Dodaj do ulubionych

Co jest gorsze od spóźniania się?

29.10.09, 14:41
Bycie za wcześnie. Mam takiego kolegę, który jest samotny, ma dużo wolnego czasu. Umawiamy się o 20.00 u nas w domu. Ja z tych, co wszystko robią na ostatnią chwilę. Staram się to zwalczać u siebie, ale nie zawsze się udaje. Więc ja, 19:30 to w dresach jeszcze biegam albo włosy myję. A o 19:30 domofon. "to ja Łukasz". Łukasz wchodzi, ja się nie patyczkuję - siadasz i czekasz aż będziemy gotowi. Nie po to umawiamy się na 20:00, żeby przychodził 0,5h wcześniej. A bo on sobie wcześniej wyszedł z domu, miał iść na pieszo, ale pojechał autobusem. A co mnie to obchodzi? Może przez pół godziny to ja bym chciała spróbować w ciążę nie zajść:) Więc Łukasz siedzi pół godziny u mnie przed telewizorem, a ja maluję oko, kończę kolację i suszę włosy. A mój M. coś tam grzebie na Allegro. Zdenerwowałam się wtedy.
Ostatnio inni znajomi. Umawiamy się o 20:00 u nas na Carcassone. 19:45 wyciągam odkurzacz, żeby grać na czystej podłodze, a tu domofon. No myślałam, że padnę. A bo oni wyszli wcześniej z domu, żeby się nie spóźnić, ale że jest zimno to szli szybko i tak oto są wcześniej. Tez siedzieli sami przez 15 min, bo my nie byliśmy gotowi.
Naprawdę wolę jak się ludzie spóźniają, nawet jak mam na kogoś czekać w deszczu. Ale nie znoszę jak ktoś przychodzi do mnie za wcześnie.
Też tak macie?
Obserwuj wątek
    • lacido Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 29.10.09, 14:47
      to zamiast mówić mu bądź na 20 (wtedy przyjdzie o 19.30) powiedz żeby był na
      20.30 to przyjdzie na 20 :)
      • pocket.size Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 29.10.09, 15:19
        Dokładnie, to chyba jedyny sposób:)
        • hagi_no co za brednie 02.11.09, 23:02
          by za przyjście wcześniej dostać opr a za spóźnienie uścisk dłoni?
          Co za brednie
    • sweet_pink Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 29.10.09, 15:34
      To nic, mały pikuś.
      Moi "teściowie" też mają podobnie tyle że pojawiają się tak ok 2h przed czasem
      (na półgodziny bym nie zwróciła uwagi bo z daleka jadą). I to jest dopiero
      jazda, jak są proszeni na obiad, to my właśnie wchodzimy do domu z zakupami na
      tenże obiad. Mistrzostwo było jak "teściowa" przyjechała o 6:30 rano zamiast o
      9, kiedy dla nas umówienie się na 9 to było poświęcenie bo w weekend przed 10
      nie wstajemy. Do tego zawsze teksty "to wy nie gotowi". Za bardzo nam to na
      nerwach grało, przestaliśmy zapraszać tylko jeździmy do nich.
      • justysialek Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 10:35
        Moi teściowie mają tak samo!
        Też zawsze dzwonili do drzwi, jak ja dopiero wyciągałam odkurzacz w
        dresach i z ręcznikiem na głowie. Teraz szykujemy się na nich
        godzinę wcześniej a zwykle i tak dzwonimy i pytamy, o której
        wychodzą/wyszli z domu - mają 2h dojazdu ;)
    • vandikia Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 29.10.09, 15:46
      Ja to mam czasem tak, że umawiam się na 14 na obiad z ludźmi, 14.00
      oni dzwonią do drzwi a ja w wannie :P

      Ale naprawdę, naprawdę z tym walczę. I pierwszy raz mi się w tym
      roku udało z moimi urodzinami, że wszystko miałam gotowe na pół
      godz. przed przyjściem gości. Wszystko co zaplanowałam. I jeszcze
      zapalić zdążyłam.. więc można.

      I też nie lubię jak ktoś za wcześnie przychodzi.. w dobrym tonie
      jest się te 10 min spóźnić przy takich okazjach :)
      • lacido Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 29.10.09, 20:33
        a niektórzy myślą że im bardziej się spóźnią tym lepszy ton :P
        • jedzoslaw Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 29.10.09, 20:55
          Nienawidzę przybywania przed czasem. Zamordowałbym gołymi rękami, a znam takich, którzy przybywanie przed czasem uważają za atut! Ktoś powie, że kobieta ma gorzej, bo ona musi się podmalować, ułożyć włosy itd. Tak, tylko że facet także chce się przygotować i nawet przyjmując kumpli (męskie grono) nie chce przyjmować ich do domu zasyfionego śmieciami i mając tłuste włosy oraz kilkudniowy zarost (przynajmniej ja tak mam; chodzi o samopoczucie, a nie o to, że mam się komuś podobac czy coś). Sam mam skłonność do "kwadransa akademickiego", a u innych toleruję nawet dłuższe spóźnienia, bo sam nie jestem szczególnie punktualny, natomiast nie akceptuję i mówię to każdemu wprost, gdy ktoś przychodzi np. pół godziny przed czasem. Natomiast zachowanie teściów, co wparowują 2 godz. przed czasem uważam za zwykłe chamstwo.
    • tymczasowy-4 Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 04:55
      Śmierdzenie jest gorsze.
      A co do twojego problemu, to wystarczy że zaczniesz
      umawiać się poza domem: na przystanku, przed kinem itd.
      Jak sobie delikwent lubi być wcześniej, to OK - niech
      poogląda wystawy.
    • wyssana.z.palca Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 07:41
      spoznianie sie jest gorsze wedlug mnie. jesli zapraszam kilkoro
      gosci np na kolacje i jedna para sie spoznia, to rozwala wszystko.
      bo jesc zaczac nie mozna i musimy wszyscy czekac, az jasnie pasntwo
      sie dokpotuja.. tak samo jak czekac gdzies na kogostam- nie
      toleruje. to moj cenny czas poswiecam, sama jestem zawsze
      punktualnie i tego samego wymagam od innych. przychodzenie za
      wczesnie mi sie zdarza bardzo rzadko, ale jesli juz to ja sie tam
      ciesze ze mam gosci wczesniej :) nawet jak kolacja niegotowa to co?
      zawsze uwazalam ze serce domu jest w kuchni i lubie tam z goscmi
      siedziec :) no i nie sprzatam mieszkania na 15 minut przed ich
      przyjsciem.. ale ja to lubie przyjmowac gosci i u mnie to jest
      dopiete na ostatni guzik :)
    • nothing.at.all Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 08:29
      Ja nie lubie spóźnialskich!
      Wolę kiedy przyjdą wczesniej, nawet jak nie jestem przygotowana na
      wizytę. Po prostu sobie poczekają. Nie widze nic dziwnego w tym, ze
      nie jestem na tip top gotowa.
    • sootball Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 10:00
      Mam mgliste przeczucie, że bycie seryjnym łechtaczem hobbystą, wyszukującym
      piegowate zielonookie szatynki, łaskoczącym je do nieprzytomności piórkiem w
      przyczepie Kamaza, a następnie po namalowaniu im na czole szminką podobizny
      ciasteczkowego potwora, porzucającym na lewym brzegu Wisły, mogłoby być NIECO
      GORSZE od spóźniania się. Zielonnokich szatynek nie ma tak dużo, o części
      zamienne do Kamaza coraz trudniej, dobra szminka kosztuje, nie dość że człowiek
      się porządnie nasapie, to nawet nie ma szansy obejrzeć prawego brzegu Wisły. I
      do tego to uczulenie na pierze. Przechlapane.
      • aurelia_aux Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 10:30
        Nie widzę problemu w tym jak ktoś przychodzi za wcześnie.
        Jak u mnie w domu -proszę bardzo, niech siądzie i poczeka, zapraszam raczej do
        domu osoby mi bliższe, tak więc pakuje ich do pokoju i dany delikwent to sobie
        sprawdzi coś na necie, to obejrzy coś w tv ;-)

        Natomiast szał mnie dopada jak ktoś się spóźnia więcej niż 15min!
        Miałam taką koleżankę, nigdy nie była punktualnie choć miała najbliżej z domu do
        centrum, po pół h spóźnienia jak do niej dzwoniłam potrafiła dopiero wychodzić z
        domu.

        Tak samo druga koleżanka która na domiar dobrego mówiła np że już dochodzi pod
        mój blok, natomiast czas w jakim docierała pod niego faktycznie wskazywał na to,
        że dopiero wychodziła z domu.

        Tak więc nauczyłam się jednego.. jak i z jedną i drugą się umawiam to jak
        umawiamy się na 20 to wychodzę z domu o 20.00 akurat jak dojadę autobusem to się
        spotykamy ;)
      • esska77 Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 14:40
        Dzięki sootball :) pierwszy raz się dzisiaj uśmiechnęłam czytając
        Twój post. To zdecydowanie gorsze, masz rację ;)))
        Jako przedstawicielka zielonookich szatynek mogłam sobie wyobrazić
        te tortury ;)
        A w kwestii spóźnień i bycia zbyt wcześnie, to jestem za delikatnym
        spóźnieniem.
        • sootball Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 15:40
          jak masz jeszcze kilka piegów... to wiesz. ;)
          • esska77 Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 03.11.09, 08:47
            ;) wiem, mam, kilka ;)
    • i_jajecznica Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 10:18
      gorsze jest czekanie
    • gazetowy.mail Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 10:32
      Czy ten Łukasz ma klucz od Waszego mieszkania? Zapraszamy gości na
      18.00 i nie odbieramuy domofonu jeśli dzwoni do 17.50. 10 minut
      przed czasem jesteśmy już gotowi i czekamy.
      • clepsydra Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 10:45
        Ja pie-ole, autorka jest srednio madra.
        • green_basik Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 10:49
          Szpiclowanie jest gorsze.
          100 razy gorsze.
        • pocket.size Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 03.11.09, 08:33
          clepsydra napisała:

          > Ja pie-ole, autorka jest srednio madra.

          Bo?
      • sapalka1 Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 12:30
        Też nie lubię, gdy ktoś przychodzi przed czasem, ale brak reakcji na dzwonek
        domofonu u mnie nie wchodzi w grę. Głupio bym się czuła, gdyby goście czekali
        przed drzwiami nawet jeśli zbyt wcześnie przyszli. Spóznienia 15-30 minut są
        mile widziane ;)
    • menk.a Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 12:36
      Grzeczność, dobre wychowanie, maniery, sv... odrzucają przychodzenie przed
      umówioną porą. A przysłowiowy kwadrans akademicki w takich wypadkach bywa
      zbawienny, by nie dopaść gospodarzy właśnie w takich mało komfortowych
      okolicznościach.
    • culebre Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 12:37
      Gorsze jest kiedy niewinna partyjka carcassonne zmienia się w krwawą jatkę i na
      podłodze leżą carcass one, carcass two, carcass three...
      • funny_game Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 03.11.09, 10:08
        culebre napisał:

        > Gorsze jest kiedy niewinna partyjka carcassonne zmienia się w krwawą jatkę i na
        > podłodze leżą carcass one, carcass two, carcass three...

        Cudne!
    • olesia10 Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 12:37
      Moje motto brzmi: "Największa zakała to punktualny gość" - moi
      goście to wiedzą i starają się, oj starają, daję słowo:)))
    • pijawka_lekarska Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 12:48
      Moja mama mawia, że jak się jest zaproszonym do kogoś do domu (np. na imieniny),
      w dobrym tonie jest przyjść ciut po czasie, ale broń Boże przed.

      Mój Ex był bardzo nadgorliwy - gdy zapraszałam go na 15, przychodził na 14.15.
      Zawsze gdy z nim szłam na imprezę, byliśmy grubo przed czasem i w rezultacie
      pomagaliśmy gospodarzom np. zwijać dywan, przesuwać meble czy przyrządzać drinki.

      Osobiście bardziej skłaniam się ku tej pierwszej opcji - lepiej przyjść ciut za
      późno, niż za wcześnie. Oczywiście nie dotyczy to wszelkich spotkań służbowych
      czy spotkań na mieście (zwłaszcza, gdy umówiwszy się na przystanku autobusowym,
      a jest mróz).
    • paulinaa Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 13:01
      i ty przesadzasz, i twoi goście
      nie wiem jak można coś robić na ostatnią chwilę
      u mnie w domu zawsze było tak, ze pół godziny przed przyjściem gości
      (niezależnie czy wieczorna impreza czy niedzielny obiad) wszyscy sobie siedzieli
      ładnie ubrani i czekali (no nie na szpilkach znowu:P), wszystko było gotowe, nie
      przyszłoby mi do głowy, żeby się malować czy odkurzać te parę minut przed
      przyjściem gości...

      ja jestem z tych co wolą być za wcześnie niż się spóźnić - oczywiście chodzi o
      kilka minut a nie pół godziny
      • geehee ale nie wszyscy muszą być tacy jak ty! 02.11.09, 13:13
        Nie dla każdego przyjście gości to aż tak ważny moment w życiu, aby cały dzień
        temu podporządkowywać albo rezerwować dwie godziny więcej na wypadek
        wcześniejszych przyjść, zwłaszcza jeżeli zapraszam koleżankę na wieczór albo
        siostrę z mężem na plotki! Ładne ubieranie się do gości to chyba jakiś żart,
        przebierasz się w wieczorowy strój? :) bo ja tylko ja jak jest wigilia, inaczej
        moje codzienne ubranie zupełnie wystarcza! I będąc gościem należy się liczyć z
        czasem gospodarzy i z ich rozkładem zajęć, bo czasem zwyczajnie można klamkę
        pocałować albo nadziać się na odkurzacz, to taki sam element dobrego wychowania
        jak nie spóźnianie się!
        • pocket.size Re: ale nie wszyscy muszą być tacy jak ty! 03.11.09, 08:36
          geehee napisała: > przebierasz się w wieczorowy strój? :)

          Nie, nie przebieram się w wieczorowy strój. Ale jak przychodzę z pracy to czasem
          przebieram się w dresy. Zdarza się też tak, że znajomi przychodzą do nas na dwa
          piwa, a potem idziemy do miasta. Nie pójdę przecież w dresie do klubu!
      • pocket.size Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 03.11.09, 08:39
        Oczywiście, staram się zawsze być przygotowana trochę wcześniej. Ale może się
        zdarzyć, że umawiam się po południu na wieczór. O 19:00 wracam z pracy i
        naprawdę nie ma już tyle czasu, żeby siedzieć i gotowa czekać na gości.
        Ja nie mówię, ze jak ktoś przyjdzie 3 minuty za wcześnie to strzelam, ale
        przyjście pół godziny to już wg mnie przesada.
    • uknown Zdecydowanie gorsze jest przychodzenie za wcześnie 02.11.09, 13:02
      Moi teściowie też przychodzą za wcześnie ale już się do tego przyzwyczailiśmy i
      wcześniej się przygotowujemy, bo oni już tak mają i raczej się nie naprawią.
      Natomiast irytują mnie sytuacje podobne do opisanej przez ciebie, bo też mam
      kilkoro znajomych, którzy zawsze stawiają się od godziny do 15 minut przed
      czasem i obłudnie pytają: nie przeszkadzamy, prawda? Otóż tak, przeszkadzacie! -
      chciałoby się krzyknąć ale mówię zazwyczaj, że tylko ja muszę jeszcze coś
      dokończyć i .. znikam! Nie wszyscy dysponują nieograniczoną ilością wolnego
      czasu, niektórzy na godzinę czy pół godziny przed spotkaniem muszą jeszcze np.
      popracować albo skoczyć do sklepu. A tacy ludzie zwyczajnie kradną ten czas
      chcąc wymusić wcześniejsze rozpoczęcie spotkania, nie ma problemu jeżeli chodzi
      o 5 - 10 minut, ale pół godziny to dla zajętej osoby dużo, ja zwykle w tym
      czasie robię ostatnie porządki i przygotowuję przekąski bo wcześniej zajmuję się
      czym innym i rezerwuję sobie te oststnie pół godziny na przygotowania. I
      oczywiście przychodzący wcześniej wpadają mi pod odkurzacz czy w półprodukty do
      sałatki, co nie jest komfortowe dla obu stron. Ja, jeżeli zdarzy mi się być
      wcześniej, siedzę w samochodzie i czekam, dzwonię nie wcześniej niż 5 minut
      przed czasem i uważam, że to słuszna zasada.
    • titta Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 13:09
      A ja zawsze sie grzebie, zreguly nie jestem gotowa kiedy zaczynaja
      przychadzic goscie. Gdyby wiec przyszli wsczesniej to niewiele by to
      zmienialo. Jedyne ryzyko, ze mogli by nie zastac mnie w domu.
      (Zreszta z zasady podajemy godzine zaczecia imprezy orientacyjnie, a
      zjawia sie kazdy jak chce). Pierwsi goscie moga byc przydatni:
      dostaja odkuzacz, drobne zlecenia kuchenne, a ja spokojie ide sie
      przebrac :) Zreszta do niektorych znajomych celowo idzie sie
      wczesniej zeby pomoc.
    • aniuki Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 13:29
      ZNACZNIE gorsze jest przyjście w sobotę o 20 na imprezę która odbyła się dzień
      wcześniej, w piątek o 20 :)
      Ja ostatnio tak zrobiłam. Przygotowałam wszystko, łącznie z przebraniem (bo
      miało być przebieranie), z tortem (tort urodzinowy niespodzianka). Zadowolona
      ogromnie zjawiam się tak o 21 i dzwonię sprzed bramy do solenizantki, radosnym
      głosikiem ogłaszając "Goście jadą, goście!"
      Już dziwnie długa cisza w słuchawce mnie zastanowiła, po czym jak grom walnęła
      we mnie informacja że mam 24-godzinne spóźnienie.
      Obie się uśmiałyśmy na początku, a ze to moja wieloletnia przyjaciółka , to
      miałam w zasadzie luz i zapytałam czy mogę mimo wszystko wstąpić . I to był błąd...

      Panią domu zastałam przed tv, pan wychodził z kumplami. Głupio było im mnie
      wypraszać,a mnie głupio było wracać w tym przebraniu od razu do domu. Atmosfera
      była jakaś nie bardzo. Posiedziałyśmy chwilę, spróbowałyśmy tortu. W
      miedzyczasie zorientowałam się, że on i ona są pokłóceni właśnie od czasu
      piątkowej imprezy. Niestety byłam świadkiem kilku ostrzejszych tekstów, po czym
      on wybył a ona podrinkowawszy trochę zwierzyła mi się z kilku wobec niego
      zastrzeżeń.

      Zabrałam się z powrotem, mając raczej kwaśny humor. I kaca moralniaka.
      Od tego czasu kumpela jakoś nie bardzo odpowiada na moje smsy.


      Wszystko przez to że skasowałam smsa z informacją kiedy ta impreza.
    • stokrota113 Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 13:31
      ja nie odbieram domofonu ani telefonu mówiąc później, że akurat byłam w łazience
      i nie słyszałam.
    • kasia4777 Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 14:01
      To jeszcze nic. Moja rodzina na większe imprezy (chrzty, komunie,
      rocznice) potrafi wpaść nawet 2 dni wcześniej... Zaproszeni na
      niedzielę dzwonią często już w piątek ,żeby wstawić wodę na kawę bo
      będą za pół godziny... Mieszkają bardzo daleko i rozumiem,że nie
      warto im wpaść na 4 godziny bo dużo czasu spędzają w podróży, ale
      szlag mnie trafia za każdym razem . Jest to dla mnie kłopot,
      dodatkowy koszt, dużo więcej roboty, muszę dokupić całą masę
      jedzenia, bo to co powoli przygotowuje na imprezę pochłaniają na
      bieżąco. Nie ma jak się ruszyć i posprzątać przed przyjazdem reszty
      gości.Mam 3 pokojowe mieszkanie i 2 dzieci, a oni przyjezdzają
      jeszcze z dziadkiem, 2 swoich dorosłych dzieci i synową. ech... co
      zrobić? Przy każdym zaproszeniu pytam kiedy będziecie i za każdym
      razem mówią że tylko na impreze bo nie mają czasu.
      • chubbba być asertywną :) 02.11.09, 14:18
        ja bym się nie patyczkowała: albo ich w ogóle nie zapraszaj albo od razu
        zaznaczaj, że nie możesz im udzielić tym razem noclegu (bo remont, choroba w
        domu, kupiłaś dwa nieułożone rotwailery ...) i ich wybór czy przyjadą czy nie.
        rozumiałabym takie zachowanie gdybyś miała duży dom, ale w mieszkaniu w bloku to
        wręcz się dziwię, że im się chce z tobą cisnąć i ich to nie krępuje? no cóż,
        ludzie są dziwni!
      • tahm Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 21:37
        a hoteli to nie masz w okolicy...?
      • pocket.size Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 03.11.09, 08:42
        O nie, tego to bym już chyba nie zniosła :)
    • moniakociara Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 14:51
      A ja nienawidze spóźnialskich... Dla mnie goście moga przyjsc przed czasem, bo
      nie sprzatam domu tylko na przyjście gosci, wiec nie bede musiała się wstydzić
      brudnej podłogi czy dywanu. Zreszta, ja zazwyczaj zapraszam takich ludzi,
      których dobrze znam, sa mi bliscy, tacy co to sobie sami piwo z lodowki wezmą
      czy nawet drzswi wejściowe sobie sami otworza do mojego domu, bo na czas wizyty
      moj dom jest ich domem. Sama staram się nie przychodzic przed czasem, bo wlasnie
      wiem, że niektorzyw szystko robia na ostatnia chwilke, moge przyjść wcześniej
      jeżeli mnie ktoś poprosi abym przyszła i pomogła w przygotowaniach.
      A spoznialskich nienawidze dlatego, że szwagierka zawsze się spóźnia, nie sa to
      spóźnienia 15-30 minut, ale 2 godziny. Teg chyba nikt nie pobije, co?
      Przyjechali do naszego miasta, byli u rodzicow, zaprosilismy do siebie.
      Zrezygnowałam z wizyty u okulisty i optyka, no bo oni będa za 30 minut :D Jestem
      w domu o 15, lada moment maja przyjsc goscie, rpzyszli o 17. Nawet nie raczyli
      odebrać telefonu, bo, żeby oni zadzwonily - marzenie scietej głowy. My
      przerażeni, że moze wypadek, czy cos... No jak dla mnie porazka. Wtedy byłam
      młoda i głupia, gdyby teraz się to poworzyło to bym po prostu odwolala spotkanie
      albo po prostu poszła sobie sama do kina. Ja poświęcam moj cenny czas, a ktoś ma
      mnie kompletnie w dupie. A co najgorsze, wszyscy w rodzinie to toleruja, nikt
      nie powie szwagierce, ze ich tym wku****, bo ona taka juz jest...
    • notata kwadransik? lajtowo 02.11.09, 15:52
      a co powiesz na ciotkę, która na imieniny przychodzi w przeddzień, a
      jeśli odbywają sie w sobotę lub w niedzielę, to rano. Bo "nie chce
      przeszkadzać", "wieczorem masz swoich gości". I siedzi 2 godziny,
      blokując wyjście do sklepu, mycie głowy itp, pijąc kawe na skraju
      kuchennego stołu i oglądając sobie ciasto w postaci mąki w torebce,
      masła w kostce i jajek w skorupkach?
      I nie daje sobie wyperswadować, bo przecież z delikatności i
      subtelności to robi...
      • bypek Re: kwadransik? lajtowo 02.11.09, 16:33
        O ile na przychodzenie przed czasem nie mogę narzekać, o tyle na spóźnienia
        owszem. Moja siostra z mężem potrafi przyjechać trzy, cztery godziny po
        zapowiedzianym czasie. Oni się nawet na własny ślub spóźnili. Do siostry
        pretensji nie mam, bo znam ją trochę i wiem, że jest punktualna, gorzej
        właściwie z jej mężem. Już nieraz tak było, że zapowiadali się na sobotę przed
        południem, a przyjechali koło 16. No, ale co takim zrobić. Jedynym
        usprawiedliwieniem jest fakt że mają dwuletnie dziecko.
      • telistu Re: kwadransik? lajtowo 02.11.09, 16:39
        A co powiecie na moją córcię , chce żebym zajęła się jej synem , określa godz
        ranną i ja na tą godz. jestem ........i ich budzę , albo dopiero ubierają się ,
        znaczy wstali, krew mnie zalewa , ale nie doszłam jeszcze do tego stanu , by z
        nią o tym pogadać. Przymierzam się do wersji....spóźnienia się , ciekawe co powie..
        Szanuję , bardzo , ludzi punktualnych , a najgorzej nie cierpię spóźnialskich
        ....Jeśli chodzi o za wcześnie .......raczej nie mam takiego towarzystwa
    • madzioreck Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 19:13
      Chyba jednak gorsze spóźnianie. Jeśli odwiedzają mnie bliscy przyjaciele, to nie
      przeszkadza mi, że przyjdą wcześniej, najwyżej pomogą przy garach :)
    • mynia_pynia Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 20:08
      Od pięciu lat spotykamy się w tym samym towarzystwie ( z niektórymi
      nawet od 10) i cały czas ten sam schemat. Umawiamy się na 20h, ja
      jestem punktualna i o 20 jestem pod drzwiami, zazwyczaj osoba
      zapraszająca już przygotowana i krzyczy do domofonu: Cześć Beata ;).
      Bo tylko ja przychodzę punktualnie.

      Mocne postanowienie poprawy i od roku spóźniam się kulturalnie 30
      min. i co ... i nadal jestem pierwsza ;) MASAKRA...
      • xolaptop Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 20:49
        100/100
    • kol.3 Re: Co jest gorsze od spóźniania się? 02.11.09, 20:16
      Generalnie na pół godziny przed przybyciem gości jestem wyrobiona,
      siedzę z drinkiem i czekam kto pojawi się pierwszy. Jeśli ktoś
      przybędzie przed czasem - nie ma tragedii. Dostaje drina i czekamy na
      resztę. Nie lubię natomiast, gdy zapraszam na 18.00, a ktoś mi mówi,
      że przyjdzie o 16-tej to sobie pogadamy. Kompletny brak wyczucia.
      Spóźnianie się powyżej kwadransa jest grzechem śmiertelnym i brakiem
      szacunku dla gospodarzy, jak i pozostałych gości. Przyjmuję metodę,
      że jeśli ktoś się spóźnia powyżej kwadransa, nie czekamy na niego z
      jedzeniem i piciem, bo skoro reszta gości potrafiła przyjść na czas
      to nie widzę powodu by czekać na chama i go honorować a karać tych
      którzy byli punktualni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka