Dodaj do ulubionych

O tym co nas laczy :)

    • mogra1 Re: O tym co nas laczy :) 14.10.06, 16:44
      Uwielbiam koty .... :) ale mąż się nie zgadza :(:(:(
    • a.g.n.i Errata - liczba kotów:-) 15.10.06, 18:12
      Aktualny stan kotności - dwie sztuki

      Jeśli admini pozwolą, to zdam potem relację z niespodziewanego dokocenia:-) Na
      razie jestem w szoku i doglądam malucha:-) Ale się porobiło:-)
      • a.g.n.i Padam na nos:-) 15.10.06, 21:04
        Wycieczki do lasu nam się zachciało. Na pożyczonym skuterze, bo nasz ciągle w
        naprawie. No i mamy...
        Wyleciało toto z wrzaskiem z lasu i niczym w jakiejś podrzędnej telenoweli
        rzuciło się nam w ramiona. Ot i cała historia. Nie odstąpiło na pół kroku. Co
        bylo robic? Zabraliśmy. Jechało w torbie. Widział ktoś kiedyś skuter jadący na
        sygnale? Dobrze, że nas nie aresztowali.
        No i ja mam takie szczęście do takich nieszczęść chodzących. Poprzedni kot też
        z lasu. Zaczynam miec poważne podejrzenia, że koty biorą się z lasu:-)
        No śliczne toto, śliczne. Dziewczynka. Trzykolorowa. Na razie ostrożnie
        podkarmiamy, spi w łazience, jutro do weterynarza...
        • merolik Re: Padam na nos:-) 15.10.06, 21:21
          Agni, to cudowne!!

          No tak, to kot wybiera sobie właściciela :)) Nasza kotka tez z lasu, tez
          wybrała sobie M. na przyszłego właściciela/przyjaciela ;)
          A jak odniósł sie do nowego lokatora kot - rezydent? :)
          • mika_1 Re: Padam na nos:-) 15.10.06, 22:55
            To ja się dopiszę, w celu poprawienia statystyki;)
            Koty kocham, ale nie mam - mąż ma alergię:(
            Zawód wyuczony i wykonywany - typowo biznesowy - manager.
            Dzieci brak.
            Kocham kawę, szczególnie z cynamonem i odrobiną bitej śmietany.
            Torby im większe, tym lepsze.
            No i tu odstaję - nie lubię alkoholu. Żadnego.
          • a.g.n.i Re: Padam na nos:-) 15.10.06, 22:57
            obwąchali się, po czym Hipek wycofał się rakiem z łazienki (na razie małą tam
            ulokowaliśmy, już sobie znalazła moją sukienkę, którą, hmmm, rzuciłam po
            zdjęciu z siebie no i na niej śpi). Hipek osowiały siedział pod kanapą, więc go
            próbowałam słownie dowartościowywać (że i tak on jest najważniejszy, a takie
            smarkate się przyczepiło i tyle;-P). Po godzinie poszedł do miski, potem dał
            się głaskać i wyszedł na szlaję - puściłam, bo nie chcę, żeby czuł, że coś jest
            inaczej niż zwykle. Właśnie wrócił i domaga się głaskania... no ale mała ciągle
            odizolowana, dopiero po wizycie u weta ją puścimy na całe mieszkanie, bo na
            razie nie chcę, żeby mu się dobrała do miski - jedzenie wydzielam po łyżeczce
            co godzinę, bo nie wiem, kiedy ostatnio normalnie jadła.
            Ufff... nie miała baba kłopotu:-) Zobaczymy, na razie mała jest spokojna, śpi
            na mojej sukience, chyba nie będzie jakichś chorobowych sensacji. Ale zapchlona
            nieźle, wrrr, pewnie te pchły zaraz na mnie przejdą:-(
            No dobra, już kończę:-) znów o kotach. No ale to niespodziewane wydarzenie
            dziś:-)))
            • merolik Re: Padam na nos:-) 16.10.06, 06:46
              Piękne, Agni :))) Przypominają mi się dawne czasy ;)

              Powodzenia!!! Powiedz Hipkowi, że "dwójeczka to liczba boża" ;)
              • a.g.n.i Re: Padam na nos:-) 16.10.06, 08:05
                Ratunku, ja już zapomniałam, jak to jest mieć malucha:-))))
                Trzy razy w nocy wstawałam tulić i dać jeść:-P bo płakało rozdzierająco w tej
                łazience. Teraz na chwilę puściliśmy, to niestety Hipek na nią syczał.
                No i kiedy ten mały zas...aniec się nauczy, do czego sluży kuweta, wrrr. Hipek
                wiedział od razu...
                • lune kot rezydent i maly intruz :) 16.10.06, 18:27
                  a.g.n.i napisała:

                  > Teraz na chwilę puściliśmy, to niestety Hipek na nią syczał.
                  > No i kiedy ten mały zas...aniec się nauczy, do czego sluży kuweta, wrrr.
                  Hipek
                  > wiedział od razu...

                  U mnie sytuacja byla podobna, tzn. zadomowionej kotce wprowadzono 'znienacka'
                  mala paskude ;)
                  Starsza nie tylko syczala ale wyla rozdzierajaco (byla w tym i wscieklosc i
                  rozpacz); robilam wszystko zeby nie czula sie odrzucona, niemniej - maly bak
                  robil wokol siebie sporo zamieszania i chcac nie chcac 'zabieral' czas ...

                  Madrzy ludzie doradzaja umieszczenie przybysza w osobnym miejscu - z wlasna
                  kuweta i miseczka ; jednak po krotkim 'oswojeniu z sytuacja' ze ... cos sie
                  zmienilo w domu - trzeba doprowadzic do kociego spotkania ; Hipek JUZ sie i tak
                  na was obrazil za to co mu zrobiliscie ; bedzie przezywal to ze musi podzielic
                  sie terenem i ... tak doskonale wyszkolonymi przez siebie ludzmi ;)))

                  Na razie malec beczy (mama !!!) a Hipek syczy (paszol won intruzie !)ale
                  przeciez wszystko z czasem sie ulozy ; to trudny okres i dla kotow i dla
                  wlascicieli ... trzeba jakos wytrzymac i nie oszalec :)

                  Moja mala 'przybyszka' zalapala od razu gdy ja wlozylam do kuwetki w rozkoszny
                  zwirek ;) ale wiem ze bywaja z tym problemy - niestety, nie pamietam porad - bo
                  madra ksiazka na ten temat zaplatala mi sie gdzies w czasie przeprowadzki :(


                  lune

                  • a.g.n.i kot rezydent i maly upierdliwiec;-P 16.10.06, 19:39
                    Dzięki Lune, może opanuje sytuację, a może sie wyprowadzę:-P
                    Mały intruz jest w łazience z własną kuwetą, miską i koszykiem, w kuwecie
                    piasek z piaskownicy - i załapała:-)tzn. jest teoretycznie, bo w tej chwili mi
                    siedzi na kolanie. Powinna być izolowana, dopóki się nie pozbędziemy paskudztw,
                    którymi mogłaby Hipka zarazić, no ale nie mogę trzymać kociny tydzień w ciemnej
                    łazience, stąd jak jestem w domu to pozwalam jej mieszkanie poznawać. Hipek
                    syczy, ale mam wrazenie, że już raz zerknął z zainteresowaniem, a ona się na to
                    zaczęła wdzięczyć, hmmm:-)
                    Jest słodka, ale auuuuu, ja już odwykłam od matkowania, snuje się pod nogami
                    miaucząc i domagając się brania na ręce - jakby łap nie miała i to czterech;-P
                    tylko to nosić i tulić:-)

                    No i Balbinka miała rację - kociczki to urodzone damy. Już mam przejrzaną
                    kosmetyczkę, ciekawe kiedy zainteresuje się toaletką z perfumami
                    • lune Re: kot rezydent i maly upierdliwiec;-P 16.10.06, 20:13
                      a.g.n.i napisała:

                      > Hipek
                      > syczy, ale mam wrazenie, że już raz zerknął z zainteresowaniem, a ona się na
                      to
                      >
                      > zaczęła wdzięczyć, hmmm:-)

                      Biedny Hipek ;)))))))))


                      > Jest słodka, ale auuuuu, ja już odwykłam od matkowania, snuje się pod nogami
                      > miaucząc i domagając się brania na ręce - jakby łap nie miała i to czterech;-
                      P
                      > tylko to nosić i tulić:-)


                      Uwaga !!! moje laciane sieroctwo wygladalo jak wyplosz z chuda szyjka i uszami
                      jak nietoperz a jeczalo wyjatkowo zalosnie z byle powodu rozdziawiajac rozowy
                      pyszczek ... bylo tulone i noszone, a jakze ! po latach jest poteznym borsukiem
                      ktory nadal piszczy zalosnie i domaga sie 'na raczki' ... pokwikiwanie i
                      pojekiwanie przy tej masie ciala wyglada dosc komicznie ;)no ale stalo sie !
                      moja wina ...

                      > No i Balbinka miała rację - kociczki to urodzone damy. Już mam przejrzaną
                      > kosmetyczkę, ciekawe kiedy zainteresuje się toaletką z perfumami

                      Wspomniany wyzej kotopodobny stwor damski w rozmiarach borsuka dama nie jest :)
                      to knajacka przekupka z bazaru :) glosna, halasliwa i bezczelna ;
                      starsza 'ciocia' - owszem :) jest powsciagliwa w okazywaniu uczuc, dystyngowana
                      i szalenie elegancka w kazdym kocim gescie :)

                      pozdrawiam i gratuluje przetrwania najgorszego ... teraz moze byc tylko
                      lepiej :)

                      lune




      • gwajkowa to jeszcze u mnie dwa 22.10.06, 23:30
        Rysia i Jarząbek
    • lune stan forumowej kotnosci - proba podsumowania ;) 15.10.06, 18:35
      wyliczylam ze razem z kotami 'u rodziny' - ilosc kotow forumowych przekracza
      znacznie liczbe 25 :)))

      z niektorych deklaracji wnosze iz sytuacja jest rozwojowa :)))))))))

      nie policzylam pieskow - ale wydaje sie ze jest ich wielokrotnie mniej ;

      lune
      • toula Re: O tym co nas łaczy 15.10.06, 18:56
        kot-Ksenia
        filolog-tak
        torby-raczej te średnich rozmiarów, obowiązkowo kilka próbek, czasem mały flakon
        kobieta pracująca, bezdzietna
        świezo parzona kawa z ekspresu- o tak
        dobra herbata
        ksiązki- taaak
        • benita5 Re: O tym co nas łaczy 15.10.06, 19:19
          Kobieta pracujaca, zakochana mama :)
          Wyksztalcenie -"ologiczne" ;) jednak nie filo.

          Kot byl do czasu pojawienia sie dziecka bo wtedy sfiksowal z zazdrosci i numery
          typu polowanie na smoczka/gryzaka i sikanie do lozeczka/kojca byly norma, w
          koncu doigral sie, zostal eksmitowany. Kolejny kot- alergie mial na mojego M, z
          wzajemnoscia zreszta, wiec znowu banicja. Nawiasem mowiac, ostatnio go
          odwiedzalismy-zmienil gabaryty/inna kategoria wagowa/ i imie-zowie sie teraz Lord.

          Torby- nosze przerozne, rozniste. Ostatnio bagietke + klasyczna aktowke.

          Jestem kawoszem -wiec nie funkcjonuje bez espresso. Koneserka whisky i
          roznistych win. Uwielbiam wyprawy gastronomiczne do restauracji, a potem
          przetransponowac niektore rarytasy na grunt domowy...rzadko kiedy jest to wierna
          replika, czasem jedynie inspiracja.

          Ogromnie wazna jest dla mnie muzyka/taniec...

          :))
          • rawita7 Re: O tym co nas łaczy 15.10.06, 20:15
            W kwestii używek: dobra kawa, dobra herbata (im dziwniejsza, tym lepsza) i dobre
            wino (koniecznie czerwone).
            No i piwo!!! To może być już zwyklejsze ;).
            • wiolinka100 Re: O tym co nas łaczy 15.10.06, 21:04
              Kwestia używek u mnie:
              Kawa-tak, 2x dziennie
              herbata-tak, najlepiej earl grey,
              wino- i owszem, półwytrawne
              piwo- a jakże...

              Kwestia książek jest dla mnie oczywista, bardzo lubię czytać,pamiętam, że w
              dzieciństwie marzyłam o pracy w bibliotece, uwielbiałam zapach kleju, którym
              klejono plastikowe okładki :)

              To chyba wszystko...
              • ewikonka Re: O tym co nas łaczy 16.10.06, 16:14
                czytam forum od jakiegoś czasu, ale czas do Was dołączyć:)))
                Psa mam-kota nie, bo zjadłby go pies, ale lubię koty
                jest chomik, przepiękny pająk Ptasznik, który właśnie przechodzi kolejną wylinkę
                Dwóch prawie dorosłych synków
                wykształcenie niehumanistyczne ( niestety, ale tak jak Wiolinka w dzieciństwie
                marzyłam o pracy w bibliotece
                a używki...wszystkie jak najbardziej, no może z wyjątkiem czystej:)))

                • a.g.n.i Pa... pa... pająk? 16.10.06, 19:49
                  Podziwiam...Ja bym się bała:-))
                  Ale siedzi w terrarium, czy łazi po mieszkaniu? Jadowity?
                  • lune wstrzasajace 16.10.06, 20:19
                    a.g.n.i napisała:

                    > Podziwiam...Ja bym się bała:-))

                    Balabym sie strasznie :((( nawet gdy ogladam na zdjeciu - mam dreszcze ...

                    www.ptasznik.pl

                    lune




                  • senta Frakcja psow sie zglasza! 16.10.06, 20:27
                    Stan "psowatosci" jedna przepiekna pembroczka(patrz link)
                    ,w ogole mam odbicia na punkcie zwierzat(ze ja jeszcze kupuje skorzane
                    buty?????)

                    Kobieta "na zakrecie";-) ktorej radykalnie zmieniaja sie priorytety..
                    Piegowaty nadwrazliwiec potrafiacy trzymac korporacyjny interes zelazna reka.

                    Nadambitna Waga typu- wszystko albo nic.

                    Kawa-dobra(zadnych sturbucks'ow)

                    Duze torby,kosmetyki i psychologia.
                    No i perfumy!:-)))))))))))))))))))))
                    • a.g.n.i Re: Frakcja psow sie zglasza! 17.10.06, 09:22
                      Psica przepiękna:-)
                      To ja przyznam, ze z frakcji psów do frakcji kotów przeszłam stosunkowo
                      niedawno - czyli jakieś cztery lata temu i nie z własnego wyboru:-) choć nie
                      żałuję.
                      Całe życie miałam właśnie psy, kota raz jako dziecko przez pół roku (zaginął
                      nam na wakacjach, zresztą zaginął wtedy też pies, pies się rok później znalazł,
                      kot nie). Obecny pies został u mamy, juz go nie przeprowadzałam na nowe
                      mieszkanie, zwłaszcza ze chyba bardziej tęskniłby za mamą i domem w którym
                      mieszkał od urodzenia prawie, niz tęskni za mną po mojej wyprowadzce.

                      Trzymajcie mnie, bo coś za chwilę uduszę:-) NIE WŁAZI SIĘ NA KLAWIATURĘ, MAŁY
                      POTWORZE!
                      • merolik Re: Frakcja psow sie zglasza! 17.10.06, 15:39
                        a.g.n.i napisała:

                        > > Trzymajcie mnie, bo coś za chwilę uduszę:-) NIE WŁAZI SIĘ NA KLAWIATURĘ,
                        MAŁY
                        > POTWORZE!

                        Nie włazi się? O, to by się moje koty zdziwiły :)) Ich regularna trasa
                        przelotowa przebiega przez klawiaturę właśnie :)
                        • lune Re: Frakcja psow sie zglasza! 17.10.06, 17:05
                          merolik napisała:

                          > Nie włazi się? O, to by się moje koty zdziwiły :)) Ich regularna trasa
                          > przelotowa przebiega przez klawiaturę właśnie :)
                          >

                          W poprzednim mieszkaniu kot wlazil na monitor ; zwisal z niego bo jest duzy ale
                          zapieral sie o sciane i jakos trwal ;) aktualnie to niemozliwe wiec kot wlazi
                          na fotel, na ktorym siedze, lokuje sie za moimi plecami i rozpoczyna mozolne
                          wypychanie mnie z miejsca ... na prosby czy grozby slowne nie reaguje,
                          proba 'zgniecenia' - tez nie dziala ... odporna kanalia ;)))

                          'nie wlazi sie', akurat ;)))

                          lune
                          • elve Re: Frakcja psow sie zglasza! 17.10.06, 17:23
                            > Nie włazi się?

                            spytałam zaprzyjaźnionego kota, i powiedział mi:

                            "może SIĘ nie włazi, ale ja jestem KOT!"

                            ot, i wszystko jasne. ;)
                            • a.g.n.i Cicho tam;-P 17.10.06, 17:55
                              Ja tu cenne działania wychowawcze podejmuję, a tu niektórzy mi w paradę wchodzą.
                              To pewnie jakaś prowokacja.
                              Tak, nie włazi się;-P
                              Dodam jeszcze, że nie włazi się też na stół i nie wylizuje masła z maselniczki.
                              I tej wersji będziemy się trzymać:-DDD
                              • lune Re: Cicho tam;-P 17.10.06, 18:03
                                a.g.n.i napisała:


                                > Dodam jeszcze, że nie włazi się też na stół i nie wylizuje masła z
                                maselniczki.
                                > I tej wersji będziemy się trzymać:-DDD


                                Kot rozumie to w sposob nastepujacy :

                                nie wolno wlazic na stol i wylizywac masla z maselniczki w obecnosci LUDZI ;
                                gdy LUDZIE wyjda z domu - nalezy sprawdzic czy na stole nadal jest to rozkoszne
                                naczynko z pyszna zawartoscia ;)))

                                lune

                                ps. trzymam kciuki :) tzw. 'ukladanie kota' moze sie zakonczyc sukcesem ...
                                czytalam w jednej ksiazce ; mnie sie nie bardzo to udalo ;)
                                • merolik Re: Cicho tam;-P 17.10.06, 20:27
                                  lune napisała:

                                  > Kot rozumie to w sposob nastepujacy :
                                  >
                                  > nie wolno wlazic na stol i wylizywac masla z maselniczki w obecnosci LUDZI ;
                                  > gdy LUDZIE wyjda z domu - nalezy sprawdzic czy na stole nadal jest to
                                  rozkoszne
                                  >
                                  > naczynko z pyszna zawartoscia ;)))
                                  >
                                  > lune
                                  >
                                  > ps. trzymam kciuki :) tzw. 'ukladanie kota' moze sie zakonczyc sukcesem ...
                                  > czytalam w jednej ksiazce ; mnie sie nie bardzo to udalo ;)

                                  Czyżby była to książka "Mój kot i ja" ? :)

                                  A co do masła i innych smakołyków - my wychodzimy z kuchni zjeść np. obiad, a
                                  koty w tym czasie rozpoczynają akcję pod kryptonimem "czyściciele". Jak niczego
                                  nie znajdą, przychodzą do nas prosić o jedzenie (nieważne, że PRZED CHWILĄ
                                  jadły :))
                                  • a.g.n.i Re: Cicho tam;-P 17.10.06, 21:00
                                    Hmmm, wychodzi na to, że do tej pory nie wiedziałam, co to znaczy mieć kota;-P
                                    albo że trafiłam na koci ideał:-)
                                    Nie ma u mnie chodzenia po stole (w dzieciństwie był stanowczo ze stołu
                                    zdejmowany), wyżerania nam z talerzy (fakt, że nie bardzo ma co wyżerać, co
                                    najwyżej wspomniane masło i czasem rybę, ale i tak nie wyżera - stoi i patrzy,
                                    czasem miauknie i wtedy odrobinkę dostaje). Testy masła robiłam, więc wiem
                                    (zostawiałam na wierzchu i specjalnie jakoś je charakterystycznie mazałam
                                    nożem) nie było nigdy śladów konsumpcji:-).
                                    Obawiam się, że teraz to się zmieni - na pewno muszę nabrać odruchu chowania
                                    masła do lodówki:-P

                                    Znów mamy koci wątek:-)))
                                    • lune Re: Cicho tam;-P 17.10.06, 21:43
                                      a.g.n.i napisała:

                                      > Znów mamy koci wątek:-)))


                                      Hmmmmmmmmmmm, teraz to juz zaczelam sie bac ze Admini sie zirytuja ...
                                      Ale te kocie tematy... to silniejsze ode mnie ;)

                                      lune
                                      • a.g.n.i Re: Cicho tam;-P 17.10.06, 22:41
                                        to ja już kładę uszy po sobie i siedzę cicho:-) Obiecuję, że ani jednego słowa
                                        na k już nie użyję (ależ zabrzmiało;-P)
                                        • merolik Re: Ale skoro wątek jest o tym, co nas łączy, 18.10.06, 08:55
                                          to myslę, że ma prawo być koci :P
                                          • a.g.n.i Re: Ale skoro wątek jest o tym, co nas łączy, 18.10.06, 09:03
                                            Tak myślisz? Hmmm;-)
                                            bo wiecie, ja przez najbliższe tygodnie to naprawdę mogę być monotematyczna...
                                            zakochałam się w tym maluchu po uszy:-)
                                            • lune agni :) 21.10.06, 15:39
                                              czy maly intruz stal sie juz malym domownikiem ?
                                              czy Hipek cierpi mocno ?

                                              pozdrawiam serdecznie, lune
                                              • a.g.n.i Hmmmm.... 21.10.06, 17:06
                                                Sama nie wiem, mam mętlik w głowie. Patrząc z zewnątrz - sielanka. Ot, własnie
                                                mała śpi na kanapie wtulona w Hipka plecy. Mruczy jak motorek, ale... no
                                                właśnie, tylko ona. Hipek spięty, obcy, nieobecny, "niewidoczny" - jakby kota
                                                nie było. Schodzi z drogi i małej i nam, chowa się po kątach, w nocy nie
                                                przychodzi do lóżka, śpi w "czujnej" pozycji, trzeba go prosić, żeby podszedł
                                                do miski (a oczywiście jak nie zje, to małe paskudztwo mu wyzera). Brany na
                                                ręce jest napięty, nie mruczy, nie tuli się. Zaczynam się bać, że kiedyś
                                                wyjdzie na szlaję i nie wróci, bo uzna, że mamy innego kota a on niepotrzebny:-(
                                                Dodam, że nikt nia niego przecież nie krzyknął, nawet jak na nią syczał etc.
                                                Wręcz przeciwnie - maluch tak szaleje, że Hipek ma moje błogosławieństwo, jakby
                                                jej z raz a porządnie kiedyś łapą przydzwonił...
                                                Bo tak, to mała OK, odkarmiamy, leczymy, zaaklimatyzowała się błyskawicznie, to
                                                zresztą taki typ, że lezie do każdego i z każdym się dobrze czuje, a wystarczy
                                                spojrzeć i już mruczy - a łobuzuje straszliwie, wszędzie już była, chyba nawet
                                                na suficie i w akwarium. Hipek zawsze był troche odludek - ale nie wobec nas,
                                                na nas był otwarty - a teraz przestał być...
                                                Jeśli tak dalej potrwa, to chyba małą oddamy mojej mamie, ech. Szkoda, bo już
                                                się przywiazałam, ale nie mogę patrzeć, jak Hipek traci do nas zaufanie:-(

                                                Ten tydzien przesądzi...
                                                • elve Re: Hmmmm.... 22.10.06, 02:31
                                                  Hm :) przerabiałam to w wersji z dziećmi ;)
                                                  dotrą się :)
                                                  • a.g.n.i Re: Hmmmm.... 22.10.06, 09:05
                                                    Obawiam się, że się nie dotrą. Dziś miałam nasikane w pokoju, w starym miejscu
                                                    Hipkowego sikania sprzed kastracji:-( krzesło przy biurku i zasłona.
                                                    Nie wiem które, ale podejrzewam, że to jego wyraz buntu...
                                                    Ech, moja mama chętnie malą weźmie, ale szkoda...
                                                  • lune Re: Hmmmm.... 22.10.06, 09:12
                                                    a.g.n.i napisała:

                                                    > podejrzewam, że to jego wyraz buntu...

                                                    Agni, a moze pogadasz jeszcze z jakims 'zwierzecym doktorem' ???
                                                    To jasne ze Hipek wam 'mowi' ze jest zly na sytuacje ... Ale moze
                                                    warto 'przetrzymac' ?

                                                    lune

                                                    ps. szkoda ze nie mozna zapytac pani Doroty Suminskiej :(((
                                                  • a.g.n.i Re: Hmmmm.... 22.10.06, 09:18
                                                    pogadam, jutro idziemy małą zaszczepić. A na razie poustawiam w tym miejscu
                                                    miseczki z jedzeniem, kiedyś doraźnie pomogło...
                                                  • lune agni, daj im wiecej czasu :) 22.10.06, 09:06
                                                    dobrym znakiem jest to ze Hipek 'pozwala' malutkiej byc blisko siebie ; sama
                                                    wiesz jakie koty sa 'niedotykalskie' i jak radykalnie potrafia to komunikowac ;
                                                    a on jednak 'znosi' jej przytulenie sie ...Moze czuje sie jak facet
                                                    ktoremu 'znienacka' powierzono opieke nad dzieckiem ? jeszcze nie ma w nim
                                                    uczuc 'ojcowskich', irytuje go jej nadaktywnosc, wkurza go ze musi calkowicie
                                                    zmienic swoj dotychczasowy tryb zycia, plan zajec ... ale czuje sie 'jakos'
                                                    odpowiedzialny by maluchowi nie stala sie krzywda :) ?

                                                    Hipek przezywa wielki stres - to pewne, trzeba okazac mu wiele czulosci ;
                                                    reszta sie jakos pouklada ;

                                                    moje koty w ogole nie spia i nie drzemia razem ; jedynym wyjatkiem byla
                                                    przeprowadzka ; byly tak przerazone zmiana - ze w 'nowym' miejscu wlazly do
                                                    szafy i tam - wtulone w siebie siedzialy przez trzy dni ;

                                                    mysle - ze powinnas dac im wiecej czasu ; tydzien czy dwa ... to chyba za malo ;
                                                    w 'kocich sprawach' trzeba wiekszej cierpliwosci ; a wg. mojej przyjaciolki (z
                                                    duzym kocim doswiadczeniem) - z ktora sie skonsultowalam w sprawie ewent.
                                                    ucieczki Hipka w celu poszukania sobie nowego miejsca : 'koty sa zbyt
                                                    pragmatyczne by tak od razu porzucac 'dobre miejsce' z jedzonkiem, spaniem,
                                                    mozliwoscia wychodzenia 'w teren' i swietnie przeszkolonymi ludzmi :) w jej
                                                    opinii - gdyby po kolejnym miesiacu, dwoch - jednak 'nie ulozylo sie' ... i
                                                    Hipek bylby nadal wyraznie nieszczesliwy, osowialy ... wtedy mozna sie
                                                    zastanowic ;

                                                    lune
                                                  • merolik Re: agni, daj im wiecej czasu :) 22.10.06, 17:05
                                                    Mam nadzieję, że Hipek w koncu "ochłonie" i pogodzi się ze zmianami w swoim
                                                    kocim życiu, może nawet doceni nową towarzyszkę.
                                                    Jednak, jak napisała Lune, na pewno trzeba czasu i cierpliwości.

                                                    _____________________
                                                    ...waiting for the sun...
                  • ewikonka Re: Pa... pa... pająk? 18.10.06, 21:33
                    Pają ma prześłiczne terrarium:))), na początku się bałam, ale jakoś się
                    przyzwyczaiłam, nie małam wyjścia, chłopcy postawili mnie przed faktem dokonanym
    • rene.p Re: O tym co nas laczy :) 17.10.06, 09:34
      Co do wątku zwierzęcego: z wczesnego dzieciństwa pamiętam kotkę, która
      mieszkała z nami, ale tylko wtedy, gdy akurat zostawała matką :) Do dzisiaj mam
      przed oczami, jak wnosiła przez otwarte okno do domu swoje maluszki. No i
      niestety ten brak przywiązania do domu źle się dla niej skończył :( Potem w
      domu mieszkały psy. W sumie cztery. Po mojej przeprowadzce po ślubie, ostatni z
      nich został w domu z rodzicami. W tej chwili zwierzyńca brak, nie licząc kotów
      sąsiadów, które przemykają od czasu do czasu przez nasz ogródek. A w pracy mam
      rybkę :)
    • hispana Re: O tym co nas laczy :) 20.10.06, 11:39
      1. kot byl - ale zostalam osierocona
      2. fanka kawy i herbaty
      3. duze torby w ilosci ok. 20
      4. filolog co prawda nie z wyksztalcenia tylko ekonomista, ale 4 jezykami sie
      wlada mocniej lub slabiej
      5. uzalezniona od kupowania perfum, butow i bielizny
    • elf.woman przepraszam, a czy ktoś... 21.10.06, 10:03
      ... wspomniał o tatuażach?
      ;)
      • wiolinka100 Re: przepraszam, a czy ktoś... 21.10.06, 10:54
        elf.woman napisała:

        > ... wspomniał o tatuażach?
        > ;)

        A masz? :)

        • elf.woman owszem i... 21.10.06, 14:32
          ... zapewniam, że nie tylko ja :)
          • wiolinka100 Re: owszem i... 21.10.06, 16:11
            elf.woman napisała:

            > ... zapewniam, że nie tylko ja :)
            >
            > No to się przyznam, ja też mam :)
            • elf.woman Re: owszem i... 21.10.06, 17:34
              reszta wystąp!
              • hispana Re: owszem i... 21.10.06, 18:07
                i ja tez mam...
              • a.g.n.i Re: owszem i... 21.10.06, 20:59
                elf.woman napisała:

                > reszta wystąp!
                >
                Ja sympatyzuję, wiem nawet, co chciałabym mieć i gdzie, ale... tchórz ze mnie:-)
              • izolden Re: owszem i... 30.10.06, 19:02
                elf.woman napisała:

                > reszta wystąp!
                >
                Dopiero zauważyłam wątek o tatuażach. Przyznaję się, też mam jeden:)
          • balbina_alexandra Ja posiadam. 22.10.06, 11:34
            Nawet dwie sztuki, trzecią mam w planach od wieków, miejsce i reszta już
            wybrana, tylko jakoś ciągle nie mogę się wybrać do salonu, przeszkody piętrzą
            się straszliwie. Uwielbiam tatuaże - te piękne, artystyczne. Moje nie były
            szczenięcą zachcianką, robiłam już będąc dość dużą dziewczynką. Są trwałe,
            piękne, nie żałuję, nigd nie usunę. Do każdego dorabiałam sobie dużą życiową
            ideologię. Tatuaż numer dwa zrobiłam tuż po rozastaniu z narzeczonym, który z
            założenia był przeciwny tatuażom na kobiecym brzuchu :) postanowiłam sobie
            wtedy, że będę zawsze robić to na co sama mam w głębi duszy ochotę i innym wara...

            Poza tym ja też się zgłaszam do psiej frakcji! Koty kocham, ale posiadam od
            niedawna, zawsze w domu były psy. Ciągle jak pomyślę o mojej Bubie, która
            odeszła blisko rok temu, nie mogę pohamować łez [']
            Chęć posiadania psa jest we mnie bardzo bardzo silna, tylko to dopiero wtedy jak
            ilość pracy wykonywanej w domu będzie przewyższać tę wykonywaną poza... ciągle
            za malo jestem w domu, za późno wracam...
    • agmusz O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 23.10.06, 10:02
      Super wątek:)
      - duże torby jak najbardziej
      - tatuaży brak, chociaż bardzo mi sie podobają:)
      - alkohol jak najbardziej- piwko imbirowe Gingers i wino czerwone wytrawne
      - papierosy podejrzewam, że tez:(
      - kawa- niezbędnik dnia obecnie Espresso Nescafe na topie.
      - książki, ksiązki to jest to:)
      Koty na razie nie. I teraz taka mała prośba o poradę do kocich mam.
      Dziewczyny, czy myślicie, że ma to sens wziąć kota juz odchowanego?
      Popatrzyłam na link Kiku San i tak pomyslałam, że wzięłabym kotkę z takiej
      fundacji. Mam córkę 3- letnią i boję się, że taka kotka może mieć swoje nawyki,
      nie lubić dzieci. Może lepiej jednak wziąć malutką kotkę?
      Poradzcie proszę, bo w kwestii kotów jestem laik. Zawsze miałam psa. Czy taki
      kot powinien mieć swoje legowisko jak pies?
      Z góry dziękuję.
      • vanilia72 Re: O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 23.10.06, 10:12
        no to ja sie dopisze wreszcie :)
        uwielbiam duże torby, mam
        mialam psa, kota miec nie moge - alergia :(
        nie pale już :)
        kawa tak, nawet 2-3 w ciagu dnia, ale koniecznie z mlekim
        no i piwo imbirowe Gingers tak tak tak :))))
        • agmusz Re: O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 23.10.06, 10:16
          Ewa, mleko do kawy obowiązkowo:)
      • lune Re: O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 23.10.06, 11:58
        agmusz napisała:

        > I teraz taka mała prośba o poradę do kocich mam.
        > Dziewczyny, czy myślicie, że ma to sens wziąć kota juz odchowanego?
        > Popatrzyłam na link Kiku San i tak pomyslałam, że wzięłabym kotkę z takiej
        > fundacji. Mam córkę 3- letnią i boję się, że taka kotka może mieć swoje
        nawyki,
        >
        > nie lubić dzieci. Może lepiej jednak wziąć malutką kotkę?


        ........... Kot dorosly oczywiscie moze miec 'swoje nawyki' ale niekoniecznie
        jakies zle :) Dobra strona jest to, ze nie musisz przechodzic przez piekielko
        uczenia malca korzystania z kuwety, nie musisz znosic szalenstw malucha po
        calym domu itd.
        Mialam do czynienia i z doroslym kotem ktory dosyc dlugo przyzwyczajal sie do
        nowego domu i z malcem - ktory mial swoj 'szalony czas' :)

        Kot dorosly bedzie raczej zwiewal i chowal sie przed twoja coreczka :) Jesli
        bedzie chciala go 'dopasc' i poglaskac - moze prychac i syczec ... ale nie
        wynika to z agresji kota - a raczej z obawy przed 'malym czlowiekiem' i jego,
        nieznanymi przeciez kotu, intencjami. Prychanie i syczenie - to pokaz 'sily' i
        komunikat 'odczep sie ode mnie' ;))) Jesli twoje dziecko zrozumie ze kot nie
        jest 'zabaweczka' i gdy prycha i syczy - nie nalezy go glaskac - nie dojdzie do
        podrapan :) (z maluchem kocim moze byc gorzej ... w zabawach 'drapanie' nastapi
        niechybnie :)) Z czasem stosunki ludzko-kocie poukladaja sie ; potrzebna jest
        spora cierpliwosc ;

        kot wysyla sygnaly o swoim nastroju - czytelne dla kota ; my - ludzie musimy
        uwaznie obserwowac by je dostrzec ... oczy, uklad uszu, pozycja wibrysow, cala
        sylwetka... najlepiej byloby zerknac do ksiazki - tam na podstawie ilustracji
        fachowcy wyjasniaja ; wtedy unikniemy tzw. sytuacji trudnych ; nigdy tak nie
        jest by kot 'atakowal' bez ostrzezenia ; kazde kocie zachowanie to komunikat -
        trzeba tylko nauczyc sie je rozumiec - a to przychodzi z czasem :)


        co do legowiska : kot potrzebuje takiego miejsca do spania ; najlepiej gdy
        miesci sie ono wyzej, nie na podlodze ; kot lubi 'patrzec na swiat' z
        wysokosci :) kot potrzebuje tez przynajmniej jednego miejsca (innego niz
        legowisko) do dziennej drzemki ; jesli pozwolilabys kotu swobodnie wybrac np.
        kat kanapy czy jakis fotel - to OK ; jesli nie bardzo tolerujesz fakt ze zwierz
        wylegiwal sie bedzie na 'ludzkich' miejscach - mozesz przeznaczyc do tego jakas
        szafke czy polke - z kawalkiem miekkiego kocyka czy starego szala ;

        kuweta powinna byc troszke 'schowana' ; kot nie lubi zalatwiac czynnosci
        fizjologicznych 'na widoku' ...

        potrzebne jest tzw. 'drapadlo' ; sprzedaja takowe w sklepach dla zwierzakow ;
        ja poradzilam sobie mocujac do sciany gruba sznurkowa wycieraczke (wyczytalam
        ze kot chetnie to robi w pozycji pionowej - dlatego umiescilam 'kocie drapadlo'
        na scianie); kot lubi scierac pazury - wiec jesli nie bedzie 'drapadla' -
        zabierze sie za meble (wyscielane najchetniej) ; ale drapadlo moze byc
        tez 'lezace' :)

        Agmusz :)
        wazne jest bys wiedziala czy chcesz miec kotke czy kota ; kot wymaga kastracji
        (dorosly osobnik byc moze juz przeszedl ten zabieg) - w przeciwnym wypadku
        bedziesz znosic piekielne wonie bo kot ostrzykuje sciany (zaznaczajac teren);
        kastracja to koniecznosc ; kotka - to decyzja o ewent. sterylizacji (w
        zaleznosci czy bedzie swobodnie wylazic na zewnatrz czy nie) - jesli nie bedzie
        sterylizowana - nastaw sie na jej cykliczna ruje ;

        mam nadzieje ze cie nie wystraszylam :) to tylko tak 'skomplikowanie' wyglada ;
        w gruncie rzeczy wcale takie nie jest ; kot to cudowny domownik - trzeba
        tylko 'przejsc' albo przez proces wychowywania malca - albo przez
        okres 'wzajemnego poznawania sie' w przypadku doroslego kota ;

        pozdrawiam cie serdecznie i doradzam zakup ksiazki :)

        lune


        • merolik Re: O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 23.10.06, 15:28
          Lune napisała wszystko, co najważniejsze :)) A czy mozliwe jest, byś razem z
          córeczką najpierw poznała kota, którego zamierzasz wziąć? Mysle, że to bardzo
          ułatwi sprawę :))
          • a.g.n.i Re: O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 23.10.06, 22:21
            Niestety, nie mam doświadczeń z braniem dorosłego kota. Poprzedni do mnie
            trafił jako maluch i obecnie znów mam malucha. Ale myślę, że dasz radę. Dorosłe
            są przynajmnie rozsądne. Maluchy są kochane, ale... czy ktoś spacyfikuje tego
            POTWORA!!!! Czuję się jakbym miała w domu 10 kotów a każdego z co najmniej
            osmioma łapami;-P
            • regina22 Re: O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 23.10.06, 22:53
              filolog-----tak :))
              duze torby- wylacznie :)
              kot--
              • mrouh Re: O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 24.10.06, 15:22
                Ja wzięłam kocinę ze schroniska, jak miała około roku. To był anioł, nie kot!
                Kuwatę znała, z czasem ciut się rozbestwiła przy jedzeniu, ale właściwie było
                ok. Nie skakała po meblach, prawie nie drapała, spała w swoich ulubionych
                miejscach, na stół nie właziła. Nie przeszkadzała zanadto, na rękach nie trzeba
                jej było nosić. Przychodziła na głaskanie, zazwyczaj siadywała blisko nas ale
                rzadko na kolanach. Jedyne, co bym polecała, to żeby jakiś niezależny weterynarz
                obejrzał kota... no i warto zapytać ludzi ze schroniska, jakie dany kot ma
                zwyczaje. Moja była wyuczona, cicha, dyskretna, ale nie dzika. I to, że była już
                nie maleńka kotką nie czyniła jej wcale ano mniej pojętną ani mniej słodką:-)
        • agmusz Re: O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 25.10.06, 12:16
          Pięknie Wam dziękuję kocie mamy:) Książkę zakupię.
          Wiem na pewno, że chcę kotkę. Poza tym nie mam ambicji posiadania rasowego
          kota, chciałabym wziąć ze schroniska lub jakies fundacji, ew. od kogoś.
          Przekonałyście mnie, że dorosłego kota nie ma co się obawiać i na takiego chyba
          się zdecyduję.
          Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję. Kochane jesteście.
          • lune Re: O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 25.10.06, 17:58
            agmusz napisała:

            > Poza tym nie mam ambicji posiadania rasowego
            > kota, chciałabym wziąć ze schroniska lub jakies fundacji, ew. od kogoś.
            > Przekonałyście mnie, że dorosłego kota nie ma co się obawiać i na takiego
            chyba
            >
            > się zdecyduję.

            Wszystkie koty sa piekne. Osobiscie nie zdarzylo mi sie spotkac kociego
            brzydala. Owszem, widzialam koty zabiedzone, glodne, chore. One potrzebowaly
            opieki, milosci - gdy ja dostawaly - pieknialy w szybkim tempie :)

            Zrobisz piekna rzecz. Porzucona, bezdomna kota - dostanie szanse na dobre
            zycie. Mam nadzieje ze szybko wyjdzie ze stresu 'ochronkowego' - i bedzie wam
            razem dobrze :)

            sciskam serdecznie, lune

            ps. a propos rasowych kotow : moj kolega, specjalista w pewnej dziedzinie,
            przegladajac kocie portrety w albumie - zareagowal dosc specyficznie na kota-
            reksa ; powiedzial 'o, jaki bidny kot, po zatruciu talem chyba ?' ;))))
            • pucipuci Re: O tym co nas laczy 28.10.06, 22:29
              W sumie, jeszcze nigdy się na forum nie przedstawiałam, choć czytam i czasem
              coś tam za-działam. Tak więc:
              *koty dwa; jeden typowy dachowiec, znaleziuch, drugi mieszaniec; obie
              dziewczynki, acz nieprodukcyjne:) Mysza i Bździągwa - grubasek i chudzielec;
              *ostatnio weszłam w posiadanie naprawdę duużej i mocnej torby:)
              *wykształcenie - to w trakcie - "ologiczne", nawet podwójnie, jedno w
              perspektywie szybszego ukończenia: mocno humanistyczne, drugie, mniej;
              *kawa - litrami, ale tylko z ekspresu, inna - w desperacji; herbata, owszem,
              czasem; alkohol - nie zaprzeczę, że lubię.
              *podróże - uwielbiam; ostatnie pół roku spędziłam na Litwie.
              • pucipuci Re: O tym co nas laczy 28.10.06, 22:32
                dojrzałam wątek o tatuażach:)
                nie mam, ale sympatyzuję - jesli za formę tatuażu uzna się malowanie ciała
                henną i indygo. Jeśli tak, to miewam:)
              • lune Mysza i Bzdziagwa :) 29.10.06, 09:03
                a jak tam relacje wzajemne ?
                lubia sie ?
                spia razem wtulone w siebie ?

                moje diablice sa razem od lat - i ciagle trwa walka o dominacje :( ostre
                momenty z wrzaskami i wyrywaniem sobie klakow ... a potem cisza i
                dumne 'poprawianie' urody w dwoch przeciwleglych katach pokoju ; ostatnio
                starsza osmielila sie zajac kat kanapy do tej pory anektowany przez mlodsza ;
                trwaja cykliczne podchody - ale starsza nie daje sie wygryzc :) i to mnie
                bardzo cieszy bo serce mi krwawilo gdy przez wiele miesiecy mlodsza pozbawiala
                ja skutecznie przywileju spania GDZIEKOLWIEK (zaczepianie lapa, przeganianie
                itd.) ; staralam sie 'poprawiac' jej pozycje - ale nie bardzo to wychodzilo ;
                i oto - prawie poltora roku po przeprowadzce - starsza sie zbuntowala :)))
                wlasnie spi smacznie (albo udaje ;))) w 'swoim' kanapowym kaciku a mlodsza
                kwiczac zalosnie lazi tam i siam - po przegranej probie 'pogonienia kota' ;

                refleksje kociego 'wspollokatora' w niedzielny poranek ;)

                lune

                • pucipuci Re: Mysza i Bzdziagwa :) 29.10.06, 13:18
                  Widzę, że u mnie kocio-sielsko-anielsko, prawie. Bździągwa nastała pierwsza,
                  Mysza po ponad roku. Na początku niezbyt się lubiły, Bździągwa łaziła krok w
                  krok za małą wtedy Myszą i syczała. Na dodatek poobrażała się na wszystkich. Z
                  czasem jakoś pogodziła się ze swoją sytuacją i zaczęła matkować Myszy. Myła ją,
                  spały razem, czasem jak Myszka chciała się wyrwać, dostawała od Bździągwy po
                  pyszczku i ta dalej ją lizała. Teraz - a minęło już ho, ho, z ładnych kilka
                  lat, od kiedy są u nas - czasem śpią razem, wtulone, ale nie za często, czasem
                  się tłuką - ale to raczej dla zabawy, generalnie chyba się lubią. Jak Bździągwa
                  zaginęła na działce i nie było jej ze dwa dni, Mysza chodziła markotna,
                  popłakiwała i chyba szukała swojej towarzyszki.
                  A największym przysmakiem kotów - w szczególności grubej Myszy - jest
                  śledziona. Jak przychodzi dzień śledzionowy i tata (bo to jego funkcja) kieruje
                  się ku lodówce w celu wyjęcia i pokrojenia, nastaje wielki lament, koty pędzą
                  do kuchni na hurraa, omal się nie zabijając po drodze:))
                  • lune Re: Mysza i Bzdziagwa :) 29.10.06, 14:14
                    moje koty maja odmienne gusta kulinarne :)

                    gruba laciata (mlodsza) lubi surowe rybki, miesko ; starsza preferuje gotowana
                    rybke (mieska w ogole) ; w zwiazku z tym - by nie oszalec - daje im na zmiane
                    puszki, tunczyka, suche jedzonko i od czasu do czasu gotowana rybe ... a gdy
                    cos przyrzadzam dla siebie lub gosci - malej dostaja sie surowe 'obrzynki' ;
                    furkoce ze szczescia ;)

                    nie wiem czy moje sie lubia - bo tulily sie do siebie tylko raz - podczas
                    przeprowadzki (czyli w stanie najwyzszego zagrozenia) ; nigdy przedtem i nigdy
                    potem :(

                    acha - gdy mlodsza zleciala z dachu (po mokrym sniegu) i przez wiele godzin
                    szukalam jej, nawolywalam (poplakujac ze zdenerwowania) - gdy wreszcie
                    odnalazlam zgube (przerazona siedziala pod sterta desek na terenie sasiedniej
                    posesji)i przynioslam biedule do domu ... jedyne co zrobila starsza - to
                    syczenie i prychanie ... jak wkurzony rodzic co to zamiast ucieszyc sie
                    ze 'dziecko' jest cale i zdrowe - robi mu lansko by na cale zycie
                    zapamietalo ... nu nu nu !!!

                    podsumowujac : starsza mlodszej nigdy nie matkowala, zawsze traktowala ja jak
                    zlo konieczne, a gdy mala dorosla (do rozmiarow borsuka)- 'odwdziecza sie'
                    starszej aroganckimi pyskowkami ;)))

                    wiesz co ... a moze one z nudow tak robia ??? w koncu musza sobie wymyslic
                    jakas rozrywke ;)))

                    lune

                    • balbina_alexandra Re: Mysza i Bzdziagwa :) 29.10.06, 19:20
                      Ja mam własnie kota, którego Twój znajomy tak malowniczo okreslił - no jest
                      właśnie taki szczurkowato-alienowaty, ten mój Reksio - Malinka, choć mlodsza o
                      całe trzy miesiące jest od niego większa. Ale nie było moim celem mieć egzotyka
                      w domu, Reks też jest kotem po pewnych przejściach (był pierwotnie kupiony przez
                      troche nieodpowiedzialnych ludzi). Ja planowałam wziąć kota ze schroniska, i to
                      takiego już dorosłego właśnie, bo strasznie przeokropnie szkoda mi zwierzaków ze
                      schroniska. Poza tym bezsprzecznie, taki zwierz ma już ukształtowany charakter,
                      i najczęściej jest okrutnie wdzięczny człowiekowi za wyrwanie z piekiełka
                      (przynajmniej zwierzęta moich znajomych - nastała moda na branie psiaków i kotów
                      ze schroniska, mają moje koleżanki, ma szefowa). Ja mam kotkę ze schroniska, ale
                      wzięta jako maluch, Reks trafił do mnie jako 4.5 miesięcy szczylek, więc w sumie
                      same młodziaki :) Agmusz na Twoim miejscu zajrzałabym na miau.pl, na kociarnię,
                      z tamtejszej adopcji pochodzi moja Malinka, na forum działa masa aktywnych
                      kociarzy, na pewno jest ktoś z Twoich okolic kto poleci Ci jakiegoś fajnego i
                      charakterologicznie pasującego kotka :)
                      Zanim w moim domu pojawiły się koty, zawsze miałam psy i koty moje obaliły mi
                      wszystkie moje kocie streotypy i wyobrażenia, chciałam koniecznie mieć kotkę, bo
                      wydawało mi się że musi być przymilna i słodka :) A moja Malinka jest diabłem
                      wcielonym, który przymilny w bardzo natarczywy sposób staje się o 5 nad ranem :)
                      za to Reksio jest największym pieszczochem jakiego znam, dziko przywiązanym do
                      mnie, moim oczkiem w głowie :)

                      Co do książek, to b. lubię "Szczęśliwego kota" dr Sumińskiej, ale ja w ogole za
                      nią przepadam, uwielbiam jej słuchać!
                      • lune :)) 29.10.06, 22:34
                        cos w tym jest - zapachy i koty ... duzo ich w forumowym swiecie :)

                        a Suminska to cudowny czlowiek :)


                        lune
    • ta Re: O tym co nas laczy :) 30.10.06, 13:15
      Wyłącznie duże torby
      kot w planie - brytyjczyk,
      stan po pożegnaniu psa :(
      humanista, ale nie filolog
      "wrażliwiec"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka