triss_merigold6
05.02.04, 10:22
Nawiązuję do wątku M "Brałam Cilest i jestem w ciąży". M. zdecydowała się na
aborcję, jej głównym motywem były względy finansowe (brak ubezpieczenia, b.
nisko płatna praca, niechęć do zwalania problemy na barki rodziny własnej i
partnera). W większości postów namawiano M. do urodzenia dziecka.
Mam pytanie ile forumowiczek i forumowiczów byłoby skłonnych regularnie
pomagać finansowo tej kobiecie? Dawać pieniądze na wizyty lekarskie,
leczenie, pieluchy, odżywki, kosmetyki, jej koszty utrzymania (straci pracę i
nie będzie miała prawa do świadczeń z ZUS-u) i to nie przez kilka miesięcy
ale lat. Kto potem załatwi jej pracę? Łatwo jest pisać "Proszę, nie zabijaj"
bo to nic nie kosztuje. Łatwo jest pisać "Ja na twoim miejscu" podczas gdy
nie jest się na miejscu tej dziewczyny tylko w dużo bardziej komfortowej
sytuacji. Taka moralność na cudzy koszt.