29.05.07, 17:27
POMOCY:( Nie wiem co robić, zacznę od początku.

Poznałam fajnego faceta, zakochałam się - teraz wiem, że popełniłam największy
błąd w moim życiu.

Oboje jesteśmy osobami wierzącymi(wyznanie rzymsko-katolickie), on nie uznawał
seksu przed ślubem, a ja mimo mojej wiary przeciwnie - lecz ze względu na moje
uczucie do niego probowałam go rozumieć, po 2 latach bycia razem wzięliśmy ślub.

Po ślubie on nie uznawał żadnych form antykoncepcji, chciał mieć dziecko, wiec
zaczęliśmy sie o nie starać, do zbliżenia dochodziło TYLKO I WYŁĄCZNIE w moje
dni płodne, na samym początku naszego związku powiedziałam mu o moich cyklach
i sam zaczął je obliczać, to podchodziło pod paranoje, niejednokrotnie
płakałam, rozmawiałam z nim - on nie reagował ani nie tłumaczył. Stalo sie,
zaszłam w ciąże - był szczęśliwy, ale...o seksie nie było mowy! Pewnego dnia
postawiłam sprawę jasno, czemu nie chce sie ze mną kochać i usłyszałam
najgorsza odpowiedz z możliwych, powiedział, ze jest osoba wierząca i powinnam
go zrozumieć, seks ma służyć rozmnażaniu sie nie przyjemności, przeprosił i
dodał, ze jeśli jeszcze kiedyś będziemy planować dziecko spędzimy bardzo
przyjemne chwile, ale narazie jedno chce wyżywić. Obecnie nasza córeczka ma
1,5 roku a ja od ponad 2 lat ani razu nie uprawiałam z nim seksu, ciągle jako
argument podaje fakt, ze to wbrew jego zasadom moralnym!! CO JA MAM ZROBIĆ?!
żadne rozmowy nie pomagają, inicjowanie gry wstępnej ani tance/stronę
erotyczne. POMOCY! Nie chce go zdradzać, kocham go ale boje się, ze niedługo
zwariuje i będę musiała znaleźć inne lekarstwo na ta chorobę, on na pewno tego
mi nie zapewni:(
Obserwuj wątek
    • polityk71 Re: POMOCY!! 29.05.07, 17:45
      Muszę przyznać, że wpadłaś strasznie i tylko Ci współczuć i to szczrze.. Wiem,
      że podobny wątek juz się tu pojawił, więc spróbuj go odnależć bo warto go sobie
      poczytać.. Jeśli chodzi o bierzące rady to proponuję rozstać się na jakiś
      czas.. Może to w końcu do niego dotrze, że jest coś nie tak między wami! Takie
      rozstanie może dać Tobie i jemu czas na przemyślenie jak postepować dalej.. Nie
      wiem czy skończy się to uwas rozstaniem, ale póki co jesteście na najlepszej
      drodzę ku temu. Każdy oczekuje odrobiny czułości, który dostaje się przez
      dotyk, przez zbliżenie.. rozładowuje to stres i nadmiar energii. Nie
      wykorzystany potencjał wcześniej czy później da o sobie znać w końcu krew nie
      woda.. Czy zdrada jest wyjściem tak owszem jest, ale z reguły nieodwracalnym..
      Przemyśl to może uda wam sie jeszcze dogadać...
      Jedno wiem napewno w chorym związku też nie da się żyć, tym bardziej, że to
      życie mamy tylko jedno i szkoda go zmarnować twiąc w takim maraźmie!!!!
      • agaa19841 Re: POMOCY!! 29.05.07, 17:54
        > Jedno wiem napewno w chorym związku też nie da się żyć, tym bardziej, że to
        > życie mamy tylko jedno i szkoda go zmarnować twiąc w takim maraźmie!!!!

        No wlasnie, on wychodzi z zalozenia, ze to zycie trwa bardzo krotko, a chce
        zasluzyc na "zycie wieczne", ja tez chce ale bez przesady, nie w calkowitym
        celibacie!
    • yadrall Re: POMOCY!! 29.05.07, 17:53
      Przede wszytkim to Twoj maz ma jakas dziwna wiare (a napewno zle interpretuje
      role seksu w malzenstwie w swietle KK). Mysle,ze powinnam poszukac w necie
      strony poswiecone seksowi w malzenstwie wg Kosciola katolickiego i pokazac mu
      fakty! Wg naszej wiary seks w malzenstwie ma dwie role-dajace zycie potomstwu i
      jednoczaca malzonkow. Owszem, wszelkie srodki antykoncepcyjne sa zabronione,ale
      metody naturalne (oparte na zanjomosci zasad cyklu kobiety) sa jaknajbardziej
      polecane przez koscoil. Co wiecej jezeli Twoj ma odmawia wspolzycia z Toba to
      jest to podstawa do uznania malzenstwa za niewazne. Zona ma takie samo prawo
      oczekiwac seksu od meza jak i maz od zony. Macie sobie wzajemnie dawac czolosc,
      blizkosc,a jednoczesnie ma to byc czynnik jednoczacy meza i zone.
      Poszukaj w necie informacji (kiedys trafilam na stronke gdzie byly wypowiedzi
      poparte encyklikami Papierza JP II,moze to przekona Twojego meza?).
      W mysl naszej wiary seks z Toba jest OBOWIAZKIEM Twojego meza i zadnej lachy CI
      nie robi (zerszta wzajemnie).
      • eeela Re: POMOCY!! 29.05.07, 17:57
        Swietna odpowiedz, sama chcialam podobnej udzielic, ale ciesze sie, ze zrobila
        to osoba bardziej kompetentna :-)
        • agaa19841 Re: POMOCY!! 29.05.07, 18:07
          Niegdyś było tak, ze nawet w małżeństwie pary nie mogły oprawiać seksu, jeśli
          wcześniej nie starały sie o dziecko. To zostało zniesione i na dzień obecny mogą
          bez oporów oprawiać seks, lecz nie mogą stosować antykoncepcji. Mój maż wychował
          sie na tym pierwszym. Nie raz inicjuje grę wstępną, całujemy sie, widzę ze on aż
          plonie z pożądania ale gdy zaczynam zdejmować mu koszule łapie mnie za ręce,
          mówi przepraszam i przewraca sie na drugi bok. ale WIDZĘ ze ma na mnie ochotę(
          • eeela Re: POMOCY!! 29.05.07, 18:22
            Powiedz mu, ze postepuje niezgodnie z wykladnia Kosciola. Pokaz dowody.

            Niezle sie wkopalas, swoja droga. Za pozno troche na pouczenia, ale, dziewczyno
            :-( No az sama nie wiem, co mowic. Po co zreszta, chyba pojelas lekcje. Szkoda,
            ze za pozno. Chyba ze zdecydujesz sie odejsc.
          • justyna.ada Re: POMOCY!! 29.05.07, 18:41
            Nigdy nie było takiego oficjalnego stanowiska w sensie "prawnym". Kłóci sie to z
            nauką Biblii, nawiasem mówiąc.
            A Twój mąż wychował się a i owszem na czymś dziwnym, ale nie była to nauka KK
            tylko jakieś jej zwyrodnienie. Może w domu podłapał taki model? jakim
            małzeństwem są /byli/ teściowie?
            On ewidentnie będąc normalnym facetem (jeśli nie ma jakichś zaburzeń, depresji
            itp) ma na Ciebie ochotę i bardzo to prawidłowe. Ale jest jakby zniewolony tymi
            dziwactwami.
            Trzeba by wyczaić skąd u niego te bajki.

            A swoją drogą - nie żebym Cię chciała zdołować, ale... - nawet jeśli założy się,
            że nie konsumujemy związku przed ślubem to chyba można jakoś się zorientować w
            czyimś podejściu do seksu. Pewne sprawy to dobrze mieć "podogadywane"...
    • aandzia43 Re: POMOCY!! 29.05.07, 18:26
      Brzmi tak nieprawdopodobnie, ze aż mnie zatkało! Nie wiedziałam, że są jeszcze
      takie sytuacje.
      Czy twój mąż ma w ogóle jakąkolwiek potrzebe bliskości zwiazaną z tobą?
      Bliskości erotycznej czy nieerotycznej. Czy w ogóle cię dotyka i caluje (poza
      jakimś cmokiem na powitanie i pozegnanie)? Jak wyglądało wasze narzeczeństwo?
      Może facet ma permanentny wstręt do cielesności i kobiet, nieczystych i
      uosabiających brud i pokusę? A może to nie nieakceptujący cielesności heteryk
      tylko kryptogej?
      Jak by nie było, to w moim odczuciu nie jest miłość mężczyzny do kobiety. Gej
      czy pokręcony na maksa heteryk, chce mieć rodzinę, to widać, (kto nie chce) a
      ciebie traktuje jak figurę w jego infantylnej układance pt. "świątobliwa
      rodzina" i inkubator na kolejne dzidzie. Ratuj się kobieto! To jakiś
      niedorozwinięty emocjonalnie popieprzony zombi !!! Albo wykorzystujący cię
      cynicznie załgany kryptogej!!!
      • aandzia43 Re: POMOCY!! 29.05.07, 18:29
        Trochę sie zagalopowałam, ale już przeczytałam twój post wyżej i rozjaśniło mi
        sie. Na pewno nie gej. To już wiemy.
        • justyna.ada a może to prowokacja tak w ogóle....? n/t 29.05.07, 18:41
          • aandzia43 Re: a może to prowokacja tak w ogóle....? n/t 29.05.07, 18:47
            Tak w ogóle to też przyszło mi to do głowy, ale nei chciałam być człwowiekeim
            małej wiary i ugryzłam się w...palec nad klawiszem.
            • eeela Re: a może to prowokacja tak w ogóle....? n/t 07.06.07, 23:57
              > i ugryzłam się w...palec nad klawiszem.

              Jakos mnie rozbawil widok, gdy go sobie unaocznilam za pomoca wyobrazni :-)
    • agaa19841 Gejem nie jest, ma na mnie ochote 29.05.07, 18:54
      To widzę, on po prostu za każdym razem, gdy zaczynamy sie całować i czuć erotyzm
      w powietrzu jakby sie pohamowywał i coś go blokowało.
      Jestem załamana, wielokrotnie myślałam, aby iść z tym problemem do specjalisty,
      ale mój mąż nie widzi problemu! On twierdzi, ze to normalne iż ludzie patrzą w
      przyszłość(życie wieczne), a nie tylko na to sztuczne, ziemskie.
      Może powinnam pójść sama? ale co ja powiem specjaliście? Ze mój mąż jest
      przesadnie wierzący?.

      Dziękuje za wszystkie odpowiedzi, ale wciąż nie wiem, co mogę zrobić:(

      Potrzebuje seksu jak każda zdrowa kobieta! Dodam, ze jestem
      atrakcyjna(przynajmniej tak słyszę od koleżanek, które niestety wiedza o moim
      problemie). Wiem, ze nie powinnam o moich problemach łóżkowych rozmawiać z
      koleżankami, ale po prostu musiałam sie wyżalić. Ja tez jestem wierząca, i
      zdrada małżeńska w moim przypadku jest niedopuszczalna, pod względem religijnym
      i moralnym, ale boje sie, ze to będzie silniejsze ode mnie...
      • eeela Re: Gejem nie jest, ma na mnie ochote 29.05.07, 18:59
        > Dziękuje za wszystkie odpowiedzi, ale wciąż nie wiem, co mogę zrobić:(
        >

        Dostalas odpowiedz. Poedukuj meza na temat Kosciola, bo widac, ze sam ma dosc
        blade pojecie o tym, w co wierzy.
    • lilyrush Re: POMOCY!! 29.05.07, 20:22
      Jeżeli oboje jesteście wierzący to znajdż jakiegos dobrego ksiadza i porozmawiaj
      z nim. I niehc on porozmawia z twoim meżem. Na pewno takimi rzeczami zajmuja sie
      Dominikanie.
      I nie daj sie zbyc mezowi tekstem, ze on nie widzi problemu. Powiedz mu,z emasz
      podstawy do unieważneinia małzeństwa kościelnego- jego wybór co z tmy zrobi
      Znam co najmniej kilka szczesliwych mocno wierzacych małzeństw i ostatnia rzecza
      jaką mozna o nich powiedzeic to to, ze kochajs ie sitylko chcac poczac dziecko.
      Jesli bedizesz chciał bardziej konkretnej pomocy-pisz na maila
      • marsikor Re: POMOCY!! 30.05.07, 02:12
        Jeśli nie gej ani nie jakieś mega-kompleksy tylko katolik (chyba
        przedsoborowy), to niech się dokształci (potrzebna jest nie tylko wiara, ale i
        rozum).
        Karol Wojtyła (Jan Paweł II) “Mężczyzną i niewiastą stworzył ich...”
        Karol Wojtyła "Miłość i odpowiedzialność" - mały cytat:
        (...)Istnieje wszak zgodna z naturą popędu seksualnego, a równocześnie
        dostosowana do poziomu osób radość, która w całej rozległej dziedzinie miłości
        pomiędzy kobietą a mężczyzną wypływa ze wspólnego działania, z wzajemnego
        zrozumienia i harmonijnej realizacji wspólnie wybranych celów. Radości tej,
        może dostarczyć również ta wielopostaciowa przyjemność związana z odrębnością
        płci, a także rozkosz seksualna, jaką niesie z sobą współżycie małżeńskie.
        Radość tę Stwórca zamierzył i związał z miłością kobiety i mężczyzny, o ile
        miłość ta na podłożu popędu seksualnego kształtuje się w pełni prawidłowo,
        czyli w sposób odpowiadający człowiekowi jako osobie.(...)
    • agaa19841 Re: POMOCY!! 30.05.07, 06:30
      Dziękuję wam wszystkim. pisząc tu, chcialem bardziej sie wyżalić, niż uzyskać
      konkretna rade.
      Będąc w towarzystwie z mężem i wysłuchując jego ciągłych dyskusji na ten temat z
      czasem sama zaczęłam wierzyć, ze seks w małżeństwie jest czymś złym. Teraz wiem
      ze jest inaczej, jeszcze w tym tygodniu może pójdziemy do księdza porozmawiać.
      • pchlarz1 Re: POMOCY!! 30.05.07, 07:30
        A nie odnosicie wrażenia, że za tym kryje się coś więcej niz tylko wiara? Nie
        bardzo to widzę, może chodzi faktycznie o jakiś wstręt do cielesności, może ma
        to jakieś podłoże w źle rozumianej roli seksu (tzn.że według nauk kościoła ma
        służyć prokreacji i nic więcej). Może nie od razu kryptogej jak ktoś wyżej
        napisał, ale jakiś problem z seksem czy z samym sobą tkwiący gdzieś w
        podświadomości.
        • wiktoriada111 Re: POMOCY!! 30.05.07, 07:54
          Pchlarz1 też po przeczytaniu wszystkich wypowdziedzi mam wrażenie, że to nie
          kwestia wiary, tylko jakiejś uktytej traumy z dzieciństwa... Nie wierzę, żeby
          facet był w stanie po prostu powstrzymać się od seksu w momencie kiedy jest
          nakręcony, musi go blokować coś silniejszego od wiary, coś co wyniósł z domu,
          świadomie albo nie...
          • druginudziarz Re: POMOCY!! 30.05.07, 08:14
            wiktoriada111 napisała:

            > Pchlarz1 też po przeczytaniu wszystkich wypowdziedzi mam wrażenie, że to nie
            > kwestia wiary, tylko jakiejś uktytej traumy z dzieciństwa... Nie wierzę, żeby
            > facet był w stanie po prostu powstrzymać się od seksu w momencie kiedy jest
            > nakręcony, musi go blokować coś silniejszego od wiary, coś co wyniósł z domu,
            > świadomie albo nie...

            E tam od razu trauma i kryptogej :)
            Wychowanie + naturalne predyspozycje do "usztywnionej postawy" (w sensie
            światopoglądowym). Sprawa często uleczalna, to trochę jak wychodzenie ze sekty,
            więc jeśli ma "to" po rodzicach to np. musi się przestać z nimi widywać. No
            niestety.
    • sagittka Re: POMOCY!! 30.05.07, 12:31
      1. Rozmowa z księdzem o tym, że seks jest spoiwem łączącym kochających się
      ludzi, że jest sposobem na powiedzenie sobie "kocham cię"

      2. Wizyta w przykościelnej poradni małżenskiej, nauczenie się naturalnych metod
      planowania rodziny, przy rygorystycznym stosowaniu będzie kilka-kilkanaście
      pewnych dni w miesiącu.

      3. Wprowadzenie męża w świat erotyki (to zadanie dla ciebie), bardzo powoli,
      delikatnie. Bez erotycznej bielizny, bez wyuzdania, zacznijcie od pieszczot,
      daleko posuniętej czułości, mów wtedy o uczuciach, nie o tym, ze on cię
      podnieca, ale że go kochasz, że czujesz się bezpiecznie w jego ramionach, itp.
      Niech te chwile kojarzą mu się z miłością, czułością.

      Myślę, że on walczy sam ze sobą, skoro piszesz, ze widzisz jego podniecenie, on
      moze odbierać to tak, ze ulega zwierzęcemu popędowi a tego nie chce, bo uważa
      że to złe. Trzeba mu pokazać, że to jest piękne.
      • hanka_m Re: POMOCY!! 30.05.07, 13:09
        A ja myślę, że to nic nie da, będę się upierać przy swoim, że coś więcej go
        hamuje niż kwestia wiary. W końcu to , ze się podnieca o niczym nie świadczy to
        może być zwykła reakcja "fizjologiczna", ale on z jakiegoś powodu nie może albo
        nie chce się kochać i myślę, że pewnie sam nie bardzo wie dlaczego, on może
        jest przekonany, ze to sprawa wiary i może po częsci tak jest ale nie wierze,
        że to jedyny powód.
    • joy44 Re: POMOCY!! Nadszedł czas decyzji. 30.05.07, 13:10
      Aga,
      Jego przypadek jest uleczalny tylko metodą szokową.
      Jest w błędzie.
      Musisz liczyć się ze wszystkim jeżeli sobie kogoś znajdziesz.
      Życie nie jest próbą generalną.
      Drugiego życia nie bedzie.
      Jeżeli czujesz że wyczerpałaś wszystkie środki znajdz sobie kogoś.
      Może zrozumie.
      Jeśli się dowie ( a dowie się napewno ) może nie zrozumieć.
      Swojego błędu.
      Nadszedł czas decyzji.
      Odwagi.
      j.
      • justyna.ada Re: POMOCY!! Nadszedł czas decyzji. 30.05.07, 13:23
        Przecież gdyby już uznała że wyczerpała środki to nie pisałaby tu na forum.
        Świetny pomysł :-/ swoją drogą, jak czytam takie rady to sobie myślę, w ogóle
        po co forum? recepta nr 1: znajdz kochanka. Lista recept zawiera 1 pozycję.
        Wrrrrrrrrr.

        Nadszedł czas żeby przestać pisać bez sensu.

        j.
    • a.b1 Re: POMOCY!! 30.05.07, 13:21
      idź do normalnego księdza i porozmawiaj, potem zabierz go ze sobą...na
      szczeście tacy istnieją
      • agaa19841 to silniejsze ode mnie 30.05.07, 13:39
        Ale boje się zdradzić. Również jestem osoba wierząca, i staram się postępować
        według dekalogu. Zdrady małżeńskiej nie wybaczyła bym samej sobie... Wolałabym
        całe życie spędzić w celibacie niż zdradzić, ale to bardzo trudne, mam ochotę
        rzucić się na każdego faceta na ulicy, który obok mnie przechodzi i na mnie
        spojrzy...
        • heimdallr Wiesz co? To doprawdy straszne co ludzie 30.05.07, 13:52
          potrafia sobie robić w imię swoiście pojmowanej wiary. Naprawdę nie chodzi tu
          tylko o seks, choć akurat na takim forum się znajdujemy. Każdą podłość i
          zbrodnie można sobie wytłumaczyć na gruncie religijnym i dobrze się z tym czuć.
          Dominikańska święta inkwizycja, wojny krzyżowe, konkwista, opat z Citeaux
          błogosławiący mordujących albigensów. Wszystko dla Boga. Ale czy na pewno? Jak
          słucham takich rzeczy, ile ludzie rozumieją z nauk Chrystusa to czasami się
          zastanawiam czy rodzaj ludzki w swojej zbiorowości jest w stanie zrozumieć w
          ogóle o co chodzi. Czy nie uczciwiej i zgodnie z ludzką naturą nie byłoby
          składac żertwy Światowidowi zamiast pchać sztylet w serce innowiercy z
          krzykiem "Bóg tak chce".
          • justyna.ada wprawdzie OT... 30.05.07, 13:59
            Masz oczywiście rację,bo fanatyzmu nikt zdrowo myślący nie popiera, a
            nadgorliwość jak wiemy, gorsza od faszyzmu.
            Robienie rzeczy ewidentnie złych bliźniemu sprzeczne jest z każdą religią.

            Ale co Światowid i krucjaty wnoszą do problemu autorki wątku? :-))
            • heimdallr A wnoszą, według mnie to, że Biblia napisana 30.05.07, 14:15
              jest przez ludzi a nie przez Boga. Ludzi określonej epoki i o określonej
              mentalności. Opisujących zjawiska, których byli albo nie byli świadkami w taki
              sposób w jaki byli je w stanie pojąć. I horrendalnym błędem jest pojmowanie jej
              na sposób charakterystyczny dla Świadków Jehowy. Toczka w toczkę. Słowo w
              słowo. Należy starać się zrozumieć jej ducha i z tego wyciagać wnioski. A wielu
              ludzi katuje swoją duszę i swoich bliskich, jak widać na zasadzie-napisane
              jest...Powiedz sama. Czy ten przykład, tej kobiety nie jest tutaj idealny. Mąż
              krzywdzi ewidentnie żonę, zadaje ból jej duszy bo co? Coś mu ktoś w taki a nie
              w inny sposób przekazał i on mocno w to wierzy? Że wreszcie Bóg oczekuje tego
              aby żona w rozpaczy znienawidziła męża? Odsunęła się od niego?
              • justyna.ada Re: A wnoszą, według mnie to, że Biblia napisana 30.05.07, 14:23
                . I horrendalnym błędem jest pojmowanie jej
                >
                > na sposób charakterystyczny dla Świadków Jehowy. Toczka w toczkę. Słowo w
                > słowo. Należy starać się zrozumieć jej ducha i z tego wyciagać wnioski.

                No zgoda, nie oponuję. :-)

                A wielu
                >
                > ludzi katuje swoją duszę i swoich bliskich, jak widać na zasadzie-napisane
                > jest...

                No jasne, bo można wyjmując poszczególne cytaty na chybił trafił, trafić na
                wtopę. (Sztandarowy przykład: "Judasz poszedł i powiesił się" "idź i ty czyń
                podobnie")

                Ale smiem twierdzić że tej blokady którą ma mąż autorki, nie wyłowił na bank z
                Biblii. Wręcz, gdyby ją poczytał, doszedłby do przeciwnych wniosków, (a jest na
                ten temat trochę cytatów, interpretowanych zgodnie przez wyznania
                chrześcijańskie)

                Coś mu ktoś w taki a nie
                > w inny sposób przekazał i on mocno w to wierzy? Że wreszcie Bóg oczekuje tego
                > aby żona w rozpaczy znienawidziła męża? Odsunęła się od niego?

                Jeśli ktoś mu coś przekazał, to tylko ludzie i to niezbyt sensownie.
                Więc nie mieszajmy Pana Boga do czyichś pokręconych wyobrażeń :-)
                Bo to, że ten pan uważa że to Bóg tak chce, to nie znaczy że tak jest. Jeśli ja
                pójdę i będę latać z karabinem po firmie, z okrzykiem że Bóg tak chce, to tylko
                oznacza że ja zwariowałąm.

                Pozdrawiam serdecznie, bo nie ma tu gruntu do polemiki, w końcu się zgadzamy :-)
    • nie_poskromiona Re: POMOCY!! 30.05.07, 13:44
      Jest w tym coś z Monty Pajtona.. a tak w ogóle to współczuję, chyba szukałabym
      na boku..
      • sangritt Re: POMOCY!! 31.05.07, 12:18
        współczuję....jeśli jakis ksiądz nie nawróci go na "dobrą drogę" to... czy
        chcesz juz tak całe życie spędzić?
        • agaa19841 Re: POMOCY!! 31.05.07, 12:52
          Nie wiem... jesli ksiadz go nie "nawroci" to bede zmuszona tak zyc, nie
          wyobrazam sobie zdrady ani tym bardziej rozwodu(wg. Boga jestesmy juz zlaczeni
          na zawsze), cale zycie chyba wiec bede cierpiec...
          • druginudziarz Re: POMOCY!! 31.05.07, 13:05
            agaa19841 napisała:

            > Nie wiem... jesli ksiadz go nie "nawroci" to bede zmuszona tak zyc, nie
            > wyobrazam sobie zdrady ani tym bardziej rozwodu(wg. Boga jestesmy juz zlaczeni
            > na zawsze)

            Osobiście Ci to powiedział? powaga? suuuper!
            Wiesz co, ja wszystko rozumiem ale Ty też masz trochę niepoukładane w głowie,
            nie zwalaj teraz wszystkiego na faceta.
            • rusalka111 Re: POMOCY!! 31.05.07, 13:11
              A ja się zastanawiam skąd się biorą tacy faceci? Bo to nie jest normalne.
              Kto ich wychowuje, jakie idee im wpaja?
              Na Twoim miejscu wzięłabym dziecko i odeszła, bo będzie coraz gorzej.
            • agaa19841 Re: POMOCY!! 31.05.07, 13:12
              > Osobiście Ci to powiedział? powaga? suuuper!
              > Wiesz co, ja wszystko rozumiem ale Ty też masz trochę niepoukładane w głowie,
              > nie zwalaj teraz wszystkiego na faceta.

              Czemu twierdzisz, że ze mna jest coś nie tak? Jestem osobą wierzącą, w
              przeciwieństwie do większości społeczeństwa przestrzegam praw, które nakłada na
              mnie moja wiara... Gdybym zdradziła, nie wybaczyłabym sobie tego sama, i
              sumienie nie dało by mi spokoju. A chyba znasz takie pojęcie jak sumienie?:(
              • yoric Re: POMOCY!! 31.05.07, 13:29
                W takim razie najwidocznie dostałaś od Boga taki krzyż i musisz go teraz nosić.

                Pozdrawiam
                • sagittka Re: POMOCY!! 31.05.07, 13:50
                  > W takim razie najwidocznie dostałaś od Boga taki krzyż i musisz go teraz
                  nosić.

                  Nie musi. Może starać się zmieniać sytuację, oboje odpowiadają za kształt
                  małżeństwa (ludzie, a nie Bóg), problem stanie się dramatem, dopiero gdy nie
                  zechcą nic zrobić. Jeśli mąż, wiedząc że swoim zachowaniem unieszczęśliwia
                  żonę, nie zechce niczego zmienić, zrozumieć, postarać się, to wtedy faktycznie
                  ona może nieść krzyż lub uwolnić się od tego (taką separację akceptuje Kosciół
                  np. w przypadku alkoholizmu lub przemocy jednego z małżonków).
                  • metalin Re: POMOCY!! 31.05.07, 13:56
                    Jakoś dziwnie nie szkoda mi takich ludzi .
                  • yoric Re: POMOCY!! 31.05.07, 14:17
                    > > W takim razie najwidocznie dostałaś od Boga taki krzyż i musisz go teraz
                    > nosić.
                    >
                    > Nie musi.

                    Nie musi, ale chce. Po co psuć zabawę?

                    Pozdrawiam
              • heimdallr Aga wybacz brutalność mojej opinii ale jeśli tak 31.05.07, 14:24
                rozumiesz swoją powinność wobec wiary (nie odważyłbym się nazwać tego
                powinnością wobec Boga) to po kiego grzyba zawracasz głowę na tym forum? Ciesz
                się z tego garba i łudź się, że Bogu jest to miłe.
                • agaa19841 Re: Aga wybacz brutalność mojej opinii ale jeśli 31.05.07, 14:29
                  > rozumiesz swoją powinność wobec wiary (nie odważyłbym się nazwać tego
                  > powinnością wobec Boga) to po kiego grzyba zawracasz głowę na tym forum?
                  Ciesz
                  > się z tego garba i łudź się, że Bogu jest to miłe.

                  sama nie wiem...moze po prostu chcialam sie wyzalic?:( Cala ta sytuacja mnie
                  przerosla...
                  • justyna.ada Re: Aga wybacz brutalność mojej opinii ale jeśli 31.05.07, 14:37
                    Hej, ale przecież dostałaś już wyczerpujące rady przydatne w jednym przypadku,
                    mianowicie że chcesz coś zrobić. No bo podsumujmy dane:
                    Ty chcesz normalnego seksu, niezwiązanego koniecznie z prokreacją.
                    Mąż ma coś namieszane w głowie, co trzeba wyprostować, jeśli nie chcecie żeby
                    Wasze małżeństwo się rozpadło i to rozpadło z wielkim hukiem. (On może tego nie
                    wie? trzeba mu uświadomić)
                    Wyżaliłaś się? Pewnie Ci lepiej. Chcesz coś robić dalej żęby pomóc jemu i
                    sobie? To teraz ustal sobie gryplan.

                    Nie można orzec, czy on się zmieni, ale jak nie spróbujesz to nie bedziesz
                    wiedzieć. chcesz się dalej żalić czy coś podziałać? :-))))))))))))))))))

                    pozdrowionka

                    (BTW, strasznie jestem ciekawa, jeśli On jest normalny, i z Tobą się nie chce
                    kochać bo nie uchodzi, to co na to jego hydraulika? A jak hydraulika domaga się
                    rozładowania to co, powinien bez przerwy mieć wyrzuty sumienia bo przeca samemu
                    też nie uchodzi... ciekawe jak sobie radzi...)
                  • heimdallr Bądź rozsądna kobieto. Nie zamierzam Cię nawracać 31.05.07, 14:39
                    ale nie zachowuj się jak samobiczujący się eremita. Masz dziecko. Pomyśl jaki
                    los mu szykujesz. Nie namawiam Cię do zdrady ale apeluję do zdrowego rozsądku.
                    A wiem o czym mówię bo moja siostra miała podobne dylematy w swoim związku
                    małżeńskim. Efekt-zrujnowane zdrowie jej, mojej matki oraz poważne problemy
                    natury psychologicznej jej dziecka. Małżeństwo od lat nieudane a sztucznie
                    podtrzymywane ze względu na "zasady". Nie masz prawa gotować takiego losu swoim
                    dzieciom. Jesli Twój mąż pracuje na aureolę świętości niech pracuje nad tym u
                    kamedułów a nie ciągnie za sobą w otchłań swojej rodziny.
          • eeela Re: POMOCY!! 08.06.07, 00:03
            > Nie wiem... jesli ksiadz go nie "nawroci" to bede zmuszona tak zyc, nie
            > wyobrazam sobie zdrady ani tym bardziej rozwodu(wg. Boga jestesmy juz zlaczeni
            > na zawsze), cale zycie chyba wiec bede cierpiec...


            Wedlug prawa koscielnego malzenstwo moze byc anulowane, jesli jedno z malzonkow
            stale uchyla sie od wspolzycia i dzieje sie to bez akceptacji wspolmalzonka.
    • majowa.pani Re: POMOCY!! 31.05.07, 17:31
      Dziwną rzeczywiscie wiarę wyznaje twój mąż. Nie jest ona w każdym razie z
      pewnością zgodna z nauką kościoła rzymsko-katolickiego, jak już ktoś to słusznie
      zauważył. Jeśli religia jest tylko dla twojego męża przykrywką do wymigiwania
      się od seksu, to oczywiście rozmowa z księdzem nie pomoże, ale jeśli jest
      inaczej, to może warto spróbować.
      Wiem, że w diecezji warszawsko-praskieju jest ks. Marek Kruszewski - pełni
      funkcję doradcy rodzinnego czy kogoś w tym stylu. Natknęłam się nawet kiedys na
      jego wypowiedzi na taki właśnie temat. Bardzo sensowne. Nie mam na niego
      namiarów, ale jeśli chciałabyś do niego dotrzeć to pewnie wystarczy zadzwonić
      do kurii diecezjalnej.
      Powodzenia
    • axxp Re: POMOCY!! 07.06.07, 23:54
      A to z innego forum:
      "1 Kor. 7:5
      5. Nie strońcie od współżycia z sobą, chyba za wspólną zgodą do pewnego czasu,
      aby oddać się modlitwie, a potem znowu podejmujcie współżycie, aby was szatan
      nie kusił z powodu niepowściągliwości waszej.
      (BW)
      1 Kor 7:5
      5. Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by
      oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby - wskutek
      niewstrzemięźliwości waszej - nie kusił was szatan.
      (BT)
    • sagittka Re: POMOCY!! 14.06.07, 09:33
      Zdrowa i autentyczna radość czerpana z namiętnej relacji seksualnej z ukochaną
      osobą nie obejdzie się bez wsparcia fantazji seksualnych. Czystość nieuznająca
      potencjału erosa to oziębłość, a nie miłość. Obrona przed fantazjami
      seksualnymi staje się wtedy oznaką pruderii, a nie cnoty. Fantazje seksualne,
      które służą większej integralności nas samych i naszego związku, są znakiem
      głębokości tęsknoty, jak i przejawem miłości. Niosą w sobie twórczy potencjał.

      cały tekst ks.Prusaka tu:
      kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,79849,4221790.html
      Daj męzowi do przeczytania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka