Gość: zagubionawświecie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.01.04, 23:10 Czy któraś z was drogie panie przeżyła coś takiego...? Czy taki związek może skończyć się w jakiś sposób "dobrze"? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: X Re: Związek z księdzem... IP: *.odnxx6.adsl-dhcp.tele.dk 18.01.04, 23:18 Zawsze moga byc poczete swiete dzieci niechcianego boga... Odpowiedz Link Zgłoś
hehe.he Re: Związek z księdzem... 18.01.04, 23:22 bedziesz sobie mogla załatwić raj na lewo, hehehe:) Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: Związek z księdzem... 18.01.04, 23:52 hehe.he napisał: > bedziesz sobie mogla załatwić raj na lewo, hehehe:) no i z czego ty sie ciagle smiejesz...? Odpowiedz Link Zgłoś
hehe.he Re: Związek z księdzem... 19.01.04, 00:06 z ciebie i twojego nicku, hehehe:) Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: Związek z księdzem... 19.01.04, 00:29 hehe.he napisał: > z ciebie i twojego nicku, hehehe:) nie zmyslaj...mnie tu jeszcze nie bylo Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: Związek z księdzem... 19.01.04, 00:34 hehe.he napisał: > no i z życia... hehehe:) widze, ze wesolek z Ciebie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Związek z księdzem... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.01.04, 23:55 hehe i X..dzięki za wsparcie...dużo mi dały wasze wypowiedzi... (ironia) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A. Sharon Jednoznacznie IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.04, 00:05 widze tu konicznosc Twojego odnalezienia sie w swiecie. Jak na razie to chyba podążasz złą drogą. Zostaw, na Boga, tego księdza i idx do pubu i poderwij sobie na probe zwyklego faceta. To ci moze pomóc. A potem spokojnie pomysl co chcesz robić w zycuy. Zawsze staraj sie stosowac zasade - jesi mozna klopotow uniknac to lepiej ich uniknac. To jest taka troche analiza zysk/strta. W twojej sytuacji do stracenia jest Twoje cale zycie a do zyskania niepewny facet. Poza tym nie zapominaj mila, ze on już ślubował Bogu i to nie sa żarty. Nie pchaj się, gdzie nie Twoje miejsce. A. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Jednoznacznie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.04, 00:24 odkąd go poznałam wiem,że to nie są żarty...wiem, że ślubował Bogu...a zostawienie go jest tak cholernie trudne....a podrywanie facetów w pubie nie dałoby mi nic poza uczuciem jakiegoś zniesmaczenia,ale dziękuję za rady... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A. Sharon Moja mila, IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.04, 01:17 Koniecznie musisz się opanować i przejrzeć na oczy. Proszę Cię zrozum parę rzeczy, o ktorych Ci tu napisze zanim nie jest za późno: 1. On naprawde nie jest dla Ciebie, ale jesli już ma byc dla Ciebie to sie rozstancie a on niech to przemysli i niech najpierw zalatwi wszystkie sprawy z biskupami, seminarium, Watykanem, etc. A jak zalatwi i dostanie zwolnienie z slubowań to niech do Ciebie wroci wtedy. Ale tak mam nadzieje nigdy sie nie stanie bo to, co miedzy Wami jest to glupota, absurd, zauroczenie, zdziwaczenie i co tam jeszcze. 2. Jak Ci się podoba takie zakonczenie, gdy on targany wyrzutami sumienia zabija Ciebie, Wasze dziecko i sam sie wiesza na koncu? Myslisz, ze to niemozliwe? To jest mozliwe i zdarzalo sie juz nie raz. To chyba lepiej uniknac takiego konca, nieprawdaz? 3. Chlopaki w pubach są w porzadku - spotkasz tam i dresiarza i nauczyciela i oazowca i naukowca i dziennikarza. Nie ma powodu, zeby miec zniesmaczenie z racji takiego podrywu. To o wiele madrzejsze i lepsze niż to, co robisz teraz. PS A ile Ty masz lat i co w zyciu robisz? Czy TY, aby nie jestes licealistka albo studentka? A. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Moja mila, IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.04, 01:29 to zniesmaczenie nie ma żadnego związku z tym, że facec poznany w pubie może się okazać bardzo miłym człowieczkiem,ale z tym, że nie mam teraz głowy do podrywania innych facetów...nawet nie mam na to ochoty...mówią "klin klinem",ale to nie dla mnie....zresztą nie widzę sensu ani nie czuję potrzeby jakiś bliższych kontaktów z innym facetem... jeśli chodzi o punkt drugi...wiem, że jest to możliwe....wszystko jest możliwe w tej popieprzonej niekiedy rzeczywistości...zdaje sobie z tego sprawę...bo porzucając kapłaństwo porzuciłby coś co jest dla niego cholernie bardzo ważne i pewnie kiedyś odczułby to i ja razem z nim... a co do pytania o wiek...jeśli powiem,że jestem licealistką albo studentką, to pewnie palniesz (przepraszam za określenie) mi mowę, że co ja o życiu wiem i takie tam inne słowa i zdania przeznaczone dla młodych ludzi....czyż nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A. Sharon Co do wieku - IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.04, 01:40 Jesli jestes mloda (liecum, poczatek studiow) to tym bardziej nalezy Ci się ochrona, gdyż cale zycie przed Toba i masz obowiazek go dobrze wykorzystac - skonczyc studia, zaczac zarabiac, zrobic cos dla innych i dla siebie. Zrozum moja mila, ze facetow jest pelno - i wielu bardzo wartosciowych. Daj wiec spokoj temu ksiedzowi a poa tym powiem Ci, ze bardzo to źle o nim świadczy, ze dopuscił do takiego stanu rzeczy i jeszcze powiem Ci, ze gdybym miał jego dane to ani chwili bym się nie wahał, aby na niego i na Ciebie donieść do jego zwierzchnikow - dla Waszego wspolnego dobra. I mam nadzieje, ze ktos coś takiego zrobi wlasnie za mnie. Jesli ty jestes nastolatka to to, co on robi obciaza go podwojnie. Tak wiec jak widzisz tu są same problemy i same komplikacje. Zacznijcie sie oboje zachowywac jak normalni dorosli ludzie. A najlepiej daj mi na niego namiar ja podkabluję do biskupa i będzie po sprawie. Nie żartuję. A. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Co do wieku - IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.04, 01:51 powiedz mi i co by Ci to dało,żebyś na nas doniósł...? i jeszcze w imię "naszego wspólnego dobra"? chcesz uszczęśliwiać ludzi na siłę? jesteśmy dorośli i umiemy sami podejmować decyzje...a kablowania nie biorę pod uwagę, dlatego dzięki,ale nie skorzystam... a co do ochrony...już się dawno skończyła... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A. Sharon no dobrze - IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.04, 01:58 nie wiem, czy bym doniosl, czy nie. Nigdy na nikogo nie donioslem, ale tu uwazam jest sprawa powazna. I jak ktos glupio sie zachowuje to inny powinien zachowac sie madrzej. Oczywiscie to rozwazania hipotetyczne - nie znam was i nie poznam, wiec w sprawie uczestniczyl nie bede. Wyrazilem swoje zdanie, wierzac, ze tak wlasnie nalezy postapic. Gdybym byl np. Twoim ojcem to na pewno podjalbym wszelkie mozliwe dzialania, aby tak sie to nie toczylo. Albo on dostaje dyspense i z Tobą zostaje albo rozchodzicie sie w swoje strony. Innego wyjscia nie ma i kazdy normalny czlowiek stanalby po mojej stronie. A. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: no dobrze - IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.04, 02:01 dziękuję, że zatrzymałeś sie tu na chwilke i wyraziłeś swoje zdanie (nie jest to ironia)...i wiem, że są dwa wyjścia z tej sytuacji...skłaniam sie ku temu drugiemu...rozejść się...tylko cholera,żeby to było troszkę prostsze... a co znaczy normalny człowiek? a co w ogóle jest nienormalnego w naszej sytuacji? że czujemy coś do siebie...? czy miłość jest uczcuiem nienormalnym? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A. Sharon Ależ IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.04, 02:08 oczywiscie, ze to uczucie normalne. Wiec niech Twoj mily zachowa się jak na mężczyznę przystalo i odejdzie z kaplanstwa i zostanie z Tobą. To jest do zrobienia - być moze nawet jego przełożeni poprą jego decyzję. Ale naucz się moja kochana, ze w życiu nalezy postępować w sposób jawny, prawy i rozumny. Nie kręcić, nie chować się. A wasz związek w tej chwili nie moze być w pelni jawny i normalny wiec stan, w ktorym sie znajduje jest zły. I trzeba go albo zmienić, albo związek zakonczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Ależ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.04, 02:15 rzeczywiście, w życiu należy postępować jawnie (nie zawsze jest to tak do końca możliwe), w sposób prawy i rozumny (w miłości nie dopuszcza się do głosu rozumu)...dobrze się mówi...gorzej robi,ale to prawda...ale co do jednego to zgadzam się z Tobą w 100%,że "Stan w którym się znajdujemy trzeba albo zmienić albo związek zakonczyć." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Ależ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.04, 02:17 a on nie porzuci kapłaństwa...a ja nie wiem tak do końca czy tego bym chciała... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A. Sharon No cóż, IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.04, 02:29 z tego, co piszesz widzę, ze moje poprzednie propozycje sa chyba jak najbardziej słuszne. Ktoś powinien nie tyle donieść na niego co po prostu zasugerować, aby ktoś z ludzi, którym on ufa i ktorzy są mu zyczliwi (jest wielu madrych duchownych) porozmawiali z nim i z Tobą najlepiej też. TY zaś powinnaś o sprawie powiedzieć komuś z wlasnej woli, kto moze Ci pomoc. Być moze to wlasnie Ty powinnas pojsc do jego przelozonych i powiedziec jak jesy, ze nie mozesz sie od niego "odczepić". Moze go przeniosą gdzieś, na przyklad? A poza tym jesli jestes wierzaca to pojdz moze do spowiedzi do jakiegos madrego ksiedza - w koncu to wlasnie ich obszar to w co weszlas i moze tam uslyszysz rzeczy na tyle madre, ze pomoga Ci sie wyplątać z tego steku bzdur, w ktorych siedzisz. PS Czy Ty uczysz sie czy pracujesz? A z rodzicami o tym rozmawalas? W koncu to najblizsze Ci osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: No cóż, IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.04, 02:39 rodzice wcale nie muszą być najbliższymi osobami.... przenosić go nie muszą, jest "daleko"... wszystkie Twoje porady są może jak najbardziej słuszne (zwłaszcza rozmowa z jakimś innym księdzem, już o tym myślałam,ale z tego również nie skorzystam, ponieważ sama, z nim, musimy poradzić sobie z tym wszystkim...)ale nie skorzystam z nich...od jakiegoś czas wiem co muszę zrobić... i nie uważam,że jest to stek bzdur...ale i tak dziekuję Ci za wypowiedzenie się... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A. Sharon Moim zdaniem IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.04, 02:53 slusznie postapiłaś zakładając ten wątek tu i kierując do ludzi swoje watpliwości. Trochę mnie niepokoi to, ze tak chcesz wszystko "sama". Takie widzenie moze być nieco ograniczone. Oczywiscie moge sie mylić, ale pomyśl jak czuliby się Twoi rodzice, gdyby przeczytali, ze nie sa dla Ciebie najblizszymi osobami? Jesli faktycznie nie sa to OK. Tak bywa. Acha, jeszcze jedno. Masz obowiązek w życiu być szczesliwa, a jesli sie da to awac szczescie innym. A w tym Twoim "zwiazku" to ja za duzo cierpienia widze. Od tego nalezy uciekac raczej. Ja mam taki wlasny system oceny sytuacji, ktory nie jest w pelni rozumowy - jak cos wyzwala u mnie nieprzyjemne uczucia to od tego odchodze na odleglosc, chocby nie wiem jak zdroworozsadkowe argumenty podawano, ze to cos jest dobre. A Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Moim zdaniem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.04, 12:22 uciekasz od wszystkiego co sprawia Ci ból? cierpienie? Całe życie będziesz od tego uciekał...? Przecież życie nie składa się z samych radości... a sama chcę dlatego, że tak naprawdę nie ważne ilu osobom bym o tym powiedziała...ile rad bym otrzymała, to i tak sama muszę podjąć decyzję...sama się zmagać z tym...bo to tylko mnie boli...dojść sama do wniosków...dojrzeć do takich czy innych decyzji...zrozumieć coś i wtedy iść do przodu...bo to,że ktoś mnie zmusi do czegoś wcale nie pomoże.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oleńka Re:Jakie sensowne rzeczy piszesz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.04, 11:56 Witaj, jak miło bylo poczytac to co piszesz, mozna bylo wlasciwie skończyć wątek bo to były prawdziwie sensowne porady, ale widze ze kolezanka brnie dalej w jakies bezsensy, przestaje jej wierzyć Miłego dnia Ola Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re:Jakie sensowne rzeczy piszesz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.01.04, 13:04 bezsensy? w co przestajesz wierzyć...? Odpowiedz Link Zgłoś
olesiam Re:Jakie sensowne rzeczy piszesz 28.01.04, 11:15 W to ze naprawde to przezywasz a nie wymyslilas sobie.Nie widze postepu w Twoich wypowiedziach, ciągle ględzisz to samo-ble ble ble-takie"srały muchy będzie wiosna" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re:Jakie sensowne rzeczy piszesz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.01.04, 11:40 oczywiście masz prawo mi nie wierzyć...generalnie mam to gdzieś...wiem co czuję i nie będę Cię przekonywała do tego... a co do postępu w moich wypowiedziach...o jakim postępie mówisz?? mam od razu jak tylko przeczytam wypowiedzi innych wcielać je w życie i mówić: tak oczywiście, wszyscy tutaj macie rację, ja się mylę..itp Nie przyszłam tu po rady..ale po prostu,żeby się wygadać...i to co piszę jest tym co czuję...a że moje uczucia nie zmieniają się co godzinę..jeśli u Ciebie to jest normalne...no cóż... Odpowiedz Link Zgłoś
olesiam Re:Jakie sensowne rzeczy piszesz 28.01.04, 19:22 No to Szczęść Boże!Serio, wygadaj się, a może przy okazji pomódl! A może generalnie masz wszystko i wszystkich gdzies? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re:Jakie sensowne rzeczy piszesz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.01.04, 23:41 Będę robiła to co wydaje mi się pomocne w tej sytuacji....więc mówiła, pisała, modliła się... Nie mam generalnie wszystkiego i wszystkich gdzieś....robisz niepotrzebnie jakąś nadinterpretacje...napisałam,że nie obchodzi mnie czy mi wierzysz czy nie...ponieważ nie będę Cię przekonywała...gdy czytam coś na forum i wydaje mi się to bzdurą...nawet nie zawracam sobie głowy,żeby coś napisać..po prostu wychodzę...i tyle... pozdrawiam... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Związek z księdzem... 19.01.04, 00:08 Nie przeżyłam ale oglądałam film "Ptaki ciernistych krzewów" i czytałam "Rodzina Borgiów" M.Puzo. Uważam, że wystarczy. Odpowiedz Link Zgłoś
hehe.he Re: Związek z księdzem... 19.01.04, 00:26 a może Panizagubiona jest z Australii??:) Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Związek z księdzem... 19.01.04, 00:28 Wątek z filmu można adaptować do dowolnych warunków klimatycznych...:) Odpowiedz Link Zgłoś
hehe.he Re: Związek z księdzem... 19.01.04, 00:30 ale ten Chamberlain jako Ksiądz i Szogun:) nie dziwne ze sie zagubiła Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: Związek z księdzem... 19.01.04, 00:33 hehe.he napisał: > ale ten Chamberlain jako Ksiądz i Szogun:) > nie dziwne ze sie zagubiła tez Ci sie podobalo...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Związek z księdzem... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.04, 00:29 a co ma do tego wszystkiego skąd jestem???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Związek z księdzem... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.04, 00:35 tak..jestem z Australii...i to właśnie ja grałam rolę tej kobietki księdza z "Ptaków...", dlatego właśnie się pogubiłam..macie rację... dziękuję, bez was nie doszlabym do tych wniosków(ironia) Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: Związek z księdzem... 19.01.04, 00:31 hehe.he napisał: > a może Panizagubiona jest z Australii??:) dobre...ale nie moge sie juz smiac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja! Re: Związek z księdzem... IP: *.dip.t-dialin.net 19.01.04, 00:39 ty sie hamuj, zalotnica! nie podoba ci sie, to won! nikt ci niekaze czytac hehe. wiesz chyba gdzie jest opcja wylaczania nickow? Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: Związek z księdzem... 19.01.04, 00:44 Gość portalu: ja! napisał(a): > ty sie hamuj, zalotnica! nie podoba ci sie, to won! nikt ci niekaze czytac > hehe. wiesz chyba gdzie jest opcja wylaczania nickow? czyzby wielbiciel ? wielbicielka ? na zartach sie nie znasz ? Odpowiedz Link Zgłoś
hehe.he Re: Związek z księdzem... 19.01.04, 00:46 nie chyba jednak z wrocławia:) a teraz napisze ci na serio: Powiedz szcerze do czego moze byc przydatna nasza opinia??? W zyciu tak juz jest ze człowiek trudne decyzje zyciowe musi podejmowac na wlasną odpowiedzialnosc i wedle wlasnego sumienia. Nikt ci tutaj nie pomoze bo ani nie zna ciebie ani tego ksiedza ani sytuacji. a czysto teoretyczne dywagacje mozna sobie od razu darowac. zresztą lepszym miejscem dla takich problemów jest forum psychologia. pzdr hehe ps. mozesz zawse zostac jego gosposią Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: Związek z księdzem... 19.01.04, 00:48 hehe.he napisał: > nie chyba jednak z wrocławia:) > > a teraz napisze ci na serio: > > Powiedz szcerze do czego moze byc przydatna nasza opinia??? > W zyciu tak juz jest ze człowiek trudne decyzje zyciowe musi podejmowac na > wlasną odpowiedzialnosc i wedle wlasnego sumienia. > Nikt ci tutaj nie pomoze bo ani nie zna ciebie ani tego ksiedza ani sytuacji. > a czysto teoretyczne dywagacje mozna sobie od razu darowac. > zresztą lepszym miejscem dla takich problemów jest forum psychologia. > pzdr hehe > ps. mozesz zawse zostac jego gosposią pomylilo Ci sie z ta gosposia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja! Re: Związek z księdzem... IP: *.dip.t-dialin.net 19.01.04, 00:50 tobie sie fora pomlily, zalotnica. zazwyczaj chrzanisz na cosmopolitanie. Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: Związek z księdzem... 19.01.04, 00:57 Gość portalu: ja! napisał(a): > tobie sie fora pomlily, zalotnica. zazwyczaj chrzanisz na cosmopolitanie. po co czytasz ? nie trac czasu... Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: Związek z księdzem... 19.01.04, 01:01 hehe.he napisał: > nie sądzę hehe:) sprawdz do kogo napisales... (uciekam, bo robi sie goraco...i zostawiam wielbicielke tylko do Twojej dyspozycji, bic sie nie bede) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Związek z księdzem... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.04, 00:51 a czy to coś by zmieniło gdybyś wiedział/a kim jestem.... a jeśli chodzi o pytanie, w czym może być przydatna wasza opinia....masz rację, że raczej w niczym bo sama muszę podjąć decyzję...wiem o tym...jestem tego świadoma...po prostu napisałam...sama do konca nie wiem dlaczego... Odpowiedz Link Zgłoś
pieskuba Re: Związek z księdzem... 19.01.04, 00:58 A co na to ten ksiądz? Pytałaś go już o zdanie? Kiedyś na własne oczy widziałam taki związek, co się na oko skończył dobrze, to znaczy w pewnym sensie. Ksiądz przestał być księdzem i założył rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Związek z księdzem... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.04, 01:08 właśnie o takie "na oko" dobre zakończenie mi chodzi...czy on jest teraz szczęśliwy...? czy to w ogóle możliwe? czy jego rodzinka jest szczęśliwa? tysiące pytań... rozmawialismy o tym kilka razy...nie dochodzimy do żadnych wniosków...żadnych decyzji... Odpowiedz Link Zgłoś
pieskuba Re: Związek z księdzem... 19.01.04, 01:27 Wiesz, to taka stara historia. Czasem, jako takie większe dziecko jeździłam na wakacje do ciotki. Kiedyś, przy okazji imienim wpadł tam taki sympatyczny facet, dość swobodnie przywitał się z obecnymi, szczególnie paniami i, wyraźnie ucieszony zaczął rozmawiać z bliżej mi nieznaną kudłatą blond okularnicą. Potem ciotka z lekką nutką zgorszenia powiedziała mi, że to ksiądz. No cóż, minęło kilka lat i znów spotkałam u tej samej ciotki tę samą parę. Z tym, że pan nie był już księdzem, za to oprócz blond kudłatej okularnicy była tam też blond kudłata kilkuletnia dziewczynka. Tak z daleka wyglądało to bardzo ładnie, ale nic więcej nie wiem. Jestem katoliczką, ale myślę, że celibat to nie jest jednak najszczęśliwsze rozwiązanie. O wiele bardziej wiarygodny byłby dla mnie ksiądz, który tak jak ja miałby rodzinę i prawdziwe życie. Rozśmieszają mnie ci, którzy podczas corocznej wizyty w moim domu mówią, jak mam żyć, a sami znają to jeno z teorii. pieskuba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Związek z księdzem... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.04, 02:07 będąc w tej całej sytuacji jakos zupełnie inaczej spoglądam na księży..nie, nie generalizuję, że wszyscy gdzieś tam zbaczają z drogi...ale patrzę na nich jak na zwykłych ludzi, którzy też moga popełniać błędy....a co do celibatu...nie wiem...chyba jednak nie jest to taki zły pomysł...ksiądz może w pelni i całkowicie poświęcić się swojemu powołaniu...chociaż widziałam kiedyś reportaż o jakimś odłamie katolicyzmu...była parafia polsko-katolicka i tam ksiądz miał rodzinę...i co jeszcze dziwniesze, parafia mieściła sie na jakieś wioseczce i nikt nie miał nic przeciwko...ksiądz miał i czas dla parafian i dla rodziny....więc może tak jednak można....pozdrawiam.. Odpowiedz Link Zgłoś
newnia [...] 19.01.04, 01:28 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Związek z księdzem... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.04, 01:37 muszę Cię niestety zmartwić,ale odkąd się znamy...a znamy się troszkę nie spaliśmy ze sobą...więc to,że chodzi mu wyłącznie o (jak Ty to romantycznie nazwałaś) "zamoczenie kutasa" nie biorę pod uwagę...i za głupią kozę też się nie uważam...pewnie Ty w swoim życiu masz same "słodkości" i nigdy nie zdarzyło Ci się zboczyć z głównej drogi i dlatego jesteś taka wyrozumiała....pozdrawiam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milcha Re: Związek z księdzem... IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.04, 11:22 Kobieto! Sama pakujesz się w kłopoty i chcesz przysporzyć ich innym. Skończysz jako samotna matka wychowująca księżowskie dziecko. Zafundyj sobie psychoterapię, przestań spotykać się z księdzem i zacznij normalnie żyć. Ludzi spotykają naprawdę większe nieszczęścia. A Ty prze zywasz dylematy czy odciągnąć kapłana od kościoła czy nie. Zostaw kościół katolicki w kościele. I tak ciągle przeżywa jakieś kryzysy, a to pedofilia, oszustwa finansowe, jazdy samochodem po pijaku. nie przysparzaj im więcej kłopotów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Związek z księdzem... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.04, 12:33 tak, wiem że ludzie mają większe problemy..ale czy to oznacza, że mam siedzieć cichutko i nic nie mówić...? miałam ochotę, to napisałam...nie musiałaś/eś pisać, mogłeś zająć się ludźmi, którzy mają większe problemy.. kościół katolicki przeżywa kryzysy i będzie przeżywał....ponieważ ksiądz jest człowiekiem i błądzi tak samo jak inni...mógłbys równie dobrze powiedzieć, abym nie przysparzała problemów światu....bo ten to dopiero kryzys przeżywa...pozdrawiam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kuku Re: Związek z księdzem... IP: *.chello.pl 19.01.04, 12:48 ...szczerze odradzam. Mam znajoma poznala ksiedza na jakichs spotkaniach z mlodzieza :) sama byla wtedy ledwo po liceum. Zakochala sie (bylo to prawie 10 lat temu, a ona do teraz twierdzi, ze milosc sankcjonuje wszystko, wiec jest bez grzechu... serio). Romans kwitl, mieszkali ze soba, spali, a on w tym czasie pelnil swoje kaplanskie obowiazki, i ona nie widziala w tym zadnego zgrzytu. Nie wszystko bylo ok, bo... on zdradzal ja z innymi kobietami :)Kiedy dziecko mialo dwa lata, on odszedl po cichutku, bo jednak postanowil byc tylko (!) ksiedzem. Dziecka od tej pory nie widzial, chociaz przesyla co miesiac jakies marne grosze. Ona nie wie, gdzie on jest. Dziecko nie wie, kim jest tata. Dziewczyna ma przechlapane, wdaje sie w toksyczne zwiazki z zonatymi i jest dzis samotna, zgorzkniala kobieta. Nie siegaj po cos, co nie jest dla ciebie. Takie historie rzadko kiedy dobrze sie koncza. Pozdrawiam, zycze rozsadku i powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
hehe.he Re: Związek z księdzem... 19.01.04, 02:40 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=6691993 uwazaj zeby to nie byl ten Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Związek z księdzem... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.01.04, 11:00 "Ile dałabym by zapomnieć cię Wszystkie chwile te, które są na nie bo chce Nie myśleć o tym już zdmuchnąć wszystkie wspomnienia niczym zaległy kurz tak już po prostu nie pamiętać sytuacji w których serce klęka wiem nie wyrwę się chociaż bardzo chce..." Odpowiedz Link Zgłoś
maria1974 Re: Związek z księdzem... 22.01.04, 11:20 Czesc, powiem tak i tak zrobisz co zechcesz, ale jesli odejdziesz teraz, bedzie to Ciebie mniej bolalo niz pozniej, a moze byc tak, ze bedziecie miec wspaniale relacje, za to wasze dziecko nigdy wam tego nie wybaczy, wiec nie mysl tu tylko o sobie, poza tym ten ksiadz jakis taki nieszczesliwy jest, sokoro szuka milosci ludzkiej, nie mysl, nie marz, stan realnie na ziemi!!! On nigdy nie bedzie do konca Twoj. A Ty nigdy nie bedziesz jego. A on w ogole wie o Twoich uczuciach. Zapytaj sie sama siebie jak silna jestes osoba, by sprostac rzeczywistaosci, niezaleznie jaka decyzje podejmiesz. Pozdrawiam. Wiecej sie nie odezwe. Pa. Maria. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Związek z księdzem... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.01.04, 13:21 dzień dobry.....nie wiem jak silną osobą jestem, ale już podjęłam decyzję....i jest ciężko... Tak, on wie o moich uczuciach...a ja wiem o jego uczuciach....i tylko tyle możemy zrobić....odejść od siebie...porąbana rzeczywistość....nie zawsze miłość wygrywa, na to wygląda....pozdrawiam.... Odpowiedz Link Zgłoś
mamalgosia Re: Związek z księdzem... 22.01.04, 14:00 zależy co rozumiesz pod pojęciem miłość Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ted Re: Związek z księdzem... IP: *.czeladz.msk.pl 22.01.04, 12:04 Kto ma w rodzinie księdza nie grozi mu nędza!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba Re: Związek z księdzem... IP: *.acn.waw.pl 22.01.04, 13:51 Wiesz, na forum humorum jet taki watek- stare przyslowia polskie. Bo tu to raczej przywaliles... To, co sie przydarzylo zagubionej, przydarzyc sie moglo kazdej mlodej dziewczynie, na osadzanie tu nie ma miejsca, zwlaszcza , ze nie jest to zaden zwiazek, tylko wzajemna fascynacja.Ksiedza rowniez nie ma co osadzac- tez czlowiek. Uczucia nie podlegaja ocenie, tylko to, co z nimi zrobimy. Zycze Ci z calego serca, zebys jak najszybciej doszla do siebie i spotkala prawdziwa milosc bez komplikacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Związek z księdzem... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.01.04, 23:15 nie ma chyba miłości bez komplikacji.... a to mnie łączy...łączyło z ks. rzeczywiście nie było związkiem...ale myślę, że było to coś więcej niż wzajemna fascynacja.... dziękuję za ciepłe słowa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Triss Merigold Re: Związek z księdzem... IP: *.acn.waw.pl 23.01.04, 00:05 Istnieje miłość bez komplikacji. Spokojna, dojrzała, ciepła, cierpliwa. Kwestia doboru i dojrzałości stron. Trzeba wiedzieć czego się chce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Związek z księdzem... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.01.04, 00:20 wierzę,że istnieje..ale czuję jakby była ona gdzieś daleko...na jakieś odległej planecie....a poza tym można wiedzieć czego się chce..tylko nie zawsze to się spełnia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Triss Merigold Re: Związek z księdzem... IP: *.acn.waw.pl 23.01.04, 00:26 Proponuję bardziej twardo stąpać po ziemi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Związek z księdzem... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.01.04, 00:35 powiem szczerze,że ostatnio właśnie to robię....i nie wiem w czym to może mi pomóc...? Odpowiedz Link Zgłoś
mamalgosia Re: Związek z księdzem... 22.01.04, 13:56 Taki związek może się skończyć, gdy skończy się jak najszybciej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Związek z księdzem... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.01.04, 09:23 dlaczego to wszystko nie może być prostsze??? wiem..zaraz ktoś mi napisze, że może i że sama niepotrzebnie komplikuję sobie życie...ale ja naprawdę nie chciałama sobie go skomplikować...kocham go i boję się tego,że jeśli po jakimś dłuższym czasie znów się spotkamy...wszystko wróci...i wtedy może się jeszcze bardziej wszystko pokomplikować.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renia Re: Związek z księdzem... IP: *.ath.spark.net.gr 23.01.04, 09:25 Dla mnie ksiadz, ktory swiadomie brnie w zwiazek z kobieta i nic nie robi, zeby to przerwac, jest ZEREM. Nie kobieta, tylko wlasnie ten ksiadz. Dla mnie to jest wieksze zero niz zdrada mazlenska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Związek z księdzem... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.01.04, 12:21 a dlaczego uważasz,że jest to "większe zero" niż przy zdradzie małżeńskiej??? Przecież w obu przypadkach ślubuje się przed Bogiem...i w obu przypadkach cierpią osoby w to zamieszane..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meg Re: Związek z księdzem... IP: 213.25.25.* 23.01.04, 16:19 Slubowanie przed Bogiem jest czyms wielce waznym i oznacza pewne ogromne zobowiazanie na cale zycie. Czy to slubowanie nie zostalo juz zlamane? czy teraz nie jest to tylko decyzja czy ma to ujrzec swiatlo dzienne czy nie, przy czym to drugie byłoby napewno latwiejsze i nie wiązalo z nieprzyjemnymi skutkami Sluzyc Bogu mozna na wiele sposobow. Wiec jesli Cie bardzo kocha powinien miec odwage przyznac to przed calym swiatem i byc w porzadku przed soba,Tobą i moze równiez przed Bogiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renia Re: Związek z księdzem... IP: *.ath.spark.net.gr 23.01.04, 22:59 Gość portalu: zagubionawświecie napisał(a): > a dlaczego uważasz,że jest to "większe zero" niż przy zdradzie małżeńskiej??? > Przecież w obu przypadkach ślubuje się przed Bogiem...i w obu przypadkach > cierpią osoby w to zamieszane..... Otoz dlatego, ze zwykly szary czlowiek wprawdzie slubuje przed Bogiem, ale po pierwsze bardzo czesto Pana Boga traktuje niepowaznie i ta przysiega ma dla niego sens bardziej symboliczny niz doslowny, po drugie czlowiek swiecki, przecietnie rzecz biorac nie szuka na codzien az takiego wsparcia w Bogu, po trzecie laczy sie z kobieta, co znaczy, ze do kobiet ma wieksza sklonnosc niz do Boga, po czwarte zdradzajac zdradza czlowieka, a nie Boga, i w ogole w ogole... KAzda zdrada jest zla, ale...Ksiadz szesc lat przygotowuje sie do tego slubowania w seminarium, wie na co sie zdecydowal, codziennie odprawia msze swieta, z ktorej czerpie ogromna moc duchowa (dla wierzacego czlowieka msza to epicentrum calego dnia, najwazniejsze przezycie duchowe), od ksiedza jednak wymagam wiecej niz od przecietnego swieckiego. Ksiadz ma inna swiadomosc zdrady, wiernosci, jego wiara jest glebsza i mocniejsza niz przecietnego czlowieka. A przynajmniej tak powinno byc. Jesli ksiadz niepowaznie traktuje swoje sluby to o czym my mowimy, czego wymagac od swieckich? Owszem, upadki sa rzecza ludzka, to potrafie zrozumiec, ale mowie o sytuacji, kiedy duchowny pielegnuje zwiazek z kobieta, nie nawraca sie, nie "trzezwieje", nie ucina tego natychmiast. Powtarzam - dla mnie taki ksiadz to dno totalne. Rozumiesz, ze oni sie latami przygotowuja do zycia w celibacie? Wybieraja te droge calkowicie dowolnie, w kazdej chwili przed swieceniami moga jeszcze odejsc, przechodza testy, rekolekcje, sa naprawde swaidomi na co sie porywaja. Wiec skoro powiedzieli tak to koniec, to jest tak samo jak z tajemnica spowiedz, nie wolno i juz. Napisalam ze kobieta, ktora wiaze sie z ksiedzem mnie nie oburza az tak. Wrecz przeciwnie, wspolczuje jej, bo jest na przegranej pozycji, jest ofiara w takich zwiazkach. Ona nie ma obowiazku wycofywac sie z tego, w kazdym razie nie ma obowiazku miec swiadomosci tego, czym tak naprawde przed Bogiem jest taki zwiazek. A ksiadz taka swiadomosc ma i wiazac sie z kobieta, brnac w takie zwiazki (czesto pol- jawnie) totalnie olewa Pana Boga. Ktoremu przeciez slubowal czystosc... Duzo wiecej szacunku mialabym dla ksiedza, ktory odszedlby z kaplanstwa przynajmniej, ale takie ksiedzowanie, a po godzinach kobieta to dla mnie zero i juz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Związek z księdzem... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.01.04, 23:35 Będę broniła teraz "mojego" księdza, bo to normalne, ale przez 6 lat nie można się przygotować na całe życie....czy to,że teraz powiesz sobie,że nigdy w życiu czegos nie zrobisz....to myslisz,że nie przyjdzie taka sytuacja która zweryfikuje Twoje postanowienia...? wiem,że przyjęcie święceń kapłańskich i bycie kapłanem to bardzo poważna decyzja...myślę,że tak samo ważna jak ślubowanie ludzi świeckich..tylko to zależy rzeczywiście jak kto do tego podchodzi...myślisz,że wszyscy księża tak samo poważnie podchodzą do bycia kapłanem...? nie bardzo w to wierzę... księdza również często nie traktuje się jak człowieka, który może coś czuć....traktuje się go jak kogoś spoza ludzkiego gatunku..jakby byli męzczyźni, kobiety i księża.... wiesz, co do tego,że ja jestem ofiarą w takim związku..nie bardzo się godzę z tym..ponieważ już nie raz "mój" ksiądz chciał zerwać ze mną kontakt w taki czy inny sposób...ale to ja nie pozwalałam mu odejść... ciężko jest wybrać pomiędzy miłością do Pana Boga,a miłością do drugiego człowieka....w przypadku "mojego" księdza..wiem,że ta pierwsza miłość jest najważniejsza w jego życiu.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renia opowiem Ci cos IP: *.ath.spark.net.gr 24.01.04, 00:12 MAm w najblizszej rodzinie takiego ksiedza, zakonnika, ktory od osmiu lat zwiazany jest z kobieta. Nie robia z tego przez nami zadnej tajemnicy. Mieszkam za granica wiec przyjezdzali czasem do nas na wakacje, sami, we dwoje, a pamietaj, to jest nie tylko ksiadz, ale i ZAKONIK. W moim wlasnym domu zastawalam ich pol nago biegajacych w samch majtkach z serwetka na cyckach (ze niby nie patrzec bo ide z lazienki!! Gdy przyjezdzali pierwszy raz przygotowalam im lozka w osobnych pokojach, powiedzieli nam , ze nie ma potrzeby robic sobie klopotu, obleca na jednym lozku, no i oblecieli, Ze niby ja zebym nie miala prania poscieli.. Do czego zmierzam. Otoz oni sa w takim zwiazku od dziewieciu lat. W tym czasie zakonnik sie doktoryzowal, ustawil bardzo korzystnie na uczelni i w parafii, panna przemieszkuje katem u niego w domu zakonnym w jego pokoju. Problem polega na tym, ze ona ma dzis 34 lata. Od osmiu lat zwiazana jest z ksiedzem i wszyscy to wiedza, choc nikt tego nie mowi. Nie widze dla niej szansy ulozenia sobie normalnie zycia, zbudowania rodziny, wspolego swiata. O tym, zeby on odszedl z zakonu nie ma mowy, za bardzo cieplutko mu jest, za wygodnie. A ona za pare lat czym zotanie? gosposia u niego? No nie wiem. Moim zdaniem zmarnowala przy nim najlepsze lata swojego zycia (w dodatku nawet dziecka jej nie zrobil), ale tak naprawde jest w beznadziejnej sytuacji, no chyba, ze zadowala ja pozycja naloznicy ksiedza. Mysle jednak, ze dla przecietnej kobiety, ktora pragnie kiedys zalozyc rodzine, stworzyc sobie dom , w ktorym bedzie miala ukochanego faceta, takie rzeczy sa wazne. Moze warto tez wspomniec, ze roznica wieku miedzy nimi to kilkanascie lat. Czy taki ksiadz to nie jest dno? W moich oczach marnuje jej zycie, a ona po prostu jest bardzo bardzo glupia. Ona glupia - ale on? Czy nie powinien byl je powiedziec 8 lat temu idz dziecko do domu, ze mna nie bedziesz szczesliwa? Widzisz, wlasnie to dla mnie jest dno, mam wszystko, pozycje, uklady, szacunek, ale kurde malo, jeszcze mi dupy trzeba, zeby za mna latala i karmila mi moje meskie ego. Zero refleksji nad tym co on robi z jej zyciem. Wiem, ze a tu wszystko uproscilam, ze ona przeciez tez powinna zareagowac, ze nie jest bezwolna, tak, oczywiscie, ale w moich oczach, skoro ona swiata poza nim nie widzi, to jego zasranym obowiazkiem bylo i ciagle jest, choc dzis juz jest bardzo pozno, potrzasnac nia i soba, skonczyc to, zdusic. Albo, skoro nie chce sie z nia rozstac, to odejsc z duchowienstwa, dac jej PRAWDZIWA stabilizacje, a nie takie ochlapy. Taka gra na dwa frony, full konformizm, rzygac sie chce. Czy teraz rozumiesz, dlaczego uwazam, ze taki ksiadz to dno? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: opowiem Ci cos IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 00:20 tak...rozumiem...jest mu wygodnie,a jeśli to nie przeszkadza tej kobiecie więc przecież nie robi nic złego (ironia)....popieprzone to wszystko.... Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: opowiem Ci cos 24.01.04, 00:46 Gość portalu: zagubionawświecie napisał(a): >tak...rozumiem...jest mu wygodnie,a jeśli to nie przeszkadza tej kobiecie więc >przecież nie robi nic złego (ironia)....popieprzone to wszystko.... tak, na razie jej to nie przeszkadza bo jest mlodziutka i zakochana, jak kazda z nas, z wiekiem jednak przyjdzie rozsadek i co Ci pozostanie z zycia ? ZAL... a ile masz lat ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: opowiem Ci cos IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 00:55 ta pani o której mowa w opowieści reni nie jest już taka młodziutka....nie wiem czy pozostałby żal...? jak do tej pory niczego nie żałuję... mam 23 lata... Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: opowiem Ci cos 24.01.04, 01:09 Gość portalu: zagubionawświecie napisał(a): > ta pani o której mowa w opowieści reni nie jest już taka młodziutka....nie > wiem czy pozostałby żal...? jak do tej pory niczego nie żałuję... > mam 23 lata... Niby o niej ale to bylo do Ciebie, masz dopiero 23 lata i marnujesz najpiekniejsze lata. Nie rozumiem, po co w ogole Ci taki ukryty zwiazek, nigdzie razem wyjsc, nawet na spacer...jak w wiezieniu. a tak w ogole , czy tylko lozko Was wiaze...? a jednak, to kobiety kusza... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gonia Re: opowiem Ci cos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 01:17 macie prawo się kochać jako mężczyzna i kobieta i miłośc jest w życiu ważna ale też trzeba podejmować decyzję i mieć ich świadomość i konsekwencji gdyby był księdzem np grekokatolickim mogłby mieć żonę dzieci i rodzinę ale jest księdzem w wieże rzyskokatolickiej i decydując się na to, że zostanie księdzem brał pod uwage konsekwencję a przynajmniej powinien brać nie da się wierzyć w coś i zarazem nie wierzyć w tym momencie nie jest ani mężczyzną, ani księdzem i kala wszystko to w co jak sie wydaje powinien wierzyć jako ten kapłan powinien się zdecydować i jeżeli mu zależy na tobie to powinien odejśc i żyć w rodzinie, albo zrezygnować z ciebie i być dobrym księdzem choć to już chyba niemożliwe w tej chwili ewentualnie skoro i tak nie wierzy w to co powinien to moze powinien zmienic wyznanie? obejrzyj film pt - W imię Boga - nie pamietam rezysera ale jest w wypożyczalniach Beverlly Hills itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: opowiem Ci cos IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 01:24 tak..powinien podjąć jaką decyzję...aby żyć godnie i w zgodzie ze sobą...z własnym sumieniem..po prostu wybrać...do tej pory odpowiadała mi ta cała sytuacja...bo nie wyobrażałam sobie,że może go nie być w moim życiu...ale w końcu podjęłam decyzję...wbrew sobie i wbrew temu co czuję...on już wcześniej próbował "odejść" ode mnie...zatrzymywałam go..teraz ja odchodzę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: opowiem Ci cos IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 01:28 w życiu trzeba dokonywać pewnych wyborów...liczyć się z konsekwencjami...swoich decyzji.... gdy będę miała chwilkę obejrzę ten film.... Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: opowiem Ci cos 24.01.04, 01:49 Gość portalu: zagubionawświecie napisał(a): > ...on już wcześniej > próbował "odejść" ode mnie...zatrzymywałam go..teraz ja odchodzę... jednak wyszlo na to, ze to kobiety kusza... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: opowiem Ci cos IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 01:40 to jest na pewno taki tytuł? nie mogę go nigdzie znaleźć.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renia Re: opowiem Ci cos IP: *.ath.spark.net.gr 24.01.04, 01:18 Kobiety kusza i same tez sie daja skusic, ale jesli dojrzaly mezczyzna, w dodatku kaplan ( to do czegos zobowiazuje, na litosc boska!!) daje sie skusic, podtrzymuje taki zwiazek bez swiatla w tunelu dla kobiety, jesli tak sobie pogrywa na dwa fronty, no mnie to brzydzi, taki ksiadz. Dla mnie to jest kpina z Boga i egoizm w stosunku do kobiety. Bo on jest zyciowo poustawiany, ma swoja stabilizacje. A dziewczynie zabiera kolejne lata nie oferujac w zamian nic poza konspiracja, brakiem przyszlosci, brakiem jakiejkolwiek stabilizacji. I zauwazcie, ze o jest starszy, wiec powinien chocby z tego powodu byc madrzejszy, ardziej odpowiedzialny rowniez za osobe, ktora, jakmu sie moze wydaje, kocha. a przyszlosc zwiazku , o ktorym pisze powyzej, ja osobiscie widze tak: Za pare lat, gdy ona juz zulepnie nie bedzie miala szansy ani na urodzenie dzieci, ani nawet na znalezienie partnera zyciowego, bo z latami jest to coraz trudniejsze dla kobiety zwlaszcza, on jej powie tak: kochana , stanalem w prawdzie - to co robimy to grzech, nie moze tak byc dluzej, konczymy to tu i teraz, zalujmy za swoje winy, ja odpuszczam tobie grzechy idz w pokoju. I dziewczyna (przewiduje, ze ok 40) zostanie na przepieknym zyciowym lodzie... Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: opowiem Ci cos 24.01.04, 01:31 Mezczyzni, zawsze jakos potrafia sobie ulozyc zycie, z kobietami jest troche inaczej, wiec dlatego zagubionawswiecie , powinna pomyslec co w przyszlosci moze miec z takiego zwiazku i w tym przypadku, to ona musi byc madrzejsza i uciekac jak najdalej. O ksiedzu, pozwolisz , ze nie bede sie wypowiadala... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: opowiem Ci cos IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 01:39 tu nie chodzi o żadną mądrość...nie dostałam nagle olśnienia...a zakochując się w księdzu nie zgłupiałam....chodzi po prostu o to,że już nie mam sił...nie chcę uciekać jak najdalej...a co znaczy ułożyc sobie życie...? czy mam pewność...100 %, że jeśli zwiąże sie z jakimś facetem, to nie okaże się draniem...? Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: opowiem Ci cos 24.01.04, 01:45 Gość portalu: zagubionawświecie napisał(a): >...a zakochując się w księdzu nie zgłupiałam....chodzi po prostu o to,że już nie mam sił... i sama zauwazylas, ze taki zwiazek prowadzi donikad, co z tego ze chcesz ? on nosi sutanne i tym sie rozni od mezczyzny... nie chcę uciekać jak najdalej...a co znaczy ułożyc sobie życie...? czy mam pewność...100%, że jeśli zwiąże sie z jakimś facetem, to nie okaże się draniem...? jak bedziesz madra, to znajdziesz, ale na razie tego nie widac powodzenia.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: opowiem Ci cos IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 01:50 nie widać tego, że jestem mądra??? czy też tego,że sobie kogoś znajdę??? Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: opowiem Ci cos 24.01.04, 02:07 Gość portalu: zagubionawświecie napisał(a): > nie widać tego, że jestem mądra??? > czy też tego,że sobie kogoś znajdę??? a wszystko razem...zostaw ksiedza w spokoju, odpocznij, a problemy znikna same. Z perspektywy czasu sama stwierdzisz jaka to bylas "madra" , masz dopiero 23 lata, praktycznie zycie sie dopiero dla Ciebie zaczyna, jak sie ono ulozy, zalezy to tylko od Ciebie...po co Ci zbedny "bagaz"...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: opowiem Ci cos IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 02:19 nie uważam tego wszystkiego co się wydarzyło i co się dzieje za zbędny bagaż...i nie mam zamiaru Cie o tym przekonywać...bo masz swoje zdanie...ja wiem co czuję...i tak możemy w nieskończoność.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: opowiem Ci cos IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 01:51 tak..to prawda...co z tego,że chcę.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: opowiem Ci cos IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 01:33 i pewnie...cholera !!!....tak się stanie...bo życie jest masakrycznie popieprzone....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: opowiem Ci cos IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 01:18 dlaczego myślisz,że marnuję...? i czy związek dwóch osób polega tylko na wyjściu razem na spacer?... nie, łóżko nas nie wiąże...bo choć znamy się już trochę, to nie spaliśmy ze sobą...to jest bardziej zawiłe i skomplikowane... tak..kobiety kuszą...ale mężczyźni też mają wolną wolę...mają prawo wyboru... Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: opowiem Ci cos 24.01.04, 01:39 Gość portalu: zagubionawświecie napisał(a): > dlaczego myślisz,że marnuję...? > i czy związek dwóch osób polega tylko na wyjściu razem na spacer?... oczywiscie, ze nie tylko na tym polega, a czy wiesz, jak to przyjemnie jest isc za raczke z ukochanym i calowac sie ? to tylko taki maly drobiazg ale jakze istotny, ze o innych nie bede wspominala. > nie, łóżko nas nie wiąże...bo choć znamy się już trochę, to nie spaliśmy ze > sobą...to jest bardziej zawiłe i skomplikowane... to uciekaj, zanim bedzie za pozno > tak..kobiety kuszą...ale mężczyźni też mają wolną wolę...mają prawo wyboru... nooo, nie zawsze mezczyzni potrafia myslec, tylko nie wiem dlaczego...o; a w Twoim "zwiazku" kto kogo bardziej czaruje ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: opowiem Ci cos IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 01:44 Wiem, jak to jest przyjemnie iść za rączkę z facetem, którego się kocha... jeśli chodzi o "czarowanie"...to zależy co masz na myśli...? Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: opowiem Ci cos 24.01.04, 01:47 Gość portalu: zagubionawświecie napisał(a): > Wiem, jak to jest przyjemnie iść za rączkę z facetem, którego się kocha... > jeśli chodzi o "czarowanie"...to zależy co masz na myśli...? noo, czy on juz wie , ze go kochasz i odwrotnie a calujecie sie...? sorry Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: opowiem Ci cos IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 01:57 tak..powiedział mi,że mnie kocha..ja również powiedziałam mu o swoich uczuciach....przeżyliśmy troszeczkę i dlatego tak ciężko jest mi odejść... Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: opowiem Ci cos 24.01.04, 02:10 Gość portalu: zagubionawświecie napisał(a): > tak..powiedział mi,że mnie kocha..ja również powiedziałam mu o swoich > uczuciach....przeżyliśmy troszeczkę i dlatego tak ciężko jest mi odejść... a ile On ma lat i jak dlugo to juz trwa ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie odpowiedź IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 02:22 zakochałam się w nim gdy byłam w klasie maturalnej....a on jest kilka lat starszy ode mnie.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malgorzata Re: odpowiedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 02:37 wiesz co, miłość jest piękna ale trzeba wybierać, niestety takie jest życie że wymaga od nas podejmowania decyzji i wyborów można kochać kogoś ale też trzeba za to płacić i musimy wiedzieć czy jesteśmy w stanie to zrobić może on wcale nie powinien być księdzem? może też czuje się zagubiony ale jeżeli tak się stało, że się kochacie to powinien podjąć decyzję co jest dla niego ważne i ile jest w stanie za to dać "koszt danej rzeczy to ilosc tego co nazywamy zyciem, jaką trzeba za tą rzecz oddać natychmiast albo w dalszym rozrachunku. Jesteśmy głupcami jeżeli dajemy za coś zbyt wiele naszego istnienia" THOROU nie ma znaczenia wiek jezeli chodzi o silę uczuc ale wiele rzeczy przechodzi takze jezeli te uczucia są wielkie czasami sie idealizuje te niespelnione ale chyba chodzi o to zeby miec to co daje nam szczescie i nie zyc w ukryciu jezeli sie kogos kocha chce sie zeby byl szczesliwy jezeli go kochasz a jemu zalezy na tym zeby byc nadal ksiedzem pozwol mu odejsc] i zostaw sobie dla niego kawalek serduszka zas cała pozostałą czesc otworz na nowo dla innych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie odpowiedź na odpowiedź IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 02:45 ...czuję,że mnie rozumiesz...w twoich słowach jest jakieś ciepło, za które dziękuję...kilka dni temu właśnie odeszłam...zmagam się z tym... "jezeli go kochasz a jemu zalezy na tym zeby byc nadal ksiedzem pozwol mu odejsc > ] > i zostaw sobie dla niego kawalek serduszka zas cała pozostałą czesc otworz na > nowo dla innych" i dziękuję za te słowa.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malgorzata Re: odpowiedź na odpowiedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 03:12 dobrze ze udało ci sie zrobic ten pierwszy kroczek, drugi i następny będą cię coraz bardziej cieszyc jak to powiedział sławny filozof - najwieksza podróż zaczyna sie od pierwszego kroku jezeli kogos sie kochało to zawsze pozostanie sentyment do tej osoby nawet jezeli z czasem sie zatrze jej obraz ale to nie oznacza ze nie mamy szansy spotkac na swojej drodze nowych osob które mozemy kochac, z którymi możemy miec rodzinę i które dadzą nam to wszystko co składa się dla nas na naszą definicję szczęścia dlatego zrób to dla siebie także a także i dla niego - miłośc polega także na poświęceniu, jeżeli on wybrał służbę Bogu to uszanuj to i nie rób nic zeby musiał do Ciebie wracać jeżeli on będzie chciał wrócić ale nadal nie będzie mógł się określić i będzie chciał być księdzem nie zmieniaj decyzji , w tym wszystkim nawet wbrew nam samym liczy się konsekwencja - wiadomo, że to trudne ale z każdym dniem jest coraz lepiej najlepiej jeżeli postarasz się o tym nie myśleć choć to o tyle trudne że możesz myśleć cały czas podświadomie nawet będąc z kimś innym ale jeżeli będziesz otaczała się ludźmi i poznawała nowych męzczyzn to nawet jezeli będą oni tylko twoimi przyjaciołmi czy kolegami to uswiadomi ci to ze sa jeszcze inni mezczyzni ktorzy sa warci milosci , ktorych mozna zauwazyc i ktorzy moga dac ci szczescie serce jest dosyc duze i znajdzie sie w nim miejsce dla nowej milosci choc ta stara pozostawi trwaly slad i pomysl ze to jest piekne wiec nie traktuj tego w kategoriach katastrofy, pomysl ze kochal cie i kocha ktos tam z kim moze nie bedziesz miec kontaktu ale ze jestes i bylas dla niego wazna, - zwlaszcza ze jak mowisz nie łączył was seks i niech tak zostanie majac swiadomosc swoich uczuc po prostu pojdzie swoja droga i zachowajcie dla siebie szacunek - inaczej prowadziłoby to do nieszczescie w okresie pozniejszym i szukaniu winy za podjecie takiej a nie innej decyzji obustronnie w sobie powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jamka Tak sobie czytam... IP: 195.117.239.* 24.01.04, 16:46 I myślę o mojej znajomości z Księdzem. Mam 16 lat. Nie ma mowy o miłości. Są smsy, gg i kawa... Czy takie znajomości muszą być "złe"? Czy należy się im nagana moralna? Czy zawsze? Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: Tak sobie czytam... 24.01.04, 17:04 Gość portalu: jamka napisał(a): > I myślę o mojej znajomości z Księdzem. Mam 16 lat. Nie ma mowy o miłości. Są > smsy, gg i kawa... Czy takie znajomości muszą być "złe"? Czy należy się im > nagana moralna? Czy zawsze? No prosze, nastepna chetna do przygod...Jak Cie rodzice wychowali, ze sama nie potrafisz ocenic, co jest zle a co dobre... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jamka Oczywiście. IP: 195.117.239.* 24.01.04, 17:41 Łatwiej jest krytykować, niż rozumieć. Nie mierzcie mnnie miarą swojego stereotypu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malgorzata Re: Tak sobie czytam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 17:42 nie ma mowy o miłości ale granica jest bardzo cienka od wysyłania smsow i chodzenia na kawe do mini romansu i złamanego seruszka jezeli juz masz wysylac smsmy wysylaj je do kogos z kim bedziesz mogla robic cos wiecej niz tylko chodzic na kawe - nie mam na mysli niewiadomo czego ale tego ze jakos mimo, ze ksiadz tez czlowiek to jednak skoro juz sie zdecydowal na to zeby byc ksiedzem w kosciele rzymskokatolickim czy jakimkolwiek innym gdzie jest celibat powinien sie liczyc z konsekwencjami a zdrada ma wiele oblicz i to nie musi byc wcale zdrada fizyczna, to moze tez byc cos w rodzaju miniromansu jakos nie wyobrazam sobie ksiedza ktory ceni to co robi siedzacego i gadajacego na gg z kobietkami (chyba ze sa to znajomi ale wtedy tez sa inne formy kontaktu) albo siedzacego na czacie seks i stukajacego o rozmiarach majtek sa po prostu zachowania ktore jezeli juz sie podjeło taka a nie inna decyzje zyciowa po prostu nie przystoją gdybym zdecydowala sie byc zakonnicą nie chodzilabym na kawe z facetami, i nie stukala z nimi na gg o pogodzie Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: Tak sobie czytam... 24.01.04, 17:53 a moze ten facet sie tylko podaje za ksiedza... ? biedne dziewczatko wierzy , ze jest bezpieczne no i bujna wyobraznia tez robi swoje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jamka :) IP: 195.117.239.* 24.01.04, 18:04 Dziewczątko dostało już kilka kopów od życia, ale nie boi się analizować i poznawać. Ksiądz jest księdzem. Byłam na mszy przez Niego odprawianej. Poza tym szkoły nie przyjmują na katechetów "podrabianych" księży. Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: :) 24.01.04, 18:20 Gość portalu: jamka napisał(a): > Dziewczątko dostało już kilka kopów od życia, ale nie boi się analizować i > poznawać. dziwie sie tylko, ze nadal szukasz guza... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jamka To nie tak. IP: 195.117.239.* 24.01.04, 18:43 Nie szukam guza, raczej nie potrafię (nie chcę) powiedzieć: tak po prostu jest. Nonkomformizm poznania. Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: To nie tak. 24.01.04, 18:52 tylko potem nie placz, zycie potrafi sie zemscic... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jamka Płacz może oczyścić IP: 195.117.239.* 24.01.04, 18:58 Płacz niekoniecznie jest zły. Może nauczyć. Zawsze uczy. Każde doświadczenie ma szansę w ogólnym rozrachunku stać się częścią naszego szczęścia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rysiek Re: Płacz może oczyścić IP: *.gw.ipl.net / *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.04, 19:29 Tak niewinnie sie zaczyna! Lecz ..wąłsnei tak jest z każda miłoscia a póznije juz nie panujesz nad tym i zaczynsz sie sama usprawiedliwiac i tłumaczyc jego postepowanie ! Cóz zwiazek z ksiedzem jest taki sam jak kazdy inny tyle tylko ze ten ukochany to ksiadz! Taka róznica i tylko. Wsztko jest na dobrej drodze -nadchodzi wiosna a wtedy..hmm buzuje krew i tylko luby jest doskonałym lekiem na wsztkie rany nawet te w sercu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jamka Różnica IP: 195.117.239.* 24.01.04, 20:06 Jest różnica między miłością a uzależnieniem. Jeśli kogosz kochasz, nie potrzebujesz go. Jeżeli kogoś potrzebujesz - nie kochasz. Ja nie zakładam powstania jakiegoś uczucia do Księdza. Wiem, tego się nie zakłada; instynkty, hormony, wzroce, wpiswyane przez dzieciństwo; podobieństwa... ale to my je odczuwamy i my decydujemy, czy się im poddać, czy nie. DECYZJA. To jest najtrudniejsze... Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: Różnica -jamka 24.01.04, 21:28 Gość portalu: jamka napisał(a): > Wiem, tego się nie zakłada; instynkty, > hormony, wzroce, wpiswyane przez dzieciństwo; podobieństwa... ale to my je > odczuwamy i my decydujemy, czy się im poddać, czy nie. DECYZJA. To jest > najtrudniejsze... masz racje, to my decydujemy, a ty...? czy juz zdecydowalas...? Im wczesniej, tym lepiej dla Ciebie, a zrozumiesz to, jak bedziesz "odrobinke" starsza... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Różnica -jamka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 23:48 dlaczego od razu zakladasz,że 16-letnia dziewczyna nie wie nic o życiu??? może ona więcej przeżyła niż Ty?? czy jeśli ma 16 lat...to usprawiedliwia Cię mówienie,że nie wie nic o życiu...?? Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: Różnica -jamka 25.01.04, 00:07 Gość portalu: zagubionawświecie napisał(a): >dlaczego od razu zakladasz,że 16-letnia dziewczyna nie wie nic o życiu??? może >ona więcej przeżyła niż Ty?? czy jeśli ma 16 lat...to usprawiedliwia Cię >mówienie,że nie wie nic o życiu...?? no, a co moze wiedziec...? ja tez mialam kiedys 16 lat i znalam osoby ktorym sie wlasnie wydawalo , ze juz wszystko wiedza, no i niestety, przegraly je... jamka i zarowno Ty wydajecie sie bardzo rozsadnymi kobietami... pozdrawiam, ps. moim zdaniem lepiej unikac niebezpiecznych sciezek, na ktorych wszystko moze sie wydarzyc... Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: Płacz może oczyścić-rysiek 24.01.04, 21:21 Gość portalu: Rysiek napisał(a): >Cóz zwiazek z ksiedzem jest taki sam jak kazdy inny tyle tylko ze ten ukochany >to ksiadz! Tobie to juz zupelnie przewrocilo sie w glowie... Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: Płacz może oczyścić 24.01.04, 21:20 Gość portalu: jamka napisał(a): >Płacz niekoniecznie jest zły. Może nauczyć. Zawsze uczy. Każde doświadczenie ma >szansę w ogólnym rozrachunku stać się częścią naszego szczęścia. ja tam wole byc szczesliwa bez lez... Zostaw tego ksiedza w spokoju i zapytaj sie mamy , co o tym sadzi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jamka Zalotnico... IP: 195.117.239.* 24.01.04, 21:59 Na początek - rozumiem, że możesz mieć inne zdanie, ale bardzo bym Cię prosiła, byś wyrażała je bez uogólnień (patrz zwrot do Ryśka: "Tobie to się już całkiem w głowie poprzewaracało"). Generalizacja zakłada nastawienie, stereotyp - w konsekwencji - niemożność zrozumienia. Chcesz być szczęśliwa bez łez? Proszę :) Ja mam swoje szczęście, Ty Swoje :) I dobrze. Mamy nie będę pytać; podejrzewam, co mogłabym usłyszeć i nie chcę sprawdzać swoich podejrzeń. Dorośli, patrząc przez pryzmat swego doświadczenia często ccą być nieomylni. Zapominają, że każda historia jest nowa, świeża. Nie wszyscy oczywiście mają w zwyczaju takie postępowanie. Radzisz (nakazujesz?) - zostaw tego Księdza w spokoju. Widzisz, relacja jest obustronna. To On zaprasza na kawę. Jego smsy często kończą rozmowę. I zaczynają (kontynuują ?) następnego dnia. Przyjaźń z Osobą, która mogłaby być moim ojcem... Szybka decyzja = dobra decyzja? Nie. Nie ogarniesz całej perspektywy. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Tak sobie czytam... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 23:30 nie mówię,że Twoje życie może się również w jakiś sposób zagmatwać...ale u mnie również wszystko zaczęło się od esemesów...żadne z nas nie przypuszczało, że to się potoczy takim torem...po prostu się zakochałam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie dziękuję IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 23:27 wiem...łatwo jest powiedzieć koniec.....ale trudniej jest przestać kochać....zrobiłam to dla siebie..i dla niego...jakoś to przejdziemy..osobno...chciałabym,abyśmy już więcej się nie spotkali..nie ze względu na jakąś złość...ale ze względu na ból jaki sprawiłoby nam to spotkanie....wiem,że on się nie odezwie pierwszy....i może dzięki temu to wszystko jest prostsze... nie robię żadnych planów....nie myślę o innych mężczyznach...ale nie zamykam się...nawet nie chce tego robić, ponieważ myślę wtedy o nim....boję się tego,że jeśli zwiążę sie z kimś on będzie powracał w moich myślach...a nie chcę ranić tej drugiej osoby... nie traktuję tego w kategoriach katastrofy...bo wiem,że tak musi być....i jestem wdzięczna za to,że mogłam go kochać i że on mnie pokochał...w jakiś sposób może ta miłość nam pomoże...wszystko w moim życiu przewraca się do góry nogami... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie poprzednie dziękuję jest skierowane do małgorzaty IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 23:36 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malgorzata Re: poprzednie dziękuję jest skierowane do małgor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 23:52 posłuchaj czasami tak jest ze kochamy bardzo kogos i jestesmy w stanie oddac za ta osobę zycie a przynajmniej tak nam sie wydaje potem czesto jak juz mamy rozstanie za sobą i okres jakby oczekiwania i przeczekiwania i tego ze mozemy sie otworzyc na nowe znajomosci i spojrzec na starą z perspektywy czasu to mimo ze zawsze mozemy miec czesc serduszka dla tej osoby pozostawionego i miec sentyment nagle zauwazamy wiele niedoskonalosci i po prostu ludzkich cech ktore moglyby nam przeszkadzac w zwiazku z drugą osobą na zwykle szare realne zycie, nie mowie juz w ogole o ksieżach chodzi mi o to ze tak jak wczesiej bylibymsy w stanie oddac wrecz za kogos zycie tak pozniej okazuje sie ze mimo wielkiego sentymentu moze bedziemy w stanie ewetualnie obciąć sobie 1 wlos na glowie dla tej osoby oczywiscie to zalezy od samej osoby i od tego jak sie do nas zachowa, i zachowuje, co nam daje itd. owszem milosc jesc bezinteresowna i kocha sie za nic a własciwie przeciwko czemus i mimo czegos ale tez czesto jest tak ze zyjac jakis czas i majac tysiace problemow, zwyklych realnych problemow zycia i smierci, i czesto nawet przyziemnych problemow okazuje sie ze chcemy miec przy sobie kogos tu i teraz kogos z kim mozemy dzielic zycie na codzien a nie tylko w naszych marzeniach i wierz mi ze da sie spotkac taką osobe i tego ci zycze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.01.04, 00:08 owszem milosc jesc bezinteresowna i kocha sie za nic a własciwie przeciwko > czemus i mimo czegos ale tez czesto jest tak ze zyjac jakis czas i majac > tysiace problemow, zwyklych realnych problemow zycia i smierci, i czesto nawet > przyziemnych problemow okazuje sie ze chcemy miec przy sobie kogos tu i teraz > kogos z kim mozemy dzielic zycie na codzien a nie tylko w naszych marzeniach > i wierz mi ze da sie spotkac taką osobe i tego ci zycze właśnie..nie mam już sił...chciałabym go mieć przy sobie...niedość,że "dzieliło" nas jego powołanie to jeszcze kilometry...tylko,że jak on mi mówił o tym,że potrzebuję kogoś kto będzie przy mnie przez cały czas...kto jak zachoruję zabierze mnie do lekarza...nie słuchałam go....nie chcę nikogo innego..ale wiem też,że nie możemy być razem...wierzę,że można spotkać taką osobę...ale jeszcze nie teraz...i czy może ktoś sprawić,żeby kochała mnie bardziej? narazie nie wyobrażam sobie sytuacji,że mogłabym pokochać kogoś innego...wierzę tylko w jedną miłość...jedna na całe życie..ale chyba wszystko zaczyna sie przewracać do góry nogami...dlatego nie chę już o niczym myśleć..niczego planować....życie i tak idzie swoim własnym torem...może nam się wydaje tylko,że decydujemy o nim...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malgorzata Re: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.04, 01:59 gdyby bylo tak ze mozna kochac jedną osobe na cale zycie byloby mniej rozwodow, rozstan, bólu i cierpienia nie mozesz się zachowywać jak mała dziewczynka które tupie nóżką i krzyczy - ja chcę tego tu i teraz itd. w tym przypadku jego zwiazek dwojga partnerów to nie tylko zycie marzeniami i kochanie w serduszku , owszem to podstawa ale liczy się jeszcze tysiące innych rzeczy wspólnie spędzane chwile wspłny seks i radość z bliskości taka prawdziwa przyjaźń itd. za to ze powstaje uczucie takie prawdziwe miedzy dwoma osobami są odpowiedzialne dwie osoby - nie mowie tu o milosci typu zauroczenia itd. bo to moze byc jednostronne (znamy wszyscy przykłady zauroczonych nawet dorosłych kobiet, które umierają z miłości do jakiegos idola itd itp, do kolegi z pracy itd. ale to nie jest miłosc to tylko silna fascynacja ) a ludzie mylą pożadanie drugiej osoby tu i teraz z taką dojrzałą miłoscią, która zostaje w nas samych na stałe i która pozostaje juz po tym wielkim wybuchu namietnosci tak jak ktos juz napisał, że z pożadaniem jest jak z głodem, czujemy sie głodni, jemy i potem głód znika az do nastepnego momentu , zas milosc rozni się tym ze pozostaje zawsze - to tak w wielkim skrócie nie myśl o sobie i nie kieruj sie tylko swoimi potrzebami, bo jezeli jemu naprawde na tobie zalezy to tez moze byc mu coraz trudniej powtarzac ci ze nie rzuci kaplanstwa i ze powinnas miec kogos przy sobie na stałe itd nie rób nic pochopnie ale dawaj sobie sama szanse na szczescie i nie oczekuj tego ze nagle spotkasz zastępstwo w nowym facecie, to moze potrwac ale nie zamykaj sie przed nimi bo mozesz sama za duzo stracic w ogolnym rozrachunku glownie swojego wlasnego zycia, a zaden czlowiek nawet nasza wielka milosc nie jest warta tego zebysmy byli dla siebie najwiekszym wrogiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.01.04, 18:07 "nie mozesz się zachowywać jak mała dziewczynka które tupie nóżką i krzyczy - ja chcę tego tu i teraz itd." bynajmniej się tak nie zachowuję...to nie jest tak,że tupię nogą i mówię,że chcę i już, bo mnie się wszystko należy...i ma być tak jak ja chcę... "zwiazek dwojga partnerów to nie tylko zycie marzeniami i kochanie w serduszku , owszem to podstawa ale liczy się jeszcze tysiące innych rzeczy wspólnie spędzane chwile wspłny seks i radość z bliskości taka prawdziwa przyjaźń itd." wiem o tym bardzo dobrze... "nie mowie tu o milosci typu zauroczenia itd. bo to > moze byc jednostronne (znamy wszyscy przykłady zauroczonych nawet dorosłych > kobiet, które umierają z miłości do jakiegos idola itd itp, do kolegi z pracy > itd. ale to nie jest miłosc to tylko silna fascynacja ) a ludzie mylą pożadanie > > drugiej osoby tu i teraz z taką dojrzałą miłoscią, która zostaje w nas samych > na stałe i która pozostaje juz po tym wielkim wybuchu namietnosci > tak jak ktos juz napisał, że z pożadaniem jest jak z głodem, czujemy sie > głodni, jemy i potem głód znika az do nastepnego momentu , zas milosc rozni się > > tym ze pozostaje zawsze" ale wiem też również,że nie pomyliłam miłości z pożądaniem... "nie myśl o sobie i nie kieruj sie tylko swoimi potrzebami, bo jezeli jemu > naprawde na tobie zalezy to tez moze byc mu coraz trudniej powtarzac ci ze nie > rzuci kaplanstwa i ze powinnas miec kogos przy sobie na stałe itd" może czasami myślałam za bardzo o sobie, ale to wynikało z faktu, że nie umiałam go do końca zrozumieć..a on nie dawał mi szansy na to......ale teraz pomyślałam o nas...dlatego odeszłam... "nie oczekuj tego ze nagle spotkasz zastępstwo w nowym facecie, to moze > potrwac" wiem,że to może potrawać....zdaję sobie z tego sprawę i nie mam nawet zamiaru szukać czegoś na siłę...bo nic na siłę zresztą nie wyjdzie... "bo mozesz sama za duzo stracic w ogolnym > > rozrachunku > glownie swojego wlasnego zycia, a zaden czlowiek nawet nasza wielka milosc nie > jest warta tego zebysmy byli dla siebie najwiekszym wrogiem" a jeśli nawet stracę...jeśli nawet ktoś stanie się moim największym wrogiem...trudno..życie jest brutalne...tak bywa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malgorzata Re: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.04, 19:43 bywa różnie zawsze coś tracimy i zyskujemy nie będę dawać Ci rad starej cioci bo mam 30 i uwazam ze siła uczuc nie ma nic wspolnego z wiekiem ale sama zobaczysz ze zupelnie inaczej na to spojrzysz za kilka lat zycie idzie do przodu i dzieki Bogu daje nam wiele róznych szans, trzeba je tylko umiec zauwazyc a jezeli chodzi o samą miłosc to tak złozona sprawa ze czesto naprawde nie mozemy byc pewni czy to ta milosc, chociaz nam sie tak wydaje i czy nie jest cos mniej przewaznie wydaje sie nam czyms wiecej wtedy gdy to sie oddala z poza tym jeszcze jest cała proza zycia, która niejednokronie nas do pionu ustawia i to wtedy tak naprawde mozemy byc pewni czy kogos kochamy czy tez to tylko nasze wyobrazenia, ktore owszem moga byc bardzo silne ale nie maja wiele wspolnego z zyciem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.01.04, 00:04 rady i tak nic by nie dały,bo zbuntowana ze mnie duszyczka...ale dziękuję....idę...szukam...sama...nawet jeśli mialabym popełnić błąd...o którym ktoś mnie wcześniej przestrzegał...chcę sama się przekonać... nie wiem jak będzie dalej...nie wiem co będzie...narazie mam mętlik w głowie...chaos totalny...nie myslę o przyszłości...nie chcę..nie potrzebuję tego...przeraża mnie ta cała "dorosłość"... zawsze kierowałam sie uczuciami...bo one są we mnie prawdziwe...nie umiem siebie oszukiwać...i wiem na dzień dzisiejszy,że kocham "mojego" księdza...nie zaprzeczam,że rzeczywistośc wszystko weryfikuje...przecież właśnie to zrobiła...wiem,że ludzie "sprawdzają" swoją miłość żyjąc ze sobą na co dzień..przechodząc razem przez dobre i złe dni...chwile...i wiem,że gdybyśmy byli "normalną" parą istniałaby taka możliwość,że nie jesteśmy dla siebie...że nie potrafimy ze sobą życ... Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: zalotnico...jamko 24.01.04, 22:15 Gość portalu: jamka napisał(a): >Generalizacja zakłada nastawienie, stereotyp - w >konsekwencji - niemożność zrozumienia. >Chcesz być szczęśliwa bez łez? Proszę :) Ja mam swoje szczęście, Ty Swoje :) I >dobrze. ***straszne sa te 16-latki... >Mamy nie będę pytać; podejrzewam, co mogłabym usłyszeć i nie chcę sprawdzać >swoich podejrzeń. Dorośli, patrząc przez pryzmat swego doświadczenia często ccą >być nieomylni. doskonale wiesz, ze zle robisz, wiec dlaczego to robisz...? > Zapominają, że każda historia jest nowa, świeża. Nie wszyscy > oczywiście mają w zwyczaju takie postępowanie. > Radzisz (nakazujesz?) - zostaw tego Księdza w spokoju. Widzisz, relacja jest > obustronna. To On zaprasza na kawę. Jego smsy często kończą rozmowę. I > zaczynają (kontynuują ?) następnego dnia. Przyjaźń z Osobą, która mogłaby być > moim ojcem... ***no tak, obydwie wiemy swoje, tylko co Ty mozesz wiedziec majac 16-lat...? "Przyjazn" smarkuli z mezczyzna-"ojcem"-ksiedzem...dobre sobie. Kto ci takich bzdur naopowiadal...? > Szybka decyzja = dobra decyzja? Nie. Nie ogarniesz całej perspektywy. > Pozdrawiam! masz racje, zapewne nigdy nie zrozumiem, jak z pelna swiadomoscia mozna czynic zle... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jamka Szkoda :) IP: 195.117.239.* 24.01.04, 22:34 Szkoda, że nie umiejąc rozumieć wypowiadasz Swoje zdanie. Forum - masz prawo :) "Przyjazn" smarkuli z mezczyzna-"ojcem"-ksiedzem...dobre sobie. Kto ci takich bzdur naopowiadal...?" - w którym miejscu jest to bzdurą? Wiek Księdza pozwala użyć określenia porównawczego w postaci "mógłby być moim ojcem". Przyjaźń - ? Obydwoje to tak nazywamy :) "straszne sa te 16-latki..." - czemu? I dlaczego znowu - te 16 -latki? Rozmawiasz ze mną. "doskonale wiesz, ze zle robisz, wiec dlaczego to robisz...?" - nie mam pojęcia, czy to jest złe, Zalotnico. Wiem natomiast, że spotkałoby się to z niezrozumieniem ze strony Mojej Mamy. Być może po dłuższej rozmowie udało by się nam dojść do porozumienia, ale kosztowałoby wielu wysiłków. W tej chwili nie mam ochoty tworzyć z Mamą konfliktu. Rozmawiam na ten temat z Tatą :) "no tak, obydwie wiemy swoje, tylko co Ty mozesz wiedziec majac 16-lat...?" - zdolność poznawcza jest cechą indywidualną i zależy od elastyczności umysłu. Doświadczenie może być równie cenne, co szkodzące. Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: Szkoda :) 24.01.04, 22:42 Gość portalu: jamka napisał(a): > "doskonale wiesz, ze zle robisz, wiec dlaczego to robisz...?" - nie mam > pojęcia, czy to jest złe, Zalotnico. Wiem natomiast, że spotkałoby się to z > niezrozumieniem ze strony Mojej Mamy. ***i to juz powinno byc dla Ciebie ostrzezeniem, ze jednak nie wszystko jest OK, porozmawiaj z mama, ona Ci duzo wyjasni... > Rozmawiam na ten temat z Tatą :) no, ciekawa jestem jaka byla jego reakcja...? Odpowiedz Link Zgłoś
julla Re: Szkoda :) 24.01.04, 23:06 Och, zalotnico, jakbyś się zacieła! Za wszelką cenę starasz sie wmówić dziewczynie, ze robi coś nagannego, wpoić poczucie winy a przecież gołym okiem widać że to nie jest jakies głupie cielątko tylko osoba myśląca. Poza tym celibat księzy nie polega na tym, że ksiądz musi być izolowany od kobiet, nie może spotykać ani rozmawiać z kobietami; ksiądz może nawet kochać kobietę- celibat polega na niezrealizowaniu fizycznym tej miłosci czy przyjaźni w imię innych wartości. Myślę, że jamka to sobie uświadamia. Poza tym podejrzewam, że owemu księdzowi tez nikt mózgu nie amputował. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jamka Ryzyko IP: 195.117.239.* 24.01.04, 23:25 Jamko, ja nie twierdzę, że jest to sytuacja normalna (w rozumieniu NORMA= przeciętność, wypadkowa róznych postaw). Wiem, że balansujemy po cienkiej lince, nie tylko ze względu na postawę społeczeństwa, gdyby nasza znajomość 'wydała się', ale też dlatego, że sami nie wiemy, co stanie się dalej; niebezpieczne, lecz jak ciekawe, jak cenne. Nowe aspekty patrzenia na siebie, Kogoś. Dyskusje, wymiany poglądów... Tatuś nie oceniał, zadał kilka pytań, podał rzeczy pod rozwagę :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jamka ZagubionaNaŚwiecie! IP: 195.117.239.* 24.01.04, 23:56 Mam 16 lat. On jest nie tylko Księdzem, ale też moim Nauczycielem... mam wątpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie jakie wątpliwości jamko? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 23:59 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jamka Re: jakie wątpliwości jamko? IP: 195.117.239.* 26.01.04, 11:42 Przepraszam, że dopiero dziś się odzywam - problemy natury technicznej. Wątpliwości wszelakie, które można zawrzeć w pytaniu: jak się to potoczy? Ksiądz (pozdrawiam, może kiedyś przeczyta ;) napisał, że to wykracza poza granice naszego doświadczenia, stąd często brak odpowiedzi na znaki zapytania... ZagubionaNaŚwiecie, jak się teraz czujesz, po podjęciu tej decyzji? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie odpowiedź dla jamki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.01.04, 00:03 hej...przez ten cały czas odkąd poznalam "mojego" księdza miałam tysiące znaków zapytania...i żadnej odpowiedzi...tak...jeśli w przeszłości któreś z was by tego doświadczyło...może znalazłoby się kilka odpowiedzi... "ZagubionaNaŚwiecie, jak się teraz czujesz, po podjęciu tej decyzji?" jak się czuję...sama nie wiem...staram się o tym wszystkim nie myśleć i czekam aż wszystko odejdzie samo...boję się z tym zmierzyć...ukrywam to w sobie...boję się,że tama pęknie...nie miałam już innego wyjścia jak podjąć taką decyzję...nie umiałam tego wszystkiego znieść...on też się męczył...ale nie chciał podjąć tej decyzji...kiedyś ją próbował podejmować...ale ja nie chciałam go "puścić"....teraz ja odeszłam...i wiedziałam,że będę miała prościej, bo on mnie nie zatrzyma... nie będę Ci dawała żadnych rad...ani przestrzegała Cię przed czymś...sama ich nie słuchałam...bo to jest moje życie i sama o nim chcę decydować..poszłam za swoimi uczuciami... powiem Ci coś...przez ten czas poznałam dwa silne uczucia...pierwsze, które sprawiło,że był najważniejszy w moim życiu...drugie...okropny, rozrywający ciało i duszę ból... to jest wasza decyzja...i wasze życia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jamka Pardon IP: 195.117.239.* 27.01.04, 15:50 Przekręciłam Twój nick, ZagubionaWŚwiecie. Przepraszam :) Nie wiem, czy po tym, co zostało tu już powiedziane, moja obecna wypowiedź będzie na miejscu, ale z pewnością dane mi będzie się o tym przekonać. "staram się o tym wszystkim nie myśleć i czekam aż wszystko odejdzie samo...boję się z tym zmierzyć...ukrywam to w sobie..." - szczerze odradzam! Tak jak pisałaś - w efekcie najczęściej uczymy się na własnych błędach, pomimo, że dookoła nas ludzie borykają się z podobnymi problemami, potykając w podobnych miejscach... Nie tłum emocji. Przyglądaj się im. Nie oceniaj. Ja chowałam uczucia. Bałam się ich i chciałam być silna. Dziś dzięki temu nie radzę sobie z tak podstawową czynnością, jak jedzenie... :( Czułam się w obowiązku przestrzec. Trzymam kciuki za pomyślny koniec, ZagubionaWŚwiecie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Pardon IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.01.04, 10:41 nie ma za co przepraszać :) Dziękuję za przestrogę, nigdy raczej nie tłumiłam emocji,ale teraz moje emocje chyba mają już dość ciągłego wychodzenia na światło dzienne....ale cóż i z tym sobie poradzimy.... Pozdrawiam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola-34 Do jamki i autorki IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 23:06 Jamko mam takie male pytanko które z punktu widzenia doroslego zycia nasuwa się jakos samo, czego może chcieć powiedzmy 35 latek od 16 letniej dziewczyny? Szukam powodu i wciąż nie mogę tego zrozumiec? Byloby rownie trudno zrozumiec mi nie ksiedza spotykajacego się z szesnastka. Mimo możliwego Twego doswiadczenia nie wierze w jego zainteresowanie Toba z punktu widzenia merytorycznego. Napisz o czym rozmawiacie i jakie sa te sms-y i jaki jest jego cel waszych spotkan, przynajmniej ten przez niego sugerowany. Dla mnie osobiscie jest to chore ale może on chce sprowadzic Ciebie na jakas inna droge zycia lub pomoc Ci w klopotach.?? A teraz kilka slow do autorki. Znam udany zwiazek ( przynajmniej jak na razie-kilka lat) pomiedzy bylym ksiedzem i jego obecna zona. Co do slubow skladanych przez ksiezy to nie sa one az tak restrykcyjne i wspomniana przeze mnie para ma nawet slub koscielny co w ogole wydaje mi się chore. Mnie tez kiedys wydawalo się ze jak już ksiadz slubuje to na wieki wiekow amen, a tymczasem „rozwod” można uzyskac latwiej niż w naszych sadach . Tylko co dalej? Musze lojalnie ostrzec Cie ze wbrew chyba ogolnemu mysleniu byli ksieza to nie zlote materialy na mezow. Bedac aktywnymi czlonkami w naszym kosciele napatrzyli się na TYLE roznych dziwnych spraw ze sa cokolwiek spatrzeni i tak jeden z nich calkowicie zmienil wyznawana wiare , inny wciąż ma nowe panienki,sa alkoholikami, ciagle rozterki zyciowe i moralno psychologiczne dylematy na poziomie wysoko wtajemniczonym. Kolega który odszedl z zakonu ( zanim zostal zakonnikiem) nie chodzi wcale do spowiedzi a przyjmuj komunie (pomimo zdrad) itd. Itp. Nie chce mi się już przytaczac zycia, wiedz tylko ze były ksiadz jest taki sam jak inny smiertelnik a wrecz przez swoja dluga wstrzemiezliwosc bardziej ciekawy swiata i tak jak znudzil się kosciolem tak samo szybko znudzi się kolejna zdobycza a to już pojdzie mu duzo latwiej. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zagubionawświecie Re: Do jamki i autorki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.01.04, 23:35 może i masz rację Olu...ksiądz oprócz tego,że jest księdzem jest też człowiekiem,a co za tym idzie facetem... Nie dowiem się już (zresztą i tak pewnie bym się nie dowiedziała)kim by się stał gdyby odszedł z kościoła...i czy w ogóle bylibyśmy razem,ponieważ podjęłam decyzję zakończenia naszej znajomości...mimo wszystko dzięki za ostrzeżenie... Pozdrawiam... Odpowiedz Link Zgłoś