Dodaj do ulubionych

faceci, faceci...

28.12.09, 00:39
Piszę, bo mam problem z którym już bardzo długo się zmagam i nie mogę go przeskoczyć :( Od ponad 2 lat pracuję w firmie, w której poznałam pewnego chłopaka. Od ponad roku łączy nas dziwna relacja - nie jesteśmy razem, ale stosunkowo często spotykamy się poza pracą w gronie znajomych i nie tylko. Nie będę ukrywać - chyba się w nim zakochałam i liczyłabym na pogłębienie naszej znajomości. Początkowo myślałam, że on też - spojrzenia ukradkiem, śledzenie mojego grafika pracy, spontaniczne przytulanie, wspólny papieros, byliśmy razem nawet na weselu (sam się wprosił jako moja osoba towarzysząca ;) - bardzo dobrze się bawiliśmy) Niestety, po ponad roku takich zachowań nie wyszedł z inicjatywą związku. Jestem osobą nieśmiałą, więc sama nie wyjdę z taką inicjatywą. Chciałam to wszystko uciąć - na początku się nawet udawało, on też się ode mnie odsuwał, ale po jakimś czasie wszystko już było "po staremu". Podczas luźnych rozmów w pracy wiele razy mówił, że jakaś tam dziewczyna mu się podoba, a mi podsuwał pod nos jakiegoś innego kolegę. Potrafiliśmy ze sobą długo nie rozmawiac, ale w końcu on zaczepiał mnie i cała historia zaczynała się od początku. Już brakuje mi sił na zastanawianie się co on do mnie czuje i o co w tym wszystkim chodzi - może ktoś mi coś podpowie???

Marta
Obserwuj wątek
    • megg29 Re: faceci, faceci... 28.12.09, 00:47
      wyglada na to, ze sam nie wie, czego chce. Jesli nie wie, czego
      chce, to lepiej sie trzymac od typa z daleka, bo inaczej to strata
      czasu- do 50tki Cie bedzie tak meczyl. szkoda zycia.
    • nutka07 Re: faceci, faceci... 28.12.09, 00:59
      Moze odzywa sie jak nie ma innej kandydatki?
      Czas w ktorym odsuwa sie od Ciebie poswieca innym.
      • marcie24 Re: faceci, faceci... 28.12.09, 01:06
        On jest trochę specyficznym ;) facetem, nie jest typem rozchwytywanym przez
        kobiety. Z tego co wiem i co mówi, to od kilku lat ma problem z płcią piękną, bo
        po kilkuletnim związku dostał kosza. Jak się spotyka - to głównie z koleżankami
        i kumplami.
        Meg - jak go olewam, to on robi wszystko by się do mnie zbliżyć. Gdyby nie to,
        co do niego czuję to pewnie przestałabym się tym przejmować. Po prostu on mi
        utrudnia odcięcie się od tego raz na zawsze
    • nothing.at.all Re: faceci, faceci... 28.12.09, 11:57
      Ja uważam, że on sam nie wie czego chce. Albo taki typ albo po
      prostu Cię zwodzi świadomie.
      Skoro on Ci utrudnia to widze dwa wyjścia:
      1. ćwiczysz silną wolę i odcinasz się.
      2. rozmawiasz z nim, co w trawie piszczy i wiesz na czym stoisz.
      • marcie24 Re: faceci, faceci... 28.12.09, 21:53
        Chyba będę musiała w końcu raz na zawsze się od tego odciąć. Muszę znaleźć na to
        siłę, bo jak dalej będę się zastanawiać o co mu chodzi to stracę siłę do
        czegokolwiek. Kolejny zawód - ale cóż, trzeba będzie jakoś się podnieść ...
        • jane-bond007 Re: faceci, faceci... 28.12.09, 22:44
          albo wręcz przeciwnie - wyjdź z inicjatywą :) ale jak znowu potem
          będzie drętwowato to daj se spokój :)
          • marcie24 Re: faceci, faceci... 28.12.09, 23:22
            z inicjatywą nie wyjdę - kilka razy się sparzyłam, a że nie należę do odważnych
            to nie podejmę się tego kolejny raz, żeby narazić się na odrzucenie. No cóż -
            jak ma się miękkie serce to trzeba mieć twardą inną część ciała ;)
            • miedzianousta Re: faceci, faceci... 28.12.09, 23:31
              Ja bym segerowała samemu coś z tym zrobić, przynajmniej pogadać -
              wiesz: lepiej zrobic i żałować niż żałować, że się nie zrobiło.
              Wiem z doświadczenia... POWODZENIA!!
            • jane-bond007 Re: faceci, faceci... 28.12.09, 23:36
              no skoro taka pewna jesteś że inicjatywa odpada to daj se spokój -
              zyczę takiego samego zaparcia
              • marcie24 Re: faceci, faceci... 31.12.09, 20:22
                Mam nadzieję że znajdę w sobie tą siłę. W końcu jeszcze mam po co żyć.
    • nom73 Re: faceci, faceci... 31.12.09, 20:54
      marcie24 napisała:


      > Już brakuje mi sił na zast
      > anawianie się co on do mnie czuje i o co w tym wszystkim chodzi - może ktoś mi
      > coś podpowie???

      Podobasz mu się i pewnie ma ochotę na jakiś niezobowiązujący seks, ale widząc
      Twoje oczekiwania (może wspominałaś mu, że dla ciebie seks bez miłości się nie
      liczy) nie chce Cię ranić. Ty masz inne oczekiwania on ma inne, rozmijacie się. :-)
      • marcie24 Re: faceci, faceci... 31.12.09, 21:15
        On wie, że ktoś kiedyś mnie bardzo zranił, w swoich głupich żartach czasami to
        przypomina. Zastanawia mnie cała sytuacja tym bardziej, że on sam został
        zraniony przez kobietę, z którą był ponad 5 lat i nie potrafi zrozumieć, że to
        niezbyt szlachetne bawić się czyimiś emocjami...
        • nom73 Re: faceci, faceci... 31.12.09, 21:43
          marcie24 napisała:

          > niezbyt szlachetne bawić się czyimiś emocjami...

          Ty myślisz o związku on o niezobowiązującej znajomości, Ty o miłości po grób -
          on ma się po prostu ochotę czasami przytulić Cię do siebie. ;-)
          Żeby kogoś pokochać muszę tę osobę poznać, nie tylko jej umysł, ale także ciało
          - taki już jestem. :-)
          W ogóle słowo "związek" mnie odrzuca, a "związki zawodowe" to podobno się nie
          udaje. :-)
        • mysia-mysia Re: faceci, faceci... 31.12.09, 23:30
          /no ale o co chodzi z tym bawieniem się? nie sądzę żeby on porównywał
          waszą sytuację do pięcioletniego związku
          a poza tym sama piszesz że to on się stara a ty go olewasz więc może on
          myśli że ty się nim bawisz? no i jak ma wyjść z tą propozycją związku?
          b<edzie widział że jesteś zainteresowana to może cię zaprosi na randkę
          a później na kolejną
          a jak będziesz go unikać to co ma robić?
    • pencerfum Re: faceci, faceci... 31.12.09, 23:42
      Powiem krótko. Gdyby mu na Tobie zależało, gdyby chciał z Tobą być to na rzęsach
      by stanął, żeby tak się stało. Wyraźnie nie chce. Traktuje Cię jak fajną
      kumpelkę i tyle. Sorki, nie trać czasu na gościa.

      marcie24 napisała:

      >
      • curly80 Re: faceci, faceci... 01.01.10, 15:13
        Popieram...miałam podobną sytuację, która ciągnęła się przez kilka lat. Niby
        ze sobą nie byliśmy, ale naprawdę byliśmy. Same niedopowiedzenia. Patrząc na
        to teraz mówię: NIGDY więcej! Albo konkrety albo do widzenia. Dlatego się nie
        zastanawiaj i albo z nim wszystko wyjasnij albo daj sobie spokój. Dzięki temu
        zaoszczędzisz sobie przykrości później. Nie ma na co czekać.
      • nom73 Re: faceci, faceci... 02.01.10, 10:25
        pencerfum napisał:

        > Powiem krótko. Gdyby mu na Tobie zależało, gdyby chciał z Tobą być to
        > na rzęsach by stanął, żeby tak się stało.

        I vice versa, jakby jej zależało to by coś zrobiła a nie pisała na forum. :-)
        • marcie24 Re: faceci, faceci... 03.01.10, 01:53
          Jest taka kategoria ludzi jak osoby nieśmiałe - przez jednych nazywane
          "ciotami", przez innych delikatniej ;) jak zwał tak zwał - w każdym razie w
          sferze uczuć należę do tej kategorii osób. może i trochę nie z własnej winy, bo
          życie dało mi w kość i brakuje mi odwagi żeby w sferze uczuć wyjść z jakąkolwiek
          inicjatywą, żeby po raz kolejny nie doświadczyć porażki. forum i Wasze posty
          pozwoliły mi spojrzeć na całą sytuację z trochę innej strony i bardziej
          obiektywnej niż stanowiska moich znajomych. Dziękuję Wam za to.
          Marta
    • nglka Re: faceci, faceci... 03.01.10, 01:55
      sprawa z opisu jest dość jasna: Jemu ten układ pasuje. Zero zobowiąza i fajna zabawka kiedy ma na to ochotę. Gdyby chciał czegoś więcej już dawno wyszedłby z inicjatywą. odpuść.
      • nom73 Re: faceci, faceci... 03.01.10, 12:17
        nglka napisała:

        > sprawa z opisu jest dość jasna: Jemu ten układ pasuje. Zero zobowiąza
        > i fajna zabawka kiedy ma na to ochotę. Gdyby chciał czegoś więcej już
        > dawno wyszedłby z inicjatywą. odpuść.

        Żyjemy w XXI wieku i on może pomyśleć tak samo, jak nie wychodzi z inicjatywą to
        znaczy, że jej nie zależy. Nikt nie lubi porażki, dlatego mężczyźni wybierają te
        kobiety, które ich wybierają. :-)
        Z opisu autorki wynika, że oni tak naprawdę w ogóle się nie znają (o jakiej
        fajnej zabawie piszesz? wyjście na wesele? :-) ).
        Żeby komuś zaproponować związek (małżeństwo) trzeba go dobrze poznać. Autorka
        zakochała się w wyobrażeniu swojego kolegi, żyje iluzją.
        Najpierw trzeba razem sporo przebywać, żeby poznać się w sytuacjach stresowych,
        kryzysowych, a nie tylko zabawowo-rozrywkowych.
        Kobiety od razu chciałby związku (brzmi to dla mnie jak związanie, przywiązanie,
        ograniczenie wolności, sam od tego uciekam :-) ), a nie można spotykać się tak
        normalnie bez żadnych zobowiązań, jak wyniknie z tego coś więcej niż przyjaźń to
        dobrze, a jak nie to przynajmniej miło spędzicie czas, no i będzie co wspominać.
        Mówi się, że mężczyźni są prości, a kobiece myślenie to nie "jak nie chce
        związku to go olać" :-)
        • nglka Re: faceci, faceci... 03.01.10, 12:25
          nom73 napisał:

          > Żyjemy w XXI wieku i on może pomyśleć tak samo, jak nie wychodzi z inicjatywą t
          > o
          > znaczy, że jej nie zależy. Nikt nie lubi porażki, dlatego mężczyźni wybierają t
          > e
          > kobiety, które ich wybierają. :-)

          W sumie racja. Odpowiadałam na szybko i nie wgłębiłam się w temat.


          > Z opisu autorki wynika, że oni tak naprawdę w ogóle się nie znają (o jakiej
          > fajnej zabawie piszesz? wyjście na wesele? :-) ).

          No, jak nie wynika? A to?:

          "Początkowo myślałam, że on też - spojrzenia ukradkiem, śledzenie mojego grafika pracy, spontaniczne przytulanie, wspólny papieros, byliśmy razem nawet na weselu (sam się wprosił jako moja osoba towarzysząca ;) - bardzo dobrze się bawiliśmy)".

          No, jeśli przytula się osobę, której "prawie wcale się nie zna" to dośc dziwne byłoby, nie uważasz? Wnioskuję zatem, że Autorka też ominęła kilka dla nas nieistotnych a dla niej możwe i istotnych... Może błędnie, takie mam odczucia.

          > Kobiety od razu chciałby związku (brzmi to dla mnie jak związanie, przywiązanie
          > ,
          > ograniczenie wolności, sam od tego uciekam :-) ),

          Nie wszystkie, przystopuj z etykietkami ;)
        • marcie24 Re: faceci, faceci... 04.01.10, 00:46
          Już dawno wyrosłam z "kochania ideałów", mam 26 lat, więc nie wierzę w
          "idealnego faceta", bo wiem że to "zjawisko" nie istnieje ;) Sprawa z weselem
          była tylko przykładem, w naszym przypadku były wspólne wypady do pubów i knajp,
          średnio raz na kilka tygodni, a w pracy widywaliśmy się kilka razy w tygodniu.
          Był czas na długie rozmowy podczas przerw i wyjść, zwierzenia, dzielenie się
          problemami itp.Zdarzało nam się współpracować podczas wykonywania obowiązków
          służbowych - nie mieliśmy z tym żadnego problemu, wystarczyło tylko słowo i
          pomagaliśmy sobie bez względu na inne obowiązki. Nie liczę na miłość po grób i
          małżeństwo - po prostu chciałabym się z nim częściej spotykać i jeszcze lepiej
          się poznać. Podczas wspólnych rozmów wyczuwam z jego strony troskę i nie widzę
          sztucznego zachowania - czasami to się zdarza jak nie rozmawiamy w cztery oczy.
          • nom73 Re: faceci, faceci... 04.01.10, 19:10
            No to teraz mu to wszystko powiedź, nie ma nic lepszego niż szczera rozmowa. :-)
    • takajatysia Re: faceci, faceci... 06.01.10, 11:26
      pewnie też jest nieśmiały więc nie wystąpi z inicjatywą pogłębienia
      znajomości.
    • esteraj Re: faceci, faceci... 06.01.10, 13:19
      Z tego co piszesz, On też został zraniony i pewnie jak Ty boi się odrzucenia.
      Kiedy się od niego oddalasz, On myśli, że trzymasz go na dystans.
      Uważam, że skoro dobrze Ci się z nim rozmawia, potraficie fajnie spędzać czas,
      jest między wami nić porozumienia, koleżeństwo, to nie powinnaś z tego
      rezygnować. Naprowadź go na inne tory niż zwykła znajomość. Daj mu delikatnie do
      zrozumienia, że Ci się podoba. Powiedz co w nim lubisz, może zacznij kokietować.
      Nie będą to deklaracje, ale może wyczujesz jaki jest jego stosunek do Ciebie.
    • figgin1 Re: faceci, faceci... 06.01.10, 19:02
      Sprawa jest prosta, lubi cię, jako koleżankę. To, co opisujesz to właśnie objawy
      sympatii, mam sporo kumpli, z którymi łączą mnie właśnie takie stosunki. Gdzie
      ty się wychowałaś, że nie słyszałaś o takich relacjach...
      • nom73 Re: faceci, faceci... 07.01.10, 23:17
        figgin1 napisała:

        > Sprawa jest prosta, lubi cię, jako koleżankę.
        > ty się wychowałaś, że nie słyszałaś o takich relacjach...

        Ja tam wolę koleżanki, większy luz i swoboda, a relację zawsze można pogłębić,
        nie słyszałaś o związkach zawodowych? ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka