Dodaj do ulubionych

...a więc kochanek

20.05.09, 14:39
Dojżałam do tego, że mój mąż się nie zmieni, bardzo chciałby, ja też, ale jest
to niemożliwe. Jest moim najlepszym przyjacielem, świetnie nam się razem żyje,
mamy cudowne dziecko, jest wspaniałym tatą-niestety seks nam nie wychodzi. Ja
mam 30 lat i znaczne potrzeby w tym zakresie, jedyne co mnie stopuje, przed
romansem, to mój wygląd. Dbam o siebie, ale niestety po porodzie nie wygląda
moje ciało rewelacyjnie, a już na pewno nie czuję się uwodzicielska, choć z
drugiej strony, wiem, że to jest raczej w mojej głowie i latach wmawiania
sobie jaka strasznie nieatrakcyjna jestem, skoro nawet własny mąż mnie nie chce.
Ciekawi mnie jakie macie doświadczenia, oczywiście pytam panów i panie
Obserwuj wątek
    • songo3000 Re: ...a więc kochanek 20.05.09, 15:07
      Minimum uczciwości wymaga przekazania tej dojrzałej wiadomości mężowi. Koniecznie opisz nam jego późniejszą reakcję bo drętwo się ostatnio zrobiło :)
      • zakletawmarmur Re: ...a więc kochanek 20.05.09, 15:15
        A niby dlaczego? Przecież mąż też ponosi konkretną część winy...

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=95545318&a=95560958
        :-)
        • kmoczar Re: ...a więc kochanek 20.05.09, 15:21
          > A niby dlaczego? Przecież mąż też ponosi konkretną część winy...

          touche :p
        • songo3000 Re: ...a więc kochanek 20.05.09, 15:29
          Właśnie m.in. dlatego, będzie większy dym :DDD
          • mamina79 Re: ...a więc kochanek 20.05.09, 16:14
            W ramach robienia dymu polecam opony. Nie znam cyber odpowiednika, na pewno
            znajdziesz. Nie, jak domyślasz się, nie powiem o tym mężowi, ale nie ze względu
            na to, że zrobił by coś ciekawego. Obawiam się, że nie zrobił by nic i to bolało
            by jeszcze bardziej(jego i mnie)
            • songo3000 Re: ...a więc kochanek 20.05.09, 16:38
              mamina79 napisała:

              > W ramach robienia dymu polecam opony. Nie znam cyber odpowiednika, na pewno
              > znajdziesz.
              Jak znajdę to podeślę :)

              Ok, przynajmniej nie bredzisz obłudnie o 'ratowaniu związku' czy innych takich jak niektóre tutejsze hipokrytki. Twój tyłek, Twoje orgazmy - nie nasza sprawa.

              Nie, jak domyślasz się, nie powiem o tym mężowi, ale nie ze względu
              > na to, że zrobił by coś ciekawego. Obawiam się, że nie zrobił by
              A przypadkiem nie ze względu na to, że jednak zrobiłby coś nieciekawego? na przykład wystawienie walizek za drzwi?
              • bi_chetny Re: ...a więc kochanek 20.05.09, 17:00
                to najwyżej wystawi, ale przynajmniej coś się zmieni
                • avide Re: ...a więc kochanek 20.05.09, 17:19
                  Albo ruszy dupsko i zerżnie szanowną panią małżonkę zauważając przy tym, że to
                  ciągle jednak jeszcze kobieta jest..... potrzeby swoje ma.
                  • woman-in-love Re: ...a więc kochanek 20.05.09, 17:34
                    Mamina - wykorzystaj wszystkie pokojowe środki, żeby nie było... tzn.: bielizna
                    sexy, kolacja przy świecach, rozmowy (SZCZERE!), wytwarzanie sytuacji, w której
                    to on ma się uaktywnić - a Ty zachowaj bierność, wizyta u seksuologa - lub kilku
                    - i na koniec ultimatum: jestem zmuszona ze względów humanitarnych skorzystać z
                    możliwości zaspokojenia swojej potrzeby seksu w ramionach innego mężczyzny.
                    Oczywiście - DLA DOBRA DZIECKA, aby nie miało sfrustrowanej i znerwicowanej
                    matki. Piszesz, Mamina, że jesteście przyjaciółmi. Zrozumie! (a szczerze mówiąc
                    - nie potraktuje poważnie) W każdym razie po całej tej procedurze kochanek
                    będzie Ci się należał jak psu miska.
                  • urquhart Re: ...a więc kochanek 20.05.09, 17:36
                    avide napisał:
                    > Albo ruszy dupsko i zerżnie szanowną panią małżonkę zauważając przy tym, że to
                    > ciągle jednak jeszcze kobieta jest..... potrzeby swoje ma.

                    Tu sytuacja jest dużo bardziej pokręcona. Bierze leki: źle, nie bierze też źle.
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=91873224&a=91873224
                    • avide Re: ...a więc kochanek 20.05.09, 17:42
                      Przed naszymi forumowymi detektywami nic się nie ukryje :D:D:D:D:D.
                      • woman-in-love Re: ...a więc kochanek 20.05.09, 18:12
                        No tak - tu "jest wspaniałym tatą" a tam "lekceważy dziecko". Pani cos się kićka, niestety. A ja się wysilam na dobre rady, ech.
                        • kawitator Re: ...a więc kochanek 20.05.09, 22:18
                          Dobre rady może trafią do kogoś potrzebujacego kto zrozumie i zastosuje Nie zmarnują sie wiec radź dziewczyno radź szczególnie, że dobrze gadasz
                          • julianne73 Re: ...a więc kochanek 20.05.09, 22:29
                            Dziewczyno,mój post jest też na tym Forum(jak chcesz to poczytaj),i właśnie
                            przez seks może rozpaść się moje małżeństwo.Zanim słowa wprowadzisz w czyn,
                            mocno się zastanów. Czy warto ??? A co do wyglądu ,to moja "rywalka" nie jest
                            ładniejsza i ma 30 kg.więcej przy niższym wzroście !Tak,że przy
                            niezobowiązującym seksie wygląd nie zawsze ma znaczenie.
                          • igge Re: ...a więc kochanek 21.05.09, 00:28
                            jak psu miska :))) Podoba mi się:)))
                            Może wcale nie trzeba ukrywać akurat ze względu na to, że istnieje
                            ewentualność wystawienia walizek :)
                            Mąż najlepszy przyjaciel przecież, na pewno walizek nie wystawi.
                            Mój nie wystawiłby nawet gdyby należałoby mi się to jak psu miska.
                        • mamina79 Re: ...a więc kochanek 21.05.09, 02:12
                          Nie wiem jakie były Twoje intencje, wypadał by jednak zapytać co się zmieniło od
                          tego czasu, prawda? Otóż zaczełam pracę, wymieniamy się przy dziecku i wyszło im
                          to na zdrowie. Mają swoje zwyczaje i rytuały takie tatowo-synowe układy.Mogę z
                          czystym sumieniem napisać, ze pod tym względem wiele się zmieniło...
                          Co do Twoich rad, cóż próbowałam ostatnie lata, chyba totalnie wszystkiego, co
                          zresztą przeczytałaś sobie w moich starych postach. Stanełam przed ścianą, bo
                          już nie wierzę, że cokolwiek się moze zmienić
                    • mamina79 Re: ...a więc kochanek 21.05.09, 02:06
                      Strasznie fajnie, ze odnalazłeś(aś) moje stare wypociny. Pokazują nasze ostatnie
                      miesiące, moją nadzieję, jego obietnice. Długie rozmowy i cholerne rozgorycznie...
                  • mamina79 Re: ...a więc kochanek 21.05.09, 02:03
                    Cóż prędzej spodziewałabym się szklanki wody na uspokojenie
              • mamina79 Re: ...a więc kochanek 21.05.09, 02:02
                Tak się zastanawiam,nad tymi walizkami, byłabym chyba przyjemnie zaskoczona.
                Jakaś to zawsze forma aktywności, nie na taiej jednak mi zalezy.
                • songo3000 Re: ...a więc kochanek 21.05.09, 09:15
                  Bez ściemy :) Zadałem pytanie dlaczego mężusa nie poinformujesz o swoich planach a Ty wijesz się jak piskorz. Wskazuje to na Twoją obawę o konsekwencje co jest zresztą typowe i zrozumiałe, hehe.

                  Swoją drogą to mąż może wystawić walizki sobie co by poszukać 'własnego szczęścia'. Jakoś nie widzę wtedy Twojej uradowanej miny.
                  • igge Re: ...a więc kochanek 21.05.09, 10:56
                    straszysz dziewczynę songo, straszysz, ale zakładam, że to objaw
                    tojego dobrego serduszka :)
                    • igge Re: ...a więc kochanek 21.05.09, 10:57
                      "twojego" miało być
                    • zakletawmarmur Re: ...a więc kochanek 21.05.09, 11:11
                      że to objaw
                      > tojego dobrego serduszka :)

                      Jeśli tak, to skrywa je głęboko, głęboko...
                      Songo to taki łobuz, jakich mało:-)
                      • mamina79 Re: ...a więc kochanek 21.05.09, 12:09
                        Jakoś nie przelekłam się łobuza:)Nie ja z tych lękliwych mi drodzy! Gorąco
                        popieram, dobre serduszko, a gdzie już je chowa to jego sprawa:)
                  • mamina79 Re: ...a więc kochanek 21.05.09, 12:06
                    Daleko mi do ryb wijących:)Zdaje sobie sprawę z konsekwencji swoich decyzji, i
                    na pewno nie chciałbym by było nią rozstanie. Bynajmniej nie należe do kobiet
                    udających, że chodzi o dobro dziecka. Pytasz dlaczego nie powiem, nie jestem
                    sadystką. Nie chcę słuchać, ja się zmienie, będzie lepiej itd.
                    • zakletawmarmur Re: ...a więc kochanek 21.05.09, 12:25
                      Rozumiem sytuację w której się znalazłaś (myślę, że nie wszyscy tu wiedzą o co
                      chodzi)... Znam ten typ faceta, związku. Bardzo wam współczuje obydwojgu.
                      Podjęcie takiej decyzji na pewno łatwe dla Ciebie nie było. Nie chciałbym nigdy
                      tego robić...
                      • mamina79 Re: ...a więc kochanek 21.05.09, 12:45
                        Cóż, dzięki za zrozumienie, bo łatwo nie jest na pewno. Niestety proszenie
                        pożadaj mnie przez ostatnie lata zrobiło swoje-ja już po prostu nie mam siły.
                        Dosyć długich rozmów o seksie ja już po prostu mam wrażenie, ze zapomniałam jak
                        się to robi
    • mamina79 Re: ...a więc kochanek 15.07.09, 15:05
      Odszukałam ten swój wątek dla odnalezienia stanu mojego umysłu z wtedy. Wiele się nie zmieniło w moich relacjach, co nie cieszy. Mąż jest znowy na tabletkach od miesiąca,(o zgrozo w skutkach ubocznych obniżenie popędu??)Jest jednak trochę lepiej, albo mi się tak wydaje,bo tak bardzo tego chcę. Mam przyjaciela, nie, nie łóżkowego-co niestety dało mi myślenia, że chyba nie tylko o seks mi chodziło tak na prawde. Moje wachania między: zaciągnąć go do łożka, a zostawić tak jak jest przypominają mi okres nastoletnich zauroczeń(chciałabym boję się)co przyznam szczerze ma swój czar. Jest tak inny niż wszyscy faceci w moim życiu, że czasem obawiam się, że wmawiam sobie coś czego nie ma, a on jest bajką. Zabrał mi z barków ostatnie 10 lat, to pewne, a co będzie pokaże czas.
      • songo3000 Re: ...a więc kochanek 15.07.09, 22:01
        Eeeh, z tymi babami to zawsze tak jest - nigdy nie wiedzą czego chcą ;)
        • kag73 Re: ...a więc kochanek 15.07.09, 22:37
          Masz racje, songo, najpierw chca jednego a za chwile znow tego
          samego:)) Nie zrozumiesz...
          • mamina79 Re: ...a więc kochanek 16.07.09, 01:49
            Gorzej jest jak baba chce jednego drugiego i trzeciego:)
            • ohayou82 Re: ...a więc kochanek 16.07.09, 07:28
              Mi się wydaje że, w tym wątku jest bardziej złożony problem tu nie chodzi że,
              mąż nie chce bo ma taki kaprys tylko jest po prostu chory i przyjmuje leki które
              osłabiają popęd. Jeżeli nie masz w sobie wytrwałości i siły aby trwać w
              małżeństwie z nim to go po prostu zostaw. Oszukiwanie chorego psychicznie
              człowieka jest delikatnie ujmując nie na miejscu. Nie chcę moralizować ani
              oceniać Ciebie jako człowieka. Wydaje mi się że, życie pod jednym dachem z chorą
              osobą jest bardzo trudne nie ważne czy to rak, kalectwo czy inne świństwo. Masz
              prawo nie mieć siły i masz prawo powiedzieć koniec. Tylko nie oszukuj i to w tak
              perfidny sposób jak zdrada.
              Może spróbuj w inny sposób spożytkować swoją wybujałą energię seksualną
              sprzątanie, bieganie, a może "robótki ręczne"
              • songo3000 Re: ...a więc kochanek 16.07.09, 08:25
                ohayou82 napisała:

                > Może spróbuj w inny sposób spożytkować swoją wybujałą energię seksualną
                > sprzątanie, bieganie, a może "robótki ręczne"
                LOL, tekst jak z XX wiecznej katechizacji. Najwyraźniej tak samo jak sekciarzom nie przyszło Ci do głowy, że energię seksualna można spożytkować tylko w seksie...
                • zyg_zyg_zyg Re: ...a więc kochanek 16.07.09, 08:44
                  Trochę finezji, Songo :-)
                  "Robótki ręczne" to nie to samo, co robótki ręczne
                  • mamina79 Re: ...a więc kochanek 16.07.09, 11:43
                    Jeśi chodzi o temat robótek ręcznych, obojętnie czy chodzi o szydełkowanie czy
                    onanizowanie wszystko przerobiłam bardzo dawno temu. Jak sobie wyobrażasz,życie
                    dorosłej kobiety, która praktycznie nie uprawia seksu, nie wspominając o
                    kochaniu się.
                    Co do wątku oszukiwanie, ja na prawdę nie mam wyrzutów sumienia, nie mam i tyle.
                    Seks jest bardzo ważny w zwiazku,z tym się oczywiście zgodzę, ale jeśli się
                    zwiazku nie budowało na nim, pozostaję bardzo dużo innych ważnych składowych.
                    Pozostaje jednak sprawa czystej fizjologii ja mam 30lat i dosyć zastanawiania
                    się czy jeszcze kiedyś spotka mnie radość z pójścia z kimś do łóżka. Kogoś kto
                    by chciał tego tak samo, jak ja i czerpał z tego radość.
                    • zyg_zyg_zyg Re: ...a więc kochanek 16.07.09, 12:20
                      > Jak sobie wyobrażasz,życie
                      > dorosłej kobiety, która praktycznie nie uprawia seksu

                      Ponieważ podpięłaś się pode mnie, więc odpowiem.

                      Teraz sobie nie wyobrażam, chociaż przez kilka lat tego
                      doświadczałam. Musiałam stracić kilka swoich "najlepszych lat",
                      zamienić się w przygarbioną i zgorzkniałą istotę, stracić resztki
                      poczucia kobiecości, atrakcyjności i radości życia, kompletnie
                      zmęczyć sie nie do końca udanymi próbami mordowania własnej
                      seksualnosci, żeby w końcu dojrzeć do definitywnego rozstania - tym
                      razem bez powrotu.

                      Cholernie mi było trudno odejść i nie wrócić, mimo wszystko. Mimo
                      tego, że nie byliśmy małżeństwem, nie mieliśmy dzieci, wspólnego
                      kredytu ani nawet razem nie mieszkaliśmy. Łączył nas milion innych
                      nitek. Ale chwała Bogu, udało się. Odejście od niego było dla mnie
                      powrotem do życia. Znowu jestem młoda, znowu seks jest dla mnie
                      źródłem radości, a nie cierpienia.

                      Ale sama nie wiem, co bym zrobiła na Twoim miejscu.
    • no_namejka Re: ...a więc kochanek 16.07.09, 12:02
      Wiecie jak to jest, gdy obok jest facet, z którym jesteśmy już 15
      lat, na niego działamy, nam się strasznie chce, ale NIE z nim... :(
      i wcale ni edlatego, że jest kiepski, zaniedbany itp. tylko dlatego
      żu juz na nas nie działa :( smutne to
      • mamina79 Re: ...a więc kochanek 16.07.09, 12:11
        Ten post, to troche pasuje jak pięść do nosa. Nie chodzi o to, że mój mąż mnie
        nie podnieca, było by chyba lepiej dla mnie gdyby tak było. Uwierz że po 11
        latach razem ciągle pociąga mnie tak samo, jeśli nie bardziej(nie ma jak seks w
        stałym związku)Problem jest ten, że on ma bardzo ograniczone potrzeby w tym
        zakresie i jest coraz gorzej, które też nie wynikaja raczej z chęci, tylko z
        przyjmowania leków, choroby no i ok usposobienia pewnie też.
        Gdyby wszystko było z nim ok, nie było by tego wątku
        • ohayou82 Re: ...a więc kochanek 17.07.09, 10:09
          Zostaw męża i ułóż sobie życie od nowa. Ja osobiście jestem przeciwna zdradzie. Hołk
          • ohayou82 Re: ...a więc kochanek 17.07.09, 10:10
            Songo ale się mnie czepiasz;D
            • mamina79 Re: ...a więc kochanek 17.07.09, 11:34
              Songo tak ma, za to go lubimy:)

              A teraz pora na kontrowersje. Nigdy nie zostawię swojego męża, bo ważne jest co
              mu obiecywałam. Ok zaraz sie zacznie o uczciwości małżeńskiej, nie miałabym
              żadnych oporów powiedzieć mu o tym, po za jednym wpędziłoby go to w gorszy stan
              niż jest.Tego nie chcę bo i tak nie jest sam z siebie zadowolony i oświadczenie
              pod tytułem "mam kochanka ponieważ mam już dosyć samotności" nie zrobiło by nic
              poza wpędzenie go w większe poczucie winy. Najważniejsze jest jednak jest to, że
              ja ciągle strasznie go kocham i może to głupie ale ciągle mam nadzieje, że
              będzie lepiej.
              • ohayou82 Re: ...a więc kochanek 18.07.09, 08:45
                To że, masz nadzieję wcale nie jest głupie. Mam nadzieję że, wam się ułoży.
                Życzę Ci dużo siły i wytrwałości bo czeka Cię ciężka praca. Podobno to co się
                dostaje bez trudu nie przynosi satysfakcji, szczęście daje to na co ciężko
                pracujemy. Pozdrawiam
    • substantial Re: ...a więc kochanek 19.07.09, 16:38
      Dojrzała kobieta dojrzałe ciało. To jest sexi! Nie wmawiaj sobie ani minuty dłużej.
      • mamina79 Re: ...a więc kochanek 20.07.09, 18:47
        Powiem tak, biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia, masz świętą rację. Nie
        pamiętam czy jako osiemnastolatka czułam sie tak seksownie, chyba nie.
    • mamina79 ...szaleństwo 22.07.09, 16:05
      Dotarło do mnie, że ja już zapomniałam co to jest udany seks. Muszę się
      wszystkiego na nowo uczyć, takich "korepetycji"jeszcze nie miałam, Biorąc całą
      mądrość tego forum, jak być powinno, tak jest, wiec szkoda się rozpisywać.
      Decyzji nie żałuje, ok na razie nie żałuję(jedną nogę mam na sznurku, by za
      mocno nie odlecieć)
      • bi_chetny Re: ...szaleństwo 22.07.09, 16:18
        mąż zauważył zmianę w twoim zachowaniu ?
        • mamina79 Re: ...szaleństwo 22.07.09, 16:47
          ...dobrze ci zrobiło to schudnięcie...tyle z małżonkowych odzewów. Bo nie ma co
          się czarować, że kwitnę jak mlecze na wiosnę
          • bi_chetny Re: ...szaleństwo 22.07.09, 16:51
            poczekaj. jeszcze zauważy.
            • mamina79 Re: ...szaleństwo 23.07.09, 02:10
              ciekawe, zobaczymy, choć wątpię
              • eremita2 Re: ...szaleństwo 10.09.09, 22:44
                ....Znam,znam,przerabiałam...Mam 32 lata,mąż 30. Jestesmy sześć lat po slubie i
                problem bardzo podobny do Twojego. Róznica-mój mąż jest zdrowy,na nic się nie
                leczy.Zwyczajnie nie przepada za sexem. Raz na kilka miesięcy( czasem i pół
                roku) w zupełności mu wystarcza...mnie nie.Nie mamy dziecka,bo i jakim cudem?
                Fakt,byłby to cud.
                Nie będe opisywać jak się czułam,ani jak to uwłaczające dla kobiety,wiesz to
                wszystko.Poczucie własnej wartości spada na pysk. Nie należę do
                zapuszczonych,zrzędzących małżonek chodzących po domu w rozflaczonym szlafroku i
                papilotach. Dbam o siebie,faceci się za mna oglądają,zaczepiają.
                Całe lata ( bo jest tak miedzy nami od zawsze)
                błagałam,prosiłam,inicjowałam,prowokowałam.Owszem- po mega "zabiegach"
                dostawałam "sex"....Ale ile mozna prosić?Jak długo może to wychodzić tylko ode
                mnie? Ostrzegałam,ze sobie kogoś znajdę,odbierał to jako żarty,głupie
                gadanie...nie wiem.
                Nic między nami się nie zmieniło. Miewam "bliskich znajomych",nigdy na raz.To
                zawsze układy na dłużej. Zazwyczaj bez więzi emocjonalnej,bez
                złudzeń,przyżeczeń,planów. Czuję się atrakcyjna,pożądaną kobietą,dostaję niezły
                sex-to dla mnie bardzo dużo. Ani przez chwilę nie żałowałam. Sex nie jest dla
                mnie "dowodem miłości",więzi,bliskości- nie może być,skoro nie dostaję go od
                najbliższej osoby. Jest dla mnie tylko i wyłącznie przyjemnością fizyczną,bez
                której ciężko mi funkcjonować.
                Od męża nie planuję odchodzić jest świetnym człowiekiem. Dostaję od Niego
                wszystko z wyjątkiem sexu...i poczucia bliskości.
                Plujcie do woli,niczego nie żałuję.
                • cyklista6 Re: ...szaleństwo 11.09.09, 11:23
                  Droga Eremito,

                  Nie będziemy pluć, nie mamy takiego prawa ani ochoty. Swoją drogą, musisz mieć
                  cholernie niskie poczucie wartości skoro tak kończysz swój posting.

                  Czy nie lepiej byłoby zrobić jakąś rewolucję w swoim życiu niż tkwić po szyję w
                  bagienku? Bo że to bagienko, to się pewnie zgodzisz - spójrz na siebie, na swój
                  brak szacunku dla siebie. Najlepszy seks z boku Ci tego nie zastąpi. Nie fajniej
                  byłoby się budzić przy facecie który Cię pożąda i szepce świństewka do ucha od
                  samego rana? Naturalnie, budzić się niewyspaną bo do późna balowaliście :-)

                  Zazwyczaj nie radzę nikomu aby opuścić męża/żonę - ale czy Twoje małżeństwo
                  rzeczywiście zasługuje na swoją nazwę? Czy Twój facet naprawdę jest zdrowy? A
                  może jest krypto-gejem? Jaki ma poziom testosteronu?

                  Wyrazy otuchy i sympatii.
                  • triss_merigold6 Re: ...szaleństwo 11.09.09, 15:22
                    Jednak ludzie to sobie syfią w życiu na własne życzenie...
                  • eremita2 Re: ...szaleństwo 11.09.09, 18:09
                    .....jak łatwo przychodzi ocenianie innych.
                    • herbatka.jasminowa Re: ...szaleństwo 11.09.09, 19:29

                      "...a więc kochnek...
                      Dojżałam do tego"

                      no to widać, jak DojŻałaś.
                    • galaxyradio Re: ...szaleństwo 12.09.09, 02:25
                      Eremito,mialam bardzo podobne malzenstwo.I powiem Ci,ze bardzo
                      zaluje,ze nie zdradzalam meza.Kochalam faceta pierwsza miloscia i
                      pomimo iz maz nie byl zainteresowany seksem a ja chodzilam
                      niezaspokojona,upokorzona jego odmowami chcialam tylko jego.Teraz
                      nadrabiam czego nie doswiadczylam wczesniej,lubie moich kochankow
                      ale zakochac sie cos nie umiem...Patrzac w przeszlosc sama sobie
                      wydaje sie debilka,ze nie zdradzalam wtedy.
                      • eremita2 Re: ...szaleństwo 12.09.09, 12:00

                        Szczerze,to liczyłam na to,że odezwie się ktoś kto ma,bądź miał
                        podobnie.Dla osób wolnych,bądź szczęśliwych w małżeństwie zawsze będę tylko
                        szukającą wrażeń mężatką.
                        Nadal jestem mężatką u boku całkiem fajnego człowieka,nie zamierzam o niego
                        odchodzić... Gdybym nie zdradzała,byłabym teraz rozgoryczoną,pełną żalu kobietą.
                        Sporo nad ty myślałam i być może to głupie i straszne,ale ani przez chwilę nie
                        żałowałam.
                        Nie liczę na pochwały,bo wiem,ze to co robię jest złe,ale nie wszystko w życiu
                        jest takie proste i po wielu latach zastanawiania się wcale nie jestem pewna,czy
                        rozstanie wyszłoby nam na dobre.
                        Nie zakochuję się w swoich kochankach,dostaję tylko sex- tak zresztą
                        założyłam.Jestem przekonana,ze żaden z nich nie mógłby być moim mężem. Mieszanie
                        w to uczuć wszystko by komplikowało. Tak więc i Tobie Galaxyradio radzę abyś nad
                        tym panowała. Dziękuję,że napisałaś i choć Ty jedna rozumiesz.Życzę powodzenia i
                        pozdrawiam.
                        • herbatka.jasminowa Re: ...szaleństwo 12.09.09, 13:18
                          ."Dla osób wolnych,bądź szczęśliwych w małżeństwie zawsze będę tylko
                          > szukającą wrażeń mężatką."

                          bo to jest tak, że "syty głodnego nigdy nie zrozumie"

                          dlatego szczęśliwa mężatka nie wie, co zdrada, dopóki sama jej nie doświadczy
                          • kag73 Re: ...szaleństwo 12.09.09, 15:50
                            "dlatego szczęśliwa mężatka nie wie, co zdrada, dopóki sama jej nie
                            doświadczy2
                            ...albo dopoki sama nie zdradzi.
                            Temat trudny, zlotego srodku nie ma, uczucia mieszane, bo zycie ma
                            sie tylko jedno.

                            Moze winne jest nasze stereotypowe podejscie do zwiazku, seksu i
                            wiernosci. Moze czasami warto sie od tego uwolnic, czasmi to jest
                            wyjscie. W przypadku ermity2 ona znalazla wyjscie dla siebie, maz o
                            tym nie wie, moze sie domysla a nawet gdyby wiedzial..hmmm...w koncu
                            sam nie daje jej tego czego ona oczekuje a mimo wszystko chce z nia
                            byc, bo ja kocha, jest mu z nia dobrze, ma rodzine i bliska osobe.
                            Wszyscy jestesmy tylko ludzmi, dlaczego mamy poswiecac sie bez
                            reszty dla drugiej osoby. Jej mezowi niczego nie brakuje, ona
                            musiala rezygnowac z seksu.
                            • eremita2 Re: ...szaleństwo 13.09.09, 10:22

                              Dziękuję kag73
                              • bakejfii Re: ...szaleństwo 13.09.09, 18:42
                                KOCHANEK A DLACZEGO NIE JESLI LADNY CZARNULEK.
                        • tess.arendt Re: ...szaleństwo 20.09.09, 09:51
                          zazdroszczę podjecia takiej decyzji. ja pięć lat noszę się z zamiarem znalezienia kochanka. nie jest to takie proste - nie umiem, nie wiem jak. po tylu latach odmowy czuję się nieatrakcyjna, choć obiektywnie patrzę czasami na siebie, i myślę że jest ok. boję się że za moment będę miała 40 lat i zero szans na seks na przyjemność. na męża nie liczę. od ślubu wszytsko idzie w tym kierunku, żebyśmy byli przyjaciółmi. tylko przyjaciółmi. chowam w sobie żal, czesto nie udaje mi się. kłócimy się. gdy mówię, że w takim razie poszukam kochanka, który będzie kochał się ze mną i będzie lubił moje ciało, śmieje się, bawi go to chya i trochę irytuje. że nowa sytuacja. nie zgadza się. że wtedy odejdzie. a ja nie ma sił na to aby zaczynać znowu od początku. mam dzieci i chcę być z kimś, ale zakochwanie się i zaznajamianie, ufanie - nie chce mi sie już. rozwód? zimno mi się robi na samą myśl. ja już chcę tylko normalnie żyć. układać sobie dni i noce. kochać się. dodam, że mąż jest kulturalnym spokojnym człowiekiem, który w zasadzie nie ma wad :) czuły dla dzieci, opiekuńczy, naprawdę w porządku. ale odkąd nie kochamy się - nie umiem go kochać. po proztu żyjemy razem, załatwuiamy sprawy i ... oddalamy się stopniowo. czasem myślę, że skoro nie chce mu się ruszyć (...) dla mnie, wiedząc jakie to ważne, to nie jest uczciwy. jemu się nie chce. ostatni raz gdy "się kochaiśmy" po pół roku, to było 30 sekund zakończone jego orgazmem. do dziś nie mogę wyjść ze zdumienia, jak mógł! obiecałam sobie nigdy więcej nie dopuścić do tej sytuacji, upokorzenia, odrzucenia, otwartym tekstem powiedzenia, mam w dupie twoje potrzeby. czasem był wolała żeby to była moja wina, że jestem zbyt dominująca wymagająca itd wtedy bym wiedziałą co z tym zrobić. ale czuję zę to ślepa uliczka. w zasadzie chciaąłm tylko napisać, że gratuluję ci takiej decyzji i odwagi. jak to zrobiłaś, jak się robi, że znajduje się dobrego czułego kochanka, który być może ma t.s. sytuację. pzdrw.
    • emka.easy Re: ...a więc kochanek 16.09.09, 15:08
      Rozumiem typowo kobiece obawy "Dbam o siebie, ale niestety po porodzie nie
      wygląda moje ciało rewelacyjnie". Czy to poza skrajnymi przypadkami - gdy ktoś
      jest baardzo gruby, stary i pomarszczony, anorektyczny, niższy o 30 cm, brudny
      ma znaczenie? Ja mam wrażenie, że strach jest naturalny, ale zabawa może być
      przednia z kimś niedoskonałym. A jak Ty sobie wyobrażasz ewentualnego kochanka?
      Będziesz szukać kogoś o konkretnej fizyczności, czy poczekasz na okazję i
      ...iskrę w jego oczach :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka