Dodaj do ulubionych

jestem męską świnią - mocne, prawdziwe

10.03.09, 14:49
wyborcza.pl/1,97848,6350593,Jestem_meska_swinia.html
Autor odbrązawia wiele kwestii, nie pozostawia złudzeń. Prawdziwe...
Obserwuj wątek
    • zlosnica100 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 10.03.09, 15:30
      Jak dla mnie dorabianie teorii do własnej niedojrzałości.

      Na "złe" kobiety biedna sierotka trafiała.

    • gacusia1 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 10.03.09, 15:33
      To takie strasznie uproszczone,co autor pisze. Zero
      odpowiedzialnosci,zero obowiazkow-tylko przyjemnosc i zabawa. Jak
      sie "zabawka" znudzi,to siega po kolejna,bez zobowiazan. Jak dla
      mnie to popapraniec w pelnym slowa znaczeniu. Gdy trafia na taka
      kobiete,cochce slubu to mydli jej oczy a w zanadzu -"w koncu sa tez
      rozwody".Czyli oszustwo na "dzien dobry". Porazka trafic na takiego
      goscia.
      P.S. Kobiety tez takie sa i do tego jeszcze wrabiaja kolesi w
      dziecko.
      • dosia2308 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 10.03.09, 15:53
        Facet odpowiada dokładnie aforyzmowy Sharon Stone: "Kobiety potrafią udawać
        orgazm ale mężczyźni potrafią udawać całe związki". Nic dodać nic ująć.
        • bi_chetny Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 10.03.09, 16:09
          poczekam na wypowiedzi panów :)
          • mamina79 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 10.03.09, 16:47
            Całe szczęście,że zdaje sobie sprawę z własnej niemocy i tego jakim jest
            facetem. Nie ma co go krytykować, kobiety uwielbiają się umartwiac wchodząc w
            związki z takimi ludźmi "ja w imie miłości go nawrócę"Mają co chciały...
    • mujer_bonita Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 10.03.09, 16:49
      bi_chetny napisał:
      > Autor odbrązawia wiele kwestii, nie pozostawia złudzeń.
      Prawdziwe...

      Nie prawdziwe tylko pasujące do Twojej postawy 'nie jestem taki zły
      bo wszyscy tak robią'.

      PS. Czy to Ty wklejałeś mi linka do artykułu odnośnie niepowtarzania
      błędów rodziców? Moderator chyba go wyciął.
      • bi_chetny Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 10.03.09, 17:07
        więc prawdziwe. rozczarowania przynoszą często taką postawę.

        tak, chyba ja
        • efi-efi Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 10.03.09, 19:31
          sratatata....są tacy faceci i są tacy , dla których rodzina jest czymś więcej
          niż dupustem bożym..
        • mujer_bonita Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 10.03.09, 19:41
          bi_chetny napisał:
          > więc prawdziwe. rozczarowania przynoszą często taką postawę.

          Nie bi - to się nazywa dysonans poznawczy. Szukasz ludzitakich jak
          Ty, zwalających odpowiedzialność za swoje wybory, żeby nie dopuścić
          poczucia winy. Nie jest to nic wyjątkowego.

          > tak, chyba ja

          Dzięki za pamięć.
          • gomory Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 10.03.09, 21:09
            > Nie bi - to się nazywa dysonans poznawczy

            Na pewno to sie nie nazywa dysonansem poznawczym ;).
            Co najwyzej mozna to nazwac redukowaniem dysonansu.
            • mujer_bonita Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 10.03.09, 21:34
              gomory napisał:
              > Co najwyzej mozna to nazwac redukowaniem dysonansu.

              Prawda - dziękuję za sprostowanie :)
    • miss_mass Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 10.03.09, 19:54
      bi_chetny napisał:


      >Prawdziwe...
      >
      Prawda, histeryk :-)
      • juzia214 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 10.03.09, 21:30
        przepraszam ale z której strony jest to mocne?
        ot bajka o niedojrzałym emocjonalnie chłopczyku,ktory boi sie ewentualnego
        zranienia więc kreuje się na super macho (fura ,skóra i komora i zadna mi sie
        nie oprze)
        nuuuuuuda.
        acha a z tego dowcipu też smieja sie tylko dorosli-chłopcy.
        dojrzały/doświadczony/mądry mężczyzna usmiechnie się z politowaniem i
        skomentuje:co wy wiecie o kobietach...
    • zakletawmarmur Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 10.03.09, 22:20

      A ja nie bardzo rozumiem o co tyle hałasu... Dlaczego facet jest
      świnią? Bo rozwiódł się z pierwszą żoną? Bo nie chciał wiązać się z
      kolejnymi kobietami? Czy dlatego, że chce się ożenić z obecną
      kobietą, choć brak mu wiary w dożywotność deklaracji?
    • aandzia43 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 10.03.09, 22:42
      >Te co ocalały można ująć w trzy grupy: 1/ takie, które przeżyły
      >dzięki mądrym żonom, które potrafiły facetom wybaczyć ich wolty, 2/
      >takie, które żyją ze sobą w kruchym zawieszeniu broni, bo obojgu
      >brakuje odwagi na zmianę i 3/ wreszcie takie, w których faceci są
      >takimi dupkami, że dobrze im tak.

      Tyle nasz bohater o powodach trwania małżeństw. Co z tego wynika?
      Ano tyle, ze faceci pozostający w nich to niesforni chłopcy, którzy
      trafili na wyrozumiałe (uzależnione, bezwolne?) mamusie, albo
      tchórzliwe patafiany niezdolne do działania. Nie widzi związków
      ludzi (mężczyzn) o dojrzałej osobowości, którzy odnajdują się
      nienajgorzej w małżeństwei (neikoniecznie spokojnym i statycznym).
      Jego filtr na rzeczywistość nie przepuszcza takich obrazów.
      A tak w ogóle to naprawdę uroczy chłopiec. Fajnie mieć takiego
      kumpla lub kochanka.
    • yayamiomur Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 10.03.09, 22:55
      a mi się ten fragment podoba:

      >>Chcą, żeby tenże Redford realizował swoją wspaniałą karierę, ale
      żeby wracał po 15. do domu, pomagał w sprzątaniu, zmywał naczynia,
      wynosił śmieci, chodził na spacery i na obiady do teściowej. Usilnie
      latami pracują nad swoim Redfordem. Jeśli są nieustępliwe to mają w
      efekcie .... Dulskiego. I wtedy gnoją go za to, że jest jaki jest,
      że był uległy.<<

      to takie copy-paste z innego wątku.
      to jest tak: gdyby kobiety wiedziały czego chcą to może droga do
      celu nie byłaby taka kręta.

      oczywiście - tak jak autor artykułu - ironizuję dla wywarcia
      większego wrażenia. mężczyźni to pozerzy.
    • kachna79 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 11.03.09, 08:44
      Mnie postawa faceta zadziwia. Jest byle-jaki: chce czegoś więcej
      (np. szczęśliwy związek z kobietą do grobowej deski), nie wie jak
      ten cel osiągnąć, więc dochodzi do wniosku, że taka miłość nie
      istnieje. I tu ma rację: dla niego to stan nieosiągalny, ponieważ
      nie ma szans na takie trwałe uczucie bez zaangażowania i pracy ze
      strony obojga partnerów.

      Natomiast jeśli chodzi o diagnozę związków, które zna to już typowe
      myślenie życzeniowe: mnie się nie udało zbudować trwałej relacji,
      więc problemy moich znajomych są dowodem na to, że im też się nie
      udało, tylko są zbyt tchórzliwi, nieudani itp. żeby ten stan rzeczy
      zmienić (czyli się rozwieść). Robiąc taką analizę nasz bohater
      dochodzi do wniosku, że w sumie on jest nawet lepszy, bo nie tkwi w
      złych układach tylko z nich ucieka.
      Ogólnie facet ślizga sie po powierzchni, ale jest to jego prawo i tu
      nie mają sensu oceny, czy robi dobrze czy źle.
      • bi_chetny Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 11.03.09, 12:13
        czy to nie symptomatyczne - panowie nic nie mówią :)

        nie mówię że pochwalam to co robi. tylko rozumiem jego wybory. dają do myślenia.
        • kachna79 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 11.03.09, 12:23
          bi_chetny napisał:

          > czy to nie symptomatyczne - panowie nic nie mówią :)

          Może dlatego, że postać tego faceta jest mocno przerysowana...

          > nie mówię że pochwalam to co robi. tylko rozumiem jego wybory.
          Ja go nie rozumiem, ale przyjmuję do wiadomości, że tak wybiera.

          > dają do myślenia
          Jak dla mnie nie bardzo. Nie masz wrażenia, że ten facet wypowiada
          się jak zbuntowana nastolatka (tyle, że więcej doświadczeń)? Takie
          bzdety o ogólnej niemożności to ja w drugiej klasie LO wygłaszałam.
          • bi_chetny Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 11.03.09, 14:14
            no właśnie nie. ja mam wrażenie że to facet po przejściach, który sporo już o
            życiu wie. A że cyniczny...zdarza się.
            • kachna79 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 11.03.09, 14:31
              bi_chetny napisał:

              > no właśnie nie. ja mam wrażenie że to facet po przejściach, który
              sporo już o
              > życiu wie. A że cyniczny...zdarza się.

              Facet sporo przeżył i wyciągnął bardzo negatywne wnioski ze swoich
              doświadczeń. Chciałby żyć z jedną kobietą do końca, ale nie potrafi.
              Nazywa związkiem (na dodatek jedynym prawdziwym) układ, w który tak
              naprawdę się nie zaangażował. Ma poczucie braku, ale nie szuka
              sposobu, by ten problem rozwiązać. A ten cynizm to może być maska
              albo po prostu spozób na życie.
              • bi_chetny Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 11.03.09, 14:37
                on nie potrafi ?
                • kachna79 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 11.03.09, 14:41
                  Skoro pisze, że chciałby, ale mu to nie wyszło i dalej twierdzi, że
                  taka miłość nie istnieje - to dla mnie wniosek, że nie potrafi. Tym
                  bardziej, że osobiście znam ludzi, którym ta sztuka (tzn. szczęśliwe
                  życie u boku tej jednej osoby) się udaje.
                • aandzia43 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 11.03.09, 19:38
                  bi_chetny napisał:

                  > on nie potrafi ?
                  >

                  Tak, on nie potrafi. Abstrahując od tego, czy jego panie potrafią.
                  To oddzielna sprawa. Bo jesli facet żyje 50 lat i miał wiele kobiet
                  i z żadną mu się nie udało, to znaczy, że albo spieprzył dobrze
                  zapowaidające się układy, albo fatalnie dobierał sobie partnerki.
                  Ludzi w naszym życiu dobieramy sobie sami. Powtarzajace się kiepskie
                  wybory świadczą kiepsko tylko o nas samych. Oznaczają, że z
                  wybierającym jest coś nie tak. Nasi partnerzy i przyjaciele świadczą
                  o nas.
        • zakletawmarmur Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 11.03.09, 17:41

          > nie mówię że pochwalam to co robi. tylko rozumiem jego wybory.
          dają do myślenia

          Bi, a czego dokładnie nie pochwalasz?
    • yoric Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 11.03.09, 14:27
      Ciekawa sprawa. Najpierw przeczytałem komentarze i myślałem, że to artykuł o
      jakimś seryjnym mordercy dzieciątek. Potem przeczytałem tekst i doszedłem do
      wniosku, że to normalny gość, którego stać na szczerość.
      Z tego co widzę, gość nie gloryfikuje zdrady, tylko stwierdza jej powszechność.
      W związkach z kobietami nie ukrywa, że nie chce niczego na dłużej. Za co
      konkretnie te pretensje?
      • kachna79 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 11.03.09, 14:39
        > Za co konkretnie te pretensje?

        Jeśli rzeczywiście zależy Ci na odpowiedzi to najłatwiej będzie jak
        się odwołasz do konkretnej wypowiedzi i jej autorowi zadasz pytanie.
        Komentarze, które ja czytałam nie zawierają pretensji - po prostu
        piszemy co myślimy o takiej postawie.
        • yoric Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 11.03.09, 14:54
          O JAKIEJ postawie?
          • kachna79 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 12.03.09, 08:34
            O postawie "jestem szowinistyczną" świnią i tego uczę syna; miłość
            aż po grób nie istnieje, a świat jest tak skonstruowany, że wszyscy
            się zdradzamy.
      • kawitator Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 11.03.09, 14:57
        Za co konkretnie te pretensje?

        Jak dla mnie dorabianie teorii do własnej niedojrzałości.
        ot bajka o niedojrzałym emocjonalnie chłopczyku, ktory boi sie

        Czyli za niedojrzałość co w języku kobitek znaczy nie chce otrzymywać i zaspokajać słusznych potrzeb jej i jej dzieci ;-PPPP

        Czyli oszustwo na "dzien dobry". Porazka trafic na takiego goscia.
        Czyli za oszustwo tylko kto tu chciał kogo oszukać

        Całe szczęście,że zdaje sobie sprawę z własnej niemocy i tego jakim jest
        facetem.

        Za niemoc i nie bycie prawdziwym facetem
        ja tam żadnej niemocy nie widzę a reszta patrz wyżej

        sratatata....są tacy faceci i są tacy , dla których rodzina jest czymś więcej
        niż dupustem bożym..
        Znalazłaś takiego ? Zastosowałaś ciekawy argument pozwolisz ze powtórzę
        sratatata.. to o twojej wypowiedzi cytowanej powyżej

        Nic nowego Facet ma takie doświadczenia życiowe więc takie ma ukształtowane poglądy, zresztą coraz bardziej popularne w środowiskach męskich nawet nie są specjalnie skrajne czy radykalne. Prawie centrum.
        Poza tym widzę ze z byciem MszHSw to jak z byciem feministką Każdy podkłada pod to co chce
        • mujer_bonita Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 11.03.09, 19:21
          kawitator napisał:
          > Czyli za niedojrzałość co w języku kobitek znaczy nie chce
          otrzymywać i zaspoka
          > jać słusznych potrzeb jej i jej dzieci ;-PPPP

          Jassssne - JEJ dzieci. Jak przychodzi do obowiązków, to dzieci mają
          tylko matkę!
        • kachna79 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 12.03.09, 08:37
          Rozumiem, że po części cytujesz moje opinie więc odpowiem na Twoim
          poziomie: sratatata.
          A inni niech się męczą dyskutując z Tobą:)
          • juzia214 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 12.03.09, 09:26
            kawitator
            >>Za co konkretnie te pretensje?
            ,,ot bajka o niedojrzałym emocjonalnie chłopczyku, ktory boi sie" <<


            jeśli juz chcesz się odnieśc do tego co napisałam to nie wyrywaj zdania z
            kontekstu łącząc go z własna opinią.

            napisałam ,ze niedojrzały, bo bojąc sie zranienia ,na własny uzytek stworzył
            sobie obraz siebie supermacho.
            a brutalna prawda o panu ktory ma wlasne, mocne ,niepodważalne zasady, jaka
            pointa ?
            boi się i nie potrafi powidzieć kobicie -albo jesteś ze mna bez ślubu albo sie
            zmywam.
            za to bardzo >>odważnie << i dorośle zaklada ,ze jak sobie nie poradzi to znow
            ucieknie od problemu
            ->>To problem, ale nie taki, żebym nie mógł spać. Ostatecznie są rozwody.<<
            żałosne.
            i uprzedzam pytanie.
            tak ,znam mężczyzn którzy potrafią być w związku i jesli pojawia sie problem
            ,pracowac razem ze swoja partnerką nad tym ,żeby im znow było fajnie ,zamiast od
            razu zabierać swoje zabawki i wynosic się do innej piskownicy.
            bo na tym własnie min.polega dojrzałośc.na umiejętoności rozwiązywania
            problemow,na dązeniu do rozwoju związku, na umiejętnosci wspólnego budowania.
            ale do tego wszystkiego trzeba niestety dorosnąć nie tylko fizycznie ale i
            emocjonalnie-smarkacz psychiczny tego nie zrozumie.
            • zakletawmarmur Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 12.03.09, 10:23
              > tak ,znam mężczyzn którzy potrafią być w związku i jesli pojawia
              sie problem
              > ,pracowac razem ze swoja partnerką nad tym ,żeby im znow było
              fajnie ,zamiast o
              > d
              > razu zabierać swoje zabawki i wynosic się do innej piskownicy.

              Pierwsze małżeństwo tego gościa to była totalna porażka... Nie wiem
              czy było nad czym pracować...
              Nie dziwie się, że koleś nie chciał się już wiązać. Właściwie po co
              miał to robić? Dzieci posiadał, potrzebę prokreacyjną wypełnił.
              Teraz chciał sobie pożyć. Trafiał na kobiety, które próbowały
              zmienić jego podejście do tematu. Miał się bawić w męczennika?

              > bo na tym własnie min.polega dojrzałośc.na umiejętoności
              rozwiązywania
              > problemow,na dązeniu do rozwoju związku, na umiejętnosci wspólnego
              budowania.

              Każdy powinien dążyć do społecznie określonego modelu związku...
              A jak nie chce to znaczy, że gówniarz. Facet właśnie rozwiązywał
              swoje problemu. Gdy kobiety zaczynały zmieniać zasady, których nie
              był w stanie zaakceptować potrafił te związki zakończyć. Dla mnie to
              jest objaw dojrzałości...
              • juzia214 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 12.03.09, 10:46
                zakletawmarmur napisała:
                >>Pierwsze małżeństwo tego gościa to była totalna porażka... Nie wiem
                czy było nad czym pracować...<<

                a na podstawie czego ten wniosek?

                zakletawmarmur napisała:
                >>Nie dziwie się, że koleś nie chciał się już wiązać. Właściwie po co
                miał to robić?<<

                gdyby rzeczywiscie nie wchodził w związki byloby to dla mnie zrozumiale ale on
                przeciez własnie zakladał nowe zwiazki, a z ostanią partnerką- Katarzyną
                planował nawet ślub(mimo ze on nie chciał no ale ona chciala no to on bezwolne
                cielatko,musial się zgodzic).

                zakletawmarmur napisała:
                >> Każdy powinien dążyć do społecznie określonego modelu związku...
                A jak nie chce to znaczy, że gówniarz.<<

                a to nie sa moje slowa.nawet tak nie pomyślalam. :)

                zakletawmarmur napisała:
                >>Gdy kobiety zaczynały zmieniać zasady, których nie
                był w stanie zaakceptować potrafił te związki zakończyć. Dla mnie to
                jest objaw dojrzałości... <<

                a dla mnie jest to ucieczka odproblemu i objaw niedojrzałości.
                każdy sądzi wg siebie. ;)
                • zakletawmarmur Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 12.03.09, 11:46
                  > a na podstawie czego ten wniosek?

                  "Już pierwszego dnia po ślubie zrozumiałem, że jestem jej
                  własnością. Byliśmy małżeństwem na dorobku. Obydwoje mieliśmy bardzo
                  dobrą pracę, aczkolwiek ona zarabiała zdecydowanie więcej. Próbowała
                  wciągnąć mnie w swój interes jako zarządcę, czyli wykonawcę jej
                  bezwzględnych poleceń. Była księgową idiotką, niezwykle upartą i
                  egoistyczną. Na przykład kompletnie nie rozumiała, dlaczego trzeba
                  płacić podatki. Uważała, że wszystkie zarobione przez nią pieniądze
                  są tylko jej. Walczyłem z nią zaciekle. Żyliśmy trzymając się za
                  gardło przez kilka lat. Po paru latach monogamii wdałem się w
                  interesujący romans. Później odkryłem, że Anna też mnie zdradza. I
                  wtedy mnie to rąbnęło. Dziś, nawet kiedy wiem, że tych jej zdrad
                  było więcej, macham na to ręką. To bez znaczenia. Nie mam do niej
                  cienia pretensji. Po prostu nie mogliśmy razem żyć. I tyle.
                  Rozstanie było najlepszym wyjściem."

                  > gdyby rzeczywiscie nie wchodził w związki byloby to dla mnie
                  zrozumiale ale on
                  > przeciez własnie zakladał nowe zwiazki,

                  Pierwszy to był związek z mężatką (bez perspektyw) drugi też bez
                  wielkich deklaracji z jego strony. Facet nie chce się poważnie
                  angażować, nie oznacza to, że chce być samotny...

                  "Przez kilka lat byłem z Tamarą. Nie mieszkaliśmy razem. Ja po
                  rozwodzie, ona po rozwodzie. Było nam dobrze, bo byliśmy od siebie
                  niezależni. Wspomagaliśmy się, ale utrzymywaliśmy sensowny dystans.
                  Tamara zaczęła go skracać. Delikatnie, ale klasycznie po kobiecemu.
                  Było jej więcej i coraz więcej. A mnie było ciaśniej i coraz
                  ciaśniej. Od początku było jasne, że nie będzie małżeństwa, nie
                  będzie dzieci. Jak się okazało potem, inaczej rozumieliśmy ten
                  związek."

                  a z ostanią partnerką- Katarzyną
                  > planował nawet ślub(mimo ze on nie chciał no ale ona chciala no to
                  on bezwolne
                  > cielatko,musial się zgodzic).

                  Ona zaplanowała, facet zgadza się na jej warunki. Doszedł do
                  wniosku, że w tym przypadku warto jest zrezygnować z czegoś, żeby
                  nie stracić więcej. Kompromis.

                  > a dla mnie jest to ucieczka odproblemu i objaw niedojrzałości.
                  > każdy sądzi wg siebie. ;)

                  Jest układ facet-kobieta. Ustalają, że żyją bez zobowiązań. Kobieta
                  jednak zmienia zdanie i zaczyna nalegać na stały związek. I co Twoim
                  zdaniem powinien zrobić dojrzały facet?
                  • kachna79 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 12.03.09, 11:59
                    > Jest układ facet-kobieta. Ustalają, że żyją bez zobowiązań.
                    Kobieta
                    > jednak zmienia zdanie i zaczyna nalegać na stały związek. I co
                    Twoim
                    > zdaniem powinien zrobić dojrzały facet?

                    Ale on nie stawiał tak sprawy. Był skłonny się ożenić, bo w końcu
                    zawsze można się rozwieść, ale czy informował o takim podejściu
                    kobiety?

                    P.S. Dodam, że te panie w sumie same są sobie, ale widać im się
                    lampka ostrzegawcza nie zapaliła...
                    • zakletawmarmur Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 12.03.09, 12:32
                      > Ale on nie stawiał tak sprawy. Był skłonny się ożenić, bo w końcu
                      > zawsze można się rozwieść, ale czy informował o takim podejściu
                      > kobiety?

                      Kachna, nie wiem jak to wyglądało widzę, żeby pisało...
                      Kobieta powinna posiadać choć minimalną znajomość prawa i wiedzieć,
                      że istnieje coś takiego jak rozwód...

                      Po pierwszej "poważnej" rozmowie z moim facetem pomyślałam sobie "o
                      kurcze, znowu stały związek, nuda, nuda, nuda. Pochodzę z nim max
                      pół roku". No i jesteśmy ze sobą już 6:-)
                      Jeśli chodzi o małżeństwo to mam poglądy jak bohater... Gdyby nie
                      było rozwodów w życiu nawet nie rozważyłabym możliwości ślubu!
                      • kachna79 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 12.03.09, 12:46
                        > Kobieta powinna posiadać choć minimalną znajomość prawa i
                        wiedzieć,
                        > że istnieje coś takiego jak rozwód...

                        Tu nie chodzi o znajomość prawa - tu chodzi o świadomość, że facet
                        decyduje się na ślub, pomimo tego, że nie zakłada trwałości związku -
                        jak wiesz jest to zaprzeczenie idei małżeństwa. Odwracając pytanie:
                        czy nasz bohater nie wie, że w przysiędze małżeńskiej jest mowa o
                        miłości, wierności i trwaniu?
                        Oczywiście zaczynamy już wchodzić w akademicką dyskusję. Ja nie mam
                        wątpliwości, że oszukał kobietę (Katarzynę?), z którą plaował ślub.
                        Generalnie jednak jego postawa mi zwisa - ale jakby się
                        zainteresował moją córką...
                        • zakletawmarmur Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 12.03.09, 13:47
                          > Tu nie chodzi o znajomość prawa - tu chodzi o świadomość, że facet
                          > decyduje się na ślub, pomimo tego, że nie zakłada trwałości
                          związku -
                          > jak wiesz jest to zaprzeczenie idei małżeństwa.

                          Nie wiem czy wszyscy decydujący się na ślub wierzą, że to na 100%
                          będzie trwać wiecznie... Że będą trwać przy mężu mimo wszystko. Ja
                          na pewno do tej grupy nie należę. Wiem, że może przydarzyć się wiele
                          rzeczy, których pokonać nie będę mogła. Zawsze też to ja mogę zostać
                          porzucona...
                          Dla mnie taka ślepa wiara w nierozerwalność małżeństwa to objaw
                          cierpiętnictwa lub naiwności. Powinniśmy mieć świadomość co nas może
                          (choć nie musi) spotkać.

                          Facet przeżył już swoje i ma prawo sceptycznie podchodzić do tych
                          spraw. Ja też przeżyłam rozwód rodziców (który był pozytywnym
                          zwrotem w moim życiu). Też mam prawo do takich poglądów.

                          Oszustwem by było gdyby facet był przekonany, że bierze ślub tylko
                          na trzy lata a potem rozwód i następna kobieta. On tylko ma
                          świadomość, że małżeństwo może okazać się pomyłką...
                          • kachna79 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 12.03.09, 13:57
                            > Nie wiem czy wszyscy decydujący się na ślub wierzą, że to na 100%
                            > będzie trwać wiecznie...

                            Ja też nie wiem, ale wiem co oznacza zawarcie małżeństwa - jest to
                            deklaracja trwałości, co oznacza, że dołożymy starań by ten związek
                            trwał (w postawie bohatera artykułu tej gotowości brak).

                            > Wiem, że może przydarzyć się wiele
                            > rzeczy, których pokonać nie będę mogła. Zawsze też to ja mogę
                            > zostać porzucona...

                            Ta wiedza nie wyklucza gotowości by o małżeństwo zabiegać.

                            > Oszustwem by było gdyby facet był przekonany, że bierze ślub tylko
                            > na trzy lata a potem rozwód i następna kobieta. On tylko ma
                            > świadomość, że małżeństwo może okazać się pomyłką...

                            Nie zgadzam się: On ma świadomość, że nie jest zdolny do trwałego
                            związku i monogamii, a jednak planuje ślub. Pierwszy związek to
                            mogła być pomyłka, ale kolejne... (to wytłumaczyła Andzia poniżej).

                            Generalnie uważam, że skoro małżeństwo nie ma sensu to nie rób sobie
                            z "gęby cholewy" i nie obiecuj czegoś, czego nie jesteś gotów
                            zrealizować. Tym bardziej, że teraz związki partnerskie nie są
                            żadnym ewenementem.
                            • zakletawmarmur Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 12.03.09, 14:19
                              Tylko zwróć uwagę, że facet pisze "OSTATECZNIE są rozwody". Nigdzie
                              nie twierdzi, że rozwiedzie się przy pierwszym problemie. Zakładanie
                              tego na podstawie kilku byłych związków partnerskich jest przesadą.
                              Nie wiemy też, czy oszukuje obecną partnerkę. Może ona ma świadomość
                              jego wątpliwości? Nie pisze o tym w artykule, nie powinniśmy naszych
                              domysłów traktować jako argumentów...
                              • kachna79 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 12.03.09, 14:32
                                > Może ona ma świadomość jego wątpliwości?

                                > nie powinniśmy naszych domysłów traktować jako argumentów...

                                Słusznie czego i Tobie życzę:)
                                • zakletawmarmur Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 12.03.09, 14:38

                                  > Słusznie czego i Tobie życzę:)

                                  Nie twierdzę, że tak jest. Chciałam Ci pokazać, że istnieje inna
                                  możliwość, której chyba nie brałaś pod uwagę... Gdy nie mam pewności
                                  używam słowa "może". Ty natomiast piszesz jakbyś była przekonana o
                                  słuszności swoich domysłów...
                            • krzysztof-lis Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 14.03.09, 22:16
                              > Nie zgadzam się: On ma świadomość, że nie jest zdolny do trwałego
                              > związku i monogamii, a jednak planuje ślub.

                              A o tej monogamii to gdzie było, by chyba przeoczyłem?
              • aandzia43 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 12.03.09, 13:43
                Trafiał na kobiety, które próbowały
                > zmienić jego podejście do tematu. Miał się bawić w męczennika?
                >
                > > bo na tym własnie min.polega dojrzałośc.na umiejętoności
                > rozwiązywania
                > > problemow,na dązeniu do rozwoju związku, na umiejętnosci
                wspólnego
                > budowania.

                Powtórzę się w tym wątku. Nie chcem, ale muszem;-)
                On "trafiał" na kobiety, które były takie czy siakie? Sorry, ile
                razy można "trafić"? Naciąć się można raz. Potem już nie ma
                tłumaczenie, że to przypadek. Potem to jest powielanie schemtu.
                Swojego, osobistego schematu. Więc jesli nasz bohater miał taki
                wbudowany schemat, to panie sobie dobierał według niego, życie sobie
                budował takie, jakie chciał, i nie ma tłumaczenia, że
                to "niewłaściewe kobiety były". One były dokładnei na jego miarę.
                Kazdy ma to, na co sobie zapracował. A że niewypalające,
                dramatycznie kończące się po kolei zwiazki na przestrzeni
                kilkudziesięciu lat i brak jakichkolwiek zmian na lepsze to objaw
                niedojrzałosci, no to sorry, nic nie poradzimy. Jeśli gosciowi to
                nie przeszkadza, to spoko. Mnie tam on nie przeszkadza. Nie moje
                małpy, nie mój cyrk. Tylko niech nie usiłuje na bazie swoje życia
                konstruować nam tu prawd objawionych i jakichś reguł ogólnych.

                Dla porządku dodam, że kobietę z takim życiorysem potraktowałabym
                tak samo.
                • zakletawmarmur Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 12.03.09, 14:03
                  Andziu a powiedz tak uczciwie, ile kobiet z jego pokolenia było
                  gotowych na taki związek bez zobowiązań a ilu mężczyzn? Mnie się
                  wydaje, że jednak są dysproporcje... Może było facetowi trudno
                  znaleźć taką kobietę. A może te z którymi się wiązał takie właśnie
                  były, tylko pociągała je ta niedostępność i z czasem zmieniały
                  zdanie...

                  Nie znam wiele takich związków, które na takich zasadach trwają
                  latami. W większości przypadków jedna ze stron zaczyna się
                  domagać "czegoś więcej" lub dochodzi do znużenia. Taki chyba jest
                  już urok tego typu układów... Poza tym czy w takich układach jest
                  sens w wiązaniu się na lata? Nowy związek to silniejsze emocje...
                  Chyba tu o to chodzi?
                  • juzia214 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 12.03.09, 14:37
                    podpisuję sie pod wypowiedziami Kachny i Aandzi.

                    dodam tylko,ze biorąc ślub zklada się wlasnie ,ze chce się być z tym drugim
                    kimś na dobre i na złe.
                    po to przecież jest slub( wykluczając motywacje finansowe).
                    nie zakladasz ,ze na pewno ci sie to uda ale tez nie myslisz równocześnie że
                    jedynym rowiązaniem pierwszego z brzegu problemu jest ucieczka od problemu-rozwód.

                    dla mnie slub to wlasnie taka deklaracja bycia ze soba na dobre i żle,załozenie
                    ,ze jak cos będzie niehalo -a będzie na pewno-popracujemy nad tym oboje(nie jak
                    to slodko okreslił autor-bedziemy się trzymac za gardło ),wspolne
                    budowanie,wspolne rozwiazywanie problemow,ciągłe wybieranie siebie,wzajemne
                    wspieranie siebie.
                    po pewnym czasie takiego bycia razem więcej łączy niz dzieli,ale pod warunkiem
                    ,że wybieramy wspolna droge w konkretnym celu, a nie każde z nas ma inne cele,
                    inne drogi.
                    poza tym jak czlowiek dojrzewa to coraz mniej licza sie te >>nowe<< emocje.czym
                    innym emocjonuje sie dziecko,czym innym nastolatek a czym innym dziestolatek ;)

                    • juzia214 Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 12.03.09, 14:41
                      pomyłka-mialo być >>stare<<emocje
                    • zakletawmarmur Re: jestem męską świnią - mocne, prawdziwe 12.03.09, 14:50
                      > dla mnie slub to wlasnie taka deklaracja bycia ze soba na dobre i
                      żle,załozenie
                      > ,ze jak cos będzie niehalo -a będzie na pewno-popracujemy nad tym
                      oboje(nie jak
                      > to slodko okreslił autor-bedziemy się trzymac za gardło ),wspolne
                      > budowanie,wspolne rozwiazywanie problemow,ciągłe wybieranie
                      siebie,wzajemne
                      > wspieranie siebie.

                      Jakie to wzniosłe!

                      A dla mnie ślub to możliwość wspólnego rozliczania się, ułatwienie
                      sobie spraw w urzędach, pracy, przedszkolach, szkołach swoich
                      dzieci, prawo podziału wspólnych dóbr materialnych w momencie
                      rozstania...
    • mujer_bonita Męska opinia - specjalnie dla Bi:) 12.03.09, 20:01
      Jako, że panowie w wątku wypowiadać sie nie chcą podsunełam tekst do
      przeczytania mojemu TŻ-towi. Oto męska opinia:

      Ja: i co?
      On: taki sobie troll
      Ja: czemu sądzisz, że troll?
      On: taki wydzwiek ogolnie, nie wiadomo jakiego macho z siebie robi
      napisane tyle roznych aspektow, zeby kazdy mogl dopasowac cos do
      siebie i sie wypowiedziec i ta rozowa ramka na dole, z
      meskamuzyka@gazeta.pl... prawie jak podpis ,,pisane na zamowienie''
      Ja: patrz a na forum toczy się dyskusja
      On: successful troll

      Dalsza część specjalnie z dedykacją dla Bi:
      Ja: wątek założył pewnien facet, który zdradził żonę
      On: pewnie podal linka z komentarezm z ktorego pobrzmiewalo ,,o
      patrzcie, wszyscy tak robia, jestem niewinny''
      • yoric Re: Męska opinia - specjalnie dla Bi:) 13.03.09, 03:28
        Czemu Twój TŻ nie chce się z Tobą ożenić?
        • mujer_bonita Re: Męska opinia - specjalnie dla Bi:) 13.03.09, 07:15
          yoric napisał:
          > Czemu Twój TŻ nie chce się z Tobą ożenić?

          Pytanie jak od 60-letniej dewotki :) Dlaczego zakładasz, że nie chce
          i w ogóle, że ON nie chce a nie ja? ;)
          • songo3000 Re: Męska opinia - specjalnie dla Bi:) 15.03.09, 12:35
            He, założenie tak samo dobre jak i takie, że to Ty nie chcesz :)
    • marek_gazeta Redford i Dulski 14.03.09, 18:32
      "Usilnie latami pracują nad swoim Redfordem. Jeśli są nieustępliwe to mają w efekcie .... Dulskiego."

      Niestety, to szczera prawda. To jest prawda, którą każdy ojciec powinien wbić synowi młotkiem do głowy, zanim syn opuści "rodzinne gniazdo".

      Sam - po rozwodzie (dodajmy: to żona ze mnie zrezygnowała), kiedy już emocje opadły, zacząłem analizować, co się właściwie stało. Czytałem wiele (fora, między innymi i to, DeAngelo i innych "speców od kobiet"), rozmyślałem; doszedłem do wniosku, że - niestety - przez lata małżeństwa się, że tak powiem, ogólnie "obsunąłem", jeśli chodzi o atrakcyjność jako faceta i męża. Dlaczego? Trudno powiedzieć. Chyba dlatego, że, po pierwsze, nie miałem pojęcia, jak wygląda związek z kobietą (a ojciec wiedzy nie przekazał); po drugie, dlatego, że żona - kobieta inteligentna - potrafiła, za pomocą budzonego we mnie poczucia winy, konsekwentnie ograniczać moją "przestrzeń życiową" kosztem poszerzania swojej. Klasycznym Dulskim raczej się nie stałem, ale na pewno od "Redforda" odsunąłem się znacznie. Dyskusje z kolegami na temat ich związków pokazują to samo - trzeba mieć twarde jaja i mocno stać na nogach, aby nie pozwolić kobiecie wejść sobie na głowę. Wiem o ostrych konfliktach w małżeństwach, w których kobieta wydaje się mieć charakter anioła - te, w których facet dał zdecydowany odpór (wojna wręcz na noże, żadne tam ecie-pecie), żyją do dziś zgodnie. Z kolei faceci, którzy próbowali kobietom "robić dobrze" na co dzień, szybko dostawali kopa w zadek (sporo przykładów na forum rozwodowym, zdaje się tutaj także był taki).

      Wygląda na to, że typowa kobieta _zawsze_ próbuje zagospodarować przestrzeń, nieuważnie bronioną przez faceta. Powoli, metodą małych kroczków. Małżeństwo sprawia, że czuje się pewniej i proces może nabrać rozpędu. To po pierwsze. Po drugie, nie wolno kobiecie dawać tego, czego chce, bo tak naprawdę to one same nie chcą tego, do czego dążą (albo: nie czyni to ich szczęśliwszymi).

      Teraz sam się zastanawiam, jak powinien wyglądać kolejny związek z kobietą - na jakie kompromisy można pójść, a ile autonomii trzeba sobie zostawić, choćby się waliło i paliło. Powiem szczerze, że nie do końca to wiem.

      Co do samego wywiadu - jeszcze dwie uwagi. Facet może uprzedzić kobietę uczciwie, że dzieci i małżeństwo go nie interesują, ale kobieta i tak będzie próbowała, metodą małych kroczków, powoli i cierpliwie, faceta "zagiąć". Jeśli się nie uda, ciekawym, która będzie w stanie się przyznać do błędu i wziąć winę na siebie? Podejrzewam, że żadna. I że stąd wynikają napastliwe komentarze niektórych foremek.

      Druga uwaga jest optymistyczna - znam, w swoim otoczeniu, dwa małżeństwa, które wydają się szczęśliwe - to właśnie o nich pisałem wyżej. Faceci wybrali taki model życia (rodzina i dzieci), zdając sobie sprawę, że bajeczka to nie jest i nie będzie.
      • juzia214 Re: Redford i Dulski 14.03.09, 19:17
        marek_gazeta napisał:
        >>Teraz sam się zastanawiam, jak powinien wyglądać kolejny związek z kobietą -
        na jakie kompromisy można pójść, a ile autonomii trzeba sobie zostawić, choćby
        się waliło i paliło.<<

        trochę póżno sie zabrałes za tego typu rozważania ale pewnie lepiej pożno niz wcale.
      • zyg_zyg_zyg Re: Redford i Dulski 14.03.09, 21:15
        > Wygląda na to, że typowa kobieta _zawsze_ próbuje zagospodarować
        przestrzeń, nieuważnie bronioną przez faceta. Powoli, metodą małych
        kroczków. Małżeństwo sprawia, że czuje się pewniej i proces może
        nabrać rozpędu. To po pierwsze. Po drugie, nie wolno kobiecie dawać
        tego, czego chce, bo tak naprawdę to one same nie
        > chcą tego, do czego dążą (albo: nie czyni to ich szczęśliwszymi).
        >

        No chyba, że kobieta zdaje sobie sprawę z tego, że pewna
        niezależność, odrębność, istnienie własnego kawałka przestrzeni u
        każdego z parnterów jest dobrodziejestwem dla związku. I dąży do
        zachowania tejże niezależności, dba o nią. Tylko dla mnie nie stoi
        to w sprzeczności z ciepłym domem, zaufaniem, czułością, troską i
        wynoszeniem śmieci. Od sztandarowego wrzucania brudnej bielizny do
        kosza z brudną bielizną też facetowi jaja nie odpadną... Nie wiem,
        jak to jest w "wolnych", bezdzietnych związkach - ja mam na myśli
        małżeństwo, które zakłada pojawienie się potomstwa, lub już je ma.
      • aandzia43 Re: Redford i Dulski 14.03.09, 22:52
        > Wygląda na to, że typowa kobieta _zawsze_ próbuje zagospodarować
        przestrzeń, ni
        > euważnie bronioną przez faceta. Powoli, metodą małych kroczków.
        Małżeństwo spra
        > wia, że czuje się pewniej i proces może nabrać rozpędu. To po
        pierwsze. Po drug
        > ie, nie wolno kobiecie dawać tego, czego chce, bo tak naprawdę to
        one same nie
        > chcą tego, do czego dążą (albo: nie czyni to ich szczęśliwszymi).
        >

        To prawidłowość dotycząca obu płci. I myślę, że wielu relacji
        międzyludzkich. Typowy (a własciwie co to takiego?) mężczyzna też
        usiłuje zawładnąć nieświadomiei i metodą małych kroczków
        przestrzenią swojej kobiety. I tez bywa nieszczęśliwy, gdy mu się to
        uda. Banalny przykład: facet chce mieć kobietę domową, matkę
        dizeciom, strażniczkę domowego ogniska, a po latach patrzy na nią
        znudzony i zniesmaczony. Żeby nie stracić związku (w sensie: nie
        zrobić z niego związku martwego, lub związku-piekiełka) trzeba mieć
        jaja i twardo stać na nogach, bez względu na to, czy się jest
        kobietą, czy mężczyzną.
        • songo3000 Re: Redford i Dulski 15.03.09, 12:44
          Z duchem feminizmu trza by powiedzieć, że facet ma mieć jaja a babeczka cycki ze stali :D
        • marek_gazeta Re: Redford i Dulski 15.03.09, 19:52
          Nie zgadzam się z Tobą, Andzia. Takie odwrócenie sytuacji wygląda logicznie, ale sytuacja nie jest symetryczna, bo kobiety i mężczyźni zachowują się inaczej.

          Facet wiąże się z kobietą dla seksu; inne rzeczy są daleko mniej ważne. Kobieta wiąże się z facetem dla tysiąca powodów; ma wobec faceta PLANY. I próbuje je realizować. Facet ma nadzieję, że nic się nie zmieni - kobieta pozostanie młodą, atrakcyjną, chętną w łóżku laską. Reszta go interesuje w o wiele mniejszym stopniu, a ewentualne wady kobiety akceptuje. Kobieta ma nadzieję, że - z niewątpliwie rokującego materiału - uda jej się wyrzeźbić egzemplarz jeszcze lepszy, dojrzalszy, bardziej odpowiedzialny itp.

          Nie znam żadnego faceta, któremu - po scementowaniu związku (ślub, wspólne zamieszkanie albo odpowiedni staż konkubinatu) - zaczęłyby przeszkadzać wyjścia kobiety z koleżankami. I znam sporo przykładów, kiedy kobiety po tym, jak poczuły się "pewnie" w związku, zaczęły konsekwentnie przycinać wolność swoim facetom (po co bez sensu tracić czas na piłkę z kumplami, skoro można obejrzeć mebelki dla dziecka - nawet, jeśli owego dziecka nie ma nawet w planach, hehe).
          • aandzia43 Re: Redford i Dulski 15.03.09, 20:07
            marek_gazeta napisał:

            > Nie zgadzam się z Tobą, Andzia. Takie odwrócenie sytuacji wygląda
            logicznie, al
            > e sytuacja nie jest symetryczna, bo kobiety i mężczyźni zachowują
            się inaczej.

            No i co z tego, że się zachowują "inaczej"? Metody może są inne, ale
            podświadomy cel ten sam.

            Kobieta
            > wiąże się z facetem dla tysiąca powodów; ma wobec faceta PLANY.

            Facet też ma plany. Tylko jeszcze sam nie wie jakie. To wychodzi
            dopiero w "praniu". Te plany, to chociażby powtórka relacji z domu
            rodzinnego. Takie to ludzie i banalne, a ty o tym nie wiesz?

            Reszta go interesuje w o wiele mniejszym sto
            > pniu, a ewentualne wady kobiety akceptuje.

            Akcetpuje je tylko o tyle, o ile nie przeszkadzają mu żyć wygodnie,
            czyli według jego schematu. A że schemat ten (jak to schemat, jeden
            z wielu) może byc raniący, ograniczający partnera, niesprawiedliwy,
            głupi itd. to wspominać nie muszę.

            > Nie znam żadnego faceta, któremu - po scementowaniu związku (ślub,
            wspólne zami
            > eszkanie albo odpowiedni staż konkubinatu) - zaczęłyby
            przeszkadzać wyjścia kob
            > iety z koleżankami.

            To się ciesz, młody człowieku. Mało jeszcze widziałeś. Albo nie
            chcesz zobaczyć.

            I znam sporo przykładów, kiedy kobiety po tym, jak poczuły
            > się "pewnie" w związku, zaczęły konsekwentnie przycinać wolność
            swoim facetom (
            > po co bez sensu tracić czas na piłkę z kumplami, skoro można
            obejrzeć mebelki d
            > la dziecka - nawet, jeśli owego dziecka nie ma nawet w planach,
            hehe).


            Nie znam osobiście żadnego takiego przypadku. Ale jako osoba czasem
            wystawiająca nos ze swojego ogródka, dobrze wiem, że takie istnieją.
            Polecam takie wycieczki poza swoje podwórko. Rozwijają.
          • zakletawmarmur Re: Redford i Dulski 15.03.09, 21:57
            > Facet wiąże się z kobietą dla seksu; inne rzeczy są daleko mniej
            ważne. Kobieta
            > wiąże się z facetem dla tysiąca powodów; ma wobec faceta PLANY.

            Celem faceta, oprócz zapłodnienia, jest zwiększenie szans na
            przeżycie swojego potomstwa... Gdyby tak nie było, to normą byłoby
            zostawianie kobiety w ciąży i powrót za kilka lat, gdy już jej wróci
            całkowita płodność. Tylko, że w między czasie mogłaby zginąć z głodu
            (lub dziecko), trudno szukać pożywienia dwa dni po porodzie... Inny
            samiec mógłby też się nią zająć, pozbyć się jej dziecka i za jakiś
            czas walnąć następne... Gdyby taka taktyka była opłacalna dla
            większości samców, to w tej chwili mało kto wiązałby się w pary na
            dłużej...

            Jeśli czujemy, że partner(partnerka) przewyższa nas atrakcyjnością
            będziemy bardziej dążyć do udomowienia go(jej) a następnie, będziemy
            czuli większą potrzebę, żeby nadzorować swoją inwestycję.
            W przypadku mężczyzn sprawowanie nadzoru nad swoją samicą wydaje mi
            się nawet logiczniejsza. Kobietę zawsze mogł ktoś dopaść w krzakach
            i nawet jak nie chciała (bo jej partner był atrakcyjniejszy)
            wykorzystać...
            Różnice w zazdrości są zmienne w czasie. Wykres nie byłby więclinią
            prostą równoległą do osi czasu. Facet statystycznie będzie bardziej
            zaborczy przed ciążą i dopiero jakiś czas po, kobiety odwrotnie.
            Wykres każdego z osobników bardziej przypomina sinusoidę. Jej
            położenie nad osią jest warunkowane przez atrakcyjność partnera (a
            właściwie w różnicy atrakcyjności partnerów), która zresztą też jest
            zmienna w czasie...

            Nie znam żadnego faceta, któremu - po scementowaniu związku (ślub,
            wspólne zami
            > eszkanie albo odpowiedni staż konkubinatu) - zaczęłyby
            przeszkadzać wyjścia kob
            > iety z koleżankami. I znam sporo przykładów, kiedy kobiety po tym,
            jak poczuły
            > się "pewnie" w związku, zaczęły konsekwentnie przycinać wolność
            swoim facetom (
            > po co bez sensu tracić czas na piłkę z kumplami, skoro można
            obejrzeć mebelki d
            > la dziecka - nawet, jeśli owego dziecka nie ma nawet w planach,
            hehe).

            Chyba słabo się rozglądasz. Mężczyźni to dopiero potrafią być
            zaborczy...
            • krzysztof-lis Re: Redford i Dulski 15.03.09, 22:25
              > Celem faceta, oprócz zapłodnienia, jest zwiększenie szans na
              > przeżycie swojego potomstwa...

              Najbardziej przez płodzenie dzieci kobiecie, którą na stałe "opiekuje się" jakiś
              "frajer".
              • zakletawmarmur Re: Redford i Dulski 15.03.09, 22:32
                > Najbardziej przez płodzenie dzieci kobiecie, którą na
                stałe "opiekuje się" jaki
                > ś
                > "frajer".

                Oczywiście! Ale nie każdy może sobie na ten luksus pozwolić:-)

                Poza tym skuteczniejsze byłoby połączenie obu taktyk. Czyż nie?
                • krzysztof-lis Re: Redford i Dulski 15.03.09, 22:45
                  > Poza tym skuteczniejsze byłoby połączenie obu taktyk. Czyż nie?

                  No nie wiem. W czasie poświęconym na poszukiwanie zasobów dla przeżycia matki
                  własnego potomstwa łatwiej jest zapłodnić kilkanaście innych samic.
                  • zakletawmarmur Re: Redford i Dulski 16.03.09, 00:22
                    > No nie wiem. W czasie poświęconym na poszukiwanie zasobów dla
                    przeżycia matki
                    > własnego potomstwa łatwiej jest zapłodnić kilkanaście innych samic.

                    Z tego co pamiętam, to zdecydowaną większość pożywienia zdobywały
                    jednak kobiety. To one zbierały owoce, warzywa, ziarna, jajka,
                    orzechy. Główną rolą mężczyzny było zdobywanie mięsa, które wtedy
                    wcale nie było podstawą diety.

                    Ta strategia "na macho" ma też wady...
                    Po pierwsze:
                    Nie można być przy samicy dzień w dzień. Frajer jednak częściej ją
                    bzyka. Nie ma zbyt dużej pewności, że to macho ją zapłodni (gdyby
                    tak było geny frajerów dawno by wyginęły) .
                    Druga sprawa:
                    Kto wiąże się z frajerami? Super towary czy pasztety? Raczej
                    pasztety... Przyznaj sam, że mała korzyść... Raczej facet po
                    studiach będzie wolał zrobić 3 dzieci kobiecie po studiach, niż
                    spłodzić 30-ścioro kobietom po hilfkach... Na każdego macho
                    przypadać będzie jakaś supersamica. Jeśli macho taką zwietrzy, to
                    grzechem by było dzielić się szansą z jakimś frajerem, prawda?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka