Dodaj do ulubionych

Skazany na samotność?

15.10.09, 21:51
Witam od jakiegoś czasu zbieram się na napisanie tego wątku i proszę o wasze
zdanie drogie forumowiczki. Ostatnio dochodzę do wniosku że resztę życia
spędzę samotnie bez kobiety i jestem ciekaw co wy o tym myślicie kobietki.
Zacznę od początku mam 25lat niedawno zacząłem pracować od 7 do 16, nie mam
dziewczyny dla której bym mógł być wsparciem. Co do mojego wyglądu to chyba
kwestia gustu 172cm trochę misiowaty a co do charakteru jestem pomocny i
przyjacielski potrafię słuchać innych. Niby brzmi nie źle a jest jeszcze jedna
sprawa mieszkam z Mamą wychowywałem się praktycznie bez ojca i nawet jak bym
znalazł kobietę która by zechciała ze mną być a nawet ochajtać to prawdo
podobnie musiała by zamieszkać ze mną i teściową a wiem że kobiety nie chciały
by mieszkać z teściowymi, powiecie że nie ma problemu wystarczy się
wyprowadzić i zamieszkać na swoim ale to też nie jest takie proste bo
mieszkanie w którym mieszkamy jest moje i nie wyrzucę jej na ulice a na nowe
mieszkanie wątpię by było mnie(nas) stać a jeszcze boje się że jak wyprowadzę
się i zostawię mamę samą to ona po prostu może się stoczyć np. alkoholizm.
Wiec jak by nie patrzeć jestem patowej. sytuacji. Wracając jeszcze do innych
motywów po 16 gdy wracam do domu jestem na tyle czasem zmęczony że nawet nie
mam ochoty wychodzić z domu a nie mówiąc o szaleniu na dyskotekach
Obserwuj wątek
    • arojamajka22 Re: Skazany na samotność? 15.10.09, 21:53
      dodam jeszcze że nie mam nałogów jak fajki i alkohol a jedynym nałogiem jest
      czekolada
      • czekoladowa_kawka Re: Skazany na samotność? 15.10.09, 21:57
        No to żes sobie reklamę strzelił:) życzę powodzenia:)
      • spleenka Re: Skazany na samotność? 16.10.09, 10:54
        arojamajka22 napisał:

        > dodam jeszcze że nie mam nałogów jak fajki i alkohol a jedynym nałogiem jest
        > czekolada

        A może ty po prostu pedał jesteś?
        • arojamajka22 Re: Skazany na samotność? 16.10.09, 15:51
          muszę cie zdołować podobają mi się tylko kobiety
      • stoerungsquelle Re: Skazany na samotność? 16.10.09, 21:43
        kazda zmora znajdzie swojego amatora, a problemy sobie troche wymyslasz na sile

        ---
        Yes, we can - możemy wypromować Polskę i czytanie, wzbudzić fale entuzjazmu
        większe od tych twilightowych! Przeczytaj "Lovefool" włoskiej autorki Amalii
        Angellinni
        www.scholar-online.pl/viewpage.php?page_id=126
    • pochmurniak Re: Skazany na samotność? 15.10.09, 22:06
      To mamie wynajmij gdzieś pokój.

      Przynajmniej dla mnie mieszkanie z matką patologizowało moje relacje
      z kobietami. Nie przez jej jawne działanie, ale jakąś blokadę w
      psychice. Jak ręką odjął przeszło mi, gdy się wyprowadziłem... ale
      kawał potencjalnego życia osobistego zmarnowany.

      Idealne rozwiązanie, to jakbyś wyrwał laskę z mieszkaniem.
      Wyprowadziłbyś się do niej, a mama by Ci pilnowała mieszkania. :)
      • kobieta_na_pasach Re: Skazany na samotność? 15.10.09, 22:12
        pochmurniak napisał:

        >
        > Idealne rozwiązanie, to jakbyś wyrwał laskę z mieszkaniem.
        > Wyprowadziłbyś się do niej, a mama by Ci pilnowała mieszkania. :)

        a moze tak wiecej ambicji i zarobic samemu na dom? chociaz , z drugiej
        strony,latwiej jest takiego delikwenta potem z domu wlasnego wywalic.
    • kobieta_na_pasach Re: Skazany na samotność? 15.10.09, 22:08
      jako matka 19latka powiem tak: wzajemnie z matka sie uzalezniliscie od siebie.
      matka przelala na ciebie cala milosc, jako do jedynego mezczyzny w jej zyciu.
      praktycznie unieszczesliwila cie. dzieci sie chowa dla swiata, nie dla siebie,a
      tym bardziej synow. tez mi ciezko to pisac, ale proces odseparowywania
      emocjonalnego zaczelam juz chyba, kiedy syn byl w gimnazjum.mysle, ze bedzie mu
      latwiej byc przez to kiedys z inna kobieta wiedzac, ze matka daje sobie swietnie
      rade sama. mam meza, a moj syn ojca, ale bywalo roznie i moge powiedziec,ze
      najwiekszy wplyw na to, kim jest teraz mialam ja. ojciec ma do tej pory problem
      z dogadaniem sie z synem, kiedy byl mlodszy lepiej mu to wychodzilo.
      rada dla ciebie: nie wybiegaj za bardzo w przyszlosc, los sam rozstrzygnie za
      ciebie.jezeli uznasz,ze to na cale zycie to pojdziesz za nia i nie bedziesz sie
      ogladal na matke, ale oczywiscie dalej ja bedziesz kochal i pamietal o niej. a
      moze akurat ta dziewczyna dogada sie z twoja mama? ja marze juz o synowej, ktora
      bylaby moja corka, ale to raczej nierealne, bo ona bedzie miala przeciez swoja matke
      • arojamajka22 Re: Skazany na samotność? 15.10.09, 22:13
        dzięki za słowa wsparcia kobieto na pasach i życzę ci wymarzonej synowej
      • zimowypierdalaj Re: Skazany na samotność? 15.10.09, 22:15
        ja coś czuje że za rok o tej samej porze napiszesz tutaj wątek pt: znalazłem
        kobiete która pokochała mnie i zaakceptowała moją matkę :) powodzonka :)
    • mahadeva Re: Skazany na samotność? 15.10.09, 22:28
      jestes ofiara losu
      wyobrazasz sobie, ze sa ludzie, ktorzy kupuja wiele mieszkan i na wiele ich
      stac? dalczego Ty tak nie mozesz? ja latami pracowalam po 15-17 godzin dziennie
      i nic mi nie bylo, a Ty o tej 16 to chyba z nudów jestes zmeczony
      a co do zwiazku - tez sie trzeba starac, nikt nie ma łatwo
      • rzeka.chaosu Re: Skazany na samotność? 16.10.09, 10:59
        Kult pracy i pracoholizm (bo chyba tak trzeba to nazwać) w twoim wydaniu mnie
        przerażają. Podobnie nazywanie kogoś "ofiarą losu", tylko dlatego, że ułożył
        sobie życie inaczej niż ty i poza pracą liczą się dla niego inne rzeczy (troska
        o matkę, rodzina, wolny czas, odpoczynek). Jeśli piszesz prawdę o tym, że
        pracowałaś 15-17 godzin, to współczuję. Bo w takich warunkach najłatwiej jest
        zmienić się w maszynkę do zarabiania pieniędzy.

        Do autora wątku: gdybyś miał teraz o 10 lat więcej, to faktycznie byłoby się
        czym martwić. Przed 30 jesteś jeszcze piękny i młody :), potem ta granica
        wiekowa zaczyna zmieniać sposób myślenia, zachowania, i z samotnych ludzi robi
        "wybryki natury" desperacko poszukujące partnera. Tak nie powinno być :)

        Szukaj kobiety, która miała dobry kontakt z własną matką - łatwiej jej będzie
        zaakceptować Twoją. Zawczasu porozmawiaj z matką o planach na przyszłość i
        dowiedz się jak ona to widzi. Może razem znajdziecie rozwiązanie. Bardzo dużo
        zależy od tego jaki cechy charakteru ma twoja matka. Ja mogłabym mieszkać z
        teściową, ważne żeby była mi jakoś bliska, dyskretna, niewścibska, życzliwa,
        żebym mogła się od niej czegoś nauczyć :)
    • rosa_de_vratislavia Re: Skazany na samotność? 15.10.09, 22:41
      Niepokojąca jest ta Twoja rezygnacja, przebijająca z całego posta:
      - już pewnie nie poznam kobiety,
      - jestem skazany na mieszkanie z mamą,
      - czekolada to mój nałóg (+jestem "misiowaty"),
      - wracam z pracy i nie chce mi się już nic robić.

      Nie brzmi to zachęcająco dla potencjalnej partnerki. Z tekstu
      wyłania się obraz misia, siedzącego przed TV i zajadającego
      frustracje czekoladą.
    • qw994 Re: Skazany na samotność? 15.10.09, 23:20
      Ożeń się z mamą.
    • asdfcxz Re: Skazany na samotność? 16.10.09, 00:22
      Ładnie się ogłosiłeś, chociaż pesymistyczny tytuł może dziewczyny
      zniechęcać. Podbijam. :))
    • aardwolf Re: Skazany na samotność? 16.10.09, 08:36
      arojamajka22 napisał:

      >Ostatnio dochodzę do wniosku że resztę życia spędzę samotnie bez kobiety

      na 95%

      > Co do mojego wyglądu to chyba kwestia gustu 172cm trochę misiowaty > a co do
      charakteru jestem pomocny i przyjacielski potrafię słuchać > innych. Niby brzmi
      nie źle

      tu się zgodzę - to brzmi nie źle to brzmi tragicznie. Zwłaszcza ta
      przyjacielskość, czyli inaczej "cipowatość".

      W przeciwieństwie do innych sądzę, że matka z góry nie dyskwalifikuje o ile jest
      jasne, że ona mieszka u Ciebie a nie odwrotnie.

      Weź sie przede wszystkim za sport, by zlikwidowac tą "misiowatość".

      Potem trzeba wziąć się za "przyjacielskość", nie wiem jak sytuacja teraz
      wygląda, ale nie możesz zgłosić się np. do wojska?

      Jak sie nie da to wydaje mi się że kontakty z prostytutkami mogłyby pomóc (po to
      by zlikwidować przyjacielskość), choć przyznam że sam nie wypróbowałem tego
      rozwiązania.
      • arojamajka22 Re: Skazany na samotność? 16.10.09, 15:56
        Co do mojej marsowatości to po prostu mam mały brzuszek nad którym staram się
        pracować. Przyjacielskość to mam na myśli fakt że można na mnie liczyć zawsze
        polegać zawsze pomogę i wysłucham jak byłem z dziewczyną ponad 2 lata to nie
        tylko byłem jej chłopakiem ale i przyjacielem i raczej rzadko ją zawodziłem
    • butterflymk Re: Skazany na samotność? 16.10.09, 16:25
      Oj nie martw sie, jestes jeszcze dzieckiem, masz dużo czasu na
      opieke nad mamą i zrozumienie że zasłaniasz się jakim dziwnym
      scenariuszem stoczniem sie mamy ...
      bez przesady...
      jak poznasz kobietę swojego życia szybko znajdziesz inne wspaniałe
      rozwiazania jak np odwiedzanie mamy, zakup mieszkania w poblizu itp
      głowa do góry
    • gobi05 Re: Skazany na samotność? 16.10.09, 16:35
      > proszę o wasze
      > zdanie drogie forumowiczki.
      To drobna pomyłka - jak piszesz publicznie,
      to odpowie kto chce, nie tylko panie.

      > Ostatnio dochodzę do wniosku że resztę życia
      > spędzę samotnie bez kobiety
      Nic w tym złego, jeśli tego pragniesz.

      > nie mam
      > dziewczyny dla której bym mógł być wsparciem.
      Hehe, a czy ty chcesz dziewczynę bez nogi?
      Zazwyczaj dziewczyny chcą żebyś je r***ał
      a nie podpierał.

      > musiała by zamieszkać ze mną i teściową
      Nie ma takiego przymusu. To, ze masz mieszkanie
      nie oznacza, żebyście nie mogli kupić drugiego,
      albo wynająć coś sobie lub mamie.
      Wspólne zamieszkanie jest wybitnie złym pomysłem.

      > boje się że jak wyprowadzę
      > się i zostawię mamę samą to ona po prostu może się stoczyć
      To jest toksyczny związek. Tak czy inaczej musisz go przerwać,
      bo już teraz ma negatywny wpływ na twoje życie.

      Chłopie uciekaj czym prędzej!
      Uciekaj od mamusi gdziekolwiek!
    • fora_ze_dwora Re: Skazany na samotność? 16.10.09, 21:35
      hej,
      wydajesz sie fajnym chłopakiem, ale chyba zbyt nieśmiałym.
      może to kwestia wrażliwości.
      nie martw się rzeczami, które na razie sa chyba abstrakcyjne
      (mieszkanie przyszłj zony z tesciowa).
      rozumiem, że zastanawiasz sie nad tym czy byłbys gotowy na
      samodzielność - chyba jeszcze nie, skoro z Twojego postu wynika, że
      boisz sie zyc samodzielnie, bo mama Cię w jakiś sposób szantażuje
      emocjonalnie (piszesz ze bez Ciebie sie stoczy - to bzdury). Nic nie
      piszesz o waszych stosunkach z mamą, ale miedzy wierszami chyba jest
      tak, że ona chciałaby, żebyś zawsze był tylko z nią. To nie jest
      zdrowe niestety.
      dopóki nie poukładasz siebie nic nikomu tak naprawdę nie będziesz w
      stanie dać.
      a odpowiedzialność za swoją kobietę to jest zupełnie inna sprawa.
      pamiętaj, że dziewczyny uciekają od maminsynków,którzy trzymają się
      matczynej spódnicy, są pod kontrolą matek.
      trzeba jakoś żyć, ale też dla siebie, nie tylko dla mamy.
      na pewno kogoś poznasz odpowiedniego, nie martw się. tylko musisz
      mamę powoli przygotowywać do tego, że w Twoim życiu prędzej czy
      później ktoś się pojawi na stałe.
      a jesli chodzi o pracę i wychodzenie - piątek, sobota - chyba można
      iść poszaleć nie? nie jesteś skazany na samotność.
      po prostu poukładaj relację z mamą, w której jak widać nie wszystko
      jest ok. i więcej odwagi do kobiet! nie zaczynać od razu relacji na
      zasadzie przyjaciel, to często nudzi. trochę niedostępności,
      tajemniczości, nie okazuj od razu zainteresowania - to zwykle
      działa:)
      • rachela25 Re: Skazany na samotność? 16.10.09, 22:32
        ja ostatnio poznałam takiego chłopaka, co prawda mieszka z babcia i
        ma za sobą rozwód. Ale jest moim ideałem potencjalnego męża .
        Spotykam się z nim.Też mówił ze stracił nadzieje. Skromny facet i w
        dodatku nieśmiały więc ciężko by mu było kogoś znaleźć . Jednak
        stało sie tak, że poznaliśmy się przez wspólnych znajomych . Teraz
        świata poza nim nie widze z wzajemnością. Więc jak widzisz nic na
        siłe.
    • ksiezniczkamalgorzata Re: Skazany na samotność? 17.10.09, 09:46
      Z dziewczyną możesz zamieszkać gdzie indziej, kupić wspólne mieszknie... na kredyt na pewno będzie was stać jeśli będzie już tak daleko. Zawsze możecie na kredyt kupić mamie mniejsze mieszkanie. W Twoim wieku mało kto ma własne mieszkanie.
      Nie mów nigdy dziewczynie, że ma mieszkać w przyszłości z teściową!
      Coś mi to wygląda na Twoją wygodę, a nie dbałość o mamę. Sugeruję obiadki, pranie, sprzątanie... zwyczajnie jest Ci tak dobrze i do kompletu chcesz jeszcze dziewczynę?

      Zamieszkasz osobno,odżyjesz, a Twoja mama jeszcze bardziej, może nawet sama jeszcze kogoś pozna?

      Dyskoteki nie wszyscy lubią i powinieneś znalezc kobiete o podobnych preferencjach co Ty, chociażby miało to być jedzenie czekolady ;)

      Jesli dużo zarabiasz, nie jestes skąpy, nie kłamiesz to szybko się znajdzie odpowiednia kobieta dla Ciebie.

      Jeszcze jedna rada - wyprowadź się w przyszłości od mamy około 30 min drogi autem (żeby nie wtrącaliście się na wzajem do swojego życia).
      Powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka