twojabogini
22.01.10, 14:52
Wątek o "katolickiej" zdradzie mnie rozbawił. Zetknęłam się już
parę razy z instytucją "życzliwych przyjaciółek", które z empatią
wysłuchaja mężczyzny i "od serca" mu doradzą: jak postapić z żoną,
co ta zona właściwie powinna. Wyrażą współczucie jaka ta żona
niedobra, nieczuła i paskudna. Na niedorżnięcie siły nie ma.
Częśc pań działa jednak bezinteresownie. No co ty? Obiadów ci nie
gotuje? Ale przecież ty tak długo pracujesz, zarabiasz. Pogoń ją do
roboty. Co niania do dzieci przychodzi? A co ona w tym czasie robi?
Do kosmetyczki? A ma jakies dochody? No, niektóre kobiety to mają za
dobrze. A ona cię chociaż docenia? No powinna cię po rękach całować.
Oto teksty życzliwych i serdecznych kolezanek z pracy. I tego za
ch.. nie pojmuję.