cullen1
13.07.04, 11:12
Jestem kochanką. Noszę na barkach nieszczęście żony, córki, jego,
swoje...Swoje ciąży mi najmniej bo przecież to mój wybór, ja się zgodziłam na
bycie szczurem w ukryciu. Łatwiej mi każdego dnia, bo każdego dnia mocniej
kocham i mocniej czuję, że jestem kochana. Wiem, że to TEN. Wiem, że będę
czekała na niego. Nigdy nie poproszę żeby odszedł od żony i dziecka. Nigdy
nie zapytam czy to zrobi. A coś mnie jednak martwi, coś nie pozwala się
skupić na sprawach istotnych. Moje drogie panie-też-kochanki czuję się
osamotniona. Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami. Proszę. Cullen1