Dodaj do ulubionych

Miejsce dla smakowacza

18.11.08, 09:08
Prezydent Sarkozy przyjal w piatek ubieglego tygodnia (14 listopada) prezydenta Rosji w Nicei. Nicea jest pieknym, majacym juz troche wloski charakter miastem, z malymi uliczkami i urokliwymi restaracyjkami w ktorych mozna "salatke nicejska" posmakowac.

No i nasz prezydent pomyslal, ze dobrze byloby zaprosic p. Medewedewa to takiej restauracyjki, i by jeszcze kameralniej bylo, do jej kuchni.

I tu powstal problem, gdyz prezydent wielkiego mocarstwa ze wschodu siada do stolu z dwoma "smakowaczami", ktorzy probuja potrawy ktore maja trafic do brzuszka pomazanca Bozego. I dla nich miejsca nie starczylo.

Niestety nie wiem jak sie skonczyla ta smakowita historia, ktora opowiadal wczoral Philippe Bouvard na "Wielkich Glowach" RTLu.

PF
Obserwuj wątek
    • de_oakville Re: Miejsce dla smakowacza 18.11.08, 12:49
      Na marginesie dodam, ze przed wielu wielu laty Napoleon zjawil sie rowniez w
      Nicei, gdzie czekaly na niego wojska, nad ktorymi mial objac dowodztwo przed
      rozpoczeciem tzw. "kampanii wloskiej", w ktorej to po raz pierwszy okazalo sie,
      ze jest on militarnym "geniuszem". Jednak w Nicei ci generalowie (Massena i
      inni), ktorzy czekali na niego z wojskami i go po raz pierwszy zobaczyli uznali
      na pierwszy rzut oka, ze to "bufon" i "moron", z ktorego bedzie taki dowodca jak
      "z koziej d... trabka". Niedlugo potem zmienili zdanie.
      • polski_francuz Re: Miejsce dla smakowacza 18.11.08, 12:55
        Szukalem analogii, ale jako ze i Medwedew i Sarkozy sa mali, to nie wiem komu
        role Napoleona przypisac:)


        PF
        • de_oakville Re: Miejsce dla smakowacza 18.11.08, 14:24
          polski_francuz napisał:

          > Szukalem analogii, ale jako ze i Medwedew i Sarkozy sa mali, to nie wiem komu
          > role Napoleona przypisac:)

          Pewnie zadnemu z nich. Przypomniala mi sie po prostu Nicea, magiczne miejsce,
          gdzie tylu wielkich wydeptywalo bruki w przeszlosci i spotyka sie jak widac po
          dzis dzien. Wielu "maluczkich" rowniez wydeptywalo tamtejsze bruki i ja do nich
          tez nalezalem mieszkajac w Nicei przez ponad miesiac prawie 20 lat temu. Do dzis
          wspominam wspanialy zielony likier wytwarzany z jakichs alpejskich ziol i
          podobno mozliwy do nabycie jedynie w Nicei. Nie zapamietalem niestety jego nazwy.
          • polski_francuz Re: Miejsce dla smakowacza 18.11.08, 14:47
            Liker to "Chartreuse" moja zona ma tez do niego slabosc. Ja bylem 3 dni w Nicei
            10 lat temu. Ale lazilem tylko wieczorem po miescie bo w dzien obradowalem.

            Po namysle, Napoleon to raczej Sarkozy. Bo maly i syn emigranta a pierwszy
            konsul byl z Korsyki, swiezo odkupionej od Genui.

            PF
            • jk2007 a moze to byl absynt? 18.11.08, 14:55
              • polski_francuz Re: a moze to byl absynt? 18.11.08, 15:24
                albo okowita jaka pije kazdy moskowita...

                PF
            • de_oakville Re: Miejsce dla smakowacza 19.11.08, 00:24
              polski_francuz napisał:

              > Liker to "Chartreuse" moja zona ma tez do niego slabosc. Ja bylem 3 dni w Nicei
              > 10 lat temu. Ale lazilem tylko wieczorem po miescie bo w dzien obradowalem.

              Dzieki za nazwe likieru. Teraz mam juz "punkt zaczepienia" i jak bede nastepnym
              razem w Nicei, to bede wiedzial o co pytac. Odwiedzilem to miasto rok temu (po
              21 latach), bylem tylko 2 dni, ale glownej ulicy (Avenue Jean Medecin, biegnacej
              od dworca ku morzu) zupelnie nie poznalem. Trwala tam budowa linii tramwajowej i
              cala ulica byla rozkopana. Najbardziej zaszokowalo mnie, ze zupelnie nie bylo
              drzew. Przed 21 laty po obu jej stronach gesto rosly dorodne platany, tak ze
              idac chodnikiem mialo sie naturalna ochrone przed sloncem, a i nad jezdnia byl
              doslownie zielony "dach" z koron drzew. Wieczorem te geste drzewa i jasno
              oswietlone bogate sklepy oraz tlumy ludzi stwarzaly niepowtarzalna atmosfere. O
              ile wiem tramwaj ruszyl pod koniec zeszlego roku. Mam nadzieje, ze odtworza te
              piekna zielen (jaka istnieje bez przerwy na wielu innych ulicach, ktorych nie
              przebudowywano). Poza glowna ulica, wrazenia mniej wiecej tak jak dawniej, czyli
              bardzo pieknie.
              • polski_francuz Re: Miejsce dla smakowacza 19.11.08, 07:24
                Czy glowna ulica to nie "Promenade des Anglais"? A drzewa moze ze wzgledow
                bezpieczenstwa scieto.

                Pozdro

                PF
                • de_oakville Re: Miejsce dla smakowacza 19.11.08, 12:43
                  polski_francuz napisał:

                  > Czy glowna ulica to nie "Promenade des Anglais"? A drzewa moze ze wzgledow
                  > bezpieczenstwa scieto.

                  "Promenade des Anglais" to ten slynny bulwar nadmorski, z palmami, pieknymi
                  hotelami ("Negresco" i inne), ktory ciagnie sie kilometrami wzdluz brzegu
                  morskiego az do nicejskiego lotniska i dalej juz pod inna nazwa do Cagnes sur
                  Mer, moze nawet do Antibes. Natomiast "Avenue Jean Medecin" to ulica, ktora
                  biegnie prostopadle do brzegu morskiego i laczy glowny plac miasta "Place
                  Massena" (dostepny z "Promenade" poprzez park "Jardin Albert 1er") z dworcem
                  "Gare Nice-Ville" i biegnie dalej za dworcem deleko na polnoc miasta zmieniajac
                  po drodze swoja nazwe. "Avenue Jean Medecin", to jest cos jak nicejski
                  "Broadway", natomiast "Promenade des Anglais", to cos bardziej jak "Pola
                  Elizejskie", choc to ostatnie porownanie nie jest chyba najlepsze (w Cannes
                  bulwar nadmorski ma wiecej palm niz w Nicei). Mysle, ze drzewa scieto ze wzgledu
                  bezpieczenistwa, bo postanowiono, ze po wielu latach do Niecei powroci tramwaj -
                  dawniej byly tam juz tramwaje, ale zlikwidowano je na dlugo przed II WS. W
                  kawiarni obok naszego hotelu wisialo na scianie zdjecie z tamtego okresu
                  przedstawiajace stary tramwaj na "Avenue Jean Medecin", ktora wtedy nazywala sie
                  jeszcze "Avenue de la Gare". Drzew mi szkoda, bo z dworca szlo sie ku morzu w
                  cieniu koron platanow, aby za Place Massena wejsc juz pod palmy w "Jardin Albert
                  1er", a pare krokow dalej znalezc sie nad morzem na owej slynnej i eleganckiej
                  "Promenade des Anglais".
                  • hubert100 Re: Miejsce dla smakowacza 19.11.08, 13:04
                    Ty francuz juz nic interesujacego nie potrafisz wymyslec.Kontynuujac
                    ten interesujacy temat moze ktos wie jak odpowiednik wielkiego
                    mocarstwa Prez, Dubya zre. Prawdopodobnie nim zezre steka to krowe
                    trzymaja juz od urodzenie pod scisla obserwacja CIA.
                    • polski_francuz Re: Miejsce dla smakowacza 19.11.08, 13:23
                      "Ty francuz juz nic interesujacego nie potrafisz wymyslec"

                      Juz od dawna, dlatego sie inspiruje tym czego slucham, co czytam, i, od czasu do
                      czasu, co widze.

                      Powiedz hubert co ciebie motywuje do udzialu na forum?

                      PF
                      • hubert100 Re: Miejsce dla smakowacza 19.11.08, 14:37
                        Shit! I to caly ocean tego. Ja nie mam ani wielkich inspiracji ani
                        aspiracji!!!
                        • hubert100 Re: Miejsce dla smakowacza 19.11.08, 14:41
                          Widze francuz ze zlapales tu "wolnego sluchacza" de oakville.
                          Jeszcze takiej aktywnosci naszego historyka na poscie nie pamietam.
    • wojciech.2345 uryna na wagę złota 19.11.08, 20:49
      Bush jadąc gdziekolwiek podróżuje z podręczną ubikacją.
      Wróg nie może przejąć uryny wodza.

      CIA czuwa.
      • polski_francuz Re: uryna na wagę złota 19.11.08, 20:51
        Jesli tak jest to pewnie chronia jego genotyp.

        PF
        • wojciech.2345 Re: uryna na wagę złota 19.11.08, 20:55
          Tak jest. Nie chcą by wraże służby znały stan zdrowia wodza.

          Nie wiedziałeś o tym?
          • polski_francuz Re: uryna na wagę złota 19.11.08, 21:05
            Nie wiedzialem. Ale czytalem ostatnia ksiazke Crichtona "Next", ktora opisuje
            jaka waga przywiazuje Amerykanie do zachowania w sekrecie ich genotypu. Mozna
            bowiem przewidziec choroby, to a degree, zachowanie. Moze np. pijanstwo Busha
            bylo genetycznie przewidywalne.

            PF
            • wojciech.2345 Re: uryna na wagę złota 19.11.08, 21:07
              Izraelski wywiad dopadł kał lub urynę Arafata.

              To dla nich było wielkie osiągnięcie.
              • polski_francuz Re: uryna na wagę złota 19.11.08, 21:09
                Phi, prawdziwie osiagniecie to by bylo, gdyby izraelski agent zrobil dziecko
                zonie Arafata.

                PF
            • polski_francuz Daleka 19.11.08, 21:07
              droga czeka Rosje od sprawdzania co wchodzi do sprawdzania co wychodzi.

              PF
              • hubert100 Re: Daleka 20.11.08, 00:05
                No i nie mialem racji Francuz ze to Shit napedza.Cale szczescie ze
                Bushman ma swoj sracz a nie sra w buszu. Dopiero by bylo a i tak,
                tak obsral ze caly swiat stoi na palcach w gownach pod samym
                nosem.PS. De oakville, czy historycznie zdarzyl sie taki jemu
                podobny???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka