23.01.04, 17:11
Czy przyjmujecie księdza po kolędzie? Dajecie ofiarę? W jakiej wysokości,
tzn. jaki macie przelicznik: miesiąc razy 12, inny?

Łączę pozdrowienia, jestem tu nowa.
Karolina
Obserwuj wątek
    • Gość: Triss Merigold Re: kolęda IP: *.acn.waw.pl 23.01.04, 19:56
      Nie. Po 4 latach nauczyli się do mnie nie pukać.
      • karolina.de.montecalfi Re: kolęda 24.01.04, 17:13
        Triss, przepraszam z góry, jeśli pytanie uznasz za zbyt osobiste - rozumiem, że
        to Twoja dobrowolna decyzja, to nieprzyjmowanie księdza. Czy jest Ci z tym
        o.k.? Nie czujesz na sobie spojrzeń sąsiadów i nie masz
        opinii "ateistki", "antykościelnej", czy może nie interesują Cię opinie innych
        na swój temat? Pozdrawiam.
        • triss_merigold6 Od 30 lat jestem ateistką 24.01.04, 20:29
          Ateistyczna jest cała moja bliska rodzina. Oczywiście, że jest mi z tym ok. Na
          szczęście mieszkam w dużym mieście i nie znam sąsiadów. Nie interesują mnie
          opinie innych na mój temat, w każdym razie nie na tyle żeby popsuć mi
          samopoczucie albo coś zmienić. "Antykościelna" to komplement. Jestem
          antykoscielna ale nie antyreligijna tj. cudza wiara jest mi obojętna dopóki nie
          narusza mojej wolności.
          • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Od 30 lat jestem ateistką 24.01.04, 21:00
            triss_merigold6 napisała:

            > Ateistyczna jest cała moja bliska rodzina. Oczywiście, że jest mi z tym ok.
            Na
            > szczęście mieszkam w dużym mieście i nie znam sąsiadów. Nie interesują mnie
            > opinie innych na mój temat, w każdym razie nie na tyle żeby popsuć mi
            > samopoczucie albo coś zmienić. "Antykościelna" to komplement. Jestem
            > antykoscielna ale nie antyreligijna tj. cudza wiara jest mi obojętna dopóki
            nie
            >
            > narusza mojej wolności.

            bardzo mnie interesuje to - jak_byś postępowała w odnośnej sytuacji ( mam
            nadzieję, że identycznie ) gdybyś mieszkała w miejscowości o liczbie ,,,n.p.
            5000 mieszkańców.
            Pytam o to właśnie dlatego - bo podałaś jako jeden z argumentów właśnie to, że
            mieszkasz w dużym mieście.
            • triss_merigold6 Re: Od 30 lat jestem ateistką 24.01.04, 21:08
              Autorka wątku pytała czy nie przeszkadzają mi spojrzenia sąsiadów i to miałam
              na myśli. Nie przeszkadzają bo ich nie znam poza "dzień dobry". Postępowałabym
              tak samo. Mój dziadek był ateistą przed wojną, w małej mieścinie. Jakoś żył,
              pracował, nie popadał w konflikt ze wszystkimi.
              Ja mam o tyle łatwiej, że potrzebę akceptacji społecznej mam niską więc opinie
              ludzkie (zwłaszcza obcych, tych na których mi nie zależy) po prostu olewam.
              • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Od 30 lat jestem ateistką 24.01.04, 21:43
                triss_merigold6 napisała:
                Mój dziadek był ateistą przed wojną, w małej mieścinie. Jakoś żył,
                > pracował, nie popadał w konflikt ze wszystkimi.


                no to wspaniale, że udaje Ci sie kultywować tradycje.
                Dziadka.
                I zarazem żal,że nie wszyscy mają takich Dziadków.
                • kociamama Re: Od 30 lat jestem ateistką 25.01.04, 14:05
                  Tez jestem ateistka,
                  koledy nie przyjmowalismy nigdy, nawet jak bylo to w modzie w latach 80, kiedy
                  wszyscy mieli "jazde na kosciol". (Wtedy nawet niektorzy zagorzali ateisci
                  przeciez kolede przyjmowali i dzieci chrzcili, zeby nie ujsc za komucha i
                  sasiadom nie podpasc)

                  Koledy nie przyjmuje, co jest chyba logiczne, skoro katoliczka nie jestem.
                  Fakt, sasiedzi sie kiedys pytali dlaczego koledy nie przyjelam. Odparlam, ze
                  jestem bezboznica i juz sie nie pytaja czemu. Tym nie mniej, nie mam z nimi
                  wrogich stosunkow (przynajmniej ja nie jestem dla nich wroga, co do nich to
                  nie zauwazylam, a nie obchodzi mnie to, co i czy za moimi plecami gadaja, moze
                  dlatego, ze sadzac po sobie, nie wyobrazam sobie, ze moja skromna osoba, moze
                  sasiadow obchodzic)

                  Pozdrawiam,
                  Kociamama.
                • pajdeczka Ja nie lubię, kiedy się ktoś wprasza 26.01.04, 11:50
                  Uznaję tylko gości, których sama do siebie zapraszam, wpuszczam więc księdza "w
                  kratkę", tzn. 2 lata temu nie, w ub. roku - tak, w tym roku nie miałam ochoty
                  na wizytę.
                  Ja do niego na plebanie nie jestem zapraszana:)))
    • Gość: Lena Re: kolęda IP: 80.48.96.* 24.01.04, 10:59
      Myślę, że przyjmowanie księdza nie jest przyjmowaniem znajomych więc pytanie
      jest trochę dziwne. Przyjmować księdza powinni katolicy. Ksiądz święci
      mieszkanie, błogosławi na nowy rok i rozmawia z mieszkańcami o sprawach o
      których on i oni chcą rozmawiać. Nie ma przymusu ani do przyjmowania ani do
      rozmowy a i to przyjęcie /jeśli się decydujemy/ i ta rozmowa /jesli się
      decydujemy/ jest na takim poziomie jaki sami jako gospodarze stworzymy. Kopertę
      z pieniędzmi możemy a nie musimy dawać. Jesli dajemy to tyle na ile nas
      stać /nie rozumiem co miałabym przeliczać x 12/. No i nie uzależniałabym
      przyjmowania księdza od tego czy inni to robią czy nie.
      • karolina.de.montecalfi Re: kolęda 24.01.04, 17:16
        Leno, chodziło mi raczej o to, czy przyjmujecie księdz, lub odmawiacie,
        świadomie, czy raczej wolicie, pomimo tego chociażby, że nie chodzicie do
        kościoła, przyjąć, aby tylko sąsiedzi widzieli i nie gadali. Odnośnie zaś do
        przelicznika - napisałam * 12, gdyż chyba o przelicznik _roczny_ chodzi, hmmm?
        Tzn. jeśli kolęda jest raz do roku, to, rozumiesz, razy ilość
        miesięcy...Pozdrawiam.
        • Gość: Lena Re: kolęda IP: 80.48.96.* 24.01.04, 17:28
          Właśnie nie rozumiem tego razy co to jest przelicznik i czy razy 12 miesięcy.
          Jesli raz na rok jem karpia to nie jem go za 12 miesięcy. Opłatkiem przy
          Wigilli też nie łamę się 12 razy ani 52 /tygodnie/. NICZEGO nie robię z
          przelicznikiem bez względu na to czy robię to raz czy więcej razy w roku.
          Pieniądze na tacę daję w takiej wysokości w jakiej mnie stać, na cele
          charytatywne płacę tyle ile mnie stać, księdzu chodzącemu po kolędzie też daję
          tyle ile uważam, że mnie stać i powinnam. Nie interesuje mnie czy i którzy
          sąsiedzi przyjmują księdza i nawet nie interesuje mnie czy ich interesuje moje
          skromna osoba. W życiu jakoś mało intetesuje mnie czy moje dobre uczynki są
          widoczne i zauważalne. W ocenach innych jestem bardzo ostrożna.
    • owca Re: kolęda 24.01.04, 17:16

      nie jestem osobą wierzącą
      nie przyjmuję księdza od początków założenia własnej rodziny, czyli od lat siedmiu

      owca

      _,,,٢ة إ ة٦,,,_
      • jan33 Moja rada 24.01.04, 20:37
        dla Karolci. Nie zawracaj sobie tym glowy. To znaczy nie przyjmuj ksiedza. Czy
        ty wszystko w zyciu robisz na pokaz i z kalkulatorem "oplacalnosci" w rece?
        • karolina.de.montecalfi Re: Moja rada 25.01.04, 10:31
          Janie, którego nota bene wątki admin usuwa w ilości potężnej, widzę, że nie
          zdobyłeś umiejętności czytania tekstu ze zrozumieniem....
          • cvana Re: Moja rada 25.01.04, 11:18

            akurat jan33 dał Ci bardzo dobrą rade, której Ty do końca chyba nie zrozumiłaś
            więc Twój zarzut o nierozumieniu tekstu jak kulą w płot i rykoszetem w Ciebie

            co ciekawsze chyba bardzo chciałaś go pomylić z kimś innym
            bo akurat jan33 jest jedną z tych osób, których posty w zdecydowanej większości
            nie są kasowane
            sprawdź w wyszukiwarce i nie oskarżaj bezpodstawnie
            • karolina.de.montecalfi Re: Moja rada 25.01.04, 13:53
              Cvana, proponuję Tobiwe również zapisac sie na przyspieszony kurs czytania ze
              zrozumieniem; w którym miejscu napisałam, że _ja_ obawiam się opinii sasiadów?
              Uwazasz, że zadanie pytania: "czy zależy ci na opinii innych" = ja obawiam sie
              negatywnej opinii osob wspomnianych? Jeśli odpowiedź brzmi "tak" to pozostaje
              mi pogratulowac umiejętności logicznego myślenia. Karolina
              • cvana Re: Moja rada 25.01.04, 15:13

                nie rzucaj się tak skarbie

                jan33 nie napisał, że się obawiasz opinii sąsiadów
                zapytał cię tylko:
                "Czy ty wszystko w zyciu robisz na pokaz i z kalkulatorem "oplacalnosci" w rece?"

                i niewątpliwie takie wnioski można wysnuć z Twojej wypowiedzi:

                "Mnie również 50 zł. wydaje się
                odpowiednią ofiarą, tzn, mieszczącą się w granicach dobrego smaku, bo np. danie
                księdzu odwiedzającemu parafian raz do roku np. 10 zł. przez rodzinę zamożną,
                mającą dom z basenem i narzekającą na marne zarobki jest moim zdaniem nie lada
                faux pas, dającym świadectwo o ofiarodawcach."

                więc proszę, nie unoś się i obrażaj innych

                ps. a w kwestii bezpodstawnych oskarżeń na temat jan33 masz coś do powiedzenia?
                jest jedno takie magiczne słowo na litrę P.

                • jan33 Re: Moja rada 25.01.04, 21:41
                  cvana napisała:

                  >
                  > nie rzucaj się tak skarbie
                  >
                  > jan33 nie napisał, że się obawiasz opinii sąsiadów
                  > zapytał cię tylko:
                  > "Czy ty wszystko w zyciu robisz na pokaz i z kalkulatorem "oplacalnosci" w
                  rece
                  > ?"
                  >
                  > i niewątpliwie takie wnioski można wysnuć z Twojej wypowiedzi:
                  >
                  > "Mnie również 50 zł. wydaje się
                  > odpowiednią ofiarą, tzn, mieszczącą się w granicach dobrego smaku, bo np.
                  danie
                  > księdzu odwiedzającemu parafian raz do roku np. 10 zł. przez rodzinę zamożną,
                  > mającą dom z basenem i narzekającą na marne zarobki jest moim zdaniem nie lada
                  > faux pas, dającym świadectwo o ofiarodawcach."
                  >
                  > więc proszę, nie unoś się i obrażaj innych
                  >
                  > ps. a w kwestii bezpodstawnych oskarżeń na temat jan33 masz coś do
                  powiedzenia?
                  > jest jedno takie magiczne słowo na litrę P.
                  *****
                  cvana
                  Dziekuje za wsparcie i obrone. Rzeczywiscie staram sie nie dokuczac innym
                  forumowiczom tylko pozytywnie dyskutowac. Twoj adrwesarz ma racje po ostatnio a
                  jedna z moich wypowiedzi zostala wycieta. Prywatnie zwrocila na to moja uwage
                  zalozycielka watku, bo ja tego nawet nie zauwazylem. Tlumaczenie Administratora
                  bylo takie ze odpowiadajac uzylem tytulu postu poprzednika ktory miescil sie w
                  nieetykiecie.
                  Tak wiec nieswiadomie zgilotowano mnie lacznie z chamskim tekstem mojego
                  adwersarza.
                  Pozdrawiam,
                  jan33
                  >
    • pieskuba Re: kolęda 25.01.04, 11:42
      Karolino,

      Jestem wierząca, księdza przyjmuję i nie mam z tym żadnych problemów.A na
      ofiarę daję tyle, na ile mnie w danym momencie stać. Pewnie ok 50 PLN, chociaż
      w zeszłym roku z pewnością było mniej (zapaść finansowa)i nikomu nie stała się
      krzywda z tego powodu.

      pieskuba
      • karolina.de.montecalfi Re: kolęda 25.01.04, 13:57
        Psiekubo, dziękuję za wyrażenie swojej opinii. Mnie również 50 zł. wydaje się
        odpowiednią ofiarą, tzn, mieszczącą się w granicach dobrego smaku, bo np. danie
        księdzu odwiedzającemu parafian raz do roku np. 10 zł. przez rodzinę zamożną,
        mającą dom z basenem i narzekającą na marne zarobki jest moim zdaniem nie lada
        faux pas, dającym świadectwo o ofiarodawcach. Naturalnie, nie mówię w tym
        momencie o ludziach naprawdę biednych, od których nigdy ksieza nie powinni brac
        pieniedzy, a moze nawet wspomóc z datków innych....Pozdrawiam. Karolina
        • Gość: Lena Re: kolęda IP: 80.48.96.* 26.01.04, 09:35
          I ci księża mają wspomóc biednych z tych datków w wysokości 50 zł /otrzymanych
          od tych co to maja willę z basenem i dają te 50 by nie popełnić faux pas/? Tych
          co na tacę nie rzucają bo po prostu nie chodzą do kościoła. Nie osądzaj i nie
          mów co księża powinni - najpierw pomyśl o swoich powinnościach.
    • lucky_woman Re: kolęda 25.01.04, 14:25
      Jak by ksiądz zbierał np. na szkołę, to bym go przyjęła, wsparła i jeszcze
      poczęstowała herbatą.
      Ale nowych kościołów to u nas dostatek...
    • aankaa nie podejmuję 25.01.04, 22:09
      karolina.de.montecalfi 25.01.2004 13:57

      ...Mnie również 50 zł. wydaje się odpowiednią ofiarą, tzn, mieszczącą się w
      granicach dobrego smaku,

      a stawka ofiary (... zł) jako kierowaniem się dobrym smakiem - jak to
      wdzięcznie ujęłaś - uważam za totalne "bezguście" ;)
    • capa_negra Re: kolęda 26.01.04, 09:48
      Nie - odkąd jestem na swoim.
      Moja rodzina nigdy nie była zbyt pobozna, ale katolicka.
      Nie uważam sie za 100 % ateistę , ale za członka KK tez nie.
      Do kościola nie chodze więc i księdza nie przyjmuję.
      Ślub biore jedynie cywilny, wiec pewnie i dziecka nie ochrzczę.
      Jak sie powiedziało A to trzeba umiec powiedziec i B
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka