aniolek03
31.10.09, 09:39
sluchajcie,gadalam przed chwila z przyjaciolka-jest od
2 lat w zwiazku z facetem[gosc 33 lata,mieszka z
mamusia:P,ona pierze ,gotuje,on cale dnie -bo pracuje-
uwaga!-4 godziny:PPP,oglada tv]i spotykaja sie w
weekendy bo mieszkaja w roznych miastach.
otoz mowie jej od zawsze zeby tego kapcia
zostawila,ona dziewczyna piekna[naparwde
atrakcyjna,nawet przy nim ja zaczepiaja faceci],3 lata
mlodsza od niego,inteligentna,a ten po zawodowce-i
zeby jeszcze mial wrodzona inteligencje-ale to burak i
cham.zagadka jest dla mnie co ona w nim widzi:
(naparwde nie staram sie byc jednostronna bo to moja
przyjaciolka,ale facet jest lewy.
ale ad rem-otoz umowili sie jak zwykle na weekend i
wczoraj wieczorem ,na ostatnia chwile,facet dzwoni i
mowi ze on nie przyjedzie jednak bo MUSI byc na
grobach u siebie[a caly tydzien ani slowem,normalnie
mial przyjechac]po czym wylaczyl telefon i tyle.pewnie
zeby nie dzwonila z pretensjami.
ja wszystko rozumiem-ale cholera,chyba nie jest malym
dzidziusiem,mogl isc na te groby wczesniej,skoro byl z
nia umowiony,w koncu widza sie raz na tydzien nie
codziennie a on nie ma 15 lat zeby chodzic za raczke z
rodzina!
zreszta ona ma wrazenie ze jego mamusia tez maczala w
tym palce,bo jej specjalnie nie lubi[kazala synkowi
zeby nie patrzyl na urode jak bedzie szukal zony bo
takie to puste lalki:P],a gosc mieszka u mamusi i
najwyrazniej woli sie podporzadkowac jej.
i teraz pytanie-co jej doradzic i jak przetlumaczyc
zeby durnia zostawila,bo ja jestem zdecydowanie za ta
opcja:)