Dodaj do ulubionych

desperatki i wredne babsztyle

22.01.10, 14:52
Wątek o "katolickiej" zdradzie mnie rozbawił. Zetknęłam się już
parę razy z instytucją "życzliwych przyjaciółek", które z empatią
wysłuchaja mężczyzny i "od serca" mu doradzą: jak postapić z żoną,
co ta zona właściwie powinna. Wyrażą współczucie jaka ta żona
niedobra, nieczuła i paskudna. Na niedorżnięcie siły nie ma.
Częśc pań działa jednak bezinteresownie. No co ty? Obiadów ci nie
gotuje? Ale przecież ty tak długo pracujesz, zarabiasz. Pogoń ją do
roboty. Co niania do dzieci przychodzi? A co ona w tym czasie robi?
Do kosmetyczki? A ma jakies dochody? No, niektóre kobiety to mają za
dobrze. A ona cię chociaż docenia? No powinna cię po rękach całować.
Oto teksty życzliwych i serdecznych kolezanek z pracy. I tego za
ch.. nie pojmuję.

Obserwuj wątek
    • nanai11 Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 14:57
      Nic tu nie jest do pojmowania. Kobiety walcza o facetów. chociażby używanych.Bez
      względu na wage.
      • mel.la Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:00
        A czemu Ty sie w plotki bawisz, he? Bo ja tam nikogo nie slucham.
        • twojabogini Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:09
          Dzięki temu, że słucham rozmów i dużo rozmawiam mam sporą wiedzę
          praktyczną. Odcięcie się od ludzi i nie słuchanie nikogo - to
          wylądowanie na społecznej pustyni. Postawa skrajna. Świat nie jest
          czarno-biały. Słuchanie - to nie zabawa w plotki. Wręcz przeciwnie -
          jak jeszcze pracowałam w czymś na kształt korporacji to mogłam takie
          babska ucinać, a mężowi doradzić, zeby czasem zmienił żonę w nocy
          przy dziecku to jej humor wróci i nie będzie jakaś dziwna taka.

          • mel.la Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:25
            Dzięki temu, że słucham rozmów i dużo rozmawiam mam sporą wiedzę
            praktyczną.


            Wiedza praktyczna nie polega na sluchaniu rozmow i rozmawianiu :-)cos
            Ci sie pomylilo.
            • twojabogini Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:47
              mel.la napisała:

              > Wiedza praktyczna nie polega na sluchaniu rozmow i rozmawianiu :-)
              cos Ci sie pomylilo.

              Wiedza praktyczna jest nabywana w praktyce. Nic mi się nie pomyliło.
              Moge czytać całą masę książek o ludzkich zachowaniach, o ich
              motywacjach itd. (co robię), ale nie uzupełniająć tej wiedzy w
              praktyce - wiem g...
              Zaastosowanie wiedzy nabytej z obserwacji, uczestnictwa w rozmowach
              itp.? Koleżanka miała kłopot z mężem - niedawno urodzilo im sie
              dziecko. Początkowo było trudno, zmęczenie rozdrażnienie, ale okej
              jeśli chodzi o poziom porozumienia między nią a mężem. jesli były
              niesnaski były wyjasnianie. Do czasu. Mąż się zmienił, zaczął ją
              traktować zimno i z góry. Pojawily się kąśliwe uwagi. Jako osoba
              światła zaczęła uczęszczać do psychologa. tam zaczęły się analizy -
              a może on zazdrosny, bo ona za duzo zajmuje się dzieckiem i czuje
              się odrzucony (to kuriozum współczesnych teorii - jak można za dużo
              zajmowac się niemowalakiem?), może za mało czasu tylko we dwoje,
              blablabla. I g.. znaczy się bez zmian.
              Starczył jeden zlot czarownic i przyczyna byla jasna - jedna ze
              słodkich koleżanek z pracy mu doradzała i współczuła, a to, ze
              kanapki kupuje w barku (to jak to siedzi w domu i ci nie robi?) raz
              ze leniwa - dwa niegospodarna (bo robione w domu tyle taniej by
              wyszły, no ale jak się nie swoje wydaje to lekka ręka idzie).
              Jakbym na własne uszy nie słyszała co babsztyle z roboty sączą
              zonatym do uszek - w zyciu bym na to nie wpadła. Gość swoją drogą
              palant.
      • twojabogini Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:04
        Ja to odbieram jako bezinteresowne działania - w sensie wredny
        babsztyl nie zyska, ale innej babie chłopa zepsuje. Bo co ma mieć
        tamta dobrze?
        • stinefraexeter Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:15
          Ja nie wiem, czy to jest takie bezinteresowne. One po prostu muszą mieć
          poczucie, że mężczyźni je lubią, chętnie słuchają ich rad... Muszą mieć
          poczucie, że są "lepsze" niż inne kobiety, lepsze od żony, lepsze od Joli z kadr...
          Ich nie tyle interesuje ten konkretny mężczyzna, co poczucie, że są ważne dla
          samca. Nie wszystkie wierzą w to, co sączą tym panom do uszu. Chodzi po prostu o
          to, by samiec lubił je bardziej od innych samic (niekoniecznie chodzi o romans).
          • twojabogini Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:17
            stinefraexeter napisała:

            >Chodzi po prostu o to, by samiec lubił je bardziej od innych samic
            >(niekoniecznie chodzi o romans).

            A to ma nawet sens - panie kompleksiki leczą.
    • 10iwonka10 Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 14:58
      Przypuszczam ze same nie sa zbyt szczesliwe wiec chca namieszac
      innym w malzenstwie.

      • skarpetka_szara Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:00
        bingo!
      • sta-fraszka Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:06
        Bo kazda metoda jest dobra, by udowodnic sobie, ze nikomu nie wyjdzie, kazdemu
        sie zepsuje, to tylko kwestia czasu.
        No i ze faceci to swinie.

        [sciana]
        • skarpetka_szara Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:20
          no i kazda babka mysle ze ONA to napewno by takiego uszczesliwila,
          bo ONA jest lepsza niz TAMTA.
    • stinefraexeter Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:00
      A co tu jest do pojmowania?
      Od zarania dziejów toczy się walka o względy samca.
      • bakejfii Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:07
        O KOGO,SMIECHU WARTE.
        • sta-fraszka Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:08
          ;)
    • figgin1 Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:07
      Jako osoba znienawidzona przez szereg byłych mojego przyjaciela, a także
      traktowana z podejrzliwością przez niektóre panny moich kumpli zaświadczam, że
      choć zwierzenia związkowe padały między nami nie rzucałam takich stwierdzeń. Raz
      nawet obsobaczałam A. bo zachowywał się jak k..t..s wobec matki swojego dziecka.
      • twojabogini Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:15
        A to osobna sprawa, bo oprócz "przyaciółek" są i przyjaciółki. Sama
        przyjaźnię sie z mężczyzną - od wielu lat. Moi partnerzy rozumieli
        ta relację, natomiast narzeczona, a teraz zona - jest bardzo
        zazdrosna i to da się wyczuć.
        Tyle, że rozsadna przyjaciólka jak ma klasę to się po prostu z
        takiej relacji wycofuje - przyjaźń przetrwa. Z żoną da się
        zaprzyjaźnić, spotykać sie można z obojgiem, życzenia wysłać na
        numer zony, nie dzownic wieczorami, nie umawiac się na indywidualne
        spotkania. Z czasem kobieta się oswoi. I ja tak zrobilam.
        Przyjaciółki, którego tego nie potrafią zaliczam do "przyjaciółek".
        • figgin1 Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:26
          Znałam większość dziewczyn A. Z większoscią nie miałam dobrego kontaktu. Nie
          miałam zatem ochoty umawiać się z nimi i kisić się w towarzystwie, które mi nie
          pasuje. No, chyba, że to było większe grono. Z jedną się polubiłam i chodziłyśmy
          razem na wódkę, jedna to nawet mnie nie chciała poznać, bluzgała mnie za to od
          koorew. Z tego co pamiętam rozstali się właśnie przez jej fochy, A. podobnie jak
          ja nie toleruje czegoś takiego. Nie miałam najmniejszego zamiaru usuwać sie w
          cień, to nie moje zadanie. Gdyby to on uznał, że warto zawiesić kontakty to
          byśmy je zawiesili. Ale A. ma takie samo podejście do związków jak ja. Nie
          pozwala sobie na żadne fochy, zazdrość i ustawianie życia.
    • a1ma Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:08
      Ja się najbardziej dziwię takim, co przenoszą to na wszystkie sfery życia.
      Miałam taką koleżankę w pracy kiedyś, co to usilnie walczyła o względy każdego
      faceta - nie chodziło bynajmniej o cokolwiek dwuznacznego, ale jednak dla
      facetów była zawsze miła, uśmiechnięta, uczynna i w ogóle na każde skinienie, a
      kobietom potrafiła wbić taką szpilę, że dech zapierało. Nie wiem, co to było,
      próba dowartościowania?
    • menk.a Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:10
      Rzadko ktoś zadaje sobie trud, by poznać historię widzianą przez druga osobę.
      Poklepie kogoś po ramieniu, służy radą a przy okazji może jeszcze coś osiągnie
      (okazjonalny seks, nowy facet/kobieta).
      • izabellaz1 Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:15
        menk.a napisała:

        > Rzadko ktoś zadaje sobie trud, by poznać historię widzianą przez druga osobę.

        Bo 1. czasem lepiej, żeby tej drugiej strony jednak nie znać:D, a 2. że i tak
        rzadko kiedy bywamy obiektywni;)
        • menk.a Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:32
          Pal sześć obiektywizm. Chcemy tylko wierzyć, że ktoś w swoim nieudanym życiu gra
          rolę tego dobrego, więc ta druga strona musi być zła. To pasuje do naszych
          schematów, więc szkoda czasu i energii by cokolwiek weryfikować.
          Ja w swoich historiach zawsze jestem dobra, prawda?:P
          • izabellaz1 Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 19:43
            menk.a napisała:

            > Ja w swoich historiach zawsze jestem dobra, prawda?:P

            Ja w swoich nie:D
    • kora3 wiesz to zalezy 22.01.10, 15:16
      sama trzykritnie doadzalam facetom w sprawach ich zwiażków. Wszyscy
      trzej panowie są od lat moimi przyjaciółmi, li tylko i wyłącznie
      przyjaciółmi. I wybacz, ale jesli mi PRZYJACIEL, bez wzgledu na jego
      plec, z odleglosci 400 km. mówi, ze jego zona ma kochanka, faceta, z
      którym sie spotykala i nie tylko, jeszcze przed ich slubem, zonatego
      nawiasem mówiac, to trudno mi powiedzieć PRZYJACIELOWI: radź sobie
      sam. Poradzilam mu, ze ma przestać się umizgiwac do zony, postawic
      jej twarde warunki, ze gosc ma zniknac z ich życia, przestac się
      kłocić i obrazić sie, bo jest za co. Nie kłocic sie, nie wypominac,
      nie uganiac się za zona , tylko spokojnie poczekać, jak sie zachowa
      wobec tej nowej sytuacji. Źle? Straszna zołaza ze mnie, nie?
      Gosciowi doradzam co zrobic z niewierna zoną - swinia ze mnie. Kazdy
      jeden psycholok to samo by mu poradził, nic innego:) Naturalnie,
      przy zalożeniu, ze nie chce sie z zoną rozstawac, bo jesli chce to
      sprawa jasna co robić.
      I ak, na pewno mialam interes w "dokopwniu" lasce, która raz w zyciu
      na zywo widzialam- faktycznie. I ak - jasne, chciałam "wyrwać"
      mojego orzyjaciela, znanego mi od 20 lat kolesia, którego na zywo
      nie widzialam od 3. zaiste tak musiało byc. :)

      poradziłam PRZYJACIELOWI najlepiej wg mnie, jak umiałam. W takiej
      sytuacji innej drogi niz twarde warunki po prostu nie ma. Sama bym
      nigdy nie byla z kimś kto zdradził, ale nie o mnie wtedy gadalismy,
      tylko o NIM i jego małzeństwie, które chcial ratowac.

      I tak, przyznaję: mialam daleko gdzieś interesy tej pani, jego zony.
      radząc mu miałam na wzgledzie jego sytuacje i jego interes. Że przy
      okazji ona miała szanse na tym zyskac, bo tylko od niej zalezało,
      czy chce byc dalej z mezem, czy nie, to inna bajka. Mnie zalezalo na
      radzie dobrej dla mojego PRZYJACIELA. Płeć tu znaczenia niema:
      kobiecie poradziłabym tak samo.

      Co do kolzeanek z pracy i ich "sugestii". Cóż - jak dla mnie gosc,
      który sie przyadkowym babkom zwierza ze swoich
      małzeńskich/związkowych kłopotów obgadując zonę to albo szmaciarz
      zwyczajny, albo nadzwyczajny, to jest szukający "pocieszycielki".
      Takiemu poradziłabym spokojnie: porozmawiaj o tym z zona, a nie z
      kolezanka i poznaj jej punkt widzenia i motyw takiego dzialania -
      tyle.
    • alpepe Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 15:26
      No i z dwojga złego ja ucinam mężowskie przyjaźnie damskie jednostronne, tak,
      aby za moimi plecami żadna psiapsiółka go nie pouczała, jak powinno wyglądać
      jego małżeństwo i czego to należy ode mnie wymagać. Co innego otwarta przyjaźń w
      sześcioro lub ośmioro oczu, a co innego taka psiapsiółka męża.
      • kora3 :) ij alpepe 22.01.10, 15:57
        chyba nie masz za wiele pojecia co to przyjaźń, przynajmniej taka,
        jak ja ja pojmuje. Przyjaźnic się mozna w 6-8 osób? Moze i mozna,
        ale ty chyba masz na mysli takie blizsze koleżeństwo, towarzystwo po
        prostu. Przyjaźń to cos wiecej niz wspólne chodzenie na imprezy, do
        kina i wyjazdy na wczasy. Np. Mam kupe dobrych znajomych i kobitek i
        facetów, ludzi na których moge liczyc, wiem bo czasem liczę:) ale to
        nie są moi przyjaciele, to DOBRZY, sprawdzeni znajomi.

        Nie wiem też dlaczego używasz jakies takich pogardliwych słówek w
        stylu "psiapsiółka" . A facet - przyjaciel twego meza to tez wg
        ciebie "psipsiaciel"? :)

        przyjaciele, tacy na serio, to sa ludzie, na których rade mozesz
        liczyc m.in. w chwili kryzysu zyciowego. Choćby byli daleko,
        obchodzi ich twój los i stan. To nie ekipa od wspólnego grilla i
        wyjscia na imprezę.

        wiesz co radzili mojemu przyjacielowi jego mescy przyjaciele? O to:
        kopnij babe w doopę! Na co ci taka szmata? jesteś przystojny,
        inteligentny, masz neizłe stanosiko w pracy - znajdziesz sobie inną.
        • stinefraexeter Re: :) ij alpepe 22.01.10, 16:08
          Dotykamy śliskiego tematu ;)
          Powiem szczerze, że bardzo by mi się nie podobało, gdyby mój partner zwierzał
          się z naszych problemów związkowych swoim męskim przyjaciołom... A co dopiero
          mówić o kobietach ;) To są delikatne sprawy, a jeżeli jeszcze dorzucimy do tego
          zazdrość kobiety o kobietę, to nie dziwne, że wychodzą czasem z tego mieszanki
          wybuchowe..

          Wydaje mi się, że w tym wątku chodzi nie tyle o przyjaźń damsko-męską, co o
          zwykłą rywalizację kobiet między sobą, dla samego sportu i poczucia się lepiej.
          Zresztą nawet siostry potrafią tak się drapać z bratowymi. Tu się toczy wojna,
          na każdym kroku aż po kres dni ;)
          • kora3 Re: :) ij alpepe 22.01.10, 16:19
            stinefraexeter napisała:

            > Dotykamy śliskiego tematu ;)

            ano - odwiecznego tematu przyjaxni damsko-meskiej

            > Powiem szczerze, że bardzo by mi się nie podobało, gdyby mój
            partner zwierzał
            > się z naszych problemów związkowych swoim męskim przyjaciołom... A
            co dopiero
            > mówić o kobietach ;) To są delikatne sprawy,

            wiesz, zapewne masz rację. Czasem jednak w zyciu bywa tak, że
            czlowiek sobie sam oradzić nie umie z czyms. Mam na mysli naprawde
            trudna sytuacje, a nie ze sie para pokłoci o głupote. I wowczas
            bywa, ze człowiek zwraca się z tym problemem do kogos, do kogo ma
            zaufanie. Czasem to ktś z rodziny, ale bywa, ze roziców w takie cos
            nie chce się mieszać. Siostra, brat, przyjaciel.

            a jeżeli jeszcze dorzucimy do tego
            > zazdrość kobiety o kobietę, to nie dziwne, że wychodzą czasem z
            tego mieszanki
            > wybuchowe..

            wiesz, wg mnie jesli jakaś kobieta jest zazdrosna o kogos z kim sie
            jej ukochany przyjaźni od 20 lat to nie ma wg mnie 5 klepki.
            Oczywiscie, jesli małzonek na ten przyklad wiecej zcasu spedza z
            taka osobą niz z zona, to pewnie, ze to nie ok. Ale jesli widzi taka
            pani, ze to po prostu znajomosc, przyjaźń i tyle zcasu trwa bez
            zadnych uniesień damsko-meskich a mimo to jest zazdrosna to z nia
            chyba cos niue tak.
            >
            > Wydaje mi się, że w tym wątku chodzi nie tyle o przyjaźń damsko-
            męską, co o
            > zwykłą rywalizację kobiet między sobą, dla samego sportu i
            poczucia się lepiej.

            No toz napisałam, ze dla mnie gosc, który się PRZYPADJOWYM
            babkom "zwierza" z problemów zwiazkowych obdadujac swą kobiete, bo
            inaczej trudno takie gadki nazwać, to albo jest szmaciaż zwykły,
            albo szula sobie jakieś pocieszycielki "na biednego misia".

            > Zresztą nawet siostry potrafią tak się drapać z bratowymi. Tu się
            toczy wojna,
            > na każdym kroku aż po kres dni ;)

            wiesz, zapewne. ja np. nie libilam się z siostrą eksmeza. Nie było
            wjen, raczej z mej strony maksymalne unikanie. A z siostą mojego
            ekspartnera się koleguję bardzo blisko, i mimo naszego rozstania sie
            to nie zmieniło, zreszta z nim tez mam fajne relacje, zas sioste
            aktualnego b. lubie i obie zalujemy, ze nie mozemy se czesciej
            spotykac. To mysle zależy od ludzi, czy sobie przypasują, polubia
            sie, maja jakieś styczne punkty, a nie od relacji rodzinnych.
            • stinefraexeter Re: :) ij alpepe 22.01.10, 16:42
              Rozumiem, o co ci chodzi z potrzebą poradzenia się kogoś postronnego w ważnych
              sprawach. Natomiast musisz mi uwierzyć na słowo, że nie każdy jest do tego
              skłonny. Ja naprawdę nigdy nikomu się nie zwierzałam z poważnych spraw. A nie,
              przepraszam, może dwa razy nie dałam rady utrzymać w sobie frustracji i się
              wygadałam przyjaciółkom, ale bardzo potem tego żałowałam. Po prostu nie lubię aż
              tak się obnażać, a ponadto czułam się bardzo nielojalna wobec partnera. I
              dlatego może myśl o tym, że mój facet miałby się komuś innemu żalić na mój temat
              jest mi tak wstrętna.

              Nie ma powodu do zazdrości wobec długoletniej przyjaciółki, kiedy wiem i czuję,
              że to JA jestem najlepszym przyjacielem mojego faceta (nie kumplem do wypitki
              czy do oglądania sportu, ale prawdziwym przyjacielem). Wtedy on sobie może mieć
              znajome i koleżanki i się z nimi spotykać beze mnie. No i na szczęście (dla mnie
              ;) ) akurat mój facet na konfesjonał się nie nadaje, bo wszystko mi zawsze
              wypapla ;)
              • kora3 Re: :) ij alpepe 22.01.10, 16:59
                stinefraexeter napisała:

                Natomiast musisz mi uwierzyć na słowo, że nie każdy jest do tego
                > skłonny. Ja naprawdę nigdy nikomu się nie zwierzałam z poważnych
                spraw.

                Alez ja ci szczerze wierze. Sama naleze do osób, które b. rzadko
                roztrząsają jakies problemy z innymi, zwłaszcza już "na goraco". Na
                ogół staram się ochłonąc, ocenic spokojnie sytuacje, i tak ja
                ewentuanie omus przedstawić. Nie zawsze czuje też potrzebe
                zwierzenia się komukolwiek, nie ze sie powtrzymuje, nie mam potrzeby
                po prosyu.

                A nie,
                > przepraszam, może dwa razy nie dałam rady utrzymać w sobie
                frustracji i się
                > wygadałam przyjaciółkom, ale bardzo potem tego żałowałam. Po
                prostu nie lubię a
                > ż
                > tak się obnażać, a ponadto czułam się bardzo nielojalna wobec
                partnera.

                Nie wyrzucaj sobie, widać było ci to b. potrzebne.
      • kora3 Alpepe- mam pytanie jesli mozna:) 22.01.10, 16:04
        Czy twoj mąz na serio przyjaźni sie z twoimi psiapsiółkami a ty z
        ich mezami?
        Moze powinien ucinac takie "psijaśnie" jednostrone miedzy babami?:)
        W końcu niefajnie jest, kiedy ty sie zwierzasz jakiejs "psiapsiółce"
        a ona ci doradza jak postąpc w jakiejs sytuacji z męzem:)
        • alpepe Re: Alpepe- mam pytanie jesli mozna:) 22.01.10, 16:11
          Nie wiem, czemu nazwałaś to pytaniem, skoro usiłujsz mnie przekonać, że wiesz
          lepiej, jak jest i jak powinno się ustawiać stosunki międzyludzkiej. Pokój z
          Tobą. Mój mąż miał kilka nieczystych zagrań wobec mnie i teraz gramy według
          moich zasad.
          Tak, wedle moich zasad jest mąż i żona. Można się zwierzyć mamie czy
          przyjacielowi, ot, by sobie ulżyć, spuścić ciśnienie, ale żadne trzecie
          spojrzenia na związek nie są mile widziane, bo mało kto ma pełny obraz, a jak
          się ma pretensje jakiekolwiek do drugiej osoby, to się je wyraża do niej, a nie
          do psiapsiółek czy, niech ci będzie kora3, do przyjaciółek.
          • kora3 Re: Alpepe- mam pytanie jesli mozna:) 22.01.10, 16:37
            alpepe napisała:

            > Nie wiem, czemu nazwałaś to pytaniem, skoro usiłujsz mnie
            przekonać, że wiesz
            > lepiej, jak jest i jak powinno się ustawiać stosunki
            międzyludzkiej.

            Nie, no pytam, czy masz jakies psiapsiółki i ewentualnie zwierzasz
            się im z jakis zwiazkowych kłopotów. proste pytanie.


            Pokój z
            > Tobą.

            A z Toba kuchnia, przedpokój i balkon.


            Mój mąż miał kilka nieczystych zagrań wobec mnie i teraz gramy według
            > moich zasad.

            aaaaaa to inna bajka, było ak od razu. Jeśli masz powód nie ufać, to
            i nic dziwnego, ze nie ufasz.

            > Tak, wedle moich zasad jest mąż i żona.

            a to jakas nowa zasada. Bo to od dawna jest.


            Można się zwierzyć mamie

            no z tym bywa róznie. Sa tacy rodzice, którzy nie tylko radzą, ale
            chcieliby się wtrącac, cos na wlasna reke zalatwiac, to bywa
            niebezpieczne. Poza tym rodzic prawie nigdy na serio nie wybaczy
            zdrady swego dziecka, czasem lepiej by o niej nie wiedział, bo jesli
            chce sie skleic zwiazek, to potem moze być tak, ze wiedza mamusi w
            praniu kiedys wyjdzie.

            czy
            > przyjacielowi, ot, by sobie ulżyć, spuścić ciśnienie, ale żadne
            trzecie
            > spojrzenia na związek nie są mile widziane,

            hmmm wobec tego, jaki jest sens psychologów - specjalistów od
            zwiazków? Toz to spojrzenie osoby trzeciej.

            bo mało kto ma pełny obraz,

            oczywiscie

            a jak
            > się ma pretensje jakiekolwiek do drugiej osoby, to się je wyraża
            do niej, a nie
            > do psiapsiółek czy, niech ci będzie kora3, do przyjaciółek.

            no jasne, tylko wiesz czasem bywa tak, ze juz ktos odkryje np.
            zdrade i wyraza owe pretensje. a np. druga strona mówi mu, ze musi
            to przemyslec, ze nie umie się zdecydować, ze nie wie kogo kocha, ze
            tamtej drugiej osoby nie potrafi zostawić, albo tez mówi, ze ok, ale
            dalej robi swoje.
            A zdradzony zcłowiek, zwłaszcza bardzo zaangazowany w zwiazek i nie
            umiejący sosbie zycia wyobrazić bez tej osoby, na ogół postepuje wg
            pewnego schematu, który jest prostą drogą do samozniszczenia i
            zniszczenia takze szans na odbudowe takiego zwiazku. Wrzeszczy,
            wypomina, zaklina, placze, blaga, grozi, śledzi, a jesli ta osoba
            stara się od niej odsunąc poniza się - wszystki tym wywołując wrecz
            odwotny efekt do zamierzonego. I to alpepe nie jest zadna miagia,
            ani mądrosc ludowa, tylko naukowe fakty. Prawie kazda osoba sę tak
            zachowuje i prawie zawsze prowadzi to do destrukcji.

            Moj przyjaciel skorzystal z mojej rady, a za pare dni oznajmił mi,
            ze to samo powiedzial mu psycholog. Nie jest to bowiem zbyt
            odkrywcze, ani nowatosrkie, tyle ze jest dosc trudne do wcielenia w
            zycie. :)

            Nadal są ze swoją zona razem. Czy to dobrze, czy źle - nie mnie
            oceniac. Poradzilam mu takze, zeby nie żył zdrada i stale jej nie
            rozstrząsał. wiadomo, ze nie zapomni, ale było, mineło, nie wono tym
            zyc. jakbys nie zauwazyła to samo poradziłam jednej z forumowiczek:)
            kobiecie, której nie znam. Nic nowatorskiego znów, zwyczajna nauka:)
            Osobiscie bym sie w to nie bawila. "Przerobiłam" zdrade raz jeden, z
            moim ekspartnerem, poza tym wydarzeniem gosc do rany przyłóz, takze
            teraz, gdy już nie ejsteśmy razem. Kochalam, ale nie umiem zyć z
            czlowiekiem, któremu nie ufam. Dlatego te madrosci nie sa dla mnie.
            zdrada to dla mnie koniec i nie ma co dalej próbowac kleic. Ale jak
            widzisz nie udzielilam takiej rady ani przyjacielowi, alni
            forumowiczce. Bo ONI chcą posklejac swoje zwiazki, to i im potrzeba
            rady, jak sklejac, a nie jak się rozstawac:)
            >
    • skarpetka_szara Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 16:28
      Ja tam uwazam ze nikt naprawde nie wie co sie dzieje miedzy zona i
      mezem za zamknietymi drzwiami ich domu. Dlatego nigdy nie doradzam.
      Nawet jak para znajomych robi sobie nawzajem sceny przy mnie to ja
      dzub w kubel i sie nie wtracam.

      Co innego na forum, ale tutaj ludzi nie znam to z dystansu latwo
      mozna powiedziec. Zreszta tutaj kazdy ocenia i kazdy daje
      swoje "piec groszy".

      I wiecie co? latwo komus radzic, ale dopuki nie jestesmy w ich
      butach to nie widzimy sytuacji z ich perspektywy.

      I tak, kiedys taki Szwed uzalal sie na swoja dziewczyne, Polke
      zreszta, a ze to kielbasy w walizkach przywozi z PL, a ze to z
      Polakami tylko sie zadaje i nie ma przyjaciol poza nimi, a to ze
      mieszka w Szwecji a caly czas krytykuje jego kulture itd...I szukal
      u mnie porady. No jak dla mnie to wiesniara, ALE.... ten koles
      chociaz super inteligentny to zadna normalna dziewczyna by go nie
      chciala: mieszka w rodzicow domu, zareczyc sie nie chce, zadnej
      pracy sie nie trzyma, ma juz swoje lata a nadal nie ma ulozonej
      sciezki zyciowej, nie wie co chce robic, nawet w ktorym kraju zyc.

      No i wez takiemu powiedz ze to tamta zla.
    • yoko0202 to jest leczenie kompleksów 22.01.10, 16:46
      tak ja to widzę.
      jak taka życzliwa halinka czy inna jadzia porzuca biednemu facecikowi tego typu
      tekstami, to pewnie za chwilę od niego usłyszy: no widzisz zośka, ty to jesteś
      świetna babka, wszystko rozumiesz, i pogadać można, ehhh żeby więcej takich było
      itp itd.
      i już zośka/halinka ma dobry dzień, no bo jest przecież super babka, [pomijając
      fakt że zośki mąż raczej też nie codziennie ma obiad...]
    • artemisia_gentileschi Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 17:10
      Zgadza się, baby potrafią byc wredne. Ale co to za facet, który nie
      potrafi takiej zgasic i pozwala sobie na mieszanie w związku? Dupek
      bez jaj i tyle.
      • 10iwonka10 Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 18:14
        Wlasnie mezczyzna dzentelmen ktory kocha zone raczej nie dopusci aby
        kolezanki robily takie bzdurne uwagi.....

        I uwagi tego typu nie sa na poziomie. Bo co je wlasciwie obchdzi
        zycie innych kazdy sobie je uklada jak mu pasuje.
    • maitresse.d.un.francais rewanżyzm? 22.01.10, 20:25
      one chłopu gotują i niani nie mają do dzieci, to czemu inna ma mieć lepiej?
    • lacido Re: desperatki i wredne babsztyle 22.01.10, 20:39
      znaczy taką jesteś czy masz takie bo ja nie miałam styczności z czymś takim :)
    • sid.leniwiec Re: desperatki i wredne babsztyle 24.01.10, 11:10
      Wydaje mi się, że to nie tyle niedorżniecie, co zawiść pań, które obiady gotują
      - w sensie obsługują męża i dzieciaki - i na kosmetyczkę sobie nie pozwalają.
      Spotkałam się również z zachowaniami, typu zaprzeczanie możliwości istnienia
      takich zjawisk jak gotujący facet, czy wyjazd do Paryża ("jak będziesz miała
      dzieci, to nie będziesz miała czasu", he he). Po prostu: przyjęcie do
      wiadomości, że ktoś ma lepiej, to przyjęcie do wiadomości, że ja mam gorzej, a
      może i moje życie jest beznadziejne. Ludzie bronią się przed tym rękami i
      nogami. Stąd takie podpuszczanie. Powszechna postawa wśród Matek Polek i
      skapciałych nieudaczników. Mnie w ogóle wkur... interesowanie się życiem innych
      ludzi i obrabianie dupy, sama czynie to ostatnie tylko w złości na kogoś, kto
      zrobił mi coś złego. A dla niektórych to jak rozmowa o pogodzie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka