Dodaj do ulubionych

dylemat życiowy...

28.09.09, 17:41
Kochamy się i nie umiemy żyć bez siebie, ale ze sobą chyba też nie.
Bardzo się różnimy w wielu sprawach, w podejściu do życia, sposobie
spędzania wolnego czasu i jeszcze innych kwestiach. Te różnice są
przyczyną ciągłych konfliktów, nieporozumień. Dodatkowo brak
zaufania, jakieś nieuleczone żale z przeszłości, wszystko to nie
pozwala żyć w zgodzie. Ale jest jeszcze ta miłość, która nie pozala
żyć bez siebie. I zastanawiam się co robić. Rozstać się i ryzykować,
że już nigdy nie przytrafi mi się tak wielkie uczucie, czy tkwić
dalej w tym związku, który powoli rujnuje mój spokój?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: dylemat życiowy... 28.09.09, 18:21
      "Bardzo się różnimy w wielu sprawach, w podejściu do życia, sposobie
      spędzania wolnego czasu i jeszcze innych kwestiach."- tyle że te właśnie kwestie
      powodują, że związek ma sens, a nie jest miłosnymi ringiem. Jakoś nie przemawia
      d mnie wizja: kochamy się,że aż strach, tylko żremy ze soba na co dzień.To nie
      jest miłość, jakieś zauroczenie, chemia, motyle- tak, ale nie miłość.
      Napisz, na czym przy ciągłych kłótniach, polega to wielkie uczucie, jak się objawia?
    • sommernachtstraum Re: dylemat życiowy... 28.09.09, 18:23
      miłość dla mnie polega na tym, że osobom biorącym w układzie udział (kochającym
      i kochanym) jest ze sobą dobrze. jak jest źle, to po cholerę to ciągnąć.
    • nothing.at.all Re: dylemat życiowy... 28.09.09, 21:34
      Skoro się meczysz, macie inne wizje w wielu kwestiach to nie ma sensu. Brak
      zaufania? to już bym dla mnie skreśliło bycie ze sobą.
    • varia1 Re: dylemat życiowy... 28.09.09, 21:48
      dać sobie szansę na kolejne uczucie, pojawi sie na pewno
      nie tracić czasu i zdrowia na bycie z kimś z kim łączy jedynie chemia
      kompletnie różne wizje codzienności nie sprawiają się w związkach
      zazwyczaj
      bo oczywiście są wyjątki...
      ale skoro piszesz że jest jeszcze brak zaufania i jakieś zadawnione żale to... nie męcz siebie i partnera, naprawdę lepiej rozstać się w momencie, w którym jeszcze można zachować miłe wspomnienia... :)
    • cich-awoda Re: dylemat życiowy... 28.09.09, 21:55
      przerobiłam taki związek na własnej skórze. nic z tego nie wyszło.
      ja nawet chciałam iść na kompromisy, on trochę mniej - więcej ode
      mnie wymagał niż sam robił, ale po jakimś czasie oboje doszliśmy do
      wniosku, że za dużo nas to kosztuje, ze to za trudne. czasem miłość
      to nie wszystko. albo to własnie nie miłość, tylko chemia i
      przywiązanie jak to ktoś wyżej powiedział

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka