie kibicuje, wiec i autorce tego gniota (bo to gniot) gotow jestem wreczyc medal honorowy za sukces. Stanac obok takiego Millera, De Sade, Ninn, Rotha czy Jong jednak jej nie wypada, ale za nimi juz tak ;).
      Mnie ksiazka rozczarowala totalnie. Poki co odstawilem w polowie 2 tomu. Uleglem reklamom podsycajacym klimat mrocznego swiata wyuzdanego seksu niedostepnego zwyklym smiertelnikom. Myslalem, ze bede zmuszony do przeskakiwania opisow zbyt obrzydliwych zboczenstw. Liczylem na bohaterke kasujaca doswiadczeniami kurwy 4 stron swiata. No i Greya - zblazowanego satyra ktory ma na sumieniu orgie z ciocia, mama, zyrafa i przedszkolakami. Sadzilem, ze nie dam rady przebrnac przez gwozdzie wbijane w jaja i chlosty zmieniajace dupe Anastazji w siekanego kotleta. Nie bylem gotowy na waniliowe zblizenia, wiec opisy seksu mialem ochote kartkowac, by dojsc w koncu do tych szokujacych swinstw krecacych kobiety. Z tego powodu pewnie przeoczylem fakt, ze nie byly nimi kulki w cipce, tylko samochod, laptop i wypasiona komora ;).
      • 3rd_sin Re: 50 twarzy Greya 12.03.13, 13:39
        Jestem wlasnie w trakcie 1ego tomu. I chyba na tyle. Moja "wrażliwość" bliższa jest Heniowi Millerowi i jego np. "Cichym dniom w Clichy", Erike też przerabialam, a Ananis Nin i jej " Deltę Wenus" czytałam więcej niż jeden raz, ale to wszystko z 15 lat temu ;)

        Książkę Pani James, czytam bo lubię być na bieżąco, ale symtomatyczne jest niestety to, co sam napisałeś a propos tych atrybutów atrakcyjności, które dziś najbardziej imponują kobietom - wladza i pieniądze. Szczerze wolałabym oddać się w ręce ubogiego Henia Millera, który na moje oko musial być "spektakularnym" jebaka ;)
        • loppe Re: 50 twarzy Greya 12.03.13, 13:49
          3rd_sin napisał(a):

          > symptomatyczne jest nies
          > tety to, co sam napisałeś a propos tych atrybutów atrakcyjności, które dziś naj
          > bardziej imponują kobietom - wladza i pieniądze. Szczerze wolałabym oddać się w
          > ręce ubogiego Henia Millera, który na moje oko musial być "spektakularnym" jeb
          > aka ;)


          Fajnie to ujęłaś. Są widzicie jeszcze kobiety gorące, niezepsute konwenansami wspólczesności. Partner spod znaku Skorpiona powinien sprostać Twoim oczekiwaniom:)
          • 3rd_sin Re: 50 twarzy Greya 12.03.13, 14:41

            >
            >
            > Fajnie to ujęłaś. Są widzicie jeszcze kobiety gorące, niezepsute konwenansami w
            > spólczesności. Partner spod znaku Skorpiona powinien sprostać Twoim oczekiwanio
            > m:)


            Ooo proszę :) Henio był zdaje się spod znaku koziorożeca (podobnie jak ja).. Słyszałam coś już a propos skorpionów, może warto zacząć sie rozglądać ;)
      • tygrys-bez-rys I Ty Gerwazy? 12.03.13, 21:01
        Ja sie zabije:
        "raczej wstyd sie przyznac do nieprzeczytania jej."

        I ty Gerwazy? Jedyny uczlowieczony uczestnik formikacji opowiadasz takie wierutne bzdety. Kiedy demokrratyzacjia doznania jest tu i teraz!? Kiedy juz nawet dzieciaki wiedza ze infantylne susbsytut poznania jakim jest (a fuj!) ksiazka , to piesni przeszlosci, w ktorej sie taplaja tylko zgredy i pensjonarki co zamiast praktycznego i jak najbardziej namacalnego konia, ujezdzac pragna ksiecia odzianego w pedalska tiare i rajtuzy!

        Na milosc boska. Niech zyje Zycie! Precz z czytaniem. Jedynie doswiadcznie, doswiadcznie z pierwszej reki. I mylil sie pedal z zachodniej gornej strony czy innej Tirbeki mowiac o tym ze w przyszlosci slawa bedzie trwala 15 minut. przyslosc is NOW a slawa jest doznaniem osobisty, Szabas to moja prywantna DODA!
        Forum. Gry Video. Piraci Somalijsci. Sol z beczki i proszek do piecznia na otwarta rane!
      • triismegistos Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 12:03
        Ja nie czytałam i bynajmniej wstyd mi z tego powodu nie jest.
        • gomory Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 12:32
          I nie ciekawi Cie wcale by sie przekonac o czym tak namietnie ludzie rozprawiaja?
          • songo3000 Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 16:15
            A po co? Triss i tak wie, że Anastasia już po pierwszej akcji słodkiego Christiana powinna KOPNĄ GO W DUPĘ :)))
          • zyg_zyg_zyg Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 16:17
            Nie mów, że przeczytałeś "Zmierzch" - też namiętnie o nim rozprawiali... ;-)
            • gomory Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 20:15
              > Nie mów, że przeczytałeś "Zmierzch" - też namiętnie o nim rozprawiali... ;-)

              Przeczytałem. Uwierz mi, że to łatwiejsze niż Ulisses :).
              • zyg_zyg_zyg Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 21:25
                Nie mów, że przeczytałeś Ulissesa... :-)
                • bcde Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 22:02
                  A dlaczego nie? To łatwiejsze niż "W poszukiwaniu straconego czasu" Prousta. :)
                  • zyg_zyg_zyg Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 22:52
                    Miałam takiego kolegę, który przy każdym spotkaniu wylewał z siebie strumień świadomości. Pięć minut przebywania w jego towarzystwie i czułam się jak po całym dniu ciężkich robót. Podobnie działały na mnie fragmenty Ulissesa. Więc postanowiłam zostać lekturowym chamem.
          • triismegistos Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 18:09
            Rozprawiają zszokowani, bo jest o seksie sado-maso. Dla mnie żaden bulwers i nowość.
      • nadobna.pasqvalina Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 17:12
        gomory napisał:

        > Mnie ksiazka rozczarowala totalnie. Poki co odstawilem w polowie 2 tomu. Ulegle
        > m reklamom podsycajacym klimat mrocznego swiata wyuzdanego seksu niedostepnego
        > zwyklym smiertelnikom. Myslalem, ze bede zmuszony do przeskakiwania opisow zbyt
        > obrzydliwych zboczenstw. Liczylem na bohaterke kasujaca doswiadczeniami kurwy
        > 4 stron swiata. No i Greya - zblazowanego satyra ktory ma na sumieniu orgie z c
        > iocia, mama, zyrafa i przedszkolakami. Sadzilem, ze nie dam rady przebrnac prze
        > z gwozdzie wbijane w jaja i chlosty zmieniajace dupe Anastazji w siekanego kotl
        > eta. Nie bylem gotowy na waniliowe zblizenia, wiec opisy seksu mialem ochote ka
        > rtkowac, by dojsc w koncu do tych szokujacych swinstw krecacych kobiety. Z tego
        > powodu pewnie przeoczylem fakt, ze nie byly nimi kulki w cipce, tylko samochod
        > , laptop i wypasiona komora ;).

        No dobra… To przyznam się do niechlubnych pobudek, z powodu których sięgnęłam po Greya … no teraz to wysmakowane czytelniczki i wyrafinowani znawcy prozy lotu ponadprzeciętnego będą mieli na mnie używanie, ale dobra co mi tam i kto mnie tu zna :) no więc przyznam się ze sięgnęłam po tę powieść, gdyż gdzieś w przypadkowo wykopanych recenzjach przeczytałam, ze jest to jakoby kontynuacja (na pograniczu plagiatu wręcz) sagi Zmierzch S. Meyer, no a ze wspomniana sagę o – jak się okazuje - miernej wartości artystycznej pochłonęłam z niebywałą rozkoszą i w całkowitym rzecz jasna sekrecie obawiając się niezrozumienia ze strony moich koleżanek i kolegów „Ę” i „Ą” no wiec chwyciłam Greya i przeleciałam dwa i poł tomu w nadziei, ze w końcu Grey się odezwie i dojdzie do głosu - jak w sadze Zmierzch przemówił Jacob (a tu moja ulubiona część sagi) i ze wtedy mianowicie będzie to co mniej więcej kolega gomory tu malowniczo opisał czyli wspomniane siekanie dupska tłuczkiem do rumsztyku a może i gorzej dużo gorzej jeszcze. Niestety chociaż rzeczywiście podobieństwo do Zmierzchu jest uderzające zwłaszcza w kreacji tego swoistego mikrokosmosu piękna i luksusu, jednak rzeczony Grey się do tej pory nie obnażył i siedzi z gębą na kłódkę i chyba już się nie ocknie… Ale i tak nie narzekam przyjemnie się to czyta: odrzutowce, gangsterzy, wariatki i trudne dzieciństwo cala karuzela zdarzeń (sceny erotyczne głównie omijam bo moja wewnętrzna boginka nie jest kompatybilna z boginka głównej bohaterki i nudzi się na nich jak mops) i to tyle… I proszę tu po mnie zbytnio nie skakać, bo łatwo mnie zranić i dotknąć do żywego i wtedy zamykam się w sobie a poza tym nic nie poradzę na to że np. podnieca mnie strzelanie z wiatrówki do balonów a Dostojewski jakoś jakby mniej…
        • songo3000 To się zapytam konkretnie 13.03.13, 17:23
          > np. podnieca mnie strzelanie z wiatrówki do balonów
          Ze zwykłej chinki, Hatsana, Cossmana,.. ?(O Slavie się nie pytam bo Ty nie z tych "Ą", "Ę")... ;P
          • nadobna.pasqvalina A to! 13.03.13, 17:33
            A to zupełnie bez różnicy najbardziej lubię krzywe!
            • songo3000 Re: A to! 13.03.13, 17:39
              Znaczy chinki bo one mają w poprzek :)
          • bcde Re: To się zapytam konkretnie 13.03.13, 22:17
            Jak do balonów, to z Whiscombe. Do puszek ma Daystate.
        • zyg_zyg_zyg Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 17:45
          Pobudki do niesięgniięcia też nie muszą być chlubne (jak wspomniane wysmakowanie, wyrafinowanie i znawstwo). Mnie akurat odrzuciła nachalność z jaką promowano tę książkę - więc takiego wała, nie przeczytam.
        • gomory Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 22:40
          > No dobra… To przyznam się do niechlubnych pobudek, z powodu których sięgnęłam po Greya

          NIEEEE.... Nie rób tego. Nie wstydź się, że rozumiesz kulturę popularną. Nie czuj się gorsza od lasek które nawilżają się tylko prozą iberoamerykańską w czasie warszawskiej jesieni!
          Nie zabijaj szczerości własnych emocji. Bądź dumna, że masz jakieś WŁASNE poczucie estetyki. Bo skończysz jak te chodzące żenady, rozpaczliwie wymyślające gdzie jest ukryte 3 dno w prostackich ostatnio filmach W. Allena ;). Luz - krasnal w ogródku też może być wzruszający. Ważne, że coś się czuje.
          Jak się nie zatrzymasz, to będziesz się czuła jak zdrajczyni. Jacob, Edward i Bella to niewątpliwie bohaterowie na wskroś papierowi. Ale czyż nie dostarczyli Ci wspaniałych emocji? Należy im się za to wdzięczność, a nie pogardliwe spluniecie i wstydliwy ostracyzm!
          Pamiętam gdy kiedyś poczułem się jak zdrajca, że nie dość mocno broniłem komiksów w jakiejś dyskusji. Bo skupienie się wtedy na Pullitzerze i Mausie było jednak kazuistycznym wybiegiem ;).
          Mam koleżankę intelektualistkę. Naocznie mogę się przekonać jak ją to krępuje i zawęża horyzonty. Nie jest w stanie obcować z horrorem, s-f, animacjami, kreskówkami, fantasy, utworami młodzieżowymi, dziecięcymi, przygodowymi i tym wszystkim co nie jest dość poważne. Czyż to nie jest godne współczucia ;)?
          Dostrzegam daleko idące podobieństwa między Zmierzchem i Greyem. Bohaterki ociosane z tego samego kloca ;). Christian Grey = wampir Edzio. Tyle, że jeden przestał smagać batogiem, a drugi pić krew. Jak słusznie zauważyłaś archetypu wilkołaka w Greyu nie ma. Po prostu Szary jest bezkonkurencyjny :P.
          Ale wrócę jeszcze raz do tego - nie wstydź się swojego gustu! Bo jeszcze zapomnisz co to znaczy CZUĆ. W poście inicjującym wspomniałaś o możliwości czytania tego z wypiekami na twarzy. Oczywiście rozumiem okoliczności i to, że będziesz się rakiem wycofywała: "no nie te wypieki to tak ogólnie, bo przecież nie ja...". Ale przynajmniej przyznaj przed sobą, że poczułaś smutek gdy Anastazja odliczyła 10 uderzeń i zerwała.
          • sabat-77 Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 23:02
            A ja nie czytałem ani "50 twarzy..." ani "Zmierzchu". Nie dlatego, że żenada, ale po prostu jak widzę taki ładny tom, z narysowanym przez jakiegoś domowego artystę landszaftem na okładce, albo - o zgrozo - jędrnym cycem, to mam ochotę wyrwać ze środka wszystkie kartki, i wpierdolić je powoli, przeżuwając, jak koza.
            Ponieważ zaś jestem na diecie redukcyjnej, to rozmyślnie nie pozwalam sobie na takie brewerie.
            Lubię czytać z monitora, bo monitora to jednak nie wpierdolę. Trochę za twardy.
            • zawle Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 23:12
              Zmierzch przejrzałam. Moja młodociana córa wtedy czytała. Podsunęłam jej lubimyczytac.pl/ksiazka/47760/gdybym-ci-kiedys-powiedziala
              oraz
              lubimyczytac.pl/ksiazka/37748/kafka-nad-morzem
              Przeszło....jak letnia burza. Sagę ze wstydem oddała następnej miłośniczce:) Ale absolutnie nie potępiam żadnej czytającej książki osoby. Znam takie które chwalą się że w życiu żadnej nie przeczytały.
            • gomory Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 08:36
              > jak widzę taki ładny tom, z narysowanym przez jakiegoś domowego artystę landszaftem na okładce, albo - o zgrozo - jędrnym cycem, to mam ochotę wyrwać ze środka wszystkie kartki, i wpierdolić je powoli, przeżuwając, jak koza.

              Gwoli scislosci - siegam pamiecia do okladek "Greya" i "Zmierzchu" i chyba sie nie myle. Tych ksiazek nie zdobia zadne rysunki tylko fotografie. Owszem cyfrowo podrasowane dla stworzenia klimatu, ale niewatpliwie sa to zdjecia.

              Koziol sie w Tobie budzi tylko na widok ksiazek traktujacych o milosci, czy tez seksie? Jakies branzowe poradniki, wojenne, instrukcje windowsa dla opornych tez chcialbyc mamlec?
              • sabat-77 Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 11:12
                koziol, powiadasz... :)
                • gomory Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 11:43
                  Ale to nie ja tylko Zawle ma brode ;). Hmm... albo Loppe ma brode?
                  Ale jedno z nich na pewno napierdala zloczyncow i ma czarny pas w karate. Drugie czarny pas do ponczoch. Tylko troche boje sie ich pomylic ze soba ;).
                  Ty a ogladasz z zona zwyczajne filmy? Czujesz sie nieswojo gdy jest np. scena erotyczna?
                  • zawle Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 07:11
                    gomory napisał:

                    > Ale to nie ja tylko Zawle ma brode ;).

                    To jak Ty minetę robisz bez brody????
                    • gomory Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 09:39
                      > To jak Ty minetę robisz bez brody????

                      Starofrancuską metodą machania ozorem, z epoki wczesnego rokoko.
                      • aandzia43 Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 11:54
                        > To jak Ty minetę robisz bez brody????
                        >
                        > Starofrancuską metodą machania ozorem, z epoki wczesnego rokoko.

                        Aaaaaaaaaaaaa!!!!!!!! Poległam! :-D
                        A jak się już podniosłam i otrzepałam, to doszłam do wniosku, że mineta metodą "późny czwartorzęd, wczesny holocen, połączone siły zarośniętej 'na jaskiniowca' gęby i sprawnego ozora" bardzo mi odpowiada ;-) Zresztą, bezwłosego machania ozorem a la wczesne rokoko już nie pamiętam ;-)
                        • gomory Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 15:24
                          > Zresztą, bezwłosego machania ozorem a la wczesne rokoko już nie pamiętam ;-)

                          Mam dosc twardy zarost. Dobrze, ze zona jakos przywykla, ze dosc szybko staje sie peelingujacy :).
                          Z ciekawosci jednak sie pytam: taki brodacz to chyba daje wrazenie miekkosci, co?
                          • zawle Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 16:05
                            gomory napisał: > Mam dosc twardy zarost. Dobrze, ze zona jakos przywykla, ze dosc szybko staje s
                            > ie peelingujacy :).
                            > Z ciekawosci jednak sie pytam: taki brodacz to chyba daje wrazenie miekkosci, c
                            > o?


                            Wrażenie lekkości jest wtedy, gdy przestajesz.
                          • aandzia43 Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 16:56
                            >
                            > Mam dosc twardy zarost.

                            Ty się Gomory nie reklamuj ;-)


                            > Z ciekawosci jednak sie pytam: taki brodacz to chyba daje wrazenie miekkosci, c
                            > o?

                            Dodatkowe bodźce to są. Miłe bodźce. Jak głaskanie jamnika szorstkowłosego czy teriera dłonią miłe jest, choć sierść tych sierściuchów nie jest jedwabista, tak mineta w wykonaniu brodacza podniecająca jest, choć jego broda to nie aksamit :-)
          • nadobna.pasqvalina Smutek 13.03.13, 23:12
            gomory napisał:

            > . Ale przynajmniej przyznaj przed sobą, że poczułaś smutek gdy Anastazja odlicz
            > yła 10 uderzeń i zerwała.

            Czy smutek odczułam po 10 klapsach... No fakt odczułam, ale poryczałam się dopiero, gdy Ana zwróciła Szaremu BlackBerry i Maca :) a tak serio... to czyta się to całkiem przyjemnie jak Harlequina, bardzo szybko, ale lektura mnie niestety nie podnieca jak swego czasu na jesieni poczynania pewnego kapitana Pantaleona Pantoi :) Ale to inna podnieta była... intelektualna chyba... choć sama nie wiem może mi się tak tylko zdawało bo do końca nie rozumiem tego sformułowania :)
            • gomory Re: Smutek 14.03.13, 07:33
              > lektura mnie niestety nie podnieca jak swego czasu na jesieni poczynania pewnego kapitana Pantaleona Pantoi :) Ale to inna podnieta była... intelektualna

              Wiaaaadoooomo :). Gdy o organizacji wojskowego burdelu napisze noblista, to juz wypada sie przyznac do podniety. Zwlaszcza intelektualnej ;).
              Nobel daje swietna przyslone towarzyska. Gdy sie przyznam do znajomosci Szlemostw niegrzecznej dziewczynki to wyjde na osobe kulturalna. Z drugiej strony gdybym dodal, ze jest tam scena na ktorej mi kutas stanal - to na chama.
              Gdy czytalem post inicjujacy watek wydawalo mi sie, ze o zmyslowych podnietach chcialas pisac. Nie intelektualnych. Wiec albo bylem w bledzie, albo sie przestraszylas ;).
              • zawle Re: Smutek 14.03.13, 08:12
                gomory napisał: Gdy sie przyznam do znajomosci Szlemos
                > tw niegrzecznej dziewczynki to wyjde na osobe kulturalna. Z drugiej strony gdyb
                > ym dodal, ze jest tam scena na ktorej mi kutas stanal - to na chama.


                A jesli ja powiem że czytałam i ani mnie nie podjarała intelektualnie ani seksualnie to jestem oziębłą debilką czy tez zboczoną intelektualistką?
                • gomory Re: Smutek 14.03.13, 08:22
                  > A jesli ja powiem że czytałam i ani mnie nie podjarała intelektualnie ani seksualnie to jestem oziębłą debilką czy tez zboczoną intelektualistką?

                  Jestem liberalem, skorym do tego by ludziom oddawac duza swobode. Skoro takie masz propozycje, to sobie miedzy nimi sama dokonaj wyboru.
                  Powodzenia :).
                  • zawle Re: Smutek 14.03.13, 08:31
                    gomory napisał: > Jestem liberalem, skorym do tego by ludziom oddawac duza swobode. Skoro takie m
                    > asz propozycje, to sobie miedzy nimi sama dokonaj wyboru.
                    > Powodzenia :).

                    I gadaj tu z chłopem. Specjalnie wybrałam dwie, wiedząc że jesteście jednodżwigniowi ( w waszej nomenklaturze ). Gdy ja zacznę dokonywać wyboru to wszystko się rozrośnie do niebotycznych rozmiarów...pomóż gomory;)
                • songo3000 Re: Smutek 14.03.13, 08:46
                  Rozważ użycie innych operatorów niż OR ;)
                  • ruda_owca Re: Smutek 14.03.13, 12:52
                    Chyba raczej innych niz EXOR ;)
              • nadobna.pasqvalina Smutek po trzykroć smutek 14.03.13, 20:38
                gomory napisał:

                > > lektura mnie niestety nie podnieca jak swego czasu na jesieni poczynania
                > pewnego kapitana Pantaleona Pantoi :) Ale to inna podnieta była... intelektualn
                > a
                >
                > Wiaaaadoooomo :). Gdy o organizacji wojskowego burdelu napisze noblista, to ju
                > z wypada sie przyznac do podniety. Zwlaszcza intelektualnej ;).
                > Nobel daje swietna przyslone towarzyska. Gdy sie przyznam do znajomosci Szlemos
                > tw niegrzecznej dziewczynki to wyjde na osobe kulturalna. Z drugiej strony gdyb
                > ym dodal, ze jest tam scena na ktorej mi kutas stanal - to na chama.
                > Gdy czytalem post inicjujacy watek wydawalo mi sie, ze o zmyslowych podnietach
                > chcialas pisac. Nie intelektualnych. Wiec albo bylem w bledzie, albo sie przest
                > raszylas ;).

                Przykro mi że Cię rozczarowałam zwłaszcza że Ty wywarłeś na mnie zgoła odmienne wrażenie :P Poza tym Llosę zaliczyłam wieki temu, dawno przed Noblem kolekcjonowałam jego książki a Ciotkę Julię znam prawie na pamięć ;) I nie musisz zbytnio się kreować jak dla mnie możesz zostać sobą tak jest najprościej wg mnie :)
    • bcde Re: 50 twarzy Greya 12.03.13, 13:19
      Książki nie czytałem, ale domyślam się, że nie jest to wielka literatura po tym, jak przeczytałem gdzieś, że główni bohaterowie zawarli pisemną (!) umowę co do ich stosunków. To jest dopiero niedorzeczny pomysł.
      • loppe Re: 50 twarzy Greya 12.03.13, 13:23
        Mi się wydaje że autor wprowadził ten niedorzeczny koncept umowy na piśmie żeby podjarani czytelnicy nie zaczęli męczyć swoich kobitek spontanicznie. Nie masz umowy, nie męczysz. No nie czytałem dzieła.
        • bi_chetny Re: 50 twarzy Greya 12.03.13, 13:25
          Moja żona po przeczytaniu stwierdziła, że właściwie prawie wszystko robiliśmy, a jak nie, to wiedziała o czym mowa :). Myślę jednak, że dla wielu kobiet w PL to jest odkrycie.
          • loppe Re: 50 twarzy Greya 12.03.13, 13:30
            No nie wiem co Grey tam konkretnie wyczynia, wiem tylko że odchodzi jakieś sado-maso. Gratuluję udanego małżeństwa.
            :)
          • gomory Re: 50 twarzy Greya 12.03.13, 15:21
            > Myślę jednak, że dla wielu kobiet w PL to jest odkrycie.

            Bo ja wiem... Raczej sklaniam sie do tego, ze podoba im sie ten bajeczny romans. Mlody przystojniak, obrzydliwie bogaty, poswiecajacy wszystko dla ukochanej. Przegryziony bolesnymi doswiadczeniami z dzecinstwa. Dajacy sie uleczyc z brzydkich sklonnosci (!) pod wplywem kobiety. Facet ideal.
            Ksiazka ma latke perwersyjnej. Ale jej wyuzdanie przedstawione jest tak, by mogla ja przelknac szeroka rzesza kobiet. Nawet jesli ktoras tego nie akceptuje, to raczej nie zniesmaczy sie polknieciem wytrysku czy tez klapsami. No i umowmy sie: mimo niewatpliwej nieprzyzwoitosci, odwiedzenie rodzicow partnera bez majtek, nie jest esktremum erotycznych gierek.
            • aandzia43 Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 09:31
              > Bo ja wiem... Raczej sklaniam sie do tego, ze podoba im sie ten bajeczny romans
              > . Mlody przystojniak, obrzydliwie bogaty, poswiecajacy wszystko dla ukochanej.
              > Przegryziony bolesnymi doswiadczeniami z dzecinstwa. Dajacy sie uleczyc z brzyd
              > kich sklonnosci (!) pod wplywem kobiety. Facet ideal.

              Bajeczny romans, harlekin, wzdęty styl, perwersje przykrojone na zgrabną miarę. No "Trędowata" jako żywo ;-)
              • zawle Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 09:41
                A skąd ten tytuł? Bo nie czytałam....
                • aandzia43 Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 11:06
                  Nie wiem, bo ja tylko fragmenty czytałam.
            • bi_chetny Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 16:10
              > Bo ja wiem... Raczej sklaniam sie do tego, ze podoba im sie ten bajeczny romans
              > . Mlody przystojniak, obrzydliwie bogaty, poswiecajacy wszystko dla ukochanej.

              Zdziwiłbyś się. Znam kilka recenzji z pierwszej ręki i kilka kobiet odbierało to jako możliwość uatrakcyjnienia seksu w związku, jako wręcz podręcznik do trochę bardziej pomysłowego seksu.
        • loppe Re: 50 twarzy Greya 12.03.13, 13:28
          Graniczy wszak z pewnością że choć paru się zainspiruje i powieli w życiu. Żeby potem nie czytać bezbronnie że gdzieś tam X który mordował Y zeznał że wielki wpływ miała na niego postać Greya - Autor zawsze może wtedy powiedzieć: U mnie w ksiażce była pisemna zgoda partnerki!
      • gomory Re: 50 twarzy Greya 12.03.13, 14:41
        > przeczytałem gdzieś, że główni bohaterowie zawarli pisemną (!) umowę co do ich stosunków. To jest dopiero niedorzeczny pomysł.

        Pomysl przynajmniej niosl pewien dyskretny ladunek niecodziennej, chlodnej lubieznosci :). Rozdzial o tym traktujacy byl do sciagniecia z plakatow za friko poprzez kod QR. Sprytnie wybrany, bo bardziej obiecujacego fragmentu wyciac by sie nie dalo ;).
        Nie uwazam tego za niedorzeczny pomysl. Jak sie nad tym zastanowic, to zauwaz, ze jakakolwiek koncepcja odstajaca od bzykania "na spontana" jest ubarwieniem.
        Taka umowa, majaca posmak prawnego pisma tworzy klimat surowosci, odpowiadajacy atmosferze SM, wiec wydaje mi sie calkiem OK. Z boku rozne pomysly moga wydawac sie glupie. Zamiast opracowac domowe kupony na seks, czy bawic w kinowe palcowki, bezpieczniej jest wszak zwyczajnie zadrzec koszule pod kolderka i odwalic standardowy wieczor. Ale czy to jest pomyslowy seks ;)?
        • bcde Re: 50 twarzy Greya 12.03.13, 14:57
          > Taka umowa, majaca posmak prawnego pisma tworzy klimat surowosci, odpowiadajacy
          > atmosferze SM, wiec wydaje mi sie calkiem OK. Z boku rozne pomysly moga wydawa
          > c sie glupie. Zamiast opracowac domowe kupony na seks, czy bawic w kinowe palco
          > wki, bezpieczniej jest wszak zwyczajnie zadrzec koszule pod kolderka i odwalic
          > standardowy wieczor. Ale czy to jest pomyslowy seks ;)?

          Pisemna umowa tworzy klimat surowości, odpowiadający atmosferze SM? Jak dla kogo.
          SM jest teatrem i nie trzeba tej umowności podkreślać jeszcze jedną umową.
          • kag73 Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 16:31
            "SM jest teatrem i nie trzeba tej umowności podkreślać jeszcze jedną umową."

            Nie trzeba ale mozna. W kinie/w teatrze jakby nie bylo tez opieraja sie na scenariuszu, pisemnym i maja jakis tekst:)
            • bi_chetny Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 16:33
              z taką "umową" spotkałem się akurat, szczególnie w BDSM jest to istotne, a pisemna umowa dodaje pikanterii
            • bcde Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 21:28
              Jak ktoś ma na co dzień do czynienia z umowami w robocie, to taka umowa w sprawie seksu może tylko rozśmieszyć.
              Dla mnie SM to jest coś dzikiego, nieokiełznanego, niepodlegającego regulacji, a przynajmniej na takie ma wyglądać i ma przenikać inne stosunki między partnerami. Pisemna umowa w takiej sprawie spowoduje, że wszystkie rekiny utopią się a wilkom wypadną zęby. Zostanie budyń waniliowy i kruche ciasteczka na talerzyku.
              • kag73 Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 23:28
                "Dla mnie SM to jest coś dzikiego, nieokiełznanego, niepodlegającego regulacji, a przynajmniej na takie ma wyglądać i ma przenikać inne stosunki między partnerami. Pisemna umowa w takiej sprawie spowoduje, że wszystkie rekiny utopią się a wilkom wypadną zęby. Zostanie budyń waniliowy i kruche ciasteczka na talerzyku."

                Dla Ciebie, co nie znaczy, ze tak to wyglada i musi wygladacw praktyce. Zwlaszcza w SM potrzebne sa konkretne reguly i ustalenia. I zazwyczaj taka sesja SM nie dzieje sie z doskoku, potrzeba tutaj troche przygotowan. No chyba, ze ktos idzie do specjalnego kubu.
                I do tego, jak dla mnie, relacja SM w lozku nigdzie nie musi "przenikac", bo seks seksem a zycie zyciem.
                • bcde Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 01:01
                  > Dla Ciebie, co nie znaczy, ze tak to wyglada i musi wygladacw praktyce. Zwlaszc
                  > za w SM potrzebne sa konkretne reguly i ustalenia. I zazwyczaj taka sesja SM ni
                  > e dzieje sie z doskoku, potrzeba tutaj troche przygotowan. No chyba, ze ktos id
                  > zie do specjalnego kubu.
                  > I do tego, jak dla mnie, relacja SM w lozku nigdzie nie musi "przenikac", bo se
                  > ks seksem a zycie zyciem.

                  Jasne, że dla mnie wygląda to inaczej niż dla ciebie i nic w tym złego, że ludzie mają różne podejście. Z mojego punktu widzenia, ty nie czujesz SM, jak większość kobiet zresztą. Podchodzisz do tego, jakby to był teatrzyk, który zaczyna się o określonej godzinie i o określonej godzinie się kończy, a później uczestnicy wracają sobie do normalnego życia - do dzieci, telewizora i zwykłych zajęć. Twoje SM powinno mieć scenariusz, rekwizyty, dokładnie umówione granice, gesty i słowa, które przerwą zabawę, gdy będzie trzeba. Tak jak napisałaś - powinno być przygotowane.
                  Dla mnie to zabawa, a nie SM, które widzę inaczej. Niepewność granic jest tym pieprzem, niezbędnym dla smaku. Nie ma granic czasowych. Rekwizytem może być każda rzecz pod ręką, a poza tym rekwizyty nie są konieczne. Wykorzystać można każde miejsce i każdy przedmiot. Istotniejsze jest posłuszeństwo i oddanie się osoby podległej, a także gotowość, aby w każdej chwili ten stosunek dominacji - podległości przywrócić. Nie ma tak, że seks jest seksem, a życie życiem. Seks przeplata się ze zwyczajnym życiem i przenika je. Sama sytuacja, w której dochodzi do dominacji i podległości jest jak seks, nawet gdy nie dochodzi do stosunku, czy nawet dotyku. Partnerzy z czasem mają własny kod, którym porozumiewają się nawet, gdy są wśród innych ludzi, a który pozwala im wykorzystać niemal każdą chwilę na wykazanie partnerowi, że uczestniczy się w jego grze.
                  Powiesz, że granice muszą być określone, bo inaczej można zrobić niechcący partnerowi krzywdę. Nie muszą, jeśli jest wzajemna miłość i zaufanie, a partner dominujący nie jest debilem. Tak naprawdę to kwestia dobrania się i zaufania. Wtedy jakakolwiek umowa jest abstrakcją.
                  • sabat-77 Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 06:55
                    alfabetyczny. Po dodaniu do tego twoich pogladow dotyczacych gwaltu, zaczynam sie ciebie autentycznie bac :)
                    • bcde Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 12:37
                      > alfabetyczny. Po dodaniu do tego twoich pogladow dotyczacych gwaltu, zaczynam sie ciebie autentycznie bac :)

                      Ty, Mr. Pain? Myślałem, że mnie zrozumiesz. :)
                      Oglądałeś np. film "Sekretarka"?
                      • songo3000 Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 12:38
                        No właśnie zrozumiał - i zaczął się bać... ;P
                      • zyg_zyg_zyg Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 13:07
                        > Oglądałeś np. film "Sekretarka"?

                        Ja oglądałam i strasznie go lubię. Ale to jest bajka przecież.
                        • bcde Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 13:43
                          Wiem, że bajka, ale chodzi mi o klimat. Bohaterowie tego filmu nie spisywali umowy co do ich stosunków w sferze SM.
                          • zyg_zyg_zyg Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 14:19
                            Ale oni byli dwiema połówkami tego samego jabłka. Dopasowanymi idealnie jak to często bywa w powieściach romantycznych, ale rzadziej w życiu. Rozumienie się bez słowa, telepatyczna znajomość wzajemnych pragnień, potrzeb, ciemnych miejsc, idealne wpasowanie tychże, doskonała symetria, zero stawianych warunków, całkowite oddanie - to się właśnie zdarza najczęściej w bajkach. W rzeczywistości o to trudniej - tak jak o księcia na białym rumaku. Choć zdarzają się i książęta :-)

                            Niektóre pary muszą jakoś przegadać kwestię, kto wyrzuca śmieci, a niektóre to, czy nagły plaskacz w windzie i słowa "naciskaj suko na parter" będą fajne dla obojga. Ot, życie.
                            • bcde Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 15:46
                              > Ale oni byli dwiema połówkami tego samego jabłka. Dopasowanymi idealnie jak to
                              > często bywa w powieściach romantycznych, ale rzadziej w życiu. Rozumienie się b
                              > ez słowa, telepatyczna znajomość wzajemnych pragnień, potrzeb, ciemnych miejsc,
                              > idealne wpasowanie tychże, doskonała symetria, zero stawianych warunków, całko
                              > wite oddanie - to się właśnie zdarza najczęściej w bajkach. W rzeczywistości o
                              > to trudniej - tak jak o księcia na białym rumaku. Choć zdarzają się i książęta :-)

                              Gdzieś ty to zobaczyła? :o Mnie się wydawało, że oni tylko pracują razem. :)

                              > Niektóre pary muszą jakoś przegadać kwestię, kto wyrzuca śmieci, a niektóre to,
                              > czy nagły plaskacz w windzie i słowa "naciskaj suko na parter" będą fajne dla
                              > obojga. Ot, życie.

                              W prawdziwym związku SM śmieci wynoszą się same. :)
                              • sabat-77 Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 15:54
                                Smieci wynosza sie same, piszczac ze strachu przed masterem. Ciekawe czy naczynia same sie zmywaja...
                                • zyg_zyg_zyg Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 16:45
                                  > Ciekawe czy naczynia same sie zmywaja...

                                  Jakie naczynia? W prawdziwym związku SM on żywi się tylko w wykwintnych restaurantach, a dla niej w domu jest jedna miska.
                                  • sabat-77 Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 17:38
                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                    > > Ciekawe czy naczynia same sie zmywaja...
                                    >
                                    > Jakie naczynia? W prawdziwym związku SM on żywi się tylko w wykwintnych restaur
                                    > antach, a dla niej w domu jest jedna miska.
                                    Dobra to przestaje byc zabawne :) i tak uwazam, ze w takiej relacji umowa sila rzeczy funkcjonuje, bo nie da sie nikogo zdominowac wbrew jego woli. Tylko jest niepisana. I to sub wyznacza granice uleglosci, poniewaz jest to akt jego woli.
                                    • zyg_zyg_zyg Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 17:57
                                      > i tak uwazam, ze w takiej relacji umowa sila
                                      > rzeczy funkcjonuje, bo nie da sie nikogo zdominowac wbrew jego woli. Tylko jest
                                      > niepisana. I to sub wyznacza granice uleglosci, poniewaz jest to akt jego woli

                                      Takie jest również moje wyobrażenie o układach SM.
                                      • urquhart Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 19:05
                                        zyg_zyg_zyg napisała:
                                        > Takie jest również moje wyobrażenie o układach SM.

                                        Poniekąd, sub daje władzę komuś mając zaufanie że nie zostanie ona wykorzystana przceciw niemu i sprzecznie z jego oczekiwaniami.

                                        Natomiast rzekoma umowa to moim zdaniem zabieg literacki żeby przedstawić ostrzejszą stronę SM jednocześnie się od niej odcinająć, czego Grey zobowiązuje sie nie robić. Na poziomie podświadomym i wywoływania emocji mózg nie notuje zaprzeczenia.
                                        • sabat-77 Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 19:31
                                          oddaje wladze ? A gdybys kazal niewolnicy wsadzic reke do wrzatku to wsadzi ?
                                          • urquhart Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 19:58
                                            sabat-77 napisał:
                                            > oddaje wladze ? A gdybys kazal niewolnicy wsadzic reke do wrzatku to wsadzi ?

                                            Czytałem o fantazjach kobiety wsadzania sutków do przezroczystych misek z wrzątkiem, wiec nie jest to jakieś niedorzeczne.
                                            • sabat-77 Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 20:14
                                              urquhart napisał:

                                              > Czytałem o fantazjach kobiety wsadzania sutków do przezroczystych misek z wrząt
                                              > kiem, wiec nie jest to jakieś niedorzeczne.

                                              Oczywiście, że nie jest to niedorzeczne.
                                              Kluczem jest w tym wypadku posiadanie tego typu fantazji. Wola, chęć spełnienia oczekiwania, oddania się, nawet całkowicie. Bez niej to niewykonalne.
                                              Jestem skłonny założyć, że są ludzie zdolni nawet do samobójstwa na rozkaz.
                                              Przecież to nic nie zmienia. Ostatecznie kluczowy komponent tej relacji jest w obu aktorach tego układu, czyż nie ? Czym byłby master albo domina bez odpowiadającego schematu myślenia w głowie suba. Uległa czy uległy bez dominującego partnera także się nie spełni. To się wzajemnie uzupełnia i zazębia. Stąd metaforycznie można to nazwać "umową". Bo po mojemu ludzi gotowych oddać się całkowicie i bezkrytycznie cudzej woli jest raczej niewielu. Zatem umowne granice, których oboje decydują się nie przekraczać będą wynikać z układu, który wzajemnie stworzą i nadadzą mu jakąś treść. Dlatego według mnie można mówić o umowie, nic nie zmienia fakt, że niepisanej.
                                        • aandzia43 Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 20:18
                                          > Natomiast rzekoma umowa to moim zdaniem zabieg literacki żeby przedstawić ostrz
                                          > ejszą stronę SM jednocześnie się od niej odcinająć, czego Grey zobowiązuje sie
                                          > nie robić. Na poziomie podświadomym i wywoływania emocji mózg nie notuje zaprze
                                          > czenia.

                                          Brzmi całkiem prawdopodobnie.
                                    • bcde Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 20:15
                                      > Dobra to przestaje byc zabawne :) i tak uwazam, ze w takiej relacji umowa sila
                                      > rzeczy funkcjonuje, bo nie da sie nikogo zdominowac wbrew jego woli. Tylko jest
                                      > niepisana. I to sub wyznacza granice uleglosci, poniewaz jest to akt jego woli.

                                      Owszem, ale miłość i seksualny ogień potrafią daleko przesunąć granice tej woli.
                                      A prawdziwego mastera stać na służbę, żeby nie musiał myśleć o niewyniesionych śmieciach. Jeśli nie, to jest tylko zwykłym przemocowcem. :)
                                      • sabat-77 Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 20:21
                                        bcde napisał:

                                        > A prawdziwego mastera stać na służbę, żeby nie musiał myśleć o niewyniesionych
                                        > śmieciach. Jeśli nie, to jest tylko zwykłym przemocowcem. :)

                                        Ktoś nieposiadający charyzmy posługuje się przemocą, która w istocie jest objawem słabości. Prawdziwa władczość jest pochodną siły umysłu, nie mięśni.
                                        Przemocowiec nie jest masterem z definicji, to się wzajemnie wyklucza.
                                        • bcde Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 20:35
                                          > Ktoś nieposiadający charyzmy posługuje się przemocą, która w istocie jest objaw
                                          > em słabości. Prawdziwa władczość jest pochodną siły umysłu, nie mięśni.
                                          > Przemocowiec nie jest masterem z definicji, to się wzajemnie wyklucza.

                                          Niekoniecznie. Znam przypadek, że pewien bandzior i chuligan podczas imprezy domowej wyrzucił kobietę nago za drzwi, żeby przyniosła mu papierosy. Przypuszczam, że zrobił to nie dlatego, że czuł się taki słaby, tylko dlatego, że miał taki kaprys. Z drugiej strony, o wielką charyzmę go nie posądzam.
                                      • aandzia43 Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 20:39
                                        > Owszem, ale miłość i seksualny ogień potrafią daleko przesunąć granice tej woli
                                        > .

                                        Miłość nie przesuwa granicy. Przesuwa ją dobrze prowadzona gra (przez obie, czy przez jedną stroną) i odkrywanie coraz to nowych słabych i ciemnych zakamarków suba. Miłości bym w tę pasjonującą zapewne grę nie mieszała, choć oczywiście nie wykluczam, że mogą się gdzieś plątać jej zajawki. Ale nie dziwię się, że akurat ty utożsamiasz miłość z przesuwaniem granic poddaństwa w BDSM. Onegdaj wzruszałeś się do łez niemal nad siłą miłości kobiety, która dosłownie dawała dupy (choć ją tylko bolało). Pisałeś: "jakie te kobiety potrafią być wspaniałe!", jakieś bzdety o poświęceniu czy coś równie, w kontekście podkładania się bezmyślnie rypiącemu facetowi, idiotycznego. Wiesz, ja się szczególnie na BDSM-ach nie znam, ale ty mi nie wyglądasz na maestra (czy jak to nazywacie). Raczej na faceta z deficytami. A może maestrowie to po prostu faceci z deficytami? Tęsknię za solidnym psychologicznym rozbiorem osobowości takich maestrów na czynniki pierwsze. Chętnie bym poczytała.
                                        • urquhart Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 20:46
                                          > ta z deficytami. A może maestrowie to po prostu faceci z deficytami? Tęsknię za
                                          > solidnym psychologicznym rozbiorem osobowości takich maestrów na czynniki pier
                                          > wsze. Chętnie bym poczytała.

                                          A całe religijne ujecie sił yang i yin? Że Facet musi zdobywać, sprawdzać się przez przezwyciężanie oporu kobiety. To tyko propaganda na młyn przemocowcom :)
                                          • hello-kitty2 Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 20:53
                                            urquhart napisał:

                                            > A całe religijne ujecie sił yang i yin? Że Facet musi zdobywać, sprawdzać się p
                                            > rzez przezwyciężanie oporu kobiety. To tyko propaganda na młyn przemocowcom :)

                                            No wlasnie OPORU. Jak nie ma oporu to co za fun?
                                          • aandzia43 Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 20:57
                                            >
                                            > A całe religijne ujecie sił yang i yin? Że Facet musi zdobywać, sprawdzać się p
                                            > rzez przezwyciężanie oporu kobiety. To tyko propaganda na młyn przemocowcom :)

                                            Ja o niezdrowym zachwycie Alfabetycznego nad kobietą składającą dobrowolną ofiarę z cierpienia i nie doświadczającą w kontakcie seksualnym niczego poza tym. Kręci was to, panowie na forum? Jego najwyraźniej wzruszyło okrutnie. Mało się chłopina nie popłakał z zachwytu.
                                            Przezwyciężanie oporu kobiety (zazwyczaj udawanego) w standardowych relacjach damsko-męskich to inna bajka.
                                            • sabat-77 Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 21:33
                                              aandzia43 napisała:

                                              > Ja o niezdrowym zachwycie Alfabetycznego nad kobietą składającą dobrowolną ofia
                                              > rę z cierpienia i nie doświadczającą w kontakcie seksualnym niczego poza tym.

                                              Jeśli masz na myśli mój przykład, o "wymuszonym analu", który kiedyś wstawiłem na forum, to jestem zmuszony sprostować. I to podwójnie, ponieważ raz że nie bcde o tym pisał tylko ja, a dwa, że nie wzbudziło to mojego zachwytu w najmniejszym nawet stopniu.
                                              Słowo poświęcenie jest wieloznacznie, przykładowo w szachach można dokonać poświęcenia figury w zamian za większą korzyść w postaci sytuacji na mata.
                                              Podobnie tutaj - podałem przykład, że konkretna kobieta podbija swoją ofertę związkową w postaci zaoferowania mężczyźnie praktyk seksualnych, które tylko jemu odpowiadają, a w zamian za to liczy na przywiązanie do siebie faceta, którego inną drogą mogłaby nie zdobyć.
                                              Nie sądzę, żeby tego typu praktyki można było nazwać miłością, to raczej chłodno wykalkulowany pragmatyzm.
                                              Ten schemat nie jest według mnie pozbawiony sensu. Im atrakcyjniejszy samiec, tym silniejsza skłonność do zaoferowania mu satysfakcjonującej JEGO oferty seksualnej. To dzieje się na podobnej zasadzie, jak to, że jesteśmy skłonni zapłacić drożej za lepszy samochód. Przecież to dość oczywiste, że seks bywa w związku walutą. Trudno tutaj iść w zaparte.

                                              > Kręci was to, panowie na forum? Jego najwyraźniej wzruszyło okrutnie. Mało się c
                                              > hłopina nie popłakał z zachwytu.

                                              Analogicznie - mężczyźni mają zwyczaj przechwalać się między sobą na co i jak im pozwoliła ich partnerka. Taki mizerny sposób na pompowanie koguciego ego. Dość obrzydliwe, ale powszechne. Nie ma się co dziwić, ten schemat tkwi w zakompleksionym łebku większości panów, podobnie jak większość pań ceni sobie pragmatycznie finansowe podwaliny długoterminowego związku ;) Nie będziemy się chyba kopać z naturą, prawda ?

                                              > Przezwyciężanie oporu kobiety (zazwyczaj udawanego) w standardowych relacjach d
                                              > amsko-męskich to inna bajka.

                                              Opór zaś pompuje babskie ego. Oto do czego samiec jest gotowy, aby mnie zdobyć. Ha, jaka boska jestem ;)

                                              Ech, przecie tylko z nas ułomne ludki, na pewne rzeczy można spuścić litościwie zasłonę milczenia. Tak już jest, było i będzie.
                                              • hello-kitty2 Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 21:51
                                                sabat-77 napisał:

                                                (...)

                                                A ja odnioslam wrazenie, ze alfabetyczny probowal przekazac cos autentycznego, cos czego ja nie czuje i nie podziele z nim, a jednak cos z pasja, entuzjazmem, cos czym ktos moze zyc i to jest fajne choc nie moja bajka. Moze latwo mi to tak odebrac, bo nie chce mi sie tego zglebiac.
                                        • bcde Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 21:02
                                          Onegdaj wzruszałeś się do łez niemal nad siłą miłości kobiety, która dosłownie dawała dupy
                                          > (choć ją tylko bolało). Pisałeś: "jakie te kobiety potrafią być wspaniałe!", ja
                                          > kieś bzdety o poświęceniu czy coś równie, w kontekście podkładania się bezmyślnie rypiącemu facetowi, idiotycznego.

                                          Pomyliło ci się coś.
                                          • aandzia43 Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 11:45
                                            Przepraszam, pomyliłam się. TEN konkretny post napisał jakiś lovly-man. Twoje wypowiedzi w innych wątkach są w zbliżonym klimacie, ale nie tak drastyczne.
                                            • urquhart Anal 15.03.13, 11:58
                                              aandzia43 napisała:
                                              > Przepraszam, pomyliłam się. TEN konkretny post napisał jakiś lovly-man. Twoje w
                                              > ypowiedzi w innych wątkach są w zbliżonym klimacie, ale nie tak drastyczne.

                                              W ogóle anal to przecież temat dyskusyjny.
                                              Pisały tu przecież babki które preferowały anal i orgazm z nim związany od zwykłego stosunku. Ale zawsze jest ten element przełamywania pewnego oporu.
                                              A z drugiej strony seks analny w kulturach był wyrazem jednoznacznej dominacji . W homoseksualnej grecji homoseksualny mężczyźni mogli mieć anal z niewolnikiem, nigdy z "przyjacielem" , czy "mentorem" , z powodu szacunku w grę wchodziły ponoć oralne kontakty i stosunek udowy.
                                              • 3rd_sin Re: Anal 15.03.13, 12:12
                                                stosunek udowy? :|
                                                • hello-kitty2 Re: Anal 15.03.13, 12:15
                                                  3rd_sin napisał(a):

                                                  > stosunek udowy? :|

                                                  No. Nie bez powodu pytalam Loppe zeby zmierzyl uda :) Mocne uda to podstawa, Songo mowil ze ma mocne, hehe Panie z przerwa miedzy udami sie nie nadaja do zabawy :)
                                                  • urquhart Re: Anal 15.03.13, 12:29
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > No. Nie bez powodu pytalam Loppe zeby zmierzyl uda :) Mocne uda to podstawa, So
                                                    > ngo mowil ze ma mocne, hehe Panie z przerwa miedzy udami sie nie nadaja do zaba
                                                    > wy :)

                                                    Ale współcześnie w dobie prezerwatyw to przeżytek i anachronizm jak zakazy jedzenią wieprzowiny kiedy potrafimy wykrywać i zapobiegać śmiercionośnym pasożytom: włosieniom, tasiemcom którymi zarażali sie nasi przodkowie jedząc niedopieczone mieso na rożnie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Anal 15.03.13, 12:42
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Ale współcześnie w dobie prezerwatyw to przeżytek i anachronizm jak zakazy jedz
                                                    > enią wieprzowiny kiedy potrafimy wykrywać i zapobiegać śmiercionośnym pasożytom
                                                    > : włosieniom, tasiemcom którymi zarażali sie nasi przodkowie jedząc niedopiecz
                                                    > one mieso na rożnie.

                                                    Jak sie chcesz przebijac co jest przezytkiem to i tak wygram. Caly ten seks to przezytek, bo czyz nie nudzi Ci sie wykonywanie ciagle tych samych ruchow? :)
                                                  • loppe Re: Anal 15.03.13, 12:41
                                                    O już nie zmyślaj psotko
                                                • urquhart Re: Anal 15.03.13, 12:16
                                                  3rd_sin napisał(a):
                                                  > stosunek udowy? :|

                                                  pl.wikipedia.org/wiki/Stosunek_udowy
                                                • loppe Re: Anal 15.03.13, 12:44
                                                  3rd_sin napisał(a):

                                                  > stosunek udowy? :|


                                                  Istotą stosunku jest tarcie, frykcja (stąd termin "ruchy frykcyjne"). Otóż frakcję, i to nieraz większą niż w świątyni seksu - pochwie, można uzyskać w wielu miejscach (pupa, piersi, uda, ramiono, usta, dłoń...)
                                                  • loppe Re: Anal 15.03.13, 12:45
                                                    zapomniałen dopisać

                                                    Pozdrawiam:)
                                              • aandzia43 Re: Anal 15.03.13, 12:37
                                                > W ogóle anal to przecież temat dyskusyjny.

                                                Akurat nie o anal konkretnie mi chodziło w moich postach do Bcde.
                                            • hello-kitty2 Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 12:05
                                              aandzia43 napisała:

                                              > Przepraszam, pomyliłam się. TEN konkretny post napisał jakiś lovly-man. Twoje w
                                              > ypowiedzi w innych wątkach są w zbliżonym klimacie, ale nie tak drastyczne.

                                              Hehe Aandzia Ty poruczniku, daj troche kredytu :) Alfabetyczny sie probuje otworzyc :) Mnie tez nie lubi, wybadal moj slaby punkt (dziecko) i atakuje, jak jest okazja. Ale cos w nim siedzi.

                                              A ogladalas/iscie taki film "Crash" z Sandra Bullock, w polskiej wersji chyba "Gniew", jest tam fajna kreacja policjanta molestujacego seksualnie w czasie patrolu babke, po czym pokazane jego zycie, zreszta zycie kazdego z bohaterow jest pokazane z dwoch perspektyw.

                                              www.youtube.com/watch?v=N-Umf_chNHw
                                              • aandzia43 Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 12:34

                                                > Hehe Aandzia Ty poruczniku, daj troche kredytu :) Alfabetyczny sie probuje otwo
                                                > rzyc :) Mnie tez nie lubi, wybadal moj slaby punkt (dziecko) i atakuje, jak jes
                                                > t okazja. Ale cos w nim siedzi.

                                                Ja nei zauważyłam, żeby mnie Alfabetyczny szczególnie nie lubił czy szukał moich słabych punktów - chyba mu to lata, uprzejmy jest w każdym razie. To mnie się bardzo nie podoba to, co w facecie siedzi i wyłazi co raz na wierzch. A im bardziej się otwiera, tym bardziej to widzę. Innym może odpowiadać albo przynajmniej nie razić - kwestia gustu przecież.
                                              • urquhart Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 12:39
                                                hello-kitty2 napisała:
                                                > A ogladalas/iscie taki film "Crash" z Sandra Bullock, w polskiej wersji chyba "
                                                > Gniew", jest tam fajna kreacja policjanta molestujacego seksualnie w czasie pat
                                                > rolu babke, po czym pokazane jego zycie, zreszta zycie kazdego z bohaterow jest
                                                > pokazane z dwoch perspektyw.

                                                Był mocny. I ona doszukując sie potem wszędzie bezpodstawnie molestowania i osaczenia faktycznie sama była źródłem przemocy i przemocowcem, prowokowała agresję podczas gdy podejrzewała o to innych. :)
                                                • 3rd_sin Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 14:17
                                                  A propos kina, wg mnie najbardziej obscenicznym filmem, na który nota bend patrzyłam dosłownie przez palce było " Salo, 120 dni Sodomy". "Crash" to kino familijne przy tym ;)
                                                  • urquhart Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 15:09
                                                    3rd_sin napisał(a):

                                                    > A propos kina, wg mnie najbardziej obscenicznym filmem, na który nota bend patr
                                                    > zyłam dosłownie przez palce było " Salo, 120 dni Sodomy". "Crash" to kino famil
                                                    > ijne przy tym ;)

                                                    Jako student pracowałem w kinie studyjnym przy wpuszczaniu, Salo było raz puszczane w cyklu o Pasolinim, ludzie zabijali się o bilety, pełniutka sala, a do końca wytrwało może z 1/3 widzów, wychodzili masowo trzaskając krzesłami po kolejnych scenach. Hardcore nawet dla zwolenników SM.
                                                  • songo3000 Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 15:18
                                                    Pfff, bez przesady, po prostu 'śmierdząca sprawa' z tym filmem ;)
                                              • loppe Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 12:39
                                                Interesująca dyskusja. Film mnie zainteresował dzięki przedstawionemu fragmentowi. Czy jest może gdzieś scena carjacking?
                                                • loppe Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 12:47
                                                  Notabene był drugi film o tym samym tytule Crash i bardzo dewiacyjny seksualnie, tak?
                                                  • loppe Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 12:47
                                                    ten z Jamesem Spaderem I mean
                                                  • loppe Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 12:48
                                                    tym samym który potem zagrał głowną rolę w zboczku Sekretarka
                                                  • loppe Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 12:50
                                                    Gee, biorąc pod uwagę świetny Sex, Lies, Videotape (tam rola megaonanistry) - James Spader zdaje się jest na 1 miejscu listy reżyserów gdy myslą o obsadzie do takiej roli
                                                  • aandzia43 Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 12:55

                                                    > Gee, biorąc pod uwagę świetny Sex, Lies, Videotape (tam rola megaonanistry) - J
                                                    > ames Spader zdaje się jest na 1 miejscu listy reżyserów gdy myslą o obsadzie do
                                                    > takiej roli

                                                    Właśnie miałam napisać, że Spader pasuje mi do ról zboczków ;-)
                                                  • urquhart Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 13:19
                                                    > Właśnie miałam napisać, że Spader pasuje mi do ról zboczków ;-)

                                                    A Statham? Niezawodny zwirzęcy prostolinijny jebaka?
                                                    www.youtube.com/watch?v=6ZuzQ23dA2o
                                                  • aandzia43 Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 13:47
                                                    > A Statham? Niezawodny zwirzęcy prostolinijny jebaka?
                                                    > www.youtube.com/watch?v=6ZuzQ23dA2o

                                                    Heheh, obśmiałam się jak norka :-D Jest jeszcze inna scena publicznej kopulacji Stahama, mniej zabawna, bardziej wkręcająca, ale nie mogę jej znaleźć. Statham jest zwierzęcy, prosty i uroczy, kręci mnie. Spader ma gębę zboka i mnie nie kręci. Prosta kobieta jestem, zawsze to powtarzam :-)
                                                  • urquhart Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 14:17
                                                    > Heheh, obśmiałam się jak norka :-D Jest jeszcze inna scena publicznej kopulacji
                                                    > Stahama, mniej zabawna, bardziej wkręcająca, ale nie mogę jej znaleźć. Statham
                                                    > jest zwierzęcy, prosty i uroczy, kręci mnie. Spader ma gębę zboka i mnie nie k
                                                    > ręci. Prosta kobieta jestem, zawsze to powtarzam :-

                                                    Ta z pierwszej części, bardziej wkręcającą bo to on przełamuje jej opór wstyd i wahania :)
                                                    Jest kultowa - "I am alive!!!"
                                                    www.youtube.com/watch?v=BeeAoxaZebM#t=1m44s
                                                  • loppe Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 15:15
                                                    urquhart napisał:

                                                    > > Właśnie miałam napisać, że Spader pasuje mi do ról zboczków ;-)
                                                    >
                                                    > A Statham? Niezawodny zwirzęcy prostolinijny jebaka?
                                                    > www.youtube.com/watch?v=6ZuzQ23dA2o

                                                    Ale numer. Jedna z najb. niezwykłych scen filmowych jakie widziałem.
                                                  • urquhart Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 13:13
                                                    loppe napisał:

                                                    > Notabene był drugi film o tym samym tytule Crash i bardzo dewiacyjny seksualnie
                                                    > , tak?

                                                    Za wyemiteowanie Crash ze Spaderem 1996 krrtv nałożyłą karę bo Braun uważał że to pornografia którą można puszczać w nocy. W usa miał rating nc17 a nie X :)
                                                    www.youtube.com/watch?v=1XlDp3DLHxc
                                              • aandzia43 Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 13:00
                                                >
                                                > A ogladalas/iscie taki film "Crash" z Sandra Bullock, w polskiej wersji chyba "
                                                > Gniew", jest tam fajna kreacja policjanta molestujacego seksualnie w czasie pat
                                                > rolu babke, po czym pokazane jego zycie, zreszta zycie kazdego z bohaterow jest
                                                > pokazane z dwoch perspektyw.
                                                >
                                                > www.youtube.com/watch?v=N-Umf_chNHw

                                                Nie oglądałam, ale teraz obejrzę :-)
                              • zyg_zyg_zyg Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 16:40
                                > Gdzieś ty to zobaczyła? :o Mnie się wydawało, że oni tylko pracują razem. :)

                                Do końca obejrzałeś? :-) Jakoś się przecież musiało zacząć.
                                W co drugim harlekinie na początku to oni nawet patrzeć na siebie nie mogą, dopiero potem (gdzieś tak na czwartej od końca kartce) się okazuje, że przecież stworzeni są dla siebie, tylko wcześniej tego nie widzieli.
                            • zawle Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 07:14
                              zyg_zyg_zyg napisała:

                              > Ale oni byli dwiema połówkami tego samego jabłka. Dopasowanymi idealnie jak to
                              > często bywa w powieściach romantycznych, ale rzadziej w życiu. Rozumienie się b
                              > ez słowa, telepatyczna znajomość wzajemnych pragnień, potrzeb, ciemnych miejsc,
                              > idealne wpasowanie tychże, doskonała symetria, zero stawianych warunków, całko
                              > wite oddanie - to się właśnie zdarza najczęściej w bajkach. W rzeczywistości o
                              > to trudniej - tak jak o księcia na białym rumaku. Choć zdarzają się i książęta
                              > :-)

                              Trafiło mi się DWA razy. Ale ile się musiałam węgla naprzerzucać:) Czekam na trzeci. Aczkolwiek nr 1 łazi za mną od 5 lat....;)
                              • hello-kitty2 Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 10:59
                                zawle napisała:

                                > Trafiło mi się DWA razy. Ale ile się musiałam węgla naprzerzucać:) Czekam na tr
                                > zeci. Aczkolwiek nr 1 łazi za mną od 5 lat....;)

                                Mi sie nie trafiaja, zadne polowki jablka ale pewnie przegapilam, hehe.
                                A dlaczego nie chcesz juz tego nr 1 ?
                                Chociaz tez nie biore zadnych bylych i w ogole ciezko sie dogadac, np kiedys prosialam eksa zeby mi moja! deske do prasowania oddal, bo nie mam koszul na czym prasowac, a on mi na to, ze jak sie ubiore tak a tak, jak on przyjdzie z deska to przyniesie. Taaa, deske oddawaj do diabla, nie mam zamiaru placic cycami za swoja wlasna deske :)
                                Ale jestem ciekawa Zawle, bo skoro nadal ''lazi" to cos musi byc na rzeczy, deske by oddal, prawda? Wiec czego nie dawal/daje?
                                • zawle Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 11:07
                                  hello-kitty2 napisała: > Chociaz tez nie biore zadnych bylych i w ogole ciezko sie dogadac, np kiedys pr
                                  > osialam eksa zeby mi moja! deske do prasowania oddal, bo nie mam koszul na czym
                                  > prasowac, a on mi na to, ze jak sie ubiore tak a tak, jak on przyjdzie z deska
                                  > to przyniesie. Taaa, deske oddawaj do diabla, nie mam zamiaru placic cycami za
                                  > swoja wlasna deske :)

                                  Bo jeśli Ci tylko o deskę chodziło, to się robi wjazd na chatę w brudnym dresie i zaraz po przebudzeniu ( też tak wam stoją włosy?:) i się mówi: wyskakuj z MOJEJ deski gnoju. O amorach nawet nie pomyśli. A jak Ty zapraszasz do siebie to on sobie myśli że chcesz coś więcej...faceci z natury ( w przeciwieństwie do kobiet) mają bardzo dobre mniemanie o sobie. Wystarczy wejść na jakikolwiek portal randkowy. Każdy przystojny, inteligentny , wysportowany i ceniący ciepłe kobiety szukające miłości ( to piszą Ci bez grosza przy duszy).

                                  > Ale jestem ciekawa Zawle, bo skoro nadal ''lazi" to cos musi byc na rzeczy, des
                                  > ke by oddal, prawda? Wiec czego nie dawal/daje?

                                  20 lat minęło...może zapomniał jak być młodym? :)
                                  • aandzia43 Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 11:42

                                    > 20 lat minęło...może zapomniał jak być młodym? :)

                                    Czyli, pozwoilisz, że podrążę temat, łazi za tobą celem przytulenia się do ciebie "na starość" i grzania się w cieple kobiecego ogniska? Na silnych przeżyciach erotycznych mniej mu zależy? Oczywiście nie znaczy, że nie zerżnął by, co to to nie! Ale środek cieżkości przesunięty jest na inne profity. Dobrze rozumuję czy zbłądziłam w dziką leśną odnogę?
                                    • zawle Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 11:55
                                      aandzia43 napisała: > Czyli, pozwoilisz, że podrążę temat, łazi za tobą celem przytulenia się do cieb
                                      > ie "na starość" i grzania się w cieple kobiecego ogniska? Na silnych przeżyciac
                                      > h erotycznych mniej mu zależy?


                                      Tak dokładnie to nie wiem. Ma refleksję że zmarnował 20 lat życia..z kimś innym. A to nie jest refleksyjny typ. Wiesz Andzia jak to jest...ma dobrą sytuację bytową, nudzi mu się, żona roztyła i pojawiają się wspomnienia. Byliśmy ze sobą 7 naprawdę fajnych lat gdy byliśmy młodzi. Myślę że ciągle ma do mnie sentyment. Dostawałam te sygnały zawsze...nawet gdy był świeżo upieczonym mężem, ojcem. Ja jestem o tyle mądrzejsza że wiem, że to se ne wrati. On chyba ma nadzieję że tak. Ale co ode mnie chce dowiem się w sobotę. Dotychczasowe komunikaty o braku zainteresowania nie wystarczyły.
                                      >
                                      • aandzia43 Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 12:43
                                        Aha, kryzys wieku średniego i wyobrażenie, że trzeba wejść do tej samej rzeki, a znowu będzie cudnie. I oczywiście wyobrażenie, że da się wejść do tej samej rzeki i, że cudnie to może być bez żadnych zmian ze swojej strony. No tak, naiwny i nierefleksyjny :-) Ale dajmy mu szansę do soboty ;-)
                                        • hello-kitty2 Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 12:55
                                          aandzia43 napisała:

                                          Ale dajmy mu szansę do soboty ;-)

                                          Tez czakam na relacje. I Zawle koniecznie zaloz nowe buty! :) Dresy przepierz moze :) Powodzenia.
                                          • aandzia43 Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 12:58
                                            > Tez czakam na relacje.

                                            Ale ja nie czekam na relacje, bo nie wiem, czy Zawle ma ochotę dzielić się z nami swoim życiem w takim zakresie :-) Jednakowoż jeśli coś bąknie na ten temat, będzie miło :-)
                                  • hello-kitty2 Re: 50 twarzy Greya 15.03.13, 11:51
                                    zawle napisała:

                                    > Bo jeśli Ci tylko o deskę chodziło, to się robi wjazd na chatę w brudnym dresie
                                    > i zaraz po przebudzeniu ( też tak wam stoją włosy?:) i się mówi: wyskakuj z MO
                                    > JEJ deski gnoju. O amorach nawet nie pomyśli. A jak Ty zapraszasz do siebie to
                                    > on sobie myśli że chcesz coś więcej...faceci z natury ( w przeciwieństwie do ko
                                    > biet) mają bardzo dobre mniemanie o sobie. Wystarczy wejść na jakikolwiek porta
                                    > l randkowy. Każdy przystojny, inteligentny , wysportowany i ceniący ciepłe kobi
                                    > ety szukające miłości ( to piszą Ci bez grosza przy duszy).

                                    Herezje, herezje Zawle opowiada. Jak to na ulice wyjsc bez makijazu?! :) Czy to sie nie wyklucza? Brudny dres, potargany leb + stonowany makijaz? :)

                                    A na powaznie: dobry, mozny tekst "wyskakuj z mojej ...". Zapamietam:) Ciekawe jak by to po angielsku szlo "jump out from my plank?":) Choc z tym wyskakiwaniem to bym sie bala, bo kumpela opowiadala mi, ze po paru latach wspolnego zycia z chlopakiem (bez slubu, a w jej mieszkaniu wlasnosciowym) pan zdecydowal sie na rozstanie i sie wyprowadzil. Ok. Po czym zrobil wjazd na chate z mama (?!) i zaczeli wynosic wszystko co sie dalo, nawet rwac zaluzje z okien. Takze hmm, trzeba uwazac kto w co inwestuje i jaki ma stosunek do tego. Moj stosunek do deski byl luzny wiec przebolalam.

                                    Mowisz postarzal sie, zdziadzial, znaczy sie. A wylysial? Dla Twojego ducha to mlodego bierz, moze? A wrzuc moze profil, kto by Cie interesowal? Wiesz czego jestem ciekawa? Wieku, jakie widelki Cie intetersuja?
                  • triismegistos Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 08:13
                    Pierniczysz, tyle ci powiem :D
                    • bcde Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 20:09
                      > Pierniczysz, tyle ci powiem :D

                      Triis, twój komentarz wskazuje, że masz coś więcej do powiedzenia w temacie. Nie wstydź się i napisz jak ty widzisz SM. Albo jak to praktykujesz.
                  • zyg_zyg_zyg Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 09:35
                    A nie myli Ci się SM ze zwykłym niewolnictwem? Seksualnym, życiowym, permanentnym?
                    • zawle Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 09:58
                      Pozwólcie że was pogodzę;) SM jako tylko i wyłącznie teatrzyk kojarzy mi się z pejczykiem, deptaniem brzucha i lateksem i jako takie nie jest dla mnie w ogóle pociągające, raczej żenujące i umiejscawiam to w rubryce dewiacje i inne zachowania. Natomiast kręci mnie atmosfera dominacji, uległości i poddaństwa. Kobieta jako niewolnica, poddana spełniająca zachcianki Pana. Myślę że to nie dotyczy tylko łóżka. Gdybym nie szanowała i nie czuła siły w moim mężczyźnie, raczej w tą zabawę się ze mną nie pobawi. Oczywiście w wielu poza seksualnych sytuacjach można spowodować żeby stały się one seksualne. Ale wszystko ma swoje granice. Gdyby usiłował zabronić mi kupić sobie nowe buty poznałby moje drugie JA;)
                      • sabat-77 Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 11:15
                        sila to rzecz istniejaca subiektywnie. Decyduje paradoksalnie - ulegly partner w relacji.
                        • songo3000 Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 11:49
                          Odpowiem Ci sentencją z Atlasu Chmur, która jest na (nie)szczęście bardzo prawdziwa:
                          "...i zawsze tak było, że silni zjadają słabych..."

                          Tyle. Kur..., po prostu tyle :)
                          • protein.spill Re: 50 twarzy Greya 07.07.13, 22:37
                            E tam, to przeciez powiedzial "bad guy" - znaczy: nie liczy sie jako madra sentencja w ogle ;)
                    • bcde Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 12:33
                      > A nie myli Ci się SM ze zwykłym niewolnictwem? Seksualnym, życiowym, permanentnym?

                      Nie. Napisałem o miłości, zaufaniu i podobnych zainteresowaniach seksualnych.
                      • aandzia43 Re: 50 twarzy Greya 14.03.13, 20:25
                        > Nie. Napisałem o miłości, zaufaniu i podobnych zainteresowaniach seksualnych.

                        Ale przemocowcy też mówią o miłości, zaufaniu i że "ta kurwa to lubiła" ;-)
    • aandzia43 Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 09:25
      Każda epoka ma swoją "Trędowatą". Takie jest prawo buszu. Jakie wypieki na twarzy? Chichot.
      • gomory Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 12:29
        > Jakie wypieki na twarzy? Chichot.

        Widzisz jakie to wzgledne? Dla Ciebie wzruszenie ramion i chichot, ze nuuuuda. Wszak moglabys stwierdzic "a bo to raz bylam na przyjeciu, gdzie kazdym stapnieciem wprawialam w drganie kulki gejszy upchane w cipce". Co w tym nadzwyczajnego. Normalka, tak samo jak to, ze facet po randce odwozil mnie helikopterem :).
        Kazdy gdzie indziej ma ustawiony prog tego gdzie zaczyna sie podniecenie, zachowania budzace tesknoty, swiat budzacy spora ekscytacje ale tylko jako wyimaginowane fantazje.
        Delikatna to materia. Ludzie zderzajac swoje upodobania znalezliby wieeele powodow by wytykac sobie tak pruderie, jak i rozwiazlosc. Bardzo latwo tutaj kogos urazic.
        To tez spoleczny fenomen tej ksiazki. Wiecej niz raz bylem swiadkiem gdy stala sie ona przyczynkiem do wzajemnych uwag tyczacych sie kondycji seksualnej, a podszytych lekka zlosliwoscia ;).
    • triismegistos Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 11:55
      Mam wrażenie, że nudę w łóżku powinno się zwalczać inaczej niż przez czytanie grejów. No, ale ja się nie znam, a w końcu nazwa forum do czegoś zobowiązuje.
    • stary.dziadyga Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 16:43
      Przyznaję bez wstydu że nie czytałam.

      Jeżeli bym miła czas na taką lekturę to prędzej przeczytałabym jako romansidło, a nie ze względu na zawarty w nich opis seksualnych "ekscesów", bo jak już na było wspomniane w innym wątku, dla bywalców tego forum Grey to zwyczajnie pizda i nikt raczej nie czytał z wypiekami na twarzy.
      • hello-kitty2 Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 17:09
        stary.dziadyga napisała:

        > Przyznaję bez wstydu że nie czytałam.

        Tez sie przyznaje,ze nie czytalam. Zwyczajnie by mnie wyrzuty sumienia zjadly, ze zamiast czegos nauczyc sie np. kolejnego jezyka obcego czytam jakas zmyslona opowiesc. Ale ja to nawet telewizji nie ogladam:)
      • songo3000 Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 17:12
        Nooo, może w miarę w miarę był początkowy lód ze spustem do ust panny-jeszcze-dziewicy :o
        • stary.dziadyga Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 17:25
          Hmm...a od kiedy to lód z połykiem lub ze spustem na twarz to jest jakiś ekscentryczny rarytas?

          A tak na marginesie to ile ta jeszcze-dziewica w książce ma lat?

          • songo3000 Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 17:30
            A od kiedy to 'w miarę, w miarę' określa jakiegokolwiek rarytasa.

            > A tak na marginesie to ile ta jeszcze-dziewica w książce ma lat?
            Jak na dziewicę to stara dupa.
            • stary.dziadyga Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 17:40
              No właśnie tak mi się wydawało dlatego pytam.
              Bo taką wygłodniąłą dziewicę to wg mnie łatwo na różne rzeczy namówić.
              Ja jako dziewica te 10 lat temu bym się na za wiele nie zgodziła, a teraz to z wiele rzeczy zrobię z pocałowaniem w rączkę
              • songo3000 Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 17:48
                > Ja jako dziewica te 10 lat temu bym się na za wiele nie zgodziła, a teraz to z
                > wiele rzeczy zrobię z pocałowaniem w rączkę
                :) No właśnie.
                Pamiętam taki wątek na jakimś forum gdzie babeczka sobie racjonalizowała w tym tonie:
                "Mam 23 lata i jest dumna z tego, że jestem dziewicą...". Do rozmowy w końcu włącza się inna i mówi:
                "No fajnie, fajnie. A ja mam 43 lata, też jestem dziewicą. Byłam taka sama w twoim wieku a teraz jak bym nie kombinowała to mnie już nikt nie chce"...
                • stary.dziadyga Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 18:40
                  > :) No właśnie.
                  > Pamiętam taki wątek na jakimś forum gdzie babeczka sobie racjonalizowała w tym
                  > tonie:
                  > "Mam 23 lata i jest dumna z tego, że jestem dziewicą...". Do rozmowy w końcu wł
                  > ącza się inna i mówi:
                  > "No fajnie, fajnie. A ja mam 43 lata, też jestem dziewicą. Byłam taka sama w tw
                  > oim wieku a teraz jak bym nie kombinowała to mnie już nikt nie chce"...

                  Tzn wiesz, ja robię bo lubię, a kiedys nie lubiłam, bo nie wiedziałam że lubię :) to nie w ramach kombinowania.

                  Swoją drogą to aż wierzyć się nie chce że 43 letnia babka sobie nie mogła nikogo znaleźć do seksu, przecież ona jeszcze w sile wieku! I to spokojnie nawet jakiegoś młodziana by mogła wychaczyć. Eh Polki to chyba jakoś mało wiary w siebie mają
                  • gomory Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 19:01
                    > Swoją drogą to aż wierzyć się nie chce...

                    I bardzo dobrze, bo to żart był :).
                    • loppe Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 19:14
                      Ale zarys opowieści jest. Grej i 50-letnia dziewica, on najpierw spuszcza się w jakiś dziwny punkt raz i drugi.
                      • loppe Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 22:19
                        Skapiąc bohaterce wyczekiwanej defloracji
                        • zawle Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 22:28
                          No to skąd ten tytuł? Bo mnie akurat to ciekawi...:)
                          • sabat-77 Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 22:35
                            zawle napisała:

                            > No to skąd ten tytuł? Bo mnie akurat to ciekawi...:)

                            Mnie też. Ludzie posiadający więcej niż jedną twarz są, zasadniczo rzecz ujmując, nieco niepokojący. Człowiek posiadający ich aż pięćdziesiąt musi wzbudzać w czytelniku jakiś rodzaj pierwotnego lęku. Chociaż myślę, że na pensjonarkach faworyzujących tego typu literaturę jeszcze większe wrażenie zrobiłby człowiek z pięćdziesięcioma kutasami.
                          • loppe Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 22:35
                            zawle napisała:

                            > No to skąd ten tytuł? Bo mnie akurat to ciekawi...:)

                            Właśnie, skąd ten tytuł. Pewnie Grey zmiennym jest i nieraz czytelniczkę zaskoczy:)
                            • loppe Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 22:57
                              np. gadżetami własnej konstrukcji

                              gizmodo.com/5466997/the-steam+powered-vibrator-and-other-terrifying-early-sex-machines-nsfw
                              • zawle Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 23:01
                                Do dupy....50 odcieni szarości , 100 lat samotności...o co kaman?
                                :)))
                          • gomory Re: 50 twarzy Greya 13.03.13, 22:56
                            > No to skąd ten tytuł? Bo mnie akurat to ciekawi...:)

                            Z interpretacji tłumaczki, dość trafnej zresztą.
                            W oryginale Jest to 50 odcieni szarości (nawiązanie do nazwiska Grey), niczym 50 osobowości tytułowego bohatera. Sugeruje to jego niejednoznaczność i ma tworzyć aurę tajemniczości oraz skłaniać do tego, by nie oceniać go powierzchownie.
                            Nic innego mi nie przyszło do głowy.
                          • protein.spill Re: 50 twarzy Greya 07.07.13, 22:42
                            Tytul to karkolomna proba przelozenia na polski gry slow "50 shades of Gray".
    • k.ozak Jak to jest z tym BDSM? 06.07.13, 18:53
      Na forum zwiazanym z filozofią Gor czytam taką opinię o BDSM, cytat:

      " ostanio daje się zauważyć, że dla wielu osób qurestwo zastępuje skrót BDSM. Ze swoboda towarzysząca sesjom zmianom i przypadkowości partnerów. Dla svelge to jest obce""
      larahomestone.cba.pl/index.php/forum/witaj/32-rozbieznosc-pragnien?start=12
      Porównianie sesji bdsm z kurestwem

      Na jednym z blogów spotkałem sie z taka opinią,cyt:

      " W Polsce BDSM interesuje się maksymalnie kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Wśród nich może 1 procent, czyli kilkaset osób to osoby porządne, z którymi być może warto by coś zacząć. Jeśli do równania dodamy resztę czynników takich jak: miejsce zamieszkania, płeć, wiek, preferencje itd. to w wyniku otrzymamy niemal gwarancje braku poznania właściwej osoby. Najwyższa pora przestać się łudzić, babrać w tym szambie i marnować życie. Z dniem dzisiejszym zrywam jakiekolwiek kontakty z polską społecznością BDSM, ale nie wyrzekam się samego BDSM, bo to jest częścią mnie.
      Polskie BDSM to niedorozwinięta intelektualnie i przegniła moralnie hołota. Wszechobecna w tym środowisku moralna zgnilizna bynajmniej nie jest bezpośrednim wynikiem BDSM. Źródła wspomnianej zgnilizny są znacznie bardziej złożone i rozległe. Mam nadzieję, że całym tym towarzystwem działającym na granicy prawa (lub poza nią) w końcu zainteresuje się jakaś prokuratura. Mam dziwne przeczucie, że u niejednej osoby w klimacie BDSM nie jest jedyną fascynacją erotyczną i siedzą też w pedofili, gwałtach, nekrofili, animal czy tym podobnym gównie."
      raven77.blox.pl/2013/05/Pozegnanie.html
      Ile w tych dwóch opiniach jest prawdy a ile kłamstwa? Jak to jest z tym BDSM?
      • rafill Re: Jak to jest z tym BDSM? 06.07.13, 19:37
        czy to jest forum poswiecone praktykom sadlo-maslo ? czemu akurat tutaj zadajesz to pytanie, a nie na jakiejs sadomanii czy gdzie tam chcesz ? chyba ze seks malzenski mozna uznac za odmiane praktyk sadomasochistycznych, co w pewnych warunkach znajduje u mnie nawet pewne zrozumienie :)
        • k.ozak Re: Jak to jest z tym BDSM? 09.07.13, 15:40
          rafill napisał:

          > czy to jest forum poswiecone praktykom sadlo-maslo ? czemu akurat tutaj zadajes
          > z to pytanie, a nie na jakiejs sadomanii czy gdzie tam chcesz ?
          Sluszna uwaga ,już mnie nie ma.
          • rafill Re: Jak to jest z tym BDSM? 09.07.13, 16:21
            Ale ja serio pytam, co sprawilo, ze akurat tutaj zadales to pytanie ? Bo rownie dobrze mogles zadac je na ematkach, zyciu rodzinnym czy gdzie by ci do glowy przyszlo. Troche dziwne, nie ? Nagle jak filip z konopii wyskakuje koles i watek o jakims kiczowatym gniocie przeksztalca sie w krytyke polskiego sado maso... nie no, o co kurna chodzi.
            Szuflandia ? Szuflandia ! Szufladnia ! Ja chce polokokty, precz z Kilkujadkiem !
      • kalipsoelaina Re: Jak to jest z tym BDSM? 13.11.14, 09:11
        witamy
        jesteśmy nowymi suczkami w tym klimacie i dla nas BdSM jest czymś pięknym i wyjątkowym i chcemy to poznawać, fakt trzeba uważać. Coś o nas: kimbylamkimsiestaje.blogspot.com/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka