Dodaj do ulubionych

Trudny początek

02.04.08, 12:55
Ciekawi mnie czy macie takie perumy,wody toaletowe w których początek jest trudny,czyli nie podoba się,drażni.I kiedy juz pierwsze nuty przebrzmią,zapach się rozwinie to wtedy przychodzi mysl że warto czekać,bo zapach jest przepiękny.Ja mam tak m.in.z Moschino Woman(gold)Rano przed godz 7 zażyłam i dopiero około 11 pojawiły się nuty które uwielbiam.Jak to jest u Was?
Obserwuj wątek
    • forevermore79 Re: Trudny początek 02.04.08, 13:05
      Dobry temat na watek! :-) Hmm, u mnie na pewno Ambre Sultan- gdy juz
      przebrne przez 1-a, farmaceutyczna faze, to jestem w siodmym niebie.
      Podobnie z Black Orchid- pierwsze minuty sa specyficzne, truflowe-
      potem zapach jest znacznie ciekawszy. Dior Homme tez wole juz po
      paru godzinach.
      • jop Re: Trudny początek 02.04.08, 14:59
        O, mam identycznie z Ambre Sultan. Cudowny, ale jak odparuje ta cała
        zielarnia na początku, zwłaszcza nuta liści laurowych, której nie
        znoszę (i z powodu której odrzuciło mnie na kilometr od Libertine
        Westwood).
        • anniehall78 Re: Trudny początek 02.04.08, 16:20
          żółć zazdrości po mnie spływa, gdy Was czytam :)
          ile ja bym dała, alby poczuć coś ziołowego w AS!
          a tu nic tylko smarki i mięczaki.

          zwykle to końcówka zapachu przysparza mi kłopotów - najczęściej z powodu
          nieruchomości, i grzęźnięcia w jednostajności, a ja lubię ruch.

          ale pamiętam, że walczyłam z początkiem Sequoia - rumowo - paczulowym, kiedyś
          wydawał mi się nie do zniesienia.

          i Molecule 01 też ma trudny początek :)
      • iron_sabbath Re: Trudny początek 03.04.08, 07:31
        W kwestii trudnego początku AS się zgadzam. Jest na tyle trudny, że nie
        podejmuję się z nim walczyć.
        Ale w kwestii Black Orchid mam zupełnie odmienne odczucia.
        Początek jest niezwykły, wibrujący, seksowny, niemal lepki, zaś rozwinięcie
        rozczarowujące.


    • hispana Re: Trudny początek 02.04.08, 14:56
      Najgorszy poczatek dla mnie to Musk - Lorenzo Viloressi - walcze z
      tym zapachem juz trzeci rok. Jest to niewatpliwie najpiekniejsze
      pizmo dla mnie, lecz poczatek, mocno zielony z dominujacym gereanium
      skutecznie odstrasza mnie przed zakupem calej butli.
    • a.malinka Re: Trudny początek 02.04.08, 18:50
      dla mnie trudny poczatek ma shaal nur ale pozniej pachnie
      cudownie....
      • heliamphora A ja mam z Shaal Nur odwrotnie... 02.04.08, 22:05
        ...początek fantastyczny, gorzko-ziołowy, a potem zapach robi się milutki i słodki, bliźniaczo podobny do (skądinąd fajnej) Neonatury Cocoon... :(
    • uka_m Re: Trudny początek 02.04.08, 20:28
      Jeszcze dodam LouLou;na początku to dusiołek,szczególnie przy obfitej aplikacji(pewnie w moim przypadku to zasługa tuberozy) ..Ale opłaca się.W ciągu godziny nuty migają i ostatecznie wychodzi piękna,niepokojąca słodycz.
      Oświeciło mnie:)Właśnie to co mnie zniechęca do Ambre Sułtan to takie 'laurowe' wrażenie!Bedę próbowała oswoić.
      No i na koniec L Lempicka-zaczynam wyczuwać słoną nutkę,ale za dużo wanili na początek i przyznam że wanilia słabnie ,ale jednak dominuje..
      • rawita7 Re: Trudny początek 02.04.08, 22:02
        Obecnie trochę trudny początek ma dla mnie Zagorsk. Po pół godzinie robi się
        cudowny, ale na początku się krzywię. Początek nie podobał mi się także we
        wspomnianej już Ambre Sultan edp. Pozbyłam się jej właśnie z tego względu i
        zaopatrzyłam w pozbawioną ostrych ziółek, wersję Fraiche. Pamiętam też, że
        kiedyś tam, bardzo dawno temu, wiele moich ukochanych perfum miało trudne
        początki. Jednak w miarę trwania miłości do całej reszty, stopniowo zakochiwałam
        się również w początkach. Tak było z Nu. Przekonywałam się do niego długo.
        Podobało mi się miękkie kadzidło wychodzące po pewnym czasie, a kręcący w nosie
        kardamonowo-pieprzny początek wprawiał w konsternację. Ech, kiedy to było... Nie
        wyobrażam sobie teraz ani Nu bez otwierającej ostrej nuty, ani własnego życia
        bez Nu.
    • heliamphora Tak myślę, że ja chyba nie mam... 02.04.08, 22:09
      ...perfum z trudnym początkiem. Chyba przy testach na tyle sugeruję się trudnym pierwszym wrażeniem, że w ogóle z nich rezygnuję.

      Pamiętam trudny początek w Incensi, taki drzewno-mydlano-świdrujący. Potem było już lepiej i wychodziło zielone kadzidło, ale otwarcie tak mnie dołowało, że musiałam się pozbyć.
      • plomyczek_ Re: Tak myślę, że ja chyba nie mam... 03.04.08, 09:12

        > ...perfum z trudnym początkiem. Chyba przy testach na tyle
        sugeruję się trudnym
        > pierwszym wrażeniem, że w ogóle z nich rezygnuję.

        U mnie tak jak u Heli.
        a co do Ambre Sultan to nie wyobrazam sobie innego początku:-) wręcz
        go uwielbiam.
    • dixi Re: Trudny początek 03.04.08, 12:34
      Trudny początek ma dla mnie Poison klasyczny; w zasadzie na
      wszystkie trucizny reaguje podobnie, ale o ile cala reszta nie
      wzbudziła u mnie specjalnego entuzjazmu to do klasyka robiłam kilka
      podejsc, koniecznie chcąc oswoić ze względu na pozniejsze doznania -
      bo po mniej więcej godzinie od aplikacji zapach staje się cudny,
      lekko dymny, slodkawy ale nie przeslodzony - tak jak lubie, przy tym
      wspaniale i na bardzo dlugo stapia się ze skórą; zanim to jednak
      nastapi, prechodzę prawie tortury, często zaczyna sie bol glowy
      ktory dopiero po solidnej dawce leku p-ból. ustępuje; podobnie mam z
      Nu;
      Niestety - trudne początki uniemożliwiaja dalszy kontakt z
      dręczycielem, po paru testach rezygnuję, nie jestem sklonna do aż
      takich poświęceń....
    • kasia.winna Re: Trudny początek 03.04.08, 20:43
      Dziwne, ale uwielbiany przeze mnie Habit Rouge w pierwszej minucie wali w nos
      piescia wody kolonskiej Brutal ;-) Na szczecie krotkie to i przelotne.
      • lucapuka Re: Trudny początek 04.04.08, 11:29
        Pierwsze pół godziny przebywania sam na sam z panem Helmutem Langiem
        sprawiają, że czuję się przyobleczona w plastry, bandaże, natarta
        ziołowymi i kamforowymi mazidłami i odkażona jakimiś szpitalnymi
        chemicznymi świństwami. Dopiero po paru godzinach ląduję na łące
        usłanej kwiatami jako ozdrowieniec. Warto dla tej chwili przejść
        przez szpitalny czyściec.
    • alixana Re: Trudny początek 04.04.08, 17:47
      Najtrudniejszy początek świata ma Fumidus. Alkoholowo-serowy opar na
      palenisku z gumy. Mnie osobiście nie przeszkadza ;), ale -
      przyznaję - obawiam się reakcji otoczenia. Sposób, w jaki ten zapach
      przechodzi katharsis, jest równie widowiskowy i oszałamiający co
      mizeria jego egzystencji w pierwszych nutach.
      • fa25 Re: Trudny początek 04.04.08, 20:46
        Początek Fidji przez pierwsze pól godziny to obrzydliwy narcyz
        zwielokrotniony do n-tej potęgi. Potem narcyz idzie sobie na spacer
        i zostaje ta część Fidji, z którą się bardzo, bardzo lubimy.
    • lune trudny wstep 05.04.08, 09:24
      Skin - ma tak trudny dla mnie poczatek ze nie odwazylam sie nabyc - choc
      przymiarki czynilam kilkakrotnie ; godzina (lub wiecej) smierdzielowata - ale
      potem sama rozkosz :)
      Theorema - niebacznie psiknelam na nadgarstek i umieralam w oparach 'palonego
      cukru' (tak okreslam znienawidzona przeze mnie nutke ; to cos gorszego niz
      przypalony cukier, moze z paczula wedzony razem ?) ; postanowilam przetrwac (nie
      zmywac :))- i doczekalam sie pieknego cieplego drewna ; jednak 'przypalona'
      nutka jest na tyle wstretna - ze chyba NIGDY nie przelamie oporu ...
      choc niszowce ucza cierpliwosci - to jednak nadal odrzucam zapachy ktore 'mnie
      odrzucaja' ; pierwsze nuty sa dla mnie wazne ... jesli nie czuje paskudztwa -
      mam odwage testowac ... jesli nozdrza atakuje cos odpychajacego ... zwykle sie
      poddaje :(

      Doswiadczenie wskazuje ze absolutna wiekszosc testowanych przeze mnie zapachow z
      trudnym poczatkiem - nie rozkwita na mojej skorze, nie uklada sie ladnie ...

      jest nuta z ktora przestalam walczyc - to wanilia :) jesli czuje ja we wstepie
      (choc wpisana jest w czesc bazowa)- to wiem ze bedzie dominujaca - i nie pozwoli
      na to by inne nuty sie ujawnily ... doswiadczylam tego z OI i ostatnio z Musc
      Ravageur ... z L ...

      po lekturze Lucapuki - postanowilam cierpliwie potraktowac Helmuta ktory na
      mojej skorze wielogodzinnie i niezmiennie paruje apteczna mascia i rozlanym
      syropem ... :)

      mysle ze jestem wygodnicka :))) chyba nie lubie 'sie zmagac' z zapachem - bo
      przeciez ma mi dostarczac przyjemnosci ... a tu prosze : Helmut, trudny kochanek
      ... kaprysny artysta ...

      lune

      ps. najbardziej ulubione zapachy - to jednak te, ktore od poczatku wabia,
      zachecaja ...
    • kalia_t Re: Trudny początek 10.04.08, 10:54
      Najtrudniejszy początek (dla mnie) mają wszelkiej maści aldehydowce,
      po prostu muszę przetrzymać pochód porażających aldehydów, bo w
      około 90% okazuje się, że warto.Najbardziej jaskrawy przykład -
      Fleurs de Rocaille.
      • lucapuka Re: Trudny początek 11.04.08, 13:40
        kalia_t napisała:

        > Najtrudniejszy początek (dla mnie) mają wszelkiej maści
        aldehydowce,
        > po prostu muszę przetrzymać pochód porażających aldehydów, bo w
        > około 90% okazuje się, że warto.Najbardziej jaskrawy przykład -
        > Fleurs de Rocaille.

        Albo Le Dix Balenciagi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka