Dodaj do ulubionych

bicie dzieci

12.02.04, 15:56
mieszkam teraz w bloku.siedzę sobie w ubikacji i słyszę jak sąsiadka z góry
krzyczy na dzieciaka,który się zamknął w łazience:Wyłaź stamtąd!!na co ten
dzieciak jej dopowiada z płaczem,że się boi i że obiecała że go nie zbije.I
tak to trwało,szarpanie drzwi,jakieś odgłosy tłuczenia,nie wiem co robić?iść
na górę i zwrócić uwagę?moja mama też mi parę razy wlała,nie jestem z jakiejś
patologicznej rodziny,wszytko ok.ale wiem że to u mnie też wyglądało
dramatycznie.Doszłam do wniosku że nie będę się w to mieszać,tak ogółem to ta
rodzina też jest ok,nie słychać żeby co dzien były jakieś burdy. Ale może
tylko raz słyszałam?moze warto reagować? Ciekawa jestem czy mieliście podobne
sytuacje w domach?a może wam zdarzyło się wlać niesfornemu dzieciakowi?czy
może zupełnie nie tolerujecie takich akcji?
Obserwuj wątek
    • niemonogamiczny Re: bicie dzieci - nie ma usprawiedliwienia 12.02.04, 16:02
      wiele zależy czy to się powtarza. Jeśli dzieje się coś złego w okolicy zasze
      robię użytek z telefonu. Bicie dzieci jest bardzo złe. Robią tak ludzie, którzy
      nie potrafią rozmawiać z dziećmi. Mam dziecko i wiem co mówię. Jeśli sytuacja
      by się powtarzała to bym gdzieś w tej sprawie dzwonił.
      pozdrawiam,

      ----------------------------------------------
      zapraszam na Projekt FP
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16485
      • Gość: mamuśka Re: bicie dzieci - nie ma usprawiedliwienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 22:55
        Ja mam trzy córki w wieku do 10 lat i gdy zaczynają się tłuc między sobą to
        jedynym wyjściem jest wlać każdej z osobna. Wtedy wszystkie trzy boczą się na
        mnie ale między nimi zgoda. Wiem że dzieci nie powinną się bić ale ja bez
        klapsa nie poradziłabym sobie Nie mam wyrzutów że tak robię może dlatego że są
        to lekkie klapsy mające bardziej dać znać że jestem zła niż sprawić ból.
        pz
        • Gość: maja Re: bicie dzieci - nie ma usprawiedliwienia IP: *.pop.e / *.pop.e-wro.pl 18.02.04, 09:47
          Bijesz córki, dlatego, że się biją ???????
    • Gość: Darkman ja tam wpierdzielilem sasiadowi za bicie swojego.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 20:28
      dziecka , frajer bil swoje dziecko. Ktoregos dnia spotkalem go na klatce
      schodowej i obilem mu ryja. Jak sie zorientuje ze zneca sie dalej , to znowu
      dostanie lanie.... Gosc sie mnie boi , wiec nie musze sie bac ze doniesie na
      Policji ze go zlalem.
    • Gość: anai Re: bicie dzieci IP: *.hrz.tu / *.hrz.tu-chemnitz.de 12.02.04, 22:24
      co innego wymierzyc kare, a co innego bic jak popadnie. moj tata tez nieraz przylal mi w tylek,
      bo mi sie nalezalo, ale nigdy tego nie robil, jak byl wnerwiony czy wrecz zly. zawsze powtarzal,
      ze jak ma zly dzien, to lkepiej zejsc mu z drogi i go nie wnerwiac, byl sprawiedliwy. i wcale nie
      mam mu za zle, ze czasem musial mnie ukarac. jak bylam totalnie mala, ze jeszcze nie bardzo
      mozna mi bylo wytlumaczyc, co jest dobre, a co zle, to klaps na tylek regulowal sprawe i
      wiedzialam, co mozna, a czego nie. ale znecanie sie nad dzieciakiem tak, ze on sie po lazience
      chowa z przerazenia i starchu, to jest troche przesada. i to nawet nie troche, a duza. i wtedy
      bym poszla do sasiadki i zapukala, zapytala czy nie moglaby sie lekko uspokoic. a jakby cos
      wiecej sie dzialo, to bym policje wezwala, ale to na serio musialo by byc usprawiedliwione, zeby
      mi potem funkcjonariusze nie powiedzieli, ze tak na darmo sobie przyjechali, bo przeciez nic sie
      nie dzieje. co innego dostac scierka przez leb, jak mi tata mowil, a co innego jak matka leje
      dzieciaka jak leci. tyle ze matki zazwyczaj sa impulsywne i nie potrafia sie na tyle opanowac, by
      w miare objektywnie ocenic sytuacje. wybuchaja gniewem wtedy, kiedy miarka sie przebierze,
      zazwyczaj nieadekwatnie do kary. ale to juz inna bajka.
      pozdrawiam
    • Gość: kiks Re: bicie dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 01:17
      N i g d y w ż y c i u n i e u d e r z y ł a m swojej córki. Ma 14 lat i
      jestem pewna, że już nigdy w życiu tego nie zrobię. To wynika z faktu, że
      przez te wszystkie lata rozwiązywania konfliktów w inny niż bicie sposób
      dziecko i rodzic przyjmują niepisaną umowę, że wszystko, ale to absolutnie
      wszystko da się załatwić rozmową. Kiedy była zupełnie mała i dostawała
      tzw "kociej godziny" to znaczy z bliżej niewyjaśnionych powodow wstępował w nią
      diabeł, brałam ją spokojnie za rękę, wychodziłyśmy do drugiego pokoju i patrząc
      sobie głęboko w oczy tłumaczyłyśmy sytuację. Taką metodę z powodzeniem można
      stosować od samego początku. Jeśli (przepraszam za porównanie) nie bije się
      bezrozumnego psa, tylko mu się tłumaczy, to tym bardziej można (trzeba)to robić
      z dzieckiem. O d u r o d z e n i a.
      Ta metoda, oprocz niekłamanego podziwu otoczenia, daje ci rodzicu również to,
      że dziecko uczy się argumentacji, wyczuwa ważkość problemów, powagę sytuacji i
      od najmłodszych lat rozróżnia dobro od zła. Automatycznie.
      Rodzicom często wydaje się, że tylko kara cielesna będzie wystarczająco
      dotkliwa. Nic bardziej błędnego. Kiedy na negatywne bodżce, reagujemy
      bodżcami negatywnymi, następuje tylko eskalacja agresji i reakcja łańcuchowa.
      Albo bijemy coraz mocniej, albo poddajemy się, rozkładamy ręce i mówimy: "mam
      nieudane dziecko"
      Oprocz tego dziecko potrzebuje akceptacji jako osoba, czyli dokładnie tak samo
      jak dorosły pragnie być traktowane poważnie. Nie znaczy to, że mamy wobec
      niego mieć wymagania takie same, jak wobec dorosłego. Ale egzekwowanie i
      nagradzanie dostosowanych do wieku zadań powinno niczym się nie różnić. Pomimo
      tzw. trudnego wieku w jakim znajduje się moja córka, jestem dla niej nadal
      autorytetem. Nie mam powodu przypuszczać, że to się zmieni. Zbudowałam go na
      wzajemnym szacunku i konsekwencji w działaniu. Na umiejętności przyznania się
      do błędu i zdolności przeproszenia, gdy nie miałam racji. Na tysiącu innych
      drobnych czynników w przeciągu tych kilkunastu lat.
      Nie jestem żadnym fachowcem, nie czytywałam poradników, jeżeli już psychologia,
      to z pogranicza filozofii (Jung). Cały mój sposób działania oparłam na
      doświadczeniach z własnego dzieciństwa, trochę tak, jak młody zwierzak uczy się
      instynktownie od matki. Nie żałuję.

      PS: Nigdy nie znalazłam się w podobnej do opisanej sytuacji. Mam bardzo
      przyzwoitych sąsiadów. Ale zawsze dzwonię na policję, kiedy widzę bijatykę, czy
      inne niebezpieczne zachowanie na ulicy. Problem z ingerencją w rodzinę polega
      na tym, że policja przyjedzie i pojedzie, a dziecko zostaje z matką/ojcem
      żądnymi zemsty. Za wstyd przed ludźmi, za upokorzenie, za całe swoje marne
      życie. Wtedy biją jeszcze mocniej. Być może w tym smutnym kraju jedynym
      wyjściem pozostaje rozwiązanie pana z powyższego postu. Dać w mordę
      rodzicowi. Niech też go boli. Niech też się boi.
    • envi Re: bicie dzieci 17.02.04, 23:10
      przeczytałam to wszytko i myślę,czy może rację ma ta pani która pisała że
      zdarza się jej wlać swoim córom jak same się między sobą tłuką,bo nie ma innego
      wyjścia?czy może rozmowa?ja wiem,że czasem nie starcza nerwów i siły żeby
      trójce,czy nawet dwojce dzieciaków tłumaczyć coś. Klaps w tyłek to najprostszy
      sposób,tylko że uczy tego że silniejszy ma rację. Często widuję dzieciaki i
      rodziców bezstresowego wychowania,które wrzeszczą i płaczą a rodzic jest
      bezsilny.Ja podziwiam moją ciocię która wychowała sobie 3 dzieciaków,najstarszą
      dziwczynkę i 2 bliźniaczki. Wystarczy że zrobi taką "groźną" minę i jest
      spokój. Dziewczyny ani razu w tyłek nie dostały,a najgorsza kara to jak mama
      się obrazi i jest smutna!chciałabym być normalną mamą.
      • lola211 Re: bicie dzieci 17.02.04, 23:22
        Moja 5,5 letnia córa dostała ode mnie moze 3 klapsy w zyciu, o te 3 za duzo ,
        uwazam.Od dawna nie podniosłam na nia reki i mam nadzieje, ze juz nigdy tego
        nie zrobie.Nie jest rozwydrzonym bachorem, nie wrzeszczy, wrecz przeciwnie,
        jest bardzo pogodna, radosna i zrównowazona, choc chowana
        własnie "bezstresowo".Poczytałam pare mądrych ksiazek, które pomagają znaleźc
        sposoby na zmiane zachowania dziecka, to naprawde działa.
        Sama była karana fizycznie przez matke, co pamietam do dzis i mam jej nadal za
        złe- jako dziecko czułam sie upokarzana i nic nie warta, pełna kompleksów, choc
        na zewnatrz tego nie dawałam poznac.Ja nie chce byc taka matka, chce by córka
        traktowała mnie jak przyjaciólke kiedys tam.Bicie to zadne rozwiazanie, to
        przejaw bezsilnosci rodzica, który w inny, normalny sposób nie potrafi do
        dziecka dotrzec.
        Najpierw rodzice bija dzieci , a później maz okłada zone , bo nieposłuszna
        i "niegrzeczna" i leje pasem w tyłek dzieciaki.
        Envi, twoja ciocia jest super.
        • hal9000 Re: bicie dzieci 18.02.04, 06:05
          lola211 napisała:

          > Najpierw rodzice bija dzieci, a później maz okłada zone, bo nieposłuszna
          > i "niegrzeczna" i leje pasem w tyłek dzieciaki.

          Chcesz powiedzieć, że każdy kto coś przeskrobał i dostał w skórę od matki lub
          ojca będzie się znęcał w przyszłości nad swoją żoną i dziećmi?
          • uri_ja Zadam Wam pytanie... 18.02.04, 06:45
            ...jaki skutek przynosi bicie dziecka? a poza tym chciałam Wam napisać, że
            szacunek a strach...
            • losiu4 Re: Zadam Wam pytanie... 18.02.04, 08:46
              uri_ja napisała:

              > ...jaki skutek przynosi bicie dziecka? a poza tym chciałam Wam napisać, że
              > szacunek a strach...

              a któż to wie jaki skutek przyniesie. I co rozumiesz przez "bicie dziecka".

              Pozdrawiam

              Losiu
          • lola211 Re: bicie dzieci 18.02.04, 10:01
            Oczywiscie , ze nie kazdy, na to ma wpływ wiele czynników.Ale uwazam, ze osoby
            bite w dziecinstwie mają ku temu wieksze skłonnosci, jednym ze srodków
            wymuszenia posłuszenstwa im znanym jest zastosowanie kary cielesnej.

            Piszesz o daju w tyłek na skutek przeskrobania czegos- rodzic który dziecko
            bije nie potrzebuje waznego powodu- moze to byc marudzenie, gorszy stopien w
            szkole, załozenie za cienkiem kurtki zima, tzw. pyskowanie- ja za cos takiego
            dostawałam i jedyny skutek jaki moja matka odniosła, to moje głeboka nienawisc
            wtedy do niej, bo uwazałam ze ze jest niesprawiedliwa i zła.
            Ja nie byłam dzieki temu lepsza ani o jote, a przeciez w załozeniu o to powinno
            jej chodzic, czyz nie?
    • inka.7 Re: bicie dzieci 18.02.04, 09:01
      jako mam 6-latka przyznaje ze zdarzaja sie klapsy, fakt ze rzadko bo syn nie
      jest dzieckiem szczególnie rozwydrzonym, ale jednak czasami nie ma innego
      sposobu zeby pokazac ze cierpliwość matczyna jest na wykończeniu - tak jak ktos
      napisał, to nie ma boleć tylko ma zasygnalizowac ze własnie potomek przesadził.
      Tak wiec jesli dochodzi do tego ze dziecko sie chowa ze strachu w łazience to
      albo sąsiadka kary stosuje zbyt ostre, albo to jakas egzekucja obiecana dziecku
      w stylu "przygotuj sie, za 10 min. lanie" - troche to niepokojace.
      A tak przy okazji, odnosnie bezstresowego wychowania...przyjaciółka ma córke,
      wychowywana własnie w ten sposób /4,5 roku/, ostatnio na urodzinach mojego syna
      byli wraz ze swoją córką, wyszli po 1,5 h i wszyscy - dzieci i dorosli
      odprowadzali ich współczujacymi spojrzeniami a potem odetchnęli z ogromną
      ulgą...
      • lola211 Re: bicie dzieci 18.02.04, 10:13
        > A tak przy okazji, odnosnie bezstresowego wychowania...przyjaciółka ma córke,
        > wychowywana własnie w ten sposób /4,5 roku/, ostatnio na urodzinach mojego
        syna
        >
        > byli wraz ze swoją córką, wyszli po 1,5 h i wszyscy - dzieci i dorosli
        > odprowadzali ich współczujacymi spojrzeniami a potem odetchnęli z ogromną
        > ulgą...

        A skad wiesz, ze to dziecko wychowywane w inny sposób(czytaj:bite) byłoby
        lepsze? Juz enty raz czytam jakie to nieznosne dzieci sa z tych niebitych.A
        moze bicie dopiero uruchomiłoby w tym dziecku najgorsze instynkty?
        Spotykam sie z wieloma matkami z dziecmi w wieku przedszkolnym , one nie
        stosuja kar cielesnych, a ich dzieci sa bardzo pogodne, rozrabiaja w granicach
        normy, sa ufne i rozkoszne, ale ich mamy maja werbalne sposoby na ich
        ujarzmienie , rekoczyny sa niepotrzebne.
        Nieznosnie zachowuja sie dzieci, od których nic sie nie wymaga, rozpieszczone,
        ale aby takie sie nie stało, nie trzeba uzywac pasa czy ciezkiej reki.Tylko ze
        to wymaga odrobiny pracy nad sobą, nauczenia sie własciwych reakcji, duzo
        łatwiej jest walnac.
        A ciekawe czym zasłuzyło sobie roczne dziecko, by sprzedawac mu klapsa, bo i
        takie przypadki widuje.Durna mamuska okłada malucha i mysli ze on cokolwiek
        pojmie poza tym, ze go boli?
        • inka.7 Re: bicie dzieci 18.02.04, 10:32
          wiesz co, pewnie duzo racji jest w tym co napisałaś, ale troche zagalopowałas
          sie w tym wywodzie. Po pierwsze to nikt tu nie ma na mysli /a przynajmniej nie
          ja/ dziecka rocznego, czy kilkumiesiecznego - no nie róbmy jazdy w stylu ze
          odczytujesz moje słowa o klapsie wlepionym 6-latkowi w sensie tortur zadawanych
          niemowlakom.
          Druga sprawa to taka, ze górnolotnymi słowami opisałas nastepstwa tychze
          klapsów w postaci najgorszych instynktów, ok może wiesz o czym mówisz, ale moja
          matka czasami w porywach nerwów klapsem mnie obdarzyła /klapsem, nie ciosem
          siekierą/ i uważam ze nic złego z tego nie wynikło. Moje dziecko tez nie
          wykazuje cech dorastającego sadysty - ma swój systemm wartości, odróżnia dobro
          od zła, jest wrazliwy i wie ze nie wolno bić, wyzywac ani pluc na kolegów.
          Co do wspomnianej dziewczynki - mam okazje obserwowac ja od urodzenia i wiem ze
          czasami pogrożenie jej palcem dałoby lepszy efekt niż godzinny wykład na temat
          tego "ze nie wolno" z czego ona i tak nic sobie nie robi.
          • lola211 Re: bicie dzieci 18.02.04, 10:46
            > Druga sprawa to taka, ze górnolotnymi słowami opisałas nastepstwa tychze
            > klapsów w postaci najgorszych instynktów, ok może wiesz o czym mówisz, ale
            moja
            >
            > matka czasami w porywach nerwów klapsem mnie obdarzyła /klapsem, nie ciosem
            > siekierą/ i uważam ze nic złego z tego nie wynikło.

            Ja mam zgoła odmienne doswiadczenia, pisałam wyzej.Nie chodzi mi o to, ze
            ofiara stanie sie sadysta, ma natomiast duze szanse wyrosnac na zakompleksiona
            osobe z niskim poczuciem wartosci.Co do tych instynktów- chodziło mi o to, ze
            gdyby to dziecko bili mogłaby całkiem zdziczec- oni prawdopodobnie nie stawiaja
            jej zadnych barier i zakazów- ale do tego nie trzeba bicia i klapsów.

            Moje dziecko tez nie
            > wykazuje cech dorastającego sadysty - ma swój systemm wartości, odróżnia
            dobro
            > od zła, jest wrazliwy i wie ze nie wolno bić, wyzywac ani pluc na kolegów.

            Czyli hipokryzja.Dziecku mówisz, ze bic nie wolno, a sama bijesz(klaps to
            uderzenie i ból).

            > Co do wspomnianej dziewczynki - mam okazje obserwowac ja od urodzenia i wiem
            ze
            >
            > czasami pogrożenie jej palcem dałoby lepszy efekt niż godzinny wykład na
            temat
            > tego "ze nie wolno" z czego ona i tak nic sobie nie robi.
            No własnie, pogrozenie palcem to odpowiednia metoda, nie trzeba godzinnych
            wykładów.
            Nie wiem czy czytałas poradnik "Jak mówic by dzieci nas słuchały...", ta
            metoda naprawde działa- pozwala na okreslenie uczuc dziecka, takze wtedy, gdy
            broi i odpowiednia reakcje, tak by dziecko postapiło zgodnie z twoja wola.Sama
            stosuje sie do tych rad i widze, ze to dziala.Wczesniej ile musiałam sie
            napocic, by córka cos zrobiła czy tez nie zrobiła, teraz juz wiem jak ja
            podejsc - wszystko w sposób pokojowy da sie załatwic.

            • inka.7 Re: bicie dzieci 18.02.04, 11:04
              nie hipokryzja, bo jesli czytałas dokładnie mój pierwszy post to napisałam ze
              celem takiego klapsa nie jest zadanie bólu tylko okazanie synowi ze wyczerpał
              juz pokłady cierpliwosci i ze jego zachowanie w konkretnej sytuacji staje sie
              nie do zniesienia. Zreszta jako dziecko w tym wieku zdaje sobie sprawe co wolno
              a czego nie i liczy sie z konsekwencjami, przeciez nikt go nie torturuje za np.
              zbity wazon, jesli nastepuje juz kara w postaci klapsa to tylko i wyłacznie za
              rzeczy o których z góry wie ze sa niedopuszczalne - np. nie czeka na mnie tylko
              przelatuje przez ulice.
              Mysle ze doskonale wie ze to nie lezy w tych samych granicach co bicie "zeby
              mnie ktos słuchał", czy "zeby udowodnic ze sie jest wazniejszym"
              Przeczytałam mnóstwo książek o wychowywaniu dzieci, ale zycie to nie literatura
              i nie zawsze da sie nagiąś do nawet bardzo madrych poradników.
              To co napisałas o niskiej wartości dzieci bitych to świeta prawda, ale to jest
              efektem notorycznego poniżania, karcenia bez powodu lub nieadekwatnie do winy,
              mysle ze mówimy tu o czyms zupełnie innym - o klapsie w tyłek gdy inne metody
              zawodzą.
              • lola211 Re: bicie dzieci 18.02.04, 11:12
                Dla mnie mimo wszystko jest hipokryzja mówienie jednego, a robienie
                drugiego.Jak syna zniecierpliwi kolega, jego pokłady cierpliwosci sie wyczerpia
                to dasz mu przyzwolenie na klepniecie kolegi?
                Moze wszystko jeszcze przede mna, ale ja jakos nie zauwazam u 5,5 letniego
                dziecka zachowania, które zmuszałoby mnie do bicia czy klapsa- nie ucieka na
                jezdnie, bo wie ze to jest groźne,jak rusza cos, czego nie powinna to
                wystarczy, ze powiem ze jest to ryzykowne, bo moze stluc czy zrobic sobie
                krzywde.Nie wiem, nie chce sie tu jakos wymądrzac, ale moje stanowcze NIE jak
                do tej pory wystarcza.
                • inka.7 Re: bicie dzieci 18.02.04, 11:51
                  dzieci to ludzie, a ludzie bywają bardzo różni. Tak więc widze tu różnice
                  pomiędzy Twoją rozsądna córką, a moim bardzo żywym synem.
                  widze ze w kwestii okoliczności dawania klapsa sie nie zrozumiemy, ale
                  zapewniam Cię ze daleka jestem od hipokryzji, syn doskonale wie czym sie osoba
                  matki czy ojca rózni od osoby kolegi, ćóz nie wszystko jest w zyciu czarne lub
                  białe,nie mozna tak tego tłumaczyc, na równym poziomie kazde zachowanie rodzica
                  w odniesieniu do kolegów. Tym samym mogłabym powiedziec ze Twoja metoda
                  wychowawcza moze doprowadzic do tego ze córka bedzie pouczac rówiesników co im
                  wolno a czego nie. Mysle ze wyłapujesz sens tego o co mi chodzi.
                  Pozdrawiam
                  • lola211 Re: bicie dzieci 18.02.04, 12:04
                    Tak, rozumiem.
                    Ciesze sie , ze tylu jest dobrych rodziców, przynajmniej tu w necie; na
                    codzien, to co obserwuje czesto mnie przeraza.Wielu rodziców traktuje klapsy i
                    bicie jako cos naturalnego, normalnego, są przekonani o koniecznosci takiego
                    wychowywania, a powody mają ku temu calkiem błahe.
                    Ostatnio moja mama klapneła mala w tyłek, bo nie dosc grzecznie siedziała na
                    stołku.Przyznam, ze mnie zamurowało- za co ten klaps? Ale cóz, ona całe zycie
                    tak postepowala z dziecmi i nie rozumie, ze to nie jest powód bo klepania.
                    Jezeli uwazasz, ze klapsy serwowane dziecku dobrze mu robia, to oczywiscie
                    stosuj ten srodek perswazji, twoje dziecko twoja odpowiedzialnosc.Ja mam
                    nadzieje, ze nigdy tego robic nie bede musiala, ale na pewno stwierdzic tego
                    nie moge, czas pokaze.
                    • inka.7 Re: bicie dzieci 18.02.04, 12:15
                      ja wiem o czym Ty myslisz, i uwierz mi ze każdy taki "klaps" wymierzony
                      własnemu dziecku, nawet jesli jest to klepniecie a nie uderzenie, boli mnie,
                      nie jego.
                      • lola211 Re: bicie dzieci 18.02.04, 12:33
                        Własnie, masz poczucie winy, moje bylo na tyle głebokie, by zmusic mnie do
                        szukania innych rozwiazan.Czułam sie okropnie, byłam zła na siebie, ze jestem
                        bezsilna wobec dziecka i musze posiłkowac sie klapsem.Ja wierze, ze ty nie
                        bijesz dziecka i nie odczuwasz dzikiej satysfakcji z tego powodu, natomiast
                        szczerze polecam lekture tego poradnika, który poleciłam.Pozwala na osiaganie
                        zamierzonych skutków w inny sposób niz danie klapsa i wcale nie chodzi o
                        klepanie wykładów dziecku, raczej o uzywanie odpowiednich zwrotów.Ty tez
                        zyskasz,bo nie bedziesz sie dołowac klapsami.
            • Gość: mamuśka Re: bicie dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 11:17
              Widocznie masz dużo czasu i możesz się koncentrować na wychowywaniu jednego
              dziecka. Jamk pisałam wcześniej czasami dam klapsa dzieciom , bo wydaje mi się
              to jedynym a być może najłatwiejszym wyjściem w tym momencie. I jestem pewna że
              nie wpędzam tym dzieci w kompleksy ani nie robię z nich sadystów. Bezstresowe
              wychowanie to naprawdę coś wspaniałego tylko że do tego naprawdę potrzeba
              anielskiej cierpliwości i czasu , a przy trójce dzieci ciężko o to. I jeszcze
              jedna sprawa. Wszyscy piszą tu o maluchach. Moja najstarsza córka ma już prawie
              11 lat , dom dla takiego dziecka (choćby nie wiem jak bezstresowo je
              wychowywać) w pewnym momencie staje się mniej ważny. Rodzice dzieci w tym wieku
              chyba wiedzą o czym mówię. Koleżanki , koledzy mają teraz większy wpływ na jego
              zachowanie, może czasowo ale jednak. I właśnie teraz ważne jest to żeby dziecko
              czuło do rodziców nie tylko szacunek ale również respekt, nie piszę stach bo co
              niektórzy by się pewnie strasznie oburzyli.:))Wcześniejszy wspaniały kontakt
              dziecka z rodzicami może chwilowo osłabnąć . Nie zawsze bezstresowe wychowanie
              uczyni z dziecka nastolatka o silnym charakterze i łatwo podda się wpływom
              otoczenia. I to może być szokujące ::) ale uważam że te wcześniejsze klapsy
              moga tutaj zaowocować. Rodzic i dziecko mogą być najlepszymi przyjaciółmi ale
              dziecko musi wiedzieć kto jest górą...
              Pozdrawiam
              • lola211 Re: bicie dzieci 18.02.04, 11:45
                Cóz, ja bede postepowac po swojemu, jak kazdy.To prawda, ze mam duzo czasu dla
                dziecka, zreszta i z tego miedzy innymi powodu mam tylko 1.
                Co do klapsów, respektu, to mam swoje zdanie- okłamywałam rodziców ile wlazło,
                robiłam tak jak uwazałam, tylko dobrze sie z tym kryłam, własnie przez to, ze
                nie mogłam z nimi normalnie porozmawiac.Taki był efekt dostawania w skóre od
                małego i dawania mi do zrozumienia przez matke, kto jest góra.
                To kim jestem, ze nie stoczyłam sie, nie wpadłam w nałogi, zawdzieczam nie
                biciu i ustawianiu mnie przez rodziców tylko towarzystwu na jakie miałam
                szczescie trafic ,a takze własnemu rozsadkowi i instynktowi
                samozachowawczemu.Mój brat, tak samo wychowywany, wiedzie zywot prostego
                człowieka, mało skomplikowany.
                • Gość: mamuśka Re: bicie dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 11:51
                  Nasuwa mi się tu tylko jeden wniosek , że kwestia wychowywania swoją drogą a
                  charakter małego (a później Dużego::) człowieka swoją drogą. I jeszce to iż
                  własne doświadczenia z dzieciństwa często przenosimy na własne dzieci
                  Pozdrawiam
    • reniatoja Re: bicie dzieci 18.02.04, 09:05
      Bicie dzieci. Pojecie szerokie jak ocean. Bo klaps gola reka na pampersa to
      bicie i okadanie kablem po golych plecach to tez bicie,i bicie po twarzy,i
      glowie to bicie i ciagniecie za wlosy, szczypanie i kantem linijki po wierzchu
      dloni to wszystko jest bicie. Dlatego trzeba zachowac zdrowe proporcje. Wydaje
      mi sie, ze wychowac (podkreslmy - WYCHOWAC) dziecko bez ani jednago klapsa to
      jest po prostu niemozliwe. jest taki wiek, mniej wiecej miedzy drugim a piatym
      rokiem zycia, ze do dziecka bardzo dobrze przemawia klaps na tylek, zwlaszcza w
      polaczeniu z rozmowa. Moja corka w takim wieku dostala w tylek pare razy,
      nieczesto, ale jak juz nie dalo sie zapanowac nad fochami czy marudzeniem
      zadnym tlumaczeniem, to niestety trzeba bylo trzasnac w tylek, zeby nia
      potrzasnac. Odkad skonczyla jakies 4-5 lat nigdy nie bylo potrzeby jej bic.
      Chociaz fochy, nerwy, lenistwo, ciagle sa problemem, to juz wlasciwie wszystko
      daje sie rozwiazac werbalnie. Ew. kary maja postac zakazu telewizji czy
      komputera, obciecia kieszonkowego, czy dodatkowego sprzatania lazienki itp. Nie
      przecze - czasem na nia wrzeszcze, ale tego akurat zaluje i uwazam, ze nic
      dobrego nie wnosi. Natomiast klaps od czasu do czasu jest naprawde potrzebny u
      malego dziecka. I zaznaczam - klaps, w tylek, gola reka. Zadne pasy, kije,
      linijki, wskazniki, a takze zada inna czesc ciala nie wchodza w rachube.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka