Dodaj do ulubionych

Figa z makiem

IP: 80.75.160.* 24.01.04, 02:31
A do Kingusi nadal nie dotarlo ze nie mozna zjesc ciastko i miec
ciastko... Albo ciaza albo praca - inaczej pracodawca lub
koledzy w pracy musza dokladac ze swoich ciastek. Oj ciezko sie
uczy Kingusia, ciezko....
Obserwuj wątek
    • Gość: Joanna Problem ciastka :-/ IP: *.dip.t-dialin.net 24.01.04, 09:33
      No wlasnie Ty tego nie rozumiesz! Sam bys chcial zjesc ciastko
      ( np. byc ojcem lub po prostu zyc w spoleczenstwie, ktorego
      srednia wiekowa nie oscylowalaby w granicach 50-60 lat), a z
      drugiej strony chcialbys to ciastko zachowac, czyli nie ponosic
      zadnych kosztow. Niestety, platnicy podatkow nie rodza sie od
      razu w wieku produkcyjnym :-D
      Nie mozna tutaj myslec w kategorii "dokladania do kolezanek z
      pracy"? Za pare lat te dzieci powiedza, ze nie maja
      ochoty "dokladac" Ci do emerytury, bezplatnej opieki medycznej
      ( a wlasnie wtedy jej bedziesz najbardziej potrzebowac )i in.
      Miejmy jakies elementarne poczucie solidarnosci spolecznej!
      Jezeli nie jest to dla ciebie przekonujacy argument, to
      pomysl: "dokladajacy" kolega miewa dzieci, zazwyczaj z kobieta,
      byc moze pracujaca i jej koledzy "dokladaja", jakby nie bylo,
      do jego dziecka.
      Poza tym chodzi nie tylko o realna ciaze, ale rowniez
      ta "potencjalna". Kobieta w pewnym wieku zawsze
      jest "podejrzewana" o to, ze zaraz, za moment, zajdzie w ciaze,
      a moze nawet dwie. Na nic zapewnienia, ze "nie planujesz" (same
      w sobie juz upokarzajace ). Mojego narzeczonego nikt nie pyta,
      czy planuje dziecko, a ja wiem, ze jezeli bedziemy mieli
      dziecko, to on pojdzie na wychowawczy. Bo chce.
      Mam nadzieje, ze jego kolezanki z pracy nie zaprotestuja
      przeciwko "dokladaniu" do kolegi.
      • Gość: wilk Re: IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.04, 14:57
        Kinga już bardziej tendencyjna być nie może....biedna i
        pokrzywdzona przez los ta Dunin...
      • Gość: hehe Nie jest to smieszne... IP: 80.75.160.* 25.01.04, 00:22
        Gość portalu: Joanna napisał(a):

        > No wlasnie Ty tego nie rozumiesz!

        ---|> no wlasnie rozumiem...

        Sam bys chcial zjesc ciastko
        > ( np. byc ojcem lub po prostu zyc w spoleczenstwie, ktorego
        > srednia wiekowa nie oscylowalaby w granicach 50-60 lat), a z
        > drugiej strony chcialbys to ciastko zachowac, czyli nie
        ponosic
        > zadnych kosztow.

        ----> No nie do konca - na pewno to ja poniose koszty wychowania
        mojego dziecka i rowniez to ja zarobie na swoja emeryture - nie
        zamierzam przerzucac tego obciazenia na nastepne pokolenie. A
        jak ty chcesz miec dzieci to miej je z takim facetem ktory
        bedzie potrafil zapewnic warunki do ich wychowania.


        Niestety, platnicy podatkow nie rodza sie od
        > razu w wieku produkcyjnym :-D

        ---> To chyba normalne, nie? Tylko dlaczego ja mam lozyc na
        wychowanie czyichs dzieci? Niech na nie lozy ojciec.

        > Nie mozna tutaj myslec w kategorii "dokladania do kolezanek z
        > pracy"? Za pare lat te dzieci powiedza, ze nie maja
        > ochoty "dokladac" Ci do emerytury, bezplatnej opieki medycznej
        > ( a wlasnie wtedy jej bedziesz najbardziej potrzebowac )i in.

        ----> Bezplatna opieka medyczna to mit - nie ma czegos takiego.
        To takie samo oszustwo jak zmuszanie mnie do placenia za czyjes
        dzieci (albo pracowania ciezej za ta sama place tylko dlatego ze
        kolezanka musi zrobic 'przerwe' na dziecko, ewentualnie
        zmniejszania zysku firmy dlatego ze firma musi utrzymywac
        niepracujaca matke). Za uslugi medyczne place sam - nie bywam w
        publicznych szpitalach. Tak samo wyglada sprawa z emerytura -
        nie licze na panstwowa emeryture - oszczedzam, odkladam,
        inwestuje i licze na siebie a nie na system.


        > Miejmy jakies elementarne poczucie solidarnosci spolecznej!
        > Jezeli nie jest to dla ciebie przekonujacy argument, to
        > pomysl: "dokladajacy" kolega miewa dzieci, zazwyczaj z
        kobieta,
        > byc moze pracujaca i jej koledzy "dokladaja", jakby nie bylo,
        > do jego dziecka.

        ----> ale po co? Nie lepiej aby odpowiedzialnosc za dzieci (i
        ciezar ich wychowania) ponosil ojciec a nie koledzy jego zony z
        pracy? Tak btw - nie wszyscy koledzy z pracy maja dzieci.


        > Poza tym chodzi nie tylko o realna ciaze, ale rowniez
        > ta "potencjalna". Kobieta w pewnym wieku zawsze
        > jest "podejrzewana" o to, ze zaraz, za moment, zajdzie w
        ciaze,
        > a moze nawet dwie.

        ----> no trudno zeby podejrzewac o to faceta, prawda? A rachunku
        ekonomicznego nie da sie oszukac. Kobieta w ciazy - sa koszty a
        nie ma pracy, jest spadek rentownosci, konkurencyjnosci i kto
        wie - byc moze plajta?


        Na nic zapewnienia, ze "nie planujesz" (same
        > w sobie juz upokarzajace ). Mojego narzeczonego nikt nie pyta,
        > czy planuje dziecko, a ja wiem, ze jezeli bedziemy mieli
        > dziecko, to on pojdzie na wychowawczy. Bo chce.
        > Mam nadzieje, ze jego kolezanki z pracy nie zaprotestuja
        > przeciwko "dokladaniu" do kolegi.


        ------> to moze zrzeknij sie tych praw dotyczacych
        wychowawczego, podpisz oswiadczenie albo cos... Tylko widzisz -
        tutaj wlasnie ustawodawca zrobil was kobiety w jajo bo przez te
        nadane wam odgornie prawa (z ktorych nawet nie mozna
        zrezygnowac) jestescie dla kazdego pracodawcy takim 'nieswiezym'
        jajeczkiem ktorego stara sie uniknac...
        • Gość: agnitz Re: Nie jest to smieszne... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.04, 15:37

          > ----> Bezplatna opieka medyczna to mit - nie ma czegos
          takiego.
          > To takie samo oszustwo jak zmuszanie mnie do placenia za
          czyjes
          > dzieci (albo pracowania ciezej za ta sama place tylko dlatego
          ze
          > kolezanka musi zrobic 'przerwe' na dziecko

          no dobra dobra... te pretensje to miej do swojego pracodawcy,że
          cię dodatkowo obciąża, a nie do koleżanki. Z tego co wiem, to
          ciąża trwa 9 m-cy i jakoś mozna zaplanować sobie przyszłość (np
          w mojej firmie). Można teraz zatrudnic kogoś na zastępstwo. Może
          nie będzie tak świetny jak ciężarna koleżanka,... ale na pewno
          bedzie zarabiał też dużo mniej ze wzgledu na umiejetności i
          stan wdrożenia...
          , ewentualnie
          > zmniejszania zysku firmy dlatego ze firma musi utrzymywac
          > niepracujaca matke). Za uslugi medyczne place sam - nie bywam
          w
          > publicznych szpitalach.
          hm... Tak się zastanawiam od kiedy to firma utrzymuje
          niepracującą matkę. Jeżeli chodzi o zasiłek macierzyński (3 m-
          ce), to wypłaca go ZUS. Jest to świadczenie z UBEZPIECZENIA.
          Tzn.najpierw płacę comiesięczną składkę, żeby w razie
          konieczności wykorzystać moje prawa. To jest dokładnie tak jak w
          przypadku ubezpieczenia samochodu... A jeżeli kobieta chce iść
          na urlop wychowawczy - to ŻADNYCH pieniędzy z firmy nie
          otrzymuje.

          Mój drogi - cieszę się,że liczysz na siebie. ja też wyznaję taką
          filozofię. ale czy jednak nie dopadła cię odrobina
          megalomanii... naprwadę nie musisz się przejmować,że sam
          utrzymujesz te wszystkie ciężarne pasożyty... W moim dziwnym
          środowisku koleżanek - 90% pracuje prawie do końca ciąży i liczy
          na siebie i partnera
          pozdrawiam
    • Gość: pracujaca Re: Figa z makiem IP: *.246.24.160.tisdip.tiscali.de 24.01.04, 22:49
      A ja? Też zawsze chciałam pracować. Najpierw musiałam się
      otrząsnąć z szoku emigracji, potem urodziłam dziecko, następnie
      zdobyłam nowy zawód i dostałam świetną pracę. Bajka? Nie,
      okazało się, że jako pracująca i pewna siebie kobieta nie pasuję
      już więcej do mojego męża. Bo ja się zmieniłam a on został
      gdzieś w tyle. Ale nie żałuję. Kobiety, trzymajcie się.
      Siedzienie w domu jest może fajne, ale praca daje niezależność i
      pewność siebie.
    • Gość: hehe SKONCZ SIE WRESZCIE PODSZYWAC IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.04, 00:37
      czy ty masz cos z glowa i nie rozumiesz ?
      wpisujac sie pod moim nickiem tworzysz zamieszanie! rozumiesz wreszcie czy to
      za trudne
    • Gość: 444 Re: Zjesc ciastko i go miec!!! IP: *.144.popsite.net 25.01.04, 07:13
      Kobiety nie moga "zjesc ciastka, i go miec." Od kobiet wymaga
      sie wyboru: albo rodzina albo kriera/praca; mezczyzni takich
      wyborow nie przezywaja. Niektore kobiety moga miec "rodzine" i
      kariere, ale nie w tym samym czasie. Kobiety, glownie,
      wychowoja dzieci, i doputy ojcowie nie beda biernymi rodzicami,
      a rodzicielstwem nie bedzie sie nazywac "matczynstwo bez pracy
      poza domem" kobiety beda "druga plcia."
    • Gość: Joanna Re: Figa z makiem IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.01.04, 18:12
      Do "Kingusi" dociera wszystko - ważne, żeby walczyć o prawa. Wszystko jest do
      wywalczenia.
      • Gość: Joanna Co to za jakies chore podszywanie sie pod czyjes IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.04, 18:27
        nicki, pseudo-Joanno?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka