Dodaj do ulubionych

CHŁOPAK A MOI RODZICE

11.02.04, 20:59
Mam prawie 19 lat,jestem w klasie maturalnej i chodze z chłopakiem od ponad
roku,jest wspaniale,kochamy sie bardzo,NIESTETY moi rodzice nie akceptuja
naszej miłosci,chca zebysmy przestali sie spotykac.Prosze o rade:co mam
zrobic w tej sytuacji,chce nadal byc z Nim,ale mam dosc kłótni z rodzicami.Z
góry dziekuje za powazne potraktowanie mojego problemu.
Obserwuj wątek
    • mobypussy Re: CHŁOPAK A MOI RODZICE 11.02.04, 21:05
      wprowadz sie do chlopaka nie beda ci rodzica truli nad uchem
    • Gość: ruda Re: CHŁOPAK A MOI RODZICE IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.02.04, 21:17
      Rodzice mojej znajomej rowniez nie akceptowali jej narzeczonego. Były kłotnie,
      placze, trzaskanie drzwiami... Dziewczyna przezywala istny koszmar...ale
      powiedziala sobie ze to On, ona to wie i rodzice jej nie przeszkodzą chocby nie
      woiem jak sie starali...nie pozwolila im zniszczyc swojego zwiazku, obydwoje
      jakos to przecierpieli...a teraz sa malzenstwem prawie od roku :) warto bylo
      walczyc o swoje
      sama muisz zadecydowac co jest dla Ciebie lepsze
      trzymaj sie
      pozdrawiam cieplo
      • Gość: aniczka6mk Re: CHŁOPAK A MOI RODZICE IP: 195.117.16.* 15.02.04, 19:19
        Dziekuje za odpisanie,nawiazujac do Twojej znajomej,to ja tez przezywam
        koszmar,jest po prostu okropnie,chwilami juz nie moge wytrzymac,chcialabym
        uciec.
    • Gość: Triss Merigold Skarbie a czy chłopak się uczy? IP: *.acn.waw.pl 11.02.04, 22:00
      Pracuje? Jest między Wami różnica wieku? Z jakiego jest towarzystwa?
      Bo jeśli Ty chodzisz do liceum i masz w planach dalszą edukację a koleś rzucił
      zawodówkę i robi w branży samochodowej na osiedlu albo właśnie wyszedł z
      Głoskowa to specjalnie się rodzicom nie dziwię.
      Niestety dopóki jesteś na utrzymaniu rodziców dopóty w jakimś stopniu musisz
      akceptować ich wymagania.
      Tak się niefajnie składa, że często rodzice mają rację.
      • Gość: Civi Re: Skarbie a czy chłopak się uczy? IP: 80.48.96.* 11.02.04, 23:46
        Eh...Triss troche chyba przesadzilas, ja jestem studentka, dobrze sie ucze,
        jestem obrotna i potrafie czasem zarobic troszke pieniedzy... jednak moja
        przyszla tesciowa mnie nie akceptuje...po prostu za zywota...uwaza ze jestem
        glupia, ze wykorzystuje jej syna --> ona ciagle gada jakies kompletne bzdury do
        mojego chlopaka...typu ze go na wakacje ze mna nie pusci mimo iz to dorosly
        chlop !!! i wogole najlepiej jakbym do niego do domu nie przychodzila i zawsze
        jak przychodze to widze ze nie jest zadowolona... Dodam, ze nie jestem jego
        pierwsza dziewczyna i z poprzednimi bylo to samo... I co powiesz na to ?
        • Gość: Triss Merigold Re: Skarbie a czy chłopak się uczy? IP: *.acn.waw.pl 11.02.04, 23:56
          Jedna z moich ex-teściowych taka była. Nie lubiła mnie od pierwszego "dzień
          dobry". I co? I nic. Mnie na jej akceptacji specjalnie nie zależało, facet
          mieszkał u mnie, oglądać się nie musiałyśmy.
          Co do panienki autorki wątku to jest maturzystką, kasy osobiście zarobionej
          raczej nie posiada, o narzeczonym się nie rozpisywała, że boski. Niech o nauce
          pomyśli a kocha się w wolnych chwilach tylko ostrożnie bo za parę miesięcy
          bedzie na forum post: zaraz matura a ja jestem w ciąży, co mam robić drogie
          Cosmo?
          • Gość: Civi Re: Skarbie a czy chłopak się uczy? IP: 80.48.96.* 12.02.04, 00:01
            hhe, spox, mnie tez nei zalezy zeby ona mnie lubila, ale moj chlopak ma juz
            dosc. A a propos Cosmo i ciazy, to wyobraz sobie ze moja przysza tesciowa jak
            znalazla prezerwatywy u mojego chlopaka w kurtce to mu je zabrala... a to chyba
            nie jest logiczne... A tak przy okazji to moaj przyszla tesciowa jest
            pedagogiem...
            • Gość: Triss Merigold Re: Skarbie a czy chłopak się uczy? IP: *.acn.waw.pl 12.02.04, 00:18
              Bo pedagodzy są najgorsi. Wiedzą wszystko lepiej. Nie jestem pedagogiem ale już
              mam skazę dydaktyczną od uczenia. Fantastycznie jest być pedagogiem: wchodzisz,
              mówisz i 30 osób Cię słucha półtorej godziny. I tak kilka razy w tygodniu. To
              wypacza perspektywę i sprawia, że traci się dystans do samego siebie.
              • Gość: Civi Re: Skarbie a czy chłopak się uczy? IP: 80.48.96.* 12.02.04, 00:21
                Niestety sie z toba zgadzam, tacy sa u nas pedagodzy...wzor dla klasy...w domu
                wrecz odwrotnie...
                • Gość: Martika kazdy przypadek jest inny IP: 213.77.32.* 12.02.04, 18:18
                  Jestem mamą 19-latki, poprzedniego chlopaka córki całowicie nie akceptowałam a
                  mimo to pozwalałam się jej spotykać, no trochę swoje powiedziałam ale tyle, po
                  roku zerwała, powiedziała tylko "zmądrzałam". Ma teraz drugiego chlopca i
                  bardzo się bała że będę też na nie. Dużo wysiłku kosztowało mnie przekonanie
                  jej, że to co innego. Nie jest ideałem ale to jej wybór. Wiem jednak,że będę
                  jej uwydatniała jego wady, nie dlatego by jej wybić z głowy ale aby go broniła.
                  Chcę czuć że to jest przemyślana decyzja a nie zauroczenie. Jeżeli jesteś pewna
                  to broń uczucia albo zmądrzej. NIGDY NIE REZYGNUJ WBREW SOBIE
    • Gość: Zaia Mialam podobnie. IP: *.rbw.wh.local / *.rbw.stud.uni-goettingen.de 12.02.04, 18:51
      W twoim wieku zaczelam sie spotykac z chlopakiem, ktory nie spodobal sie moim
      rodzicom..nie podkreslali tego jakos strasznie,ani nie przeszkadzali nam sie
      spotykac. Ja mam duza sile przebicia ,wiec troche ich przymuszalam do
      akceptacji jego, a jego do akceptacji ich. Po trzech latach z nim zerwalam, bo
      juz dluzej nie wytrzymalam tego,co od pocztku stanowilo probem, roznic miedzy
      naszym sposobem myslenia o waznych rzeczach. Jak sobie potem przypomnialam ,to
      wlasnie to od poczatku moi rodzice glownie podkreslali. Nie mowie ,ze u cibie
      jest tak samo,ale moze czasami warto uwazniej sie przyjrzec temu,co rodzice
      mowia.
    • mobypussy Re: CHŁOPAK A MOI RODZICE 12.02.04, 19:14
      a co do prezerwatyw.
      miałam wtedy, hmm 17 lat? 18?
      na wakacjach moj chlopak ocknal sie ze nie ma w plecaku "gumek" i oczywiscie
      jasne bylo ze wypadly w domu. jego mama chyba zbytnio mnie tez nie lubila choc
      nigdy tego nie dala po sobie poznac. jest nauczycielka ;) a z "gumek" to
      jedynie sie w rodzinie nabijali: "eee dziadek Wiesiu!" to do jego ojca, a ja
      tylko kolory zmienialam.
      po 5 latach bycia razem rozeszlismy sie. wydaje mi sie ze najwazniejsza wtedy
      byla wlasnie antykoncepcja.
      • Gość: baba Re: CHŁOPAK A MOI RODZICE IP: *.acn.waw.pl 12.02.04, 20:49

        Rodzice, jak to ludzie, myla sie czasem, zdarza sie, ze za wysoko mierza i
        chca nie wiadomo kogo dla swej niezwyklej coruchny, miewaja uprzedzenia typu
        kolczyk w uchu + czerwone dredy, moga ich irytowac niektore zachowania wybranca.

        Niemniej zdarza sie tez, i to rownie czesto, a nawet moze i czesciej, ze widza
        i wyczuwaja wiecej niz zakochana nastolatka czy dwudziestolatka. Znaja swoje
        dziecko, znaja tez ludzkosc jako taka, a niektore egzemplarze w szczegolnosci
        w wiekszym zakresie, bo na swiecie telepia sie nieco dluzej.
        Mojej Mamie trafna ocena najwiekszej pomylki mojego zycia zabrala 3 MINUTY,
        bo tyle trwal ich pierwszy kontakt, a zaznaczam, ze facet staral sie pokazac z
        jak najlepszej strony.
        " Nie podoba mi sie ten chlopak" powiedziala i zdania nie zmienila az do
        konca, czyli do naszego szczesliwego rozstania 2, 5 roku pozniej.
        Odtad wierzylam w intuicje Mamy, a jej natychmiastowa sympatia do mojego
        pozniejszego meza byla dla mnie dobrym znakiem (tez go widziala gdzies 3
        minuty).
        Moja rada jest taka:
        Dowiedz sie dlaczego dokladnie nie akceptuja chlopaka, popros o konkretne
        przyklady nieakceptowanych zachowan czy cech i PRZEMYSL to, co mowia.
        Jesli maja racje, zasiane ziarenko wzejdzie w swoim czasie i zaowocuje. Jesli
        nie maja, nie wzejdzie.
        Pzdr
    • kini Re: CHŁOPAK A MOI RODZICE 13.02.04, 08:02
      Ale DLACZEGO go nie akceptują? Nie napisałaś o tym ani słowa.
      • Gość: aniczka6mk Re: CHŁOPAK A MOI RODZICE IP: 195.117.16.* 15.02.04, 19:15
        Nie akceptuja Go,bo twierdza,ze przez Niego nie zdam matury,ze nie mam z Nim
        zadnej przyszłosci,ale nie znaja Go,nie chca poznac.
        • Gość: Triss Merigold Re: CHŁOPAK A MOI RODZICE IP: *.acn.waw.pl 15.02.04, 19:18
          Czy on ma maturę? Uczy się? Pracuje?
    • Gość: Kuki Re: CHŁOPAK A MOI RODZICE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 17:02
      Mam 27 lat i męża od roku. Na początku moi rodzice go nie akceptowali,a
      właściwie jego rodziny,urządzali mi piekło przy każdym spotkaniu.Potem musieli
      zaakceptować swojego zięcia i na razie jest ok.Teraz zajęli się dziewczyną
      mojego brata i ona też im nie odpowiada.Wydaje mi się że rodzice chcą dla
      swoich dzieci jakiś idealnych partnerów i trzeba po prostu przeczekać ich
      fanaberie
      • Gość: zocha Re: CHŁOPAK A MOI RODZICE IP: *.dialup.mindspring.com 13.02.04, 17:07
        Moja przyjaciolka uciekla ze swoim chlopakiem az do Australii, tam dorobili sie
        dzieci i zyja szczesliwie i mam nadzieje beda zyc dlugo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka