Gość: cholera jasna
IP: *.t-mont.net.pl
09.06.09, 07:16
wczoraj odebralam wyczekane, wymodlone, wymarzone prawo jazdy.
Oczywiscie zameczylam męza ze tym razem to JA jade do domu.
coz, auta dobrze nie znam, sprzeglo takie ze gasnie na kazdym
skrzyzowaniu! nie moglam ruszyc. Otrąbili mnie (jakby to cos
pomagalo! przeciez spieszac sie tym bardziej nie rusze!)
maz darl sie abym wrzucila 4ke, ja 4ke moze na kursach raptem raz
czy dwa wrzucilam, nikt sie nie czepial ze jade 50/60 km/h na 3ce.
ja sie denerwowalam, koniec koncow cchialam wysiasc.
Inaczej to sobie wyobrazalam, nawet nie chce mi sie dzis pobowac.
dodam ze jezdzilam chyba ze 130 godzin Lkami roznymi i gaslo mi
tylko jedno auto, jak zaczynalam sie uczyc. O co chodzi ze tak
gasnie? czy mozna to jakos ustawic?