coralin
25.07.14, 12:00
Kolejny raz dochodzę do wniosku, że świeże zapachy lubię przy pierwszych upałach, potem wolę coś cieplejszego. Cristalle eau verte kupiłam za pózno, przyda się w przyszłym roku na pierwsze upały. Nie mam czegoś takiego bezpretensjonalnego kwiatowo-owocowego. Zaczynam rozumieć ideę letnich wariacji zapachowych. Takich jak wesoła bransoletka kupiona w podróży, którą chowamy w kąt, gdy kończy się urlop. Zakup raczej w ciemno (no, ewentualnie do przetestowania w Douglasie, bo blisko), bez żadnego długiego namysłu. Kusi mnie Rose de Courreges. Jakieś podpowiedzi?