czy kobieta

01.01.10, 15:49
jest w stanie skutecznie się obronić? oddać zaatakowana? skopać
tyłek komuś kto podniósł na nią rekę?

powinna ćwiczyć na siłowni? nosic przy sobie paralizator/gaz, którym
może sama sobie nie zrobi krzywdy przy odrobinie szczęścia, zapisać
się na jakieś kursy samoobrony czy jeszcze czegoś innego?

warto? ma szansę? czy i tak nie da rady kiedy przyjdzie co do czego?
    • wicehrabia.julian ale przed czym? 01.01.10, 15:51
      jeśli przed przyrostem wagi, to dieta i siłownia powinny wystarczyć :)
      • lidka_77 hm w sumie to w wadze 01.01.10, 16:00
        cała nadzieja ;) wielka kobieta tak łatwo nie da się uderzyć,
        przewrócić itd ;)

        ale na powaznie to nie wiem co ma wspólnego waga z możliwościa
        obrony, moim zdaniem to nie ma wpływu na skutecznośc obrony. pytałam
        czy hm kobieta da rade i co zrobić, żeby była w stanie dać radę.
        Czyli siłownia.
        • jan_hus_na_stosie Re: hm w sumie to w wadze 01.01.10, 16:04

          pod względem budowy fizycznej przeciętny mężczyzna jest od kobiety silniejszy o
          jakieś 30%, żeby uzyskać przyrost siły o 30% trzeba naprawdę ostro trenować na
          siłowni, wizyty 2 razy w tygodniu mogą nie starczyć
    • real_mayer Re: czy kobieta 01.01.10, 15:52
      warto, ma szansę, da radę
      :)
    • rosa_de_vratislavia Re: czy kobieta 01.01.10, 15:56
      lidka_77 napisała:

      > jest w stanie skutecznie się obronić? oddać zaatakowana? skopać
      > tyłek komuś kto podniósł na nią rekę?

      Ale po co? Sama wszak napisałaś,że kobiety to "wredne suki - ot i
      tyle".
      Zatem każdej za coś się należy łomocik i ew. gwałt.

      "
      >
      • lidka_77 Re: czy kobieta 01.01.10, 16:03
        tak, napisałam, że kobiety to wredne suki - a teraz pytam jak się
        przed nimi obronić, kiedy atakują. a również jak się obronić kiedy w
        ogóle ktos atakuje - niezaleznie od płci
        natomiast nigdzie nie napisałam, że kobiety należy bić, albo
        gwałcić. dla mnie istnieją granice, mam prawo oceniac niektóre
        kobiety jako wredne suki, natomiast nie zyczę im tego, co one często
        robią innym.
        w wątku o gwałcie napisałam chyba jasno, że nikt nie ma prawa
        gwałcić kobiety, nawet takiej kobiety, która wg niektórych sie o to
        prosi.
    • kadfael Re: czy kobieta 01.01.10, 16:09
      Krav maga sie kłania :) Myslę, że kobieta jest w stanie
      unieszkodliwić napastnika na tak długo, by zdążyć zwiać.
    • stara-a-naiwna Re: czy kobieta 01.01.10, 16:11
      według mnie obrona wynika nie z siły fizycznej, tylko z predyspozyji
      psychicznych.
      Jeśli ktoś robi z siebie cierpiętnice, zawsze uważa, ze
      będzie "ponad to" = ze się nie zniży do jakiegoś poziomu to się
      nigdy nie obroni.

      Były przeprowadzone jakeis badania - dlaczego kobiety się nie
      bronią; nie oddają zaatakowane napastnikowi (chodziło o przemoc
      fizyczną) bo się boją, ze zorbią komuś przywdę
      :-(
      • lidka_77 no wiem, ale 01.01.10, 16:31
        czy można to zwalczyć? umiec uderzyć w obronie.

    • jacekk13 nie da rady 01.01.10, 16:16
      nie ma szans, o sztukach walki można zapomnieć, jedno uderzenie
      mężczyzny i po wszystkim. Jedyna skuteczna metoda to gazem na
      odległość
      • lidka_77 Re: nie da rady 01.01.10, 16:29
        no tak, ale.. żeby nie było jak w tym kawale, że kobieta wieczorem
        idzie na skróty przez pustkowie i nagle słyszy, że ktoś idzie za
        nią, patrzy a to facet, więc przyspiesza kroku, wtedy facet też
        przyspiesza, więc zaczyna biec, facet tez biegnie, więc nie
        wytrzymuje napięcia, staje, obraca się i jak facet jest blisko to
        mówi - ok, poddaję się, na co facet - pani, ja na pociąg biegnę.

        na odległość to nie wiadomo czy ktoś zaatakuje, i często jest to
        niespodziewane w ogóle.
    • rumak.hrabiny Re: czy kobieta 01.01.10, 16:27
      nie słuchaj poprzedniczek, bo chyba źle ci życzą. najlepszą i jedynie skuteczną
      obroną kobiety jest unikanie niebezpiecznych miejsc i sytuacji. statystycznie
      masz małą szansę, by obronić się w razie prawdziwego ataku. na kurs samoobrony
      warto się zapisać, ale nie da on żadnych gwarancji bezpieczeństwa. w wielu
      krajach specjaliści stanowczo odradzają walkę z napastnikiem. radzą uderzyć i
      wykorzystując zaskoczenie uciekać, wzywać pomocy. podobno ludzie najlepiej
      reaguą na krzyk - pali się. gdy ucieczka jest niemożliwa, specjaliści
      zalecają na siłę zwymiotwać na siebie, zsikać się.
      • lidka_77 Re: czy kobieta 01.01.10, 16:36
        no tak, ale np. mi się coś przydarzyło w niby bezpiecznym otoczeniu
        i niby wśród znajomych - w tym kobiet. i z mojej strony nie było nic
        agresywnego (jak np. dziś na forum, trochę agresywna byłam w dwóch
        wątkach ;) ), ale własnie pasywna postawa, neutralna, nie
        zaczepiająca, niezaangażowana. i nie daje mi to spokoju, bo to było
        niefair, tak nie powinno być. szkoda, że nie mogę cofnąc czasu. ale
        może moge.. się przygotowac, jeśli zdarzy sie ponownie. jak w
        końcu.. wyjdę znów z domu ;)
        • rumak.hrabiny Re: czy kobieta 01.01.10, 16:48
          moim zdaniem mężczyzna, który uderzy kobietę nie jest godny szacunku. nie jest
          też godna szacunku kobieta, która pierwsza podniesie rękę na mężczyznę. w moich
          oczach spada ona natychmiast do kategorii meliniary.
        • horpyna4 Re: czy kobieta 01.01.10, 17:55
          Jak już ktoś napisał, najbardziej skuteczne jest unikanie
          niebezpiecznych miejsc - ale czasem nie da się uniknąć.

          Następna ważna rzecz: nie należy mieć wyglądu potencjalnej ofiary.
          Jeżeli musisz iść ciemną ulicą wśród kręcących się podejrzanych
          typów, to nie kul się, tylko unieś głowę i idź pewnym, zdecydowanym
          krokiem.

          Możesz mieć przy sobie gaz pieprzowy, czy cokolwiek w aerozolu do
          psiknięcia w oczy. Ale musi być to coś niezawodnego, co się nie
          zatnie. Znajoma skutecznie obroniła się lakierem do włosów.

          W razie bezpośredniego starcia nie warto myśleć, jak się obronić,
          tylko jak najbardziej uszkodzić napastnika. No i tu bywają właśnie
          problemy psychiczne, też już ktoś o tym napisał.

          A trzeba tak:

          Masz pantofle na szpilkach? Nadepnij taką szpiką z całej siły na
          stopę typka. Możesz ćwiczyć takie nadepnięcie, żeby było jak
          najdalej od czubka buta, bo obuwie bywa utwardzone. A kostka często
          nie jest chroniona.

          Masz pantofle na twardych, nieco wystających zelówkach? Kopnij z
          całej siły gościa w piszczel. To jest cholernie bolesne i może
          pozwolić na wyrwanie się i ucieczkę.

          Nie mówiąc już o rąbnięciu w czuły punkt, ale tak, żeby gość zwinął
          się jak robak na szpilce. Musisz myśleć, że CHCESZ GO USZKODZIĆ.

          Co do krzyków, to bywają skuteczne nie tylko dlatego, że napastnik
          będzie bał się interwencji osób trzecich. Czasem warto wrzasnąć do
          napastnika, tak jakbyś chciała go wystraszyć. Może go to na moment
          zaskoczyć. Chociaż o wiele skuteczniejszy jest głośny gwizdek, taki
          policyjny. I w miarę możliwości warto gwizdnąć mu w ucho, nie
          przejmując się, że uszkodzisz mu błonę bębenkową.
          • maitresse.d.un.francais Skopać tyłek to nie 01.01.10, 18:05
            ale są techniki pozwalające na poradzenie sobie z silniejszym przeciwnikiem.

            Vide post horpyny, i jeszcze inne.
            • jan_hus_na_stosie Re: Skopać tyłek to nie 01.01.10, 18:11
              maitresse.d.un.francais napisała:

              > ale są techniki pozwalające na poradzenie sobie z silniejszym przeciwnikiem.

              skąd założenie, że tej techniki nie będzie znał napastnik?
              • maitresse.d.un.francais Re: Skopać tyłek to nie 01.01.10, 18:32

                >
                > skąd założenie, że tej techniki nie będzie znał napastnik?
                >
                >
                Tak ci koniecznie potrzebna do szcżęścia pewność, że w razie czego kobieta się
                nie może obronić?
                • jan_hus_na_stosie Re: Skopać tyłek to nie 01.01.10, 18:35
                  maitresse.d.un.francais napisała:

                  > Tak ci koniecznie potrzebna do szcżęścia pewność, że w razie czego kobieta się
                  > nie może obronić?

                  dlaczego mieszasz do tego moje szczęście?
                  • maitresse.d.un.francais Re: Skopać tyłek to nie 01.01.10, 18:44

                    >
                    > dlaczego mieszasz do tego moje szczęście?
                    >
                    Bo mam wrażenie, że możliwość obrony kobiety przed mężczyzną sprawia ci
                    przykrość. Że wolałbyś, abyśmy były wydane na waszą łaskę i niełaskę.
                    • jan_hus_na_stosie Re: Skopać tyłek to nie 01.01.10, 18:46
                      maitresse.d.un.francais napisała:

                      > Bo mam wrażenie, że możliwość obrony kobiety przed mężczyzną sprawia ci
                      > przykrość.

                      to masz złe wrażenie

                      > Że wolałbyś, abyśmy były wydane na waszą łaskę i niełaskę.

                      wolałbym aby zaatakowana kobieta przez bandziora mogła skopać mu tyłek
                      • maitresse.d.un.francais Re: Skopać tyłek to nie 01.01.10, 18:53

                        >
                        > to masz złe wrażenie

                        Errare humanum est.
                        >
                        > > Że wolałbyś, abyśmy były wydane na waszą łaskę i niełaskę.
                        >
                        > wolałbym aby zaatakowana kobieta przez bandziora mogła skopać mu tyłek
                        >
                        > :-)
                • rumak.hrabiny Re: Skopać tyłek to nie 01.01.10, 22:18
                  to nie janowi potrzebne jest takie założenie, ale kobieta musi mieć pewność, że wygra walkę, zanim się podejmie. odwracasz kota ogonem, więc nie wiem jak na to miłośniczki kotów zareagują.
              • berta-live Re: Skopać tyłek to nie 01.01.10, 23:17
                > > ale są techniki pozwalające na poradzenie sobie z silniejszym przeciwnikiem.
                >
                > skąd założenie, że tej techniki nie będzie znał napastnik?

                W ulicznej samoobronie wychodzi się z założenia, że przeciwnikiem będzie zwykły
                niezaprawiony w bojach ciul. Np chory psychicznie który akurat dostał jakiegoś
                ataku, podpity małolat, któremu się nudzi, menel, który wypił jedno piwo za
                dużo, zboczeniec szukający łatwej zdobyczy, itp.

                Bo w momencie jak na kogoś mafia dostanie zlecenie, żeby go np utłuc, pobić,
                zgwałcić, uprowadzić do burdelu, obrabować, to nie ma bata. I to nie z powodu
                różnicy płci, tylko z tego, że wtedy to na pewno wyślą profesjonalistę, pewnie
                nawet więcej niż jednego. A osoba, która całe życie wysiadywała kanapę przed
                telewizorem ma niewielkie szanse w starciu z kimś kto całe życie spędził na
                siłowni i sali treningowej. I zapisanie się na przyspieszony kurs samoobrony w
                takim przypadku niewiele pomoże.
                • rumak.hrabiny Re: Skopać tyłek to nie 02.01.10, 00:00
                  prawie dobrze. z tym, że seryjny gwałciciel jest niestety zaprawiony w bojach,
                  bije swą ofiarę doświadczeniem o seryjnym mordercy nie wspominając. poza tym
                  między zwykłym niezaprawionym w bojach podpitym ciulem a kimś z mafii
                  jest całe spektrum sprawnych fizycznie, silnych i doświadczonych w walkach
                  bandytów, przewyższających odwagą swoją ofiarę. poza tym nawet menel może mieć
                  nóż, brzytwę.
                  • maitresse.d.un.francais Re: Skopać tyłek to nie 02.01.10, 17:19
                    Niemniej warto znać powyższe techniki, choćby na wypadek spotkania mordercy
                    nieseryjnego lub nieuzbrojonego menela.
    • pencerfum Re: czy kobieta 01.01.10, 19:56
      Może. Ale ostrożnie z tym skopaniem tyłków, zamiast bawić się w kopanie czterech
      liter to o ile to możliwe trzeba wiać :-) I nie musisz być Pudzianem, żeby się
      obronić. Siłowni nie polecam-chyba, ze chcesz trochę zmienić sylwetkę. Ani nie
      da ci to kondycji ani żadnych umiejętności przydatnych do samoobrony. Lepiej idż
      na zajęcia z elementami sportów walki albo same sporty walki. Ale te ostatnie
      wymagają dużego wysiłku, czasu i systematyczności. Trenowałam długie lata karate
      i jakoś nigdy nie miałam chęci skopać komuś tyłka, a i szczęśliwie nie było
      konieczności, żeby się bronić.
      Paralizatory te które są legalne tylko "łaskoczą". Jeśli już to taser.
    • hermina25 Re: czy kobieta 01.01.10, 22:25
      ja koło 10 lat kyokushin uczęszczałam (brązowy pas)...Teraz od ponad dwóch lat
      nieprzerwanie-siłka,basen,bieganie :)
      Zanim mnie jakiś zbok zaatakuje...to pierw mnie musi złapać,a potem trafić,bo
      małe jestem,szczupłe i szybkie :)
      • hermina25 Re: czy kobieta 01.01.10, 22:28
        * w pierw
        • pencerfum Re: czy kobieta 01.01.10, 23:07
          Wpierwej pompeczki na kościach...

          hermina25 napisała:

          > * w pierw
      • pencerfum Re: czy kobieta 01.01.10, 22:57
        Hej! Ja też kyokushinkai. Gdzie trenowałaś?
        Brązowy pas to rozumiem 2 albo 1 kyu? Nie pokusiłaś się o stopnie mistrzowskie?

        hermina25 napisała:

        > ja koło 10 lat kyokushin uczęszczałam (brązowy pas)...Teraz od ponad dwóch lat
        > nieprzerwanie-siłka,basen,bieganie :)
        > Zanim mnie jakiś zbok zaatakuje...to pierw mnie musi złapać,a potem trafić,bo
        > małe jestem,szczupłe i szybkie :)
        • hermina25 Re: czy kobieta 01.01.10, 23:26
          ale ja jako junior...to było coś koło 2 kyu :)
          Nie pokusiłam się,bo złamałam nogę dość poważnie, tuż przed eliminacjami :/
          8 tyg w gipsie,a potem długotrwała rehabilitacja :/
          ---
          https://tiny.pl/hxwn2
          • pencerfum Re: czy kobieta 01.01.10, 23:57
            A, bo się zdziwiłam, ze 10 lat i kyu. W zawodach startowałaś? O to niezła
            jesteś, w sumie goście z 2 kyu potrafili nieźle zamieszać
            Mam nadzieję, że kończynka OK. Ale co tam, przybijam piąteczkę koleżance z
            najbardziej full contact karate!


            hermina25 napisała:

            > ale ja jako junior...to było coś koło 2 kyu :)
            > Nie pokusiłam się,bo złamałam nogę dość poważnie, tuż przed eliminacjami :/
            > 8 tyg w gipsie,a potem długotrwała rehabilitacja :/
            > ---
            > https://tiny.pl/hxwn2
            • hermina25 Re: czy kobieta 02.01.10, 00:06
              wiesz co,byłam nie zła...bo jak się już nie trenuje,to masę rzeczy człowiek
              zapomina i co tu dużo mówić wychodzi z wprawy.Kończyna ok,ale paskudne to było
              złamanie,bo w samym kolanie :/
              nie było pozytywnych rokowań szczególnie,ale ,że tak powiem dzięki mojemu
              uporowi-noga działa sprawnie,tyle,że łupie niesamowicie na każdą zmianę pogody...
              pozdrawiam również :)
    • jane-bond007 Re: czy kobieta 01.01.10, 23:44
      jako że ważę aż 49kg jedyną skuteczną bronią w moim przypadku jest
      zaskoczenie napastnika, który się nie spodziewa kontrataku z mojej
      strony ;) oraz ucieczka

      idąc w nocy np do samochodu, na maxa wytężam zmysły i jestem gotowa
      na to że ktoś się przyczepi, ale nie oszukujm się bo choćbym znała
      najlepsze chwyty to jeden cios i już mnie nie ma, nie mówiąc już o
      kilku napastnikach ... :/

      jak jestem pod wpływem to zawsze biorę taxę

      najlepiej unikać sytuacji a jeśli nie można to ręka w kiszeni a
      palec na psikaczu od gazu
    • fatamorgana0 Re: czy kobieta 02.01.10, 00:55
      Jasne że jest, mozna sie zapisać na samoobrone dla kobiet albo na
      aikido - kiedyś trenowałam i jest o tyle swietne, że tam
      wykorzystuje sie siłe przeciwnika i ktos drobny jest w stanie
      powalic Pudziana ;) Tylko trzeba odskoczyc co by sie nie zwalił na
      nas hehe.
      Ja sie póki co nigdy nie musiałam bronic a mieszkam w jednym z mniej
      bezpiecznych miejsc w mieście stołecznym. Myślę ze to dlatego że
      niczego sie nie boję, nikt do mnie nie podskoczy bo napastników
      przyciagają zwykle trzesące się bojki.
    • nglka Re: czy kobieta 02.01.10, 03:41
      Siła kobiety jest wprost proporcjonalna do nasilenia wkur*u :)
      Ja bym tego obroną nie nazwała, na teraz, choć w sytuacji zaćmienia na pewno tak bym się tłumaczyła ;)

      A tak trochę bardziej serio - większośc polega na refleksie i technice a nie na samej sile. Kurs smoobrony nauczy Cię i jednego i drugiego.. choć w niektrych sytuacjach serio wystarczy to, co na początku mojego wpisu ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja