Dodaj do ulubionych

Moja wina?

03.01.10, 13:24
Wczoraj koleżanka powiedziała mi, że to moja wina, że jestem
singielką.
Nie chciała rozwijać tematu.
Na forum, pod postami samotnych osób też często są takie opinie, że
to ich wina, że nie mają partnera.
Może jakieś przykłady, sugestie w czym ta wina może się objawiać.
Ja jestem raczej zdania, że to zwyczajny brak szczęścia.
Obserwuj wątek
    • tytus_flawiusz Re: Moja wina? 03.01.10, 13:30
      wina ? po co zaraz takie dęte hasła.

      a co do odpowiedzialności za własne życie, to każdy jest kowalem swego losu i
      nie ma co szukać "winnych" w około, albo doszukiwać się jakiegoś fatum.

      jak sobie pościelesz, takie będziesz miała bzykanko
    • croyance Re: Moja wina? 03.01.10, 13:31
      Zaleznosc przyczynowo - skutkowa to nie to samo, co 'wina'. Jesli
      pracujesz 14 godzin dziennie z ludzmi, ktorzy nie nadaja sie na
      partnerow, i nie masz wolnego czasu/ochoty, zeby poznac kogos innego
      gdzie indziej, to zdecydowanie Twoje zachowanie/styl zycia bedzie
      powodem, ze jestes sama, ale co wina ma z tym wspolnego?

      Skad mamy wiedziec, czym 'wina' sie przejawia w Twoim przypadku?
      Przeciez nic nie wiemy o Tobie.
    • chromini Re: Moja wina? 03.01.10, 13:33
      madunia0 napisała:

      > Wczoraj koleżanka powiedziała mi, że to moja wina, że jestem
      > singielką.
      > Nie chciała rozwijać tematu.
      > Na forum, pod postami samotnych osób też często są takie opinie, że
      > to ich wina, że nie mają partnera.
      > Może jakieś przykłady, sugestie w czym ta wina może się objawiać.
      > Ja jestem raczej zdania, że to zwyczajny brak szczęścia.
      Ja jestem raczej zdania, że to zwyczajny brak chęci. :)
    • hermina25 Re: Moja wina? 03.01.10, 13:35
      a kto to mówi o jakiejkolwiek winie?Ja w prawdzie na razie się z kimś
      spotykam...,ale to nie zmienia faktu,że w przyszłości chcę być sama...Dla mnie
      to kwestia wyboru ,a nie winy!
      • stallanastka Re: Moja wina? 03.01.10, 14:08
        hermina25 napisała:

        > a kto to mówi o jakiejkolwiek winie?Ja w prawdzie na razie się z kimś
        > spotykam...,ale to nie zmienia faktu,że w przyszłości chcę być sama...Dla mnie
        > to kwestia wyboru ,a nie winy!
        Wolność wyboru to klucz do demokracji, nie ważne czego wybór dotyczy i czy jest
        właściwy. Tego najczęściej dowiadujemy się po czasie.
      • madunia0 Re: Moja wina? 03.01.10, 15:33
        Bycie singielką to nie mój wybór, tak się życie ułożyło.
        Nigdy nie chciałam być sama.
        • mahadeva Re: Moja wina? 03.01.10, 15:41
          to dlaczego tak jest? nie poznawalas facetow na studiach? na imprezach? wtedy
          masa jeszcze byla wolnymi! moze jestes wybredna?
          • madunia0 Re: Moja wina? 03.01.10, 15:44
            Byłam cicha, spokojna , nieśmiała i nie chodziłam na imprezy.
            Nie miałam powodzenia.
    • varia1 Re: Moja wina? 03.01.10, 13:37
      wina to za duże i za bardzo nadęte słowo
      powiedzmy że zrozumiałabym taką reakcję koleżanki gdyby pojawiła się w odpowiedzi na twoje biadolenie nad własnym nieszczęśliwym z tego powodu losem i że raczej miała na myśli że każdy jest kowalem swojego losu
      • madunia0 Re: Moja wina? 03.01.10, 15:35
        Mówiąc prawdę to trochę narzekałam, że kolejny rok witam jako
        singielka.
    • podpseudonimem Re: Moja wina? 03.01.10, 13:42
      wina?? najczęściej że to czyjaś wina że jest singlem twierdzą osoby które są w
      związkach z palantami. Takie nie umieją zaakceptować że są osoby które wolą być
      same niż związać się z idiotą. Poprostu nie spotkałaś właściwej osoby. Ale nie
      załamuj się, na wielu przykładach, w tym i na swwoim wiem że warto poczekać a
      nie brać byle co
    • rzeka.chaosu Re: Moja wina? 03.01.10, 14:41
      > Może jakieś przykłady, sugestie w czym ta wina może się objawiać.

      Mam znajomą (24 lata), która nigdy nie miała żadnego faceta, nie całowała się, itd. Jest jedynaczką, wychowuje ją tylko matka i nadal z matką mieszka. To ładna dziewczyna i bardzo mądra. Trochę mi jej szkoda (dlatego tego posta piszę wyjątkowo w 100% na poważnie).

      Jej problem: od wszystkich mężczyzn tylko wymaga, nie widzi problemów w większości swoich wad, nie jest skłonna do ustępstw, jest maksymalną egoistką. Lubię ją, ale tylko dlatego, że kiedyś na poważnie pogadałyśmy o tym, że przeszkadza mi jej egoizm, zachłanność, robienie wszystkiego tylko dla siebie, podkładanie innym kłód pod nogi. W stosunku do mnie już tak się nie zachowuje. no może czasami, ale przynajmniej o tym rozmawiamy ;D

      Najgorsze jest to, że ona jest tego wszystkiego świadoma i twierdzi, że tak jest super, bo to takie naturalne, że martwimy się tylko o siebie i chcemy dla siebie dobrze ;P

      Przykład sytuacji: facet dzwoni do niej, żeby się z nią spotkać, ona nie odbiera, bo jest pod prysznicem. Potem koleś wysłał jeszcze kilka SMSów. Nie przeczytała ich od rana. W końcu około 18 przeczytała te wiadomości. Było za późno na spotkanie, bo seans był tylko na 19. Zrzuciła winę na faceta :p Nie wiem za mało SMSów wysłał, powinien dzwonić co 5 sekund, może jej list expresowy wysłać?
      Ręce mi opadły, gdy mi to opowiadała.

      No to tylko jeden przykład.
      Cech osobowości, które odpowiadają za samotność może być milion, szczególnie, gdy połączą się ze stylem życia i wydarzeniami losowymi :D
      • rzeka.chaosu Re: Moja wina? 03.01.10, 14:43
        Aha: pisałam o niechcianej samotności.
    • deodyma Re: Moja wina? 03.01.10, 14:54
      a czemu tak powiedziala?
      jak dobrze Cie zna?
      • madunia0 Re: Moja wina? 03.01.10, 15:36
        Trochę biadoliłam, że kolejnego sylwestra spędziłam bez partnera.
    • miang Re: Moja wina? 03.01.10, 15:01
      przeciez na pewno byl kiedys jakies pijak i cham ktory chcial Cie poderwac
      ...... wiec wina jak na dloni ze sie nie zgodzilas
      i jeszcze jako singelka sie petasz kolo misia koleznaki, nieladnie ;)
      • madunia0 Re: Moja wina? 03.01.10, 15:37
        Nie interesują mnie czyjeś misie.
    • mahadeva Re: Moja wina? 03.01.10, 15:38
      szczescie nie ma tu wiele do rzeczy, w koncu chlopa sie szuka latami... uwazam,
      ze to wina, czy tam zasluga samej singielki - ja np. jestem wymagajaca i nie
      chce dzieci, to powoduje, ze praktycznie jestem sama... mialam fajnego bylego,
      ale on chcial dzieci, potem bylam lata sama, a teraz mam chlopaka, ktory dzieci
      nie chce, ale tez mu na mnie nie zalezy... czuję sie stara panna, bo skonczylam
      juz 30stke
    • yournana Re: Moja wina? 03.01.10, 16:34
      "Wina" moze przejawiac sie w malej otwartosci na ludz, nowe
      znajomosci, zbyt krytycznemu podejsciu do facetow, czekaniu na
      przyslowiowego ksiecia z bajki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka