Dodaj do ulubionych

Ranking 2011, czyli subiektywne podsumowanie roku

07.01.12, 00:06
2011 juz od prawie tygodnia jest historia, najwyzszy zatem czas na coroczne podsumowanie premier i wydarzen minionego roku.
Zapraszam Was do dzielenia sie przemysleniami, wedlug dowolnie wybranych kategorii- co Was urzeklo, rozczarowalo, jakie trendy wydarzenia z rynku zapachowego uznajecie za najwazniejsze.

Dla przypomnienia premier, ich spis znajdziecie w newsach niszowych, czy liscie:
forum.gazeta.pl/forum/w,15707,120346421,120346421,PREMIERY_2011_zbiorcza_lista_nowosci_i_zapowiedzi.html
Polecam rowniez kompendium NST:
www.nstperfume.com/new-perfumes-fragrances/

W tym roku postanowilem nie czytac zadnych rankingow, poki sam nie skompletuje wlasnego :-)
Przejrzalem je po skompletowaniu mojej listy- i teraz widze, ze sporo typow sie pokrywa.
Smialo moge zalinkowac liczne podsumowania chocby na:
graindemusc.blogspot.com/2011/12/best-of-2011-spritzing-away-while.html
www.nstperfume.com/2011/12/30/perfume-best-of-2011/
perfumeposse.com/2011/12/29/2011-in-review/
1000fragrances.blogspot.com/2011/12/best-perfumes-in-2011-top-8-for-8th-art.html
perfumesmellinthings.blogspot.com/2011/12/best-of-2011.html
boisdejasmin.typepad.com/_/2011/12/best-of-2011-perfume.html
www.cafleurebon.com/2011-in-review-25-to-remember-this-year-by-mona-di-orio-bertrand-duchaufour-and-pierre-guillaume-lead-the-way/
www.cafleurebon.com/cafleurebon-best-worst-of-2011-fragrances-justin-biebertom-ford-prada-best-of-indie-perfume-draw/
Czas zatem na ranking:-)
Zanim przejde do najlepszych i najbardziej rozczarowujacych premier- pare slow wprowadzenia.

PERFUMERIE
2011 byl rokiem coraz wiekszej ilosci premier, zarowno na rynku selektywnym, jak i zwlaszcza niszowym- kiedy to debiutowalo, z lepszym lub gorszym rezultatem, sporo nowych marek.
Sporo dzialo sie takze w Polsce- doczekalismy sie niszowych zapachow M.Szulca, bogatej kompozycji Missala Qessence, perfum duetu Paprocki&Brzozowski- wszystko to oczywiscie, swiatowym wzorem, opieralo sie glownie o blogowe recenzje i informacje przekazywane na perfumowych forach.
Polskie perfumerie niszowe nadal nie proznowaly w sprowadzaniu kolejnych linii, czesto na rowni z reszta krajow.
Rozwija sie wciaz korzystna dla klientow konkurencja miedzy Sephora i Douglasem- promocje, rabaty cenowe, kolejne marki na wylacznosc (wiadomo np. ze po Jimmy Choo i Diane wybrac sie trzeba do Sephory, po Balenciage- juz do Douglasa), coraz wiekszy jest wybor marek niszowych lub butikowych- zawitaly do nas wreszcie chocby Tom Ford Private Blends.
Dla kontrastu- po zapomniane kompozycje w korzystnych cenach dalej warto wpadac do Super-Pharm, rozwinal sie mocniej takze kanal sprzedazy internetowej.

TRENDY I WYDARZENIA
Tu oczywiscie nie sposob nie wspomniec o tragicznej wiesci z konca roku- smierci perfumiarki Mony di Orio- nigdy nie podazajacej za ogolnymi kanonami, majacej swoj wlasny, indywidualny styl tworzenia. Mam nadzieje, ze Jej spuscizna mimo wszystko przetrwa.

Pare zdan-kluczy:
- niesmiertelny od paru juz lat oud, niekonczaca sie kreatywnosc B. Duchaufoura pracujacego dla wielu marek naraz (od L'Artisana po Frapina, The Different Company, czy Penhaligon's), powrot nut szyprowych, wysyp premier gourmand.

-Na rynku selektywnym- pozytywny trend: tworzenie nowych marek, o calkiem dobrym poziomie- tak umacnialy sie Chloe, Balenciaga, Bottega Veneta, od niedawna Roberto Cavalli (wszystkie pod egida Coty Prestige), tak odrodzil sie, niestety nieobecny juz u nas, L'Agent Provocateur.

- Niestety wciaz kolejne zapachy gwiazd i gwiazdeczek (od Justina Biebera po Majdana na rodzimym podworku), wypuszczanie drogich serii butikowych przez firmy nie kojarzone specjalnie z perfumowym luksusem vel linie Dolce and Gabbana i Hugo Boss.

- Wycofywanie dobrych zapachow i zastepowanie ich kiepskimi propozycjami- tak upada wizerunek wielu firm- od Gucci po Versace i D&G.

- Zle kreowanie wizerunku- jak teraz okreslic styl Givenchy, Guerlaina, czy Kenzo, gdy w ich ofercie jest tyle kompletnie roznych zapachow.

- Powroty dawnych klasykow- od Venezii po YSL La Collection, wraz z naprawde dobra reinterpretacja M7 Oud Absolu.

- Wariacje nt. klasycznych kompozycji- niekoniecznie zawsze potrzebne- odmlodzony Shalimar, nowa 19-tka, kolejne limitowane letnie/wieczorowe wersje, wszelkiego rodzaju "Elixiry" i meskie "Sporty" (sportowa tendencja widoczna juz nadal wyraznie w premierach 2012)

- No i niestety reformulacje- juz nie w imie IFRA, ale czystego zysku. Koncern LVMH postanowil sam zajac sie produkcja perfum, bez zlecania zamowien na zewnatrz- stad tez zmieniono wiekszosc receptur zapachow Diora- inaczej i mniej trwale pachna Dior Homme, Dior Homme Intense, zmiany nie ominely np. tez Flower by Kenzo, czy Organzy.
We wprowadzaniu klientow w blad przodowal jednak Dior- te same nazwy, a w srodku inne zapachy. No i slynna, niechlubna zmiana- Miss Dior Cherie przemianowana na Miss Dior, po drodze zreszta (znow) reformulowana.

- Drogie kampanie reklamowe- Uma Thurman znow dla Givenchy, K. Knightley dla Chanel, niezbyt dla mnie udana kampania Angela z Eva Mendes. Mi jednak zapadla najbardziej w pamiec Charlize Theron dla J'Adore, z Gossip w podkladzie:
www.youtube.com/watch?v=mXrWiJcmvBI
- Nowe ksiazki o perfumach- Ellena, Malle, "The Perfume Lover"- jest w czym wybierac.

W czesci 2 wpisu juz tylko o zapachach, ktore najbardziej lub tez najmniej spodobały mi sie w 2011.
Obserwuj wątek
    • forevermore79 Ranking 2011- zapachy 07.01.12, 00:31
      Pora na zwyciezcow w poszczegolnych kategoriach- identycznych, jak dla poprzednich lat.

      Najlepszy zapach damski 2010 - selektywny (w perfumeriach sieciowych).

      Wbrew pozorom, w zalewie kiepskich, rozowych, syntetycznych kompozycji, bylo w czym wybierac. Wszystko dzieki relatywnie nowym markom reprezentujacym wysoka jakosc zapachow, jak i premierom uznanych juz projektantow.

      Moja wygrana jest tu Bottega Veneta- za fantastyczne ujecie skorzanej nuty i calkosztalt wizerunku, udany debiut wpisujacy sie w image marki. Wkrotce bedzie mozna go kupic takze w Polsce.
      Wyrozniam przy okazji pare innych, rownie dobrych lub nieco gorszych kompozycji- w pamiec wpisaly mi sie nieco retro Tom Ford Violet Blonde, piekny skorzano-szyprowy L'Agent, minimalistyczna Balenciaga L'Essence, zapach Diane marki DvF, zwlaszcza jako EdP oraz Love, Chloe Intense i liliowy, minimalistyczny Baiser Vole Cartiera.

      Najlepszy zapach meski 2011 - selektywny (w perfumeriach sieciowych).

      Tutaj wygrywa Eau d'Ikar Sisleya- nielatwa kompozycja, ktora trudno pokochac od pierwszego testu. Reprezentuje jednak wysoki poziom i konsekwentnie promuje styl marki, znany juz od np. Eau de Campagne.

      Wyrozniam meski CK One Shock, ktory wg mnie powinien jednak byc wylansowany jako inna kompozycja, tak ginie na sklepowych polkach- dobrze sie go nosi, choc syntetyczne wykonanie moze czasem odrzucac.
      Nie zapominam jeszcze o DSquared2 Potion, o skandalicznej jednak trwalosci jako EdP- olejek sprawuje sie tu duzo lepiej, jednak jego dostepnosc jest ograniczona. Spodobaly mi sie dosyc takze YSL L'Homme Libre oraz b. klasyczny Moschino Forever.

      Najlepszy zapach niszowy 2011.

      Wygrywa Chambre Noire marki Olfactive Studio, zreszta pozostale dwa zapachy firmy rowniez sa warte grzechu.
      Wyrozniam Nasomatto Pardon- bardzo w stylu marki, paczulowe Mon Parfum Cheri Par Camille marki Annick Goutal reprezentujace mniej zachowawcze oblicze AG, Carner Barcelona Cuirs i nieco retro PdE Azemour. Zaciekawil mnie takze najnowszy zapach CdG, dobrym pomyslem okazalo sie rowniez wprowadzenie Idole de Lubin jako EdP. Wysoka jakosc prezentuja ponadto Missala Qessence.
      Szkoda, ze nie poznalem jeszcze Myrrhiad Huiteme Art Parfums, a takze dziel Phaedon Paris, Neela Vermeire oraz Arquste- wszystko przede mna.

      Najlepsza edycja limitowana 2011.

      Tu nagroda dla linii Muglera The Taste of Fragrance- 4 limitowanych kulinarnych wariacji, z naciskiem na wersje Angel. Limitowanych Muglerow bylo zreszta w 2011 az 7- poza czworka doczekalismy sie bardzo dobrego A*Men Pure Havane oraz dwoch Sunessence (nieco banalny Angel i udany Alien). Specjalne wyroznienie dla Clinique Aromatics Elixir w wersji Perfumer's Reserve.

      Najwieksze rozczarowanie 2011.

      Nie spelnily nadziei, ale nie rozczarowaly- Angel EdT, Shalimar Parfum Initial, No.19 Poudre, Praca Candy. Nie przemowila do mnie zeszloroczna tworczosc Lutensa, bardzo oddalona od stylu, do ktorego przyzwyczaila nas marka.
      Niechlubny jednak tytul idzie do YSL Saharienne i na rowni- do imbirowej wersji YSL L'Homme Cologne Gingembre. Sromotnie rozczarowaly takze Chanel Jersey, nie wart ulamka swojej ceny, Dahlia Noir- gdzie Noir widnieje tylko w nazwie.


      Dodatkowe odkrycia- Meharres L'Erbolario- dzieki dobrym forumowym duszom :-) Marka zupelnie mi wczesniej obca, ale naprawde reprezentujaca wysoki poziom.
      Oraz fakt, ze dobre zapachy czesto mozna trafic za niewielkie pieniadze- w sieci kraza tanie, ale warte uwagi Cuir d'Lancome, Ungaro III, Body Kouros. Warto czesto siegac po te klasyki, zanim do konca nie stana sie historia.
      • forevermore79 Re: Ranking 2011- zapachy 07.01.12, 10:38
        Errata- dodatkowo w kategorii rozczarowania- oczywiscie nie sposob nie wspomniec o duecie Gucci Guilty Intense, okropne perfumy, zwlaszcza w meskiej wersji. Przykro patrzec, co stalo sie z ta firma.

        Jeszcze dwie szumnie zapowiadane premiery, ktore nie wzbudzily mojego aplauzu- Burberry Body i lepszy juz Sensuous Nude. Kolejna nowa marka z udanym debiutem- Ellie Saab, w kategorii niszowej nie powiniem takze pomijac slodkich, komfortowych Indochine PG.
    • furka_dusz Re: Ranking 2011, czyli subiektywne podsumowanie 08.01.12, 12:00
      Dziękuję, Kubo, za przyjemność, jakiej sobie dostarczyłam dzięki budowaniu tego osobistego rankingu. Dzień upłynął mi na porządkowaniu w głowie testów, odświeżyłam sobie również z radością wiele zeszłorocznych kompozycji, by ostatecznie zweryfikować swoje wybory.
      Powstała dzięki temu najpierw wstępna - zaskakująco długa! - lista pięknych trafień perfumowych 2011. Z dbałości o zdrowie psychiczne współforumowiczów, zmuszona byłam ją zminimalizować. Wynik mych jakże precyzyjnie samurajskich i nieraz bolesnych cięć – poniżej.

      Z premedytacją postanawiam nie pisać w tym roku o bublach perfumowych i zachowaniach, których brandy powinny się wstydzić. Szkoda mi na to energii – to raz. Piętnujemy to na bieżąco: w specjalnych wątkach i poprzez nasze recenzje. Poza tym wydało mi się najzwyczajniej niedorzeczne szukać wyjątkowego kandydata do tytułu najgorszego zapachu z setki równie miałkich. I tak z przyjemnością przystępuję do wymieniania pozytywów 2011.

      Zapachy selektywne 2011:
      Violet Blonde Tom Ford, L'Agent Agent Provocateur, Bottega Veneta Bottega Veneta – trzy najwartościowsze dla mnie mainstreamowe debiuty tego roku. Kompozycje z jednym wspólnym mianownikiem: ktoś tutaj nie bał się podjąć ryzyka. I wygrał.
      Violet Blonde to wymagające, z troską skomponowane zjawisko zapachowe: nie będę powtarzała słów z mojej recenzji. Odważne odwołanie do tradycji bogatych kwiatowych kompozycji lat 80., jednocześnie idealnie współgrające z duchem nowej damskiej kolekcji projektanta. L'Agent to zapach z równie silnym charakterem, mistrzowska wizja nowego szypru i dominacji róży. I nie jest to różyczka z tapet Laury Ashley. Bottega Veneta nie przestraszyła się zaś pójść najprostszą drogą: bez zbędnych kombinacji uczyniła główną bohaterką tę, która wychodzi jej najlepiej. W debiutanckiej skórze imperium BV będzie chodziło wkrótce pół Polski. I dobrze.
      Na wyróżnienie zasługują w mojej opinii niewątpliwie również Diane Diane von Furstenberg, Baiser Vole Cartiera, Eau d'Ikar Sisley, CK One Shock for Him oraz Loewe7 Loewe. Kompozycje zaskakująco dobre, każda z rytem osobowości: bezkompromisowa ale optymistyczna pudrowość szypru DvF – brawo za szypr w debiucie i dialog z ponadczasowością jej kobiecych projektów. U Cartiera: delikatność lilaka zakakująco dobrze współgrająca z ich tradycyjną bazą i hipnotyzujący – mnie – klik otwarcia tej firmowej zapalniczki. Kolejna odsłona intensywnego zielska u Sisleya, znowu odkrywcza i nienudna –marka wierna swojej drodze, wbrew trendom. Efekty ich prac mają dla mnie wymiar edukujący: w zalewie falsyfikatów 'świeżości' pozwalają cieszyć się naturalnością ujęcia nut herbaty, wetiweru, kwiatu pomarańczy. Flanker CK One umieściłam w tym miejscu rankingu na równi z premierami roku: dla mnie Shock for Him był faktycznie tegorocznym szokiem – gdyby nie referencje Kuby nigdy nie sięgnęłabym nawet po flakon do testu. Podobnie rzecz się miała z Loewe7 – tu wskazówką dla mnie była pozytywna opinia Michała. I w obu przypadkach na jednym teście się nie skończyło. Ann Gottlieb udało się wstrząsnąć mną udanym połączeniem ogórków z bazylią ze wstępu, z czekoladową i tytoniową bazą – nawet zgrzyt plastiku tutaj pasuje. Loewe zaciekawiło mnie postawioną na głowie strukturą, z jabłkami i pieprzem w podstawie kompozycji i bardzo noszalnym, prześwitujacym przez te składniki kadzidłem. Fajne to doświadczenie robić odkrycia wśród selektywnych półek.
      cdn.
      • furka_dusz Re: Ranking 2011, czyli subiektywne podsumowanie 08.01.12, 12:16
        Zapachy niszowe 2011:
        Z wyborem faworyta tutaj miałam problem. Początkowo chciałam kandydatów pogrupować w dwie partie, odpowiadające jin-jang we mnie ;-) - potrzebie minimalizmu i prostoty z jednej strony oraz głęboko nowobogackiej, chciwej i czasem nie do okiełznania chęci, żeby było ciężko, dużo, mocno :-) Nie da się. Kompozycje, które uznaję za wyjątkowe dla mnie odkrycia 2011 odznaczają się zbyt daleko idącą oryginalnością :-) i trudno mi znaleźć pomiędzy nimi inne części wspólne niż faktor niezwykłego piękna po prostu.
        Indochine No. 25 Parfumerie Generale. Niełatwe mieliśmy początki, ale nasz związek rozkwitł w cieple zimowych wełen i futer. Dla mnie od teraz znacznik jednej z moich ulubionych marek: w moim osobistym rankingu trzeci z najbliżych mi po Felanilli i L'Oiseau Nuit. Przykład mistrzowskiej umiejętności ożywiania nut przez Pierre'a Guillauma – Indochiny pulsują z rytmem krwi i zmieniają się w czasie nieśpiesznie, ale z siłą ton wody w Mekongu. Puredistance M – zapach dla mnie niedokończony w pozytywnym znaczeniu, nie zamykający furtki na odczucia, przy każdym teście zaskakujący, jedno z najpiękniejszych połączeń czystka i cynamonu na mojej skórze. Czuję się za słaba, by opisać jego budowę. Annick Goutal Mon Parfum Cheri, Par Camille to dla mnie odpowiednik charakteru w płynie – towarzysz życia wymagający silnej głowy, świadomości siebie i mocnego kręgosłupa. Ktoś powiedział, że szypry to kompozycje na trudne czasy – tutaj niewątpliwie powstał portret z osobowością. I jeśli to ma być retro odniesienie do lat 80. to nie jest to Like a virgin Madonny, ale Grace Jones w butelce. Chambre Noire Olfactive Studio to dla mnie jedno z najpiękniejszych przedstawień orientu na przestrzeni kilku lat – uwodzi mnie dodatkowo neutralne oddanie nuty białych kwiatów, trudnych dla męskiej skóry: tutaj: fiołkek i jaśmin zachwycająco uniseksowe. Hippie Rose Heeley – uciekła mi gdzieś w roku premiera tej kompozycji, niespecjalne oczekiwania miałam wobec kwiatów spod ręki Heeleya. I fantastycznie się na sobie zawiodłam – zaskakująco piękne oddanie naturalnej róży, noszalne, optymistyczne. Bomba czerwcowej energii, słońca i wybuchów śmiechu.
        Cichutko, bez promocyjnego zgiełku stanął wśród moich fawortytów również Ambrarem Histoires de Parfums: sama siebie już znudziłam ambrami, ale ta mnie uderzyła realizmem – zachłyśniecie słodkim, dymnym powietrzem nadmorskiego wieczora, z brudną, wspaniałą nutą zwierzęcą w tle. Najpiękniejszy oud roku: Mona di Orio Oud. Najbardziej niepokojąca grzybna, prawdziwa paczula w Yosh Sombre Negra. Najwięcej dymu w głowie zrobiła mi niespodziewanie Pohadka Ysuzac: prostolinijna i odurzająca kompozycja. Zaskoczenie debiutantem tym większe, że ich bufoński marketing oparty na frazesach nie wróżył nic dobrego. I w końcu: Bertrand Duchaufour dla MDCI: La Belle Helene. Dla mnie nie tylko zwyczajnie piękna, gładka i zwarta kompozycja, ale i mistrzowskie obejście się z trudną owocową nutą, i kolejne potwierdzenie wielozadaniowości BD. Im dłużej przebywa się w towarzystwie tych mirabelek i gruszek, tym bardziej się im/jej chce ulec.
        I chcę tu umiescić jeszcze koniecznie kompozycje z premierą w 2010, które poznałam jednak dopiero w ubiegłym roku, zwłaszcza, że wszystkie one już noszą znamiona klasyków i są skazane na dożywocie - ze mną: SoOud Asmar, Antonia Puredistance (tej Annie Buzantian, która produkowała Ralf Rocks) oraz legendarną już Mitzah z Dior La Collection Couturier Parfumeur.

        Flankery 2011:
        Amen Pure Havane Muglera – mój ulubiony Amen ex-equo z Pure Malt.
        Bang Bang! Marc Jacobs – szybciej, więcej, mocniej! :-) i - chwalić Boga! - już bez Marka w oliwie.
        Balenciaga L'Essence – Olivier Polge, jakiego lubię: tworzenie flankerów zupełnie różnych od oryginałów wychodzi mu wspaniale.
        Juliette Has a Gun Vengeance Extreme – takiego Ricci chcę, takiej róży chcę, takiej amunicji Juliette powinna używać.
        Guerlain Idylle Duet Rose-Patchouli – moja flankerowa miłość. Nie jest zaskakujący – połączenie paczuli i róży już nadmiernie eksploatowane. Nie powala mocą – przeciwnie, denerwuje przyskórnością i krótkim żywotem. Nie zmienia to faktu, że uwielbiam tę kompozycję. Jest dla mnie przejawem tego, co kocham w Guerlain: subtelności, dyskrecji, jakości składników.

        Zapachy marek naturalnych /ekologicznych 2011:
        L' Occitane En Provence Immortelle de corse


        Nagrody specjalne 2011:
        Za wierność sobie i tradycyjnej strategii brandu: Hermes Un Jardin sur le Toit.
        Za wierność fanom: i potrzebie czasu: By Kilian Sweet Redemption – przemyślany koniec serii, świetny social marketing i budowa kanałów komunikacji z klientami poprzez FB fanpage.
        Wyróżnienia za trend: cytrusowa rewolucja na niszowym poziomie + męskie szypry: Azemour Les Oranges Parfum d'Empire, Citrine Durbano, Still Life Olfactive Studio.
        Lubię również wzrost trendu na nowe scent-product: jestem niewątpliwie targetem dla Guerlainowych pudrów (Vol de Nuit w rozpylaczu) i ich kremowej bazy pod perfumy Delice de peau. Śledzę też z uznaniem zeszłoroczny boom na rozwój nowych dróg komunikacji w świecie perfumeryjnym, zwłaszcza rozwój fantastycznej aplikacji Givaudan iperfumer twitter.com/iperfumer, czy interaktywnego programu Aus Liebe Zum Duft na Facebook'u.
        Rookie of the year: Olfactive Studio , Robbie Van Gogh, Ysuzac.
        Miejsce roku: za wytwałe istnienie dla warszawskiego Horn&More. Unikalny, powściągliwy marketing, zwłaszcza na tle prześmiesznych obyczajów innych stołecznych butików. Jedyne dla mnie teraz miejsce z niszą w Polsce, gdzie wizyta sprawia mi naprawdę przyjemność. Profesjonalizm i pasja – Like it!
        Dla zbalansowania: tytuł ex-equo z ostatnio ulubionym miejscem pełnym zgiełku: otwartym w ubiegłym roku centrum Excelsior w Mediolanie, ze scent-barami, Olfattorio, wyborem ekskluzywów u Diora i Guerlain i wielojęzycznym, ultracierpliwym personelem. Polecam.

        Najfajniejsza kampania: selektywne: poczucie humoru i stylizacja Prada Candy; nisza: Blood concept – za koncept.

        Uśmiech roku: Hello Kitty Noir – nazwa kolekcji i sama kompozycja.

        Kropka. O tym, na co czekam w 2012 w osobnym wątku :-)
        • forevermore79 Re: Ranking 2011, czyli subiektywne podsumowanie 08.01.12, 16:15
          Dziekuje Malgosiu, za tak wyczerpujacy ranking- to dopiero lektura, jak co roku przyniosla mi sporo frajdy :-)
          Masz racje z bublami- krytyki by po prostu nie starczylo, ja i tak czytajac swoj opis az prawie powstrzymywalem sie przed kolejnymi erratami, a to o Tresor Midnight Poison itd.- ale po prostu nie ma po co :-)

          Ciesze sie, ze mamy b. podobny gust w sumie, haha- idealnie pokrywajace sie typy selektywne, to na pewno. Loewe7- fakt, zapomnialem o nich napisac, ale czesto w tym roku nosilem- powstaly w 2010, a rok pozniej zawitaly do nas, stad pewnie moja konfuzja :-)
          Niszowo- Puredistance M to tez dla mnie jeszcze dawniejsze odkrycie, ciesze sie, ze jakby co powstaly te 100ml pojemnosci, a i sama pogawedka z R. Dove przekonala mnie do tego zapachu jeszcze bardziej. Tria Histoires de Parfums jeszcze nie poznalem, mam nadzieje nadrobic to wkrotce, tak samo jestem ciekaw trzech ostatnich esktraktow Heeley'a.
          Fajnie rowniez ujelas flankery i wszelkie insze odkrycia :-)

          Dziekuje jeszcze raz za wpis i zapraszam Was do kolejnych!
    • forevermore79 Re: Ranking 2011, czyli subiektywne podsumowanie 11.01.12, 20:36
      Tak, tak- wiem, ze Wam sie nie chce, juz prawie polowa stycznia- ale napiszcie krotko, jaki byl Wasz zapachowy 2011 rok- zawsze bedzie milo poczytac. :-)
    • fivka485 Re: Ranking 2011, czyli subiektywne podsumowanie 11.01.12, 21:37
      Bylam przekonana ze raking to tylko i wyłącznie przywilej Administracji;) Ty i Furka zrankingowaliście 2011 bardzo fajnie i poczytnie, wyznaczajac trendy, więc nie mam w ogole takowego poczucia zeby coś jeszcze podsumowywać z racji ze zapachy nowosci 2011 znam prawie tylko z forumowym wzmianek :) zniechęca ogrom premier bylejakich i mniej bylejakich, dostępnych lub i mniej, wywindowanych cen, probek jak flakonow dyktowany bańkami spekulacyjnymi itp. itd.
      ...i tak trochę, ... zbyt "bazarowo" się porobiło ... (?!)



      ach, no i Elve moglaby częściej pisać :)
      • forevermore79 Re: Ranking 2011, czyli subiektywne podsumowanie 11.01.12, 21:51
        Zaden przywilej- raczej forumowa tradycja, a jak sie rozpisalem, to przepraszam :-) Raczej przeczytalem calosc po jakims czasie i juz mi sie az tak nie podobala- w przeciwienstwie do tekstu Furki, heh.
        Celne uwagi, Fivko- a z tego co wiem, to i Elve przygotowuje ranking, powinien sie ukazac i to jeszcze w tym roku :-)
    • britanna Re: Ranking 2011, czyli subiektywne podsumowanie 13.01.12, 13:56
      Z przyjemnością czytam refleksje A.D.2011 To że długie - tylko na plus. Wciąż brakuje w sieci perfumowej rzetelnych podsumowań w języku polskim. Lubię czasem coś podliczyć i zamknąć, żeby nie kręcić się w kółko;)
      Subiektywnie dorzucę kilka aromatów;) Proszę o wyrozumiałość:>

      * Na pierwszy ogień Fragrantica. Wprowadzono niepotrzebny przymus logowania się. Po kilku minutach wyskakuje z portalu "ptaszek" który zasłania wszystko:] No nic - mus to mus. Można wejść na strone bezpośrednio z fejsa. Tak czy tak-logowanie trochę mnie zniechęca.
      Zgadzam się - duzy pozytyw dla ALzD. Za całokształt.

      *Polskie blogi.. Nie przeglądam, jakoś nie mogę się skoncentrować na czytaniu. Jedynie "Co w nosie kręci" jeszcze mnie "kręci";) Bardzo się cieszę, że często pojawiają się wpisy.

      *Chcę poznać Kinski edt. Koniecznie. Tu działa magia nazwisk; aktora i perfumiarza (to "bardziej" postanowienie noworoczne niż refleksja;)

      *Reklama.
      -strasznie rozbawił mnie Iggy Pop w Black XS. Tak - wysiadłąm, widząć jego minę i ten flakon w dłoni :D Facet zupełnie tam nie pasuje. Po trzykroć NIE.
      -jestem zauroczona posterem Violet Blonde. Lara Stone, holenderska modelka z mroczną przeszłością idealnie "gra" dla Toma Forda.
      -Indochine No. 25 Parfumerie Generale. Sami wiecie :)

      *Chwila na zakupy warte uwagi
      - wspominałam już o Amouage Memoir Men? Wciąż trwam w zachwycie;>
      -Chanel 5 czyste perfumy sprzed reformuły.
      -Chanel Elixir Sensuel świetlisto czyste aldehydowe i szykowne.

      * Tom Ford Violet Blonde. Najpiękniejsze odkrycie 2011. Na początek spacer w przelotnym deszczu malutkich fioletowych kwiatków, pózniej zmysłowa gra w chowanego z przychylnym mi (TU) jaśminem i pudrowym wykończeniem. Zamszowe akcenty pozbawiają Violet Blonde naiwności i niewinności;I
      Ta zabawa nie jest dla dziewczynek...

      * Santal Blush. Zaciekawiły mnie drzewno-tempertynowe nuty znane z Hinoki, grające ze słodyczą i piżmem. Mam ochotę na dalsze testy.
      Nie spieszę się do poznania ostatniego Signature Collection z trójcy pana Toma Forda. Jasmine Rouge. Może przy okazji;>

      *Serge Lutens A.D. 2011. hm... Przyznaję ze mało mnie ciekawi. Poznałam Jeux de Peau. Szkoda że zamiast świeżego chrupiącego skórką chleba dostałam maślanego rogala vel bagietę;>

      *l'Artisan Batucada. oh noł.. Smutno się robi na duszy.

      *Puredistance - czyste perfumy, super trwałe.
      Antonia (podobno nazwano imieniem matki ) Bogaty, zielony przetkany złotem zapach. Szlachetny, ale nie wyniosły. Chwilami przypomina mi Safari RL. Pozbawiony nuty retro.
      M - ulubiona próbka mojego M;) Gęsty,przyprawowy, zabierający w ciemne rejony, ale przewrotnie bezpieczny. Na męskiej skórze paczula odsłania swoje luksusowe oblicze.

      *Nasomatto Pardon. Obiektywnie - to idealnie skonstruowany zapach, o czym świadczą pełne zachwytów recenzje. Jednak nie dla mnie.

      *LUBIN
      Black Jade - cóż to za historia flakonowo-zapachowa?? Czuję się nabita w butelkę. Bezpieczny, kardamonowo-pudrowy. Współczesny do bólu. Dla miłośników kardamonu w sam raz.
      Idole edp. Nie pragnę flakonu, chociaż miło poczuć obok siebie aromatyczny - rumowo-drzewny aromat. Na męskiej skórze "zaiste" czary mary i dalekie rejsy;)

      *Indochine No. 25 Parfumerie Generale. Przepiekna pocztówka. Jeszcze chowa przede mną egzotyczne tajemnice, są jednak dni kiedy lubię podryfować w stronę Indochin :> Próbkuję.

      *Bottega Veneta. Początek przypomina Daim Blond, następnie dąży ku Kelly Caleche Hermes. Obiektywnie - rewelacja. Perfumy "z prawdziwego zdarzenia" Ja niestety nie dołączam do grona fanek. Skóra to jedna z nut, których nie lubię.
      Jak by to ująć..W "Studiu Weneckim"(?) duszę się, powietrza mi brak..

      Nie piszę o Monie. Niepotrzebna śmierć, jak to unieść..

      Z chęcią poczytam Wasze podsumowania.
      • forevermore79 Re: Ranking 2011, czyli subiektywne podsumowanie 13.01.12, 14:11
        Swietne, kreatywne podsumowanie- widac, jak do konca Twoje!

        Logowanie na Fragrantica- fakt, nuzace- ja wchodze czasami z kopii google, wtedy nie trzeba sie rejestrowac. Strona jednak mocno sie rozwinela przez ostatni czas, dobrze, ze sa relacje z targow, wystaw- choc czesto irytuja bledy, chocby nagminne anonsowanie nowych limit. flakonow jako kompletnie premierowych kompozycji itd. Ale ida do przodu i dobrze, tak samo Cafleurebon i Basenotes czyta sie wciaz przyjemnnie, dobrze, ze jest takze The Pefume Magazine, teraz rozwija sie rowniez najnowsza strona/baza zapachowa Parfumo.net.
        www.parfumo.net/
        Kinski- licze, ze w ciagu paru dni poznam, mimo nut morskich moze byc ciekawie.

        Iggy Pop w Black XS- cos mi mowi, ze to tylko prowokacja za zgoda 2 stron, a finalna reklama bedzie inna, doniesienia wydaja sie to potwierdzac.

        Jasmin Rouge- to wciaz Private Blend, ale wraz z Santal Blush odstajacy od serii brazowej i bialej, pizmowej. Neroli Portofino tez sprytnie wydzielono jako linie SPA- pojawila sie w Polsce w nawet tych Douglasach, ktore nie prowadza linii PB.

        Dziekuje za wpis i pozdrawiam!
        • britanna Re: Ranking 2011, czyli subiektywne podsumowanie 14.01.12, 13:15
          forevermore79 napisał:


          > Jasmin Rouge- to wciaz Private Blend, ale wraz z Santal Blush odstajacy od seri
          > i brazowej i bialej, pizmowej. Neroli Portofino tez sprytnie wydzielono jako li
          > nie SPA- pojawila sie w Polsce w nawet tych Douglasach, ktore nie prowadza lini
          > i PB.
          >
          dziękuję za korektę ;)

          Czekam na wrażenia z testów Kinski, czytałam kilka recenzji i nie wiem co sądzić. Oczywiście nie oczekuję zapachu na miarę roli w "Nosferatu" .
          Podoba mi się że w tak oryginalny - zapachowy sposób uczczono 20 rocznicę śmierci aktora.



    • olaj.j Re: Ranking 2011, czyli subiektywne podsumowanie 21.01.12, 16:45
      Zastanawiałam się czy dodawać jeszcze swoje trzy grosze, bo Wasze podsumowania są bardzo wyczerpujące, obserwacje trafne, ale co tam, póki jeszcze styczeń trwa.;)
      Więc krótko, dorzucę tylko moje typy. Damskich mam trzy, ale żaden z nich nie zbliżył sie nawet do ubiegłorocznego laureata, więc bez pierwszego miejsca;). To, bliższe mi, Baiser Vole Cartiera i L'Essence Balenciagi oraz zaskakujacy kameleon Violet Blonde Forda - niestety, mimo urody, dla mnie nienoszalny z uwagi na bazę. Natomiast z męskimi zapachami nie mam problemu- tu bezapelacyjnym zwycięzcą od pierwszego niuchnięcia jest Loewe7, co prawda to tylko polska ubiegłoroczna premiera, ale jednak.:)
      Zdziwieniem roku były dla mnie Fifi - bo i laureaci głównych kategorii nie byli nawet przyzwoicie średni, ot komercja.:)
      • forevermore79 Re: Ranking 2011, czyli subiektywne podsumowanie 21.01.12, 23:24
        Kazde 3 grosze sie licza :-) Dziekuje za Twoj wpis- widze, ze tendencje damskie w tym roku sa podobne. Loewe7 tez z checia nosilem- o dziwo nigdy nie zwracalem na nie uwagi w 2010- sprobowalem, ale utonely w zalewie zagr. testow, dopiero polski debiut mi je mocniej przyblizyl. Tak, nagrody Fifi, coz- odkad zwyciezylo Bleu de Chanel i Belle d'Opium, ich wiarygodnosc w zapachowym swiecie nieco chyba spadla, ale to i tak bardziej biznesowe, niz artystyczne nagrody. Pozdrawiam!
        • olaj.j Re: Ranking 2011, czyli subiektywne podsumowanie 22.01.12, 09:12
          Tak, jeśli chodzi o damskie zapachy panuje spora zgodność:), chociaż, jak wspomniałam, żaden z nich w ubiegłym roku mnie nie zachwycił, ale to może kwestia mojego gustu.
          Loewe7 poznałam jeszcze przed polską premierą, choć w 2011, od razu mi się spodobał, chociaż, jak już kiedyś pisałam, wydał mi się podobny do Cacharel Pour Homme. Ale jest od niego lepszy i uniwersalny.
          Racja z tym biznesowym charakterem Fifi, chociaż niegdyś wygrywały naprawdę dobre i nowatorskie zapachy, żeby przywołać choćby np. Samsarę i Chanel No. 19 czy Terre D'Hermes i Egoiste. Ale to było w większości bardzo dawno i nieprawda.:))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka