Dodaj do ulubionych

Kryzys to czy koniec to ?

21.12.09, 00:16
Kiedyś śmiałam się, że wcale nie kłocimy się z facetem, że jesteśmy tak świetnie dobrani a dziś...po ponad 7 latach związku nie wiem czy warto coś jeszcze z tego "zbierać"
Dziś przy kolejnej rozmowie o przyszłości zainicjowanej z mojej oczywiście strony doszło do wielkiej kłótni. Pytałam go po prostu o to co zamierza robic, jak wyobraza sobie najbliższa przyszłość. On mówil tylko O SOBIE ze no moze znajdzie prace (oboje skonczylismy pol roku temu studia i szukamy pracy), ale jak mu sie nie spodoba to ją rzuci a jak nie znajdzie no to trudno. Widze ze on od razu chcialby byc dyrektorem lub zarabiac duża kase a niestety...skonczył popularny kierunek i nie ma żadnego doświadczenia a w naszym mieście bardzo cięzko o pracę.
Jeszcze w listopadzie była mowa o ślubie rezerwowaniu sali itd. Data na 2011 rok. Nagle mu sie odwidziało dzis jak zapytalam o ta kwestie zaczął mowić ze on nie jest chyba gotowy ze jeszcze nie chce. Że moze za 3-4 lata (wtedy bylibysmy ze soba juz 10 lat !!! a ja czuje ze ten związek jest przechodzony i juz dawno powinien nastąpić kolejny jego etap) Jest mi przykro bo wszyscy nasi znajomi , (którzy nawiasem mowiąc są duuużo krócej od nas) mają juz daty i sie pobierają. Nawet jego młodszy brat sie oświadcza w świeta i w 2011 sie żeni. A moj zwkleka :( Mowie ok rozumiem ze nie chcesz podejmowac decyzji w tym momencie kiedy nie masz pracy, ale przygotowania do wesela rezerwację sali fotografa itd. i tak trzeba robic min. 1,5 roku wczesniej, wiec na pewno znajdziemy juz jakieś zajęcie do tej pory. Ale on nie...zaczelismy sie kłocic Czułam sie totalnie bezsilna. moje argumenty zeby wyjechac do większego miasta tam poszukac pracy i mieszkania aby wkoncu zamieszkać razem (teraz mieszkamy kazde ze swoimi rodzicami) wogole do niego nie trafiały. Wszystko było na nie , ze nie znjadziemy mieszkania , ze bedzie za drogie , ze pracy nie znajdziemy itd. Wg. mnie on sie boi zmian, teraz jest mu dobrze bo siedzi u mamusi ktora mu pierze gotuje i sprzata Nie chce mu sie po prostu zacząc byc doroslym.
Miałam w pewnym moemncie naprawde dość! Wrzeszczałam i płakałam A on zacząl wrzeszczec na mnie i krzyknąl cyt. "Zamknij ryja" :(( Nie wytrzymalam i rzucilam sie na niego Uderzyłam go ręką w głowe :((( To było straszne. Tak sie poplakalam ze nie wiem! Chcial wyjsc ale siedzialam w drzwiach i wyłam Było mi tak przykro :( Nie chcialam go uderzyć a z drugiej strony to co do mnie powiedzial i to co mowil w rozmowie wczesniej :( Ze jestem nienorlana ze dziewczyny jego kumpli sa super a ja jestem beznadziejna Że one cos robią (jedna jeszcze studiuje druga jest na stażu) a ja siedze w domu i nic. Nie wiem ...czy jest sens w ogole to ratować ? Co ja mam robić ? On stał sie zupelnie kimś innym :( Dodam ze za kilka miesiecy bedziemy mieli ja 25 on 26 lat
Obserwuj wątek
    • tytus_flawiusz Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:20
      > ale przygotowania do wesela rezerwację sali fotografa itd. i tak
      > trzeba robic min. 1,5 roku wczesniej,

      napisz, że żartujesz
      • czosnkowa_panienka Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:26
        Tutusiku serio, jesli chcesz miec taką a taką sale czy tam fotografa to 1,5 roku wczesniej no ale nie o tym wątek przeciez.
        • tytus_flawiusz Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:28
          o tym, o tym. To też mówi o Tobie, bardzo wiele mówi.

          ps. co do gościa to go nie rozumiem, ale to już nie jest mój świat.
          • czosnkowa_panienka Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:32
            tytus_flawiusz napisał:

            > o tym, o tym. To też mówi o Tobie, bardzo wiele mówi.
            >
            > ps. co do gościa to go nie rozumiem, ale to już nie jest mój świat.
            >

            A rozwiń mysl Proszę
            • tytus_flawiusz Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:36
              > A rozwiń mysl Proszę

              bierność to nie była męska domena. Nie, nie podejmowało się samych trafnych decyzji, ale się je podejmowało.
              • czosnkowa_panienka Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:38
                tytus_flawiusz napisał:

                > > A rozwiń mysl Proszę
                >
                > bierność to nie była męska domena. Nie, nie podejmowało się samych trafn
                > ych decyzji, ale się je podejmowało.

                O to to ! a on...zero dezycji Puste deklaracje. Ile jeszcze czekać ?
                >
                • tytus_flawiusz Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:41
                  > O to to ! a on...zero dezycji Puste deklaracje. Ile jeszcze czekać

                  zaraz Ci napiszą emancypantki, że to Ty powinnaś przejąć inicjatywę, bo czasy się zmieniły i jest "równouprawnienie" i tym podobne ble, ble, ble. Tylko na cóż Ci taki chłop
                  • czosnkowa_panienka Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:46
                    tytus_flawiusz napisał:

                    > > O to to ! a on...zero dezycji Puste deklaracje. Ile jeszcze czekać
                    >
                    > zaraz Ci napiszą emancypantki, że to Ty powinnaś przejąć inicjatywę, bo czasy s
                    > ię zmieniły i jest "równouprawnienie" i tym podobne ble, ble, ble. Tylko na cóż
                    > Ci taki chłop
                    >
                    A co może Ty się ze mną ożenisz ? Zrozum....ja mu wysylam sygnały , prowokuje romozwy zachęcam ale ile można ? Wynajduje juz różne sposoby mowie Chodź wyjedźmy spróbujmy gdzie indziej A on nie nie nie i nie. Bo on chce tu i koniec! Trace kobiecość przy nim bo czuje sie "wyprana" ze wszystkich emocji uczuć i chęci. Tak jakby on ciągną mnie w dół za sobą. Stanelam w miejscu i nie moge ruszyc Tu nie ma pracy a tam nie moge jechać bo on nie chce. A jak pojade to ....pewnie guzik z tego zostanie
                    • tytus_flawiusz Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:49
                      > A co może Ty się ze mną ożenisz ?

                      mnie już do kościoła nie wpuszczą i na pewno nie pozwoliłbym sobie półtorej roku
                      wykreślić z życiorysu na przygotowanie jakiejś szopki

                      mam to traktować jako oświadczyny ? Namyślę się :-)
                      • czosnkowa_panienka Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:53
                        tytus_flawiusz napisał:

                        > > A co może Ty się ze mną ożenisz ?
                        >
                        > mnie już do kościoła nie wpuszczą i na pewno nie pozwoliłbym sobie półtorej rok
                        > u
                        > wykreślić z życiorysu na przygotowanie jakiejś szopki
                        >
                        > mam to traktować jako oświadczyny ? Namyślę się :-)
                        >
                        No kazałes mi być nowoczesną babą to masz! Ide z duchem czasu :P
                        • tytus_flawiusz Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:54
                          > No kazałes mi być nowoczesną babą to masz! Ide z duchem czasu :P

                          no ale ze mnie laudator temporis acti :-).
                          Ale czuję się miło połechtany w próżność :-)
                          • czosnkowa_panienka Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 01:00
                            tytus_flawiusz napisał:

                            > > No kazałes mi być nowoczesną babą to masz! Ide z duchem czasu :P
                            >
                            > no ale ze mnie laudator temporis acti :-).
                            > Ale czuję się miło połechtany w próżność :-)
                            >
                            Szkoda ze ja sie nie czuję :(
                            • tytus_flawiusz Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 01:04
                              > Szkoda ze ja sie nie czuję :(

                              jedź szukać swojego szczęścia, to poczujesz, ... "nie oglądaj się za siebie
                              bo ostatnich gryzą psy"
                              • czosnkowa_panienka Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 01:07

                                >
                                > jedź szukać swojego szczęścia, to poczujesz, ... "nie oglądaj się za siebie
                                > bo ostatnich gryzą psy"


                                I po to 7 lat zycia mu oddałam zeby teraz spakowac walizke i wyjechać ? Ja taka mała sama z walizką jedną w wielkim mieście Zaczynać od nowa ...nie zaufam juz nikomu :( Tak mi przykro :(((
                                • tytus_flawiusz Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 01:10
                                  > I po to 7 lat zycia mu oddałam zeby teraz spakowac walizke i wyjechać ? <

                                  wolisz gdy zrobi się 14 i obudzisz się w tym samym miejscu ?

                                  > Ja taka
                                  > mała sama z walizką jedną w wielkim mieście Zaczynać od nowa ...

                                  od nowa ? A cóż ty masz ? Nic ? Poradzisz sobie

                                  > .nie zaufam juz nikomu

                                  wybacz, ale pie%rdolisz. Z czasem nie wygrasz (na Twoje szczęście)
                                  • czosnkowa_panienka Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 01:22
                                    tytus_flawiusz napisał:

                                    > > I po to 7 lat zycia mu oddałam zeby teraz spakowac walizke i wyjechać ? &
                                    > #60;
                                    >
                                    > wolisz gdy zrobi się 14 i obudzisz się w tym samym miejscu ?

                                    Moze zaczekać ? może on sie zmieni ???

                                    >
                                    > > Ja taka
                                    > > mała sama z walizką jedną w wielkim mieście Zaczynać od nowa ...
                                    >
                                    > od nowa ? A cóż ty masz ? Nic ? Poradzisz sobie
                                    >
                                    No nie wiem ....

                                    > > .nie zaufam juz nikomu
                                    >
                                    > wybacz, ale pie%rdolisz. Z czasem nie wygrasz (na Twoje szczęście)
                                    >
                                    Jakbym pie%rdoliła to bym pupą ruszała . A czas...nie działa na korzyśc kobiety
                                    • a1ma Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 01:44
                                      > Moze zaczekać ? może on sie zmieni ???

                                      Bez złośliwości i najspokojniej, jak potrafię, mogę Ci napisać tylko: może i się
                                      zmieni, ale na gorsze.
                                      • 1rape1 Ja pirdole ,7 lat ,to jak małżeństwo 21.12.09, 19:52
                                        Małżeństwa tyle często ze sobą nie są do rozwodu ;)
                                        I jak tu nie mówić o zużytych i używanych kobietach ;)Przecież to już stara wydra !
                    • nothing.at.all Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 10:54
                      "Miłośc to nie pluszowy mis, ani kwiaty, ani diabeł rogaty. Ale
                      miłośc kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie ku górze." - Tak
                      jakoś było w piosence zespołu Happysad.
          • swinia_i_cham a czego tu nie rozumiec? 21.12.09, 11:29
            Zwiazek zaczal sie jak mieli po 18-19 lat. G... wiedza o zyciu, o byciu z druga osoba, byli w jednym powaznym zwiazku, facetowi sie pewnie zalaczylo ze troche malo zycia poprobowal. Zwlaszcza jak mu baba kolki ciosa o to, ze nie moze sie doczekac swojego wystepu w bialej sukni.
    • a1ma Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:25
      Wygląda na to, że zależy Ci, żeby wyjść za mąż, "bo wszyscy znajomi już mają
      daty", a nie żeby być z nim.
      A gdyby to on Cię uderzył - nadal zastanawiałabyś się nad ślubem?
      • czosnkowa_panienka Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:31
        Wiedziałam że moj post stworzy takie wrażenie ze "ja na sile chce ślubu" Otóż tak nie jest ale:

        1. jak weźmiemy ślub bedziemy mogli wkoncu razem zamieszkać (przyznaj ze po 7 latach bycia "razem" chcialoby sie wkoncu naprawde być ze soba razem!
        2. rodzice dopiero jak wyjde za mąż pomoga mi kupić mieszkanie
        3. chce sie juz usamodzielnić a nie stac mnie teraz na wynajem mieszkania poza tym skoro mamy po slubie na społke kupowac jakiś kąt to po co mam teraz wyrzucac pieniądze w błoto ? Czyli placic obcej osobie za wynajem kiedy moge odkladac na wlasne raty?
        4. Ile lat mamy się jeszcze bujać ?

        To nie jest tak że ja pragne tego slubu , ja wiem tylko ze to jedyna droga do wyrwania sie z domu i pojscia na swoje
        • a1ma Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:35
          Nie bardzo rozumiem - jak chcesz się usamodzielnić, to się usamodzielnij, a nie
          czekaj, aż "rodzice pomogą", bo to nie jest żadna samodzielność.

          > To nie jest tak że ja pragne tego slubu , ja wiem tylko ze to jedyna droga do w
          > yrwania sie z domu i pojscia na swoje

          A mąż w tym wszystkim gdzie?
          Jako niezbędny dodatek do mieszkania?
          • czosnkowa_panienka Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:39
            a1ma napisała:

            > Nie bardzo rozumiem - jak chcesz się usamodzielnić, to się usamodzielnij, a nie
            > czekaj, aż "rodzice pomogą", bo to nie jest żadna samodzielność.
            >
            > > To nie jest tak że ja pragne tego slubu , ja wiem tylko ze to jedyna drog
            > a do w
            > > yrwania sie z domu i pojscia na swoje
            >
            > A mąż w tym wszystkim gdzie?
            > Jako niezbędny dodatek do mieszkania?
            >
            Z mężem chce być chce mieć dzieci szczęśliwą rodzine I nie krytykuj mnie za to że rodzice chcą mi pomoc w kupnie mieszkania bo mnie nigdy pewnie nie byłoby na to stać
            • a1ma Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:51
              Czyli wcale nie chcesz się usamodzielniać, chcesz po prostu zamieszkać ze swoim
              chłopakiem i "bawić się w dom".

              I nie odpowiedziałaś na najważniejsze pytanie: co by było, gdyby to on uderzył
              Ciebie?
              • czosnkowa_panienka Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:58
                a1ma napisała:

                > Czyli wcale nie chcesz się usamodzielniać, chcesz po prostu zamieszkać ze swoim
                > chłopakiem i "bawić się w dom".
                >
                > I nie odpowiedziałaś na najważniejsze pytanie: co by było, gdyby to on uderzył
                > Ciebie?
                >
                A czym dla Ciebie jest usamodzielnienie się ? Bo dla mnie to oznacza odpowiedzialnośc za siebie i za męża (za ewentualne dzieci) To praca , utrzymywanie domu itd. ? Nie wiem o co Ci chodzi :/

                Jesli on uderzyłby mnie....no coż szczerze? kiedyś mnie popchnął dość mocno gdy był pijany Czułam sie okropnie mialam różne mysli Bardzo mnie to zabolało psychicznie. Nigdy więcej sie to nie powtórzyło. Pamiętam o tym ale nie wypominam. Każdy ma prawo popelnić błąd . Co do tego mojego uczynku...poźniej do mnie zadzwonil i sam powiedział ze zasłużył.
                • a1ma Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 01:03
                  > A czym dla Ciebie jest usamodzielnienie się ? Bo dla mnie to oznacza odpowiedzi
                  > alnośc za siebie i za męża (za ewentualne dzieci) To praca , utrzymywanie domu
                  > itd. ? Nie wiem o co Ci chodzi :/

                  Jeśli chcesz być samodzielna, to idź do pracy, weź kredyt, kup mieszkanie i się
                  wyprowadź.
                  Naprawdę nie musisz czekać na zgodę rodziców, jesteś już dużą dziewczynką.

                  A chłopaka nie naciskaj, bo nawet jeśli się zdecyduje, to może później żałować i
                  chcieć się wycofać. Do takich decyzji trzeba dojrzeć, daj mu czas. Jeśli uznasz,
                  że nie chcesz dłużej czekać - to odejdź od niego, trudno, może dopiero to mu
                  uświadomi, że musi coś zrobić, a może nie.
                  • czosnkowa_panienka Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 01:13

                    > Jeśli chcesz być samodzielna, to idź do pracy, weź kredyt, kup mieszkanie i się
                    > wyprowadź.

                    Na starcie dostane ok 1200-1500 zł Żeby dostac kredyt musze pracowac przynajmniej rok na umowie o prace A jaki bank da mi kredyt przy takich zarobkach ? Z logicznego pukntu widzenia młodych ludzi nie stac na zakup mieszkania w Polsce Nie wiem gdzie Ty żyjesz...To o czym piszesz to są moje największe marzenia



                    > Naprawdę nie musisz czekać na zgodę rodziców, jesteś już dużą dziewczynką.
                    >
                    Nie czekam uwierz....szukam pracy ale jest bardzo cięzko


                    > A chłopaka nie naciskaj, bo nawet jeśli się zdecyduje, to może później żałować
                    > i
                    > chcieć się wycofać. Do takich decyzji trzeba dojrzeć, daj mu czas.



                    Ok dalam mu juz uważam naprawde sporo czasu & lat to jest bardzo długo. Jesli on po tym czasie nie wie, nie jest pewnien niech mi to powie. Niech mi i sobie da jeszcze szanse na ułożenie sobie zycia. musze wkoncu przycisnąc bo obudze sie jako samotna 30-latka z niczym A w tym wieku chce miec juz męża i dziecko.


                    Jeśli uznasz
                    > że nie chcesz dłużej czekać - to odejdź od niego, trudno, może dopiero to mu
                    > uświadomi, że musi coś zrobić, a może nie.
                    >
                    I to wydaje sie najrozsądniejszym rowiązaniem, ale...czy to oby przypadkiem go nie "przyciśnie" podejmie decyzje pod wpływem impulsu i dopiero potem moze tego tak naprawde żałowac...
                    A więc widzisz sama Zonk :(
                    • a1ma Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 01:17
                      > > Jeśli chcesz być samodzielna, to idź do pracy, weź kredyt, kup mieszkanie
                      > i się
                      > > wyprowadź.
                      >
                      > Na starcie dostane ok 1200-1500 zł Żeby dostac kredyt musze pracowac przynajmni
                      > ej rok na umowie o prace A jaki bank da mi kredyt przy takich zarobkach ? Z log
                      > icznego pukntu widzenia młodych ludzi nie stac na zakup mieszkania w Polsce Nie
                      > wiem gdzie Ty żyjesz...To o czym piszesz to są moje największe marzenia

                      Żyję w Polsce. Zaczęłam pracować w wieku 22 lat. Wyprowadziłam się z domu na 4
                      roku studiów (dziennych), wynajęłam mieszkanie, później wzięłam kredyt, itd.
                      Rodzice nie pomagali finansowo, nie mieli takiej możliwości. Da się.

                      > Ok dalam mu juz uważam naprawde sporo czasu & lat to jest bardzo długo. Jesli o
                      > n po tym czasie nie wie, nie jest pewnien niech mi to powie.

                      Przecież właśnie Ci powiedział - nie jest pewien.
                      Wnioski wyciągnij sama.
                      • coldally Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 08:15

                        > > Na starcie dostane ok 1200-1500 zł Żeby dostac kredyt musze
                        pracowac przy
                        > najmni
                        > > ej rok na umowie o prace A jaki bank da mi kredyt przy takich
                        zarobkach ?
                        > Z log
                        > > icznego pukntu widzenia młodych ludzi nie stac na zakup
                        mieszkania w Pols
                        > ce Nie
                        > > wiem gdzie Ty żyjesz...To o czym piszesz to są moje największe
                        marzenia


                        Ja żyję w Polsce, skończyłam studia 1,5 roku temu, 2 lata temu
                        wzięłam kredyt na swoje mieszkanie, kupiłam, mieszkam i pracuję w
                        Polsce - powtarzam,
                        z takim podejsciem, ze i tak sie nie uda, daleko nie zajdziesz,
                        jeśli wogóle
                        życie nie jest stworzone tylko dla małżeństw, każdy może wziąć
                        kredyt i kupic mieszkanie, ale to najpierw trzeba popracować, i
                        zdobyć zdolnosć kredytową. Mi rodzice nie pomagali - nie mieli
                        mozliwości, sama dałam radę, i teraz mam swoje mieszkania i mam
                        poczucie, że zawsze, gdyby w małżeństwie źle by się działo, mam
                        gdzie się wynieść a nie być z fecetem, bo mamy wspólne mieszkanie...
        • cloclo80 Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 20:13
          czosnkowa_panienka napisała:

          > 1. jak weźmiemy ślub bedziemy mogli wkoncu razem zamieszkać (przyznaj ze po 7 l
          > atach bycia "razem" chcialoby sie wkoncu naprawde być ze soba razem!

          Ksiądz proboszcz przysłał panią z kółka różańcowego na zasadniczą rozmowę?

          > 2. rodzice dopiero jak wyjde za mąż pomoga mi kupić mieszkanie

          Wierzysz im o naiwna?

          > 3. chce sie juz usamodzielnić a nie stac mnie teraz na wynajem mieszkania poza
          > tym skoro mamy po slubie na społke kupowac jakiś kąt to po co mam teraz wyrzuca
          > c pieniądze w błoto ? Czyli placic obcej osobie za wynajem kiedy moge odkladac
          > na wlasne raty?

          To fakt. Jak się facet nie dokłada to won.

          > 4. Ile lat mamy się jeszcze bujać ?

          Wy razem? Ani jednego. Ty sama? Nie dalej jak do 30.0 bo potem klapa - okno
          transferowe się zamknie.
        • umathurman Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 20:15
          swoją drogą nieźli rodzice:
          "tak córciu, kupimy ci mieszkanie, ale dopiero jak będziesz mieć męża"

          hehehehehe
          • olylejdi_1 Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 20:26
            ind_ja, atta girl!!!!!

            Pozdrowienia od równie zapalonej Pentaxianki :)
        • laracroft82 Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 20:33
          czosnkowa_panienka napisała:

          > Wiedziałam że moj post stworzy takie wrażenie ze "ja na sile chce ślubu" Otóż t
          > ak nie jest ale:
          >
          > 1. jak weźmiemy ślub bedziemy mogli wkoncu razem zamieszkać (przyznaj ze po 7 l
          > atach bycia "razem" chcialoby sie wkoncu naprawde być ze soba razem!
          > 2. rodzice dopiero jak wyjde za mąż pomoga mi kupić mieszkanie
          > 3. chce sie juz usamodzielnić a nie stac mnie teraz na wynajem mieszkania poza
          > tym skoro mamy po slubie na społke kupowac jakiś kąt to po co mam teraz wyrzuca
          > c pieniądze w błoto ? Czyli placic obcej osobie za wynajem kiedy moge odkladac
          > na wlasne raty?
          > 4. Ile lat mamy się jeszcze bujać ?

          jesli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniadze, a ja naiwna zawsze myslalam
          ze slub sie bierze z milosci.....tak na marginesie zacznij usamodzielniac sie
          sama a nie czekaj jak rodzice w ciebie zainwestuja....
    • ind-ja Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:30
      1,5 roku na zalatwianie fotografa?Ja mam 28 i na takie pierdoly zamierzam
      poswieci nie wiecej niz miesiac(zreszta sama sobie zrobilabym zdjecia,albo dala
      moje ukochane dziecko,pentaxa,komus,kto sie na tym choc troche zna).Slub,bedzie
      ale nie ma wyznaczonej daty,jedyne co nam sie udalo zrobic po 4 latach
      zwiazku(razem mieszkamy,razem pracujemy),to znalezc w internecie obraczki,ktore
      chcielibysmy nosic.Oczywiscie,nie zostaly zakupione.Teoretyczna data
      slubu(czyt.slub,nie wesele) to przyszly rok,ale co,jak i gdzie to sie dopero okaze.
      • czosnkowa_panienka Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:34

        ind-ja napisała:

        > 1,5 roku na zalatwianie fotografa?Ja mam 28 i na takie pierdoly zamierzam
        > poswieci nie wiecej niz miesiac(zreszta sama sobie zrobilabym zdjecia,albo dala
        > moje ukochane dziecko,pentaxa,komus,kto sie na tym choc troche zna).Slub,bedzie
        > ale nie ma wyznaczonej daty,jedyne co nam sie udalo zrobic po 4 latach
        > zwiazku(razem mieszkamy,razem pracujemy),to znalezc w internecie obraczki,ktore
        > chcielibysmy nosic.Oczywiscie,nie zostaly zakupione.Teoretyczna data
        > slubu(czyt.slub,nie wesele) to przyszly rok,ale co,jak i gdzie to sie dopero ok
        > aze.


        Ale ja chce tego konkretngo fotografa nikogo innego i np. on na 2010 rok juz ma wszystkie terminy zajete i na polowe 2011 tez
        Rozumiem że moze u Was da sie szybciej, ale nie o tym jest wątek
        • ind-ja Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:43
          bo ty chcesz miec tego konkretnego fotografa...bo przeciez
          slub,malzenstwo,milosc polega na tylko i wylacznie na zajebistych zdjeciach w
          albumie.Wiesz,wcale sie nie dziwie,ze koles zaczal watpic.I tak sporo czasu mu
          to zajelo.
          • swinia_i_cham Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 11:34
            > albumie.Wiesz,wcale sie nie dziwie,ze koles zaczal watpic.I tak sporo czasu mu
            > to zajelo.

            +1
          • mamba8 Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 21:39
            Ale czemu ją tak krytykujesz? Gdzie twoja tolerancja?

            Tak się składa, że planowanie ślubu nie jest niczym złym jako że
            jest to przypuszczalnie jedyny taki dzień w życiu i ma być wyjątkowy
            i tak :) z wyjątkową oprawą.

            Rozumiem ,ze jesteś taka ql że Tobie to wisi, ale na co takie
            najeżdżanie
        • scibor3 Re: Kryzys to czy koniec to ? 22.12.09, 01:08
          > Ale ja chce tego konkretngo fotografa nikogo innego

          Rzuć tego chłopaka i wyjdź za fotografa.
    • ziereal Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:32
      czosnkowa_panienka napisała:

      . Nagle mu sie odwidziało dzis jak zapytalam o ta kwestie zaczął mowić ze on n
      > ie jest chyba gotowy ze jeszcze nie chce. Że moze za 3-4 lata (wtedy bylibysmy
      > ze soba juz 10 lat !!! a ja czuje ze ten związek jest przechodzony i juz dawno
      > powinien nastąpić kolejny jego etap) Jest mi przykro bo wszyscy nasi znajomi ,
      > (którzy nawiasem mowiąc są duuużo krócej od nas) mają juz daty i sie pobierają.

      NO i co z tego?!!
      Wiele moich koleżanek zaciążyło, czy myślisz, że to wystarczający powód żebym i
      ja zaszła w ciąże, już teraz..natychmiast?!
      Przestań patrzeć na znajomych, skup się na sobie. Co Ty chcesz robić, jak
      wyobrażasz sobie przyszłość z NIM : ale z nim, a nie z wyobrażeniem o nim. BO
      najwyraźniej prawdziwy on woli mieszkać z rodzicami, żyć beztrosko i na dorosłe
      życie przygotowany nie jest.
      I przestań z tą, za przeproszeniem - sraczką ślubną. W kłótni przeholowaliście,
      obydwoje. Ty - z przemocą fizyczną, z histerią. On -ze słowami.

      Odpocznijcie od siebie na chwilę, i dobrze przemyśl, radzę Ci, czego chcesz
      naprawdę.
      • mruff Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 09:39
        Hmmm, że też nigdy nie przeżyłam takiej kłótni...Czyżby coś mnie
        ominęło? :))

        Ja pikolę ale ludzie mają związki. Masakra.
      • lolcia-olcia Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 11:12
        Po przeczytaniu postu mam wrażenie,że autorcr nie zależy tak bardzo
        nazwiązku z tym konkretnym facetam, a na ślubie bo wszysycy
        znajomi..ble ble ble ...Ludzie dłużej są ze sobą i w poważniejszych
        związkach i się rozstają. Zastanów się dziewczyno czy z nim chcesz
        być czy tylko dołączyć do grona mężatek.
    • wanilinowa Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:32
      > Jest mi przykro bo wszyscy nasi znajomi ,
      > (którzy nawiasem mowiąc są duuużo krócej od nas) mają juz daty i sie pobierają.
      > Nawet jego młodszy brat sie oświadcza w świeta i w 2011 sie żeni. A moj zwklek
      > a :(

      za to zdanie Cię tu zeżrą.
      • czosnkowa_panienka Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:36
        wiem wanilko juz sie zaczeło :/ A to naprawde nie o tym jest wątek buuu ;( help
        • wanilinowa Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:40
          czosnkowa_panienka napisała:

          > wiem wanilko juz sie zaczeło :/ A to naprawde nie o tym jest wątek buuu ;( help

          wiem że trudno przekreślić 7 lat życia, ale warto się zastanowić czy chcesz go
          ciągnąć za uszy przez resztę życia. nie wyobrażam sobie tego że musisz go
          namawiać do wspólnego zamieszkania, wynajdywać argumenty na jego wykręcanie się.
          zakochany facet tak nie robi. jeśli on jest tak bardzo na nie, to świetlanej
          przyszłości przed wami nie widzę
          • czosnkowa_panienka Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:51
            Może on juz mnie nie kocha po prostu? może patrzy teraz tylko na co może liczyć z mojej strony? Chce wiedziec czy bedzie mu ze mną wygodnie? Czy zarobie na siebie ? Ostatnio widze ze mnie "testuje" wypomina ze nie sprzatam ze jestem leniwa itd. ale to nie tak. Ja po prostu nie mam motywacji do działania. Zamiast napędzać się nawzajem to tylko sie tak ciągamy Bardzo źle sie z tym czuje i jestem psychicznie wykończona. Jak mam go przekonac ze w ciagu tych 2 lat sytuacja na pewno sie zmieni ze bedziemy mieli prace , że rodzice pomogą?
            On tylko jedno powtarza ze nie wyjdzie i ze nie chce po slubie mieszkac u mnie w mieszkaniu ani nie chce zebysmy mieszkali u niego. Tłumacze mu ze moi rodzice sie nigdy na to nie zgodzą a on nie nie nie i nie ! Uhhhh
            • a1ma Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:53
              > On tylko jedno powtarza ze nie wyjdzie i ze nie chce po slubie mieszkac u mnie
              > w mieszkaniu ani nie chce zebysmy mieszkali u niego. Tłumacze mu ze moi rodzice
              > sie nigdy na to nie zgodzą a on nie nie nie i nie ! Uhhhh

              To wygląda, jakby pisane ręką szesnastolatki, a przecież masz już parę lat więcej ;)
              Dobra rada: przestań oglądać się na rodziców, zacznij żyć własnym życiem.
            • rzmija Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 13:07
              czosnkowa_panienka napisała:


              > Jak mam go przekonac ze w ciagu tych 2 lat sytuacja
              > na pewno sie zmieni ze bedziemy mieli prace , że rodzice pomogą?
              > On tylko jedno powtarza ze nie wyjdzie i ze nie chce po slubie mieszkac u mnie
              > w mieszkaniu ani nie chce zebysmy mieszkali u niego.
              A skąd masz tę pewność? Żadne z was nie ma pracy. Piszesz, że w mieście jest
              ciężko o pracę. Stosujesz myślenie życzeniowe bardziej niż mówisz o realiach. Ja
              się nie dziwię, że on nie chce po ślubie mieszkać z teściami na kupie. A Ty
              uparcie twierdzisz,że tak nie będzie tylko jakoś nie potrafisz konkretnie
              powiedzieć gdzie i za co będziecie żyć. Chcesz go przekonać opowiadaniem bajek a
              nie podając argumenty?
            • morlok.rap Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 13:16
              niby ile masz lat - 25? i "rodzice sie nie zgodza" - q.. mac kobieto
              wez zycie w swoje rece i przestan obowiadac banialuki. zamiast slubow
              i innych pie...usamodzielnij sie najpierw, poznaj wlasna wartosc,
              badz niezalezna - wtedy dopiero bedziesz mogla rodziny zakladac i byc
              partnerem.
    • amandaas Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 00:52
      Jak można być przez 7 lat w związku i dotąd nawet nie próbować
      zamieszkać razem? Mi to wygląda na zabawę a nie związek. I jak widać
      Twój facet też tak do tego podchodzi...

      Trzeba było się zająć niektórymi sprawami wcześniej, zamieszkać ze
      sobą na studiach, a nie budzić się z ręką w nocniku.


      A poza tym, to co napisał ktoś wyżej- odpocznijcie od siebie.
      • czosnkowa_panienka Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 01:01
        amandaas napisała:

        > Jak można być przez 7 lat w związku i dotąd nawet nie próbować
        > zamieszkać razem? Mi to wygląda na zabawę a nie związek. I jak widać
        > Twój facet też tak do tego podchodzi...
        >
        > Trzeba było się zająć niektórymi sprawami wcześniej, zamieszkać ze
        > sobą na studiach, a nie budzić się z ręką w nocniku.
        >
        >
        > A poza tym, to co napisał ktoś wyżej- odpocznijcie od siebie.


        Studiowalismy w innych miastach Ja wyjechalam on został z rodzicami i uczyl sie na miejscu.
        • marripossa Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 05:51
          Ten chłopiec najwyraźniej nie ma zamiaru się żenić z Tobą teraz (albo nawet i w
          ogóle). Jeśli meżczyzna coś chce, to podejmuje odpowiednie działania, a nie
          wydurnia się jak panienka z okienka.
          Masz dopiero 25 lat. Zostaw ten związek już w spokoju (poznaliście się jako
          18-letnie dzieci i obydwoje się przez te 7 lat zmieniliście); daj sobie rok, dwa
          lata na poznanie siebie i pobycie samej, nie w związku; potem dopiero jak już
          poznasz siebie szukaj kolejnego związku.
        • agrafka781 Re: czosnkowa_panienko 21.12.09, 11:40
          Piszesz, że studiowaliście w różnych miastach- czyli ostatnie kilka
          lat był to pewnie związek weekendowy- wybacz, ale moim zdaniem to
          nie jest prawdziwy związek. Sama widzisz, że od poł roku widzicie
          się dużo częściej i już są problemy.
          Znajdźcie najpierw pracę, spróbujcie razem zamieszkać a dopiero
          potem decydujcie o ślubie.
          Trudno, najwyżej weźmiecie ten ślub w 2012 albo odpuścicie sobie
          tego super fotografa i salę i zorganizujecie wszystko w pół roku-
          jeśli wszystko między wami będzie dobrze to takie pierdoły nie będą
          miały znaczenia.
    • varia1 Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 05:45
      o jakim ty mówisz związku, po prostu spotykacie się od 7 lat

      poza tym - w twoim poście nie ma nic o miłości
      moim zdaniem to koniec i lepiej żeby sie skończyło teraz, niz po tym wymarzonym ślubie
    • zegar.sloneczny gospodarczy 21.12.09, 06:39
      Przeczytałem tutuł i pomyślałem, że chodzi o kryzys gospodarczy.
      A tu rozczarowanie. Baba z chłopem sie kłóci. Tez nowina!
      • haalszka Re: gospodarczy 21.12.09, 07:28
        jejkuuu 25 lat a taka sieczka w mozgu...

        Zero dojrzalosci, zero pomyslu na zycie, jeden pomysl slub.
        Jak mozesz wiazac sie z kims samej nie majac pracy i on rowniez? kto was
        utrzyma? kto da na papier toaletowy, nie mowie o jedeniu, i innych chemiach? czy
        ty jestes normalna? Chcesz u rodzicow na garze siedziec tyle ze na swoim?
        Trzeba bylo isc do pracy w trakcie studiow a nie liczyc na manne z nieba....
        zalosne...
    • adela38 Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 07:23
      Jest takie powiedzenie, ze i w Paryzu nie zrobia z owsa ryzu.
      Nie jestes w stanie zmienic tego faceta z wygodnickiego na ambitnego i
      przedsiebiorczego, a do tego on wyraznie nie chce sie z toba zenic.
      Jedyne co mozesz zrobic (madrego) to dac sobie z nim spokoj i samej poszukac
      pracy w innym miescie i wystartowac w doroslosc bez niego jako ogona. W innym
      srodowisku bedziesz miala motywacje i mozliwosci poznania kogos kto bedzie
      patrzyl na zycie tak jak ty.
      Poradze ci tez bys juz na starcie otwarcie i z usmiechem mowila facetom, ze nie
      interesuje cie konkubinat i zamierzasz szukac przyszlego meza a nie przygod.
      Taka strategia odstrasza dupkow i daje miejsce dla facetow, ktorzy tez chca
      zalozyc rodzine- w oczach takich facetow taka postawa kobiety jest tylko na
      plus....
    • zegar.sloneczny 2011? 21.12.09, 07:28
      Przecież w 2011r. ma byc koniec świata.
      • wacikowa Re: 2011? 21.12.09, 07:42
        zegar.sloneczny napisał:

        > Przecież w 2011r. ma byc koniec świata.

        Chyba dla tych którzy w to wierzą:) Dla nich zawali się wszystko w tym czasie i
        to będzie ich koniec:)
      • rzmija Re: 2011? 21.12.09, 12:59
        Bzdura. Nie w 2011 a 2012. Dlatego trza brać ślub w 2011 coby nie ginąc jako
        stara panna :P
    • wacikowa Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 07:40
      Powiem Ci co ja bym zrobiła: Pomyślała w końcu o sobie. Wyjechała i zaczęła żyć
      bez niego.
      Po co Ci facet który nie potrafi podejmować decyzji? Chcesz całe życie ciągnąć
      go w górę,?
      Znajdź prace i mieszkanie w innym mieście,nie mów mu o tym. Wyjedź i zacznij żyć
      dla siebie.
      Teraz to wszystko wydaje Ci się trudne ale tak nie jest. Zobaczysz jak zmieni
      się Twoje nastawienie do wszystkiego jak będziesz samodzielna. I nie patrz na
      koleżanki bo one mają tak a Ty nie. A niech mają Ty będziesz miała lepiej.
      Kobieto masz 20 parę lat życie przed Tobą:) Korzystaj z tego:)
      • zegar.sloneczny Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 07:44
        Ale jak to tak bez chłopa?
        "Domu nad rozlewiskiem" nie oglądacie?
        Musi być chłop. Może być alkoholik, byle był.
        • wacikowa Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 07:51
          Drzewo do lasu będzie ciągnęła?
          Nie oglądam pierdół :)
    • tow.ortalion Widzę tu światełko w tunelu 21.12.09, 09:00
      W dalszej perspektywie widzę tu ładnego kiciusia.
      Tak za 5 lat.
    • tarantinka Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 10:07
      nikt nie lubi nacisków, po takiej nacisowej awanturze jedyne co ci
      zostaje to się wycofać i poczekać na jego ruch. Pomyśl też czy
      rzeczywiscie stać cię emocjonalnie na samodzielność - wyjazd od
      rodziców itp. Moim zdaniem tego nie zrobisz, twoim pomysłem na zycie
      było wyjscie za mąż + pomoc rodziców a tu misiu walnął ci otwartym
      tekstem że on się tego boi i uważa że nie dacie sobie rady. Nie
      macie pracy, nie macie gdzie mieszkać a twoim zmartwieniem jest
      fotograf, sorry ale tak się daleko nie zajdzie
    • kicia031 Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 10:32
      Mezczyzna przejmuje inicjatywee w zwiazku, gdy czuje, ze kobieta mus
      ie wymyka. zajmij sie soba i swoimi soprawami, zacznij planowawac
      SWOJ wyajzd do wiekszego miasta, a wtedy zobaczysz, czy to kryzys
      czy koniec.
    • zosia_sa_mosia Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 10:34
      Moja droga, po tylu latach "chodzenia ze sobą", bo trudno to nazwać związkiem,
      życiowe drogi często się rozchodzą, zmieniają się priorytety. Facet nie chce
      wchodzić w małżeństwo i siłą go nie zaciągniesz. Albo zaczekasz, albo idziesz
      swoją drogą.
    • nothing.at.all Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 11:03
      Uważam, że musisz się jasno zastanowic, czy chcesz zawsze ciągnac go
      w górę, napędzać, bo wydaje mi się, że on jest bierny, a Ty w tym
      związku wiele napędzasz. Od 18 roku życia zdążyliście się zmienić,
      każde ma prioprytety i ważne aby one były podobne, a nie rozbiegały
      się w różne strony.
      Musisz wiedziec czy to co was łączy to miłość czy przezwyczajenie.
      Na pewno te dwie rzeczy przenikają się w dłuższym związku, ale
      uwierz mi, że jednego od drugiego pomylić się nie da, jesli tylko
      zastnowisz się chwilkę, postawisz sobie odpowiednie, proste pytania
      i będziesz miała odwagę na nie odpowiedziec.
      Cięzko Ci doradzić, bo tak naprawdę to On powinien się zastanowić
      czego chce.
    • malwan Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 11:06
      jeśli to twój pierwszy poważny związek to powiem ci, że to koniec.
      Związek przechodzony i nic z niego nie będzie.
    • poecia1 Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 11:16
      Pamiętaj, że najgorszy błąd jaki oboje możecie popełnić to
      zamieszkać ze sobą dopiero po ślubie. Przecież to jakiś absurd,
      wcale się nie dziwię, że facet ma wątpliwości. Skupcie się oboje na
      szukaniu pracy, a nie planowaniu ślubu. Poza tym kto by zapłacił za
      te sale i fotografów? Rodzice? Chyba jednak czas trochę dorosnąć
    • rzmija Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 12:56
      Z tego co piszesz wynika, że nie jesteś taka znowu lepsza od niego bo też nie
      masz pracy i mieszkasz z rodzicami. Weź się przede wszystkim za porządkowanie
      swojego życia. Znajdź pracę, wynajmij pokój/mieszkanie. Choćby dlatego, że
      wesele kosztuje i to niemało. Albo się chłop opamięta i weźmie do roboty albo
      znajdziesz sobie lepszego. Nie męcz go rozmowami o przyszłości skoro nic
      konkretnego z nich nie wynika, w najlepszym przypadku kończy się na pustych
      deklaracjach. To po co komu one. Zostaw temat i patrz na czyny faceta. I nie
      patrz na zaręczonych znajomych bo najgorsze co można zrobić to brać ślub bo
      wszyscy biorą to nie mogę być gorsza.
      • magda.kunicka Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 13:08
        Czy naprawdę chcesz wyjść za mąż za kogoś kto deprecjonuje Cię i kompletnie nie
        szanuje? A z resztą, ślub nie jest żadnym przymusem, kompletnie omamiło Cię
        otoczenie, wyraźnie chcesz tego ślubu ot tak, tylko po to żeby był. I przejęcie
        inicjatywy nie uczyni Cię ani trochę bardziej "wyemancypowaną" (co to w ogóle
        znaczy w tym kontekście?). Weź się za siebie; wyjedź do większego miasta; nawet
        razem wyjedźcie i jak pomieszkacie razem to może zrozumiesz, że do szczęścia
        wcale nie jest Ci potrzebny ten ślub.
    • martishia7 Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 13:25
      Myślę, że powinnaś zajść z nim w ciążę. Dziecko zawsze zmienia mężczyznę.
      • morlok.rap Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 13:27
        ROTFL
        wlasnie mnie rozwalilo :D
      • galkowy Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 13:29
        martishia7 napisała:

        > Myślę, że powinnaś zajść z nim w ciążę. Dziecko zawsze zmienia mężczyznę.
        Aleś rymnęła, jak łysy o asfalt z poklaskiem, dziecko niczego nie ułatwia,
        jeżeli zmienia mężczyznę to często na gorsze, lepiej to przemyśl.
        • morlok.rap Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 13:42
          ja swiecie wierze, ze to byl sarkazm :-0
          • martishia7 Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 13:57
            Twój sarkazmomierz działa prawidłowo ...
            • morlok.rap Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 14:04
              tak myslalem ;-)

              a powaznie to zabija mnie brak zaradnosci zyciowej niektorych
              mlodych ludzi.
              najpierw ciezka praca a potem jej owoce - nie odwrotnie. I nie od
              razu bycie dyrektorem (no chyba, ze tata albo mama po znajomosci
              zalatwia)
      • rzmija Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 13:30
        I można wtedy brać ślub w 3 miesiące a nie 1,5 roku :P
      • a1ma Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 13:36

        > Myślę, że powinnaś zajść z nim w ciążę. Dziecko zawsze zmienia mężczyznę.

        IMHO jest bardzo prawdopodobne, że autorka wątku uzna to za najlepszą radę.
        • cloclo80 Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 20:09
          Przynajmniej będzie miała z kogo zdzierać alimenty.
          • a1ma Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 20:35
            DO tego ślub niepotrzebny, wystarczy dać się zbrzuchacić.
      • cloclo80 Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 20:09
        10/10
    • tow.ortalion Zrób mu tak: 21.12.09, 13:44
      https://bi.gazeta.pl/im/1/5640/z5640501X.jpg
    • zielona_polana Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 19:40
      wiesz, miałam koleżankę na studiach. Powiedzmy że miała na imię
      Ania. Ania mieszkała z Pawłem. Byli super szczęśliwi (przynajmniej
      tak wyglądali). Pamiętam jak opowiadała o planowanym ślubie - cała
      aż promieniała. Wiesz jak się skończyła historia Ani i Pawła? Po pół
      roku małżeństwa się rozwiedli. Też tak chcesz? Chcesz się obudzić
      pod koniec 2011 roku popatrzeć na najpiękniejsze na świecie zdjęcia
      ślubne i podpisać akt rozwodowy? Nie za fajna perspektywa.
      A teraz inna historia. Byłam z kimś przez 5 lat. To nie 7, ale też
      długo. Też już zaczęły się rozmowy ślubne itd. I cały czas miałam
      wątpliwości - czy to na pewno TEN facet. Bo niby wszystko OK, niby
      się kochaliśmy, a jednak coś mi nie dawało spokoju. Mam taki
      charakter - myślałam - szukam zawsze dziury w całym. Też wpadłam w
      panikę ślubną - "a jak nikogo nie znajdę, a jak będę sama, czas
      leci..." itp. Chciałam coś naprawiać, ratować, szukałam jakiś
      dziwnych uzasadnień dla jego postępowania.
      Ale po tych 5 latach już zrozumiałam że moje wątpliwości były
      uzasadnione. Że to po prostu nie jest facet dla mnie. I się
      rozstaliśmy. I to było najlepsze na świecie rozwiązanie całej tej
      chorej sytuacji.
      Potem poznałam kogoś przy kim nawet przez sekundę nie pomyślałam, że
      to może nie ten. I jestem szczęśliwa. I jestem mądrzejsza. I nie
      sra.łam już po gaciach że fotograf nie ten co trzeba, albo, że
      koleżanki mają już mężów a ja nie.

      (Uwaga! Czas na smrodek dydaktyczny;))
      Bo wspólne życie dopiero zaczyna się po ślubie. Zdjęcia nie są
      ważne. Ważne żeby za 10,20,30 lat mieć je z kim obejrzeć.

      Przemyśl wszystko. Całą swoją sytuację. Jeśli masz co do niego
      wątpliwości to zastanów się jeszcze raz - i przede wszystkim
      zastanów się co Cię najbardziej przeraża w myśli o rozstaniu. Jeśli
      to że nigdy się przy nim nie obudzisz, nie usłyszysz jego głosu to
      OK. Ale jeśli górę będą brały myśli typu - "a jeśli nikt mnie nie
      zechce, jeśli sama nie dam rady, co ja powiem znajomym - że jestem
      sama???!" - to to nie jest dobra motywacja żeby z kimś wiązać się na
      resztę życia. To nie wstarczy żeby przetrwać razem przez kolejne 50,
      60 lat, a może jeszcze więcej.
      • kaguya1982 Re: Kryzys to czy koniec to ? 22.12.09, 09:04
        Bardzo ladnie powiedziene :)
    • cloclo80 Zostań galerianką. 21.12.09, 20:08
      To twój poziom.
      • margulinka Re: Moim zdaniem nic z was nie bedzie. 21.12.09, 21:22
        Poniewaz znam taki zwiazek z autopsji, uwazam, ze nic z was nie
        bedzie. Ty podchodzisz do zwiazku na powaznie, natomiast twoj facet
        to du.pa wolowa - jest z toba 7 lat, pewnie bylas jego pierwsza? W
        koncu zaczynasz mu sie nudzic, on woli mieszkac u rodzicow bo tak mu
        wygodnie. Nie chce wziac za siebie odpowiedzialnosci, u mamusi ma
        ugotowane, uprane, nie musi robic nic, pracy tez nie szuka. Zyje
        zalosnie, acz wygodnie. Twoje plany wejscia w doroslosc mu sie po
        prostu nie widza. Na dodatek nie chce wziac slubu - moim zdaniem
        zostawia sobie furtke bo... wcale nie chce z toba dluzej byc.
    • figgin1 Re: Kryzys to czy koniec to ? 21.12.09, 22:15
      czosnkowa_panienka napisała:
      est mi przykro bo wszyscy nasi znajomi ,
      > (którzy nawiasem mowiąc są duuużo krócej od nas) mają juz daty i sie pobierają.
      > Nawet jego młodszy brat sie oświadcza w świeta i w 2011 sie żeni.

      Litości, macie się żenić, bo wasi znajomi tak robią?

      Mowie ok rozumiem ze nie chcesz podejmowac decyzji w tym momencie kiedy ni
      > e masz pracy, ale przygotowania do wesela rezerwację sali fotografa itd. i tak
      > trzeba robic min. 1,5 roku wczesniej,

      No tak, decyzji nie podejmujecie, ale salę już rezerwujecie? Czegoś tu nie rozumiem?

      Dodam ze za kil
      > ka miesiecy bedziemy mieli ja 25 on 26 lat

      No tak, poważny, zaawansowany wiek, nie ma co...

      W jednym masz niewątpliwie masz rację. Musicie się wyprowadzić. Atmosfera
      waszego miasteczka musi być istotnie klaustrofobiczna jeśli taka rozsądna
      dziewczyna (za jaką cie zawsze uważałam, może bezpodstawnie) pisze takie bzdury.
      Naprawdę, nie musicie sie haktać, tylko dlatego, że znajomi są już po słowie, i
      rację ma twój chłopak, że nie chce się w śluby pakować ( z tego co piszesz wiąże
      się to ze sporymi kosztami) nie mając pracy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka