very_famous
24.03.09, 11:52
Od bardzo długiego czasu prześladują mnie perfumy. Kiedyś często wyczuwałam je w zadymionych pubach, ostatnio po wielu latach przerwy przypomniały o sobie na koncercie jazzowym.
Nie są nachalne i odurzające jak kadzidła, ale znakomicie pulsują i potrafią przebić się przez każdy inny zapach. Nie tworzyły chmury, raczej miałam wrażenie, że ich zapach pojawia się, znika, aby znowu powoli podstępnie podpełznąć.
Ja wyczuwam w nich jakby rozgrzane drewno z sauny, dodatkowo okopcone solidną porcją dymu lub tytoniu z fajki. Nie są słodkie, raczej suche w odbiorze.
Ja zamiast wczuwać się w atmosferę jazzu zastanawiałam się cały czas - co to za perfumy.
Może komuś z Was ten opis się skojarzy z konkretną nazwą?
Pozdrawiam