02.02.04, 16:28
Poniewaz bylo duzo pytan o tekst nt. nekaczy wklejam go na forum.

Strona z innymi tekstami o samoobronie jest tu:

http://www2.gazeta.pl/kobieta/0,36805,0.html

ale tego o ktorym napisalem tam nie ma.

Jest to rozdzial naszej ksiazki, ktora jest dostepna tu:
http://www.merlin.com.pl/sklep/sklep/strona.towar?oferta=267978&zet=msznnircufyjulgplqxqjqrhqetygt&ret=wys28916484


A tekst tego rozdzialu wklejam nizej:

********************************************************
Czy miałaś kiedyś do czynienia z osobą, której przez wiele dni, tygodni,
miesięcy czy lat
nie dawało się pozbyć? Jest to ktoś kogo nie chcemy, a kto ustawicznie narzuca nam
swoje towarzystwo, psuje chumor i zmusza by o nim pamiętać. Bywa też, że
grozi. Zdarza się, że realizuje swoje groźby.

Istnieje wiele typów nękaczy. Może to być chłopak który tygodniami wydzwania
napraszając się o spotkanie. Może być to koleżanka, która przychodzi nie
proszona i ignoruje wszelkie delikatne sugestie, że powinna już wyjść. Zdarza
się, że nękacz to były partner który nie przyjął do wiadomości twojego
odejścia i śledzi cię, pisze listy, smsy i e-maile, wydzwania do ciebie i
twoich znajomych lub prześladuje cię w szkole i pracy. Może to być ktoś, kto
niepokoi cię anonimowymi telefonami z ciszą lub dyszeniem w słuchawce. Znamy
także nękaczy śledzących. Śledzący nękacz chodzi za swoją ofiarą ulicami,
wystaje pod jej oknami i zbiera informacje o jej życiu. Niektórzy nękacze są
po prostu uciązliwi, inni bywają naprawdę niebezpieczni. Jednym z bardziej
niebezpiecznych typów nękaczy jest były partner, który stosował przemoc
fizyczną a po twoim odejściu próbuje cię odnaleźć, prześladuje twoją rodzinę i
znajomych i stosuje groźby.

W naszej kulturze przyjęło się, że stroną inicjującą seksualną relację jest
mężczyzna. Stąd wśród nękaczy więcej jest mężczyzn niż kobiet. Jednak kobiety
nękaczki prześladujące mężczyzn latami także się zdarzają.

Na pierwszy rzut oka koleżanka która nie potrafi wyczuć kiedy ma wyjść,
człowiek niepokojący cichymi telefonami i były partner grożący śmiercią tobie
i twojemu nowemu chłopakowi wydają się zupełnie niepodobni. Jest jednak coś co
ich łączy. W istocie wszyscy cierpią na ten sam problem, różni ich tylko jego
nasilenie i forma w jakiej ten problem się manifestuje. W gruncie rzeczy
funkcjonują oni na bardzo podobnych zasadach.

Najpierw troszkę teorii. Jak w ogóle powstaje osobowość nękacza?

W naszym psychicznym rozwoju przechodzimy przez kilka faz. W pierwszej fazie
jako maleńkie dzieci w ogóle nie odróżniamy swojej osoby od osób innych
dorosłych. Małe dziecko nie ma poczucia własnej indywidualności. Nie czuje
własnych granic i nie umie funkcjonować samodzielnie. Jeśli małe dziecko
zostanie pozbawione kontaktu z innymi ludźmi jego ciało zacznie chorować aż w
końcu umrze.

W tym nie ma żadnej przesady. Po ostatniej wojnie w Wielkiej Brytanii powstało
mnóstwo sierocińców dla maleńkich dzieci. Zapewniono tym dzieciom wszelkie
warunki fizycznego rozwoju. Idealna czystość, doskonałe odżywianie, ciepło,
sucho, cicho i bezpiecznie. Dzieci przebywały same w kojcach postawionych w
małych, pomalowanych na biało pokoikach. Miały w tych kojcach trochę zabawek i
z zegarową regularnością dostarczano im jedzenie oraz przewijano je. Oznaczało
to brak jakiejkolwiek stymulacji społecznej. Większość dzieci umierała po
kilku miesiącach od umieszczenia w takiej izolatce. Pozostałe bez przerwy
chorowały.

Pierwsza faza rozwoju charakteryzuje się tym, że nie potrafimy istnieć bez
innych ludzi. Porzucone dziecko umiera umysłowo i fizycznie. Znalezienie
drugiej osoby jest w tej fazie kwestią życia lub śmierci. Walka o zbliżenie z
dorosłym jest tu walką o życie.
Odrzucenie przez rodzica w tym momencie rozwoju powoduje zatrzymanie ewolucji
osobowości na etapie tzw. osobowości rozlanej. W dalszej części tekstu opiszę
jak działa to w praktyce. Jest to o tyle ważne, że wielu nękaczy przejawia te
właśnie cechy osobowości.

W drugiej fazie zaczynamy dostrzegać własne granice. To jest ten moment, kiedy
dziecko zaczyna mówić "nie". Zaprzeczanie rodzicom i odmawianie im jest próbą
zdefiniowania, odnalezienia własnej odrebności. Jeśli dziecko zaczyna mówić
"nie" oznacza to, że przeszło na wyższą fazę rozwoju. Zaczyna odróżniać siebie
od otoczenia.

W trzeciej fazie poszukujemy wzorców społecznych. Jesteśmy wtedy
konformistami. Zasady działania określają rodzice lub grupa odniesienia. Na
tym etapie rozwoju nie ma nonkonformistów. Człowiek w tej fazie po prostu musi
znaleźć kogoś, kto go zaakceptuje i przekaże czytelne zasady działania. Jeśli
to się nie uda pojawia się osobowość wiecznego buntownika. Kogoś, kto nie jest
w stanie zaakceptować żadnych reguł ani funkcjonować w grupie. Gdziekolwiek
się znajdzie wyprodukuje konflikt.

Związek dwojga ludzi którzy zatrzymali się w tej fazie oparty jest na idei
całkowitego zjednoczenia. Nie może być żadnej różnicy. Niedopuszczalna jest
zdrada. Jest to związek kosztem zaniku indywidualności

W czwartej fazie formujemy dorosłą indywidualność. Wtedy możemy akceptować
pewne normy społeczne, inne zaś odrzucać. Możemy mieć własne zdanie i
dokonywać rozróżnień. Wreszcie możemy w tej fazie pozwolić innym na
niezależność od nas. Możemy być z kimś w związku ale jednocześnie nie
"posiadać go", nie zawłaszczać go całkowicie. Związek dwojga ludzi w tej fazie
nie jest zjednoczeniem dwu połówek, ale raczej związkiem dwu całości.

Czym więc jest osobowość nękacza? Jest to osobowość, która zatrzymała się na
którymś z wymienionych etapów rozwoju. Jeśli masz do czynienia z kimś kto
zatrzymał się na pierwszym etapie ta osoba nie jest w stanie funkcjonować
samodzielnie. Jest pod tym względem podobna do małego dziecka oderwanego od mamy.

Opiszę typowy przypadek znajomości kobiety z jednym z takich mężczyzn,
prawdopodobnie z cechami osobowości rozlanej.

W pierwszej fazie kontaktu prezentował się całkiem sympatycznie i był
interesującym rozmówcą. Trochę dziwne wrażenie robiły historie jakie
opowiadał. Miało się wrażenie, że opowiadając nieco koloryzuje, ale jego
opowieści w tej pierwszej fazie mieściły się jednak w granicach
prawdopodobieństwa i ciekawie ich się słuchało. W miarę upływu dni coraz
więcej z jego historii było całkiem nieprawdopodobnych, niektóre wykluczały
się wzajemnie i było oczywiste, że wszystkie je zmyśla.

Niektóre opowieści były tak ewidentną nieprawdą, że słuchacz miał wątpliwości
czy opowiadający po prostu z niego nie drwi. Kiedy udowodniło mu się zmyślenie
nie przyznawał się do kłamstwa, tylko zmyślał następną, jeszcze bardziej
nieprawdopodobną wersję. Jego zachowanie było nieco ekscentryczne. Można
powiedzieć, że zupełnie nie rozumiał reguł. Dość trudno było wyjaśnić mu, że
czegoś robić nie wypada. Nie przyjmował do wiadomości odmów i zakazów. Miał
problem z szanowaniem przedmiotów i zasad ich własności. Brał rzeczy bez
pytania. Nie polegało to na próbie ich przywłaszczenia, a raczej na
niezrozumieniu zasad własności.

Bez przerwy chciał przebywać w towarzystwie poznanej kobiety i zadawał mnóstwo
pytań dotyczących jej życia. Na swój dziecinny sposób był bardzo sprytny. Po
tygodniu znał już dokładnie jej rodziców i wszystkich jej znajomych, miał
wszelkie możliwe adresy mieszkań, numery telefonów i adresy e-mail. Zdołał
pożyczyć mnóstwo przedmiotów od tych osób i od samej dziewczyny. Bardzo szybko
wkradał się w łaski dzieci i uwielbiał z nimi się bawić.

Często używał takich sformułowań, jak

- nie mógłbym bez ciebie żyć
- będziemy razem aż do śmierci
- bez ciebie nie istnieję
- należymy całkowicie do siebie
- jesteśmy jednością

Po dziewięciu dniach zdołał namówić dziewczynę na zamieszkanie razem. Miała
już mnóstwo wątpliwości, ale tak bardzo nalegał, że nie zdołała się oprzeć i
mimo wahania wprowadziła się do niego. Historie które opowiadał były coraz
bardziej absurdalne i stopniowo narastał wokół niego mur niechęci ze strony
Obserwuj wątek
    • pawel.drozdziak Re: Nekacz cd. 02.02.04, 16:33
      cd.

      Po dziewięciu dniach zdołał namówić dziewczynę na zamieszkanie razem. Miała już
      mnóstwo wątpliwości, ale tak bardzo nalegał, że nie zdołała się oprzeć i mimo
      wahania wprowadziła się do niego. Historie które opowiadał były coraz bardziej
      absurdalne i stopniowo narastał wokół niego mur niechęci ze strony znajomych
      dziewczyny. Ta po trzech tygodniach postanowiła wyprowadzić się. Reakcją były
      prośby i groźby. Groził samobójstwem, zabójstwem, pobiciem i publicznym
      ujawnieniem szczegółów z życia dziewczyny które zdołał poznać. Apelował do jej
      litości i zapewniał o szalonej miłości. Podczas rozmowy bawił się nożem.

      Z pomocą kilkorga znajomych wyprowadziła się, z trudnością odzyskując rzeczy.
      Pożyczone od niej i znajomych przedmioty służyły mu do wymuszenia kontaktu. Po
      jej wyprowadzeniu prześladował znajomych przez wiele dni dzwoniąc i odwiedzając
      ich w domach i pracy. Dziewczyna ukryła się przed nim u znajomych których nie
      znał, on zaś poszukiwał jej wytrwale przez kilkanaście tygodni. Trzykrotnie
      musiała zmieniać numer telefonu. Prześladował ją na uczelni, musiała więc wziąć
      urlop dziekański by się tam nie pojawiać. Zmieniła dwukrotnie adres email.

      Znajomym dziewczyny mówił, że został skrzywdzony, zdradzony i oszukany. Według
      niego okazano mu niewdzięczność. Przedstawiał siebie jako ofiarę podstępu.
      Ludzie których niepokoił próbowali pozbyć się go, on zaś stosował różne sztuczki
      aby temu zapobiec. Próbował pożyczać od nich pieniądze i inne przedmioty lub
      pożyczać je im, by mieć później pretekst do kontaktowania się. Obiecywał także
      pomoc w załatwianiu różnych trudnych spraw, naprawie sprzętów domowych itd.
      Próbował wpuszczać w zasadę wzajemności.
      Stosował różne podstępy w celu wydobycia informacji o miejscu pobytu dziewczyny
      lub o jej numerze telefonu. Dzwonił podając się za inne osoby, prosił, groził i
      szantażował.

      Przestał nękać po siedmiu miesiącach, kiedy znalazł sobie kolejną przyjaciółkę
      (zresztą daleką znajomą tej pierwszej), z którą powtórzył od początku cały
      scenariusz.

      Obie te rzeczy są zresztą typowe dla nękaczy.

      1. nękacz nie zrezygnuje póki nie znajdzie sobie następnej ofiary
      2. nękacz powtarza ten sam schemat działania z kolejnymi osobami

      Wynikają z tego dwa wnioski

      1. nękacz jest bardziej doświadczony w nękaniu niż ty w obronie przed nim
      2. niezależnie od tego jak imponujące są dowody jego przywiązania nie jesteś
      pierwszą jego
      ofiarą. Podobne dowody składał już wiele razy wcześniej i jeśli uda ci sie
      uwolnić będzie to
      robił jeszcze wiele razy

      Czego właściwie chce nękacz? Jego celem jest całkowita symbioza z ofiarą.
      Podobnie, jak celem płaczącego godzinami noworodka jest całkowita symbioza z
      matką. Nękacz nie jest zdolny istnieć samodzielnie i nie uznaje najmniejszych
      odrębności. Stopniowo uzależni od siebie ofiarę całkowicie. Odetnie jej wszelkie
      kontakty ze światem, pozbawi możliwości wychodzenia z domu, odetnie niezależność
      finansową, przejmie własność i wydobędzie każdą twoją tajemnicę. Jest jak wirus
      wprowadzony do organizmu. Jeśli raz go wpuścisz wgryza się w każdą funkcję ciała
      i wszędzie jest obecny. Jest dziko zazdrosny.

      Przy tym wszystkim potrzeby ofiary zupełnie się dla niego nie liczą. Może
      inaczej - liczą się tylko o tyle, o ile może ich użyć do wpływania na tę ofiarę.
      Im lepiej zdołał cię poznać tym skuteczniej tobą manipuluje. Nękacz zrobi
      wszystko, byś nie zdołała się od niego uwolnić. Stosuje tysiące wybiegów, by nie
      zostać oderwanym od swojej ofiary, ponieważ bycie z nią w symbiozie jest dla
      niego kwestią bardzo istotną. Nie potrafi bowiem funkcjonować samodzielnie.
      Zawsze musi mieć osobę, na której w taki sposób żeruje.

      Ugoda z nękaczem nie jest możliwa. Wiele kobiet popełnia tragiczny błąd próbując
      uniknąć kłopotów z nękaczem przez robienie tego, czego on od nich oczekuje.
      Niektóre są do tego stopnia oszołomione działaniem nękacza, że żyją z takim
      człowiekiem przez wiele lat w coraz gorszym piekle coraz bardziej od niego
      uzależnione i bezradne.

      Z nękaczem nie ma ugody. Podobnie jak małe dziecko zdominowałoby życie rodziców
      całkowicie gdyby mu na to pozwolić tak nękacz całkowicie pożre z czasem swoją
      ofiarę. Nie ma żadnej granicy jego zaborczości i wszystko, cokolwiek
      wynegocjujesz zadowoli go tylko czasowo. Prędzej czy później przekroczy on każdą
      granicę i nie pozostawi ci dokładnie żadnej przestrzeni.

      Niżej umieszczam listę często stosowanych wybiegów stosowanych przez nękaczy:

      - regularne nachodzenie w domu i pracy
      - uciążliwe telefony o różnych porach
      - bombardowanie smsami, listami lub e-mailami
      - narzucanie swojego towarzystwa w miejscach publicznych
      - wysyłanie kwiatów i prezentów
      - rozpuszczanie plotek, pomówień i oskarżeń na twój temat
      - składanie skarg na ciebie na policję, do administracji osiedla, władz uczelni itp.
      - przechwytywanie twoich kotaktów, numerów telefonów, adresów mieszkań i e-maili
      - wciąganie w sprawy twoich znajomych. Mówienie o tobie za twoimi plecami.
      Nastawianie przeciw tobie znajomych i/lub rodziców
      - uzależnienie cię finansowe "uważam, że kobiety w ogóle nie powinny pracować",
      "jeśli już musisz pracować, pracuj u mnie"
      - uzależnienie się finansowe od ciebie - "jeśli mnie odrzucisz nie mam dokąd
      pójść i nie mam żadnych środków do życia. Zamieszkam na dworcu i to ty będziesz
      temu winna"
      - autodeprecjacja - "jesteś moim duchowym przewodnikiem. Jeśli mnie odrzucisz
      zginę marnie stanę się narkomanem, alkoholikiem, przestępcą, wariatem, utracę
      wiarę i zostanę potępiony, stracę szanse rozwoju itd."
      - bombardowanie cię opisami swoich psychologicznych problemów, które "powinnaś"
      pomagać mu rozwiązywać
      - odurzanie się alkoholem i narkotykami, by znaleźć się w takim stanie w którym
      "musisz" się nim zaopiekować
      - pakowanie się w problemy z prawem, z których "trzeba go przecież wyciągnąć"
      - wpuszczanie w zasadę wzajemności - "jesteś mi jeszcze coś winna za to wszystko
      co dla ciebie zrobiłem"
      - olśnienie ofiary "jesteś moją boginią, mam cały pokój wytapetowany twoimi
      zdjęciami włącznie z sufitem"
      - pożyczanie przedmiotów i/lub pieniędzy - "musimy się spotkać, bo masz coś
      mojego/ja mam coś twojego"
      - wywoływanie poczucia winy - "zawiodłaś mnie, zdradziłaś, oszukałaś, nie jesteś
      zdolna do miłości". Ta argumentacja jest ważnym sygnałem, bo często bywa wstępem
      do tworzenia planu zemsty. Jak wiadomo najgroźniejszy jest ten, kto już stworzył
      plan
      - wywoływanie litości "bez ciebie nie poradzę sobie", "jestem sam i bez ciebie
      moje życie nie ma sensu", "jeśli mnie opuścisz stracę wszystkich znajomych i
      zwiędnę z samotności"
      - bombardowanie miłością i opieką - "potrzebujesz mojej pomocy", "nie zdajesz
      sobie sprawy jak bardzo ci jestem potrzebny", "beze mnie zginiesz/jesteś nikim",
      "to ja wyciągnąłem cię z gówna"
      - udawanie choroby. Często nękacze produkują objawy chorób psychicznych lub
      fizycznych, zmuszając ofiarę do opieki nad sobą. Zdarza się, że powodują na
      przykład wypadek samochodowy by być odwiedzonym w szpitalu lub zapadają na
      prawdziwą, bardzo ciężką chorobę za pomocą której wiążą cię ze sobą
      - wywoływanie u ofiary chuśtawki emocji - np. dzika awantura pod byle pretekstem
      a następnie wystawne, imponujące przeprosiny z kwiatami i świecami
      - obniżanie samooceny ofiary - "jesteś tak brzydka, że nikt prócz mnie cię nie
      zechce", "o niczym nie masz pojęcia", "nic nie umiesz zrobić porządnie", "do
      niczego się nie nadajesz",
      "nie zasługujesz na takiego faceta/przyjaciela/przyjaciółkę jak ja. Robię ci
      łaskę, że z tobą jestem"
      - samookaleczenie - sznyty, nacięcia na ciele, odcięcie sobie palca, poparzenie
      się samemu itp.
      - samobójstwo pozorowane
      - samobójstwo prawdziwe
      - fizyczne zamykanie ofiary w domu
      - szantaż - "wszyscy się dowiedzą, że...", "pokażę im zdjęcia..."
      - grożenie zniszczeniem mienia ofiary "podpalę ci dom, naslę urząd skarbowy na
      twoją firmę, naslę zus na firmę twojego męża"
      - grożenie samobójstwem "zabiję się dla/przez ciebie"
      - groźby pobicia
      • pawel.drozdziak Re: Nekacz cd. 02.02.04, 16:45
        cd.

        Niżej umieszczam listę często stosowanych wybiegów stosowanych przez nękaczy:

        - regularne nachodzenie w domu i pracy
        - uciążliwe telefony o różnych porach
        - bombardowanie smsami, listami lub e-mailami
        - narzucanie swojego towarzystwa w miejscach publicznych
        - wysyłanie kwiatów i prezentów
        - rozpuszczanie plotek, pomówień i oskarżeń na twój temat
        - składanie skarg na ciebie na policję, do administracji osiedla, władz uczelni itp.
        - przechwytywanie twoich kotaktów, numerów telefonów, adresów mieszkań i e-maili
        - wciąganie w sprawy twoich znajomych. Mówienie o tobie za twoimi plecami.
        Nastawianie przeciw tobie znajomych i/lub rodziców
        - uzależnienie cię finansowe "uważam, że kobiety w ogóle nie powinny pracować",
        "jeśli już musisz pracować, pracuj u mnie"
        - uzależnienie się finansowe od ciebie - "jeśli mnie odrzucisz nie mam dokąd
        pójść i nie mam żadnych środków do życia. Zamieszkam na dworcu i to ty będziesz
        temu winna"
        - autodeprecjacja - "jesteś moim duchowym przewodnikiem. Jeśli mnie odrzucisz
        zginę marnie stanę się narkomanem, alkoholikiem, przestępcą, wariatem, utracę
        wiarę i zostanę potępiony, stracę szanse rozwoju itd."
        - bombardowanie cię opisami swoich psychologicznych problemów, które "powinnaś"
        pomagać mu rozwiązywać
        - odurzanie się alkoholem i narkotykami, by znaleźć się w takim stanie w którym
        "musisz" się nim zaopiekować
        - pakowanie się w problemy z prawem, z których "trzeba go przecież wyciągnąć"
        - wpuszczanie w zasadę wzajemności - "jesteś mi jeszcze coś winna za to wszystko
        co dla ciebie zrobiłem"
        - olśnienie ofiary "jesteś moją boginią, mam cały pokój wytapetowany twoimi
        zdjęciami włącznie z sufitem"
        - pożyczanie przedmiotów i/lub pieniędzy - "musimy się spotkać, bo masz coś
        mojego/ja mam coś twojego"
        - wywoływanie poczucia winy - "zawiodłaś mnie, zdradziłaś, oszukałaś, nie jesteś
        zdolna do miłości". Ta argumentacja jest ważnym sygnałem, bo często bywa wstępem
        do tworzenia planu zemsty. Jak wiadomo najgroźniejszy jest ten, kto już stworzył
        plan
        - wywoływanie litości "bez ciebie nie poradzę sobie", "jestem sam i bez ciebie
        moje życie nie ma sensu", "jeśli mnie opuścisz stracę wszystkich znajomych i
        zwiędnę z samotności"
        - bombardowanie miłością i opieką - "potrzebujesz mojej pomocy", "nie zdajesz
        sobie sprawy jak bardzo ci jestem potrzebny", "beze mnie zginiesz/jesteś nikim",
        "to ja wyciągnąłem cię z gówna"
        - udawanie choroby. Często nękacze produkują objawy chorób psychicznych lub
        fizycznych, zmuszając ofiarę do opieki nad sobą. Zdarza się, że powodują na
        przykład wypadek samochodowy by być odwiedzonym w szpitalu lub zapadają na
        prawdziwą, bardzo ciężką chorobę za pomocą której wiążą cię ze sobą
        - wywoływanie u ofiary chuśtawki emocji - np. dzika awantura pod byle pretekstem
        a następnie wystawne, imponujące przeprosiny z kwiatami i świecami
        - obniżanie samooceny ofiary - "jesteś tak brzydka, że nikt prócz mnie cię nie
        zechce", "o niczym nie masz pojęcia", "nic nie umiesz zrobić porządnie", "do
        niczego się nie nadajesz",
        "nie zasługujesz na takiego faceta/przyjaciela/przyjaciółkę jak ja. Robię ci
        łaskę, że z tobą jestem"
        - samookaleczenie - sznyty, nacięcia na ciele, odcięcie sobie palca, poparzenie
        się samemu itp.
        - samobójstwo pozorowane
        - samobójstwo prawdziwe
        - fizyczne zamykanie ofiary w domu
        - szantaż - "wszyscy się dowiedzą, że...", "pokażę im zdjęcia..."
        - grożenie zniszczeniem mienia ofiary "podpalę ci dom, naslę urząd skarbowy na
        twoją firmę, naslę zus na firmę twojego męża"
        - grożenie samobójstwem "zabiję się dla/przez ciebie"
        - groźby pobicia lub zabójstwa "zabiję ciebie i jego"
        - zniszczenie mienia ofiary lub realizacja gróźb z szantażu
        - pobicie ofiary lub innej osoby
        - regularne znęcanie się fizyczne nad ofiarą i zastraszanie jej połączone z
        bombardowaniem miłością - wywoływanie huśtawki nastrojów u ofiary i powodowanie
        jej dezorientacji "on naprawdę się chyba zaczyna zmieniać dzięki mnie"
        - porwanie dziecka ofiary lub członka jej rodziny
        - zabójstwo

        Jak napisałem wcześniej zdarzają się różne rodzaje nękaczy. Najbardziej typowym
        jest nękacz mężczyzna przywiązany do ofiary - swojej byłej lub obecnej
        partnerki. Tu stosuje się większość wymienionych wyżej zachowań. Zdarza się
        jednak, że nękaczem jest znajomy lub znajoma i cała sprawa w ogóle nie ma
        aspektu seksualnego. Jednak w tych przypadkach także pojawiają się wymienione
        wyżej zachowania lub zachowania do nich bardzo podobne.

        Generalnie nękaczem jest każda osoba która narusza twoją przestrzeń i niszczy
        cię regularnie, a od której z jakiegoś powodu trudno ci się uwolnić.

        Jest pewna ważna rzecz, która trzeba o nękaczach wiedzieć. Otóż większość z nich
        niekoniecznie musi żyć ze swoją ofiarą w zgodzie by czuć, że są z nią w
        symbiozie. Twoja akceptacja, przychylność, sympatia lub seks z tobą mogą być dla
        nękacza ważne tylko pozornie. Tak naprawdę liczy się nie to, czy z nim
        mieszkasz, ale to, by COKOLWIEK między wami się działo. Niech to będzie nawet
        sprawa sądowa którą mu zakładasz za prześladowanie, niech to będzie wysyłanie na
        niego policji, niech to będzie list od ciebie pełen inwektyw i gróźb - dla
        nękacza wszystko to jest w jakiś sposób satysfakcjonujące, ponieważ wszystko to
        wypełnia pustkę w jego życiu i jest dla jego chorej psychiki jakąś formą związku.

        Nękacz nie potrzebuje twojej sympatii, tylko twojej uwagi. Żyje energią jaką mu
        poświęcasz. Jest pod tym względem nieco podobny do dzieci, które popełniają
        drobne przestępstwa byle tylko zwrócić na siebie uwagę rodziców. Nękacz nie dba
        o własne dobro. Pozornie w jego działaniach nie ma logiki. Może na przykład
        spowodować, że zostanie wyrzucony z domu i z pracy tylko po to, byś musiała mu
        pomagać. Takie wyczyny są dla nękaczy możliwe, ponieważ jedyne co ich interesuje
        to symbioza z wybraną ofiarą. Są to dorośli o mentalności noworodka którego cały
        świat zawiesza się na obecności mamy. Nie jest ważne na jakich zasadach opiera
        się kontakt, byleby ten kontakt był. Mężczyzna opisany na początku tego tekstu
        był mistrzem w wymuszaniu kontaktu. Na przykład przebywając w odwiedzinach u
        znajomych swojej dziewczyny niszczył (na pozór przypadkowo) różne przedmioty w
        mieszkaniu. Potrafił "niechcący" zrywać firanki, zalewał drogą książkę,
        przepalał tapicerkę papierosem albo tłukł cenny talerz. W ten sposób zmuszał
        mieszkańców do kontaktowania się z nim w celu naprawy szkody, co oczywiście
        ciągnęło się tygodniami, wywoływało kolejne komplikacje i tak kontakt ciągnął
        się bez końca.

        Ofiarą gierek nękacza może stać się każdy człowiek, jest jednak kilka kryteriów
        którymi taki ktoś kieruje się przy wyborze ofiary. Przede wszystkim łatwo
        rozpoznaje osoby które łakną akceptacji. Jeśli jesteś czuła na komplementy, albo
        bardzo marzysz o tym, by mieć chłopaka nękacz natychmiast nieomylnie to wyczuje.

        Inną grupą są osoby wrażliwe, ogólnie życzliwe ludziom i skłonne do
        bezinteresownej pomocy. Nękacz bardzo często bierze bezinteresowną życzliwość za
        objaw słabości i ktoś, kto z początku zwyczajnie chciał mu pomóc łatwo może
        zostać wmanipulowany w sytuację pozornie bez wyjścia. Nękacze są mistrzami
        żebractwa, autodeprecjacji i brania na litość.

        Próby wyegocjowania od nękacza, aby się odczepił są bezcelowe. Nękacz specjalnie
        przedłuża takie negocjacje w nieskończoność, wywleka winy prawdziwe i urojone,
        targuje się i stosuje tysiące sztuczek. Jeśli wysyła ci smsy a ty w odpowiedzi
        wysyłasz mu prośby, by więcej nie pisał robisz dokładnie to, czego on chce.
        Treść smsa nie jest ważna. Ważne jest, że poświęcasz tej osobie swoją uwagę.
        Zrobi wszystko byś robiła to nadal. Jeśli zorientuje się, że najwięcej energii
        poświęcasz mu kiedy jesteś w złości wywoła twoją złość by cię sprowokować do
        działania. Nawet nasłana na niego policja to woda na jego młyn. Jeśli wysłałaś
        do niego policjantów właśnie dałaś mu do zrozumienia, że jest kimś ważnym w
        twoim życiu i wiele was łączy. Jest tak ważny, że aż policja musiała pr
        • pawel.drozdziak Re: Nekacz cd. 02.02.04, 16:48
          cd.

          Próby wyegocjowania od nękacza, aby się odczepił są bezcelowe. Nękacz specjalnie
          przedłuża takie negocjacje w nieskończoność, wywleka winy prawdziwe i urojone,
          targuje się i stosuje tysiące sztuczek. Jeśli wysyła ci smsy a ty w odpowiedzi
          wysyłasz mu prośby, by więcej nie pisał robisz dokładnie to, czego on chce.
          Treść smsa nie jest ważna. Ważne jest, że poświęcasz tej osobie swoją uwagę.
          Zrobi wszystko byś robiła to nadal. Jeśli zorientuje się, że najwięcej energii
          poświęcasz mu kiedy jesteś w złości wywoła twoją złość by cię sprowokować do
          działania. Nawet nasłana na niego policja to woda na jego młyn. Jeśli wysłałaś
          do niego policjantów właśnie dałaś mu do zrozumienia, że jest kimś ważnym w
          twoim życiu i wiele was łączy. Jest tak ważny, że aż policja musiała przyjeżdżać.

          Jeśli go przez ciebie wsadzą do więzienia facet nie posiada się ze szczęścia.
          Oto jesteście już na wieki związani - ty jesteś Krzywdzicielką, a on
          Pokrzywdzonym i Prześladowanym. Ma teraz podstawy by cię ścigać i myśleć o
          tobie. W jego chorej wyobraźni jesteście teraz jak wilk i zając - na zawsze
          razem. Połączeni konfliktem, czy miłością - nie ma to dla niego większego znaczenia.

          Załóżmy, że nękacz prześladuje cię telefonami. Postanowiłaś nie odbierać. Przez
          tydzien facet słyszy tylko głos sekretarki, a ty odsłuchujesz jego wiadomości i
          wściekasz się coraz mocniej. W pewnym momencie on już jest bliski rezygnacji,
          ale ty po odsłuchaniu dwudziestego nagrania właśnie nie wytrzymałaś i
          zadzwoniłaś do niego z awanturą, żądając, by nigdy więcej nie dzwonił.

          Poniosłaś klęskę. Właśnie poinformowałaś go, że telefon od ciebie kosztuje
          dwadzieścia impulsów. Przyjął do wiadomości. Kolejnych dwadzieścia telefonów
          masz jak w banku. Jeśli tym razem nie wytrzymasz po trzydziestu, on przyjmie do
          wiadomości, że każdy twój telefon musi kosztować o dziesięć impulsów więcej i
          przygotuje się psychicznie na czterdzieści impulsów.

          Pewien nękacz bombardował swoją ofiarę smsami przez półtora roku, jednocześnie
          cały czas ją śledząc. Przez kilka miesięcy dziewczyna konsekwentnie nie
          odpowiadała. W końcu otrzymała sms o treści: "wiem, że nie chcesz już mnie znać.
          Domyśliłem się tego. Ale muszę mieć pewność, że moje smsy dochodziły do ciebie.
          Jeśli naprawdę masz mnie dosyć wystarczy, że to potwierdzisz a więcej nie będę
          cię niepokoił". Dziewczyna potwierdziła i oczywiście stało się to punktem
          wyjścia do kolejnej dyskusji i kolejnych setek telefonów i smsów. Treść i forma
          kontaktu nie jest dla nękacza ważna. Ważne jest, że w ogóle jakkolwiek się z nim
          kontaktujesz. Wszystko jest dla niego lepsze niż obojętność.

          Bombardowanie telefonami, smsami i listami ma na celu wywarcie presji psychicznej. I
          rzeczywiście jest to bardzo skuteczna metoda. Odbieranie przez tydzień głuchych
          telefonów potrafi wykończyć nerwowo najodporniejszych.

          Dlatego przy nękaniu telefonicznym bardzo ważna jest kosekwencja. Nękacz więdnie
          jeżeli nie otrzymuje wzmocnień. Jeśli jesteś regularnie niepokojona telefonami
          możesz zmienić numer, ale nie jest to najpewniejszy sposób. Chcąc nie chcąc
          musisz podać nowy numer znajomym i facet może znaleźć sposób by go zdobyć.
          Zacznie szukać nowego, jeśli nikt nie będzie odbierał pod starym. Dużo lepiej
          jest zostawić stary numer i uruchomić na nim sekretarkę. Na sekretarce nie
          powinno być twojego głosu, ale jakiś inny, najlepiej kobiecy. Jeśli nagrywasz
          swój głos facet może dzwonić byle tylko go sobie przypominać. Męski głos może
          wywołać jego furię. Nieznany głos młodej kobiety może sprawić, że jego uwaga
          odwróci się nieco od ciebie i dlatego jest to najlepsze rozwiązanie. Informacja
          na sekretarce nie powinna zawierać twojego nazwiska, imienia ani żadnych nazw
          własnych do których nękacz jest przyzwyczajony. Nie powinno też być tam żadnej
          informacji dla samego nękacza, jak np. "jeśli to ty Adamie, to dzwonisz
          niepotrzebnie. Proszę więcej nie dzwonić". Taka informacja to błąd, bo ona także
          jest dla nękacza wzmocnieniem.

          Najlepszy tekst to tekst neutralny, np. "tu numer 12345678, po usłyszeniu
          sygnału proszę zostawić wiadomość."

          Nie powinnaś odsłuchiwać pozostawianych ci wiadomości. Należy poprosić o to
          kogoś innego, kto będzie przekazywał ci tylko rzeczy istotne, jak na przykład
          informacje od innych osób, które nie otrzymały nowego numeru. W szczególnie
          ciężkich przypadkach nie należy dawać nowego numeru nikomu, a jedynie oddzwaniać
          z niego do znajomych którzy zostawiają wiadomość na starej sekretarce.
          Pomagająca ci osoba nie powinna nawet informować cię, ile razy nękacz zadzwonił.
          W żadnym razie nie powinna przekazywać ci nagranych na telefon żalów i inwektyw.

          Podobnie z smsami. W ogóle nie powinnaś ich czytać Należy poprosić o pomoc
          znajomą osobę, która będzie czytać smsy jakie otrzymujesz na stary numer i
          będzie je filtrować, przekazując ci tylko te, które zawierają ważne informacje.

          Oddzielną sprawą jest problem gróźb. Nękacze często bombardują ofiarę groźbami i
          może być trudno określić, na ile dana groźba jest realna a na ile jest tylko
          próba zastraszenia. Ogólnie można powiedzieć, że im bardziej groźba jest
          szczegółowa i im więcej nękacz mówi o faktycznie poczynionych przygotowaniach do
          jej spełnienia tym gorzej. Człowiek który ma zamiar coś zrobić snuje plany.
          Jesli mówi "uduszę cię" jest to poważniejsze niż kiedy mówi "zabiję cię" bo
          widoczne jest, że jakoś już sobie to morderstwo wyobrażał. Jeśli masz poważne
          obawy, że nękacz może być skłonny do przemocy dobrze jest przeanalizować jego
          groźby z pomocą zawodowego psychologa.

          Takie nękanie telefonami powinno się konsekwentnie przetrzymać. Dopóki nie
          musisz wysłuchiwać nagrywanych na sekretarkę wiadomości wywierana na ciebie
          presja jest
          niewielka. W przypadku telefonu komórkowego załatwia się to oddając taki telefon
          znajomej osobie i wyłączając jego dzwonek. W ten sposób zmuszasz nękacza do
          wysłuchiwania cały czas tego samego komunikatu i nagrywania się nie dając mu
          niczego w zamian, podczas gdy sama nie odczuwasz żadnej jego presji. Oczywiście
          osoba której powierzono telefon w żadnym razie nie powinna odbierać, wdawać się
          w dyskusje, bawić w rolę rzecznika, rozjemcy itp. Jej rolą jest po prostu
          sprawdzanie, czy nagrywane wiadomości nie zawierają czegoś naprawdę istotnego.

          Jeśli nękacz wydzwania na telefon stacjonarny należy zastosować podobną metodę -
          wyłączyć dzwonek telefonu, uruchomić sekretarkę, poprosić kogoś o odsłuchiwanie
          i oddzwaniać do znajomych. Nowoczesne telefony mają wbudowaną taką możliwość.
          Jeśli twój telefon tego nie ma, należy zmienić aparat. Najgorsze co możesz
          zrobić to skazywanie się na siedzenie w domu i wysłuchiwanie przenikliwego,
          głośnego dzwonienia po kilkanaście razy dziennie. Po kilku dniach nawet
          najodporniejsi ludzie stają się niezwykle nerwowi. Jeśli czujesz, że odgłos
          włączającej się sekretarki także wywiera na ciebie presję można skorzystać z
          funkcji automatycznego przekierowania połączenia i uruchomić sekretarkę pod
          telefonem komórkowym z wyłączonym dzwonkiem. Takie funkcje oferują już obecnie
          wszyscy operatorzy.

          O ile po konsultacji z psychologiem nie pojawiła się obawa, że nękacz może
          stosować przemoc zawiadamianie policji czy zakładanie spraw sądowych nie wydaje
          się zbyt celowe. W większości przypadków wizyta policji czy wezwanie na sprawę
          sądową rozsierdza tylko takiego osobnika, a cała sytuacja staje się dla ofiary
          coraz bardziej kosztowna i uciążliwa. Pojawia się konieczność odbywania długich
          przesłuchań, płacenia prawnikom, spotykania się z nękaczem i wywlekania
          wzajemnych oskarżeń. Jest to sytuacja wymarzona dla nękacza, natomiast
          wykańcająca dla jego ofiary.

          Identyczne zasady obowiązują przy bombardowaniu listami i emailami. Nie powinnaś
          osobiście ich czytać, oglądać ani nawet sprawdzać ile ich jest. Należy poprosić
          o tę przysługę zaufaną osobę, której zadaniem będzie wychwycenie ewentualnych
          naprawdę istotnych wiadomości.
          Jeśli listy przychodzą pocztą można załatwić t
          • pawel.drozdziak Re: Nekacz cd. 02.02.04, 16:52

            Identyczne zasady obowiązują przy bombardowaniu listami i emailami. Nie powinnaś
            osobiście ich czytać, oglądać ani nawet sprawdzać ile ich jest. Należy poprosić
            o tę przysługę zaufaną osobę, której zadaniem będzie wychwycenie ewentualnych
            naprawdę istotnych wiadomości.
            Jeśli listy przychodzą pocztą można załatwić to powierzając zaufanej osobie
            klucz od skrzynki.
            Jeżeli przychodzą emailem każdy program pocztowy ma funkcję automatycznego
            przesyłania wiadomości z określonych adresów pod inny wybrany adres z
            jednoczesnym wykasowywaniem ich z twojego komputera.

            Niebezpieczną właściwością nękacza jest skłonność do rozbudowywania znaczenia
            rzeczywistych wydarzeń. Jeśli porozmawiałaś z takim człowiekiem pięć minut i
            uśmiechnęłaś się do niego w tym czasie dwa razy on rozpamiętuje to przez kilka
            tygodni. Z każdym dniem to wspomnienie w jego umyśle narasta. Każdy szczegół
            nabiera coraz większego znaczenia. W końcu epizod, którego ty nawet już nie
            pamietasz staje się dla niego całą epopeją. Jeśli byłaś miła on pamięta, że
            byłaś niezwykle wylewna. Jeśli dałaś do zrozumienia, że coś "nie jest
            wykluczone" on pamięta to jako obietnicę. Wzmacnia wszystko co otrzyma.

            Niestety wzmacnia także negatywne rzeczy. Jeśli zadzwonisz do niego z awanturą
            po kilku dniach dojdzie do wniosku, że ciężko go skrzywdziłaś. Dla niego
            wszystko jest dużo większe niż dla ciebie. To bardzo niebezpieczna właściwość,
            bo nękacz który uroił sobie, że został skrzywdzony może snuć plany zemsty i
            jeśli otrzyma od ciebie kilka wzmocnień może te plany zrealizować.

            W zetknięciu z nękaczem najważniejszą bronią jest konsekwencja i asertywność.
            Jeśli ktoś nas nachodzi i nie dostrzega subtelnych sygnałów naszego
            zniecierpliwienia często mamy tendencję do unikania konfrontacji przez kłamanie
            i ukrywanie się przed nim. Na przykład nie otwieramy drzwi mieszkania udając, że
            nas nie ma, unikamy podejścia do telefonu prosząc o to innych, kłamiemy, że
            musimy gdzieś wyjść itp. To typowe działanie, ale bardzo nieskuteczne.

            Większość nękaczy bez trudu znajdzie sposób, żeby zmuszać nas do grania coraz
            bardziej uciążliwej komedii. Na przykład jeśli powiesz, że musisz iść coś
            załatwić nękacz wyjdzie z tobą, nie opuści cię i będziesz musiała załatwiać to
            przy nim. Zmyślisz wizytę rodziców, więc on poczeka z tobą na nich i nie wyjdzie
            dopóki oni nie przyjdą. W efekcie będziesz zmuszona rzeczywiście dyskretnie ich
            zaprosić, żeby się go pozbyć. Zdarza się, że chcąc pozbyć się nękacza marnuje
            się faktycznie cały dzień na czynności, których w innym wypadku na pewno by się
            nie podjęło.

            Zanim zacznie się umykać przed nękaczem w kłamstwa dobrze jest przypomnieć sobie
            kilka podstawowych faktów.

            - masz prawo do dysponowania swoim czasem
            - masz prawo do niekontaktowania się z osobami, które cię męczą
            - masz prawo do dysponowania swoim mieszkaniem

            Pozornie są to oczywistości, ale częstą przyczyną naszej bezradności w stosunku
            do nękacza
            jest jakiś rodzaj poczucia winy. Wierzymy, że powinniśmy być grzeczni nawet
            jeśli nam z tym niewygodnie i że nie wypada otwarcie wyrażać naszej niechęci. Na
            tym właśnie nękacz bazuje.

            Jedyną skuteczną metodą na "nękacza nachodzącego" jest jasne poinformowanie go,
            że zdecydowałaś się ograniczyć kontakty z nim lub całkowicie je przerwać. Należy
            przemyśleć czego konkretnie oczekujesz (całkowite zerwanie kontaktów,
            ograniczenie, ograniczenie w określonych godzinach itp.) i po prostu o tym
            poinformować. Tak jak w innych sytuacjach gdzie używa się asertywności powinnaś
            wcześniej zaplanować sobie rozmowę i przećwiczyć to, co powiesz przed lustrem,
            lub z kimś znajomym, aż będziesz pewna, że zachowasz się tak jak zaplanowałaś.
            Jeśli pojawiają się trudności należy zastosować model czterostopniowej reakcji
            asertywnej. Oczywiście już wcześniej musisz przemyśleć jaką zastosujesz sankcję.

            Niestety nie wszyscy nękacze dają się zbyć w taki sposób. Jeśli masz do
            czynienia ze skłonnym do przemocy mężczyzną może się zdarzyć, że na odrzucenie
            zareaguje agresją. Jeżeli czujesz, że zachodzi taka możliwość dobrze jest
            przeprowadzić rozmowę przy świadkach.

            Stosunkowo najgroźniejsi pod tym względem bywają ex partnerzy, którzy stosowali
            przemoc.
            Taki człowiek bardzo przyzwyczaił się do możliwości wywierania wpływu na
            partnerkę i niełatwo mu z tego wpływu zrezygnować. Istnieje kilka podstawowych
            zasad bezpieczeństwa, które mogą pomóc w zabezpieczeniu się przed takim mężczyzną.

            1. ukrycie się pod nieznanym adresem. Tak długo jak długo groźny nękacz zna twój
            adres istnieje niebezpieczeństwo nieoczekiwanych odwiedzin lub napadu. W USA
            często stosuje się przepis o sądownym zakazie zbliżania się. Okazuje się jednak,
            że większość zabójstw jakich dokonują byli partnerzy ma miejsce w trzy miesiące
            po wydaniu takiego zakazu. W ciągu tych trzech miesięcy przyszły zabójca
            kultywuje w sobie poczucie doznanej w sądzie krzywdy i snuje plany "wymierzenia
            sprawiedliwości", które w końcu realizuje. W Polsce w każdym większym mieście
            działają schroniska dla ofiar przemocy, których adresy są niejawne.
            Nieodpłatnie można tam przemieszkać kilka miesięcy samej lub z dzieckiem,
            odbywają się konsultacje z psychologami i prawnikami, personel schroniska
            oferuje pomoc w znalezieniu pracy itp. Autorzy tej książki prowadzą szkolenie z
            samoobrony w jednym z takich schronisk w Warszawie.

            2. poinformowanie o sytuacji rodziny i przyjaciół, co uniemożliwi prześladowcy
            odszukanie cię przez wyciągnięcie adresu lub telefonu od osób które nie wiedzą,
            że nie powinny go podawać.

            3. prześladowca może odebrać ze szkoły lub przedszkola twoje dziecko, aby zmusić
            cię do skontaktowania się z nim. Jeżeli z prawnego punktu widzenia istnieje taka
            możliwość personel szkoły lub przedszkola powinien być uprzedzony, aby móc temu
            zapobiec.

            4. jeśli prześladowca w jakiś sposób znajdzie cię i zmusi do rozmowy należy
            unikać wdawania się w dyskusje o wzajemnych winach i zobowiązaniach. Unikać
            kłótni, oskarżeń, obelg i prowokowania. W takiej sytuacji twoim celem jest po
            prostu jak najszybsze znalezienie się poza jego fizycznym zasięgiem i na tym
            celu należy się skupić.

            5. dobrze jest wczuć się w sposób myślenia prześladowcy i zastanowić się, w jaki
            sposób sama
            na jego miejscu szukałabyś kontaktu ze swoją ofiarą. Należy pod tym kątem
            obejrzeć miejsce swojego zamieszkania. Zastanowić się, gdzie byś na swoją ofiarę
            czekała, by ją zaskoczyć. Jak
            można sforsować domofon, jak można odgadnąć którędy będziesz wracać do domu itp.

            6. należy dokładnie poznać okolicę swojego zamieszkania. Tylne wyjścia, klatki
            przechodnie, bramy, dziury w ogrodzeniach, ślepe uliczki itd. Dokładnie wiedzieć
            gdzie jest postój taksówek, komisariat policji oraz najbliższe obiekty dobrze
            chronione przez agencje ochrony.

            7. w telefonie komórkowym powinno się mieć na pierwszym miejscu wbity telefon do
            tej korporacji taksówkowej, której kierowcy obstawiają najbliższy postój

            8. w miejscu zamieszkania dobrze jest przygotować spakowany podręczny bagaż z
            najpotrzebniejszymi przedmiotami, który można w razie konieczności po prostu
            wziąć w rękę i wyjść. Ten zestaw awaryjny powinien być na tyle nieduży, żebyś
            mogła nieść go samodzielnie w jednej ręce lub mieć go na plecach mając ręce wolne.

            9. jeśli jest możliwość, że nękacz dostanie się do twojego mieszkania pod twoją
            nieobecność nie wolno trzymać w tym mieszkaniu żadnych ważnych dokumentów,
            cennych pamiątek ani pieniędzy. Prześladowcy bardzo często przechwytują istotne
            dla ofiary przedmioty, takie jak paszporty, prawa jazdy, wypisy z ksiąg
            wieczystych, testamenty czy świadectwa szkolne, by później ją szantażować.

            10. należy mieć przy sobie żelazny zapas pieniędzy, który umożliwi ci
            przetrwanie dwu dni poza domem.

            11. należy mieć przygotowany plan awaryjny - gdzie udasz się w wypadku, gdyby
            nękacz cię wyśledził. Jeśli postanowiłaś udać się do rodziny dobrze jest ustalić
            to wcześniej by mieć z góry pewność, że zostani
            • pawel.drozdziak Re: Nekacz cd. 02.02.04, 16:55

              cd.

              11. należy mieć przygotowany plan awaryjny - gdzie udasz się w wypadku, gdyby
              nękacz cię wyśledził. Jeśli postanowiłaś udać się do rodziny dobrze jest ustalić
              to wcześniej by mieć z góry pewność, że zostaniesz przyjęta

              12. dobrym pomysłem może być zaopatrzenie się w sprzęt obronny. Informacje na
              temat broni znadują sie w innych częściach tej książki. Pamiętaj, że jeśli
              decydujesz się na posiadanie jakiejś broni konieczne jest grutowne przećwiczenie
              jej wyciągania i używania.

              14. jeśli masz taką możliwość dobrze jest zapewnić mieszkaniu lub domowi
              monitoring profesjonalnej agencji ochrony. Usługa monitoringu polega na tym, że
              na wysyłany drogą radiową sygnał w ciągu pięciu do siedmiu minut pojawia się
              uzbrojona załoga interwencyjna. Akcja takiej załogi jest zawsze bardzo
              profesjonalna i skuteczna, zaś założenie w mieszkaniu odpowiednich urządzeń
              alarmowych nie jest szczególnie drogie. Oprócz typowych funkcji domowego systemu
              alarmowego wszystkie tego rodzaju urządzenia pozwalają na wezwanie załogi jednym
              przyciskiem na ręcznym pilocie.
    • pawel.drozdziak Re: Nekacz cd. 02.02.04, 16:37
      Po dziewięciu dniach zdołał namówić dziewczynę na zamieszkanie razem. Miała już
      mnóstwo wątpliwości, ale tak bardzo nalegał, że nie zdołała się oprzeć i mimo
      wahania wprowadziła się do niego. Historie które opowiadał były coraz bardziej
      absurdalne i stopniowo narastał wokół niego mur niechęci ze strony znajomych
      dziewczyny. Ta po trzech tygodniach postanowiła wyprowadzić się. Reakcją były
      prośby i groźby. Groził samobójstwem, zabójstwem, pobiciem i publicznym
      ujawnieniem szczegółów z życia dziewczyny które zdołał poznać. Apelował do jej
      litości i zapewniał o szalonej miłości. Podczas rozmowy bawił się nożem.

      Z pomocą kilkorga znajomych wyprowadziła się, z trudnością odzyskując rzeczy.
      Pożyczone od niej i znajomych przedmioty służyły mu do wymuszenia kontaktu. Po
      jej wyprowadzeniu prześladował znajomych przez wiele dni dzwoniąc i odwiedzając
      ich w domach i pracy. Dziewczyna ukryła się przed nim u znajomych których nie
      znał, on zaś poszukiwał jej wytrwale przez kilkanaście tygodni. Trzykrotnie
      musiała zmieniać numer telefonu. Prześladował ją na uczelni, musiała więc wziąć
      urlop dziekański by się tam nie pojawiać. Zmieniła dwukrotnie adres email.

      Znajomym dziewczyny mówił, że został skrzywdzony, zdradzony i oszukany. Według
      niego okazano mu niewdzięczność. Przedstawiał siebie jako ofiarę podstępu.
      Ludzie których niepokoił próbowali pozbyć się go, on zaś stosował różne sztuczki
      aby temu zapobiec. Próbował pożyczać od nich pieniądze i inne przedmioty lub
      pożyczać je im, by mieć później pretekst do kontaktowania się. Obiecywał także
      pomoc w załatwianiu różnych trudnych spraw, naprawie sprzętów domowych itd.
      Próbował wpuszczać w zasadę wzajemności.
      Stosował różne podstępy w celu wydobycia informacji o miejscu pobytu dziewczyny
      lub o jej numerze telefonu. Dzwonił podając się za inne osoby, prosił, groził i
      szantażował.

      Przestał nękać po siedmiu miesiącach, kiedy znalazł sobie kolejną przyjaciółkę
      (zresztą daleką znajomą tej pierwszej), z którą powtórzył od początku cały
      scenariusz.

      Obie te rzeczy są zresztą typowe dla nękaczy.

      1. nękacz nie zrezygnuje póki nie znajdzie sobie następnej ofiary
      2. nękacz powtarza ten sam schemat działania z kolejnymi osobami

      Wynikają z tego dwa wnioski

      1. nękacz jest bardziej doświadczony w nękaniu niż ty w obronie przed nim
      2. niezależnie od tego jak imponujące są dowody jego przywiązania nie jesteś
      pierwszą jego
      ofiarą. Podobne dowody składał już wiele razy wcześniej i jeśli uda ci sie
      uwolnić będzie to
      robił jeszcze wiele razy

      Czego właściwie chce nękacz? Jego celem jest całkowita symbioza z ofiarą.
      Podobnie, jak celem płaczącego godzinami noworodka jest całkowita symbioza z
      matką. Nękacz nie jest zdolny istnieć samodzielnie i nie uznaje najmniejszych
      odrębności. Stopniowo uzależni od siebie ofiarę całkowicie. Odetnie jej wszelkie
      kontakty ze światem, pozbawi możliwości wychodzenia z domu, odetnie niezależność
      finansową, przejmie własność i wydobędzie każdą twoją tajemnicę. Jest jak wirus
      wprowadzony do organizmu. Jeśli raz go wpuścisz wgryza się w każdą funkcję ciała
      i wszędzie jest obecny. Jest dziko zazdrosny.

      Przy tym wszystkim potrzeby ofiary zupełnie się dla niego nie liczą. Może
      inaczej - liczą się tylko o tyle, o ile może ich użyć do wpływania na tę ofiarę.
      Im lepiej zdołał cię poznać tym skuteczniej tobą manipuluje. Nękacz zrobi
      wszystko, byś nie zdołała się od niego uwolnić. Stosuje tysiące wybiegów, by nie
      zostać oderwanym od swojej ofiary, ponieważ bycie z nią w symbiozie jest dla
      niego kwestią bardzo istotną. Nie potrafi bowiem funkcjonować samodzielnie.
      Zawsze musi mieć osobę, na której w taki sposób żeruje.

      Ugoda z nękaczem nie jest możliwa. Wiele kobiet popełnia tragiczny błąd próbując
      uniknąć kłopotów z nękaczem przez robienie tego, czego on od nich oczekuje.
      Niektóre są do tego stopnia oszołomione działaniem nękacza, że żyją z takim
      człowiekiem przez wiele lat w coraz gorszym piekle coraz bardziej od niego
      uzależnione i bezradne.

      Z nękaczem nie ma ugody. Podobnie jak małe dziecko zdominowałoby życie rodziców
      całkowicie gdyby mu na to pozwolić tak nękacz całkowicie pożre z czasem swoją
      ofiarę. Nie ma żadnej granicy jego zaborczości i wszystko, cokolwiek
      wynegocjujesz zadowoli go tylko czasowo. Prędzej czy później przekroczy on każdą
      granicę i nie pozostawi ci dokładnie żadnej przestrzeni.

      Niżej umieszczam listę często stosowanych wybiegów stosowanych przez nękaczy:

      - regularne nachodzenie w domu i pracy
      - uciążliwe telefony o różnych porach
      - bombardowanie smsami, listami lub e-mailami
      - narzucanie swojego towarzystwa w miejscach publicznych
      - wysyłanie kwiatów i prezentów
      - rozpuszczanie plotek, pomówień i oskarżeń na twój temat
      - składanie skarg na ciebie na policję, do administracji osiedla, władz uczelni itp.
      - przechwytywanie twoich kotaktów, numerów telefonów, adresów mieszkań i e-maili
      - wciąganie w sprawy twoich znajomych. Mówienie o tobie za twoimi plecami.
      Nastawianie przeciw tobie znajomych i/lub rodziców
      - uzależnienie cię finansowe "uważam, że kobiety w ogóle nie powinny pracować",
      "jeśli już musisz pracować, pracuj u mnie"
      - uzależnienie się finansowe od ciebie - "jeśli mnie odrzucisz nie mam dokąd
      pójść i nie mam żadnych środków do życia. Zamieszkam na dworcu i to ty będziesz
      temu winna"
      - autodeprecjacja - "jesteś moim duchowym przewodnikiem. Jeśli mnie odrzucisz
      zginę marnie stanę się narkomanem, alkoholikiem, przestępcą, wariatem, utracę
      wiarę i zostanę potępiony, stracę szanse rozwoju itd."
      - bombardowanie cię opisami swoich psychologicznych problemów, które "powinnaś"
      pomagać mu rozwiązywać
      - odurzanie się alkoholem i narkotykami, by znaleźć się w takim stanie w którym
      "musisz" się nim zaopiekować
      - pakowanie się w problemy z prawem, z których "trzeba go przecież wyciągnąć"
      - wpuszczanie w zasadę wzajemności - "jesteś mi jeszcze coś winna za to wszystko
      co dla ciebie zrobiłem"
      - olśnienie ofiary "jesteś moją boginią, mam cały pokój wytapetowany twoimi
      zdjęciami włącznie z sufitem"
      - pożyczanie przedmiotów i/lub pieniędzy - "musimy się spotkać, bo masz coś
      mojego/ja mam coś twojego"
      - wywoływanie poczucia winy - "zawiodłaś mnie, zdradziłaś, oszukałaś, nie jesteś
      zdolna do miłości". Ta argumentacja jest ważnym sygnałem, bo często bywa wstępem
      do tworzenia planu zemsty. Jak wiadomo najgroźniejszy jest ten, kto już stworzył
      plan
      - wywoływanie litości "bez ciebie nie poradzę sobie", "jestem sam i bez ciebie
      moje życie nie ma sensu", "jeśli mnie opuścisz stracę wszystkich znajomych i
      zwiędnę z samotności"
      - bombardowanie miłością i opieką - "potrzebujesz mojej pomocy", "nie zdajesz
      sobie sprawy jak bardzo ci jestem potrzebny", "beze mnie zginiesz/jesteś nikim",
      "to ja wyciągnąłem cię z gówna"
      - udawanie choroby. Często nękacze produkują objawy chorób psychicznych lub
      fizycznych, zmuszając ofiarę do opieki nad sobą. Zdarza się, że powodują na
      przykład wypadek samochodowy by być odwiedzonym w szpitalu lub zapadają na
      prawdziwą, bardzo ciężką chorobę za pomocą której wiążą cię ze sobą
      - wywoływanie u ofiary chuśtawki emocji - np. dzika awantura pod byle pretekstem
      a następnie wystawne, imponujące przeprosiny z kwiatami i świecami
      - obniżanie samooceny ofiary - "jesteś tak brzydka, że nikt prócz mnie cię nie
      zechce", "o niczym nie masz pojęcia", "nic nie umiesz zrobić porządnie", "do
      niczego się nie nadajesz",
      "nie zasługujesz na takiego faceta/przyjaciela/przyjaciółkę jak ja. Robię ci
      łaskę, że z tobą jestem"
      - samookaleczenie - sznyty, nacięcia na ciele, odcięcie sobie palca, poparzenie
      się samemu itp.
      - samobójstwo pozorowane
      - samobójstwo prawdziwe
      - fizyczne zamykanie ofiary w domu
      - szantaż - "wszyscy się dowiedzą, że...", "pokażę im zdjęcia..."
      - grożenie zniszczeniem mienia ofiary "podpalę ci dom, naslę urząd skarbowy na
      twoją firmę, naslę zus na firmę twojego męża"
      - grożenie samobójstwem "zabiję się dla/przez ciebie"
      - groźby pobicia lub za
    • kolorowe_domki Re: Nekacz 02.02.05, 15:58
      wieć co robić?czekać na to aż znajdzie sobie nową "miłość"=obiekt?
      czekać aż coś zrobi, czekać i spokojnie patrzeć jak ruinuje np. moje życie
      taki "nękacz"? Ja już nie mam siły. Byłam na policji i wycofałam wszystko z
      sądu bo wiedziałam, że dla niego będzie to rozkosz kiedy mnie zobaczy na sali
      rozpraw, kiedy będzie wiedział, że się go po prostu boję.
      Dlaczego nie mieszkam w USA? Przynajmniej nie mógł by się do mnie zbliżać....
      • pawel.drozdziak Re: Nekacz 04.02.05, 13:16
        kolorowe_domki napisała:

        > wieć co robić?czekać na to aż znajdzie sobie nową "miłość"=obiekt?
        > czekać aż coś zrobi, czekać i spokojnie patrzeć jak ruinuje np. moje życie
        > taki "nękacz"? Ja już nie mam siły. Byłam na policji i wycofałam wszystko z
        > sądu bo wiedziałam, że dla niego będzie to rozkosz kiedy mnie zobaczy na sali
        > rozpraw, kiedy będzie wiedział, że się go po prostu boję.

        czy wycofala pani sprawe z sadu kierowana czyjas rada? O co byla ta sprawa?

        > Dlaczego nie mieszkam w USA? Przynajmniej nie mógł by się do mnie zbliżać....

        czy mozna prosic o opis tej sytuacji? Jak dawno zna pani tego czlowieka?
        • kolorowe_domki Re: Nekacz 05.02.05, 00:11
          samo nękanie trwa od maja 2004 roku.
          ten człowiek wysyłą mi maile ze śmiesznymi obrazkami, kawały, oraz prowadzi sam
          ze sobą monolog,zadaje sobie sam ptania tzn. zadaje je mi ponieważ ja mu nic
          nie odpisuje - to sam już zna odpowiedź. podkreślam, że robi to jak gdyby nigdy
          nic (a w czerwcu zgłaszałam na policję całą sytuację- ponieważ groził mi że
          mnie zabije- zostały mu postawione zarzuty i prokurator chciał skierować sprawę
          do sądu),on sam bardzo zabiegał o konfrontację ze mną, bo niby chciał mnie
          przeprosić, ale ja nie zgodziłam się na żadną konfrontację z tą osobą,
          wycofałam również swój wniosek o ściganie go ponieważ wiedziałam, że każda
          sprawa w sądzie będzie dla mnie rzzywiście bardzo nerwową i nieprzyjemną chwilą-
          natomiast dla niego będzie to rozkosz najprościej to ujmując.
          Ja robię wszystko zeby on nie wiedział nic o moim życiu, więc kiedy ostatnio
          zadzwonił do pracy -zmiana numeru jest niemożliwa- i przedstawił się jako mój
          mąż, koleżanka powiedziała że ja sonie nie życze łączenia tel. od męża -
          koleżanka bardzo dobrze zna jego głos i głos mojego męża, pźniej zadzwonił do
          nnej i też myślał, ż esię nabierze i ze mną połączy- no wariat, sądzi że jest
          tak przebiegły jak nie wiem kto. Wydarł się na moją koleżankę,żeby się nie
          mieszała w moje prywatne sprawy.

          nadal po tym wszystkim pisze maile, jak gdyby nigdy nic, opowiada mi o naszych
          (wymyslonych rzecz jasna) dzieciach i o choince , jakie to moglibyśmy mieć
          wspaniałe święta, dzisiaj mi przesłał znowu jakieś swoje wywody o miłości
          naszym związku i o tym że generalnie to doskonale do siebie pasujemy, ja jestem
          natomiast kłębkiem nerwów, moge zxawsze na niego liczyć -to jego słowa itd.
          wszystko trwa już prawie 10 miesięcy, nie znudziło mu się, nie znalazł sobie
          innej ofiary a co gorsza napisał mi maila, ż echciał o mnie zapomnieć i już mu
          się wydawało, że o mnie zapomniał, to mu się w nocy przyśniłam... I wszystko
          znowu wróciło.
          Matko jak ten człowiek ma niepokolei w gowie...
          Wysyła zdjęcia miejsc które mu się ze mną kojarzą,zrobione np. w dzień i w
          nocy, kwiatki które wie że kolekcjonuję - oczywiście zdjęcia kwiatków, zaprasza
          mnie mailowo na różne koncerty, wiecozry ze świecami.No same miłe rzeczy -miłe
          jak dla kogo bo ni dla mnie. Wysyła to wszystko co niby mie ponieważ wie że
          jedna groźba i nie będzie miał sympatycznie,bo już miał postawiony zarzut
          grożenia pozbawieniem mnie życia.
          Jedyne co się trochę uspokoiło, to to, że nie dzwoni do mnie co 5 minut w ciągu
          dnia tylko np . co godzinę np: 8:20, 9:20, 10:20... itd.
          W zasadzie to nie bardzo mi się chce zabierać Panu czas opisywaniem szczegółów.
          Reasumując to co napisałam to cząstka tego całego teatru. W 99 % jest tak jak
          opisał pan w tym wątku-chakterystykę "nękacza"- kliniczny przypadek.
          Jak to czytałam, to tak jakbym cyztała o nim.... Najgorsze jest to, tzn. tak to
          zrozumiałam wszystko że trzeba czekać w ciszy i niedostępnosci dla niego i
          wierzyć że znajdzie sobie inną ofiarę - jednak jak Pan widiz nie jest to takie
          proste...
          Bardzo prosze o pomoc i dziękuję za zainteresowanie moją sprawą.
    • kolorowe_domki sobota i niedziela 05.02.05, 23:30
      to dla mnie dni spokoju....nie ma mnie w pracy, a on boi się chyba nachodzić
      mnie w domu, bo wie że wezwę policję....
      ta cisza to jednocześnie realax, ale myślę też o tym, że on ma teraz czas i
      szykuje na mnie coś nowego...
      • incognitto nękanie -choroba, czy cecha charakteru? 06.02.05, 19:54

        Bardzo pozyteczne są takie porady, tylko jak sprawic, zeby potencjalne
        ofiary odpowiednio wczesniej skorzystały z fachowej literatury, np takiego
        forum, albo choćby życzliwej rady bliskiej oosoby.
        Co robić w sytuacji, kiedy taka osoba nie zdaje sobie sprawy z nienormalności
        sytuacji, gdy ofiara ZAKOCHA SIĘ w nękaczu, biorąc objawy, o ktorych piszesz, a
        więc całkowite uzaleznienie, dziką zazdrośc, zaborczosc itd za przejaw miłości?
        Co robić jesli taka osobniczka, lub osobnik jest całkowicie slepa i głucha na
        sygnały osob trzecich, przyjmując wszytsko za dobrą monetę?

        W moim miescie przed kilku laty zdarzyła się podobna sytuacja, ktorej tragiczny
        finał opisywany był w prasie, a ktorą ja dośc dokladnie znam z przekazu osoby
        bliskiej poprzywdzonemu.
        W tym wypadku nękaczem była kobieta, nie wiem zreszta czy to jest wystarczające
        określenie, w każdym razie większośc kreteriow przez ciebie podanych -
        spełniala.
        Sprawa rozpoczęła się dośc prozaicznie od romansu zonatego pana po 30,
        z kobietą rozwiedzioną posiadającą kilkunastoletnia corke.
        Scenariusz podobny zupelnie do twoich opisow.
        Pan był pania zauroczony, bo poświęcała mu (nie tak jak zapracowana zona:)
        bardzo dużo czasu, dbała o niego, doceniała, chwaliła, interesowała się i praca
        i hobby (pan był znaną osoba w sporcie).
        Po krotkim czasie nawet nie czekając na uregulowanie spraw małżeńskich
        wprowadziła się z córką do jego mieszkania, ktore zajmował z zoną i synem.
        Czlowiek był tak omotany, że staracił poczucie rzeczywistości, przystal na
        wszytsko. Jego w miarę 'poprawne' małżeńswto rozpadło się na kawałki, zona nie
        chcąc znosic upokorzenia wyprowadziła się, ale sama, ponieważ 17 letni syn
        uległ czarowi i macochy i nowej "siostry' z ktora za czas jakis społodził
        dziecko, więc nie poszedł 'za' matką.
        Zaskarbiła sobie w tym czasie sympatię jego rodziny, by po 'pokonaniu' zony
        odciąc go i od niej. Nie wolno bylo mu spotykac się ze znajomymi bez niej, w
        tym celu zaangazowala się w dzialalnośc sportową, by co jego wprawialo w dume
        stac sie prawie lepsza od niego:)
        Oczywiście zawodowo też go wyparła, powoli przejęla prowadzony przez nich
        interes.
        Człowiek bardzo lubiany, szczery stal się wrakiem na polu zawodowym i prywatnym.
        Jego syn pierwszy oprzytomniał, wyprowadzil sie, założył normalną rodzinę.

        W międzyczasie wszelkie przejawy jego nietolerancji zaistnialej sytuacji były
        traktowane jako przemoc wobec słabych kobiet (niej i corki) bylo wzywanie
        policji itd, nawet sąsiedzi byli totalnie zdezorientowani co sie tam tak
        naprawdę dzieje.
        Aż pewnego dnia pan zniknał.
        Panie nie zgłosily jego zaginięcia. Dopiero siostry zaginionego wszczęły alarm,
        zgłosily fakt na policji.
        Może ngdy by się nie odnalazł, gdyby nie pomyłka oprawców...
        Po jakims czasie znaleziono zwłoki w podmiejskim lesie przykryte sciółką.
        Identyfikację umożliwiło to, ze pan nie mial jednego palca u ktorejs z dłoni.
        Przez pomyłkę, by zatrzeć ten ślad obcięto mu wcześniej tę bez defektu..
        Oczywiście panie, czy jedna z nich juz nie wiem, byly zatrzymane, ale
        wypuszczone, poniewaz wskazały na kilku mężczyzn, ktorzy mieli tylko dac
        nauczkę tzn pobic go, ale przesadzili, więc jaka ich w tym wina, one go palcem
        nie tknęły.
        Panowie dawno siedzą, dostali wysokie wyroki, a pani ma się dobrze, chodzi z
        podniesioną głową, nie poczuwa sie do żadnej winy, być może uważa się za
        pokrzywdzoną.

        Komu ze znajomych, najblizszego otoczenia przyszłoby do głowy szukać
        odpowiedniego określenia, zajmowac się psycholgią pani X, a tym bardziej panu Y,
        on myślał, ze tak wyglada prawdziwe kochanie, gdy sie zorientował, bylo za
        późno.

        pozdrwaiam, przepraszam za przydługi pościk:)
        ale może się komuś przyda takie doświadczenie?
        • kolorowe_domki Re: nękanie -choroba, czy cecha charakteru? 06.02.05, 20:39
          widzisz... ja w życiu bym nie przypuszczała że ten człowiek może się tak
          zachowywać, nawet ludzie którzy znali go np. 5 lat i uważali że znają go
          dobrze, jak zobaczyli co się dzieje jaki itd. zmienili zdanie i bardzo się go
          wystrzegają.
          on uważa,że ja np. nie poradzę sobie w życiu bez niego, że on jest do mojej
          dyspozycji w dzień i wnocy itd....
          jeżeli będę czegoś potrzebowała to on mi np. pożyczy pieniądze itd...
          zadaje mi pytania na któe sam sobie odpowiada a co najciekawsze kreuje jakiś
          mój model psychologiczny, opowiada / pisze maile o moich cechach charakreru,
          pisze o tym co myślę, potrafi przewidzieć jaki mam humor w danym dniu- a kiedyś
          miałam lepszy / no jest niesamowity!!!! niedługo wygra w totka!/
          ostatni 2 razy miał wypadek samochodowy- a dlaczego? bo bezemnie nie ma
          szczęścia... gdybyśmy byli razem to na pewno by nie miał tych wypadków.
          facet ma 2 osobowości, dobry poważny pracownik działu windykacji wielllkiej
          firmy oraz psychopata...
          czy to jest normalne że np już nie dzwoni do mnie wogóle z tel. firmowego czy
          swojej komórki tylko z budek telefonicznych żeby nie było śladów,bilingów gdyby
          coś (tfu tfu).
          jutro zobaczymy...co wymyślił- dziękuję Bogu że jego wydział przenieśli do
          innej dzielnicy, to nie widzę go wcale...
          Ale może on widzi mnie...
          A .... co do tego że nie pracujemy w jednym budynku!!! On mi przesyła maile
          informujące mnie w co jestem ubrana w danym dniu: mmmm niebieskie jeansy,
          ładnie dzisiaj wyglądasz itd...
          Chciałabym żeby ten koszmar się skończył, chciałabym żeby on o mnie zapomniał.


      • pawel.drozdziak Re: Panie Pawle 09.02.05, 10:29
        Dlugo to trwalo, ale juz jestem. Pani sytuacja jest o tyle utrudniona, ze jak
        rozumiem nie ma technicznej mozliwosci odizolowania sie od nekacza.
        Pracuje w tej samej firmie, ale w innym budynku. Ma staly kontakt telefoniczny
        i emailowy, ktorego nie mozna przerwac. Pracy zmienic tez nie mozna, poniewaz
        mieszkamy w Polsce. Pytanie, czy da sie pracowac w tym miejscu, w ktorym
        pracuje pani teraz na dluzsza mete. Czy gdyby sytuacja miala sie nie zmienic
        jest pani gotowa pracowac tam w tych warunkach przez najblizsze, dajmy na to 3
        lata? Czy pani to wytrzyma? Warto dobrze zastanowic sie nad tym pytaniem, zanim
        sie rozwazy podjecie nastepnych krokow. Sprecyzowac sobie dokladnie, jakie
        koszty jest sie w stanie poniesc, a jakich juz nie.

        Wspomniala pani, ze inni pracownicy takze maja juz dosyc tej sytuacji. W jakich
        stosunkach jest pani z nimi? Czy jest taka mozliwosc, zeby zlozyli zgodne
        oswiadczenie szefostwu firmy, ze ten czlowiek utrudnia im wykonywanie
        obowiazkow? Czy posiada pani te emaile?

        Na poczatek proponuje zlozenie do kierownictwa firmy pisma podpisanego zbiorowo
        przez osoby z pani dzialu. Chodzi o wniosek, czy tez prosbe o wystosowanie
        pisemnego zakazu uzywania sieci firmowej do celow korespondencji prywatnej
        miedzy pracownikami. W uzasadnieniu mozna napisac, ze wysylanie duzych
        zalacznikow przeciaza siec firmowa, jest niebezpieczenstwo przesylania wirusow
        a co najwazniejsze zajmuje to czas pracownikow i obniza wydajnosc pracy. We
        wniosku proponuje na razie nie wskazywac zadnych przykladow. Podejrzewam, ze
        wiekszosc szefow czytajac cos takiego zainteresuje sie tematem i w najgorszym
        wypadku sformuluje taki zakaz. W najlepszym poprosi administratora sieci o
        wykaz/przeglad takiej korespondencji z ostatniego tygodnia czy miesiaca. A
        wtedy, majac przed oczami podpisane pismo i widzac ile ten ktos wysyla pod
        jeden adres mozna juz sobie zaczac pewne rzeczy wyobrazac. To bylby pierwszy
        etap dzialania.
        Wspomniala pani o ryzyku utraty pracy. Czy pozycja pani przesladowcy w tej
        firmie jest duzo lepsza od pani pozycji?
    • kolorowe_domki Re: Nekacz 09.02.05, 11:16
      Jestem przekonana że żaden z moich wpółpracowników nie podpisze takiego
      wniosku, ponieważ u nas panuje wyścig szczurów i nie będzie się dla mnie
      podkłądał, jak złożłąm sprawę do sądu o to, że mi groził, to nikt z nich nie
      chciał być świadkiem, więc tym bardziej tutaj nie będą się podkładali.
      A z resztą, mamy dyrektorkę furiatkę i jak zobaczy coś takiego to moger już
      jutro do pracy nie przychodzić i tyle, ponadto tak jak to już pisałam, w naszej
      firmie pracownicy którzy mają jakiekolwiek problemy, nie są mile widziani i na
      ich miejsce czeka już 1000 osób.
      Co do jego pozycji w firmie to mamy innych dyr,, tylko jego kier ja i dyr to
      jego bardzo dobrzy znajomi.
      Co do blokowania poczty to mój znajomy który jest adminem, zgłosił to to
      monitoringu i delikwent dostał za to upomnienie ( o to że np. wysyła filmy
      porno i rzeczy nie związane z pracą- ale on się tym za bardzo nie przejął).
      Była cisza przez 2 tyg. Gdzie w ciągu tego czasu wysyłał mi do domu kartki
      pocztowe bez podpisu . ale i tak mu nic nie zrobią, bo jego dyr sami też sobie
      z nim takie rzeczy wysyłąją.
      Zmiana pracy? Nawet jakby mi się udało ją zmienić, to nie mogę zamknąć konta na
      które on ma wgląd bo jego koleżanka (jedna 2 z którymi wynajmuje mieszkanie-bo
      z żoną się „dla mnie” rozwiódł) drukuje moje wyciągi –on wie gdzie kiedy za co
      płace gdzie ile pieniędzy z bankomatu wypłacam. Problem z kontem jest taki, ze
      ja tam mam 3 kredyty i do tego kredyt odnawialny który bym musiała spłacić, a
      i jeszcze kartę kredytową na 5.
      Więc nawet jakby to będzie wiedział skąd przychodzi mi pensja a jak nawet nie
      to on ma znajomości np. w Zusie czy Urzędzie Skarbowym i dowie się gdzieja
      pracuję.
      Dzisiaj wysłał mi następującego maila „Skąd dalsze obawy … czy masz
      podstawy ?” skąd wie że się go boję, bo wie że mnie wykańcza.
      Wczoraj mi wysłał zdjęcie z miną zbitego psa z podpisem „że nadal czeka” .


      • pawel.drozdziak Re: Nekacz 10.02.05, 12:04
        kolorowe_domki napisała:

        > nie będą się podkładali.
        > A z resztą, mamy dyrektorkę furiatkę i jak zobaczy coś takiego to moger już
        > jutro do pracy nie przychodzić i tyle

        dlatego pytalem o dosc istotna sprawe na poczatku. Gdzie jest granica, do
        ktorej moze sie pani cofnac. Trzeba to sobie dokladnie okreslic.
        Czy gdyby zalozyc, ze sytuacja ma sie nie zmienic - on bedzie caly czas wysylal
        te emaile, caly czas bedzie dzwonil, bedzie dzwonil do domu, wysylal listy,
        nachodzil pania w pracy i w domu, sledzil na ulicy (a predzej czy pozniej do
        tego sie posunie jesli juz tego nie robi) bedzie robil pani zdjecia, mowil o
        pani wszystkim dookola niestworzone rzeczy itd. - gdyby zalozyc, ze tak bedzie
        i ze sie to nie zmieni, czy jest pani gotowa mimo to nadal pracowac w tej
        firmie?

        Byc moze tak, byc moze nie. Trzeba sobie na to pytanie dokladnie i szczerze
        odpowiedziec i tylko pani sama moze to zrobic. To jest podstawowa sprawa. Tak
        jak w negocjacjach handlowych - okreslic wlasna dolna/gorna granice poza ktora
        na pewno nie zejdziemy. Trzeba ja znac przed rozmowa.

        > Co do blokowania poczty to mój znajomy który jest adminem, zgłosił to to
        > monitoringu i delikwent dostał za to upomnienie ( o to że np. wysyła filmy
        > porno i rzeczy nie związane z pracą- ale on się tym za bardzo nie przejął).
        > Była cisza przez 2 tyg.

        czyli jednak sie przejal, bo byla cisza przez 2 tygodnie. To dziala, tylko
        bodziec byl troche za slaby. Starczylo sily tego bodzca na dwa tygodnie. Byc
        moze chcac uzyskac dwa lata ciszy nalezy zastosowac bodziec odpowiednio
        silnieszy.

        > Zmiana pracy? Nawet jakby mi się udało ją zmienić, to nie mogę zamknąć konta
        > na które on ma wgląd bo jego koleżanka (jedna 2 z którymi wynajmuje
        > mieszkanie-bo
        > z żoną się „dla mnie” rozwiódł) drukuje moje wyciągi

        czyli ktos bez pani zgody drukuje i udostepnia innym osobom pani wyciagi
        bankowe? Czy moze pani opowiedziec o tym cos wiecej?

        Tymczasem przesylam fragmenty dwu informacji prawnych, ktore moga pania
        zainteresowac.

        Pierwszy dotyczy mobbingu.

        Mobbing jest to bezpodstawne, ciągłe i długotrwałe dręczenie, zastraszanie,
        prześladowanie, szykanowanie człowieka w pracy nie tylko przez przełożonego,
        ale czasem także przez współpracowników, powodujące poczucie bezsilności,
        upokorzenia i krzywdy, prowadzące w konsekwencji do ogólnego złego
        samopoczucia i pogorszenia stanu zdrowia ofiary.

        Od 1 stycznia 2004 r. pojęcie mobbingu zostało wprowadzone do kodeksu pracy,
        zgodnie z którym pracodawca ma obowiązek zwalczania mobbingu w swoim zakładzie
        pracy, a mobbowany (dręczony) pracownik może dochodzić odszkodowania od
        pracodawcy [Ustawa o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz o zmianie niektórych
        innych ustaw z dnia 14 listopada 2003 roku (Dz. U. 2003 nr 213 poz. 2081)].

        Drugi dotyczy molestowania seksualnego.

        Dz.U. z 2003 r. Nr 213, poz. 2081
        U S T A W A
        z dnia 14 listopada 2003 r.

        o zmianie ustawy - Kodeks pracy oraz o zmianie niektórych innych ustaw[1]


        Art. 18{3a}. § 1. Pracownicy powinni być równo traktowani w zakresie
        nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia,
        awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia
        kwalifikacji zawodowych, w szczególności bez względu na płeć,
        wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania
        polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne,
        wyznanie, orientację seksualną, a także bez względu na
        zatrudnienie na czas określony lub nie określony albo w pełnym
        lub w niepełnym wymiarze czasu pracy.
        § 2. Równe traktowanie w zatrudnieniu oznacza niedyskryminowanie w
        jakikolwiek sposób, bezpośrednio lub pośrednio, z przyczyn
        określonych w § 1.
        § 3. Dyskryminowanie bezpośrednie istnieje wtedy, gdy pracownik z
        jednej lub z kilku przyczyn określonych w § 1 był, jest lub mógłby
        być traktowany w porównywalnej sytuacji mniej korzystnie niż inni
        pracownicy.
        § 4. Dyskryminowanie pośrednie istnieje wtedy, gdy na skutek pozornie
        neutralnego postanowienia, zastosowanego kryterium lub podjętego
        działania występują dysproporcje w zakresie warunków zatrudnienia
        na niekorzyść wszystkich lub znacznej liczby pracowników należących
        do grupy wyróżnionej ze względu na jedną lub kilka przyczyn
        określonych w § 1, jeżeli dysproporcje te nie mogą być uzasadnione
        innymi obiektywnymi powodami.
        § 5. Przejawem dyskryminowania w rozumieniu § 2 jest także:
        1) działanie polegające na zachęcaniu innej osoby do naruszania
        zasady równego traktowania w zatrudnieniu,
        2) zachowanie, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności
        albo poniżenie lub upokorzenie pracownika (molestowanie).
        § 6. Dyskryminowaniem ze względu na płeć jest także każde
        nieakceptowane zachowanie o charakterze seksualnym lub odnoszące
        się do płci pracownika, którego celem lub skutkiem jest naruszenie
        godności lub poniżenie albo upokorzenie pracownika; na zachowanie
        to mogą się składać fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy
        (molestowanie seksualne).

        Tak wyglada pani sytuacja prawna. Czy jest pani zatrudniona na podstawie stalej
        umowy o prace?
        • kolorowe_domki Re: Nekacz 10.02.05, 21:49
          jestem zatrudniona na czas nieokreślony i mam stałą umowę o pracę.Zmiana pracy
          nie załatwi sprawy, bo jeżeli on mnie śledzi-to i tak się dowie,gszie pracuję a
          jak zrobi mi znowu jakąś akcję w pracy, a szczególnie w nowej pracy, to wątpię
          żeby ktoś stanął w mojej obronie i słuchał tłumaczeń.
          Dzisiaj przyjechał rano do mnie do pracy- legalnie sobie wszedł, bo precież
          może i nie dał mi wejść do biura,bo "chciał porozmawiać". Jednak szłam ze swoim
          kierownikiem i jakoś mi się udało przejśc (na szczęście mam świadka tej
          sytuacji).Miał równiez do zakomunikowania moj.kier. "ciekawhistorie z mojego
          życia"-jakie / nie wiem. Kier. na to:że nie interesują go moje prywatne sprawy
          i gość się zamknął. Mój kierownik powiedział,że również uważa żeby tego dalej
          nie rozgłaszać, bo to się dobrze nie skończy.
          Wariat napiał mi później 2 maile, że "bronię się jakimś szczeniaczkiem"=moim
          kierownikiem i "niczego innego się nie spodziewał po mojej reakcji", a
          później "że się zasłaniam Xsińskim+=nazwisko kolegi z pokoju+(chyba mysłą ż eto
          on, bo on nie wie ża ja mam nowego młodego faceta za kierownika i..."następnym
          razem poprosi większego przeciwnika".
          Mój kierownik to jest dla mnie ostatni szczebel do którego u mnie w pracy to
          może dojść, tak żeby to było dla mnie bezpieczne.
          Ja naprawdę nie chcę zmieniac pracy, tu się realizuję i mam dobrą pensję, a
          ponadto tak jak napisałam wyżej,w nowej pracy on może mi jeszcze więcej
          zaszkodzić niż tu, bo tu może ktoś zawsze stanąć w mojej obronie.
          Odnośnie drukowania moich wyciągów - to jest to tak.
          Pracujemy w Wwie on jest z miasta X. jego 2 znajome również z miasta X pracują
          równiez w naszej firmie, ale one mnie nie znają.
          On z nimi wynajmuje mieszkanie, bo już nie mieszka z żoną.
          Jedna z nich-jednak nie wiem która, nie mam pojęcia jak się nazywa, ma dostęp
          do wsyst.bankowego wszystkich rachunków. I jetem przekonana że mu udostępnia
          takie informacje, poniewaz on do mnie parę razy dzwonił i mi mówił że mam już
          na swoim koncie pensję czy np premię i w jakiej wysokości!!!
          Co do mobbingu, to może i jest to jakiś pomysł, jednak z tego co się
          zorientowałam o odszkodowanie miałabym się ubiegać od zakładu pracy -tak? a ja
          nic do zakładu pracy nie mam, tylko do niego.
          Ponadto przypominam, że jego każde spotkanie ze mną to dla niego wielka
          rozkosz!
          Mówiłam, że on na mnie coś szykuje.....za spokojnie było.
          On wie, że nie może mi grozić więc mnie "kocha".
          Po tym wszystkim co się dzisiaj stało, na koniec dnia jakby nigdy nic przesła
          mi kawał=humor ("cóż z niego za wspaniały kolega, dba o mój dobry humor"), a o
          godz 15:50 zadzwonił sprawdzić czy jeszcze jestem w pracy -ale ja się nie
          odzywam jak odbieram.
          Podczas tego jego dzisiejszego występu poczułam jakby np. mojego kierownika
          traktował jako mojego faceta lub faceta który jest dla niego jakąś
          konkurencją... nie wiem dlaczego odniosłam takie wrażenie.
          Do mojego męża na razie przestał dzwonić /mimo tego ze zmieniliśmy nr kom.
          dowiedział się jaki ma mój mąż bo ma na firmę i jest tj, 24 servisem i musi
          odbierać i nie może bez przerwy zmieniac nr, ja mam na kartę).
          Zaczynam mieć obawy, że on mnie zabije za to, że ja go nie chcę tylko dlatego,
          zeby nie "miał" (jestem chyba rzeczą dla niego) mnie nikt inny oprócz niego.
          Dlaczego to ja muszę uciekać.... dlaczego on musi być reżyserem sytuacji?
          Dlaczego on robi co chce a ja jetem bezsilna i patrzę na ten cyrk i mnie to
          wykańcza... dlaczego on może mnie tak niszczyć?
          Co do pomysłu forumowicza H. to uważam,że może to i dobry pomysł, natomiast nie
          znam osoby równie mało madrej jak "on", która by miałą tyle czasu i chęci żeby
          się na nim mścić. Takie predyspozycje mają właśnie "nękacze".
          Zatrudnić nękacza? i mieć kolejny problem na głowie?
          Boję się jutra...
          Chyba osiągnął swój cel.
          Dzisiaj przyjechał rano i czekał na mnie w pracy więc może i jutro wstanie
          wcześnie i też przyjedzie....Nie mam innego wejścia, któym mogłabym się dostać
          do pracy.
          Boże, dlaczego mam sie zachowywać jak jakaś sarna? Czy o to mu chodzi, czy
          czerpie z tego satysfakcję?
          Sądzę że bardzo wielką.
          Dzisiaj starałam się mieć twarz pokerzysty i nie dac po sobie poznać ż się
          boję,, ale chyba cały świat słyszał jak ze strachu wali mi serce.

          • pawel.drozdziak Re: Nekacz 11.02.05, 15:27
            kolorowe_domki napisała:

            > jestem zatrudniona na czas nieokreślony i mam stałą umowę o pracę.Zmiana
            > pracy
            > nie załatwi sprawy, bo jeżeli on mnie śledzi-to i tak się dowie,gszie pracuję
            (...)

            czy rozwazala pani jakies wlasne pomysly zalatwienia tej sprawy? Czy jest cos,
            co mialaby pani ochote zrobic w zwiazku z tym?
            • kolorowe_domki Re: Nekacz 11.02.05, 18:44
              nie ma pomysłu, dzisiaj wysłął mi kwiatek ?(zdjecie mailem) z pytaniem "co u
              mojej walerntynki?" i jakby nigdy nic dzwonił sobie ze 3 razy (to i tak mało.
              Nier wem co zrobić, przeciez nie mogę zrobić nic niezgodnego z prawem - nawet
              bym tak nie potrafiła.
              Wykupiłabym mu chętnie karnet do psychiatry albo wyczyściała pamięć...
              • pawel.drozdziak Re: Nekacz 11.02.05, 22:18
                kolorowe_domki napisała:

                > przeciez nie mogę zrobić nic niezgodnego z prawem - nawet
                > bym tak nie potrafiła.

                normalna zdrowa reakcja na takie nekanie to wscieklosc, rozdraznienie, chec
                dania nauczki nekaczowi. Wydaje mi sie, ze tak pani sie teraz czuje. Myle sie?
                  • pawel.drozdziak Re: Nekacz 11.02.05, 22:55
                    kolorowe_domki napisała:

                    > nie , nie myli się Pan. Chciałabym żeby zniknął z kuli ziemskiej.
                    > Ale co mam zrobić? Przecież go nie zabiję!?

                    czyli najpierw musimy dokladnie sprecyzowac czego pani ode mnie oczekuje, a
                    pozniej ja powiem, czy moge pomoc, czy nie i w jaki sposob.
                    A wiec: czy w tej chwili poszukuje pani sposobu, zeby mu jakos dopiec, czy
                    raczej zalezy pani na tym, zeby miec spokoj z ta sprawa?

                    Do obu celow ma pani prawo. Ale te cele trzeba wyraznie rozroznic, bo to sa
                    calkowicie odmienne cele.
                    • kolorowe_domki cele 12.02.05, 18:42
                      Powiem Panu tak, marze o tym żeby mu jakoś dopiec, ale sprawą priorytetową jest
                      dla mnie teraz to, żeby ten człowiek zniknął z mojego życia raz na zawsze... Od
                      poniedziałku mam urlop (zaległy,przymusowy - bo to z zeszłego roku) nie będzie
                      mnie w pracy. W poniedziałej jest 14 i również "walentynki", boję się ż eon
                      przyjedzie do domu. Wiem, że go nie wpuszczę i w sumie w domu jestem
                      bezpieczna, ale chciałabym np. pójść gdzieś wieczorem z mężem lub wyjść z psem
                      na spacer...boję się tego.
                      Urlop mam niby po to żeby odpocząć... i tak będę cały czas myślała o tym ile
                      już razy dzwonił do mnie do pracy - za kogo się tym razem podał ile informacji
                      na mój temat wyciągnął? Wystarczy przecież że ktoś powie, że jestem na
                      urlopie.... np. sekreterka.
                      Boję się kolejnych dni Panie Pawle. Boję się również tych "ciekawych historii"
                      z mojego życia, co on wymyśla? Boże...chciałabym żeby ten koszmar się skończył.
                      • pawel.drozdziak Re: cele 17.02.05, 00:59
                        Witam,

                        Na wstepie jak zwykle przepraszam za opoznienie. Sporo ostatni wyjezdzam i czas
                        oczekiwania moze sie przedluzac.

                        > boję się że on
                        > przyjedzie do domu. Wiem, że go nie wpuszczę i w sumie w domu jestem
                        > bezpieczna, ale chciałabym np. pójść gdzieś wieczorem z mężem lub wyjść z
                        psem
                        > na spacer...boję się tego.

                        czy kiedykolwiek zapowiadal wizyty? Czy dawal do zrozumienia, ze obserwuje
                        pania w okolicach miejsca zamieszkania?

                        > Urlop mam niby po to żeby odpocząć... i tak będę cały czas myślała o tym ile
                        > już razy dzwonił do mnie do pracy - za kogo się tym razem podał ile
                        informacji
                        > na mój temat wyciągnął? Wystarczy przecież że ktoś powie, że jestem na
                        > urlopie.... np. sekreterka.

                        jesli dobrze rozumiem, boi sie pani, ze ona narazi pania na kompromitacje?

                        > Boję się kolejnych dni Panie Pawle. Boję się również tych "ciekawych
                        historii"
                        > z mojego życia, co on wymyśla?

                        to niestety typowe. Takie osoby bardzo czesto konfabuluja na temat swoich
                        ofiar. Czesto tez opowiadaja dziwne rzeczy na temat ofiary, zeby ja sprowokowac
                        do jakiegos dzialania - na przyklad do skontaktowania sie z autorem pogloski.

                        > Boże...chciałabym żeby ten koszmar się skończył.

                        nekacza nie jest latwo sie pozbyc, ale jest to wykonalne jesli sie trzyma
                        pewnych regul i jesli sie jest w stanie zmusic sie do podjecia pewnego ryzyka.

                        W pani przypadku odizolowac sie trwale bedzie trudno. Jesli nie chce pani
                        zmieniac pracy, konieczne bedzie stworzenie jakiejs skutecznej bariery, ktora
                        bedzie pania dzielic od nekacza wewnatrz pani firmy. W tej chwili zadna taka
                        bariera nie funkcjonuje. Pani po prostu odbiera jego emaile i wchodzi w pewien
                        stan psychiczny, ktorego nekacz juz nie obserwuje i z ktorym niczego nie musi
                        robic. On jest w stanie wyprodukowac tych emaili wielokrotnie wiecej, niz pani
                        jest w stanie ich przeczytac spokojnie. Bo on nie ponosi zadnych kosztow ich
                        wysylania, a pani ponosi koszty czytania i sa to koszty znaczne.

                        Jesli nie podejmie pani proby stworzenia takiej bariery pomiedzy soba a nim to
                        po prostu te jego dzialania pania zamecza. Predzej czy pozniej firme pani
                        opusci. Utrzymanie tej pracy w takiej sytuacji jaka jest teraz jest na dluzsza
                        mete niemozliwe, bo jego aktywnosc nie bedzie malala tylko rosla.

                        Dlatego opcja minimum na poczatek dzialania wydaje mi sie zaryzykowanie tego
                        pisemnego wniosku o zakaz korespondencji prywatnej i o monitorowanie pani
                        komputera przez administratora sieci, ktory mialby za zadanie odfiltrowywac
                        niemerytoryczne listy. Jesli to nie pomoze, nalezy przejsc do zlozenia pisemnej
                        skargi w firmie z opisem sytuacji, z zalacznikami w postaci tego co do pani
                        przychodzi i z informacja, ze jesli ta skarga nie zostanie zalatwiona
                        potraktuje pani biernosc szefostwa jako forme mobingu. To oczywiscie wiaze sie
                        z ryzykiem, ze pani przelozeni zwroca sie przeciwko pani i ostatecznie zostanie
                        pani zlozona propozycja odejscia za porozumieniem stron. Prosze jednak
                        zauwazyc, ze jesli pani niczego nie zrobi predzej czy pozniej skonczy sie to
                        tak samo. W gruncie rzeczy ryzykuje pani wiec bardzo niewiele.

                        Jesli chodzi o pani obawy dotyczace domu, wydaje mi sie, ze na tym etapie na
                        ktorym to jest w tej chwili nie ma jeszcze bezposredniego zagrozenia i w tym
                        tempie w jakim to sie rozwija nie przewidywalbym pojawienia sie tego zagrozenia
                        szybko.
            • vviosna Re: Nekacz 13.03.05, 13:11
              naslac kolegow. mialam podobny problem, na szczescie sie obylo bez tego typu
              obrony koniecznej (w koncu nie kazdy chce sie pakowac w przestepstwo), ale jesli
              tego wymagaloby bezpieczenstwo moje czy tez moich bliskich... nie wiem, do czego
              bym sie musiala posunac. taki juz jest ten swiat
        • vviosna Re: Nekacz 13.03.05, 13:00
          > > Zmiana pracy? Nawet jakby mi się udało ją zmienić, to nie mogę zamknąć ko
          > nta
          > > na które on ma wgląd bo jego koleżanka (jedna 2 z którymi wynajmuje
          > > mieszkanie-bo
          > > z żoną się „dla mnie” rozwiódł) drukuje moje wyciągi
          >
          > czyli ktos bez pani zgody drukuje i udostepnia innym osobom pani wyciagi
          > bankowe? Czy moze pani opowiedziec o tym cos wiecej?


          znasz dane tej przyjaciolki? to sun do jej banku - ona lamie tajemnice bankowa,
          to jest ciezkie!!! przestepstwo, za ktore grozi dyscyplinark, wilczy wlet i 5
          lat wiezienia + odszkodowanie od banu
          w momencie gdy tylko masz najmniejszr watpliwosci w sprawie naruszenia tajemnicy
          bankowej - rozmawiaj z przelozonymi!
          pozdrawiam
    • habitus Re: Nekacz 10.02.05, 10:58
      A czy nie można posłużyć się taką techniką, zeby zlecić nekanie tego pana
      jakiejś innej osobie? Znasz jego maila, jego adres, inne jego dane. Można to
      wykorzystać i urządzić mu niezłe piekło bez ujawniania własnego w tym piekle
      udziału.
    • kolorowe_domki Re: Nekacz 17.02.05, 18:47
      Panie Pawle, ale co to da że ja zmienię prace?>
      Przecież on mnie znajdzie wszędzie!!!
      Dlaczego to ja mam uciekać , ja mam robić z siebie idiotkę?
      Nie! Po moim trupie!
      • pawel.drozdziak Re: Nekacz 18.02.05, 09:53
        kolorowe_domki napisała:

        > Panie Pawle, ale co to da że ja zmienię prace?>
        > Przecież on mnie znajdzie wszędzie!!!
        > Dlaczego to ja mam uciekać , ja mam robić z siebie idiotkę?
        > Nie! Po moim trupie!

        nie namawiam pani do zmiany pracy. Ostatnim razem zaproponowalem napisanie
        wniosku do przelozonych o wydanie pewnych zarzadzen zwiazanych z korespondencja
        firmowa. Pani odparla, ze napisanie takiego wniosku wiaze sie z ryzykiem
        narazenia sie pracodawcy, a w dalszej konsekwencji moze prowadzic nawet do
        utraty pracy.
        Ja w odpowiedzi przyznaje, ze taka utrata pracy jest teoretycznie mozliwa.
        Wskazuje jednak na to, ze ryzyko jest pozorne, bo jesli niczego pani nie zrobi
        i tak pani nie bedzie w stanie w tej pracy dlugo wytrzymac. Na podstawie tego
        co wiem o pani sytuacji wyobrazam sobie, ze to wlasnie podjecie takich krokow
        wewnatrz firmy na dluzsza mete daje wieksze szanse utrzymania stanowiska, niz
        nie podjecie zadnych dzialan.
        • adrienna Re: Nekacz 18.02.05, 10:34
          no tak i co ? wydrukuję maile z wyznaniami miłośnymi? to mnie wyśmieją.... oni
          jemu bardziej uwierzą a nikt z moich koleżanek i kolegów nie che się w to
          mieszać, bo jak ostatnio usłyszałam, mają swoje rodziny i się go po prostu boją
          i nie mogę ich zmuszać do takich rzeczy, bo oni mają swoje życie - tak mi
          zostało to powiedziane....
          • pawel.drozdziak Re: Nekacz 18.02.05, 11:39
            adrienna napisała:

            > no tak i co ? wydrukuję maile z wyznaniami miłośnymi? to mnie wyśmieją....

            to moze zalezec od tego ile pani tych meili pokaze. Jesli pokaze pani jeden,
            moze to byc zabawne. Ale jesli on pisze kilka razy dziennie, a do tego dzwoni,
            to w pani firmie moze to juz przestac byc zabawne, bo to jest wyrazne
            przesladowanie. Po pani adresie email zorientowalem sie, co to za firma. Jest
            spora. Dziala juz w standardach swiatowych. Tu sytuacja o jakiej pani pisze
            moze stac sie problemem w czyjejs przyszlej karierze. Mam wrazenie, ze pani sie
            wstydzi tego co on robi. Czuje sie pani chyba tym zazenowana. Jesli
            rzeczywiscie tak jest, on to wyczuje i bedzie robil rzeczy, ktore beda mialy
            zwrocic na pania uwage otoczenia, aby pania zawstydzic. Bo rozumie, ze w ten
            sposob zmusi pania do ustepstw.
            Zreszta emaili nie musi pani pokazywac. Proponuje zrobic na poczatek jeden
            malutki krok. Napisac do administratora pytanie, czy moze filtrowac pani poczte
            z jego adresu. Tylko tyle, bez zadnych dodatkowych wyjasnien. Czy na tyle
            moglaby sie pani zdecydowac?

            > oni
            > jemu bardziej uwierzą

            w co?
            • adrienna Re: Nekacz 18.02.05, 12:46
              już tak zrobiłam, adminiitrator poczty to mój bardzo dobry kolega.
              niestety nie jest to możliwe, ponieważ nie są to maile z zewnątrz, tylko
              wewnątrz firmy.
              a pracownicy mają możliwośći obowiazek komunikowania się w taki skuteczny
              sposób jakim jest mail.
              Panie Pawle, ale wie Pan że to nie chodzi tylko o te maile, chodzi o to że on
              mnie śledzi że łazi za mną na 100 % że przyjeżdża sobie popatrzeć, że
              dzwoni.... o to mi chodzi najbardziej.
              Dlaczego teraz kiedy o mały krok mi do awansu na któy zasłużyąm bardzo ciężką
              pracą, mam tracić w oczach kierownictwa....
              modlę się żeby go ktoś napadł albo żeby miał wypadek samochodowy i w nim
              zginął.....przecież sama mu nic nie zrobię.
              tylu ludzi umiera... a taki wariat chodzi po świecie....
              • pawel.drozdziak Re: Nekacz 26.02.05, 13:53
                Witam,

                Przerwy w mojej obecnosci sa niestety dosyc duze i na razie niewiele moge na to
                poradzic. Mam nadzieje, ze nic zlego nie wydarzylo sie od ostatniego listu.

                > już tak zrobiłam, adminiitrator poczty to mój bardzo dobry kolega.
                > niestety nie jest to możliwe, ponieważ nie są to maile z zewnątrz, tylko
                > wewnątrz firmy.
                > a pracownicy mają możliwośći obowiazek komunikowania się w taki skuteczny
                > sposób jakim jest mail.

                czy nalozenie filtra w pani programie pocztowym na korespondencje z jego adresu
                byloby dobrym rozwiazaniem? Chodzi mi o uruchomienie funkcji, ktora
                automatycznie kasowalaby wszystko, co od niego do pani przychodzi.

                > Panie Pawle, ale wie Pan że to nie chodzi tylko o te maile, chodzi o to że on
                > mnie śledzi że łazi za mną na 100 %

                co to znaczy, ze lazi za pania na 100%? Czy jest pani pewna, ze pania sledzi?
                Widziala go pani?

                > że przyjeżdża sobie popatrzeć, że
                > dzwoni.... o to mi chodzi najbardziej.

                czy w pracy ma pani mozliwosc zobaczenia, z jakiego telefonu do pani dzwonia?
                Jesli chodzi o telefony do domu i na komorke nie pozostaje nic innego niz
                zastosowac standardowe rozwiazania zawarte w tekscie o nekaczu. Czyli zmiana
                numerow przy pozostawieniu starych itd.

                > Dlaczego teraz kiedy o mały krok mi do awansu na któy zasłużyąm bardzo ciężką
                > pracą, mam tracić w oczach kierownictwa....
                > modlę się żeby go ktoś napadł albo żeby miał wypadek samochodowy i w nim
                > zginął.....przecież sama mu nic nie zrobię.
                > tylu ludzi umiera... a taki wariat chodzi po świecie....

                to rzeczywiscie musi byc bardzo drazniace. Niestety na nekaczy nie wynaleziono
                prostego i latwego, szybkiego sposobu. Z tego, co pani pisala do mnie ostatnio
                wynika, ze on w jakis sposob musial zauwazyc, ze najlepsze efekty (najwieksza
                ilosc uwagi poswieconej jego osobie) osiaga wtedy, kiedy wzbudza strach przez
                aluzyjne niby-grozby. Czyli bedzie tego rodzaju niby-grozby wysylal, bo widzi,
                ze to sie sprawdza. Ze pani w jakis sposob reaguje na to emocjonalnie. To dla
                niego wazne, zeby widziec taka reakcje. Jesli przestanie ja widziec, przestanie
                stosowac te metode. Prosze sie trzymac. Jesli bedzie pani konsekwentna w
                izolowaniu sie od niego i bedzie pani postepowac zgodnie z tekstem jego energia
                w koncu sie wyczerpie. Ale nie stanie sie to dzis ani jutro. To bedzie musialo
                troche potrwac.
                • kolorowe_domki dlaczego ciągle to trwa? 26.02.05, 18:44
                  Ten tydzień minął dosyć spokojnie.
                  Co do tego zmiany nr telefonów prywatnych (czyli domowego oraz komórk)
                  zostało
                  to zrobione, w dodatku mam telefon stacj, z wyświetlaczem i widze kto dzwoni -
                  telefony są również zastrzeżone.
                  Ale on do mnie do domu nie dzwoni, nie zna nr i dam sobie 4 ręce uciąć że się
                  nie dowie. Chyba że jego spryt wzrasta, a ja tego nie wiem.
                  Generalnie jestem w stanie przewidzieć co i kiedy on zrobi i niestety jak
                  tylko
                  o czymś pomyślę, to on to robi. No chyba że czyta ten wątek na forum - nad
                  czym
                  tez się zastanawiałam (ale wydaje mi się że jednak nie....).
                  Odnośnie śledzenia to nie, nie jestem na 100 pewna, ale przypuszczam - nigdy
                  go
                  nie widziałam.
                  Wracajac do tego tygodnia, to oczywiście wysyła mi jakies maile texty
                  piosenek
                  wiersze i ostartnio wysął mi link do art. w "GW" dotyczący morderstwa
                  Bogusława
                  Chojny z zapytaniem co mi to przypomina? Przypomina mi jego zachowanie i nic
                  więcej.
                  W pracy nie mam tel. z wyświetlaczem, natomiast sama raczej nie odbieram
                  tele "z miasta" - a jak on dzwoni to z miasta /jes inny dzwonek tel/.
                  On dzwoni i odłada słuchawkę jak ktos inny odbierze, albo przedstawia się
                  jako
                  mój mąż, ciekawe co jeszcze wymyśli.
                  Od środy był spokój, dowiedziałam się że jego dział pojechał na szkolenie
                  wyjazdowe, jakże się ucieszyłam że będę miała spokój, ale nie zadzwonił w
                  piątek i musiałam to niestety odebrac ja i zapytał, jakby nigdy nic
                  oczywiście : no witam co słychac?
                  Może coś na mnie naszykował? i czeka na moją reakcję?
                  Nie mogę ustawić autom. kasowania poczty od niego i juz ten temat
                  przerabiałam,
                  natomiast moge to robić sama, nie czytając co niapisał, ale robię innaczej,
                  drukuję wszystkie te jego maile, zeby "gdyby coś" miec jakiś dowód...
                  Aha i jeszcze jedna sprawa, przypuszczam, ze to jego dobra znajoma z pracy z
                  która miał(może i ma) romans opowidała mu jak ja jestem daneog dnia ubrana
                  itd,
                  bo czas kiedy się z nią spotkałam np na korytarzu zbiegał się idealnie z jego
                  mailami na ten temat. Być może on ją również szantażuje i ona mu mówi jakies
                  rzezy o mnie, może powiedziął jej że powie jej męzowi że ona się z nim
                  puszczała itd? nie wiem, ona mnie nie obchodzi....
                  Na szczście przeniosłam się na inne piętro i nie będzie mnie teraz zbyt
                  często
                  widywała.
                  On wie że mnie jego zachowanie denerwuje, ale kogo by to nie denerwowałao,
                  moze
                  przez 1 wszy miesiąc to było śmieszne ale po jakimś czasie jest to po prostu
                  udręka.
                  A ponadto chyba nikomu nie było by miło i spokojnie żyć w takiej sytuacji.
                  Wtedy kiedy on przyjechał do mnie do pracy starałam się nie pokazać strachu,
                  miałam twarz pokerzysty.... ale sama słyszałam jak wali mi serce, może on to
                  też słyszał?.... Może czuł bo przeciez mnie tak bardzo kocha i wie czego ja w
                  życiu chcę i pragnę ;-)?
                  Co do maili do pracy, to powtarzam po raz kolejny, wolę 1000 razy żeby
                  wysyłał
                  mi listy mailem do pracy niż przesyłał je do domu. Niech nie drażni mojego
                  męża... czego oczy nie widzą tego sercu nei żal o ile takie przysłowie tu
                  pasuje.
                  Ale ja bym się wkurzała maxymalnie jakby do mojego męża jakaś panienka pisała
                  listy miłosne.
                  On kiedyś powiedział że poświęci wszystko i wszystkich zeby ze mną być i że
                  niczego się nie boi. BOHATER!!!
                  Myśli Pan Panie Pawle, że czas czas czas? i on się uspokoi?że mu się znudzi?
                  Przecież to już prawie rok czasu.... może stało się jego "hobby", albo
                  przyzwyczajeniem?
                  Bardzo mnie to wkurza, że tak żadko Pan jest na tym forum ;-)
                  Rozumiem, Pan ma swoje życie, ale jest Pan chyba jedyną osobą któą znam i
                  rozumie powagę całej tej durnej sytuacji.... więc z niecierpliwością czekam
                  na
                  PAna kolejny post.
                  Chyba zacznę wysyłać Panu na maila jego maile... to się Pan też powkurza ;-)
                  Czy mam dac na masze w każdym kościele świata żeby się jeszcze inni modlili
                  żeby on sobie znalazł nową ofiarę? Przecież to jakaś paranoja.
                  Aha i jeszcze jedno, jestem pewna że ten człowiek ma jakąś kobitę, czy taki
                  nękacz może mieć 2 ofiaray?!!!!!? /może to głupie pytanie ale WAŻNE/
                  Dziękuję Panu,pozdrawiam i proszę o odpowiedź.

                  • pawel.drozdziak Re: dlaczego ciągle to trwa? 06.03.05, 22:31
                    kolorowe_domki napisała:

                    > Generalnie jestem w stanie przewidzieć co i kiedy on zrobi i niestety jak
                    > tylko
                    > o czymś pomyślę, to on to robi.

                    jak sobie to pani tlumaczy?

                    > zadzwonił w
                    > piątek i musiałam to niestety odebrac ja i zapytał, jakby nigdy nic
                    > oczywiście : no witam co słychac?
                    > Może coś na mnie naszykował? i czeka na moją reakcję?

                    zgodnie z zasada, ze zna pani jego ruchy wczesniej niz on je wykona czego by
                    sie pani spodziewala? Od ostatniego listu uplynal juz jakis czas, wiec moze
                    wydarzylo sie cos jakosciowo nowego?

                    > Nie mogę ustawić autom. kasowania poczty od niego i juz ten temat
                    > przerabiałam,
                    > natomiast moge to robić sama, nie czytając co niapisał, ale robię innaczej,
                    > drukuję wszystkie te jego maile, zeby "gdyby coś" miec jakiś dowód...

                    czemu nie moze pani ustawic automatycznego kasowania poczty? Przeciez to
                    standardowa funkcja outlooka..? Inna opcja jest automatyczne umieszczanie tych
                    emaili w oddzielnym folderze bez ich czytania. Gdyby byly w tym miejscu nie
                    trzeba by ich nawet drukowac. Podczas drukowania nieuchronnie pani je czyta. Co
                    wiecej - wklada pani dodatkowa energie w przechowywanie ich fizycznej wersji.

                    > Na szczście przeniosłam się na inne piętro i nie będzie mnie teraz zbyt
                    > często
                    > widywała.
                    > On wie że mnie jego zachowanie denerwuje,

                    czemu pani tak sadzi?

                    > Wtedy kiedy on przyjechał do mnie do pracy starałam się nie pokazać strachu,
                    > miałam twarz pokerzysty.... ale sama słyszałam jak wali mi serce, może on to
                    > też słyszał?.... Może czuł bo przeciez mnie tak bardzo kocha i wie czego ja w
                    > życiu chcę i pragnę ;-)?

                    a moze w ogole nie ma pojecia, ze pani sie go obawia?

                    > Co do maili do pracy, to powtarzam po raz kolejny, wolę 1000 razy żeby
                    > wysyłał
                    > mi listy mailem do pracy niż przesyłał je do domu. Niech nie drażni mojego
                    > męża... czego oczy nie widzą tego sercu nei żal o ile takie przysłowie tu
                    > pasuje.

                    czyli zalezy pani na tym, zeby maz nie dowiedzial sie o tym co robi ten pan?

                    > Bardzo mnie to wkurza, że tak żadko Pan jest na tym forum ;-)
                    > Rozumiem, Pan ma swoje życie, ale jest Pan chyba jedyną osobą któą znam i
                    > rozumie powagę całej tej durnej sytuacji.... więc z niecierpliwością czekam
                    > na
                    > PAna kolejny post.

                    no niestety czesciej nie moge pisywac. Tym bardziej, ze jak widac ostatnio tych
                    postow jest calkiem sporo. Mam nadzieje, ze troche to co robie pomaga.

                    > Chyba zacznę wysyłać Panu na maila jego maile... to się Pan też powkurza ;-)

                    chcialaby pani, zeby ktos jeszcze wkurzal sie na autora tych mejli?

                    > Czy mam dac na masze w każdym kościele świata żeby się jeszcze inni modlili
                    > żeby on sobie znalazł nową ofiarę? Przecież to jakaś paranoja.

                    istotnie dawanie na msze wydaje sie miec ograniczona skutecznosc w takich
                    sprawach. Tym bardziej, ze nekacz tez moze zastosowac ten sposob i wowczas
                    poniesione ofiary wzajemnie sie zniosa. Duzo lepsze sa dzialania w swiecie
                    realnym. Na poczatek na przyklad sprawdzenie, z jakich zrodel informacji nekacz
                    moglby wiedziec, ze pania denerwuja jego emaile.

                    > Aha i jeszcze jedno, jestem pewna że ten człowiek ma jakąś kobitę, czy taki
                    > nękacz może mieć 2 ofiaray?!!!!!? /może to głupie pytanie ale WAŻNE/

                    tak, nekacz moze miec partnerke i jednoczesnie nekac telefonami lub emailami
                    kogos innego. Czemu jest to dla pani istotne?
                    • kolorowe_domki Re: dlaczego ciągle to trwa? 07.03.05, 20:03
                      On wie jak ja reaguję na pewne sytuacje,doskonale zna mój charakter bo w sumie
                      udawał kiedyś mojego przyjaciela i zdążył się przez ten czas bardzo wiele o
                      mnie dowiedizec i poznać moją osobowość. Dlatego też sądze że on wie że się go
                      boję i z emnie denerwują jego pewne zachowania.
                      Co od Pana pytania, czy nie chce żeby mój mąż o tym wszystkim wiedział, to
                      wręcz przeciwnie on wie o wszystkim, tylko nikomu by na jego miejscu nie było
                      przyjemnie-prawda?
                      Mamy poblokowane pewne opcje w poczcie mailowej więc nie wszystkie te proste
                      opcje sa dostepne.
                      Jak na razie nie bardzo się nic nowego wydażyło poniewaz po raz kolejny byłam
                      na urlopie.
                      Dzisiaj wysłał tylko 3 maile, 1 moje zdjęcie z psem ze strony www mojego
                      psa /bo ma swoją tronę ;-)/ oraz zdjęcie zakochanej pary i jakiś tam kawał.
                      Zobaczymy jutro, bo przeciez jest Dzień Kobiet.
                      Dzwonić nie dzwonił.
                      Szczerze mówiąc odnoszę wrażenie, że jak on sobie nawet znajdzie nową ofiarę,
                      to ze mnie nie zrezygnuje... Tego się obawiam.
                      No nic, kolejne dni pokażą co będzie.
                      Dziękuję za te Pana posty, pomagają, bo przynajmniej coś Pan ma na ten temat do
                      powiedzenia.
                      Pozdrawiam

                      • kolorowe_domki Dzień Kobiet 08.03.05, 21:26
                        Dzisiejszy dzień minął spokojnie. Dostałam od niego zdjęcie 3 tulipanów - ale
                        żaden bukiet tylko takich, rosnących w ziemi ;-), ale.... później zadzwonił i
                        kiedy zorientowałam się że to on, bo wstchnął głęboko, odłożyłam słuchawkę.
                        Ale.... dostałam w ślad za tym maila o następującej treści : "a jednak jesteś
                        frajerką".
                        Dlaczego jestem tą frajerką, nie wiem i chyba wiedziec nie chcę, ale dlaczego
                        napisał mi akurat coś takiego?
                        Może chodzi o to ż enie chciałam oo raz setny wysłuchac tego co ma do
                        powiedzenia, może napisła dla mnie wiersz i chciał go wyrecytować? A
                        może.....chciał mnie przed "czymś" (pewnie sam coś wykombinował)ostrzec, bo
                        właśnie zaczęłam się nad tym zastanawiać. W sumie to dziwny text...
                      • pawel.drozdziak Re: dlaczego ciągle to trwa? 11.03.05, 11:55
                        kolorowe_domki napisała:

                        > On wie jak ja reaguję na pewne sytuacje,doskonale zna mój charakter bo w
                        sumie
                        > udawał kiedyś mojego przyjaciela i zdążył się przez ten czas bardzo wiele o
                        > mnie dowiedizec i poznać moją osobowość. Dlatego też sądze że on wie że się
                        go
                        > boję i z emnie denerwują jego pewne zachowania.

                        czy to oznacza, ze laczyla pania z tym panem jakas blizsza znajomosc?
                        I drugie pytanie - czy kiedykolwiek powiedziala mu pani o tym, ze nie zyczy
                        sobie blizszego kontaktu niz czysto sluzbowy? Nie chodzi mi tu o dawanie tego
                        do zrozumienia, aluzje, braki odpowiedzi, braki zachety itd. tylko o jasny
                        komunikat - nie chce tego, tego i tego?

                        > Co od Pana pytania, czy nie chce żeby mój mąż o tym wszystkim wiedział, to
                        > wręcz przeciwnie on wie o wszystkim, tylko nikomu by na jego miejscu nie było
                        > przyjemnie-prawda?

                        trudno mowic za kogos. Jesli chodzi o mnie, to gdybym wiedzial, ze moja zona
                        otrzymuje emaile i telefony ktorych sie obawia pewnie probowalbym jakos
                        zareagowac. Gdyby to sie dzialo w pracy zony, pewnie nalegalbym na podjecie
                        jakichs dzialan na poziomie dyrekcji firmy albo na jej odejscie z tej pracy.

                        > Mamy poblokowane pewne opcje w poczcie mailowej więc nie wszystkie te proste
                        > opcje sa dostepne.

                        czy uzywa pani programu Outlook Ekspress? Prosze sprobowac kliknac na gornej
                        listwie:

                        Narzedzia > Reguly wiadomosci > Poczta > Nowa > Kiedy w polu "od" znajduja sie
                        osoby > Przenies ja do folderu "..." > Zastosuj > Ok > Zamknij

                        > Szczerze mówiąc odnoszę wrażenie, że jak on sobie nawet znajdzie nową ofiarę,
                        > to ze mnie nie zrezygnuje... Tego się obawiam.

                        w tej chwili on nie ma zadnej motywacji do szukania nowej ofiary, poniewaz nie
                        istnieje miedzy nim a pania zadna konkretna bariera. On ma dokladnie to czego
                        chce. Kolekcjonuje pani jego emaile, czyta je, drukuje, zmienia swoje
                        zachowanie w zaleznosci od nich, nie wyciaga pani zadnych konsekwencji z jego
                        dzialan, nie grozi mu nic ze strony przelozonych, pani maz nie wie dokladnie co
                        sie dzieje i z jego strony tez nie ma zadnych praktycznych przeszkod...Po co
                        mialby szukac nowej ofiary? Moj znajomy kilka lat temu wymyslil ciekawe
                        okreslenie na trolli internetowych, ktore dosc dobrze opisuje takze nekaczy.
                        Wampiryzm uwaznosci. To jest wlasnie to, co robi nekacz. Mozna powiedziec, ze
                        kazdy czlowiek dysponuje pewna iloscia "jednostek uwagi". Jesli poswiecimy X
                        tych jednostek nekaczowi, to ich nie mamy. Nekacz je wysysa. Wampir trzyma sie
                        ofiary sila swoich zebow. A na czym trzyma sie ofiary nekacz? Otoz bardzo
                        czesto bywa tak, ze ofiara ma jakies niejasne poczucie, ze jakas niezalatwiona,
                        niedomknieta sprawa laczy ja jednak z ta osoba. Na przyklad moze to byc
                        pragnienie, zeby nekacz "sam zrozumial" ze powinien sie odczepic. Zeby tak
                        jakby dal ofierze pozwolenie na to, by go odczepic od siebie i cisnac precz.
                        Oczywiscie struktura psychologiczna nekacza w zadnym wypadku nie umozliwia
                        wygenerowania takiego pozwolenia. Jest to dla tego rodzaju osob niewykonalne.
                        • kolorowe_domki re 11.03.05, 20:34
                          Co mnie z nim łączyło, no przyjaźń, był takim dobrym i uczynnym człowiekiem, ża
                          aż za słodko!!!do rany przyłóż.
                          Dzisiaj znowu przez przypadek odebrałam tel. w prac kiedy on dzwonił. I" no
                          dzień dobry, co tam słychać"?jakby nigdy nic!!! Idiota.
                          Tak powiedziałam mu że nie nie życze sobie żadnych kontaktów z nim. Ja już nie
                          mam z nim nawet żadnych służbowych kontaktów.
                          Ale on powiedział że go to nie interesuje i poświęci wszystki i wszyskich i ze
                          mną będzie.
                          I oby tak sie nie stało, bo chyba by mnie musiał zaboć, zebym zechciała z nim
                          być.
                          • khadroma Re: re 11.03.05, 22:40
                            Ponieważ poruszyliście niezwykle interesujący temat i z uwagą przygladam się
                            tej wymianie mysli,pozwolę sobie podzielić się swoimi spostrzeżeniami.Otóż
                            odnoszę wrażenie,że kolorowe domki niespecjalnie stanowczo podejmuje działania
                            majace na celu uwolnienie jej od oprawcy.Jest dla mnie niepojete,jak to sie
                            dzieje,że mąż wtajemniczony w sprawe nie podjął żadnych działań?Czy to aby na
                            pewno była niewinna przyjaźń?To oczywiście nie moja sprawa,ale wygląda to w ten
                            sposób,że kolorowe domki czerpie z tej syt.jakiś dziwny rodzaj satysfakcji.Z
                            jednej strony jest to uciążliwe,a z dugiej imponujące,że ktoś tak bardzo jej
                            pragnie.Miałam kiedyś podobną syt.Rozwiazaniem było poproszenie moich dwóch
                            kolegów,by z panem porozmawiali na osobności.Zrobili to i...jak ręką odjął.
                            • pawel.drozdziak Re: re 11.03.05, 22:45
                              khadroma napisała:

                              > Z jednej strony jest to uciążliwe,a z dugiej imponujące,że ktoś tak bardzo
                              jej
                              > pragnie.

                              byc moze ta teoria jest calkowicie bledna, ciekawe jest jednak, ze ja od
                              pewnego czasu takze mam podobne wrazenia. Wrazenia sa tylko wrazeniami. Zawsze
                              sa subiektywne, niemniej takie wlasnie w tym momencie mam.

                              Faktycznie w relacji nekacza i osoby nekanej zawsze jest jakis element
                              niedomkniety po stronie ofiary, ktory dla nekacza jest punktem zaczepienia.
                              Stad czesto propozycja uciecia kontaktu zamiast prowadzenia dlugich rozpraw
                              sadowych, zemst, sposobow i sposobikow itd. napotyka w wielu przypadkach na
                              wielki opor. Co pani k.d. o tym sadzi?
                              • khadroma Re: re 11.03.05, 22:53
                                Myślę,że ofiara czerpie także pewną satysfakcję z niezrealizowania pragnienia
                                oprawcy.On wciąż się domaga,a świadomość,że to właśnie ona może zdecydować o
                                zaspokojeniu jego pragnień,daje jej przewagę i jest rodzajem
                                zadośćuczynienia.Czy moje ścieżki myślowe nie są zbyt skomplikowane?:)
                                • kolorowe_domki Szanowni Państwo 12.03.05, 13:14
                                  Odnośnie ustawienia zablokowania jego adrwsu rozpisywałam się już chyba ze 3
                                  razy na ten temat i powtórze jeszcze raz że z pozycji "klienta" nie moge tego
                                  modyfikowac, bo mamy to poblokowane na adresy fimowe.
                                  Próbował mi to również zablokować administrator poczty i niestety nie może.
                                  Ale spróbuję po raz 100 tego sposobu Pana Pawła i może raptem teraz zadziała!
                                  Bo ja idiotka nie wiem jak się robi filtr na adresy pewnie prawda?
                                  OK.Może tym razem...
                                  Tak.... niesamowicie mi zależy na tym żeby jakiś wariat mnie "pragnął" i
                                  cholera wie co tam jeszcze, biorąc pod uwagę fakt, że na 100 % on sam nie wie
                                  co gada i jestem rzekonana ż eto jego niby pragninie czy pożądanie totylko chęć
                                  zastraszenia ofiary i nic po za tym.
                                  Jaskie mam podjąć jesze raz sie pytam skuteczne działania?
                                  Mam stracić przez to pracę?Doskonała rada!
                                  OK Prosze mi powiedzieć,to któej firmy mam się przenieść za te same pieniądze?!
                                  Przecież wszyscy ludzie wokół mnie zapłąca moje rachunki i dadzą mi na jedzenie!
                                  Ludzie! Gdyby to nie była sytuacja ż eten cżłowiek z emną pracuje, naprawdę nie
                                  maiłabym oporów do teogo żeby co 5 minut wzywac policję i łazić po sadach.
                                  Zrobiłam wszystko co możliwe, wiedza o tym moi rodzice i nawet mój ojciec,
                                  który pracuje w bliskim kontakcie z prokuratorami, mówi ze by tego lepiej nie
                                  ruszać.
                                  Nie obawiam się go fizycznie- ponieważ przez dłuższy czas chodizłam na
                                  karate.No chyba że on mnie zastrzeli, to na to już nic nie poradze.
                                  Biorąc po uwagę fakt,że na tym forum odpisują specjaliści i w ocenie
                                  psychologicznej "nękacza" zobaczyłam swojego nękacza i właśnei tutaj pierwszy
                                  raz w życiu dowiedziałam się ze ktoś taki to "nękacz", poprosiłam o pomoc od
                                  strony psychicznej, o pomoc w interpretowaniu jego zachowań itd.
                                  I gdyby nie było to dla mnie męczące i kłopotliwe a nawet bardzo irytujące, nie
                                  zwróciłabym się o pomoc na tym forum.
                                  Nie jestem jakąś nastolatką, która mięknie gdy usłyszy słowo kocham Cię albo
                                  pięknie dziś wyglądasz.
                                  Jestem ososbą dorosłą i mam naprawdę takie państwa uwagi, ze mnie fascynuje to
                                  ze ktoś mnie pragnie są poniżej czegokolwiek!
                                  A ponadto, pomijając już mój przypadek, to uważam że każdy człowiek ma prawo
                                  spotykać się z kim chce i unikać osób których nie życzy sobie widywać.
                                  Każdy ma prawo dobierać sobie towarzystwo.
                                  Więc jaka jest Pana rada dla takiej zwykłej osoby nękanej przez kogoś takiego?
                                  Dla osoby która niestety poznała w swoim życiu taką osobę i może to być
                                  przecież, jak uważnie przeczytałam to co Pan napisał w swoich 2 pierwszych
                                  postach np. przyjaciółka?
                                  Ja ze swojej strony zrobiłam wszystko, zmieniłam nr telefonów, zastrzegam
                                  wszystko co się da, w banku (gdzie przypominam mam sporo długów i konta zamknąć
                                  nie moge) również nie podałam swojego nr tel. bo on by miał go już w 5 minut.
                                  Nie zawsze ludzie w moimi pokoju mogą za mnie odbierać mój służbowy telefon -to
                                  ich męczy... oni mają swoje sprawy swoje obowiązki i również swoje telefony!
                                  Robię wszystko, żeby uniknąć jakiegokolwiek kontaktu z nim.
                                  Stanowczo mówiłam już mu nie raz żeby mnie przestał nachodizć i dzwonić.
                                  Jak grochem o ścianę!!!!
                                  Może jeszcze mi napiszcie że siedzę i czekam na telefon od niego!? Nie ,
                                  zawiodę Was! siedze i czekam i modlę się żeby nie zadzwonil!!!! żeby już w
                                  końcu przestał, żeby nadszedł ten czas że mu się to znudzi!

                                  Biorąc pod uwagę ot co napisaliście, każda ofiara nękacza jest sama sobie winna!
                                  Trzeba od razu wiedziec kto jest kim!! i jak będzie się zachowywał w
                                  przyszłości.
                                  Czego Państwu serdecznie życzę.
                                  Może temat tego postu Panie Pawle, powinien kontynułować PAn Wojtek a nie Pan.
                                  Bo jeżeli jest Pan doskonały w znajomości sztuk Walki to świetnie, ale jeżeli
                                  chodzi o psychologię ludzich zachowań korzysta Pan z pomocy Pana Wojtka nie bez
                                  powodu, prawda?
                                  A to że pisze o wszystkim co robi "mój nękacz" to nie moja fascynacja, tylko
                                  marzenie o tym że któryś z ekspertów GW napisze: o to już oznaki ż enękacz się
                                  zmęczył i ż eot już koniec.
                                  Aha i ręczę PAństwu za to, ze nie czuję się niedowartościowana w jakimkolwiek
                                  tego slowa znaczeniu i nie pragnę mieć satysfakcji z teog że ktoś "obcy" mnie
                                  pragnie.
                                  A mój mąż który nic nie robi , ma go za idiote i jest osobą bardzo zrównoważoną
                                  i nie chce mu si na niego tracić czasu. To tyle.









                                  • pawel.drozdziak Re: Szanowni Państwo 12.03.05, 14:26
                                    Odnioslem pewne wrazenie i zakomunikowalem je. Jak napisalem wczesniej wrazenie
                                    jest subiektywne i moze byc calkowicie bledne. Niemniej ciekawa informacja moze
                                    byc, ze takie wlasnie we mnie sie pojawilo. Byc moze swiadczy to zle o moich
                                    kwalifikacjach, byc moze przeciwnie. Przyznam, ze nie widze sposobu, bym to w
                                    tej chwili mogl ocenic.
                                    Pozwole sobie podsumowac to, co do tej pory ustalilismy:
                                    - zmiana pracy jest niemozliwa
                                    - nie moze pani ustawic poczty w ten sposob, zeby odfiltrowac listy od nekacza,
                                    ani nawet wrzucic je do oddzielnego folderu, gdzie by wedrowaly automatycznie i
                                    gdzie by pani nawet nie musiala czytac ich tytulow. Nie potrafi tego zrobic
                                    nawet administrator sieci w panstwa firmie.
                                    - nekacz nie reaguje na informacje, ze nie zyczy sobie pani kontaktow
                                    - nie dzwoni na numer domowy ani nie odwiedza pani w domu. Prawdopodobnie takze
                                    nie sledzi na ulicy.
                                    - odmowa odbierania od niego telefonow w pracy jest niemozliwa
                                    - nie chce pani skontaktowac sie z przelozonymi w tej sprawie, poniewaz obawia
                                    sie pani utraty pracy z powodu sprawiania klopotow

                                    Przyznam, ze w tej sytuacji nie mam zadnych innych pomyslow.


                                    > Może temat tego postu Panie Pawle, powinien kontynułować PAn Wojtek a nie Pan.

                                    przekazuje mu link do naszej korespondencji, byc moze bedzie umial cos pani
                                    doradzic.
                                    • kolorowe_domki Re: Szanowni Państwo 12.03.05, 17:12
                                      nie wiem, mam nadzieję że ta cała sytuacja kiedyś się skończy. Powtarzam raz
                                      jeszcze,że proszę o pomoc osoby, która ma doświadczenie w roszyfrowywaniu
                                      ludzkich zachowań, bo w sasadzie są to jakieś stereotypy...
                                      Administrator poczty u mnie w pracy potrafi to zrobić, ale jak mi sprawdzał
                                      czy można to nie można(bo sama nie mogłam tego zrobić) bo mamy to poblokowane a
                                      to po to by zawsze była komunikacja między pracownikami.
                                      Nie poddaję w atpilowsc PAna kwalifikacji Pani Pawle, bo wiele od Pana
                                      usłyszałam, ale Pan to by mu pewnie zdrowo przyłożył-bo ma Pan w tym
                                      doświadczenie i dobrze! Dla mnie ta sytuacja naprawdę nie jest śmieszna i nie
                                      nie czerpię z niej satysfakcji.
                                      Ciekawe, czy na moim miejscu zdecydował by się Pan na zmiane pracy (biorąc pod
                                      uwagę sytuację jaka teraz jest na rynku pracy).
                                      Dlaczego to ja mam z czegoś rezygnować a on nic sobie z tego nie robi?
                                      • pawel.drozdziak Re: Szanowni Państwo 12.03.05, 20:02
                                        kolorowe_domki napisała:

                                        > nie wiem, mam nadzieję że ta cała sytuacja kiedyś się skończy. Powtarzam raz
                                        > jeszcze,że proszę o pomoc osoby, która ma doświadczenie w roszyfrowywaniu
                                        > ludzkich zachowań, bo w sasadzie są to jakieś stereotypy...
                                        > Administrator poczty u mnie w pracy potrafi to zrobić, ale jak mi sprawdzał
                                        > czy można to nie można(bo sama nie mogłam tego zrobić) bo mamy to poblokowane
                                        a
                                        >
                                        > to po to by zawsze była komunikacja między pracownikami.

                                        przyszlo mi do glowy, ze byc moze jednak nie zrozumielismy sie do konca
                                        dokladnie. Rozumiem, ze nie jest mozliwe stworzenie filtra, ktory by poczte
                                        wewnetrzna automatycznie kasowal. To jest calkiem mozliwe i nawet sensowne.
                                        Mnie jednak chodzilo o cos calkiem innego. Sam wiele lat pracowalem w roznych
                                        firmach gdzie istniala komunikacja przez siec wewnetrzna i standardem bylo, ze
                                        poczte przychodzaca sie porzadkowalo. Przychodzaca poczta z zalozenia jest
                                        umieszczana w folderze Skrzynka Odbiorcza. Jesli jednak poczty przychodzi duzo
                                        i roznego rodzaju, istnieje obawa, ze cos istotnego sie przeoczy i zapobiega
                                        sie temu tworzac dla folderu Skrzynka Odbiorcza podfoldery. Na przyklad:
                                        - dzial handlowy
                                        - projekty ofert
                                        - polprywatne
                                        - Sam Wielki Szef
                                        - przypominki o pitach
                                        - Kadrowa Hela
                                        - Wiesiek
                                        - te debile ze spedycji
                                        - love
                                        czy inne w tym rodzaju. Poczta nie jest kasowana, tylko automatycznie kierowana
                                        do odpowiedniego folderu w zaleznosci od tego, z jakiego adresu (niezaleznie
                                        czy wewnetrznego czy zewnetrznego) zostala wyslana. Jesli jakis list nie zostal
                                        wyslany z adresu przewidzianego dla danych folderow, to po prostu laduje w
                                        Skrzynce Odbiorczej. A czy ja do danego folderu (na przyklad oznaczonego nazwa
                                        Nekacz) zagladam czy nie, to juz zalezy tylko ode mnie. Tak porzadkuje sie
                                        poczte w kazdym znanym mi biurze, bo inaczej nie sposob predzej czy pozniej nie
                                        przeoczyc jakiegos waznego listu w powodzi spamu. Gdyby uzywany przeze mnie
                                        program pocztowy nie mial takiej opcji, to po prostu zainstalowalbym sobie
                                        innego klienta poczty. Byc moze nie zrozumielismy sie w tej kwestii, bo nie
                                        rozroznilismy funkcji automatycznego kasowania od funkcji przekierowywania.
                                        Tak czy siak zgodnie z tym co Wojtek napisal jesli jest sie zdecydowanym czegos
                                        nie czytac to nie trzeba wielu skomplikowanych sposobow, aby swoje
                                        postanowienie wypelnic, warto jednak to drobne nieporozumienie (jesli bylo)
                                        wyklarowac

                                        > Ciekawe, czy na moim miejscu zdecydował by się Pan na zmiane pracy (biorąc
                                        pod
                                        > uwagę sytuację jaka teraz jest na rynku pracy).

                                        rozumiem to pytanie jako osobiste i calkiem prywatnie moge na nie odpowiedziec.
                                        Otoz ja na pani miejscu bym sie tym chwalil komu sie da zarowno w pracy, jak i
                                        znajomym przy sobotnim piwku, bo lechtaloby to moja milosc wlasna i sprawialo,
                                        ze czulbym sie bardzo atrakcyjnym facetem. Kiedy zas by sie to mi juz znudzilo
                                        ustawilbym przekierowanie listow, a jesli by to nie bylo technicznie mozliwe
                                        kasowalbym wszystko od tej osoby jak leci jednym kliknieciem nie czytajac ani
                                        nie poswiecajac temu dalej nawet chwili uwagi. Gdybym natomiast rzeczywiscie
                                        bal sie tej osoby, to na pewno rozmawialbym na temat z partnerka i o ile znam
                                        zycie, to chcac nie chcac jesli nie z wlasnej woli to pod jej namowa (inaczej
                                        by pieklo gotowa zrobic powodowana obawa o mnie) zmienilbym prace.

                                        Generalnie jesli chodzi o caly watek zgadzam sie z diagnoza Wojtka dotyczaca
                                        gry w "tak ale" i potrzeby przerzucenia na mnie pani frustracji zwiazanej z
                                        sytuacja, jak i (tego Wojtek litosciwie nie napisal) latwosci, z jaka
                                        umocowalem sie w opisanej roli. A co pani o tym sadzi?
                                        • kolorowe_domki Re: Szanowni Państwo 12.03.05, 21:50
                                          nie chcę nikogo urazić bo po raz pierwszy się z taką sytuacja jak ta z nękaczem
                                          w życiu spotkałam.
                                          nie wiem....
                                          mój mąż z nim rozmawiał anwet przy policji która kiedyś wezwałam.
                                          i nic to nie dało....
                                          nękacz nie jest desperatem któremu moge isepodobac, ob uważam ż ejest wielu
                                          facetów którym się podobam, więc dla mnie tkai nękacz to naprawdę żadna
                                          atrakcja.
                                          Ale ja mam męża i nie interesują mnie takie znajomości i wyrosłam z fascynacji
                                          takimi sprawami już dawno.
                                          Sądze że kazdy problem któy człowiek ma na tym forum sprowadzi się do winy
                                          poszkodowanego.
                                          Ja nie obwiniam o to co się dizeje między mną a nękaczem. To jest forum, to ze
                                          pisałam cokolwiek do Pana Panie Pawle, było właśnie tym kierowane, tym że jest
                                          to forum ekspercki i może tym że chciałam się po prostu komuś pogadać czy nawet
                                          wyżlaić.
                                          Teraz zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam.
                                          Jeszcze raz przepraszam,że zajęłam aż tyle czasu.
                                          • wojciech.kruczynski Re: Szanowni Państwo 13.03.05, 18:01
                                            Witam raz jeszcze.
                                            Nikt Pani nie próbuje obwiniać. Facet ewidentnie łamie Pani granice i jest za
                                            całą sytuację odpowiedzialny. Chodzi o to, że DALSZY obrót sprawy zależy tylko
                                            i wyłącznie od Pani, od Pani działań. My możemy pokazać strategie, możemy
                                            pokazać, co Panią psychicznie powstrzymuje przed działaniem w samoobronie - i
                                            możemy trzymać kciuki, nic więcej. Od Pani zależy decyzja, czy pani te
                                            informacje wykorzysta do działania. Na razie mam wrażenie, że Pani jest
                                            oburzona, że to Pani musi cos w tej sprawie zrobić - no bo przecież to on łamie
                                            prawo i on "powinien" przestać. Niestety, takie podejście jest zgubne i może
                                            trwać latami. Proponuję, żeby Pani odpowiedziała sobie na pytanie: ile on
                                            jeszcze musi Panią gnębić, żeby Pani uwierzyła, że on sam z siebie się nie
                                            zmieni. Ile Pani jeszcze musi poświęcic czasu i nerwów, by wziąć sprawę w swoje
                                            ręce. W dniu, gdy Pani weźmie sprawę w swoje ręce, przestanie Pani być ofiarą.

                                            pozdrawiam i trzymam kciuki

                                            wk
                                            • kolorowe_domki Panie Wojtku 13.03.05, 20:52
                                              niech Pan prosze zrozumie, że ja już nie wiem co mam robić. być moiże zmiana
                                              pracy była by tu doskonałym rozwiązaniem, jednak czasy są takie a nie inne, i
                                              nikt myślę że na to sobie pozwolić nie może, a przynajmniej ja nie moge sobie
                                              pozwolić na to żenby nie pracować.
                                              Mam 8 kredytów mój mąz ma 5. Ponadto byłam wysyłana z pracy na różne szkolenia
                                              i podpisałam lojalkę, ze będe pracowała a jeżeli będę chciała odejść to musze
                                              zwrócić im oieniądze, a to naprawde nie sa małe pieniądze.
                                              Mnie po prostu nie stać na to... To tyle na temat pracy.
                                              A policji co powiem? Że ktoś mnie za bardzo kocha, albo cholera go tam wie co
                                              on czuje!
                                              ?
                                              Panie Wojtku....zejdźmy na Ziemię....
                                                • kolorowe_domki pieniądze 13.03.05, 22:52
                                                  wybacz ale nie jest to Twoja sprawa to na co i ile mam kredytów, jest to
                                                  możliwe!a ja nie musze się Tobie spowiadać na co i w jakiej wysokości je mam.
                                                  To moja prywatna sprawa-naprawdę.....
                                                  O tym również nie traktuje ten wątek, więc odpusć sobie doszukiwania sie
                                                  kłamstw w tym co pisze, bo możesz się grubo myliśc.
                                                  I wybacz ale jeżeli masz pisać takie pierdoły to odpuść sobie bo jak na razi
                                                  enic nie wnosisz ciociu dobra rada
                                                  • angoulene Re: pieniądze 14.03.05, 16:47
                                                    kolorowe_domki napisała:

                                                    > wybacz ale nie jest to Twoja sprawa to na co i ile mam kredytów, jest to
                                                    > możliwe!a ja nie musze się Tobie spowiadać na co i w jakiej wysokości je mam.
                                                    > To moja prywatna sprawa-naprawdę.....
                                                    > O tym również nie traktuje ten wątek, więc odpusć sobie doszukiwania sie
                                                    > kłamstw w tym co pisze, bo możesz się grubo myliśc.
                                                    > I wybacz ale jeżeli masz pisać takie pierdoły to odpuść sobie bo jak na razi
                                                    > enic nie wnosisz ciociu dobra rada

                                                    wybacz, ale jak dla mnie nie jestes wiarygodna. tak sie sklada, ze co nieco
                                                    znam proces przyznawania kredytow i szczerze watpie, bys mogla miec ty 8 a twoj
                                                    maz 5 kredytow.
                                                    zauwaz, ze nie wyrazilam swojej watpliwosci w pierwszym poscie, poprosilam
                                                    tylko o wyjasnienie tego ewenementu
                                                  • kolorowe_domki Re: pieniądze 14.03.05, 19:06
                                                    więc może jeżeli dobrze znasz,to wiesz ż ejeżeli ktoś posiada zdolność
                                                    kredytową to dostaje kredyty i może również wiesz, że kredyty gotówkowe można
                                                    już nawet dostać od np. 500 zł, więc może mam ich 8 po 500 zł?Może! Ale to nie
                                                    Twoja sprawa.
                                                    Naprawdę.
                                                  • khadroma Re: pieniądze 14.03.05, 20:38
                                                    Jak z Pani kolowe domki,taka cwaniara i do tego kuta na 4 nogi,pyskata i
                                                    wyszczekana,to dlaczego szuka Pani pomocy na forum,a nie sama sobie radzi w
                                                    życiu?
                                                  • angoulene Re: pieniądze 14.03.05, 22:46
                                                    kolorowe_domki napisała:

                                                    > więc może jeżeli dobrze znasz,to wiesz ż ejeżeli ktoś posiada zdolność
                                                    > kredytową to dostaje kredyty i może również wiesz, że kredyty gotówkowe można
                                                    > już nawet dostać od np. 500 zł, więc może mam ich 8 po 500 zł?Może! Ale to nie
                                                    > Twoja sprawa.
                                                    > Naprawdę

                                                    nie zlosc sie. nie mam na celu cie dolowac bardziej, niz juz jestes. dlaczego
                                                    normalne pytanie tak cie oburza?
                                                    skor masz pozyczki w kilku bankach, to gratulacje, niemniej jednak taka sytuacja
                                                    wydaje mi sie mocno precedensowa, poniewaz... a nic nie napisze, bo pomyslisz,
                                                    ze cie atakuje czy cus... pozdrawiam

                                                    btw - myslalam dzis o twojej sprawie. posluchaj:

                                                    pewien chlopak mial spotkanie z wku. postanowil dla unikniecia sluzby udawac
                                                    wariata. wszedl do pokoju, gdzie zebrala sie komisja, i nie ogladajac sie na
                                                    nikogo podszedl do okna i zaczal jesc zaslone. wowczas psychiatra podszedl do
                                                    niego i zaczal jesc zaslone z drugiej strony.

                                                    zastosuj te metode :)
                                                    pozdrawiam
                                                  • kolorowe_domki Re: pieniądze 14.03.05, 23:37
                                                    ja naprawdę nie będe się Tobie tłumaczyła, bo uważam że wkraczasz w moje
                                                    sprawy, które nie powinny cię interesować. Wybacz ale nie dajesz mi na chleb i
                                                    nie regulujesz moich rachunków, więc tak jaby to co akurat wymyślasz, nie jest
                                                    dla mnie ważne. Precedensem mogą być twoje klapki na oczach i to że nie zdajesz
                                                    sobie sprawy gdzie i w jaki sposób można dostać kredyt, pożyczkę a nawet kupić
                                                    coś na raty, ludzie wynaleźli równiez karty kredytowe itd.. wiesz co ot takiego?
                                                    Jezeli uważasz ze zdolność kredytową bada się od ilości posiadanych kredytów
                                                    przez klienta a nie od wielkości zarobków, to się delikatnie mówiąc mylisz...
                                                    wiesz co?
                                                    A to odnośnie jedzenia zasłon;
                                                    Pewnien cżłowiek, który miał zaburzenia psychiczne poszedł do psychiatry i mu
                                                    po prostu o tym powiedział.Pomyśl o tym.....
                                                  • angoulene Re: pieniądze 15.03.05, 07:56
                                                    > ja naprawdę nie będe się Tobie tłumaczyła, bo uważam że wkraczasz w moje
                                                    > sprawy, które nie powinny cię interesować. Wybacz ale nie dajesz mi na chleb i
                                                    > nie regulujesz moich rachunków, więc tak jaby to co akurat wymyślasz, nie jest
                                                    > dla mnie ważne. Precedensem mogą być twoje klapki na oczach i to że nie zdajesz


                                                    jesli o myslac o karcie mowisz kredyt - to ok, mozna miec 10 kart ;))) i nazywac
                                                    je kredytami, wolna wola

                                                    > A to odnośnie jedzenia zasłon;
                                                    > Pewnien cżłowiek, który miał zaburzenia psychiczne poszedł do psychiatry i mu
                                                    > po prostu o tym powiedział.Pomyśl o tym..

                                                    pewien czlowiek powiedzial: mowa jest srebrem, milczenie zlotem.
                                                    jesli nie rozumiesz, co sie mowi - pros o wyjasnienie.

                                                    anegdota o wku miala ci podsunac sposob, by odstraszyc nekacza - dzialajac tymi
                                                    samymi metodamia. zawracajac mu tylek, umowic sie z nim w miejscu publicznym
                                                    (kawiarnia, za wiedza meza, ktory gdzies tam za kulisami pilnuje) i zachowywac
                                                    sie w sposob wulgarny: bekanie, gazy (ale zeby nie wyczail, ze specjalnie
                                                    udajesz;), poklocic sie z kelnerem, zrobic z siebie widowisko. ubrac sie brzydk
                                                    i niegutownie. uczesac sie paskudnie. monologowanie, klecie, opowiadanie o
                                                    przebiegu ostatniej miesiaczik (z detalami) tudziez innych fizjologicznych
                                                    milych sprawach, typu kupka ukochanego pupila.
                                                    dalej nie bede sie ozwlekac. takich rad chcialam ci udzielic. ale od kilku
                                                    postow uwazam, ze najlepszym sposobem na pozbycie sie nie tylko nekacza, ale
                                                    jakiegokolwiek czlowieka z twojej okolicy byloby pokazanie mu, zamiast biednej,
                                                    zastraszonej i slodkiej ofiarki-kociaka-kobieciatka z natretnym adoratorem -
                                                    swojego prawdziwego charakterku, ktory nam tu ukazalas.
                                                    p[ozdrawiam niezmiennie

                                                    btw. - w jakim banku pracujesz? (moze byc priv;)
                                                  • incognitto Re: rady nie wiem czy mam się śmiać czy płakać 15.03.05, 13:34
                                                    kolorowe_domki napisała:

                                                    > Twoje pomysły są wręcz powalające!!!
                                                    > Napewno Ci nie powiem gdzie pracuję i to też nie powinno Cię również
                                                    > interesować.
                                                    > Wiesz, nie chcę Cię obrażać, ale udaj się do jakiegoś terapeuty.

                                                    hihihi
                                                    ja jej to mówie juz od roku i pół, ale jakoś nie chce skorzystać z życzliwej
                                                    rady:)

                                                    pozdrwaiam uczestnikow tego watku
                                                    zaraz go chyba przeczytam w całości:))
                                          • khadroma Re: Szanowni Państwo 13.03.05, 19:23
                                            Dlaczego Pani kolorowe domki nie zwróci się do przyjaciół,nie do kolegów z
                                            pracy,bo to oczywiste,że nie chcą się wikłać w cudze sprawy,ale do zaufanych
                                            przyjaciół płci męskiej.Każdy takich ma.Jeśli mąż jest słabeuszem,lub
                                            ignorantem w tej sprawie,to oni pomogą.Ja też zalecam aktywność,a nie bierny
                                            opór i grę "tak,ale...".Doświadczyłam na sobie,że w takiej sprawie działanie
                                            daje najlepsze efekty,a nie poszukiwanie argumentów jakby tu odeprzeć każdą
                                            radę i propozycję.A zaproponowano Pani bogaty repertuar podpowiedzi jak
                                            działać.Większość z nich,to bardzo rozsądne,mądre i realistyczne
                                            zalecenia.Trzymam kciuki!Odwagi!
                                            • kolorowe_domki Przyjeciele? 13.03.05, 20:55
                                              To też tak właśnie zrobiłam po 1 poszłam na policję, po 2 zwróciłam się do
                                              przyjaciów rodziny itd. Co usłyszałam od "przyjaciół" ? "wiesz ja mam
                                              dziecko,ten człowiek jest niepoczytalny, boję się ze coś zrobi mojemu
                                              dizecku" !!!!!!!!!!!!! na przykład !"słuchaj, on do mnie dzownił i powiedział
                                              (do obcej mu w sumi osoby) , ze przyjedzie dzisiaj do mnie do domu
                                              porozmawiać"! itd.... Dobre rady zawsze w cenie!
                            • kolorowe_domki Re: re 13.03.05, 21:00
                              wiesz z nim już nawet rozmawiała policja i przestał na 2 tygodnie...
                              Panowie na osobności? co mam rosyjskich panów z siłowni zamówić? i co o n zaraz
                              pobiegnie na policję że zbirów na niego nasyłam.
                              Chciałabym żeby mnie zaatakował, zawsze powiem że się broniłam...poradze sobie.
                              Ale on tego nie zrobi, jest mocny psychicznie
                              • khadroma Re: re 13.03.05, 21:09
                                Tak jak przypuszczałam,tracenie energii na odpieranie argumentów zamiast na
                                działania.Pozdrawiam.Zaczyna mnie Pani irytować.
    • kolorowe_domki Re: Nekacz 18.02.05, 10:54
      znowu dzwonił do mnie do pracy mówią że jest moim mężem - czy on myśli że ten
      stary trik jest dobry? - że nikt nie wie że to on.... jak to trzeba mieć w tym
      mózgu nachrzanione!
      • wojciech.kruczynski Re: Nekacz 12.03.05, 16:28
        Witam -
        przeczytałem prawie cały wątek, jest bardzo długi.
        Paweł poświęcił wiele czasu, żeby Pani jakoś pomóc, ale jego wysiłki wyraźnie
        spełzły na niczym. Pod koniec miałem nawet wrażenie, że Pani w jakiś sposób
        czyni go częściowo odpowiedzialnym za zaistniałą w Pani życiu sytuację. Jego
        poczucie bezdradności prawdopodobnie dorównało Pani poczuciu bezradności, stąd
        zniecierpliwienie i utarczka między Wami. Można powiedzieć, że nękacz ma już
        dwie ofiary, zgodnie z Pani podejrzeniami.

        Pierwsze spostrzeżenie, jakie mi się nasuwa, łączy się z tym, co przed chwilą
        napisałem - większość czy może prawie wszystkie rady Pawła uznała Pani za
        nieprzydatne czy niemożliwe do wprowadzenia, chociaż Pani wielu z nich nie
        wypróbowała, podając hipotetyczne powody (wyśmieją mnie, zwolnią itp). W
        książce "W co grają ludzie?" Eric Berne opisuje taką właśnie sytuację,
        nazywając ją grą w "Dlaczego ty nie - tak, ale...". Taka gra, gdy jedna osoba
        radzi, a druga po kolei odrzuca propozycje, służy nie tyle poprawieniu sytuacji
        ofiary, co jej radzeniu sobie z poczuciem własnej bezradności. Skoro ekspert
        jest bezradny, to ofiara nie musi się aż tak bardzo przejmować swoim brakiem
        skuteczności. Jest to strategia ofiary ukierunkowana na radzenie sobie z
        emocjami. Niestety, gdy jeden "doradzacz" uzna swą bezradność i zrezygnuje,
        potrzebny będzie kolejny doradzacz, bo przecież źródło bezradności ofiary nie
        zostało usunięte. Wyraźnie to ja zostałem wytypowany na następnego doradzacza i
        mam nadzieję nie uwikłac się w drugą turę tej gry. Uważam zresztą, że mnożeniem
        kolejnych porad obrażałbym tylko pani inteligencję, bo z pewnością jest Pani
        sama w stanie wymyślić np. co zrobić, żeby nie czytać listów od niego.

        Inne moje spostrzeżenie, które może się przyda, a nie będzie jałowym
        doradzaniem: Pani emocje pulsują w rytm działań nękacza. Pani umysł zaprząta
        myślenie o tym, co on myśli o Pani, dlaczego tak napisał a nie inaczej, co
        komus powiedział na Pani temat itp. Dla mnie to jest podobne do sytuacji, kiedy
        wokół mnie lata głodny komar i co chwila mnie gryzie, a ja próbuję przeniknąć
        jego motywację w tej sprawie. To do niczego nie prowadzi. To jest tkwienie w
        roli ofiary, bo ofiara przemocy jest rodzajem satelity, krążącego wokół
        sprawcy, bez własnego pomysłu na sytuację. Odnoszę wrażenie, że Pani sugeruje,
        że Pani spokój zależy od tego, co ON zrobi. I to właśnie jest pułapka ofiary,
        bo tak naprawdę to Pani spokój zależy tylko i wyłącznie od Pani. Podobnie jak
        mój spokój związany z komarem.

        Gdy nasze emocje są w kiepskim stanie, możemy sobie z nimi radzić na dwa
        sposoby. Pierwszy: zajęcie się samymi emocjami - czyli np. unikanie ich, branie
        proszków uspokajających, zrzucanie odpowiedzialności na innych itd. Te
        strategie służą doraźnemu uspokojeniu. Niestety, są krótkoterminowe. Drugi
        sposób to zajęcie się źródłem powstawania tych emocji. W Pani przypadku źródłem
        jest relacja, która trwa między Panią a nękaczem. A do relacji potrzebne są
        dwie osoby. Jego rolę znamy. Pani rola to właśnie czytanie i słuchanie tych
        wszystkich bzdur, które on pisze lub mówi i przejmowanie się nimi. Wywiązuje
        się Pani z tej roli doskonale. Dlaczego czyjeś zdanie ma na Panią tak silny
        wpływ? Dla mnie to jest pytanie zasadnicze w całej tej sprawie. Jeśli na to
        pytanie sobie Pani nie odpowie, cała sytuacja będzie trwać nadal.

        Podsumowując: moim zdaniem w artykule o nękaczu i wątku prowadzonym przez Pawła
        jest dość wskazówek, dzieki którym w techniczny sposób może się Pani uwolnić od
        nękacza. Jak zaznaczono, potrzebna jest do tego żelazna konsekwencja. Drugi
        warunek jest taki, że Pani musi mieć własną świadomość, że to od Pani wyboru
        zależy dalszy rozwój sytuacji. To Pani ma być reżyserem tego spektaklu, nie on.
        To jest najtrudniej osiągnąć, bo wiąże się to zwykle z różnymi konfrontacjami:
        ze znajomymi, z mężem, z przełożonymi, ze sprawcą, a przede wszystkim z samą
        sobą (głównie z własnym wstydem). Nie istnieje żaden miły i cywilizowany sposób
        rozwiązania tej sprawy. Każdy z nas ma w sobie wystarczającą dawkę zdrowej
        agresji, która służy do samoobrony. Jeśli Pani to zaakceptuje, cała reszta
        pójdzie już łatwo.

        pozdrawiam i życzę powodzenia

        wk
        • kolorowe_domki Dziękuję 12.03.05, 19:42
          dziękuję za odpowiedź.
          JA nie mówię że rady Pana Pawła sa złe... tylko naprwdę, ja nie moge ich
          zrealizować.
          nie musi Pan zostać kolejnym doradzaczem bo nikt Pana do tego nie zmusza.
          Prawda?
          OK. nie będę zajmowała już Panom więcej czasu, jeżeli zacznie się dziać coś
          naprawde poważnego, to napiszę.
          Bardzo dziękuję za dotychczasową pomoc oraz poświęcony czas, szczególnie Panu
          Pawłowi.

          • liza51 Re: Dziękuję 13.03.05, 00:35
            Baaardzo rzadko odwiedzam to forum, ale wątek z nękaczem przyciągnął mnie.

            Po tych wszystkich wywodach zaczęłam się zastanawiać, czy to nie jest
            przypadkiem tak, że skoro istnieje osobowość nękacza to i musi istnieć osobowość
            ofiary nękacza? Np ja, gdybym była fizycznie zagrożona, obawiałabym się o swoje
            zdrowie czy życie (czego w opisywanej sytuacji nie ma) pewnie przeżywałabym
            wszystko tak jak kolorowe domki (albo jeszcze bardziej). Ale w opisanej sytuacji
            taki nękacz jest po prostu natrętem, który przy całkowitej ignorancji po prostu
            kiedyś się znudzi. Moje zachowanie byłoby analogiczne, jak napisał ekspert o
            swoim. Problem chyba w tym, że opisywany nękacz zna chyba zbyt dobrze swoją
            ofiarę, jej emocje i reakcje. I jeszcze taka myśl: skoro jej reakcja na forum
            była taka a nie inna, to czy ma w ogóle szansę samodzielnie uporać się z problemem?

            A przy okazji pytanie do ekspertów: czy rasowemu nękaczowi można jakoś pomóc?
            Nie mam tu oczywiście na myśli pomocy udzielanej przez ofiarę, ale np fachową
            terapię psychologiczną, która całkowicie zniwelowałaby braki z dzieciństwa?
            • kolorowe_domki Re: Dziękuję 13.03.05, 20:57
              codziennie zadaję sobie ptanie, czy dzisiaj będzie spokój, czy to już koniec,
              czy to ten dzień że on się już znudził.... i pytam się sama siebie kiedy i
              szukam odpowiedzi czy kiedykolwiek....on przestanie zapomni...
              • liza51 Re: Dziękuję 13.03.05, 22:11
                kolorowe_domki napisała:

                > codziennie zadaję sobie ptanie, czy dzisiaj będzie spokój, czy to już koniec,
                > czy to ten dzień że on się już znudził.... i pytam się sama siebie kiedy i
                > szukam odpowiedzi czy kiedykolwiek....on przestanie zapomni...

                Kto wie, może dobrze to ujęłaś, że on jest silny psychicznie. A Ty jaka jesteś?
                Przeczytaj powyższy swój opis: on jeszcze nic nie zrobił, a Ty się już
                zadręczasz. A patrząc z boku, bez emocji, to głupie listy, telefony są w stanie
                tak negatywnie na Ciebie wpływać?
                • liza51 coś jeszcze 13.03.05, 22:29
                  Skup się na chwilę i wyobraż sobie, że ofiarami nękacza są np tylko i wyłącznie
                  blondynki. I powiedzmy, że Ty jesteś blondynką, więc Cię nękacz gnębi.

                  Fakty bezsporne w tej zabawie na wyobraźnię są następujące:
                  1. ktos narusza Twoją woloność,a to ma prawo wyprowadzać Cię z równowagi
                  2. nie ma w tym żadnej Twojej winy, że jesteś blondynką, a tym samym ofiarą
                  3. dopóki będziesz blondynką nękacz będzie Cię gnębił (bez względu na to, jak
                  bardzo będziesz się oburzała i domagała, aby on zmienił swoje zachowanie)

                  Co więc pozostaje?
                  Przefarbować włosy i po problemie.
                  A w Twojej sytuacji powinnaś zacząć "przefarbowywać" swoje emocje (nastawienie,
                  reakcje, myśli, itp.) Nie powiem, że to będzie na pewno łatwe, ale chyba nic
                  innego Ci nie pozostaje.
                    • liza51 Re: coś jeszcze 13.03.05, 23:24
                      kolorowe_domki napisała:

                      > nawet nie wiesz jak się staram.

                      Wierzę Ci. Może nawet okazać się, że sama, bez pomocy specjalisty nie dasz rady
                      z tym się uporać.

                      I jeszcze coś, pomyśl:
                      1. bez względu na to, jak długo będziesz ukazywała nam potęgę swojej udręki (i
                      wierzę Ci, że masz dosyć)
                      2 bez względu na to, ile otrzymasz tu rad i wsparcia

                      jeżeli "nie przefarbujesz włosów", ten horror najprawdopodobniej nie skończy
                      się. Dyskusję można ciagnąć w nieskończoność.

                      I taka jeszcze rada praktyczna odnośnie Twego rachunku. Napisz grzeczne pismo,
                      do banku, że domagasz się podjęcia działań w celu zapewnienia większej ochrony
                      dany dot. wpływów/wypływów z rachunku, bez podawania na razie nazwisk. W razie
                      potrzeby drugie, ostre. Możesz byc prawie pewna, że po reakcji dyrekcji
                      pracowniczka banku (bo to chyba o nią chodzi)nie będzie się więcej narażała dla
                      "nękacza"

                      Powodzenia!
                      • kolorowe_domki Re: coś jeszcze 14.03.05, 08:28
                        problrm polega na tym ,że panna któa sprawdza moje konto nie pracuje w jakimś
                        tam oddziale tylko jest admin. księgowym i jako jedna z wielu osób ma dostęp do
                        wszystkich rachunków w naszym banku, któego ja również jestem pracownikiem.
                        I nie wiem któa to jest dziewczyna.
                        Tego że ona coś barbała na moim koncie nikt nie sprawdzi. Bo to tylko podgląd a
                        nie żadne modyfikacje które są rejestrowane...
                        • liza51 Re: coś jeszcze 14.03.05, 10:08
                          kolorowe_domki napisała:

                          > problrm polega na tym ,że panna któa sprawdza moje konto nie pracuje w jakimś
                          > tam oddziale tylko jest admin. księgowym i jako jedna z wielu osób ma dostęp do
                          >
                          > wszystkich rachunków w naszym banku, któego ja również jestem pracownikiem.

                          W instytuacjach tego typu na ogół występują 2 sytuacje: dostęp do danych
                          rachunków pracowników maja tylko konkretne osoby i moga tam wejść po
                          zalogowaniu, albo też praktycznie każdy kto jest w sieci może sobie podglądnąć.
                          Wtedy wszyscy w wszystkich wszystko wiedzą (mam na myśli kwestie finansowe),
                          tylko nie wszyscy z tą wiedzą się afiszują mówiąc prosto w oczy pewne rzeczy.

                          Twój nękacz może (mógłby) mieć dostęp do konta również całkiem legalnie i nic na
                          to nie poradzisz. Cóż, każdy zawód ma swoje plusy i minusy.

                          Naprawdę pozostaje tylko "przefarbowanie".

                          I taka dygresja, ludzie zmieniają też pracę nie dlatego, że im się ona nie
                          podoba, nie daje satysfakcji, że chcą, czy też zostają z niej wyrzuceni.
                          Bywa, że po prostu ... psychicznie nie wytrzymują pewnych spraw.
                          I co pozostaje? Albo pogodzić się z tym, że ma się słabszą psychikę, albo nad
                          nią popracować.
                  • kolorowe_domki Panie Pawle jeszcze raz 13.03.05, 23:00
                    Nie chcę zabierać czasu Panu ani Panu Wojtkowi.
                    Na wyraźną Pana prośbę przesłaną do mnie mailem sprawę kontynułowaliśmy na tym
                    forum.
                    Jeżeli temat się wyczerpał i Państwa bezradność jest większa niż moja, a mój
                    każdy post jest atakowany i gaszony zimną woda, to nie widzę sensu
                    kontynułowania mojej sprawy na forum.Nie mam pretensji do nikogo,nie liczyłam ż
                    e ktoś zrobi coś za mnie, tylko ciągle otryzmuję rady któych nie mogę
                    zrealizować, a po za tym kolejne któe już zrealizowałam.
                    Naprawdę nie życze nikomu, żadnej kobiecie ani żadnemu mężczyźnie, żeby spotkał
                    w swoim życiu taką osobę jak "on".
                    Mamk nadzieję,że może ktoś kto kiedyś będzie to czytał, potraktuje to jako
                    przestrogę, może ktoś w porę się zorientuje...że za plecami stoi nękacz?
                    Może.
                    A ja? nadal winna temu że nie chcę zrezygnowac z pracy i pensji swoich marzeń,
                    z realizacji.... życzę powodzenia Państwu i dziękuję.
                    • pawel.drozdziak Re: Panie Pawle jeszcze raz 14.03.05, 11:24
                      Z braku lepszych pomyslow pozwole sobie kontynuowac dzielo podsumowywania
                      dotychczasowych ustalen. Jesli wkradna sie jakies niescislosci prosze mnie
                      poprawic.

                      Tak wiec:

                      - facet pisze emaile w ogromnych ilosciach przez siec firmowa i wydzwania do
                      pani wyznajac milosc, planujac wspolna przyszlosc i snujac fantazje na pani
                      temat
                      - pania to denerwuje, przeraza i budzi pani rozgoryczenie bezradnoscia
                      - nie mozna odfiltrowac tej poczty w zaden sposob
                      - nie mozna poprosic o to administratora sieci
                      - nie mozna zglosic problemu do dyrekcji
                      - nie mozna zmienic pracy
                      - nie mozna faceta oskarzyc sadownie
                      - nie mozna zalozyc oddzielnego katalogu na te listy i tam je wrzucac nie
                      czytajac
                      - nie mozna zlozyc zadnej sugestii w oddziale firmy lub u administratorow, zeby
                      na przyklad ograniczona ilosc korespondencji czysto prywatnej przez siec firmowa
                      - nie mozna namowic kogokolwiek z firmy, zeby pania poparl
                      - w razie jakichkolwiek skarg z pewnoscia prace straci pani nie on i klopoty
                      bedzie miec pani, nie on
                      - nie mozna zlozyc skargi w policji, prokuraturze itd.

                      Ponadto:

                      - facet ma dostep do wyciagow pani kont bankowych za posrednictwem swojej
                      kolezanki, ktora tez pracuje w tej firmie
                      - nie mozna z tym nic zrobic, bo nie mozna tego udowodnic
                      - nie mozna przeniesc swojego konta do innego banku

                      Jeszcze w domu:
                      - udalo sie zmienic numery telefonow (dobrze pamietam?)
                      - maz i rodzina cos tam o sprawie wiedza, nie znaja jednak wszystkich szczegolow
                      - nie chce pani meza denerwowac
                      - nekacz nie dzwoni do pani do domu ani nie sledzi pani pod domem. Mozna
                      przypuszczac, ze pani namiarow domowych (telefony, emaile) nie ustalil

                      Na tym forum:
                      - eksperci nie zdolali wymyslec niczego, co by sie dalo zastosowac
                      - pani posty sa atakowane przez forumowiczow
                      - ma pani wrazenie, ze sprawa jest sprowadzana do kwestii pani winy
                      - zarzuca sie pani, ze czerpie jakis rodzaj satysfakcji z tego ukladu, co
                      uznaje pani za uwlaczajace
                      - dalsza dyskusje tutaj uznaje pani za wyczerpujaca i bezprzedmiotowa i wyraza
                      pani chec, by ja zakonczyc

                      Nie pozostaje mi nic innego, niz zyczyc pani powodzenia. Naprawde wspolczuje,
                      bo sytuacja jest dla pani dosc trudna. Gdyby cos sie w istotny sposob zmienilo -
                      na przyklad gdyby pani znalazla jakies rozwiazanie - chetnie o tym przeczytam
                      na forum. Mozliwosc sledzenia zmian w tej sytuacji dalej bylaby dla nas cennym
                      doswiadczeniem.
                        • liza51 Re: Panie Pawle jeszcze raz 15.03.05, 12:06
                          angoulene napisała:

                          > ale z pana, pawle, wstretny prosiak ;)))

                          "... dla was to igraszki, fraszki,
                          nam idzie o życie" ;)

                          A poważiej, zaczęłam się zastanawiać, czy aby rzeczywiście w tym przypadku mamy
                          do czynienia z prawdziwym nękaczem. Może ktoś po prostu chce się odegrać,
                          całkiem świadomie zabawić cudzym kosztem?

                          W ogóle to jestem pełna podziwu dla tutejszych ekspertów.
                          • angoulene Re: Panie Pawle jeszcze raz 15.03.05, 17:29
                            mnie nęka podejrzenie dot. domków i ich kolorowych doświadczeń ;))
                            a pomysł, który jej podsunęłam, wbrew pozorom nie jest zły
                            może ekspert się wypowie?

                            chodzi mi po prostu o to, by fg\acet się zniesmaczył dziewczyną i żeby mu się
                            odechciało nękania.
                            • angoulene Re: Panie Pawle jeszcze raz 15.03.05, 17:34
                              chyba, że ona to lubi.
                              hm... cała sytuacja kojarzy mi się z pewnym podejsciem do facetow. pozwalanie
                              im sie adorowac, utwierdzac ich w zakochaniu, aby pozniej chodzic i pokazywac
                              koleaznkom, jak to sie snuja smiertelnie zakochani, az upierdliwi. i sie
                              skaryc: taka jestem biedna, bo mi spokoju nie daja, widac mam w sobie 'to cos',
                              ze nie moga sie ode mnie odczepic.
                              takie rzeczy to sie w lo praktykowalo, doroslej kobiecie nie przystoi
                              jak bym ja miala takiego 'nekacza', to moj facet by poszedl, pogadal, jak
                              trzeba - po pysku nalozyl dla lepszego zrozumienia i tyle
                              ty faceta nie chcesz zaangazowac, co mi sie wydaje super dziwne
                              • anka_er do angoulene 16.03.05, 13:26
                                angoulene napisała:


                                > jak bym ja miala takiego 'nekacza', to moj facet by poszedl, pogadal, jak
                                > trzeba - po pysku nalozyl dla lepszego zrozumienia i tyle
                                > ty faceta nie chcesz zaangazowac, co mi sie wydaje super dziwne

                                angoulene twoja rada jest naprawdę bardzo interesujaca,bo bardzo oryginalna
                                zainteresowala mnie do tego stponia, ze pozwolilam sobie zajrzec do archiwum i
                                popatrzec kim jest ta rezolutna angoulene, co i jak pisze.
                                no i gratuluje, widze ze wyzwolilas sie z tego dziwnego ukladu z TAMTYM
                                facetem, bo ten watek ponizej to byl tez o tobie, prawda?
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=16684879&a=16697309
                                brawo , skloro fazet na forum zalatwial sprawe ze swoim kolega i narzeczona to
                                naprawde nie zasligiwal na uwage

                                pozdrawiam cie bardzo serdecznie:))



                                • kolorowe_domki anka_er 16.03.05, 17:29
                                  :-) no "jej" rady są rzeczywiście świetne, a czytałaś to o pierdzeniu i
                                  bekaniu? To dokonała rada - po prostu się spotykać zx nękaczem :-) mi już ręce
                                  opady!
                                  Ale co tam forum jest dl a wszystkich, prawda? Pozdrwaiam
                                • angoulene Re: do angoulene 16.03.05, 18:00
                                  droga anko_er. dotychczas uzywałas nicka incognitto, atakując moje wypowiedzi
                                  na wszystkich forach. doprawdy, nie chce w tym watku - z szacunku dla autorki -
                                  wywlekac przyczyn, dla ktorych mnie szkalujesz i jednoczesnie odsadzasz od czci
                                  i wiary mojego narzeczonego. niech to pozostanie w archiwum, a w tym watku
                                  skupmy sie na pomocy kolorowym domkom
                    • anka_er skupmy sie na pomocy kolorowym domkom 16.03.05, 20:31

                      angoulene, jakim sposobem odgadujesz kto pod jakim nickiem sie kryje?
                      podziwiam

                      forum jest dla wszystkich jak pisze -kolorowe domki-, więc chyba wolno
                      ustosunkowac się do wpisow rownież twoich, czy uwazasz trzeba je bez dyskusji
                      przyjmowac?
                      skojarzylam oba twoje nicki wystepujace w tym watku, widze jest watek "czy to
                      juz nekanie' w ktorym chodzi o ciebie, wiec pytam, ale ty nie musisz oczywiscie
                      odpowiadać.

                      skupiając się na pomocy kol. dom., myśle można skorzystac z twojego
                      doświadczenia w pozbyciu sie nękacza niejakiego Mariana, więc pytam:
                      -czy stosowalas te metody, a więc: puszczałaś gazy(od niechcenia), bekałas,
                      klęłaś, opowiadałas o swojej miesiączce (ostatniej), a psa kupce, tudzież
                      innych potrzebach fizjologicznych (czy o wymioty i oddawanie moczu chodzi?) etc.

                      Jak widac nękacz Marian albo zniknął, albo 'schował' się pod innym nickiem,
                      więc metoda chyba skuteczna, potrzeba tylko twojego potwierdzenia, w jakim
                      zakresie była wykorzystana.

                      Dziękując za wysłuchanie mojego głosu w dyskusji
                      kłaniam się, życzę dobrej nocy;)

                      anka



                      ----

                      angoulene napisała:

                      >bekanie, gazy (ale zeby nie wyczail, ze specjalnie
                      udajesz;), poklocic sie z kelnerem, zrobic z siebie widowisko. ubrac sie brzydk
                      i niegutownie. uczesac sie paskudnie. monologowanie, klecie, opowiadanie o
                      przebiegu ostatniej miesiaczik (z detalami) tudziez innych fizjologicznych
                      milych sprawach, typu kupka ukochanego pupila.



                      • angoulene Re: skupmy sie na pomocy kolorowym domkom 16.03.05, 22:24
                        > skojarzylam oba twoje nicki wystepujace w tym watku, widze jest watek "czy to
                        > juz nekanie' w ktorym chodzi o ciebie, wiec pytam, ale ty nie musisz oczywiscie

                        ja skojarzylam twoje dwa nicki, m.in. na forum towarzyskim. no i powracajacy jak
                        bumerang temat przewodni - mr T i przerozne wariacje na jego temat, wytwor
                        twojej urazonej dumy, jak mniemam. ale nie o tym prawic chcialam ;)

                        niestety, doswiadczen z nekaczami nie mialam zadnych, przynajmniej nie z takimi
                        w sensie definicji p. pawla. wiadomo, jak kazda dziewczyna chyba, otrzymywalam
                        przerozne mniej lub bardziej upierdliwe lisciki, wierszyki itp. od kolegow, ale
                        urwalo sie to w momencie jak stuknela mi dziewietnastka - i jakos dziwnie
                        pokrylo sie to z zakonczeniem nauki w lo ;)

                        swaja teorie pozbycia sie natreta opieram na obserwacji opisanych przez domki
                        wydarzen, do nich tez staralam sie dopasowac bodzce wymierzone domniemanemu
                        nekaczowi.
                        poza tym nekacz to agresor. na tym forum panowie wojtek i pawel wielokrotnie
                        naklaniali potencjalne ofiary (czyli wszystkie panie) do zaskoczenia napastnika
                        - element ten moze pomoc, wytracajac z rownowagi napadacza i zburzyc jego plany
                        domki maja wiecej czasu, na chlodno moga wiec przygotowac sie do... uwaga... nie
                        de- a ofensywy (gazy bojowe, te sprawy;))) a tak na powaznie - proponuje, by
                        ktorys z ekspertow skomentowal moj pomysl, czy chociaz jego kregoslup jest w
                        miare stabilny.
                        pozdrawiam obie anie - zarowno ta incognitto, jak i ta kolorowa ;)

                        p.s. odejrzewam, ze w podobnej sytuacji postapilabym wg swoich rad czynnosci
                        fizjologiczne pozostawilabym pewnie ta, gdzie ich miejsce (czyli w lazience),
                        ale cala reszta pewnie sprawilaby mi pewna frajde (odnosze sie oczywiscie caly
                        czas do syt. domkow)
                        pozdrawiam
    • meduza7 Re: Nekacz 13.04.05, 10:21
      jeśli można zapytać - jakie właściwie są motywacje nękacza? Czy można uznać, że
      działa on "w dobrej wierze", uznając wszelkie swoje zachowania po prostu za
      przejaw miłości i nie dostrzegając, jak bardzo to wszystko jest dla jego ofiary
      męczące i wykańczajace? Czy też ewidentnie działa w złej wierze, chcąc ją
      zastraszyć itp.? Dla ofiary to wprawdzie żadna różnica...
      Drugie pytanie - jeśli osobowość nękacza kształtuje się we wczesnym dzieciństwie
      z powodu braku kontaktu z matką, to czy można zalożyć, że w dawnych czasach,
      kiedy kobiety o wiele częściej umierały przy porodzie, o tyle więcej było też
      nękaczy? Może stąd wziął się typ Wertera? (samobójstwo z nieszczęśliwej miłości)
      Poza tym, nie rozumiem, dlaczego właściwie kolorowe domki czyta te listy.Skoro
      nie może w żaden sposób ich odfiltrować automatyczne (może boi się coś ruszać w
      ustawieniach "żeby nie zepsuć" - znam takich), to przecież może wywalać je do
      kosza ręcznie, nie czytając.
      • kolorowe_domki Re: Nekacz 15.04.05, 22:12
        już dajcie spokój, nie cyztam tych listów, usuwam je. Co nie zmienai faktu że
        dzwoni choćby tylko po to żeby usłyszec halo i sygnał odkładanej słuchawki.
        Mnie naprawdę to nie bawi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka