mogra1 Re: O tym co nas laczy :) 14.10.06, 16:44 Uwielbiam koty .... :) ale mąż się nie zgadza :(:(:( Odpowiedz Link
a.g.n.i Errata - liczba kotów:-) 15.10.06, 18:12 Aktualny stan kotności - dwie sztuki Jeśli admini pozwolą, to zdam potem relację z niespodziewanego dokocenia:-) Na razie jestem w szoku i doglądam malucha:-) Ale się porobiło:-) Odpowiedz Link
a.g.n.i Padam na nos:-) 15.10.06, 21:04 Wycieczki do lasu nam się zachciało. Na pożyczonym skuterze, bo nasz ciągle w naprawie. No i mamy... Wyleciało toto z wrzaskiem z lasu i niczym w jakiejś podrzędnej telenoweli rzuciło się nam w ramiona. Ot i cała historia. Nie odstąpiło na pół kroku. Co bylo robic? Zabraliśmy. Jechało w torbie. Widział ktoś kiedyś skuter jadący na sygnale? Dobrze, że nas nie aresztowali. No i ja mam takie szczęście do takich nieszczęść chodzących. Poprzedni kot też z lasu. Zaczynam miec poważne podejrzenia, że koty biorą się z lasu:-) No śliczne toto, śliczne. Dziewczynka. Trzykolorowa. Na razie ostrożnie podkarmiamy, spi w łazience, jutro do weterynarza... Odpowiedz Link
merolik Re: Padam na nos:-) 15.10.06, 21:21 Agni, to cudowne!! No tak, to kot wybiera sobie właściciela :)) Nasza kotka tez z lasu, tez wybrała sobie M. na przyszłego właściciela/przyjaciela ;) A jak odniósł sie do nowego lokatora kot - rezydent? :) Odpowiedz Link
mika_1 Re: Padam na nos:-) 15.10.06, 22:55 To ja się dopiszę, w celu poprawienia statystyki;) Koty kocham, ale nie mam - mąż ma alergię:( Zawód wyuczony i wykonywany - typowo biznesowy - manager. Dzieci brak. Kocham kawę, szczególnie z cynamonem i odrobiną bitej śmietany. Torby im większe, tym lepsze. No i tu odstaję - nie lubię alkoholu. Żadnego. Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Padam na nos:-) 15.10.06, 22:57 obwąchali się, po czym Hipek wycofał się rakiem z łazienki (na razie małą tam ulokowaliśmy, już sobie znalazła moją sukienkę, którą, hmmm, rzuciłam po zdjęciu z siebie no i na niej śpi). Hipek osowiały siedział pod kanapą, więc go próbowałam słownie dowartościowywać (że i tak on jest najważniejszy, a takie smarkate się przyczepiło i tyle;-P). Po godzinie poszedł do miski, potem dał się głaskać i wyszedł na szlaję - puściłam, bo nie chcę, żeby czuł, że coś jest inaczej niż zwykle. Właśnie wrócił i domaga się głaskania... no ale mała ciągle odizolowana, dopiero po wizycie u weta ją puścimy na całe mieszkanie, bo na razie nie chcę, żeby mu się dobrała do miski - jedzenie wydzielam po łyżeczce co godzinę, bo nie wiem, kiedy ostatnio normalnie jadła. Ufff... nie miała baba kłopotu:-) Zobaczymy, na razie mała jest spokojna, śpi na mojej sukience, chyba nie będzie jakichś chorobowych sensacji. Ale zapchlona nieźle, wrrr, pewnie te pchły zaraz na mnie przejdą:-( No dobra, już kończę:-) znów o kotach. No ale to niespodziewane wydarzenie dziś:-))) Odpowiedz Link
merolik Re: Padam na nos:-) 16.10.06, 06:46 Piękne, Agni :))) Przypominają mi się dawne czasy ;) Powodzenia!!! Powiedz Hipkowi, że "dwójeczka to liczba boża" ;) Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Padam na nos:-) 16.10.06, 08:05 Ratunku, ja już zapomniałam, jak to jest mieć malucha:-)))) Trzy razy w nocy wstawałam tulić i dać jeść:-P bo płakało rozdzierająco w tej łazience. Teraz na chwilę puściliśmy, to niestety Hipek na nią syczał. No i kiedy ten mały zas...aniec się nauczy, do czego sluży kuweta, wrrr. Hipek wiedział od razu... Odpowiedz Link
lune kot rezydent i maly intruz :) 16.10.06, 18:27 a.g.n.i napisała: > Teraz na chwilę puściliśmy, to niestety Hipek na nią syczał. > No i kiedy ten mały zas...aniec się nauczy, do czego sluży kuweta, wrrr. Hipek > wiedział od razu... U mnie sytuacja byla podobna, tzn. zadomowionej kotce wprowadzono 'znienacka' mala paskude ;) Starsza nie tylko syczala ale wyla rozdzierajaco (byla w tym i wscieklosc i rozpacz); robilam wszystko zeby nie czula sie odrzucona, niemniej - maly bak robil wokol siebie sporo zamieszania i chcac nie chcac 'zabieral' czas ... Madrzy ludzie doradzaja umieszczenie przybysza w osobnym miejscu - z wlasna kuweta i miseczka ; jednak po krotkim 'oswojeniu z sytuacja' ze ... cos sie zmienilo w domu - trzeba doprowadzic do kociego spotkania ; Hipek JUZ sie i tak na was obrazil za to co mu zrobiliscie ; bedzie przezywal to ze musi podzielic sie terenem i ... tak doskonale wyszkolonymi przez siebie ludzmi ;))) Na razie malec beczy (mama !!!) a Hipek syczy (paszol won intruzie !)ale przeciez wszystko z czasem sie ulozy ; to trudny okres i dla kotow i dla wlascicieli ... trzeba jakos wytrzymac i nie oszalec :) Moja mala 'przybyszka' zalapala od razu gdy ja wlozylam do kuwetki w rozkoszny zwirek ;) ale wiem ze bywaja z tym problemy - niestety, nie pamietam porad - bo madra ksiazka na ten temat zaplatala mi sie gdzies w czasie przeprowadzki :( lune Odpowiedz Link
a.g.n.i kot rezydent i maly upierdliwiec;-P 16.10.06, 19:39 Dzięki Lune, może opanuje sytuację, a może sie wyprowadzę:-P Mały intruz jest w łazience z własną kuwetą, miską i koszykiem, w kuwecie piasek z piaskownicy - i załapała:-)tzn. jest teoretycznie, bo w tej chwili mi siedzi na kolanie. Powinna być izolowana, dopóki się nie pozbędziemy paskudztw, którymi mogłaby Hipka zarazić, no ale nie mogę trzymać kociny tydzień w ciemnej łazience, stąd jak jestem w domu to pozwalam jej mieszkanie poznawać. Hipek syczy, ale mam wrazenie, że już raz zerknął z zainteresowaniem, a ona się na to zaczęła wdzięczyć, hmmm:-) Jest słodka, ale auuuuu, ja już odwykłam od matkowania, snuje się pod nogami miaucząc i domagając się brania na ręce - jakby łap nie miała i to czterech;-P tylko to nosić i tulić:-) No i Balbinka miała rację - kociczki to urodzone damy. Już mam przejrzaną kosmetyczkę, ciekawe kiedy zainteresuje się toaletką z perfumami Odpowiedz Link
lune Re: kot rezydent i maly upierdliwiec;-P 16.10.06, 20:13 a.g.n.i napisała: > Hipek > syczy, ale mam wrazenie, że już raz zerknął z zainteresowaniem, a ona się na to > > zaczęła wdzięczyć, hmmm:-) Biedny Hipek ;))))))))) > Jest słodka, ale auuuuu, ja już odwykłam od matkowania, snuje się pod nogami > miaucząc i domagając się brania na ręce - jakby łap nie miała i to czterech;- P > tylko to nosić i tulić:-) Uwaga !!! moje laciane sieroctwo wygladalo jak wyplosz z chuda szyjka i uszami jak nietoperz a jeczalo wyjatkowo zalosnie z byle powodu rozdziawiajac rozowy pyszczek ... bylo tulone i noszone, a jakze ! po latach jest poteznym borsukiem ktory nadal piszczy zalosnie i domaga sie 'na raczki' ... pokwikiwanie i pojekiwanie przy tej masie ciala wyglada dosc komicznie ;)no ale stalo sie ! moja wina ... > No i Balbinka miała rację - kociczki to urodzone damy. Już mam przejrzaną > kosmetyczkę, ciekawe kiedy zainteresuje się toaletką z perfumami Wspomniany wyzej kotopodobny stwor damski w rozmiarach borsuka dama nie jest :) to knajacka przekupka z bazaru :) glosna, halasliwa i bezczelna ; starsza 'ciocia' - owszem :) jest powsciagliwa w okazywaniu uczuc, dystyngowana i szalenie elegancka w kazdym kocim gescie :) pozdrawiam i gratuluje przetrwania najgorszego ... teraz moze byc tylko lepiej :) lune Odpowiedz Link
lune stan forumowej kotnosci - proba podsumowania ;) 15.10.06, 18:35 wyliczylam ze razem z kotami 'u rodziny' - ilosc kotow forumowych przekracza znacznie liczbe 25 :))) z niektorych deklaracji wnosze iz sytuacja jest rozwojowa :))))))))) nie policzylam pieskow - ale wydaje sie ze jest ich wielokrotnie mniej ; lune Odpowiedz Link
toula Re: O tym co nas łaczy 15.10.06, 18:56 kot-Ksenia filolog-tak torby-raczej te średnich rozmiarów, obowiązkowo kilka próbek, czasem mały flakon kobieta pracująca, bezdzietna świezo parzona kawa z ekspresu- o tak dobra herbata ksiązki- taaak Odpowiedz Link
benita5 Re: O tym co nas łaczy 15.10.06, 19:19 Kobieta pracujaca, zakochana mama :) Wyksztalcenie -"ologiczne" ;) jednak nie filo. Kot byl do czasu pojawienia sie dziecka bo wtedy sfiksowal z zazdrosci i numery typu polowanie na smoczka/gryzaka i sikanie do lozeczka/kojca byly norma, w koncu doigral sie, zostal eksmitowany. Kolejny kot- alergie mial na mojego M, z wzajemnoscia zreszta, wiec znowu banicja. Nawiasem mowiac, ostatnio go odwiedzalismy-zmienil gabaryty/inna kategoria wagowa/ i imie-zowie sie teraz Lord. Torby- nosze przerozne, rozniste. Ostatnio bagietke + klasyczna aktowke. Jestem kawoszem -wiec nie funkcjonuje bez espresso. Koneserka whisky i roznistych win. Uwielbiam wyprawy gastronomiczne do restauracji, a potem przetransponowac niektore rarytasy na grunt domowy...rzadko kiedy jest to wierna replika, czasem jedynie inspiracja. Ogromnie wazna jest dla mnie muzyka/taniec... :)) Odpowiedz Link
rawita7 Re: O tym co nas łaczy 15.10.06, 20:15 W kwestii używek: dobra kawa, dobra herbata (im dziwniejsza, tym lepsza) i dobre wino (koniecznie czerwone). No i piwo!!! To może być już zwyklejsze ;). Odpowiedz Link
wiolinka100 Re: O tym co nas łaczy 15.10.06, 21:04 Kwestia używek u mnie: Kawa-tak, 2x dziennie herbata-tak, najlepiej earl grey, wino- i owszem, półwytrawne piwo- a jakże... Kwestia książek jest dla mnie oczywista, bardzo lubię czytać,pamiętam, że w dzieciństwie marzyłam o pracy w bibliotece, uwielbiałam zapach kleju, którym klejono plastikowe okładki :) To chyba wszystko... Odpowiedz Link
ewikonka Re: O tym co nas łaczy 16.10.06, 16:14 czytam forum od jakiegoś czasu, ale czas do Was dołączyć:))) Psa mam-kota nie, bo zjadłby go pies, ale lubię koty jest chomik, przepiękny pająk Ptasznik, który właśnie przechodzi kolejną wylinkę Dwóch prawie dorosłych synków wykształcenie niehumanistyczne ( niestety, ale tak jak Wiolinka w dzieciństwie marzyłam o pracy w bibliotece a używki...wszystkie jak najbardziej, no może z wyjątkiem czystej:))) Odpowiedz Link
a.g.n.i Pa... pa... pająk? 16.10.06, 19:49 Podziwiam...Ja bym się bała:-)) Ale siedzi w terrarium, czy łazi po mieszkaniu? Jadowity? Odpowiedz Link
lune wstrzasajace 16.10.06, 20:19 a.g.n.i napisała: > Podziwiam...Ja bym się bała:-)) Balabym sie strasznie :((( nawet gdy ogladam na zdjeciu - mam dreszcze ... www.ptasznik.pl lune Odpowiedz Link
senta Frakcja psow sie zglasza! 16.10.06, 20:27 Stan "psowatosci" jedna przepiekna pembroczka(patrz link) ,w ogole mam odbicia na punkcie zwierzat(ze ja jeszcze kupuje skorzane buty?????) Kobieta "na zakrecie";-) ktorej radykalnie zmieniaja sie priorytety.. Piegowaty nadwrazliwiec potrafiacy trzymac korporacyjny interes zelazna reka. Nadambitna Waga typu- wszystko albo nic. Kawa-dobra(zadnych sturbucks'ow) Duze torby,kosmetyki i psychologia. No i perfumy!:-))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Frakcja psow sie zglasza! 17.10.06, 09:22 Psica przepiękna:-) To ja przyznam, ze z frakcji psów do frakcji kotów przeszłam stosunkowo niedawno - czyli jakieś cztery lata temu i nie z własnego wyboru:-) choć nie żałuję. Całe życie miałam właśnie psy, kota raz jako dziecko przez pół roku (zaginął nam na wakacjach, zresztą zaginął wtedy też pies, pies się rok później znalazł, kot nie). Obecny pies został u mamy, juz go nie przeprowadzałam na nowe mieszkanie, zwłaszcza ze chyba bardziej tęskniłby za mamą i domem w którym mieszkał od urodzenia prawie, niz tęskni za mną po mojej wyprowadzce. Trzymajcie mnie, bo coś za chwilę uduszę:-) NIE WŁAZI SIĘ NA KLAWIATURĘ, MAŁY POTWORZE! Odpowiedz Link
merolik Re: Frakcja psow sie zglasza! 17.10.06, 15:39 a.g.n.i napisała: > > Trzymajcie mnie, bo coś za chwilę uduszę:-) NIE WŁAZI SIĘ NA KLAWIATURĘ, MAŁY > POTWORZE! Nie włazi się? O, to by się moje koty zdziwiły :)) Ich regularna trasa przelotowa przebiega przez klawiaturę właśnie :) Odpowiedz Link
lune Re: Frakcja psow sie zglasza! 17.10.06, 17:05 merolik napisała: > Nie włazi się? O, to by się moje koty zdziwiły :)) Ich regularna trasa > przelotowa przebiega przez klawiaturę właśnie :) > W poprzednim mieszkaniu kot wlazil na monitor ; zwisal z niego bo jest duzy ale zapieral sie o sciane i jakos trwal ;) aktualnie to niemozliwe wiec kot wlazi na fotel, na ktorym siedze, lokuje sie za moimi plecami i rozpoczyna mozolne wypychanie mnie z miejsca ... na prosby czy grozby slowne nie reaguje, proba 'zgniecenia' - tez nie dziala ... odporna kanalia ;))) 'nie wlazi sie', akurat ;))) lune Odpowiedz Link
elve Re: Frakcja psow sie zglasza! 17.10.06, 17:23 > Nie włazi się? spytałam zaprzyjaźnionego kota, i powiedział mi: "może SIĘ nie włazi, ale ja jestem KOT!" ot, i wszystko jasne. ;) Odpowiedz Link
a.g.n.i Cicho tam;-P 17.10.06, 17:55 Ja tu cenne działania wychowawcze podejmuję, a tu niektórzy mi w paradę wchodzą. To pewnie jakaś prowokacja. Tak, nie włazi się;-P Dodam jeszcze, że nie włazi się też na stół i nie wylizuje masła z maselniczki. I tej wersji będziemy się trzymać:-DDD Odpowiedz Link
lune Re: Cicho tam;-P 17.10.06, 18:03 a.g.n.i napisała: > Dodam jeszcze, że nie włazi się też na stół i nie wylizuje masła z maselniczki. > I tej wersji będziemy się trzymać:-DDD Kot rozumie to w sposob nastepujacy : nie wolno wlazic na stol i wylizywac masla z maselniczki w obecnosci LUDZI ; gdy LUDZIE wyjda z domu - nalezy sprawdzic czy na stole nadal jest to rozkoszne naczynko z pyszna zawartoscia ;))) lune ps. trzymam kciuki :) tzw. 'ukladanie kota' moze sie zakonczyc sukcesem ... czytalam w jednej ksiazce ; mnie sie nie bardzo to udalo ;) Odpowiedz Link
merolik Re: Cicho tam;-P 17.10.06, 20:27 lune napisała: > Kot rozumie to w sposob nastepujacy : > > nie wolno wlazic na stol i wylizywac masla z maselniczki w obecnosci LUDZI ; > gdy LUDZIE wyjda z domu - nalezy sprawdzic czy na stole nadal jest to rozkoszne > > naczynko z pyszna zawartoscia ;))) > > lune > > ps. trzymam kciuki :) tzw. 'ukladanie kota' moze sie zakonczyc sukcesem ... > czytalam w jednej ksiazce ; mnie sie nie bardzo to udalo ;) Czyżby była to książka "Mój kot i ja" ? :) A co do masła i innych smakołyków - my wychodzimy z kuchni zjeść np. obiad, a koty w tym czasie rozpoczynają akcję pod kryptonimem "czyściciele". Jak niczego nie znajdą, przychodzą do nas prosić o jedzenie (nieważne, że PRZED CHWILĄ jadły :)) Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Cicho tam;-P 17.10.06, 21:00 Hmmm, wychodzi na to, że do tej pory nie wiedziałam, co to znaczy mieć kota;-P albo że trafiłam na koci ideał:-) Nie ma u mnie chodzenia po stole (w dzieciństwie był stanowczo ze stołu zdejmowany), wyżerania nam z talerzy (fakt, że nie bardzo ma co wyżerać, co najwyżej wspomniane masło i czasem rybę, ale i tak nie wyżera - stoi i patrzy, czasem miauknie i wtedy odrobinkę dostaje). Testy masła robiłam, więc wiem (zostawiałam na wierzchu i specjalnie jakoś je charakterystycznie mazałam nożem) nie było nigdy śladów konsumpcji:-). Obawiam się, że teraz to się zmieni - na pewno muszę nabrać odruchu chowania masła do lodówki:-P Znów mamy koci wątek:-))) Odpowiedz Link
lune Re: Cicho tam;-P 17.10.06, 21:43 a.g.n.i napisała: > Znów mamy koci wątek:-))) Hmmmmmmmmmmm, teraz to juz zaczelam sie bac ze Admini sie zirytuja ... Ale te kocie tematy... to silniejsze ode mnie ;) lune Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Cicho tam;-P 17.10.06, 22:41 to ja już kładę uszy po sobie i siedzę cicho:-) Obiecuję, że ani jednego słowa na k już nie użyję (ależ zabrzmiało;-P) Odpowiedz Link
merolik Re: Ale skoro wątek jest o tym, co nas łączy, 18.10.06, 08:55 to myslę, że ma prawo być koci :P Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Ale skoro wątek jest o tym, co nas łączy, 18.10.06, 09:03 Tak myślisz? Hmmm;-) bo wiecie, ja przez najbliższe tygodnie to naprawdę mogę być monotematyczna... zakochałam się w tym maluchu po uszy:-) Odpowiedz Link
lune agni :) 21.10.06, 15:39 czy maly intruz stal sie juz malym domownikiem ? czy Hipek cierpi mocno ? pozdrawiam serdecznie, lune Odpowiedz Link
a.g.n.i Hmmmm.... 21.10.06, 17:06 Sama nie wiem, mam mętlik w głowie. Patrząc z zewnątrz - sielanka. Ot, własnie mała śpi na kanapie wtulona w Hipka plecy. Mruczy jak motorek, ale... no właśnie, tylko ona. Hipek spięty, obcy, nieobecny, "niewidoczny" - jakby kota nie było. Schodzi z drogi i małej i nam, chowa się po kątach, w nocy nie przychodzi do lóżka, śpi w "czujnej" pozycji, trzeba go prosić, żeby podszedł do miski (a oczywiście jak nie zje, to małe paskudztwo mu wyzera). Brany na ręce jest napięty, nie mruczy, nie tuli się. Zaczynam się bać, że kiedyś wyjdzie na szlaję i nie wróci, bo uzna, że mamy innego kota a on niepotrzebny:-( Dodam, że nikt nia niego przecież nie krzyknął, nawet jak na nią syczał etc. Wręcz przeciwnie - maluch tak szaleje, że Hipek ma moje błogosławieństwo, jakby jej z raz a porządnie kiedyś łapą przydzwonił... Bo tak, to mała OK, odkarmiamy, leczymy, zaaklimatyzowała się błyskawicznie, to zresztą taki typ, że lezie do każdego i z każdym się dobrze czuje, a wystarczy spojrzeć i już mruczy - a łobuzuje straszliwie, wszędzie już była, chyba nawet na suficie i w akwarium. Hipek zawsze był troche odludek - ale nie wobec nas, na nas był otwarty - a teraz przestał być... Jeśli tak dalej potrwa, to chyba małą oddamy mojej mamie, ech. Szkoda, bo już się przywiazałam, ale nie mogę patrzeć, jak Hipek traci do nas zaufanie:-( Ten tydzien przesądzi... Odpowiedz Link
elve Re: Hmmmm.... 22.10.06, 02:31 Hm :) przerabiałam to w wersji z dziećmi ;) dotrą się :) Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Hmmmm.... 22.10.06, 09:05 Obawiam się, że się nie dotrą. Dziś miałam nasikane w pokoju, w starym miejscu Hipkowego sikania sprzed kastracji:-( krzesło przy biurku i zasłona. Nie wiem które, ale podejrzewam, że to jego wyraz buntu... Ech, moja mama chętnie malą weźmie, ale szkoda... Odpowiedz Link
lune Re: Hmmmm.... 22.10.06, 09:12 a.g.n.i napisała: > podejrzewam, że to jego wyraz buntu... Agni, a moze pogadasz jeszcze z jakims 'zwierzecym doktorem' ??? To jasne ze Hipek wam 'mowi' ze jest zly na sytuacje ... Ale moze warto 'przetrzymac' ? lune ps. szkoda ze nie mozna zapytac pani Doroty Suminskiej :((( Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Hmmmm.... 22.10.06, 09:18 pogadam, jutro idziemy małą zaszczepić. A na razie poustawiam w tym miejscu miseczki z jedzeniem, kiedyś doraźnie pomogło... Odpowiedz Link
lune agni, daj im wiecej czasu :) 22.10.06, 09:06 dobrym znakiem jest to ze Hipek 'pozwala' malutkiej byc blisko siebie ; sama wiesz jakie koty sa 'niedotykalskie' i jak radykalnie potrafia to komunikowac ; a on jednak 'znosi' jej przytulenie sie ...Moze czuje sie jak facet ktoremu 'znienacka' powierzono opieke nad dzieckiem ? jeszcze nie ma w nim uczuc 'ojcowskich', irytuje go jej nadaktywnosc, wkurza go ze musi calkowicie zmienic swoj dotychczasowy tryb zycia, plan zajec ... ale czuje sie 'jakos' odpowiedzialny by maluchowi nie stala sie krzywda :) ? Hipek przezywa wielki stres - to pewne, trzeba okazac mu wiele czulosci ; reszta sie jakos pouklada ; moje koty w ogole nie spia i nie drzemia razem ; jedynym wyjatkiem byla przeprowadzka ; byly tak przerazone zmiana - ze w 'nowym' miejscu wlazly do szafy i tam - wtulone w siebie siedzialy przez trzy dni ; mysle - ze powinnas dac im wiecej czasu ; tydzien czy dwa ... to chyba za malo ; w 'kocich sprawach' trzeba wiekszej cierpliwosci ; a wg. mojej przyjaciolki (z duzym kocim doswiadczeniem) - z ktora sie skonsultowalam w sprawie ewent. ucieczki Hipka w celu poszukania sobie nowego miejsca : 'koty sa zbyt pragmatyczne by tak od razu porzucac 'dobre miejsce' z jedzonkiem, spaniem, mozliwoscia wychodzenia 'w teren' i swietnie przeszkolonymi ludzmi :) w jej opinii - gdyby po kolejnym miesiacu, dwoch - jednak 'nie ulozylo sie' ... i Hipek bylby nadal wyraznie nieszczesliwy, osowialy ... wtedy mozna sie zastanowic ; lune Odpowiedz Link
merolik Re: agni, daj im wiecej czasu :) 22.10.06, 17:05 Mam nadzieję, że Hipek w koncu "ochłonie" i pogodzi się ze zmianami w swoim kocim życiu, może nawet doceni nową towarzyszkę. Jednak, jak napisała Lune, na pewno trzeba czasu i cierpliwości. _____________________ ...waiting for the sun... Odpowiedz Link
ewikonka Re: Pa... pa... pająk? 18.10.06, 21:33 Pają ma prześłiczne terrarium:))), na początku się bałam, ale jakoś się przyzwyczaiłam, nie małam wyjścia, chłopcy postawili mnie przed faktem dokonanym Odpowiedz Link
rene.p Re: O tym co nas laczy :) 17.10.06, 09:34 Co do wątku zwierzęcego: z wczesnego dzieciństwa pamiętam kotkę, która mieszkała z nami, ale tylko wtedy, gdy akurat zostawała matką :) Do dzisiaj mam przed oczami, jak wnosiła przez otwarte okno do domu swoje maluszki. No i niestety ten brak przywiązania do domu źle się dla niej skończył :( Potem w domu mieszkały psy. W sumie cztery. Po mojej przeprowadzce po ślubie, ostatni z nich został w domu z rodzicami. W tej chwili zwierzyńca brak, nie licząc kotów sąsiadów, które przemykają od czasu do czasu przez nasz ogródek. A w pracy mam rybkę :) Odpowiedz Link
hispana Re: O tym co nas laczy :) 20.10.06, 11:39 1. kot byl - ale zostalam osierocona 2. fanka kawy i herbaty 3. duze torby w ilosci ok. 20 4. filolog co prawda nie z wyksztalcenia tylko ekonomista, ale 4 jezykami sie wlada mocniej lub slabiej 5. uzalezniona od kupowania perfum, butow i bielizny Odpowiedz Link
wiolinka100 Re: przepraszam, a czy ktoś... 21.10.06, 10:54 elf.woman napisała: > ... wspomniał o tatuażach? > ;) A masz? :) Odpowiedz Link
wiolinka100 Re: owszem i... 21.10.06, 16:11 elf.woman napisała: > ... zapewniam, że nie tylko ja :) > > No to się przyznam, ja też mam :) Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: owszem i... 21.10.06, 20:59 elf.woman napisała: > reszta wystąp! > Ja sympatyzuję, wiem nawet, co chciałabym mieć i gdzie, ale... tchórz ze mnie:-) Odpowiedz Link
izolden Re: owszem i... 30.10.06, 19:02 elf.woman napisała: > reszta wystąp! > Dopiero zauważyłam wątek o tatuażach. Przyznaję się, też mam jeden:) Odpowiedz Link
balbina_alexandra Ja posiadam. 22.10.06, 11:34 Nawet dwie sztuki, trzecią mam w planach od wieków, miejsce i reszta już wybrana, tylko jakoś ciągle nie mogę się wybrać do salonu, przeszkody piętrzą się straszliwie. Uwielbiam tatuaże - te piękne, artystyczne. Moje nie były szczenięcą zachcianką, robiłam już będąc dość dużą dziewczynką. Są trwałe, piękne, nie żałuję, nigd nie usunę. Do każdego dorabiałam sobie dużą życiową ideologię. Tatuaż numer dwa zrobiłam tuż po rozastaniu z narzeczonym, który z założenia był przeciwny tatuażom na kobiecym brzuchu :) postanowiłam sobie wtedy, że będę zawsze robić to na co sama mam w głębi duszy ochotę i innym wara... Poza tym ja też się zgłaszam do psiej frakcji! Koty kocham, ale posiadam od niedawna, zawsze w domu były psy. Ciągle jak pomyślę o mojej Bubie, która odeszła blisko rok temu, nie mogę pohamować łez ['] Chęć posiadania psa jest we mnie bardzo bardzo silna, tylko to dopiero wtedy jak ilość pracy wykonywanej w domu będzie przewyższać tę wykonywaną poza... ciągle za malo jestem w domu, za późno wracam... Odpowiedz Link
agmusz O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 23.10.06, 10:02 Super wątek:) - duże torby jak najbardziej - tatuaży brak, chociaż bardzo mi sie podobają:) - alkohol jak najbardziej- piwko imbirowe Gingers i wino czerwone wytrawne - papierosy podejrzewam, że tez:( - kawa- niezbędnik dnia obecnie Espresso Nescafe na topie. - książki, ksiązki to jest to:) Koty na razie nie. I teraz taka mała prośba o poradę do kocich mam. Dziewczyny, czy myślicie, że ma to sens wziąć kota juz odchowanego? Popatrzyłam na link Kiku San i tak pomyslałam, że wzięłabym kotkę z takiej fundacji. Mam córkę 3- letnią i boję się, że taka kotka może mieć swoje nawyki, nie lubić dzieci. Może lepiej jednak wziąć malutką kotkę? Poradzcie proszę, bo w kwestii kotów jestem laik. Zawsze miałam psa. Czy taki kot powinien mieć swoje legowisko jak pies? Z góry dziękuję. Odpowiedz Link
vanilia72 Re: O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 23.10.06, 10:12 no to ja sie dopisze wreszcie :) uwielbiam duże torby, mam mialam psa, kota miec nie moge - alergia :( nie pale już :) kawa tak, nawet 2-3 w ciagu dnia, ale koniecznie z mlekim no i piwo imbirowe Gingers tak tak tak :)))) Odpowiedz Link
agmusz Re: O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 23.10.06, 10:16 Ewa, mleko do kawy obowiązkowo:) Odpowiedz Link
lune Re: O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 23.10.06, 11:58 agmusz napisała: > I teraz taka mała prośba o poradę do kocich mam. > Dziewczyny, czy myślicie, że ma to sens wziąć kota juz odchowanego? > Popatrzyłam na link Kiku San i tak pomyslałam, że wzięłabym kotkę z takiej > fundacji. Mam córkę 3- letnią i boję się, że taka kotka może mieć swoje nawyki, > > nie lubić dzieci. Może lepiej jednak wziąć malutką kotkę? ........... Kot dorosly oczywiscie moze miec 'swoje nawyki' ale niekoniecznie jakies zle :) Dobra strona jest to, ze nie musisz przechodzic przez piekielko uczenia malca korzystania z kuwety, nie musisz znosic szalenstw malucha po calym domu itd. Mialam do czynienia i z doroslym kotem ktory dosyc dlugo przyzwyczajal sie do nowego domu i z malcem - ktory mial swoj 'szalony czas' :) Kot dorosly bedzie raczej zwiewal i chowal sie przed twoja coreczka :) Jesli bedzie chciala go 'dopasc' i poglaskac - moze prychac i syczec ... ale nie wynika to z agresji kota - a raczej z obawy przed 'malym czlowiekiem' i jego, nieznanymi przeciez kotu, intencjami. Prychanie i syczenie - to pokaz 'sily' i komunikat 'odczep sie ode mnie' ;))) Jesli twoje dziecko zrozumie ze kot nie jest 'zabaweczka' i gdy prycha i syczy - nie nalezy go glaskac - nie dojdzie do podrapan :) (z maluchem kocim moze byc gorzej ... w zabawach 'drapanie' nastapi niechybnie :)) Z czasem stosunki ludzko-kocie poukladaja sie ; potrzebna jest spora cierpliwosc ; kot wysyla sygnaly o swoim nastroju - czytelne dla kota ; my - ludzie musimy uwaznie obserwowac by je dostrzec ... oczy, uklad uszu, pozycja wibrysow, cala sylwetka... najlepiej byloby zerknac do ksiazki - tam na podstawie ilustracji fachowcy wyjasniaja ; wtedy unikniemy tzw. sytuacji trudnych ; nigdy tak nie jest by kot 'atakowal' bez ostrzezenia ; kazde kocie zachowanie to komunikat - trzeba tylko nauczyc sie je rozumiec - a to przychodzi z czasem :) co do legowiska : kot potrzebuje takiego miejsca do spania ; najlepiej gdy miesci sie ono wyzej, nie na podlodze ; kot lubi 'patrzec na swiat' z wysokosci :) kot potrzebuje tez przynajmniej jednego miejsca (innego niz legowisko) do dziennej drzemki ; jesli pozwolilabys kotu swobodnie wybrac np. kat kanapy czy jakis fotel - to OK ; jesli nie bardzo tolerujesz fakt ze zwierz wylegiwal sie bedzie na 'ludzkich' miejscach - mozesz przeznaczyc do tego jakas szafke czy polke - z kawalkiem miekkiego kocyka czy starego szala ; kuweta powinna byc troszke 'schowana' ; kot nie lubi zalatwiac czynnosci fizjologicznych 'na widoku' ... potrzebne jest tzw. 'drapadlo' ; sprzedaja takowe w sklepach dla zwierzakow ; ja poradzilam sobie mocujac do sciany gruba sznurkowa wycieraczke (wyczytalam ze kot chetnie to robi w pozycji pionowej - dlatego umiescilam 'kocie drapadlo' na scianie); kot lubi scierac pazury - wiec jesli nie bedzie 'drapadla' - zabierze sie za meble (wyscielane najchetniej) ; ale drapadlo moze byc tez 'lezace' :) Agmusz :) wazne jest bys wiedziala czy chcesz miec kotke czy kota ; kot wymaga kastracji (dorosly osobnik byc moze juz przeszedl ten zabieg) - w przeciwnym wypadku bedziesz znosic piekielne wonie bo kot ostrzykuje sciany (zaznaczajac teren); kastracja to koniecznosc ; kotka - to decyzja o ewent. sterylizacji (w zaleznosci czy bedzie swobodnie wylazic na zewnatrz czy nie) - jesli nie bedzie sterylizowana - nastaw sie na jej cykliczna ruje ; mam nadzieje ze cie nie wystraszylam :) to tylko tak 'skomplikowanie' wyglada ; w gruncie rzeczy wcale takie nie jest ; kot to cudowny domownik - trzeba tylko 'przejsc' albo przez proces wychowywania malca - albo przez okres 'wzajemnego poznawania sie' w przypadku doroslego kota ; pozdrawiam cie serdecznie i doradzam zakup ksiazki :) lune Odpowiedz Link
merolik Re: O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 23.10.06, 15:28 Lune napisała wszystko, co najważniejsze :)) A czy mozliwe jest, byś razem z córeczką najpierw poznała kota, którego zamierzasz wziąć? Mysle, że to bardzo ułatwi sprawę :)) Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 23.10.06, 22:21 Niestety, nie mam doświadczeń z braniem dorosłego kota. Poprzedni do mnie trafił jako maluch i obecnie znów mam malucha. Ale myślę, że dasz radę. Dorosłe są przynajmnie rozsądne. Maluchy są kochane, ale... czy ktoś spacyfikuje tego POTWORA!!!! Czuję się jakbym miała w domu 10 kotów a każdego z co najmniej osmioma łapami;-P Odpowiedz Link
regina22 Re: O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 23.10.06, 22:53 filolog-----tak :)) duze torby- wylacznie :) kot-- Odpowiedz Link
mrouh Re: O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 24.10.06, 15:22 Ja wzięłam kocinę ze schroniska, jak miała około roku. To był anioł, nie kot! Kuwatę znała, z czasem ciut się rozbestwiła przy jedzeniu, ale właściwie było ok. Nie skakała po meblach, prawie nie drapała, spała w swoich ulubionych miejscach, na stół nie właziła. Nie przeszkadzała zanadto, na rękach nie trzeba jej było nosić. Przychodziła na głaskanie, zazwyczaj siadywała blisko nas ale rzadko na kolanach. Jedyne, co bym polecała, to żeby jakiś niezależny weterynarz obejrzał kota... no i warto zapytać ludzi ze schroniska, jakie dany kot ma zwyczaje. Moja była wyuczona, cicha, dyskretna, ale nie dzika. I to, że była już nie maleńka kotką nie czyniła jej wcale ano mniej pojętną ani mniej słodką:-) Odpowiedz Link
agmusz Re: O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 25.10.06, 12:16 Pięknie Wam dziękuję kocie mamy:) Książkę zakupię. Wiem na pewno, że chcę kotkę. Poza tym nie mam ambicji posiadania rasowego kota, chciałabym wziąć ze schroniska lub jakies fundacji, ew. od kogoś. Przekonałyście mnie, że dorosłego kota nie ma co się obawiać i na takiego chyba się zdecyduję. Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję. Kochane jesteście. Odpowiedz Link
lune Re: O tym co nas laczy +do kocich mam prośba 25.10.06, 17:58 agmusz napisała: > Poza tym nie mam ambicji posiadania rasowego > kota, chciałabym wziąć ze schroniska lub jakies fundacji, ew. od kogoś. > Przekonałyście mnie, że dorosłego kota nie ma co się obawiać i na takiego chyba > > się zdecyduję. Wszystkie koty sa piekne. Osobiscie nie zdarzylo mi sie spotkac kociego brzydala. Owszem, widzialam koty zabiedzone, glodne, chore. One potrzebowaly opieki, milosci - gdy ja dostawaly - pieknialy w szybkim tempie :) Zrobisz piekna rzecz. Porzucona, bezdomna kota - dostanie szanse na dobre zycie. Mam nadzieje ze szybko wyjdzie ze stresu 'ochronkowego' - i bedzie wam razem dobrze :) sciskam serdecznie, lune ps. a propos rasowych kotow : moj kolega, specjalista w pewnej dziedzinie, przegladajac kocie portrety w albumie - zareagowal dosc specyficznie na kota- reksa ; powiedzial 'o, jaki bidny kot, po zatruciu talem chyba ?' ;)))) Odpowiedz Link
pucipuci Re: O tym co nas laczy 28.10.06, 22:29 W sumie, jeszcze nigdy się na forum nie przedstawiałam, choć czytam i czasem coś tam za-działam. Tak więc: *koty dwa; jeden typowy dachowiec, znaleziuch, drugi mieszaniec; obie dziewczynki, acz nieprodukcyjne:) Mysza i Bździągwa - grubasek i chudzielec; *ostatnio weszłam w posiadanie naprawdę duużej i mocnej torby:) *wykształcenie - to w trakcie - "ologiczne", nawet podwójnie, jedno w perspektywie szybszego ukończenia: mocno humanistyczne, drugie, mniej; *kawa - litrami, ale tylko z ekspresu, inna - w desperacji; herbata, owszem, czasem; alkohol - nie zaprzeczę, że lubię. *podróże - uwielbiam; ostatnie pół roku spędziłam na Litwie. Odpowiedz Link
pucipuci Re: O tym co nas laczy 28.10.06, 22:32 dojrzałam wątek o tatuażach:) nie mam, ale sympatyzuję - jesli za formę tatuażu uzna się malowanie ciała henną i indygo. Jeśli tak, to miewam:) Odpowiedz Link
lune Mysza i Bzdziagwa :) 29.10.06, 09:03 a jak tam relacje wzajemne ? lubia sie ? spia razem wtulone w siebie ? moje diablice sa razem od lat - i ciagle trwa walka o dominacje :( ostre momenty z wrzaskami i wyrywaniem sobie klakow ... a potem cisza i dumne 'poprawianie' urody w dwoch przeciwleglych katach pokoju ; ostatnio starsza osmielila sie zajac kat kanapy do tej pory anektowany przez mlodsza ; trwaja cykliczne podchody - ale starsza nie daje sie wygryzc :) i to mnie bardzo cieszy bo serce mi krwawilo gdy przez wiele miesiecy mlodsza pozbawiala ja skutecznie przywileju spania GDZIEKOLWIEK (zaczepianie lapa, przeganianie itd.) ; staralam sie 'poprawiac' jej pozycje - ale nie bardzo to wychodzilo ; i oto - prawie poltora roku po przeprowadzce - starsza sie zbuntowala :))) wlasnie spi smacznie (albo udaje ;))) w 'swoim' kanapowym kaciku a mlodsza kwiczac zalosnie lazi tam i siam - po przegranej probie 'pogonienia kota' ; refleksje kociego 'wspollokatora' w niedzielny poranek ;) lune Odpowiedz Link
pucipuci Re: Mysza i Bzdziagwa :) 29.10.06, 13:18 Widzę, że u mnie kocio-sielsko-anielsko, prawie. Bździągwa nastała pierwsza, Mysza po ponad roku. Na początku niezbyt się lubiły, Bździągwa łaziła krok w krok za małą wtedy Myszą i syczała. Na dodatek poobrażała się na wszystkich. Z czasem jakoś pogodziła się ze swoją sytuacją i zaczęła matkować Myszy. Myła ją, spały razem, czasem jak Myszka chciała się wyrwać, dostawała od Bździągwy po pyszczku i ta dalej ją lizała. Teraz - a minęło już ho, ho, z ładnych kilka lat, od kiedy są u nas - czasem śpią razem, wtulone, ale nie za często, czasem się tłuką - ale to raczej dla zabawy, generalnie chyba się lubią. Jak Bździągwa zaginęła na działce i nie było jej ze dwa dni, Mysza chodziła markotna, popłakiwała i chyba szukała swojej towarzyszki. A największym przysmakiem kotów - w szczególności grubej Myszy - jest śledziona. Jak przychodzi dzień śledzionowy i tata (bo to jego funkcja) kieruje się ku lodówce w celu wyjęcia i pokrojenia, nastaje wielki lament, koty pędzą do kuchni na hurraa, omal się nie zabijając po drodze:)) Odpowiedz Link
lune Re: Mysza i Bzdziagwa :) 29.10.06, 14:14 moje koty maja odmienne gusta kulinarne :) gruba laciata (mlodsza) lubi surowe rybki, miesko ; starsza preferuje gotowana rybke (mieska w ogole) ; w zwiazku z tym - by nie oszalec - daje im na zmiane puszki, tunczyka, suche jedzonko i od czasu do czasu gotowana rybe ... a gdy cos przyrzadzam dla siebie lub gosci - malej dostaja sie surowe 'obrzynki' ; furkoce ze szczescia ;) nie wiem czy moje sie lubia - bo tulily sie do siebie tylko raz - podczas przeprowadzki (czyli w stanie najwyzszego zagrozenia) ; nigdy przedtem i nigdy potem :( acha - gdy mlodsza zleciala z dachu (po mokrym sniegu) i przez wiele godzin szukalam jej, nawolywalam (poplakujac ze zdenerwowania) - gdy wreszcie odnalazlam zgube (przerazona siedziala pod sterta desek na terenie sasiedniej posesji)i przynioslam biedule do domu ... jedyne co zrobila starsza - to syczenie i prychanie ... jak wkurzony rodzic co to zamiast ucieszyc sie ze 'dziecko' jest cale i zdrowe - robi mu lansko by na cale zycie zapamietalo ... nu nu nu !!! podsumowujac : starsza mlodszej nigdy nie matkowala, zawsze traktowala ja jak zlo konieczne, a gdy mala dorosla (do rozmiarow borsuka)- 'odwdziecza sie' starszej aroganckimi pyskowkami ;))) wiesz co ... a moze one z nudow tak robia ??? w koncu musza sobie wymyslic jakas rozrywke ;))) lune Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: Mysza i Bzdziagwa :) 29.10.06, 19:20 Ja mam własnie kota, którego Twój znajomy tak malowniczo okreslił - no jest właśnie taki szczurkowato-alienowaty, ten mój Reksio - Malinka, choć mlodsza o całe trzy miesiące jest od niego większa. Ale nie było moim celem mieć egzotyka w domu, Reks też jest kotem po pewnych przejściach (był pierwotnie kupiony przez troche nieodpowiedzialnych ludzi). Ja planowałam wziąć kota ze schroniska, i to takiego już dorosłego właśnie, bo strasznie przeokropnie szkoda mi zwierzaków ze schroniska. Poza tym bezsprzecznie, taki zwierz ma już ukształtowany charakter, i najczęściej jest okrutnie wdzięczny człowiekowi za wyrwanie z piekiełka (przynajmniej zwierzęta moich znajomych - nastała moda na branie psiaków i kotów ze schroniska, mają moje koleżanki, ma szefowa). Ja mam kotkę ze schroniska, ale wzięta jako maluch, Reks trafił do mnie jako 4.5 miesięcy szczylek, więc w sumie same młodziaki :) Agmusz na Twoim miejscu zajrzałabym na miau.pl, na kociarnię, z tamtejszej adopcji pochodzi moja Malinka, na forum działa masa aktywnych kociarzy, na pewno jest ktoś z Twoich okolic kto poleci Ci jakiegoś fajnego i charakterologicznie pasującego kotka :) Zanim w moim domu pojawiły się koty, zawsze miałam psy i koty moje obaliły mi wszystkie moje kocie streotypy i wyobrażenia, chciałam koniecznie mieć kotkę, bo wydawało mi się że musi być przymilna i słodka :) A moja Malinka jest diabłem wcielonym, który przymilny w bardzo natarczywy sposób staje się o 5 nad ranem :) za to Reksio jest największym pieszczochem jakiego znam, dziko przywiązanym do mnie, moim oczkiem w głowie :) Co do książek, to b. lubię "Szczęśliwego kota" dr Sumińskiej, ale ja w ogole za nią przepadam, uwielbiam jej słuchać! Odpowiedz Link
lune :)) 29.10.06, 22:34 cos w tym jest - zapachy i koty ... duzo ich w forumowym swiecie :) a Suminska to cudowny czlowiek :) lune Odpowiedz Link
ta Re: O tym co nas laczy :) 30.10.06, 13:15 Wyłącznie duże torby kot w planie - brytyjczyk, stan po pożegnaniu psa :( humanista, ale nie filolog "wrażliwiec" Odpowiedz Link