Dodaj do ulubionych

kobiety-bohaterki

24.09.09, 09:16
Moją absolutną bohaterką została dziewczyna scythi_campusa. Brawo!

forum.gazeta.pl/forum/w,16,100644930,,wyrzucila_mi_koszule_do_smieci_.html?v=2

Czy uważacie kobiety działające zdecydowanie za wzór do
naśladowania, czy za niekobiece zfeminizoweane babochłopy?
Przegięcie czy nie?

Obserwuj wątek
    • real_mayer Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 09:26
      Ja zazdroszczę takim kobietom. Moja kuzynka potrafi o wszystko walczyć do
      upadłego i się nie poddaje, ja w tym czasie trzy razy bym zrezygnowała.
      Jak postawię na swoim zawsze jej mowie potem, że powinna być ze mnie dumna :D
      • sommernachtstraum Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 14:26
        o każdą duperelę walczyć do upadłego?

        też zazdroszczę, że ma tyle czasu/ energii, aby je tracić na bzdury.
    • jan_hus_na_stosie Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 09:33
      Dla mnie "bohaterkami" są raczej kobiety, które związały się z bałaganiarzami,
      brudasami, leniami o braku jakichkolwiek ambicji, z facetami tak ograniczonymi,
      którym po 10 krotnym wytłumaczeniu, że po obiedzie zmywa się naczynia oni dalej
      robią swoje i zostawiają w zlewie chlew.
    • szpilka_du Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 09:37
      Wzór do naśladowania prędzej niż babochłopa. Zdecydowanie nie jest cechą
      przypisaną do płci.

      Co do naczyń w zlewie - mój miał brzydki zwyczaj rozstawiania kubków z herbatą i
      po herbacie wszędzie. Któregoś dnia wyniosłam wszystkie kubki, szklanki, i inne
      filiżanki do piwnicy w pudle. Zostawiłam jeden, taki pretensjonalny, którego
      najbardziej nie lubił. Ale musiał go wynosić i płukać i myć przez tydzień. Po
      tygodniu kubki wróciły, a małż się wyrobił. Nauczyłam też wielu innych rzeczy -
      on mnie też.
      • sommernachtstraum Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 14:28
        > musiał go wynosić

        w zębach?




    • wacikowa Jaki kraj takie bohaterki! 24.09.09, 09:43
      :)
      • smutna_kochanka Re: Jaki kraj takie bohaterki! 24.09.09, 12:42
        Nie wiem, dlaczego, (hehe) ale mi się podobasz coraz bardziej:D
    • mahadeva Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 09:48
      JA WYBIERAM SAMCOW, KTORYCH BARDZO SZANUJE, nie takich, ktorym
      moglabym wyrzucac dobre koszule... zreszta koszuli zal :) ja bym na
      miejscu tego goscia kazala pannie odkupic, bo jesli nie to koniec,
      widac, ze babie nie zalezy na facecie
    • kag73 Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 10:16
      Tak, dziewczyna scythi_campusa bardzo dobrze postapila. Popieram.
      Uwazam, ze wielu facetow lubi czasem poczuc "dyscypline", nawet
      jezeli sie do tego nie przyznaja. Nie marudzenie i biadolenie, nie
      mylmy, tylko konkrety.
      • croyance Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 12:00
        Ja nie jestem przekonana, czy dobrze postapila.

        To znaczy, mam ambiwalentne uczucia w tej sprawie: z jednej strony,
        podziwiam babke za temperament, z drugiej jednak partnerzy nie sa od
        tresowania sie nawzajem, zwlaszcza, ze gosc jest u siebie w domu.
        A posiadanie wlasnego domu to jednak urok pt. 'postawie sobie
        kubeczek i bedzie tam stal, gdy wroce po niego za 2 tygodnie': ja
        sobie to bardzo cenie i nie chcialabym, zeby moj maz zachowywal sie
        jak gestapo i egzekwowal ode mnie jakies rzeczy w ten sposob.

        Dobry sposob na syna, ale nie na meza.
        • kag73 Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 12:23
          A dlaczego na syna a nie na meza. W koncu to tez syna dom.

          Nie znamy ich ukladow, nie wiemy jak i co. Niemniej jednak uwazam,
          ze sie ugadali a ze "zapomnial", pewnie juz ktorys raz z kolei to
          zrobila co obiecala. Zaloxe sie, ze juz nigdy nie zapomni gdzie jest
          miejsce brudnej koszuli.
          Ludzie bywaja wrazliwi na punkcie roznych rzeczy, jednym cos
          przeszkadza, innym nie, w zwiazku trzeba sie dogadywac i pewne
          rzeczy tolerowac.
          Uwazam, ze troche konsekwencji nie zaszkodzi. Znam kobiete, ktora
          jest bardzo zle traktowana przez meza, ciagle, a to dltego, ze mu
          grozi a nic nie robi. Facet jest chamski i sobie pozwala, bo wie, ze
          jej i tak zabraknie "jaj", zeby z tym cos zrobic.
          • croyance Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 12:31
            No na syna tez by mi sie bardzo nie podobalo, ale mialabym wiecej
            empatii, bo wiem, do czego potrafi doprowadzic czlowieka nastolatek :-D

            Podany przez Ciebie przyklad jest ok, ale nie rozmawiamy o patologii,
            ale normalnym zwiazku, a to jednak nieco drastyczne metody ...
    • puszysta_gimnazjalistka Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 10:57
      Takie zachowanie to wyraz braku szacunku do drugiego człowieka, raczej smutne
      niż bohaterski a do tego prowadzi do eskalacji konfliktu zamiast jego rozwiązania.
      • ankh_morkpork Ale czyje zachowanie masz na myśli? 24.09.09, 13:04
        Bo ja uważam, ze notoryczne olewanie i ignorowanie cudzych próśb i tłumaczeń jest jak najbardziej wyrazem braku szacunku dla drugiego człowieka. Krótko mówiąc chłopak nie szanuje swojej dziewczyny, jest bałaganiarzem i robi z niej swoją osobistą służącą. Podniesienie klapy kosza na brudne pranie przekracza jego zdolności fizyczne i umysłowe? Ona ciągle musi to robić? Jeśli ją tak denerwuje jego niedbalstwo, czy naprawdę gość nie może się trochę postarać, choćby po to, żeby zrobić jej przyjemność?

        Jeśli wyrzucenie koszuli nie pomoże jaśnie panu nabrać pewnych nawyków, a doprowadzi, jak to szumnie napisałaś, do eskalacji konfliktu, to dziewczyna powinna nie koszulę, a faceta wywalić za drzwi. Ja bym wywaliła. I jeszcze ochrzaniła niedoszłą teściową, że wychowała fleję i bałaganiarza.
        • erillzw Re: Ale czyje zachowanie masz na myśli? 24.09.09, 16:33
          ankh_morkpork napisała:

          > Podniesienie klapy kosza na brudne pranie przekracza jego zdo
          > lności fizyczne i umysłowe? Ona ciągle musi to robić? Jeśli ją tak
          denerwuje je
          > go niedbalstwo, czy naprawdę gość nie może się trochę postarać,
          choćby po to, ż
          > eby zrobić jej przyjemność?

          Dobra a postawmy sprawe inaczej. Jesli cale zycie stawiałas
          szczoteczke do zebów na umywalce i nagle zaczynasz z kims zyc kto
          non stop powtarza, ze masz ja stawiac na polce obok bo ona tak
          stawia to co robisz??
          Starasz sie dopasowac do wymofgow jakie sa Ci stawiane ale zanim
          zmienisz swoj nawyk minie sporo czasu bo automatyzm masz wyroniony,
          zeby stawiac ta szczoteczke na zlewie.
          tak trudno to pojac?
          Koles widocznie zawsze kładł tak koszule i ma prawo czasem zrobic
          taki ruch machinalne. Zanim wejdzie mu to w nawyk to nie jest
          kwestia roku czy dwóch.
          mam wrazenie, ze kazdy z was ktorzy uwazaja pania gestapo za
          bohaterke nie ma nawykow, automatycznych odrochow i naturalnie od
          reki na wszystko co rzadza partner wedle jego widzimisie sie zgadza
          bo to przeciez okazanie szacunku.
          A gdzie jest kufa kompromis? Consensus?Wypracowanie srodka a nie
          poddany - władca.


          > Jeśli wyrzucenie koszuli nie pomoże jaśnie panu nabrać pewnych
          nawyków, a dopro
          > wadzi, jak to szumnie napisałaś, do eskalacji konfliktu, to
          dziewczyna powinna
          > nie koszulę, a faceta wywalić za drzwi.

          Ciekawe czy Ty bys sie nauczyla tak szybko..
          I nigdy bys sie nie pomylila i nie zrobila czegos co robilas dluzej
          niz czas tresury.

          > Ja bym wywaliła. I jeszcze ochrzaniła n
          > iedoszłą teściową, że wychowała fleję i bałaganiarza.

          Powodzenia w tresowaniu meza zycze. Aha no i w tresowaniu tesciowej
          naturalnie i wyrazaniu swej wyzszosci wychowania nad jej.
    • agattka_84 Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 11:06
      A ja uważam, że szkoda pieniędzy na udowadnianie facetowi czegoś w
      taki sposób. Teraz on wyda 200 zł na koszulę, które to pieniądze
      mógłby przeznaczyć na wspólne przyjemności.
      Wystarczyło koszulę schować, a faceta postraszyć, że się ją
      wyrzuciło.
      • smutna_kochanka Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 11:12
        A co miała robić? Z miną męczennicy tłumaczyć gamoniowi kolejne pół roku i
        sprzatać po nim?

        Dziewczyna postąpiła UCZCIWIE.
        Najpierw ostrzegła, powiedziała, że tak zrobi, jeśli się koleś nie zmieni. On
        nie zmienił się, nadal burdel robił, więc ta spełniła jedynie swoje obietnice.
        Jeśli by tego nie zrobiła, nie dotrzymałaby słowa. A 200 zł nie jej, tylko jego.
        Mógł posłuchać, co się do niego mówi. Dziewczyna miała absolutną rację, ale żeby
        zaraz nazywać ją bohaterką, to bez przesady!:)

        Poza tym, znów nie rozumiem, jak można krytykować kogoś, że postąpił zgodnie ze
        swoimi przekonaniami, nie krzywdząc przecież nikogo, oprócz urażonej dumy
        burdelarza!
        • agattka_84 Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 11:14
          No przecież napisałam co moim zdaniem powinna była zrobić. Schować
          koszulę, a faceta postraszyć, że wyrzuciła.
          Sorry, ale nie przekonuje mnie argument, że te 200 zł to jego
          pieniądze. Marnowanie pieniędzy to marnowanie, bez względu na to
          czyje one są.
          • smutna_kochanka Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 11:45
            Ale to on je zmarnował, przecież ona mu dała jasny komunikat, że to zrobi! Więc
            jeśli uważasz, że to marnowanie, to on je zmarnował i do niego pretensje. Sam
            pisał na forum, że wyraźnie mu powiedziała, iż tak zrobi, więc czemu żal do niej???

            Słowa dotrzymała i chwała jej za to. A schowanie i straszenie? A co to za gierki
            dzieci w przedszkolu? Albo się coś robi albo się udaje, że się robi. Co by dało
            schowanie? On by wiedział, że następnym razem dziewczyna też tylko tak gada, a
            naprawdę to będzie ściema. Dziewczyna postąpiła tak, jak obiecała i tyle.
            • agattka_84 Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 11:55
              Ja bym tak nie zrobiła, bo byłoby mi szkoda zmarnowanych pieniędzy
              mojego partnera. Ty zrobiłabyś inaczej. Luz, mamy prawo do
              odmienności zdań. Pozdrawiam.
            • croyance Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 12:03
              Ja jednak uwazam, ze we wlasnym domu kazdy ma prawo klasc swoje rzeczy
              tam, gdzie chce.
              • erillzw Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 16:24
                croyance napisała:

                > Ja jednak uwazam, ze we wlasnym domu kazdy ma prawo klasc swoje
                rzeczy
                > tam, gdzie chce.

                Dokładnie. podzielam Twoje zdanie.
                Dom jest do mieszkania a nie do sprzatania go i ganienia partera jak
                policjant złoczyńce.
            • erillzw Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 16:21
              smutna_kochanka napisała:

              > Ale to on je zmarnował, przecież ona mu dała jasny komunikat, że
              to zrobi! Więc
              > jeśli uważasz, że to marnowanie, to on je zmarnował i do niego
              pretensje. Sam
              > pisał na forum, że wyraźnie mu powiedziała, iż tak zrobi, więc
              czemu żal do nie
              > j???

              Aha, czyli jesli ona mu powie, ze jak jeszcze raz do niej nie
              zadzwoni to wyrzuci mu telefon i gdy tego nie zrobi i ona wyrzuci
              telefon za 500zł to tez on zmarnuje kase? Bez wzgzledu na to co sie
              działo po drodze?
              No halo!
              Sorry ale nie wierze w skutecznzosc metod "wyrzucam kase na
              smietnik" to moze sie czegos nauczy.


              > Słowa dotrzymała i chwała jej za to. A schowanie i straszenie? A
              co to za gierk
              > i
              > dzieci w przedszkolu? Albo się coś robi albo się udaje, że się
              robi. Co by dało
              > schowanie? On by wiedział, że następnym razem dziewczyna też tylko
              tak gada, a
              > naprawdę to będzie ściema. Dziewczyna postąpiła tak, jak obiecała
              i tyle.

              Cała ta akcja z grożeniem i wyrzucaniem rzeczy na smietnik jest dla
              mnie na poziomie przedszkola.
              Dorosli i dojrzali ludzie tak nie postepuja moim zdaniem.
        • croyance Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 12:03
          'Dziewczyna postąpiła UCZCIWIE.
          Najpierw ostrzegła'.

          No i wlasnie mnie nie podoba sie taki zamordyzm w stosunkach z
          partnerem. Tak mozna wychowywac zbuntowanego nastolatka, ale nie
          meza/faceta.
          • jack20 Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 13:33
            masz totalna racje bo dom to jest DOM a tego ta pani nie rozumie.
            mnie do glowy by mi nie przyszlo, zeby wywalic jej pozostawiona
            gdziekolwiek kiecke. a taka sytuacja zdarzy sie z pewnoscia.
        • erillzw Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 16:18
          smutna_kochanka napisała:

          > A co miała robić? Z miną męczennicy tłumaczyć gamoniowi kolejne
          pół roku i
          > sprzatać po nim?

          Bo oni to sie generalanie zle dobrali. Ona widac jest pedantka a on
          niekoniecznie.
          My z moim nie mamy takich problemow bo oboje chjodujemy ciuchowe
          winogrona. I oboje sprzatamy owe. Albo ja albo on. Po prostu.


          > Dziewczyna postąpiła UCZCIWIE.
          > Najpierw ostrzegła, powiedziała, że tak zrobi, jeśli się koleś nie
          zmieni. On
          > nie zmienił się, nadal burdel robił,

          Jaki kufa burdel? Sprawa rozchodzi sie o polozenia koszuli na klapie
          kosza a nie w.
          Chlopak faktycznie rzadko sprztal ale zaczal robic to czesciej ale
          nie bylo mowy o tym, ze zostawia za soba chlew.
          Panna po prostu go tresuje na swoja modle.

          > więc ta spełniła jedynie swoje obietnice.
          > Jeśli by tego nie zrobiła, nie dotrzymałaby słowa. A 200 zł nie
          jej, tylko jego
          > .

          To ich 2oozł.
          Mieszkaja razem, maja wspolna kase jednak. Wiec te 200zł to nie
          tylko jego stara.
          Swoja droga mysle, ze ona ja po prostu schowala.

          > Mógł posłuchać, co się do niego mówi. Dziewczyna miała absolutną
          rację, ale żeb
          > y
          > zaraz nazywać ją bohaterką, to bez przesady!:)

          Ja mysle, ze takie rzeczy załatwia sie inaczej. Tresure uznaje tylko
          dla psow a nie dla ludzi z ktorymi tworzy sie zwiazek.
          Swoja droga.. sa ze soba tyle czasu. Mieszkaja poltora roku a
          dopiero miesiac temu ona sie obudzila z afera? A jak bylo wczesniej?
          Potulanie robila co trzeba zamiast od razu ustalic warunki.
          A teraz wieli bunt i drastyczne korki? heh..


          > Poza tym, znów nie rozumiem, jak można krytykować kogoś, że
          postąpił zgodnie ze
          > swoimi przekonaniami, nie krzywdząc przecież nikogo, oprócz
          urażonej dumy
          > burdelarza!

          Nie no jasne. Jak Ci maz wyrzuci sukienke za 200 zł bo uzna, ze
          mialas ja sprzta to przeciez tez tylko urazi Twoja duma i obok
          szacunku do drugiego człowieka nie bedzie to stało, no nie?
          I chyba nie wiesz kto to jest burdelarz. Zostawianie koszuli na
          klapie kosza nie jest robieniem burdelu. Tym bardziej, ze kolega
          poczua sie do obowiazkow domowych. Jesli wczesniej rzadziej to teraz
          robi to coraz czesciej.
    • 0riana Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 12:07
      Naprawde nie ma ciekawszych kobiet o wiekszych osiagnieciach niz wywalenie
      koszuli aby je kreowac na bohaterki? Mnie imponuja inne rzeczy niz trenowanie
      partnera.
      • croyance Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 12:09
        Otoz to.
    • sadosia75 Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 12:26
      > Czy uważacie kobiety działające zdecydowanie za wzór do
      > naśladowania,

      Wg mnie to nie bylo zdecydowane dzialanie a sposob na pokazanie kto
      rzadzi w domu a kto ma kolczatke na szyi.
      i nie jest to bohaterka czy wzor do nasladowania.
      tresura partnera jakos szerokim lukiem mija sie z moim pogladem na
      zwiazek. nie wspominajac o wzorcu do nasladowania.
    • jack20 Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 12:39
      szczerze mowiac nie wyobrazam sobie takiej osoby jako partnerki.
      zycie nasze sklada sie z kompromisow i ten ktore je dobrze
      rozwiazuje jest powaznie traktowany.
      postawa taka, jaka prezentuje twoja "bohaterka" jest natomiast
      bezsensowna i stwarza natychmiast zaprogramowany konflikt.
      • smutna_kochanka Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 12:41
        a ja absolutnie nie wyobrażam sobie takiego faceta jako partnera! Nie docierają
        do niego żadne argumenty, prośby, groźby, brrrr... dzieciak, a nie partner!

        a co do bohaterki, zgadzam się:) też uważam, że są godniejsze tego słowa. To
        raczej przykład poradzenia sobie w jakiś sposób (według jednych dobry, wg innych
        nie) z daną sytuacją, a nie bohaterstwo.

        co do mojego "zamordyzmu", no pewnie, lepiej dać sobie wejść na głowę:) przecież
        ten koleś jest gorszy niż niejeden nastolatek!
        • croyance Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 12:45
          Zwiazek to nie ring, a relacja to nie proba sil. Jesli nie da sie
          dogadac w cywilizowany sposob, nalezy sie rozstac, albo o pomoc
          zwrocic do mediatora.

          Nie na tym polega zwiazek, ze ludzie 'nie chca sobie pozwolic wejsc
          na glowe'. Zakladam, ze oboje maja te same cele - byc razem, zyc
          razem, a nie pokazac, kto jest gora.
        • jack20 Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 12:50
          "..ja absolutnie nie wyobrażam sobie takiego faceta jako partnera!.."
          i to jest clou sprawy.
          NIE WYBIERASZ partnera/-rki ktorym obce sa kompromisy.
          sadze, ze bogini zabawila sie tu w prowokatorke bo nikt tak jak ona
          nie potrafi tak logicznie bronic najbardziej idiotycznych i
          spektakularnych postaw pan i panow.
          • smutna_kochanka Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 12:53
            no ja myślę, że my się wszyscy trochę zagubiliśmy w nadinterpretacji związku
            tych dwojga ludzi. jest im dobrze? to super! Nie? to niech sobie poszukają
            innych:-) ale to absolutnie jest nie nasza sprawa!

            Każdy żyje swoim życiem. jeśli się komuś nie podoba zachowanie
            dziewczyny, OK! Ale to nadal nie jest jego/jej interes:)

        • haldeman79 Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 13:21
          smutna_kochanka napisała:

          > ten koleś jest gorszy niż niejeden nastolatek!

          scythi_campus napisał(w komentowanym wątku):

          >Przed scysja czasami gotowalem, odkurzalem, okna
          >myłem na świeta, zmywalem naczynia. Teraz robie to samo i czesciej ,
          >a do tego myje łazienke i kibel, rozwieszam pranie z, zamiatam przed
          >dzwiami , podlewam kwiaty.

          Te nastolatki to z Marsa, jak rozumiem?
          • smutna_kochanka Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 13:32
            nie. ale zauważyłeś słówko CZASAMI? czasami to prawie każdy nastolatek robi. a
            co do rozwieszania prania czy podlewania kwiatków, błagam. strasznie wymagające
            i wymagające codziennej pracy zajęcia:)
            • haldeman79 Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 14:22
              Pokaż mi więc nastolatka, który to wszystko robi:) Zauważyłem słówko CZASAMI,
              zauważyłem również CZĘŚCIEJ:). Jak rozumiem piszesz z pozycji kobiety której
              facet jest w te klocki idealny?

              Mam również wrażenie, że "czasami" interpretujesz jako przedział czasu w
              rodzaju: raz na ruski rok.
    • butterflymk tak tak tak :) 24.09.09, 12:57
      świetny przykład i wzór do nasladowania przez nas...
      oraz wiele autorek tylu niesczęśliwych postów tutaj umieszczanych...
    • rumak.hrabiny Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 13:22
      ty scythi_campus czy jak ci tam, nie słuchaj ich, tylko dzwoń do niej, by ci
      dziś na obiad grochówkę ugotowała.
    • big__mama Re: kobiety-bohaterki 24.09.09, 13:29
      Żadna bohaterka. To po prostu panienka która nie potrafi rozwiązywać
      spraw spornych w bardziej cywilizowany sposób. Ciekawe jak
      zareagowałaby taka paniusia gdyby jej facet postąpił z nią w taki
      sam sposób?
    • twojabogini Podsumowanie 24.09.09, 14:57
      Dzięki za wypowiedzi :)

      Jeśli chodzi o "bohaterstwo" dziewczyny scythi_campusa- to tak
      trochę w krzywym zwierciadle ją lansuję. Jest ona jednak w mojej
      opinii niekwetionowaną mistrzynią w opatrznym rozumieniu
      asertywności, partnerstwa i walki kobiet o swoje prawa. Tą "walką"
      się zwłaszcza przejęła.

      Wnioski:
      Dla wielu z nas ta postawa jest jednak imponująca - co oznacza, że
      być może jako zbiorowość nie rozumiemy jeszcze, na czym polega
      egzekwowanie naszych praw na codzień. Brawo - dobrze zrobiła (w
      pierwszym odruchu tez się tak ucieszyłam :), to efekt naszej
      frustracji i kolejna rozgrywka w wojnie płci.

      W czasie dnia pomyślałam też - on lubi bałagan, ona porządek. Czemu
      ma być akurat jak ona chce?
      (Czemu cię pobili w tej agencji? A bo próbowałem namówic panienkę,
      żeby było tak jak ja chcę...A jak chciałeś? Na kredyt ;)
      Tak więc może część zniewolenia jest w nas? To my sprzatamy
      rozrzucone koszule, skarpety, kubeczki, a potem utyskujemy,
      na "niewolę".

      Nie ukrywam, że temat postanowiłam zbadać z przyczyn natury
      osobistej. Docieram się z mężem i łapię sie na odywkach: nie
      kochanie, poradzę sobie sama, co ci zrobic na obiad, dziękuję za
      pomoc (jaką k..pomoc, pogięło mnie, razem sprzatnelismy nasze
      mieszkanie!), pomożesz mi i tak, tak - wynoszę kobeczki i sprzatam,
      zeby było ładnie jak on wróci z pracy. To mówię ja, powtarzając za
      swoja mamusiami, babciami, przyjaciółkami, kuzynkami i
      praprzodkiniami. Ale wiecie co - gdzieś w mrokach przeszłości są
      kobiety wolne, które z mężczyzną potrafią współpracować, a nie mu
      się podporządkowywać, lub z nim walczyć.
      Na szczęście mój m. jest bardziej postępowy niż ja i nie daje sobie
      tak łatwo mopa wyrwać i z kuchni wygonić. I kiedy dziękuję mu za
      umycie garów, to on dziękuje mi za wytarcie kurzy, odrobienie lekcji
      z dzieckiem, równie ustawienie kapci, przemycie umywalki...no i nie
      chce mi się tego już słuchać.
      Tak sobie jeszcze myślę, że robienie halo wokół zmycia garów, to
      kastrowanie faceta - to taki z niego cienias, ze jak gary umył - to
      mistrz nad mistrze?
      Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki :)




      • croyance Re: Podsumowanie 24.09.09, 14:59
        U nas jest na odwrot - maz sprzata i gotuje zdecydowanie czesciej niz
        ja. Ja sie go nie czepiam, bo wtedy on nie czepia sie mnie, i tak sobie
        zyjemy w harmonii i symbiozie z naszym balaganem ;-)
      • 0riana Re: Podsumowanie 24.09.09, 15:04
        Cos krecisz. Najpierw niekwestionowana bohaterka, potem krzywe zwieciadlo...
        • twojabogini Re: Podsumowanie 24.09.09, 15:45
          0riana napisała:

          > Cos krecisz. Najpierw niekwestionowana bohaterka, potem krzywe
          zwieciadlo...

          Bo wszystko musi byc zawsze dosłowne? Moim poprzednim "idolem" był
          pan, który zamieścił na NK zdjęcia ze swoją byłą dziewczyną, bo była
          ładniejsza niż posiadana na stanie małożnka, wczoraj i dzisiaj rano
          niejaki miroo od karteczek i rozjechanych narządów rodnych, piałam z
          zachwytu że powrócił :)
      • haldeman79 Re: Podsumowanie 24.09.09, 15:08
        twojabogini napisała:

        W czasie dnia pomyślałam też - on lubi bałagan, ona porządek. Czemu
        ma być akurat jak ona chce?

        Wydrukuje sobie i żonie do pracy na biurko podeśle:]
        • twojabogini Re: Podsumowanie 24.09.09, 15:46
          haldeman79 napisał:

          > twojabogini napisała:
          >
          > W czasie dnia pomyślałam też - on lubi bałagan, ona porządek. Czemu
          > ma być akurat jak ona chce?
          >
          > Wydrukuje sobie i żonie do pracy na biurko podeśle:]

          To dołącz moje serdeczne przeprosiny :))
      • rumak.hrabiny Re: Podsumowanie 24.09.09, 15:22
        twojabogini napisała:

        > Na szczęście mój m. jest bardziej postępowy niż ja i nie daje sobie
        > tak łatwo mopa wyrwać i z kuchni wygonić.

        co za cham. nie potrafi kobiecie ustąpić. ja to sobie wydrukuję. albo nie -
        zamieszczę to na forum humorum
        • twojabogini Re: Podsumowanie 24.09.09, 15:48
          rumak.hrabiny napisał:

          > co za cham. nie potrafi kobiecie ustąpić.

          Genialny w swojej prostocie argumnet. Jak nastepnym razem będę
          chciała zrobić z siebie cierpniętnicę i polatać sama na mopie,
          mrucząc pod nosem obelgi pod kątem patriarchatu i szowinistycznych
          swiń, a on mi bedzie chciał zepsuc całą frajdę - na pewno go uzyję.
          Dzięki ;)
          • rumak.hrabiny Re: Podsumowanie 24.09.09, 15:53
            tylko jak już dojdzie do rękoczynów podczas walki o tego mopa, nie używajcie
            noży kuchennych
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka