Dodaj do ulubionych

Granice rozsadku

11.10.06, 00:20
Czy wyznaczacie sobie jakies granice rozsadku, jesli chodzi o rozmiary
Waszych zapachowych zbiorow? W butelkach, mililitrach czy moze litrach? :)
Sama chcialabym miec nie wiecej niz 10 butelek, ale na razie mi sie nie
udaje, za duzo pokus ech...
I przy okazji- czy ktos z Was potrafi ocenic ile mililitrow rocznie mozna
zuzyc rocznie zakladajac srednio 3 psiki 2x dziennie?
Obserwuj wątek
    • heliamphora Re: Granice rozsadku 11.10.06, 00:46
      Granice rozsądku wyznaczyć? Oj powinnam powinnam ;) Bo moja kolekcja już
      wkroczyła w litry, a wciąz jest sporo rzeczy, które chciałabym mieć.

      Próbowałam kiedyś wyliczyć tempo zużycia. Średnio wychodzi 4 ml na tydzień (to
      przy zapachach średnio inwazyjnych, właśnie takich jak piszesz, 5-6 psiknięć
      dziennie. Oznacza to, że moją kolekcje skończę za... 6,5 roku.

      To chyba nie tak źle?
    • zettrzy Re: Granice rozsadku 11.10.06, 01:18
      rozsadek i perfumy? alez to sie nawzajem wyklucza...
      • aggis20 Re: Granice rozsadku 11.10.06, 06:56
        6,5 roku to nie tak zle;) niektore Forumki maja zapasy porobione na 30 lat;P
        Moja kolekcja tez sie wciaz rozrasta, chociaz czasem czy zakupie nowego zapachu
        staram sie pozbyc jakiegos, na ktorym najmniej mi zalezy zeby byla zachowana
        hmm... ze tak to nazwe - rownowaga:) tylko co to za rownowaga skoro pozbywam
        sie malutkiej 30ml buteleczki a kupuje sobie cala setke,
        ktorej i tak nie dam rady zuzyc?;)
    • olga1974 Re: Granice rozsadku 11.10.06, 07:31
      nie zastanawiam się nad tym, nie ma czegoś takiego jak granice
      rozsądku...zresztą czy rozsądek to cnota? kto chciałby być rozsądny?
    • mangos Re: Granice rozsadku 11.10.06, 07:52
      Nie, rozsądku w tym raczej brak. Bo jak wytłumaczyć kupno kolejnego flakonika,gdy czeka się już na trzy inne? Ponioslo mnie w tym i tamtym tygdoniu, wydałam całą zaoszczędzoną kasę. Oczywiście mogłabym wydawać dalej, jest tyle...okazji, choćby na allegro. Czasem nie potrafię się oprzeć, mam ochotę klikac i kupować perfumy,które już mam a które po prostu maja atrakcyjną cenę. Wystarczy chwila zastanowienia i rezygnuję choć pozostaje pewnien niedosyt. Najfajniej byłoby miec wszystko co się chce i to w takich ilościach,że nie musiałabym obawiać się końca flakonu- to jednak niemożliwe. Uważam, że jeszcze nad sobą panuję. Ciagle oscyluje w magicznej trzydziestce , z czego większość to zapachy 30 ml , zużyte np do połowy. Nie ma najgorzej;)
    • a.g.n.i Re: Granice rozsadku 11.10.06, 09:01
      kiedyś sobie wyznaczałam, ale i tak przekroczyłam:-)
      Na szczęście już mam coraz mniej zapachów, które "muszę mieć" stąd jest szansa
      na uspokojenie. Tzn. właściwie to już nie musze mieć niczego, są jeszcze dwa
      kaprysy;-P
      Co do zużywania, to mam pomoc;-P np. Jaisalmer ubywa mi mocno, do Sandalo też
      się ktoś przypiął, hehe. Drugą pomoca jest przyjaciółka, idą do niej często
      odlewki, a solidne próbki to już w niezliczonej ilości:-P
    • voluptas Re: Granice rozsadku 11.10.06, 12:11
      Przepraszam, co to jest rozsądek??? ;))))
      A poważnie: etap szaleńczych zakupów i długaśnych wish-list mam już na szczęście
      za sobą. Poza jednym marzeniem praktycznie nie do zrealizowania i drugim do
      zrealizowania w dalszej przyszłości - właściwie nie mam już żadnych większych
      perfumowych chciejstw - a te spełnione stoją sobie grzecznie w szafie i są do
      mojej dyspozycji. To pociesza. Martwi natomiast, że kiedyś, jeszcze nie tak
      dawno bo rok temu, moje granice rozsądku zamykała cyfra 30 (flakonów). Teraz
      tolerancja znacznie mi hmmm... podskoczyła, niestety/stety wraz z kolejnymi
      zakupami... Opamiętałam się przy mniej więcej 76, wyprzedałam ostatnio sporo, w
      tej chwili zamykam się w 65. Marzenie? Zejść do 50, chociaż jak na razie nie
      jest to realne, bo wszystko, co w tej chwili mam, jest dla mnie już zbyt cenne,
      żeby mogło pójść w świat. Nie mówiąc o zapasach, bo kilka zapachów mam z
      dubletami :)
      Na ile mi to starczy? Na bardzo, bardzo długie lata :) Moje przyjaciółka ocenia
      mnie na 30 :) ja sama nie potrafię tego przeliczyć, zresztą nie jest mi to do
      niczego potrzebne :) Teraz są i cieszę się z tego, że są... może za 5 lat będę
      jęczeć na forum, ze popsuło mi się xyz, a może wcześniej zupełnie zmienią mi się
      upodobania i pozbędę się części skarbów? Nie mam pojęcia. W chwili obecnej
      cieszę się tym, co mam, a mam (z jednym wyjątkiem) już wszystko, co chciałam
      mieć :)))
      • ja_sylwia Re: Granice rozsadku 11.10.06, 12:30
        Voluptas, co się martwisz, zawsze to jakaś lokata kapitału, hihi, chociaż
        wielce kruchego. Za ileś tam lat będziesz upłynniać na allegro jako mega
        rarytas nie do zdobycia:)) A tak poważnie, to mnie załamuje moje paręnaście
        flakonów i jeszcze dość długa lista wishów. Jak poznałam to forum kupowałam bez
        opamiętania, najczęściej używane, za całkiem okazyjne ceny i się zachłystywałam
        ilością:))) Teraz - no powiedzmy, że ..wydoroślałam (?). Upłynniam wszystko co
        stoi i się kurzy, najcześciej resztki, miniaturki itp, zapachy, które są ładne
        i ..takie zwykłe. A na nieszczęśie:) przybywa mi zapachów w większych
        pojemnościach. Najgorsze, że nie mogę się opanować, żeby nie zajrzeć co
        najmniej 3-4 razy dziennie na allegro, choć już naprawdę nie powinnam, ze
        względu na kasę oczywiście. Synka nie zaniedbuję, ale mogłabym coś innego za to
        kupić, może zamiast co miesiąc kupować flaszeczkę, odłożyć tę stówkę do
        skarbonki:)) jak sobie pomyślę, że za moją małą przecież kolekcję miałabym już
        jakąś fajną wycieczkę, to mi słabo. Ale zaraz pocieszam się Voluptas:))), która
        by mogła chyba z trzy razy świat oblecieć:)))).
    • wiolinka100 Re: Granice rozsadku 11.10.06, 12:59
      Ja tez przystopowałam z kupowaniem.
      Ostatnio wyciągnęłam wszystkie swoje flakony, zastanowiłam się i zrobiłam
      remanent.Aby np kupić nowe Amarige Mariage, sprzedałam z kolekcji 2 flakony.
      Przyrzekłam sobie że jeśli będę chciała kupić coś nowego to muszę pozbyć się co
      najmniej jednej flaszeczki.Tym sposobem mam zamiar dojść do maksymalnej ilości
      25-30 flakonów. Nie będę trzymać niczego tylko z sentymentu albo dlatego że ma
      ładny flakon i fajnie go mieć.
      Staram się też unikać kupowania w ciemno, jak to miałam w zwyczaju na początku
      mojego istnienia na forum :)
      • rawita7 Re: Granice rozsadku 11.10.06, 14:15
        Niestety, żadnych granic. Nawet jak naprawdę nie powinnam kupić, bo nie stać
        mnie, to i tak stanę na głowie, ale kupię. Tyle, że jestem dość krytyczna i
        drażni mnie, gdy na mojej półce stoi coś, co tylko podoba mi się zamiast
        zachwycać. Pozbywam się bez skrupułów. Tym sposobem oscyluję wokół 20. No, może
        25 ;)
    • rene.p Re: Granice rozsadku 14.10.06, 15:52
      Tak sobie pomyślałam, że granice rozsądku pozwala mi zachowac moja rodzinka, a
      zwłaszcza dzieci :)Po prostu dzieci wymagają tak wielu wydatków, że moje
      potrzeby schodzą na drugi plan :)
    • mogra1 Re: Granice rozsadku 14.10.06, 17:12
      Ja jako maniaczka od niedawna, nie mam umiaru. Na razie nikt mi nie zwrócił
      uwagi a ostatno używałam Angela :0
      • benita5 Keine grenzen! 16.10.06, 16:21
        :)) :)) :)) :)) :)) :)) :)) :)) :)) :)) :)) :))
        • lesbelles Re: Keine grenzen! 16.10.06, 19:50
          Chociaż tyle raz sobie, nwaet publicznie (forumowo) obiecuję :( NIE POTRAFIĘ,
          buuuuuuu....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka