dori7
05.06.05, 01:20
Od wczoraj jestem o tym 100% przekonana, no sami zobaczcie - mafia Sorbeta
podbila caly kraj :))
Poniedzialek: Siedze spokojnie w domku i nagle komorka mi piszczy jak
wsciekla. Tu z drugiego konca Polski Balbinka dzwoni, esemesuje i na
wszystkie sposoby alarmuje: "dora, do kompa, jest Jardin na allegro!". No
wiec ja myk, myk - i Jardin juz moj, a Balbinka musiala chyba poczuc ten
ocean blogoslawienstw i cieplych pradow, ktory na nia splywal przez caly
wieczor, bo gdyby nie jej blyskawiczny refleks i pamiec i mnie, to ktos inny
cieszylby sie moimi wymarzonymi, wytesknionymi i tak dlugo wyczekanymi
perfumami!! No ale w koncu kto moglby je wytropic i dac cynk, jak nie
zyczliwa forumowa dusza??
Wtorek: walac entuzjastycznie w klawisze oznajmiam z duma Benitce wynik
wczorajszych lowow, podsylam linka, ciesze sie i pusze, a ona mi chachacha i
hihihi: czy wiem, od kogo je kupilam? Od naszej forumowej Grazy!! Spadam z
krzesla z wrazenia, no ale zaraz zbieram sie z tej podlogi pomrukujac, ze jak
ktos na tym allegro ma cos takiego, jak Jardin en M., to w sumie logiczne, ze
musi byc swoj czlowiek, bo skad normalna babka mialaby zeszloroczna
uniseksowa limitowanka Hermesa, o ktorej w Polsce pies z kulawa noga nie
slyszal? :))
Piatek: z wywieszonym ozorem wpadam na umowione miejsce i... gdybym nie
pamietala Grazy z pierwszego warszawskiego forumowego zlotu, to pewnie
zlokalizowalabym ja po niezwyklej urody obloczku, ktory ja otaczal. Kto inny
moglby pachniec czyms, czego za Chiny nie moge skoajrzyc i co wydaje sie tak
piekne, cieple i niezwykle jednoczesnie :)) Przytomnie jakos wykrzytusilam z
siebie przywitanie i przeprosiny za male spoznienie, zanim z blagalnym
wytrzeszczem oczu zaczelam sie dopytywac: co to jest?? Na szczescie Graza
podeszla ze zrozumieniem i wyrozumialoscia do takich objawow chorobliwej
zadzy wiedzy i wkrotce siedzialysmy na plotach w jakiejs kawiarence, szokujac
przechodniow probkami od Taje - raczej nikt z zezujacych podejrzliwie na
medycznie wygladajace fioleczki wypelnione zoltawa ciecza nie wpadl chyba na
to, ze to S. Lutens i J. Ormond, hihi. A jeszcze ja co chwila wsadzalam nos w
szarobury kartonik, w ktory pieczolowicie zapakowany byl Jardin i wyciagalam
go stamtad z tak bloga mina, jakbym wlasnie solidnie sie czyms sztachnela :P
Ale to nie koniec jeszcze forumowych przygod! Nagadawszy sie, postanowilysmy
pojsc obwachac razem letnie nowosci w Sephorze. Po drodze wpadla nam w oko
jakas mala perfumeryjka z reklama nowego zapachu Lalique w oknie. Lalique
przyciagnal nas jak magnes, weszlysmy... I zgadnijcie, kto z aparatem
fotograficznym w reku ustawial pieczolowicie kompozycje ze starych flakonikow
Guerlaina, by potem w naboznym skupieniu je sfotografowac, no kto??
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
Sorbet we wlasnej osobie, przygotowujacy artykul do prasy o ciekawych
warszawskich perfumeriach!!!
I ja w tym momencie wlasnie nabralam swietego przekonania, ze nasze forum to
jak mafia! Jest wszedzie, kontroluje i monopolizuje wszystkie ciekawsze
zapachy na rynku, okupuje najlepsze perfumerie, roztacza fascynujace obloczki
w swiecie kiczu i tandety, a do tego ma najlepsza w kraju siatke
wywiadowcza :)))))))))))
P.S.1. Kiedy w koncu dotarlysmy do Sephory, mialo miejsce najprzyjemniejsze
testowanie w moim zyciu. Towazrsytwo przemile :))) to raz, a dwa - nikt nam
sie nie naprzykrzal! Mam wrazenie, ze panie z obslugi wrecz przed nami
***uciekaly***, porazone slowotokiem o nowosciach, nutach, kompozycjach,
markach, cenach, promocjach, flakonach itp. fascynujacymi, a niemajacymi
tajemnic dla otrzaskanej forumowiczki sprawami!
P.S.2. Podczas zbiorowego wachania Jicky w perfumeryjce z nowym Lalikiem na
wystawie (ktora okazala sie slynna perfumeria na Swietokrzyskiej, o ktorej
juz kilka razy byla mowa na forum) ustalono, co nastepuje: nadszedl czas na
trzeci stoleczny zlot!! Kto chetny? :))