edzio_grubas
27.09.09, 15:18
Siedzę sobie teraz w pracy (na szczęście mam trochę wolnego czasu) i tak sobie
myślę... kto mnie zrozumie? Z kim pogadać?
Może ktoś obcy w internecie?
Mam pracę, dom, męża, dzieci... jak w bajce.
Tylko że mąż jest zawsze zmęczony, nie ma czasu. Jak seks to szybko i bez gry
wstępnej...
A mi brakuje czułości.. przytulenia.. delikatnych całusów.. komplementów...
Oczywiście rozmawiałam z nim o tym tysiąc razy. On twierdzi że już taki jest...
Mam fantastycznego kumpla w pracy. Jest przystojny, zadbany, dowcipny. Tzw
dusza towarzystwa. On również ma żonę i dzieci.
Od początku znajomości zaprzyjaźniliśmy się. Najpierw znajomość, potem
przyjaźń, następnie w ramach żartu sprośne smsy które dały początek pewnej
namiętności jaka teraz między nami jest. Dostaję od niego drobne prezenty,
czułość, delikatne pocałunki, miłe gesty. Ostatnio nasza przyjaźń poszła
dalej: pocałunki, pieszczoty, peeting. Do stosunku nie doszło i mam nadzieję
że nie dojdzie.
Kocham swoje dzieci, męża chyba nie. Za dużo złych rzeczy od niego usłyszałam.
I chyba tęsknię do takiego typu faceta jak mój przyjaciel z pracy.
Codziennie mam wyrzuty sumienia że dopuszczam do takiej "zażyłości" ale z
drugiej strony nie potrafię powiedzieć "nie" bo mi jest z tym dobrze. Wiem że
Bóg tego nie pochwala ale mi jest tak trudno z tym skończyć.
Za niedługo szykuje się służbowy wyjazd z owym przyjacielem. Boję się tego a
jednocześnie odliczam dni do wyjazdu.
Ech... dlaczego to życie jest takie trudne?
Wiem że ten układ między nami jest bez przyszłości... ale żyję chwilą obecną.
Może pójdę po rozum do głowy jak na mnie nawrzeszczycie i zwyzywacie mnie od
suk, itp? Potrzebuję sporego kopa w zadek ale boję się że to będzie "chwilowa
terapia".
Edzia