merenre
20.02.05, 19:59
Czyam i okazuje się, że nie tylko u nas coś nie tak. Jak poznałam mojego
partnera kreował się na wyzwolonego, wolnego strzelca, bez jakichkolwiek
zahamowań. Przystałam na to - szukałam takiego partnera, rok wcześniej
rozstałam się z facetem i przez cały ten czas nie miałam ochoty na nic. Potem
stwierdziłam, że dość, coś mi sie od życia należy. I zaczęłam się z nim
spotykać. Dość szybko okazalo się, że nasze spotkania zakończyły się ciążą.
On stanął na wysokości zadania - jesteśmy razem, bardzo kocha synka, dba o
nas, haruje żeby było nam coraz lepiej. Tutaj nic nie mogę mu zarzucić.
Niestety - łóżko:( Koniec, raz na rok. Synek ma 1,5 roku, w tym czasie 3 razy
(z czego między 2 a 3 rok przerwy), wcześniej nie bo ciąża. Cały czas słyszę
nie, zmęczony, że ja tylko myślę o jednym. Jeżeli już wybłagam to trwa to
tylko 10 minut, zerowa przyjemność dla mnie - nie jestem gotowa, boli mnie, o
orgazmie z nim już dawno zapomniałam. Jedna pozycja - na jeżdźca, bo on tak
lubi. Zero nowinek ,zero urozmaicania. Francuz? Owszem - ja jemu. Pieszczoty?
Nie, bo sex ma być szybki a mi w głowie jakieś gry wstępne. Czuję się
strasznie - brzydka, stara (29), nieatrakcyjna, gruba, głupia, czuję jakby
coś już się skończyło. Gdy to mu mówię - przesadzam. Nie wiedziałam, że będę
się kiedyś upokarzać prosząc swojego faceta, by mnie "przeleciał", ale
niestety tak jest. Powiedziałam mu, że oglądam strony porno w sieci, myśląc,
że to jakoś zrozumie. Usłyszałam, że wszystko jest dla ludzi. Czuje się
STRASZNIE. Zamnknięte koło, bo przy takim facecie już mi odechciewa się
starać o siebie, ćwiczyć, golić nogi, malować. Po co? Nie wiem co robić, nie
chcę tak całe życie prosić i radzić sobie sama. Nie czuję się jak kobieta,
czuję się jak stare, ohydne babsko:(