...mam taką nadzieje

)
Będzie o wcześniaku, który prawie 5 miesięcy temu sam został mamą. Czyli o
mnie

. Tak bardzo się martwicie o swoje maluchy, czy będą zdrowe, czy się
będą prawidłowo rozwijać, czy nadgonią rówieśników...
Urodziłam się na początku 32 tygodnia, dawno, dawno temu w 1976 roku. Podobno
wtedy w byłym woj. gdańskim urodziło się 6 wcześniaków, z których przeżyły
dwa. Ja i pewien chłopiec.
No i teraz pocieszenie...
Jestem wielką baba, która ma 174 cm wzrostu i waży ok. 70 kg. Jestem bardzo
dobrze zbudowana, nigdy nie byłam poważnie chora, poza inkubatorem 29 lat temu
i moim porodem, nie byłam nigdy w szpitalu. Nie noszę okularów, mam zdrowe
zębiska. Dzieciństwo spędziłam na uprawianiu sportów, z czego do dnia
dzisiejszego zostało mi trenowanie karate (z małym międzynarodowym sukcesem

). Nie miałam problemów z nauką od podstawówki od uczelni, raczej z
lenistwem. Jestem może odrobinę nadpobudliwa, ale dzięki temu wytrzymuje tańce
do białego rana.
Jednym słowem, trudno rozpoznać we mnie wcześniaka.
Tak mnie jakoś naszło... Strasznie Wam współczuję, że musiałyście i musicie
przez to wszystko przechodzić. Strasznie dzielne jesteście i w głowie mi się
nie mieści jak można to wszystko znieść (moja biedna mama przez miesiąc nie
mogła mnie nawet przez szybę zobaczyć, ale to inne czasy były) i mam nadzieje,
że Wasze wcześniaki będą się zdrowo i dzielnie chowały.
Pozdrawiam