wytrwala
08.11.09, 18:36
Jestem z facetem 6 lat i praktycznie nie mialam zadnego kontaktu z
jego rodzicami - tak jakos wyszlo. Mieszkamy daleko od nich, a jak
nadarzaly sie okazje do przyjazdu tyou swieta on jechal do matki a
ja wolalam jechac do swojej rodziny szczegolnie, ze jego rodzice
mieszkaja w malenkim mieszkanku i zle bym sie tam czula, skrepowana
itd. Może zachowuje sie jak totalna biatch ale kloce sie z
chlopakiem o to, bo zapowiedzial mi ze jedzie do rodzicow za kilka
dni i najprawdopodobniej przyjedzie tu z nimi. I sie pytam go - po
co?? Zlosc mnie bierze poniewaz mieszkamy rowniez w malenkim
mieszkanku i po prostu nie chce aby przyjezdzali - chce sie czuc u
siebie dobrze a nie skrepowana chociazby wizyta w klopie. Musieliby
spac w pokoju z tv - a ten sie laczy z aneksem kuchennym; trzebaby
odczekiwac kiedy mozna wstac, zrobic sobie kawe itd - nie lubie
takich sytuacji. W wiekszej chacie to co innego, ale teraz ogarnia
mnie zlosc :/ Szczegolnie, ze nie ma teraz zadnej szczegolnej okazji
do wizyty i jeszcze bardziej szczegolnie, ze przeciez on jedzie na
kilka dni do rodzicow wiec ich tam odwiedzi - nie ma potrzeby zeby
tu przyjezdzali :/ Fakt ze nie byli jeszcze u nas ale niech wiec jak
pojedzie do nich pokaze im zdjecia tych dwoch pokoi i lazienki ;/
Wyrazcie swoja opinie, mozecie jezdzic po mnie jak po lysej kobyle
jesli uznacie ze mi sie nalezy, ale czuje ze i tak nie przegonicie
mojego niezadowolenia ://