twojabogini
25.09.09, 14:35
Zaobserwowałam ciekawą tendencję:
Żali się dziewczyna, że jej chłopak ogląda porno i jej przykro - od
razu naskok, ze chce zawładnąć nim, kontrolowac, że życia nie zna.
Żali się kobieta, że pierwszy raz puszcza męża w delegację i czuje
obawę - j.w.
Żali się kobieta, że jej przykro jak mąż komentuje z aprobatą inne
kobiety - j.w.
Naskakującymi są inne kobiety. A te żalące się naprawdę czują
niepokój zazdrość obawę i te uczucia wydają mi się naturalne. Nie
widzę tu chęci kontroli. Chęć kontroli pojawia się dopiero, gdy nie
wiadomo jak te uczucia rozłdować, co z nimi zrobić.
Czy wy, naskakujące kobiety naprawdę uważacie, że rolą kobiety w
związku jest wyprzeć się swoich uczuc w imię ocalenia samczej
wolności. Niech ogląda porno, a ja popłacze w poduszkę i zaspokoję
sie sama, zeby pan i władca nie poczuł, ze ingeruję w jego
prywatność i seksualność. Jestem kobieta nowoczesna i tolerancyjną.
A ja właśnie chcę ingerować w seksualność mojego męża i to jak
najczęściej! Niech on komentuje inne dupy, w końcu i tak jest moim
mężem a nie ich i wogóle to po co ta zazdrość, jeszcze pan i władca
poczuje się uciśniony. jestem kobieta swiadoma i nowoczesna i
pozwalam mojemu mężczyźnie działac w zgodzie z instynktem, bo natury
nie oszukasz. a ja uwazam, ze mój mąż jest ucywilizowany na tyle, ze
może stosować wobec mnie zasady elementrnej kultury wobec kobiet
(nie bekać, otwierac drzwi a komentarze o laskach zachowac dla
kolegów).
Niech jedzie w delegację, jestem nowoczesna i takie sa realia.
Zazdrość jest głupia a jak chce zdradzić to i tak zdradzi.
Czy ta nowoczesnośc i tolerancja nie robią z kobiet babochłopów? Ja
tam chyba jako mąż wolałabym żonę, która mi popłacze w rękaw przed
wyjazdem, niz taka która z zimna mina powie - jedź. No i dlaczego
kobiety maja w zwiazku ukrywac swoje emocje i nie rozmawiac o nich
szczerze z partnerem?