Gość: Andrzej
IP: 10.10.80.*
13.02.02, 12:17
Tego nie spodziewałem się nawet w najśmielszych wyobrażeniach. Rzecz jak z
opery mydlanej.
Od pół roku jestem zaręczony z moją dziewczyną. Planujemy ślub na
sierpień/wrzesień. Ponad dwa miesiące temu zadzwoniła do mnie moja eks, z którą
byłem ponad trzy lata. Ale rozstaliśmy się - różnica temperamentów, i tak cud,
że wytrzymaliśmy ze sobą tak długo. Spotkaliśmy się. Nie wiem, a raczej wiem
jak to się stało, i zrobiliśmy to "za stare czasy". Przedwczoraj moja eks
dzwoni do mnie i mówi, że jest w ciąży (choć zapewniała, że bierze pigułki i
wszystko będzie w porządku), że to już prawie ósmy tydzień. A ja: że nie chcę
tego dziecka, ponieważ kocham inną, jestem z nią zaręczony, planujemy ślub. Na
to moja eks: że ona ma już 28 lat, że dla niej to ostatni dzwonek, że urodzi to
dziecko nawet bez mojej zgody. I nic ją nie obchodzą moje sprawy.
Jestem cały roztrzęsiony. I wściekły. Popełniłem błąd, zostałem ukarany. Ale co
robić? Powiedzieć mojej narzeczonej? Przecież tamta będzie trzymała mnie w
szachu, w każdej chwili może zażądać alimentów itd. Prawdziwy horror - ku
przestrodze wszystkich mężczyzn.
Nie wiem, czy go przeżyję... Tak bardzo kocham moją narzeczoną.