Dodaj do ulubionych

W oczekiwaniu na święta...

12.12.05, 09:32
Czy cieszycie się? Czy wyczekujecie z niecierpliwością chwil przepełnionych zapachem igliwia, sianka, pierniczków lukrowanych, suszonych owoców na wiglijnym stole? Czy czekacie na moment obdarowywania się prezentami,byc może zapachowymi? Ja ...nie potrafię się przestawić i cieszyć w tym roku szczerą radością małego dziecka. Tyle przykrych zdarzeń: i tu na forum , i osobistych miało ostatnio miejsce,że pogubiłam się w tym wszystkim. Nie potrafię się wyciszyć. Szkoda,że nie ma takiego jednego zapachu zapomnienia,który wyeliminowałby ból, przykre wspomnienia, niepokój. Szkoda...
Obserwuj wątek
    • madlaine_xx Re: W oczekiwaniu na święta... 12.12.05, 09:59
      Ja tez nie potrafię, oczywiście kupuję prezenty, mamy przyozdobione mieszkanie,
      ubierzemy jutro choinke z córką, moja mama piecze pierniki, robi świąteczne
      zapasy itd.itp.
      Ale gdy pomyślę, że to będą pierwsze święta, gdy babcię odwiedzę na cmentarzu
      zamiast jak co roku w domu, to wszystko pryska jak bańka i na święta najchętniej
      bym wyjechała w miejsce, gdzie się świąt nie obchodzi.

      z drugiej strony tak przyjemnie jest patrzeć na Lencję, gdy cieszy się
      choinkami, bombkami, światełkami ... takie to proste i szczere.
    • sorbet Re: W oczekiwaniu na święta... 12.12.05, 09:59
      Ja chyba też nie:-) Strasznie mam dużo rzeczy jeszcze do zrobienia i zapominam
      że Święta tuż tuż. Aż wczoraj zauważyłem, że w TV jeszcze nie ma w zasadzie
      świątecznych reklam.

      A ost. zauważyłem jednak, że lubię przebywać sam w domu:-)))) coś gotować, coś
      wąchać, słuchać starych płyt, nic nie robić, o niczym nie martwić. Lecz nie
      potrafię jeszcze wyłączyć komputera:-)
      • benita5 Re: W oczekiwaniu na święta... 12.12.05, 10:02
        sorbet napisał:

        > Lecz nie potrafię jeszcze wyłączyć komputera:-)
        >

        O! I niech tak zostanie, przynajmniej przez jakis czas...;))
        • mangos Re: W oczekiwaniu na święta... 12.12.05, 10:04
          Również popieram:)
          Dla mnie komp.jest ostatnio jedynym kontaktem ze światem,już w końcu drugi tydzień jestem odcięta od wszystkiego z powodu tej wrednej choroby,wrrr....
    • benita5 Re: W oczekiwaniu na święta... 12.12.05, 09:59
      Świeta? No wlasnie nadchodza wielkimi krokami a ja w lesie...dopiero byl
      czerwiec, pazdziernik a to tuz tuz... Czas migaczem plynie.
      Nie czuje jeszcze atmosfery Swiat pewnie po czesci przez jesienna pogode.
      Potworny sztorm, nagie konary drzew, wymeczona trawa...zawsze tesknilam za
      hiszpanskimi zimami i teraz jest to u nas, haha.
      W domu sa swieczki o zapachu cynamonu i szarlotki, pout -pouri
      rozano-orientalne,kominek zapachowy tez nawiazujacy kolorystyka;) W wazonach
      chryzantemy, suszone hortensje i herbaciane roze. Unikam, poki co, poinsencji i
      barw ewidentnie swiatecznych...Moze to alergia na przegiecia supermarketow i
      innych pseudoprzedsiebiorczych handlowcow ktorzy wystartowali w pazdzierniku w
      wyscigu do swiatecznego zlupienia portfeli konsumentow, hehe ?
      • chatka_ Re: W oczekiwaniu na święta... 12.12.05, 13:56
        Kiedys zdarzylo mi sie obchodzic swieta Bozego Narodzenia w lipcu, dluga
        historia wiec nie bede opowiadac. Za oknami skwar, ale wystarczylo, ze
        zaslonilismy je, zapalilismy lampki na choince, chlopcy wskoczyli w biale
        koszule i odswietne kamizelki, z kuchni dobiegl zapach kapusty z grzybami,
        jeszcze do tego przygarsc cieplych zyczen i poczulismy swieta... Tak, ze
        jeszcze chwila, moze nawet w ostatnim momencie, ale z pewnoscia poczujemy
        swieta! :)
    • a.g.n.i Re: W oczekiwaniu na święta... 13.12.05, 00:51
      ja jakoś od dawna nie jestem w święta radosna, raczej tak smutnie wyciszona...
      gdzieś jakiś cien tej dawnej dziecięcej radości uruchamiają - wiadomo;-) -
      zapachy, pewna ich powtarzalność, konkretny "świąteczny" charakter, taki sam co
      roku. W takich momentach przekonuję się, że więcej mamy wspólnego z tradycją,
      niż nam się wydaje, choćbyśmy ją nawet jakoś kontestowali czy podśmiewali
      nawet. Mam tak, że powtarzalność pewnych rzeczy (zapachów i smaków zwłaszcza)
      daje mi poczucie bezpieczeństwa... tylko na ile ich starczy jeszcze? no, bo np.
      tylko moja babcia umie kisić buraki na barszcz, ja nawet mogę i spróbować to
      kiedyś zrobić, ale to już nie będzie ten sam smak...
      Im jestem starsza, tym bardziej w święta zastanawiam się nad takim naszym
      przemijaniem. Ono na razie na ogół jest spokojne... choć bywa i tak, że dzieje
      sie coś tak bolesnego i niewyobrażalnego, jak stało się ostatnio. Ale na ogół
      tak na co dzien patrzymy na tych naszych najbliższych, zwłaszcza tych
      starszych, coraz bardziej kruchych... i w swięta przynajmniej ja zawsze zadaję
      sobie pytanie "jak długo jeszcze będę ich miała wokół siebie?".
      Dlatego tak, właśnie ta powtarzalność zapachów i smaków w święta... to taki
      mały bezpieczny azyl... bo jeszcze wszystko jest w porządku...
      Jak większości osób (to jakiś fenomen, często się nad tym nie tylko ja
      zastanawiam) "świątecznie" kojarzy mi się zapach obieranej skórki mandarynki.
      Fenomen polega na tym, że może on tak kojarzyć się mnie, bo ja pamiętam,
      jak "nic nie było", ale ostatnio na innym forum przeczytałam, że tak kojarzy
      się też osobom wiele młodszym;-). A dziś przechodziłam obok kwiaciarni
      (mieszkam koło cmentarza i idąc na przystanek mijam takie małe kwiaciarenki ze
      zniczami, wiencami etc.) i poczułam zapach świeżych gałązek sosnowych. Choc
      Wigilię spędzamy u rodziców, staram się, aby i w moim domu zaczęła się budowac
      ta właśnie powtarzalność, w której będę się mogła bezpiecznie zanurzać. Zwykle
      pachnie najbardziej grzybami, kapustą z grzybami no i kompotem ze śliwek. Nie
      gotuję dużo, to tylko co najbardziej lubię i żeby to było "moje" - i tak od
      rodziców z pełną torbą jedzenia wyjdziemy. Od trzech lat pieczemy z moją
      przyjaciółką razem ciasto - takie korzenne, na herbacie. W tym roku Ola
      zaproponowała, żeby może upiec inne - a ja popatrzyłam z takim przerażeniem -
      Jak to inne? A moja "powtarzalność"?
      I chyba jednak upieczemy znów to samo (choć rok temu się nie dopiekło, ponoć
      dlatego, ze sklęłam je brzydkimi słowami, hmmm;-P)
      • gingers73 a.g.n.i 13.12.05, 08:20
        Napisałaś to wszystko co mam w moim sercu...
        aż się od samego rana wzruszyłam...

        Dziękuję....
      • merolik Re: W oczekiwaniu na święta... 13.12.05, 08:35
        Na razie nie mam czasu nawet czekać, a tak w ogóle, podobnie jak A.g.n.i, co
        roku patrzę na Rodziców, bliskich przy wigilijnym stole, na wszystkie zmiany w
        nas, i najważniejsze życzenie przy opłatku to to, powtarzane u nas
        tradycyjnie: "Obyśmy za rok doczekali".
    • elve Re: W oczekiwaniu na święta... 13.12.05, 01:30
      ja się bardzo cieszę, choć jestem w korcu maku. no i w dodatku mam nadwrażliwość
      na zapachy, więc trochę się boję mojej reakcji na kuchenne szaleństwa... ale
      jest nadzieja, że do tego czasu ustąpi, bo już jest lepiej niż wczoraj :)
      to będą pierwsze w miarę świadome święta Tymonka, już widze jaka będzie jazda z
      choinką :D uwielbiam ją ubierać, uwielbiam jej zapach... kocham dawać fajne
      prezenty... będę widziała radosne twarze dzieciaków z rodziny... super :)
      a najbardziej w BN pociąga mnie celebracja i czczenie światła, którego właśnie w
      tych dniach jest najmniej w roku. codziennie palę świece, w domu nie zapada mrok
      - na przekór zimie i słońcu które sobie poszło na drugą półkulę.
    • mangos Porządki 15.12.05, 19:49
      Dzisiaj,mimo nadal zatkanego ucha;) ( już mnie to śmieszyć zaczyna) zabrałam się za świąteczne porządki... Po kilku godzinach tyrania zobaczyłam efekt i ...poczułam Ten klimat... Olejek jodłowy tylko go spotęgował.
      • seria Re: 15.12.05, 20:54
        A.G.N.I., dokładnie tak.
    • a.g.n.i Re: W oczekiwaniu na święta... 19.12.05, 00:31
      Poszlam wieczorem do przyjaciółki zanieść jej Libertine w prezencie już
      gwiazdkowym (nie miałam serca jej tak "przetrzymywać", więc dostała od razu) i
      przechodziłam koło leclerca, gdzie już jest stragan z choinkami... poczułam
      zapach tych stloczonych choinek... dziwne, bo nie czuję się świątecznie ani
      radośnie, nie dociera do mnie, że to już za niecały tydzien... tak trochę dziś
      dotarło za pośrednictwem tego zapachu... ale jakoś nie mam w tym roku
      świątecznego nastroju...
      • mangos Re: W oczekiwaniu na święta... 19.12.05, 19:30
        Ja tez nie czuję,ale chyba z roku na rok ze mną gorzej i zaczynam odczuwać nastrój dopiero 24 grudnia, gdy do nozdrzy dociera zapach karpia i całej reszty pyszności. W tym roku chyba jeszcze bardziej docenię to,co czuje mój nos.Tak się buntował kolega ostatnio,ale wreszcie w pełni moge się cieszyć światem zapachów ( dostaje pomieszania z poplątaniem,troche próbke mi się uzbierało).
        • rawita Re: W oczekiwaniu na święta... 21.12.05, 20:07
          A ja jestem w takim kieracie zawodowym, że 2 dni do Wigilii, a ja nawet nie
          posprzątałam, o tworzeniu świątecznej atmosfery to już w ogóle szkoda mówić. Nie
          mam ani gałązki, ani świeczki, ani pół prezentu! I jeszcze 2/3 wywiadu do
          opracowania do piątku :(. Cały pokój zawalony papierami.
          Gdybym wiedziała na studiach, że tak wygląda dorosłe samodzielne życie, to bym
          pewnie powtarzała każdy rok.
          Mam nadzieję, że moi rodzice (za górami, za lasami) już mają ubraną choinkę i ja
          pojadę do nich wreszcie, to coś świątecznego poczuję.
          Chyba dopada mnie tęsknota za domem.
          • mangos Re: W oczekiwaniu na święta... 21.12.05, 20:30
            Ja też z porządkami jestem w lesie,ale...grunt to poczuć Boże Narodzenie w sercu. Mam nadzieję,że tak sie stanie...choć duchowo to w ogóle nie jestem przygotowana,dawniej potrafiłam się wyciszyć,pomyśleć...
    • balbina_alexandra Re: W oczekiwaniu na święta... 21.12.05, 22:59
      Jestem koszmarnie zarobiona. Tak strasznie, że nie mam absolutnie nic zrobione a
      jutro kołowrót od switu do nocy, a ja mam koszmarne problemy ze zdrowiem...
      piątek mam wolny, jadę na zakupy i obiecałam mojej mamie, że upiekę sernik. Nie
      ukrywam, że nie cieszę się ze świąt. Świeta zawsze wprowadzają mnie w jakiś
      dziwny wysoce depresyjny nastrój, w tym roku będzie jeszcze gorzej. Niedawno
      odszedł mój pies, wiem, że to się wydaje bardzo błahą stratą, ale ja się czuję
      jakbym rodzone dziecko pochowała, czuję że ta straszna dziura w sercu się nie
      zagoi jeszcze długo... Jest mi też okropnie ciężko ze względów osobistych, moja
      druga połowa dostała pracę na drugim końcu Polski. A moje problemy ze zdrowiem
      przybierają coraz poważniejszy obrót...

      Nie cieszę się na te święta. W ogóle chciałabym zapaść w sen zimowy i obudzić
      się za jakiś czas :(
      • a.g.n.i Re: W oczekiwaniu na święta... 22.12.05, 20:01
        też mam mnóstwo pracy. zmeczenie dośc mocno daje się we znaki, ale staram
        sie "coś" mieć, "coś" zrobić. Od dwóch dni gotuję kapustę z grzybami. Smierdzi -
        zrzędzi mój domowy maruda, fakt, nie da się w domu tego niczym zabić ani
        wywietrzyć;-) ale tak mi jakoś to świątecznie tez się kojarzy trochę, zwłaszcza
        jak dziś wrzuciłam grzyby... idę wieczorem do Oli piec ciasto i już mam
        zapowiedziane - buzia na kłódkę (zeszłoroczne sklęłam, żeby tylko nie
        spróbowało wyleźć z formy, no i obraziło się ciężkim zakalcem).
        Nie mam jeszcze choinki, nie mam wielu rzeczy... ciągle nie wiem, co i jak,
        dokąd idziemy na Wigilię, pewnie znów czekają nas dwie naraz... ale tez nie
        chcę narzekać. Wczoraj trochę świątecznego nastroju złapałam, jakieś
        wyciszenie, chwila refleksji - i dobrze, to chyba potrzebne i ważne.

        Wiesz, Balbinko, własnie podjęłysmy z moją mamą decyzję, żeby nie operować po
        raz trzeci 13-letniego psa. uznałyśmy, że to już byłoby męczenie w imię tego,
        żeby ją jeszcze trochę zatrzymać. nie wiem czy to dobra decyzja, na pewno była
        trudna... Fruzia została u mojej mamy, więc właściwie decyduje ona...

        Wróć nam do zdrowia Balbinko przez święta:-***
      • senta Re: W oczekiwaniu na święta... 22.12.05, 20:07
        Mnie śmierć psa nie wydaje się sprawą błaha wprost przeciwnie!
        Mój mąż-pracujący poza miastem gdzie mieszkamy,od nowego roku bedzie coś tam
        wdrażał na północy Europy..
        Nabrałam pewności,że w korporacji człowiek człowiekowi wilkiem:(
        Ale nic to..

        Postanowiłam MOJE tegoroczne święta pozbawić WSZELKIEGO konsumpcjonizmu:))))

        Poswięce je sobie i moim bliskim,pójde na spacer,dopieszcze Liszkę,wyjade w
        góry..
        A jak mnie najdzie,to upiekę ciasto ..może marchewkowe?

        Z dzika radością zrezygnowałam z choinki..nic nie muszę...jak dobrze:)))
        • benita5 Re: W oczekiwaniu na święta... 22.12.05, 22:01
          senta napisała:

          > Nabrałam pewności,że w korporacji człowiek człowiekowi wilkiem:(

          Sencik, Wikingowie to kompletnie inna kultura, inne priorytety. Tam pracowniczy
          potencjal jest bardziej doceniany ... Wiec jest nadzieja ze powroci wiara w
          drugiego czlowieka. Choc moje zdanie "korporacyjne"znasz ;>
          • benita5 Re: W oczekiwaniu na święta... 22.12.05, 22:04
            A ja uwielbiam Świeta. Jestem tradycjonalistka, ale juz na wstepie przygotowan
            zaliczylam omsniecie noza do kosci...wiec mam swieze 3 szwy:(( ale za to slodka
            wizje lektur pochlanianych na zielonej kanapie;)
            • kalooo Re: W oczekiwaniu na święta... 22.12.05, 22:21
              ojej,Benitka kochana,no czekaj no to co ja ci tu dam na pocieszenie..
              Pomarańczkę?;D
              • kalooo Re: W oczekiwaniu na święta... 22.12.05, 22:22
                troszkę pomyliłam fora,pardon..;>
              • benita5 Re: W oczekiwaniu na święta... 22.12.05, 22:35

                Kaloo;** pomaranczka fajna, dzieks:** ale wole tego co tanczy, no wiesz...;>
                • kalooo Re: W oczekiwaniu na święta... 22.12.05, 22:38
                  benita5 napisała:

                  >
                  > Kaloo;** pomaranczka fajna, dzieks:** ale wole tego co tanczy, no wiesz...;>
                  > ;

                  hehehe;DDD
          • kalooo Na temat wątku.. 22.12.05, 22:34
            Ja uwielbiam Święta-z utęsknieniem na nie zawsze czekam i staram się nie
            dopuszczać myśli,że w pędzie hipermarketowego rozpoczynania świąt w
            październiku pomija się przy tym równie ważne święto-Święto Zmarłych.
            Te Święta będą na pewno wyjątkowe-to będą pierwsze Święta dla mnie bez Babci-
            mojej Babci, kochanej,jedynej, wyjątkowej...
            Nie moge uwierzyć,że dodatkowe nakrycie na stole będzie tym razem przygotowane
            z myślą o niej..;(

            Na pewno też będą to Święta inne-będę je prawdopodobnie spędzać u Mojego
            Przyszłego, trochę się tego boję..
            A atmosferę Świąt zawsze staram się poczuć-z roku na rok jest to coraz
            trudniejsze, kiedyś Święta były jak z bajki,teraz już mniej,ale nadal staram
            się w mniejszym lub większym stopniu nic nie uronić z tych wyjątkowych dni w
            roku-mimo zapracowania, zostawania ostatnnio po godzinach, chronicznego braku
            czasu... Bo tak naprawdę atmosferę tworzą ludzie.

            Zawsze cieszyłam się,że Święta to jedyny czas w roku,gdy nie pamięta się o
            złych,a jedynie o dobrych chwilach- i ta myśl będzie mi towarzyszyć nadal.

            Wesołych Świąt Wam życzę.
            • chatka_ Do Senty!!! 22.12.05, 23:44
              Blagam o przepis na ciasto marchewkowe, szukam caly wieczor i tylko balagan
              robie...
              • chatka_ Re: Do Senty!!! 23.12.05, 13:10
                Juz nie fatyguje, znalazlam przepis pani Gessler, wieczorem dam znac czy cos
                zostalo do jutra ;))
                • nitulina Re: Kutia 23.12.05, 18:42
                  Szkoda gadać, spieprzyłam kutię, co roku robię pyszną, a w tym naszło mnie na
                  eksperymenty...
                  Ugotowałam pszenicę z dodatkiem goździków i na dodatek nie spróbowałam czy
                  skórka pomarańczowa jest dobra...okazało się JUŻ W KUTII że jest gorzka jak
                  cholera...
                  A i tak u nas w tym roku do dupy... weszłabym pod szafę i tam przesiedziała...

                  Przynajmniej nie utyję...
                  • a.g.n.i ja póki co jestem strasznie zmęczona... 23.12.05, 20:02
                    gotuje mi się zupa grzybowa, studzi się masa selerowa na pasztet, ktory po
                    upieczeniu prawie wcale nie pachnie (na szczęście) selerem... mam posprzątaną
                    tylko połowę mieszkania, nie mam jeszcze choinki... i w ogóle, jakos mi energia
                    opadła...
                    Ty się Nituś trzymaj jakoś przez te święta, domyślam się, jakie będą trudne.
                  • nitulina Re: Kutia 23.12.05, 20:33
                    Będzie ciężko, ale idziemy wszyscy do mojej teściowej ;) więc może być
                    zabawnie...
                • senta Re: Do Senty!!! 23.12.05, 21:33
                  O kurka,dopiero zobaczyłam chatko:)) Fanka Gesslerowej to ja nie jestem(fois de
                  gras:(((((((małpa!)ale mam nadzieje,że tym razem plamy nie dala..

                  Pisz,pisz,jak Twoje ciasto????:)
                  Ja wlasnie pieke i delektuje sie Poniedzielskim:))
                  • senta Benitko:) 23.12.05, 21:44
                    Wikingowie nie sa problemem,mam ich w Polsce-oswojonych:))
                    Co do wilkow...ciekawe ile jeszcze wytrzymam??
                    • senta Agni:) 23.12.05, 21:47
                      Pasztet z selera-yes!:))))
                      • a.g.n.i Re: Agni:) 23.12.05, 23:56
                        senta napisała:

                        > Pasztet z selera-yes!:))))

                        Czyżby kolejna wspólnota upodobań i przyzwyczajeń? No no... musisz w marcu
                        przyjechać na koncert Jacka, nie popuszczę tym razem;-)
                        • senta Re: Agni:) 24.12.05, 00:28
                          dobrze,dobrze..tylko wpierw sobie amputuje emocje bo mnie kiedys zabija;)
                          • modern_witch Re: Agni:) 24.12.05, 00:53
                            nie, właśnie na jego koncercie emocje sa jak najbardziej na miejscu...
                            Teraz jak byłam... wiesz, myślalam, ze nie lubie jak ktoś śpiewa jego
                            piosenki... ale jak Ewa Błaszczyk zaśpiewała dwie moje ukochane z ostatniej
                            płyty, to łzy mi poleciały z oczu jak głupie... niektóre kawałki sprawiają, że
                            tańczę jak szalona, inne wbijają mnie w ziemię...
                            No tak... zaraz płyta wyląduje w kompie...
                            Właśnie widzę, że z drugiego nicka piszę... odpisywałam na maile;-)
                      • a.g.n.i A póki co... 24.12.05, 00:00
                        zaczynam się świątecznie wyciszać... Co się ma dopiekać, dopieka się, co się ma
                        gotować, gotuje, co się miało posprzątać, wprawdzie się nie posprzątało, ale
                        trudno, bardzo źle nie jest...
                        Pachnie wszystko jak trzeba, ja wreszcie łapię świąteczny feeling od tych
                        zapachów, podjadam z garnka kapustę z grzybami niby to próbując, czy dobra już,
                        wyżeram wędzone śliwki i co chwila wsadzam nos do piekarnika, gdzie się piecze
                        selerowy pasztet;-)
                        Ufff... ale i znów mi smutno trochę...
                  • chatka_ Re: Do Senty!!! 24.12.05, 16:08
                    Ponoc nie zdarza sie zeby nie wyszlo. No i ...wyszlo, ja upieklam cudownie
                    mieciutkie i smakowite ciasto!!! Jak dobrze, ze sa swieta :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka