abrakadabra-0
28.09.09, 17:41
Kochamy się i nie umiemy żyć bez siebie, ale ze sobą chyba też nie.
Bardzo się różnimy w wielu sprawach, w podejściu do życia, sposobie
spędzania wolnego czasu i jeszcze innych kwestiach. Te różnice są
przyczyną ciągłych konfliktów, nieporozumień. Dodatkowo brak
zaufania, jakieś nieuleczone żale z przeszłości, wszystko to nie
pozwala żyć w zgodzie. Ale jest jeszcze ta miłość, która nie pozala
żyć bez siebie. I zastanawiam się co robić. Rozstać się i ryzykować,
że już nigdy nie przytrafi mi się tak wielkie uczucie, czy tkwić
dalej w tym związku, który powoli rujnuje mój spokój?