Gość: Alma To zalezy od faceta! Robert! IP: 213.31.227.* 10.02.04, 11:59 Faceci roznie reaguje, tak jak i kobiety, moj strasznie chcial byc przy porodzie, nagral wszystko na wideo i........... ja sama przydze sie tego ogladac! A on twierdzi, ze to przeciez naturalne! Sama w zyciu nie zgodzilabym sie uczestniczyc przy porodzie, i gdybym nie musiala byc jak sama rodzilam, to pewnie bym uciekla! Sluchaj RobertK! Musisz jakos to obrzydzenie przelamac, bo inaczej nic dobrego z tego nie bedzie! Odpowiedz Link Zgłoś
justin4 Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 10.02.04, 12:16 Wiesz co, nie wiedziałam, że faceci mogą być tacy beznadziejni. Cieszę się, że mój mąż jest inny. Dla niego poród był najpiękniejszym przeżyciem. Nikt nigdy nie mówił, że nie ma przy tym krwi, bólu, potu i krzyku. Tylko, że wy macie wybór. My jesteśmy zmuszone być przy narodzinach WASZYCH dzieci. Moj mąż docenił wysiłek, który musiałam włożyć aby nasza córka mogła przyjść na świat. Powiem więcej. Po porodzie czekał z niecierpliwością kiedy znowu będziemy mogli się kochać. Jesteś strasznym egoistą. Myślisz, że dla niej poród był czymś lekkim? Pomyślałeś o bólu, który czuła rodząc TWOJE dziecko. Jak ty sobie to wyobrażałeś, że poród to spacer po parku? Żona jęknie dwa razy i dziecko samo wyskoczy i to na dodatek śliczne i pachnące. A teraz kiedy ona potrzebuje Twojej czułości i opiekuńczości ty się jej brzydzisz, bo dała ci potomka... Żal mi twojej żony i cieszę, że to nie ja jestem na jej miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Już wiem, jak nazywa się to, co ma Robert! 10.02.04, 12:32 To jest "ginofobia"! Sama wymyśliłam! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wiktora Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 10.02.04, 12:32 Nie doczytałam już wszystkich postów, bo szlag mnie trafił na wstępie:) Szczere kondolencje dla żony! Ja osobiście mam dość delikatnych chłoptasiów, nawet jeśli potrafią zarobić na kosmetyki dla żony! Bo biedni faceci się nie nadają do rzeczy brzydkich, żona ma ładnie wyglądać, nie krwawić przy okresie, nie wymiotować w ciąży, nie krwawić itp przy porodzie, najlepiej żeby jeśli już musi to niech sobie pocierpi sama. A! Nawet głowa jej nie może boleć! No i nie daj Bóg jak nóg na czas nie ogoli... Wyobraź sobie, że ty właśnie cierpisz na ciężką chorobę, choć może przejściową, a najbliższa ci osoba, twoja własna żona żywi do ciebie odrazę, no bo jak to, nie wypachniłeś się akurat, bo rzygasz pod łóżko i trzeba ci basen przynosić!! Boże uchroń mnie od takich bliskich mi osób!! Mój mąż uczestniczył w porodzie, dla niego to również był szok, gdy w końcu umęczony i podrapany wrócił do domu pamiętał jedynie to, że strasznie cierpiałam i nie był w stanie mi pomóc, oraz syna którego przez godzinę trzymał potem na rękach. A zapewniam, że po 16 godzinach porodu, w tym moich wymiotów, krwawienia i nie panowania nad zwieraczami mógł mieć nieco inne wspomnienia!! Jeśli chodzi o seks to "przemógł" się biedaczek dość szybko... Tak naprawdę to dziękuję za ten post, przypomina mi tylko, że muszę bardziej doceniać własnego małżonka! Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 10.02.04, 12:43 mama_wiktora napisała: Bo biedni faceci się nie nadają do rzeczy brzydkich, żona ma ładnie wyglądać, > nie krwawić przy okresie, No nie, przyznał się, że z nią współżył nawet w czasie okresu, co dla mnie z kolei jest obrzydliwe i niehigieniczne. > Jeśli chodzi o seks to "przemógł" się biedaczek dość szybko... Bo Cię darzy prawdziwym uczciem. Kocha Cię za to, jaka jesteś, a nie, jak wyglądasz. > Odpowiedz Link Zgłoś
magic00 Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 10.02.04, 12:53 0 22 610-20-56 Warszawa, ul. Fieldorfa 40 to namiary na poradnię małżeńską (darmocha z kasy chorych) Niestety, nie wypróbowałam na własnej skórze. Myślę,że jesteś dojrzały, bo nie chowasz głowy w piasek. Wszystkiego dobrego, Tobie i Twojej rodzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
atlantis75 Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 10.02.04, 13:15 Gość portalu: robertk. napisał(a): >Mam isc do psychologa, anterapie > malzenska czy co? Tylko co ja mam jej powiedziec? Wybacz kochanie, ale sie > ciebie brzydze? Oczywiście, powinieneś wybrać się do psychologa. Została w tobie jakaś silna trauma, z którą musisz sobie poradzić. Ale żeby sobie z nią poradzić powinenieś zadać sobie sprawę dlaczego fizjologia tak cię odrzuca - w tym na pewno pomoże ci psycholog. Wydaje mi się, że wszystko zależy od progu wrażliwości na pewne sprawy. Są ludzie, którzy podcierają innym tyłki, kroją i zszywają (pielęgnieraki, lekarze) - i nie krzywią się na takie widoki. Są po prostu odporni, dużą rolę odgrywa też tu kwestia przyzwyczajenia. Są inni (np. ja), którym na widok krwi robi się słabo a widok otwartej rany budzi przerażenie. Jednak ponad tym wszystkim, ponad fizycznością (przykład twojej rodzącej żony) istnieją jakieś wartości, które pozwalają nam widzieć świat tak a nie inaczej. Które pozwalają przejść do porządku dziennego nad rozwartym na kilkanaście centymetrów narządem rodnym bliskiej kobiety i spojrzeć na poród jak na wydarzenie o niezwykłej wartości. Jeszcze nie rodziłam, ale orientuje się jak to wygląda. Cóż, sama się boję jak to będzie w moim przypadku, czy sobie poradzę ze swoim ciałem, cierpieniem... Poród to tylko jedna z wielu stron fizjologii. Widziałam śmierć dwóch bliskich osób. Oszczędzę opisu, ale nie dlatego, że było to coś obrzydliwego, ale dlatego, że... wartość ma dla mnie coś innego. Miłość, świadomość pożegnania, ostateczności, wspomnienia wspólnego życia to wszystko było ponad wydalaniem, drgawkami, zwiotczeniem mięśni... Wycie, krew, rozciągnięte krocze, wody płodowe, nieprzyjemny zapach... to nieodłączny dodatek do czegoś pięknego - narodzin dziecka. Robert, masz zdrowego syna, żonę, która przeszła cierpienie porodu - rodzinę, którą kochasz. To jest największa wartość. A z resztą pomoże uporać się psycholog. Odpowiedz Link Zgłoś
jewel29 Do szanownych dyskutantów 10.02.04, 13:43 Przeczyta?am uwa´´nie wszystkie Wasze komentarze do postu Roberta i nie zgadzam si´ z ludęmi zarzucajŕcymi mu niedojrza?oĘç, egoizm, brak charakteru i posiadanie dwóch lewych jaj. Szczególnie Pajdeczka posun´?a si´ nieco za daleko z wysnuwaniem wniosków oraz ten ktoĘ, kto zarzuca Robertowi osierocenie dziecka zaraz po narodzeniu i tem, kto radzi jego ´´onie, ´´eby go rzuci?a i poszuka?a kogoĘ jej godnego. Autor wŕtku jak zwykle dosta? za swoje za szczeroĘç i przyznanie si´ do zagubienia. A ja, choç kobieta, nie doĘç, ´´e doskonale go rozumiem, to i popieram w twierdzeniu, ´´e nie powinno si´ braç m´´´ów na porodówk´. Nie ma nic pi´knego w oglŕdaniu tej pora´´ajŕcej fizjologii. Rodzi?am w ubieg?ym roku z przyjació?kŕ (ojciec dziecka na wieĘç o ciŕ´´y jŕ zostawi? i do dziĘ tak skutecznie si´ kamufluje, ´´e nie mo´´na go wezwaç na rozpraw´ o ustalenie ojcostwa). Poród trwa? 8 godzin i dla mnie by?o to prze´´ycie nie tak traumatyczne jak dla Roberta, ale na pewno ci´´´kie. Nie, nie mam wstr´tu do ci´´´arnych, rodzŕcych ani do dzieci, ale naprawd´ jestem w stanie go zrozumieç. KtoĘ wy´´ej s?usznie napisa?, ´´e sŕ ludzie, którzy mdlejŕ na widok rozci´tego palca i tacy, którzy bez zmru´´enia okiem mogŕ zanurzyç r´ce po ?okcie w parujŕcych wn´trznoĘciach. Sŕ ludzie szczególnie wyczuleni na zapachy - jak ja i Robert najwidoczniej te´´. Dobrze zapami´ta?am ten zapach z izby porodowej. Jest dla mnie odra´´ajŕcy - jakiĘ mdlŕcy, s?odkawy, og?upiajŕcy. W?aĘnie - og?upiajŕcy. Ja wcale si´ nie dziwi´, ´´e kiedy lekarka powiedzia?a mu, ´´eby spojrza? na g?ówk´, to spojrza?. Ja od tego zapachu, j´ków i strachu przyjació?ki bylam tak og?upia?a, ´´e gdyby kazano mi walnŕç jŕ na odlew, to bym to zrobi?a Ęwi´cie przekonana, ´´e to dla jej i mojego dobra. Je´´eli ktoĘ zachowa? si´ niedojrzale, to tylko i wy?ŕcznie ´´ona Roberta. Znam ten typ dziewczyn: ulegajŕce innym, przekonane, ´´e skoro sŕ w ciŕ´´y, to sŕ p´pkiem Ęwiata i wszyscy muszŕ im nadskakiwaç, zachowujŕce si´ tak jakby by?y aposto?kami jakiejĘ donios?ej misji dziejowej. Âmieszŕ mnie i irytujŕ. ?ona mojego brata tak´´e ?zami i szanta´´em wymusi?a na nim obecnoĘç przy narodzinach drugiego syna, choç od poczŕtku, od kiedy podj´?a ten temat mówi? twardo, ´´e nie chce. Ale zacz´?y si´ argumenty w stylu: ty mnie nie kochasz, nie obchodzi ci´ moje zdrowie, wszyscy m´´´owie moich kole´´anek rodzili z nimi, MUSISZ byç ze mnŕ. Nawet matka jej nie odwiod?a od tej histerii. Pojecha? z niŕ do szpitala jak na Ęci´cie, bo - jak mówi? - przecie´´ nie mo´´e odmówiç kobiecie w takim stanie, bo mo´´e zaszkodziç dziecku. Poród by? jednak z jakimiĘ tam niewielkimi komplikacjami i nie pozwolono mu zostaç do ko?ca. Wiecie co? Mia?a prestensje, idiotka cholerna, BO CO ONA TERAZ POWIE KOLE?ANKOM?! 90% babek ciŕgnie m´´´ów na porodówk´, ´´eby potem chwaliç si´ psiapsó?kom, jakiego to wspania?ego, nowoczesnego i pozbawionego zahamowa? m´´´a majŕ. A przera´´ajŕca w tym wszystkim jest rola mediów, szczególnie prasy kobiecej z nieco wy´´szej pó?ki, która z czegoĘ tak prozaicznego, naturalnego i towarzyszŕcego ludzkoĘci od zarania jej dziejów jak ciŕ´´a i poród zrobi?y jakieĘ kuęwa nie wiadomo jakie aj-waj. Moja babcia urodzi?a czwórk´ zdrowych dzieci ? w domu, w tym moja matk´, która ma dziĘ 51 lat, tylko w asyĘcie sŕsiadki i po?o´´nej, bez lekarza, znieczule?, szkól rodzenia i innych wymys?ów. Aha, i dodam dla uspokojenia, ´´e babcia nie mieszka?a na zabitej dechami dzierewni w Puszczy Bia?owieskiej, tylko w 30- tysi´cznym mieĘcie nieca?e 50 km od Warszawy. Od setek i tysi´cy lat kobiety rodzi?y w swoim gronie, otoczone mi?oĘciŕ i bliskoĘciŕ sióstr, matek, babek i ciotek, obytych z rodzeniem i traktujŕcych je jako coĘ normalnego, co nie wymaga zaanga´´owania ca?ej rodziny i nie jest niczym mistycznym ani nadzwyczajnym. Dopiero dziĘ... Doprowadza mnie do pasji bredzenie pa? redaktorek o cudzie narodzin, mistycznych prze´´yciach, zacieĘnianiu wi´zi, wzruszeniu, uniesieniu. Ciekawe, ile z nich widzia?o porodówk´ i sam ten akt? Mo´´e gdyby zobaczy?y to by troch´ oprzytomnia?y. W ka´´dym razie nie uwa´´am, ´´eby Robert by? jakimĘ szczególnym i odosobnionym przypadkiem. Jestem przekonana, ´´e kocha ´´on´ i wykaza? si´ niema?ym hartem ducha, przechodzŕc do ko?ca przez coĘ, czego nie czu? i nie chcia?. W?aĘnie dlatego, ´´e ´´ona by?a dla niego najwa´´niejsza. Dla mnie jego zachowanie Ęwiadczy tylko o dojrzaloĘci, tym bardziej ´´e nie siedzi i nie myĘli o znalezieniu sobie jakiejĘ m?odej i ciasnej dupki, jak to niektórzy te´´ sugerowali, tylko chce dojĘç ze sobŕ do ?adu. W ka´´dym razie ja wierz´, ´´e uda si´ im i trzymam kciuki. Sorki, ´´e tak si´ rozpisa?am, ale poczu?am si´ po lekturze tych postów bardzo poruszona. Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka A co to takiego? Kosmici? 10.02.04, 13:48 jewel29 napisała: > Przeczyta?am uwa´´nie wszystkie Wasze komentarze do postu Roberta i nie zgadzam > > si´ z ludęmi zarzucajŕcymi mu niedojrza?oĘç, egoizm, brak charakteru i > posiadanie dwóch lewych jaj. Szczególnie Pajdeczka posun´?a si´ nieco za daleko > > z wysnuwaniem wniosków oraz ten ktoĘ, kto zarzuca Robertowi osierocenie dziecka > > zaraz po narodzeniu i tem, kto radzi jego ´´onie, ´´eby go rzuci?a i poszuka? a > kogoĘ jej godnego. Autor wŕtku jak zwykle dosta? za swoje za szczeroĘç i > przyznanie si´ do zagubienia. A ja, choç kobieta, nie doĘç, ´´e doskonale go > rozumiem, to i popieram w twierdzeniu, ´´e nie powinno si´ braç m´´´ów na > porodówk´. Nie ma nic pi´knego w oglŕdaniu tej pora´´ajŕcej fizjologii. Rodzi? a > m > w ubieg?ym roku z przyjació?kŕ (ojciec dziecka na wieĘç o ciŕ´´y jŕ zostawi? i > do dziĘ tak skutecznie si´ kamufluje, ´´e nie mo´´na go wezwaç na rozpraw´ o > ustalenie ojcostwa). Poród trwa? 8 godzin i dla mnie by?o to prze´´ycie nie tak > > traumatyczne jak dla Roberta, ale na pewno ci´´´kie. Nie, nie mam wstr´tu do > ci´´´arnych, rodzŕcych ani do dzieci, ale naprawd´ jestem w stanie go zrozumieç > . > KtoĘ wy´´ej s?usznie napisa?, ´´e sŕ ludzie, którzy mdlejŕ na widok rozci´tego > palca i tacy, którzy bez zmru´´enia okiem mogŕ zanurzyç r´ce po ?okcie w > parujŕcych wn´trznoĘciach. Sŕ ludzie szczególnie wyczuleni na zapachy - jak ja > i Robert najwidoczniej te´´. Dobrze zapami´ta?am ten zapach z izby porodowej. > Jest dla mnie odra´´ajŕcy - jakiĘ mdlŕcy, s?odkawy, og?upiajŕcy. W?aĘnie - > og?upiajŕcy. Ja wcale si´ nie dziwi´, ´´e kiedy lekarka powiedzia?a mu, ´´eby > spojrza? na g?ówk´, to spojrza?. Ja od tego zapachu, j´ków i strachu > przyjació?ki bylam tak og?upia?a, ´´e gdyby kazano mi walnŕç jŕ na odlew, to by > m > to zrobi?a Ęwi´cie przekonana, ´´e to dla jej i mojego dobra. Je´´eli ktoĘ > zachowa? si´ niedojrzale, to tylko i wy?ŕcznie ´´ona Roberta. Znam ten typ > dziewczyn: ulegajŕce innym, przekonane, ´´e skoro sŕ w ciŕ´´y, to sŕ p´pkiem > Ęwiata i wszyscy muszŕ im nadskakiwaç, zachowujŕce si´ tak jakby by?y > aposto?kami jakiejĘ donios?ej misji dziejowej. Âmieszŕ mnie i irytujŕ. ?ona > mojego brata tak´´e ?zami i szanta´´em wymusi?a na nim obecnoĘç przy narodzinac > h > drugiego syna, choç od poczŕtku, od kiedy podj´?a ten temat mówi? twardo, ´´e > nie chce. Ale zacz´?y si´ argumenty w stylu: ty mnie nie kochasz, nie obchodzi > ci´ moje zdrowie, wszyscy m´´´owie moich kole´´anek rodzili z nimi, MUSISZ byç > ze > mnŕ. Nawet matka jej nie odwiod?a od tej histerii. Pojecha? z niŕ do szpitala > jak na Ęci´cie, bo - jak mówi? - przecie´´ nie mo´´e odmówiç kobiecie w takim > stanie, bo mo´´e zaszkodziç dziecku. Poród by? jednak z jakimiĘ tam niewielkimi > > komplikacjami i nie pozwolono mu zostaç do ko?ca. Wiecie co? Mia?a prestensje, > idiotka cholerna, BO CO ONA TERAZ POWIE KOLE?ANKOM?! 90% babek ciŕgnie m´´´ów n > a > porodówk´, ´´eby potem chwaliç si´ psiapsó?kom, jakiego to wspania?ego, > nowoczesnego i pozbawionego zahamowa? m´´´a majŕ. A przera´´ajŕca w tym wszystk > im > jest rola mediów, szczególnie prasy kobiecej z nieco wy´´szej pó?ki, która z > czegoĘ tak prozaicznego, naturalnego i towarzyszŕcego ludzkoĘci od zarania jej > dziejów jak ciŕ´´a i poród zrobi?y jakieĘ kuęwa nie wiadomo jakie aj-waj. Moja > babcia urodzi?a czwórk´ zdrowych dzieci ? w domu, w tym moja matk´, która ma > dziĘ 51 lat, tylko w asyĘcie sŕsiadki i po?o´´nej, bez lekarza, znieczule?, > szkól rodzenia i innych wymys?ów. Aha, i dodam dla uspokojenia, ´´e babcia nie > mieszka?a na zabitej dechami dzierewni w Puszczy Bia?owieskiej, tylko w 30- > tysi´cznym mieĘcie nieca?e 50 km od Warszawy. Od setek i tysi´cy lat kobiety > rodzi?y w swoim gronie, otoczone mi?oĘciŕ i bliskoĘciŕ sióstr, matek, babek i > ciotek, obytych z rodzeniem i traktujŕcych je jako coĘ normalnego, co nie > wymaga zaanga´´owania ca?ej rodziny i nie jest niczym mistycznym ani > nadzwyczajnym. Dopiero dziĘ... Doprowadza mnie do pasji bredzenie pa? > redaktorek o cudzie narodzin, mistycznych prze´´yciach, zacieĘnianiu wi´zi, > wzruszeniu, uniesieniu. Ciekawe, ile z nich widzia?o porodówk´ i sam ten akt? > Mo´´e gdyby zobaczy?y to by troch´ oprzytomnia?y. > W ka´´dym razie nie uwa´´am, ´´eby Robert by? jakimĘ szczególnym i odosobnionym > > przypadkiem. Jestem przekonana, ´´e kocha ´´on´ i wykaza? si´ niema?ym hartem > ducha, przechodzŕc do ko?ca przez coĘ, czego nie czu? i nie chcia?. W?aĘnie > dlatego, ´´e ´´ona by?a dla niego najwa´´niejsza. Dla mnie jego zachowanie > Ęwiadczy tylko o dojrzaloĘci, tym bardziej ´´e nie siedzi i nie myĘli o > znalezieniu sobie jakiejĘ m?odej i ciasnej dupki, jak to niektórzy te´´ > sugerowali, tylko chce dojĘç ze sobŕ do ?adu. W ka´´dym razie ja wierz´, ´´e ud > a > si´ im i trzymam kciuki. > Sorki, ´´e tak si´ rozpisa?am, ale poczu?am si´ po lekturze tych postów bardzo > poruszona. Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: Pajda plz tnij posty! n/t 11.02.04, 08:47 Jestem ostatnią osobą tutaj, której możesz zarzucić, że tego nie robię. Jeśli cytuję cały cudzy post to wyłącznie wtedy, kiedy za komentarz służy tytuł mojego postu. A po to cytuję, żeby inni nie mieli wątpliwości, czyj post komentuję, bo często się zdarza, że ludzie są zdezorientowani do kogo jest adresowana odpowiedź.Uff! Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: Do szanownych dyskutantów 10.02.04, 13:49 jewel29 napisała: > Szczególnie Pajdeczka posun´?a si´ nieco za daleko > O, przepraszam, ale ja siebie nie posuwam! Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Wiedziałam, że znowu wszystko będzie na mnie! 10.02.04, 13:51 jewel29 napisała: > Przeczyta?am uwa´´nie wszystkie Wasze komentarze do postu Roberta i nie zgadzam > > si´ z ludęmi zarzucajŕcymi mu niedojrza?oĘç, egoizm, brak charakteru i > posiadanie dwóch lewych jaj. Szczególnie Pajdeczka posun´?a si´ nieco za daleko > > z wysnuwaniem wniosków oraz ten ktoĘ, kto zarzuca Robertowi osierocenie dziecka > > zaraz po narodzeniu i tem, kto radzi jego ´´onie, ´´eby go rzuci?a i poszuka? a > kogoĘ jej godnego. Autor wŕtku jak zwykle dosta? za swoje za szczeroĘç i > przyznanie si´ do zagubienia. A ja, choç kobieta, nie doĘç, ´´e doskonale go > rozumiem, to i popieram w twierdzeniu, ´´e nie powinno si´ braç m´´´ów na > porodówk´. Nie ma nic pi´knego w oglŕdaniu tej pora´´ajŕcej fizjologii. Rodzi? a > m > w ubieg?ym roku z przyjació?kŕ (ojciec dziecka na wieĘç o ciŕ´´y jŕ zostawi? i > do dziĘ tak skutecznie si´ kamufluje, ´´e nie mo´´na go wezwaç na rozpraw´ o > ustalenie ojcostwa). Poród trwa? 8 godzin i dla mnie by?o to prze´´ycie nie tak > > traumatyczne jak dla Roberta, ale na pewno ci´´´kie. Nie, nie mam wstr´tu do > ci´´´arnych, rodzŕcych ani do dzieci, ale naprawd´ jestem w stanie go zrozumieç > . > KtoĘ wy´´ej s?usznie napisa?, ´´e sŕ ludzie, którzy mdlejŕ na widok rozci´tego > palca i tacy, którzy bez zmru´´enia okiem mogŕ zanurzyç r´ce po ?okcie w > parujŕcych wn´trznoĘciach. Sŕ ludzie szczególnie wyczuleni na zapachy - jak ja > i Robert najwidoczniej te´´. Dobrze zapami´ta?am ten zapach z izby porodowej. > Jest dla mnie odra´´ajŕcy - jakiĘ mdlŕcy, s?odkawy, og?upiajŕcy. W?aĘnie - > og?upiajŕcy. Ja wcale si´ nie dziwi´, ´´e kiedy lekarka powiedzia?a mu, ´´eby > spojrza? na g?ówk´, to spojrza?. Ja od tego zapachu, j´ków i strachu > przyjació?ki bylam tak og?upia?a, ´´e gdyby kazano mi walnŕç jŕ na odlew, to by > m > to zrobi?a Ęwi´cie przekonana, ´´e to dla jej i mojego dobra. Je´´eli ktoĘ > zachowa? si´ niedojrzale, to tylko i wy?ŕcznie ´´ona Roberta. Znam ten typ > dziewczyn: ulegajŕce innym, przekonane, ´´e skoro sŕ w ciŕ´´y, to sŕ p´pkiem > Ęwiata i wszyscy muszŕ im nadskakiwaç, zachowujŕce si´ tak jakby by?y > aposto?kami jakiejĘ donios?ej misji dziejowej. Âmieszŕ mnie i irytujŕ. ?ona > mojego brata tak´´e ?zami i szanta´´em wymusi?a na nim obecnoĘç przy narodzinac > h > drugiego syna, choç od poczŕtku, od kiedy podj´?a ten temat mówi? twardo, ´´e > nie chce. Ale zacz´?y si´ argumenty w stylu: ty mnie nie kochasz, nie obchodzi > ci´ moje zdrowie, wszyscy m´´´owie moich kole´´anek rodzili z nimi, MUSISZ byç > ze > mnŕ. Nawet matka jej nie odwiod?a od tej histerii. Pojecha? z niŕ do szpitala > jak na Ęci´cie, bo - jak mówi? - przecie´´ nie mo´´e odmówiç kobiecie w takim > stanie, bo mo´´e zaszkodziç dziecku. Poród by? jednak z jakimiĘ tam niewielkimi > > komplikacjami i nie pozwolono mu zostaç do ko?ca. Wiecie co? Mia?a prestensje, > idiotka cholerna, BO CO ONA TERAZ POWIE KOLE?ANKOM?! 90% babek ciŕgnie m´´´ów n > a > porodówk´, ´´eby potem chwaliç si´ psiapsó?kom, jakiego to wspania?ego, > nowoczesnego i pozbawionego zahamowa? m´´´a majŕ. A przera´´ajŕca w tym wszystk > im > jest rola mediów, szczególnie prasy kobiecej z nieco wy´´szej pó?ki, która z > czegoĘ tak prozaicznego, naturalnego i towarzyszŕcego ludzkoĘci od zarania jej > dziejów jak ciŕ´´a i poród zrobi?y jakieĘ kuęwa nie wiadomo jakie aj-waj. Moja > babcia urodzi?a czwórk´ zdrowych dzieci ? w domu, w tym moja matk´, która ma > dziĘ 51 lat, tylko w asyĘcie sŕsiadki i po?o´´nej, bez lekarza, znieczule?, > szkól rodzenia i innych wymys?ów. Aha, i dodam dla uspokojenia, ´´e babcia nie > mieszka?a na zabitej dechami dzierewni w Puszczy Bia?owieskiej, tylko w 30- > tysi´cznym mieĘcie nieca?e 50 km od Warszawy. Od setek i tysi´cy lat kobiety > rodzi?y w swoim gronie, otoczone mi?oĘciŕ i bliskoĘciŕ sióstr, matek, babek i > ciotek, obytych z rodzeniem i traktujŕcych je jako coĘ normalnego, co nie > wymaga zaanga´´owania ca?ej rodziny i nie jest niczym mistycznym ani > nadzwyczajnym. Dopiero dziĘ... Doprowadza mnie do pasji bredzenie pa? > redaktorek o cudzie narodzin, mistycznych prze´´yciach, zacieĘnianiu wi´zi, > wzruszeniu, uniesieniu. Ciekawe, ile z nich widzia?o porodówk´ i sam ten akt? > Mo´´e gdyby zobaczy?y to by troch´ oprzytomnia?y. > W ka´´dym razie nie uwa´´am, ´´eby Robert by? jakimĘ szczególnym i odosobnionym > > przypadkiem. Jestem przekonana, ´´e kocha ´´on´ i wykaza? si´ niema?ym hartem > ducha, przechodzŕc do ko?ca przez coĘ, czego nie czu? i nie chcia?. W?aĘnie > dlatego, ´´e ´´ona by?a dla niego najwa´´niejsza. Dla mnie jego zachowanie > Ęwiadczy tylko o dojrzaloĘci, tym bardziej ´´e nie siedzi i nie myĘli o > znalezieniu sobie jakiejĘ m?odej i ciasnej dupki, jak to niektórzy te´´ > sugerowali, tylko chce dojĘç ze sobŕ do ?adu. W ka´´dym razie ja wierz´, ´´e ud > a > si´ im i trzymam kciuki. > Sorki, ´´e tak si´ rozpisa?am, ale poczu?am si´ po lekturze tych postów bardzo > poruszona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rybka Re: nie bierzcie mezow na porodowki! IP: *.mostostal.waw.pl 10.02.04, 13:58 Moja rada idź do psychologa przed którym mógłbyś się wygadać. Kobieta z małym dzieckiem i z brzydzącym się jej mężem po prostu wpadnie w depresję albo gorzej. Co to za miłość, która zmienia się wraz z wyglądem zewnętrznym. Jestem pół roku po porodzie a moja figura coraz bardziej zbliża się do tej, którą miałam przed ciążą. Na szczęście mój mąż kochał się ze mną i wspierał przed i po porodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Pytanie do pań 10.02.04, 14:04 Czy chciałybyście, aby wasz partner po przebytym z Wami porodzie sobie Was zbrzydził? Czy to jest normalne u dwoja kochających się ludzi? Bo mnie się w pale nie mieści! Odpowiedz Link Zgłoś
atlantis75 Re: Pytanie do pań 10.02.04, 14:07 pajdeczka napisała: > Bo mnie się w pale nie mieści! Pajdeczko, może dlatego, że nie masz pały ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: Pytanie do pań 10.02.04, 14:08 atlantis75 napisała: > pajdeczka napisała: > > > Bo mnie się w pale nie mieści! > > Pajdeczko, może dlatego, że nie masz pały ;) No to inaczej - w palniku:) Odpowiedz Link Zgłoś
uri_ja Re: Pytanie do pań 10.02.04, 14:11 tak szczerze? mnie też... ale wiesz, żalmi i jej, i dzieciaka i mimo wszystko jego... Odpowiedz Link Zgłoś
atlantis75 Re: Pytanie do pań 10.02.04, 14:13 pajdeczka napisała: > > No to inaczej - w palniku:) Mój palnik bierze pod uwagę, że takie przypadki mogą się zdarzyć. Staram się to zrozumieć. Ponadto mój palnik ma nadzieję, że mój mąż będzie mnie wspierał podczas porodu, chorób i starości. Tak jak ja jego (wykluczając poród, oczywiście). Odpowiedz Link Zgłoś
mobypussy Re: Pytanie do pań 10.02.04, 14:16 no wiesz... nie wyobrazam sobie zebym mu zbrzydla po porodzie, ale wole nie sprawdzac. faceci sa inaczej skonstruowani i bab nie rozumieja. zeby cieszyc sie z porodu musieliby sami urodzic :] a nad tym to wole sie nie rozwodzic. a jakie fajne pozniej sa posty od nich: "moja zona po porodzie nie juz taka ciasna, dlaczego?" Autor watku juz wie dlaczego, a reszta niech sie glowi dalej. przynajmniej maja co robic. maz przy porodzie? Nie, dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
markys Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 10.02.04, 14:12 Chciałem uczestniczyć przy porodzie, gdyż myśl, że bedzie męczyć się tam sama przerażała mnie. Jeżeli by się nie zgodziła to uszanowałbym to. Natomiast co do kwestii obrzydzenia. Większym obrzydzeniem napawa mnie widok tłustych kaszalotów wygrzewających się nad Bałtykiem w miesiącach letnich. To jest dopiero trauma. Odpowiedz Link Zgłoś
mobypussy no wiesz? 10.02.04, 14:27 tak to nie mozna, sa kobitki ktore radza sobie z wygladem a inne po prostu nie nadazaja z kontrola. nie mozna dzielic kobiet na tluste orki i smukle fląderki. mnie bardziej rażą takie wynalazki na ulicy: wlos-biel, pazur-zielen, but- koturna 20cm, oko-blekit, dekolt-do pepka, brzuch-wisi, spodnica-roz i do tego niczego nie zakrywa, dodaje koloru do reszty, itd. itd. i za nimi sie ogladacie (!), tylko takie flądry to w glowie maja sieczke, albo nawet jej nie... to jest dopieo żal Odpowiedz Link Zgłoś
uri_ja ja mam chyba zły dzień! 10.02.04, 14:31 albo mnie zmroczyło, ale o czym (o kim) właściwie my tutaj? rober(cie)k i co ty na to? czy tobie się to mieści? Odpowiedz Link Zgłoś
miriammiriam Re: no wiesz? 10.02.04, 14:33 > i za nimi sie ogladacie (!), tylko takie flądry to w glowie maja sieczke, albo > nawet jej nie... mobypussy, zdychający z głodu sieczkojad w twojej głowie też nie jest specjalnie estetyczny, zwłaszcza ten zapach gnijącego sieczkojada :P Odpowiedz Link Zgłoś
mobypussy ha! 1sze winne ktore sie probuje bronic 10.02.04, 14:43 jeszcze jakas pseudointeligentna? zapraszam Odpowiedz Link Zgłoś
jewel29 Moda na epatowanie fizjologia 10.02.04, 14:29 i jej ofiary - oto, z czym mamy do czynienia w tym watku. Juz nie pamietam kto, bo watek jest dlugi, ale ktos napisal, ze jezeli przy czyms byc nie musi to nie bedzie poki nie musi. Robert dal sie zakrzyczec, ale naprawde trudno mi go winic czy pomawiac o gowniarstwo. Jesli zona w zaawansowanej ciazy posuwa sie do lez i sznatazu, to kazdy jej ustapi, chyba ze ma serce z kamienia. Zreszta przypuszczam, ze Robert wcale nie przezywa tego tak ekstemalnie, jak pisze. Jest sam, teskni za rodzina, przepracowuje sie, nie ma z kim pogadac i prawdopodobnie wpadl w dola, w ktorym widzi sie wszystko 10 razy czarniejsze niz jest. A wracajac do mody na epatowanie fizjologia to mysle, ze nalezaloby albo ja ukrocic, albo olac. Nie wierze, ze po facetach, ktorzy sa tak potwornymi wzrokowcami, widok rodzacej zony splywa bez skutku jak woda po kaczce. Jesli kiedys zostane matka, nie pozwole swojemu mezczyznie wejsc na porodowke, nawet jesli bedzie bardzo chcial. Nie znioslabym jego obecnosci. Nie jestem powalona ani uposledzona emocjonalnie. Naprawde sporo kobiet uwaza tak samo. Podobnie jak bardzo wielu mezczyzn nie chce byc przy porodach. Odpowiedz Link Zgłoś
ab1960 Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 10.02.04, 14:46 ja urodziłam już dwójkę dzieci i bez męża przy porodzi, teraz jestem w ciązy z terminem na kwietnia, dziękuję że napisałeś o swoich przeżyciach, utwierdziłeś mnie w tym że mam rodzić sama. Choć już był moment że się mocno zastanawiałam nad porodem rodzinnym. Dziękuje jeszcze raz . Mam nadzieję, że wrócisz do formy psychicznie , tylko daj sobie trochę czasu. To tak jak z porodem zapytaj kobietę po porodzie kiedy następne dziecko?????? a minie trochę czasu a już myśli o kolejnym bobasku. Jak Twój synuś zacznie być bardziej rozrywkowy szybko zapomnisz. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 11.02.04, 08:50 ab1960 napisała: > > To tak jak z porodem zapytaj kobietę po porodzie kiedy następne dziecko?????? Żeby mu zęby wybiła? Mój lekarz, kiedy urodziłam, przy wypisywaniu stwierdził, że za dwa lata znowu się zobaczymy. Zaprzeczyłam kategorycznie, a on na to, że każda tak mówi, a potem wraca. Tak się zawzięłam, że już 15 rok nie wracam na porodówkę. > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lenka Re: nie bierzcie mezow na porodowki! IP: *.4web.pl 10.02.04, 14:50 zero w tobie empatii, po co w ogóle chciałeś dziecko, cokolwiek, a czy seks z żoną nie wydawał ci się odrażający, przecież to też krew, śluz, sperma, która śmierdzi i smakuje jak śledzie... sama nie wezme faceta na porodówkę, bo wiem, że to jest wydarzenie tylko kobiecie, bo mężczyźni są po prostu słabi i nieodpowiedzialni (w większości)... ja mam teraz obrzydzenie do ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
mickey.mouse Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 10.02.04, 16:54 Proponowałbym, abys nie generalizował i raczej powstyrzymał się od apeli o nbiedopuszczanie do uczestnictwa ojcow w porodzie. Ujmując rzecz krocej, mów jedynie za siebie. Nigdy nie wybaczyłbym sobie, gdybym nie uczestniczył w porodzie swojego dziecka. A swoja droga, jaka jest Twoja miłość do zony, skoro kochasz ją tylko wówczas, gdy jest piękna, wymalowana, w spodniczce mini i w doskonałej formie ? "Gdy mężczyzna kocha kobietę", kocha ją tuż po przebudzeniu - z babokami w oczach, kocha ją gdy jest chora, kocha ją gdy go wkur...ia, kocha ją po nieprzespanej nocy - gdy widzi ją z bladą skórą i podkrążonymi oczyma, kocha ją - może zwłaszcza - gdy rodzi jego dziecko, bez względu na to jak wygląda podczas porodu. Jeśli chcesz kobiete wyłącznie piękna, seksowną i wypoczętą, to trzeba było znaleźć sobie kochankę. Odpowiedz Link Zgłoś
reniatoja Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 10.02.04, 17:04 mickey.mouse napisał: > > Nigdy nie wybaczyłbym sobie, gdybym nie uczestniczył w porodzie swojego > dziecka. Fajnie, ze chcesz w nim uczestniczyc, ale co by bylo, jesli Twoja kobieta nie chcialaby tego? JA naprawde nie chcialabym, zeby moj maz byl ze mna przy porodzie i co? Nie uszanowalbys jej woli? Druga sprawa - moim zdaniem to niezbyt madre myslenie, nigdy nie wybaczylbym dsobie. moze sie zdarzyc, ze nawet jesli pieknie to wszystko zaplanujecie wspolnie z rodzicielka, cos wyjdzie nie tak i ostatecznie ona urodzi bez Twojej asysty - co wtedy - bedziesz obwinial sie do konca zycia, ze nie trzymales jej za reke? Mysle, ze do tej sprawy trzeba miec zdrowy dystans. >A swoja droga, jaka jest Twoja miłość do zony, skoro kochasz ją tylko > wówczas, gdy jest piękna, wymalowana, w spodniczce mini i w doskonałej > formie ? "Gdy mężczyzna kocha kobietę", kocha ją tuż po przebudzeniu - z > babokami w oczach, kocha ją gdy jest chora, kocha ją gdy go wkur...ia, kocha > ją po nieprzespanej nocy - gdy widzi ją z bladą skórą i podkrążonymi oczyma, > kocha ją - może zwłaszcza - gdy rodzi jego dziecko, bez względu na to jak > wygląda podczas porodu. Jeśli chcesz kobiete wyłącznie piękna, seksowną i > wypoczętą, to trzeba było znaleźć sobie kochankę. To co piszesz powyzej, o tym, jak mezczyza kocha kobiete, jest super. Pewnie Robert nie kocha jeszcze taka pelna miloscia, jaka moglby, czy tez powinien. I co z tego? Trudno to zmienic w jednej chwili, moze uswiadomi sobie, ze jego milosc jest ulomna, moze to jakos zmieni, moze tez nie zmieni. Wielu ludzi zeni sie niedojrzalych, moze on nie jest do konca gotow czy dojrzaly do takich doswiadczen. Nie ma sensu oceniac jego milosci, tym bardziej, ze z calosci jego wypowiedzi wynika, ze chce nad tym pracowac, chce zmienic stn rzeczy, w jakim znajduje sie teraz. NAtomiastpewne jest, ze jego obecnosc przy porodzie zaszkodzila jego psychice. Mezczyzna i porod - te sprawe naprawde trzba rozwazac indywidualnie, nie robic z tego jakiegos specjalnego misterium, nie generalizowac i nie oceniac milosci ludzi na podstawie tego, ze facet nie daje sobie rady z widokiem, ktory go zszokowal. Odpowiedz Link Zgłoś
mickey.mouse Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 10.02.04, 17:14 Gdyby tego nie chciała, najprawdopodobniej nie nalegałbym, bo jej komfort jest w tym przypadku ważniejszy. Nie wybaczyłbym zaś sobie, gdybym coś sam zawalił, gdybym nie uczestniczył w tym z - powiedzmy - własnej winy. Nie oceniam jego miłości, pytam go jedynie o to, jaka ta miłość jest. Nie można bowiem - moim zdaniem - kochać tylko w romantycznych chwilach, na plaży wśród palm. Zauważ, że ten człowiek pisze o obrzydzeniu, jakie czuje teraz do kobiety - do kobiety, która mówiąc brzydko "zapłodnił", która urodziła mu dziecko. A co by było, gdyby nie chjodziło o poród akurat, lecz o ciężką chorobę, czy kalectwo, przy którym - odpukać - musiałby zajmować się nią jak niemowlęciem ? Co by było gdyby z powodu choroby, musiał - za przeproszeniem - podcierać jej tyłek, bo sama nie byłaby w stanie tego zrobić ? Odpowiedz Link Zgłoś
reniatoja Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 10.02.04, 17:26 mickey.mouse napisał: > > Nie oceniam jego miłości, pytam go jedynie o to, jaka ta miłość jest. Oceniasz, oceniasz :) Caly Twoj post to jedna wielka, krytyczna ocena milosci Roberta. Z pewnoscia facet jest niedojrzaly do pewnych rzeczy, z pewnoscia mialby wielki rpblem z pielegnacja niedoleznej zony, moze nie wytrzymalby takiej proby. No coz, mozna tylko pokiwac glowa nad tym, ze nie kazdy jest zdolny do pelnej prawdziwej milosci ktora przed niczym sie nie ugnie. Moze nie powinien sie zenic, moze.... Ale rzecz sie juz stala, mleko sie wylalo, dla unikniecia podobnych sytuacji w innych zwiazkach, bo smiem twierdzic, ze takich mezczyzn jak Robert jest masa, wniosek moj jest taki, ze nalezy kwestie obecnosci meza przy porodzie jednak dyskutowac i nikogo na sile tam nie ciagnac. Miliony kobiet urodzily nas bez asysty meza i co? Tak zle bylo? Rodzacy mezowie to jest naprawde wymysl ostatnich, niechby i trzydziesltu, lat - wcale nie powiedziane, ze jest to taki super fantastyczny pomysl. Tym bardziej, ze jak widac po Robercie, nie kazdy te probe wytrzyma. Odpowiedz Link Zgłoś
mickey.mouse Dobrze, niech i tak będzie 10.02.04, 17:33 Uważam jednak za spore naduzycie z jego strony, apel do kobiet, aby nie brały swoich mężów na porodówki. Zdaje się, że jedna nawet napisała w tym wątku, że pod wpływem jego postu podjęła decyzję, że nie zabierze ojca swojego dziecka tam, chocby nawet chciał. Podobnie jak jego twierdzenie, że mało który facet chce w tym uczestniczyc, gdyz akurat jest zupełnie odwrotnie. Inna sprawą jest to, że naprawdę nie rozumiem takiej miłosci, która ogranicza sie do pieknych widoków i romantycznych chwil jedynie Odpowiedz Link Zgłoś
miriammiriam droga Reniu 10.02.04, 18:07 >Rodzacy mezowie to > jest naprawde wymysl ostatnich, niechby i trzydziesltu, czyżby? o kuwadzie nie słyszałaś? pewno nie. to jest taki zwyczaj "dzikich" ludów - facet udaje poród, a potem odpoczywa;) a kobieta,która urodziła wraca do roboty skandalicznie trywializuje oczywiście, polecam Bruno Betelheima "Rany symboliczne.Rytuały inicjacji,czyli zazdrość męska". autor stawia śmiałą teze, że te drastyczne rytuały inicjacyjne polegające głwonie na zadawaniu sobie ran (prawdziwy hardcore) to jest sposób odreagowania zazdrości o ciążę i poród. teza IMHO grubo na wyrost, ale case'y antropologiczne pierwsza klasa! morał jest mylśe taki, że całe przedsięwzięcie prokreacyjne jest wysoce ambiwalentne dla meżczyzn (dla kobiet z reszą też) i ustosunkowanie się do tego jest trudną i złożoną sprawą niezależnie, czy on próbuje sie zbliżyć do nieznanego, czy zdystansować. zbliżyć się można również symolicznie. reasumując nie zacietrzewiaj sie jak Pajda - Miki nie wtargnie na twoja porodówke - może spojrzeć na problem nieco szerzej? ani obecność, ani nieobecność,sama w sobie nie stanowi o niczym, nie jest też powiedziane że autor wątku (hipotetyczny z resztą, nie wiadomo czy to wyznanie nie jest zmyślone) nie miałby problemu z odnalezieniem sie w ojcostwie, gdyby go nie zgwałcili;) wspólnym porodem. diabli wiedzą, nie wyrokujmy. Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: droga Reniu 11.02.04, 09:15 miriammiriam napisała: >nie zacietrzewiaj sie jak Pajda - Bez osobistych wycieczek proszę. Mam prawo do emocji, jak każdy, tym bardziej, że emocje były jak najbardziej uzasadnione. A co do stwierdzenie Reni, że porody z udziałem mężow to wymysł współczesny też się nie zgadzam. Śmiem twierdzić, że ludzkość w tym względzie zatoczyła ogromne koło. Przecież w prehistorii ktoś musiał asystować kobietom przy porodoach, tym bardziej, jeśli rodzina się przemieszczała w celu poszukiwania pożywienia. Z całym prawdopodobieństwem mógł to być mąż i ojciec rodziny. Przecież nie wlokli by z sobą teściowej:)) Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Już Cię kocham Miki! 11.02.04, 08:52 mickey.mouse napisał: > Proponowałbym, abys nie generalizował i raczej powstyrzymał się od apeli o > nbiedopuszczanie do uczestnictwa ojcow w porodzie. Ujmując rzecz krocej, mów > jedynie za siebie. > > Nigdy nie wybaczyłbym sobie, gdybym nie uczestniczył w porodzie swojego > dziecka. A swoja droga, jaka jest Twoja miłość do zony, skoro kochasz ją tylko > wówczas, gdy jest piękna, wymalowana, w spodniczce mini i w doskonałej > formie ? "Gdy mężczyzna kocha kobietę", kocha ją tuż po przebudzeniu - z > babokami w oczach, kocha ją gdy jest chora, kocha ją gdy go wkur...ia, kocha > ją po nieprzespanej nocy - gdy widzi ją z bladą skórą i podkrążonymi oczyma, > kocha ją - może zwłaszcza - gdy rodzi jego dziecko, bez względu na to jak > wygląda podczas porodu. Jeśli chcesz kobiete wyłącznie piękna, seksowną i > wypoczętą, to trzeba było znaleźć sobie kochankę. Odpowiedz Link Zgłoś
gosiek1000 Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 10.02.04, 16:55 Śmieszne sa te wypowiedzi,w których twierdzicie, ze obecność faceta przy porodzie to jego święty obowiązek bo dlaczego tylko kobieta ma sie męczyc itp. Niestety tak to przewidziała matka natura, że poród nalezy do kobiet i jezeli mężczyzna chce pomóc swoja obecnością to w porządku, natomiast jeśli nie jest do tego przekonany to uważam, że nie powinien uczestniczyc w tym wydarzeniu. Przykład Roberta pokazuje, że nie dla wszystkich są to cudowne odczucia. Można kogoś zmuszać to tego tylko po co? Jak widać może to tylko związkowi zaszkodzić. Czym innym są choroby, wspólna starość i pielęgnowanie się nawzajem w tak trudnych chwilach. Ja sama nigdy bym się nie zgodziła na obecnośc męża przy porodzie. Natomiast najważniejsza rzecz, o której chciałam napisac to powody dla których mężowie sa obecni przy porodzie. W większości przypadków, które znam (wiele znajomych i członków rodziny) wyglądało to tak: dziewczyny, które chciały porodu rodzinnego nie mówiy, że potrzebne im wsparcie psychiczne i pomoc np. masowanie itp. tylko głónym argumentem było to, że wszystkie kolezanki tak miały i było świetnie. Natomiast większość mężów tych kolezanek uczestniczących w rozmowach siedziała z kwasnymi minami i nie wypowaiadała się z zachwytem na ten temat. Podejrzewam, że mieli odczucia podobne do Roberta. Myślę więc , że w wiekszości wypadków osoby biorące udział w porodach rodzinnych kierują się modą. Pozdrawaim serdecznie. Robertowi życzę powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 11.02.04, 08:12 > Natomiast najważniejsza rzecz, o której chciałam napisac to powody dla których > mężowie sa obecni przy porodzie. W większości przypadków, które znam (wiele > znajomych i członków rodziny) wyglądało to tak: dziewczyny, które chciały > porodu rodzinnego nie mówiy, że potrzebne im wsparcie psychiczne i pomoc np. > masowanie itp. tylko głónym argumentem było to, że wszystkie kolezanki tak > miały i było świetnie. A ja słyszałam od kobiety, która rodziła w towarzystwie męża, że był on jej potrzebny tylko podczas pierwszej fazy porodu, kiedy jeszcze nie zaczęły się skurcze parte. Bo pierwsza faza trwała kilka godzin i po prostu jej się dłużyło, więc miło jej było, że mąż był z nią. Jak zaczęły się skurcze parte, to powiedziała mi, że mąż wcale już nie był jej potrzebny, bo była tak zajęta tym, co się z nią dzieje, bólem, parciem, że nic innego jej w tym momencie nie interesowało :) Mąż równie dobrze mógł wyjść z sali. Odpowiedz Link Zgłoś
paputerek Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 10.02.04, 18:48 Robercie, rozumiem Cię i współczuję, chęć towarzyszenia żonie przy porodzie jest sprawą indywidualną i jeden chce inny nie, nikt nikogo nie powinien zmuszać. To tak jakby mężczyzna zmuszał kobietę do porodu bez znieczulenia bo on tak chce... Widocznie nie byłeś na to psychicznie przygotowany i przeżyłeś szok ale można z tego wyjść:) Myślę, że kilka wizyt u psychoterapeuty polepszyło by Twoje samopoczucie, jeśli chcesz napisz do mnie na maila paputerek@gazeta.pl to podam Ci bardzo dobrego i sprawdzonego człowieka, który jest stosunkowo nie drogi jak na Warszawę. Znam Nidzicę bardzo dobrze, moi dziadkowie tak mieszkają i od ponad 20 lat kilka razy w roku tam jestem. Czy nie obawiasz się, ze ktoś może wejść na tą stronę i Cię rozpoznać? (Nidzica jest malutkim miasteczkiem i wszyscy się świetnie znają a Ty podałeś kilka szczegułów odnośnie swojej osoby). Pozdrawiam Cię serdecznie:) Odpowiedz Link Zgłoś
zdzichu-nr1 Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 10.02.04, 21:41 Nie wyobrażam sobie siebie na sali porodowej, co budzi wściekłość mojej długoletniej partnerki i wyzwiska pod moim adresem. Wystarczył mi film dokumentalny nt. porodu, którego sceny również czasami mi powracają w dość nieprzyjemny sposób. Droga Pajdeczko, ja wiem że życie to także robaki chodzące po zwłokach, ekskrementy, puszczanie śmierdzących bąków itp. rzeczy, ale podobnie jak nie chodzę do toalety patrzeć jak moja Miła robi kupę, tak samo nie mam przyjemności oglądać jej zmasakrowanego krocza. Taki jestem egoista, że swoją kobietę chciałbym widzieć jak najczęściej piękną i seksowną oraz taką ją po wieki zapamiętać. Dlatego za rękę potrzymam , ale w kluczowym momencie NIEODWOŁALNIE WYJDĘ. Odpowiedz Link Zgłoś
miriammiriam Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 10.02.04, 22:42 >Taki jestem egoista, że swoją > kobietę chciałbym widzieć jak najczęściej piękną i seksowną oraz taką ją po > wieki zapamiętać. Dlatego za rękę potrzymam , ale w kluczowym momencie > NIEODWOŁALNIE WYJDĘ. i pujszdziesz zakutasic z jakąś barbie - sekretarką ROTFL sorry, ale ryknęłam śmiechem po przeczytaniu tego w kontekście wątku o barbie i całej tej akcji z sekretarką i tak nieźle z tego polewałam od jakiegoś czasu naprawde opłaca ci sie to wszystko? taaaa ja wiem mieć ciacho i zjeś je i znowu mieć ciacho i zjeść i tak bez końca w końcu na końcu można się zrzygać od tych ciastek. nie wszyscy nadają się do stałych związków,a już napewno nie do posiadania dzieci, oddaj sperme do banku i twoje geny przetrwają - jakie to proste! chopie, baba w ciązy to nie bułka z masłem, bedzie gruba, bedzie rzygała, marudziła, dostanie żylaków, rozstępów, cellulitu, cycki jej obwisną feeeeee twoje poczucie estetyki napewno tego nie zniesie, pojawi sie następna barbiedupa, nastepna i nastepna, w koncu wszystko sie wyda, do dotychczasowych wyzwisk dojdzie jeszcze kilka, rozwód, podział majątku, alimenty. noooooo moze sie nie wyda, a nawet jesli i ona to przełknie ciastko bedzie już z lekka nieświeże. to sie wydaje takie kuszące mieć związek (stała dostawa seksu) + przygodne dupcenie, do tego, aby życie było zawsze ładne, lekkie i bezstresowe,jak bohaterów brazylijskiej telenoweli. życze powodzenia. teraz już się nie naśmiewam, nie moje małpy nie mój cyrk, nie mnie oceniać, ale podsumować można. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 11.02.04, 08:14 Ojej, nie przesadzaj... To chyba normalne, że ludzie wolą oglądać swoich partnerów zadbanych, czystych i tak dalej. Po co od razu takie histeryczne okrzyki? Odpowiedz Link Zgłoś
miriammiriam Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 11.02.04, 12:02 kini, dziecinko ten post jest OT, co było jasno zasugerowane, lepiej poćwicz czytanie ze zrozumieniem, zamiast sie wtrącać Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 11.02.04, 12:23 > kini, dziecinko ten post jest OT, co było jasno zasugerowane, Nie muszę tego brać pod uwagę, dla mnie to była słowna napaść. lepiej poćwicz > czytanie ze zrozumieniem, zamiast sie wtrącać Nie wiedziałam, że udział w forum dyskusyjnym to "wtrącanie się". A na twoim miejscu starałbym się pisać bardziej czytelnie, wiesz, co to jest akapit? Odpowiedz Link Zgłoś
zdzichu-nr1 Droga Miriam! 12.02.04, 00:12 miriammiriam napisała: > i pujszdziesz zakutasic z jakąś barbie - sekretarką ROTFL > sorry, ale ryknęłam śmiechem po przeczytaniu tego w kontekście wątku o barbie >i całej tej akcji z sekretarką i tak nieźle z tego polewałam od jakiegoś czasu > naprawde opłaca ci sie to wszystko? taaaa ja wiem mieć ciacho i zjeś je i >znowu mieć ciacho i zjeść i tak bez końca w końcu na końcu można się zrzygać >od tych ciastek. Ja jakoś nie rzygam i masę facetów też nie. Lubię ciastka. W swoich postach piszę nagę prawdę, bo nie mam na forum żadnego powodu aby koloryzować rzeczywistość, ani kreować się na lepszego człowieka niż nim jestem naprawdę. Sekretarka jest moją sekretarką nie od wczoraj, zawsze mi się podobała, ze względów moralno-obyczajowych się jednak powstrzymywałem. No, ale parę niezależnych ode mnie zakrapianych imprez w firmie zrobiło swoje i w końcu pękło. Widać było pisane że jednak pójdę z nią do łóżka (jest teraz na FM taki wątek "przyjaźń damsko-męska" bardzo podobny w opisie autora do moich przeżyć, polecam). Hormony zawsze mogą zadziałać i przyćmić rozum, nie ma tu za bardzo z czego polewać, bo Twojemu facetowi może przydarzyć się to samo. > nie wszyscy nadają się do stałych związków,a już napewno nie do > posiadania dzieci, oddaj sperme do banku i twoje geny przetrwają - jakie to > proste! Na przetrwaniu genów mi nie zależy, choć jestem ostatni męski potomek z rodu :)) > chopie, baba w ciązy to nie bułka z masłem, bedzie gruba, bedzie > rzygała, marudziła, dostanie żylaków, rozstępów, cellulitu, cycki jej obwisną > feeeeee twoje poczucie estetyki napewno tego nie zniesie, pojawi sie następna > barbiedupa, nastepna i nastepna, Kreślisz wizje jakiegoś męskiego raju? ;))))) (to odnośnie tych następnych i następnych Barbie, a nie zohydzonej żony, oczywiście). Moja stała partnerka jest wybitnie urodziwa, mam nadzieję, że niezależnie od wydarzeń życiowych i postępu czasu, widoczne ślady urody pozostaną... ;) > w koncu wszystko sie wyda, do dotychczasowych > wyzwisk dojdzie jeszcze kilka, rozwód, podział majątku, alimenty. Jestem takim skurwysynem, że mój majątek paroma ruchami i kliknięciami może "wyparować" w dwa tygodnie. Oficjalne dochody mam marne. To jeśli chodzi o kalkulację "na zimno". Co do sfery uczuć... To tak jak z przekraczaniem szybkości, czy jazdą za kółkiem po dwóch piwach. Robisz to nie licząc się z mandatem, czy też odebraniem prawa jazdy. Wiadomo, że jak policja w końcu złapie to jest "płacz i zgrzytanie zębów" noooooo moze > sie nie wyda, a nawet jesli i ona to przełknie ciastko bedzie już z lekka > nieświeże. to sie wydaje takie kuszące mieć związek (stała dostawa seksu) + > przygodne dupcenie, do tego, aby życie było zawsze ładne, lekkie i > bezstresowe,jak bohaterów brazylijskiej telenoweli. życze powodzenia. Każdy chce mieć życie ładne, lekkie i bezstresowe, a nie szare, ciężkie i znojne, czyż nie? Życie to balansowanie na cienkiej linie. mnie do tej pory się udawało; tfu, tfu żeby nie zapeszyć.... > teraz już się nie naśmiewam, nie moje małpy nie mój cyrk, nie mnie oceniać, > ale podsumować można. Podsumować zawsze można. Odpowiedz Link Zgłoś
miriammiriam Re: Drogi Zdzisiu - Pysiu 12.02.04, 00:52 dzieki za liścik, róbta co chceta, jak mawiają to, co pisze nie ma wymiaru aksjologicznego, lecz czysto pragmatyczny, nie obeszlo by mnie nawet gdybys napisał: "mój huj jest centrum wszechświata" nie wiem, jak tam twój tata, ale mój jest właśnie takim gostkiem który niezwykle konsekwentnie i skutecznie wcielał w życie twoje ideały. rodzina z daleka normalna, faktycznie wzorcowo toksyczna, na szczescie już dawno sie stamtad wyniosłam. rodzice sa dla mnie obcymi ludźmi, tatu jest teraz starym próchnem na etapie rzygania ciastkami, mama znerwicowana i sfrustrowana zyciem z facetem dla którego byla lalką barbie. ojciec chyba zaczyna rozumiec, ze cale jego istnienie bylo nic nie warte i taka wlasnie jest prawda. osobiscie mam to gdzies. masz duze szanse, ze twoje geny beda mialy w przyszlosci wlasnie taki stosunek do ciebie, mam nadzieje ze ci to nie zepsuje apetytu, ani radosci z życia w operze mydlanej. zycze dobrej nocy i milego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
zdzichu-nr1 Re: Drogi Zdzisiu - Pysiu 12.02.04, 01:10 No z tym moim hujem - centrum wrzechświata to przywaliłaś mocno. Aż tak bardzo siebie nie kocham, staram się -mimo trudności- dostrzegać także najbliższe otoczenie. Mój tatuś również jest starym próchnem, a ideały wcielał w życie równie intensywnie. Na tym chyba podobieństwa ze mną się kończą. On robił to z gracją słonia w składzie porcelany. Ja, po pierwsze, robię niezwykle rzadko, po drugie, jeśli już to z lisim sprytem i po cichutku. To oczywiście żadne wytłumaczenie, ale co mam powiedzieć? Swoje już wyłuszczyłem wcześniej. Mam nadzieję, że moja taktyka w połaczeniu z przebłyskami IQ uchroni życie rodzinne teraz i w przyszłości. PZdr. i dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
miriammiriam Re: Drogi Zdzisiu - Pysiu 12.02.04, 01:24 wszystko mozna sobie wytlumaczyc, mozna tez spojrzec na "nagą prawde" w innym swietle na marginesie; dla zycia we wspolnocie wazniejsze jest EQ, niż IQ Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 11.02.04, 08:58 zdzichu-nr1 napisał: > > Droga Pajdeczko, ja wiem że życie to także robaki chodzące po zwłokach, > ekskrementy, puszczanie śmierdzących bąków itp. rzeczy, ale podobnie jak nie > chodzę do toalety patrzeć jak moja Miła robi kupę, tak samo nie mam > przyjemności oglądać jej zmasakrowanego krocza. A coś się mnie tylko uczepił? Parę osób myśli podobnie jak ja. Czy ja każe komuś uczestniczyć w porodzie? Sama bym nie chciała, żeby mąż był przy tym, szczególnie w ostatniej fazie. Nikt Robertowi nie kazał oglądać wychodzącego dziecka. Miał żonę trzymać tylko za rękę, jeśli już powlókł się za nią do szpitala. I koniec na tym, bo zaczyna to być nudne. Odpowiedz Link Zgłoś
envi Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 10.02.04, 23:35 Uważam że to normalne,że niektórzy po prostu nie nadają sie do uczestnictwa w takich wydarzeniach. Pamiętam jak moja kotka była w ciąży i ktoś musiał jej pomóc urodzić małe,na samą myśl o tym zrobiło mi się niedobrze. To nie kwestia płci. Ja jako kobieta niezdecydowałabym się być obecna przy porodzie np.mojej siostry,przyjaciólki,gdyby o to prosiły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sawk A gdzie miłość? IP: *.civeng.tuniv.szczecin.pl 11.02.04, 09:12 Wyglada mi to na brak prawdziwego uczucia. Tylko ciało...... Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: A gdzie miłość? 11.02.04, 09:15 Gość portalu: sawk napisał(a): > Wyglada mi to na brak prawdziwego uczucia. Tylko ciało...... Dlaczego tak nieśmiało? Cieszę się, bo to jest jeszcze jeden głos za moim postem:). Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka A gdzież nasz Robercik się podział? 11.02.04, 09:16 Poległ pod naporem argumentów. To też świadczy o nim niezbyt dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sawk Bierzcie mezow na porodowki! IP: *.civeng.tuniv.szczecin.pl 11.02.04, 09:16 Kochane jak mąż będzie przy Was to nikt nie będzie Was obrażał i źle traktował podczas porodu. Pierwszy mój poród był w klinice z kilkunastoma studentami....ale czułam się prawdziwa matką, nie tak jak za drugim razem traktowano mnie jak sukę rodzącą pod płotem.... Gdyby był przy mnie mąż nie piozwoliłby im na to........... Odpowiedz Link Zgłoś
pajdeczka Re: Bierzcie mezow na porodowki! 11.02.04, 09:54 Gość portalu: sawk napisał(a): > za drugim razem traktowano mnie jak sukę rodzącą pod płotem.... Gdyby był przy mnie mąż nie piozwoliłby im na to........... Trzeba opłacić sobie lekarza w szpitalu to i położne będą milsze. Ja tak zrobiłam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renia Re: Bierzcie mezow na porodowki! IP: *.ath.spark.net.gr 11.02.04, 09:57 Polozne nie powinny byc milsze dlatego, ze ktos sobie oplacil lekarza w szpitalu. Wszystkich powinny traktowac jednakowo, moim zdaniem. Łapowkarstwo propagujesz Pajdeczko. Odpowiedz Link Zgłoś
mickey.mouse Re: Bierzcie mezow na porodowki! 11.02.04, 18:57 Tak czy inaczej jednak, obecność męża podczas porodu "ukulturalnia" zachowanie lekarzy i położnych na porodówce. Odpowiedz Link Zgłoś
owca Re: Bierzcie mezow na porodowki! 11.02.04, 10:02 nigdy w życiu nikomu nie dałam łapówki a jeśli ktoś by jej zarządał długo by nie popracował... brzydzę się łapówkarstwem pozdrawiam owca _,,,٢ة إ ة٦,,,_ Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 11.02.04, 09:19 Przeczytałam z uwaga Twój post i powiem Ci,że dreszcz przeszył całe moje ciało. Zrobiło mi się strasznie przykro, choć nie wiem czemu, bo przecież sprawa nie dotyczy mnie. Mój mąż był przy narodzinach mojego syna. Pamiętam, że podobnie jak Ty nie miał na to ochoty, ale ja w swej histerii i płaczu z obawy przed czekającym mnie bólem zmusiłam go do tego. Siedział przy mnie 17 godzin. Masował mi obolały krzyż, głaskał, pocieszał, dawał wskazówki, co robić, aby przynieść ulgę w bólu. Sam poród był dla mnie takim szokiem, że słowa i rady lekarzy, czy położnych w ogóle do mnie nie docierały. Reagowałam tylko na to, co mówił do mnie On - mój mąż. Tylko jemu wówczas ufałam, wiedziałam, że przy nim nic złego nie może się zdarzyć, bo On w razie czego zareaguje. I w istocie tak było. Znosił przez te 17 godzin moje jęki, płacz, mój okropny wygląd. Podczas samego przychodzenia syna na świat trzymał moją rękę i dawał wskazówki jak mam oddychać, unosił moją głowę, żeby nic złego nie stało się z wysiłku z moją tarczycą. A gdy syn był już na zewnątrz ... w radości obiął mnie, podziękował mi za niego i zaczął płakać...Nigdy tego nie zapomnę...To była cudowna chwila. On, jego łzy radości i nasz nowonarodzony synek... Wiesz, jestem Ci z jednej strony wdzięczna za Twój post, bo uświadomił mi, że ze strony mojego męża, było to niesłychane poświęcenie, że zdobył się na to, aby się przełamać i być ze mną w tej trudnej chwili, patrzeć na mnie - taką okropną i na ten cały cyrk towarzyszący temu. Nie zdawałam sobie sprawy, że mężczyzna właśnie tak to widzi... Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 11.02.04, 09:30 > Nie zdawałam sobie sprawy, że > mężczyzna właśnie tak to widzi... Na szczęście chyba nie każdy! :) Ja też bym chciała, żeby przy porodzie towarzyszył mi ojciec dziecka, ale jeśli kategorycznie będzie się sprzeciwiał, nie będę nalegać. A jeśli się zgodzi, to zrobię wszystko, żeby był świadomy, na co się decyduje. Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 11.02.04, 10:55 Sama, już nie wiem, co mam o tym myśleć Kini... Po przeczytaniu tych wszystkich postów, a przede wszystkim postu autora mam lekki zawrót głowy. Ale , masz rację, należy uświadomić partnera na to co go czeka, aby nie poczuł się tak rozczarowany jak autor wątku. Tylko z drugiej strony jak go uświadomić, jeśli samemu niewiele się o tym wie, bo jeszcze nie było się w danej sytuacji... To rzeczywiście trudna chwila i zupełnie nieznane doświadczenie dla partnerów, stykających się z porodem po raz pierwszy. No i jak widać reakcje mogą być różne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendza Robercie IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 11.02.04, 10:24 Przeczytalam dokladnie wszystkie Twoje posty w tym watku, oraz sporo innych, wybaczcie, iz nie wszystkie... Moze sie zatem zdarzyc, ze nie powiem niczego oryginalnego... Mimo to zdecydowalam sie napisac. Po pierwsze - bardzo mi zaimponowalo, ze zdiagnozowales problem i probujesz sie z nim uporac. Radzilabym nie demonizowac... Ot, to jest po prostu tylko jeszcze jeden Wasz problem. I tyle. Przewalczysz, jak wiele innych...:) Nie mam doswiadczen z rodzeniem dzieci. Mam za to doswiadczenia z zyciem na odleglosc,oraz ze zmuszaniem, pojetym na wiele rozmaitych sposobow:(((. Przeciez wiesz, ze zycie to nie jest bajka. Przeciez jestes dojrzalym mezczyzna i juz nie raz miales sie okazje przekonac, ze opakowanie to jedno, a jego zawartosc - to drugie... Przeciez to zupelnie naturalne, ze kazdy porod wyglada mniej wiecej podobnie, smierdzi podobnie itd.... Wszyscy przyszlismy na swiat w podobnych okolicznosciach, generalnie bardzo podobnie plynie nam zycie, no i podobnie wygladac bedzie smierc... Nic nowego pod sloncem i tak od tysiacleci... Nie jestem psychologiem (na szczescie, he, he) i oczywiscie moge sie mylic, ale widzi mi sie, ze Waszym podstawowym problemem jest fakt bycia na odleglosc. Owo bycie na odleglosc zapewne sprawilo, ze Twoja dzielna malzonka bardzo chciala, bys wlasnie w tym momencie choc byl z nia w pelni, chciala nieomal histerycznie, bo pewno brak jej bylo poczucia bezpieczenstwa podczas ciazy, gdy Ty byles daleko... Byc moze nie reagowalaby tak, gdyby dane Wam bylo byc razem... Z kolei Ty - poprzez fakt odlaczenia - nie miales mozliwosci, naturalna koleja rzeczy - dojrzewac razem z zona do przyjscia na swiat Waszego malucha. BO te 9 miesiecy jest nie tylko po to, zeby dziecko sie rozwinelo w aspekcie biologicznym... 9 miesiecy to takze czas dojrzewania... rodzicow, moze lepiej - przygotowania ich do powitania nowego czlowieka. Ty nie miales sie czasu ani mozliwosci z tym oswoic, a ona nie miala czasu i mozliwosci, by sie poczuc bezpiecznie. Ona zatem w pewnym sensie Cie zmusila, a Ciebie - odrzucilo... Hm, czy rzeczywiscie chodzi o brak estetyki samego momentu narodzin, czy problem jest gdzie indziej? Jesli jest, jak mysle, czyli problem jest gdzie indziej... spodziewalabym sie, ze Twoja walka z tymi odczuciami, odwazna, dojrzala konfrontacja z problemem, to najlepsze, co w tej sytuacji mozna zrobic. I trzeba to robic dalej, poszukac przyczyn, dac czasowi dzialac... Mysle tez, ze wszystko sie naturalnie ustabilizuje, kiedy juz bedziecie razem. Kiedy ona sie wreszcie poczuje z Malym - PRZY TOBIE, a wiec bezpiecznie, a TY z kolei... po prostu oswoisz sie z tymi wszystkimi czkawkami, kupkami, pampersami, kaszkami itd... Hm, jesli chodzi o mojego meza i naszego upragnionego dzidziusia... NIE ZAMIERZAM - jesli juz bedzie taka okolicznosc - do niczego zmuszac mego KOchanego. Ani do tego, by ze mna byl, ani do tego... by nie byl... Ani - by patrzyl, ani - by nie patrzyl... Mysle po prostu, ze nie chodzi o obiektywny fakt, tylko o subiektywne don podejscie. NIE MOZNA ZMUSZAC. W zadna strone. Powtorze, choc zaznacze ponownie, ze moge sie mylic... Moim zdaniem zbrzydzilo CIe zupelnie cos innego, nie sam ow widok... Byc moze nawet nastapilo jakies przeniesienie...? Pozdrawiam cieplo i zycze, by jak najszybciej udalo sie Wam to wszystko wyczyscic... j. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nlp Jak przestać mysleć o tym wydarzeniu IP: *.gdynia.mm.pl 12.02.04, 03:01 Witaj, Robercie. Rozumiem, ze twój postawowy problem polega na tym, ze nie wiesz jak sobie poradzić z tym wspomnieniem, tak? Chciałbyś zapomniec ten widok, ale on cię wciąż prześladuje, prawda? Oto prosta technika do radzenia sobie z traumatycznymi wspomnieniami. 1) Wyobraź sobie, że siedzisz w kinie, patrząc na pusty ekran. 2) Wyobraż sobie, ze wychodzisz z siebie i idziesz do kabiny projektora, tak, że mozesz patrzeć w dół, na siebie samego siedzącego na widowni. 3) Teraz puść temu Robertowi film, na którym zobaczy on tamtego roberta w sytuacji porodu. Niech to będzie film czarno- biały, nieco rozmazany, taki jak przedwojenne filmy. Ty cały czas patrz na siebie samego siedzącego na widowni, ogladajacego tamtego siebie w tamtej sytuacji. Puść film aż do końca cały czas utrzymujac ten punkt widzenia i zrób stop- klatke gdy już jest po wszystkim. 4) Wyjdź teraz z kabiny projektora, wejdż w ciało Roberta siedzacego na widowni. 5) Wejdź w ostatni kadr filmu stajac się z widza uczestnikiem filmu. 6) Teraz bardzo szybko (2-3 sekundy!) przewiń cały film od konca do początku. Niech wszystko dzieje się do tyłu, ludzie chodzą do tyłu, mówia do tyłu, głowka wsuwa sie z powrotem, ty czujesz do tyłu itp. Wazna tu jest szybkość. Krok 6 mozesz powtórzyć kilka razy, za każdym razem przewijajac film do tyłu. Daj znać co się zmieniło. Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: nie bierzcie mezow na porodowki! 14.02.04, 19:16 Gość portalu: robertk. napisał(a): > Mam 32 lata, jestem zonaty od lat czterech. Cztery miesiace temu urodzil mi > sie syn. Powinienim sie cieszyc, ale... Prawda jest taka, ze nie moge bez > obrzydzenia spojrzec na zone. tak, zdecydowanie powinienes sie leczyc.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zokradez Re: nie bierzcie mezow na porodowki! IP: *.wsm.wielun.pl 16.02.04, 17:47 Spytaj sie kogos na www.nlp.pl jak pozbyc sie tego problemu z obrzydzeniem... Odpowiedz Link Zgłoś