Gość: Jaxik
IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl
15.04.05, 18:16
Postanowiłem napisać do redakcji ponieważ chciałbym zabrać głos w sprawie
Nowej Matury 2005. Jestem uczniem trzeciej klasy liceum ogólnokształcącego.
Chyba nigdy wcześniej nikt nie doświadczył tylu zmian w szkolnictwie co
rocznik 1986. Dotychczas ze spokojem przyjmowałem kolejne absurdy które były
wytworem chorej wyobraźni naszych polityków. Czy ktokolwiek zapytał o zdanie
nas, uczniów? Zdaję sobie sprawę, że młodzi ludzie często nie interesują się
polityką, ale przecież ta sprawa dotyczy nas bezpośrednio.
Jako 19-latek uważam, że moje zdanie powinno mieć jakiś wpływ na reformy
szkolnictwa. Przecież od tego zależy całe moje życie. Jak mam snuć palny na
przyszłość, gdy zasady Nowej Matury zmieniają się praktycznie z dnia na
dzień. Pamiętam jak jeszcze 2-3 tygodnie temu uczniowie wiedzieli więcej o
Nowej Maturze niż sami nauczyciele. Dezinformacja to tylko jeden z błędów
reformy. Przeraża mnie wizja setki tysięcy polskich złotych wydanych na
przeprowadzenie reformy, prawdopodobnie połowa z tych pieniędzy to pieniądze
wyrzucone w błoto. Cała kampania informacyjna na temat powstających
Gimnazjów, później Liceów Profilowanych. Dziesiątki godzin na lekcjach
wychowawczych poświeconych na tłumaczenie uczniom po co jest reforma i jak
działa. Rzeczywistość okazała się jednak daleka od idealistycznych założeń
urzędników. W praktyce Licea Ogólnokształcące nie są w stanie zrealizować
materiału, ponieważ odebrano im jeden rok a ilość materiału do zrealizowania
pozostała bez zmian.
Inspiracją do napisania tego listu był Dwugłos o dodatkowym terminie Nowej
Matury („Gazeta Wyborcza” z 14 kwietnia 2005). Naprawdę nie jestem w stanie
zrozumieć powodów dla których głos w dyskusji na łamach „Gazety” zabiera pani
Paula Sawicka? Postanowiła bronić swego męża? A może go usprawiedliwić i
wybielić? Historia o tym, jak to pani Sawicka zdawała maturę w 1964 roku jest
naprawdę interesująca, ale bardziej chyba odpowiednia dla
czytelników „Przyjaciółki” a najlepiej „Dobrych Rad”. Mamy rok 2005, matura
na pewno jest prostsza, ale przecież świat przez te lata się zmienił! Wtedy
matura była osiągnięciem - dziś jest koniecznością, podobnie jak studia. Pani
Sawicka zapomniała uwzględnić w swoich rozważaniach faktu, że jeżeli nie zdam
matury to nie będę przez rok pracował, czy zdobywał wiedzę aby za drugim
razem napisać lepiej. Będę biegał z karabinem po poligonie wojskowym.
Porównanie Nowej Matury do igrzysk olimpijskich to już naprawdę absurd i
groteska. Zdobycie medalu nie jest chyba tak ważne jak zdobycie wykształcenia?
W jednym z panią Sawicką się zgadzam - Dziękuje pionierom reformy za
ich działalność. Pokazali nam jak jesteśmy bezsilni w walce z urzędnikami.
Żałuje tylko, że to nie oni odczują wady reformy lecz my maturzyści.
Jednocześnie wyrażam swój podziw dla Ireny Dzierzgowskiej, która jako jedyna
potrafiła przyznać, że reforma ma także wady a nie tylko same zalety.
Przyznała się do błędu – oby inni wzięłi z niej przykład.