twojabogini
08.10.09, 09:30
Jestem na trudnym etapie życia, zwanym początkiem małżeństwa.
Powinnam zaangażować energię w budowę związku, ale właśnie odkryłam,
że mi się nie chce. Już mi się nie chce. Na poziomie organizacji
życia codziennego wszystko idzie dobrze, na poziomie bliskości,
komunikacji - całkowity brak harmonii. Mój mąż wywołuje we mnie
emocje negatywne, z irytacją i złością na czele.
Za ch. nie wiem o co mi chodzi.
Zastanawiam się nad: olaniem tematu i zaangażowaniem się w coś co da
mi satysfakcję i radość. Oczywiście to nic nie pomoże w relacji w
małżeństwie, klimat sam raczej się nie oczyści.
Urlop i wyjazd? Może się jakoś wyciszę i ustabilizuję?
Może ktoś z was się zetknął z czymś takim? Ja wiem, że koniec okresu
godowego, że proza życia, ale aż tak?