Dodaj do ulubionych

Wykładowca zgubił mój egzamin!

19.02.10, 12:01
Ok, sprawa nie dotyczy bezposrednio mnie, a przyjaciolki, ktora jest
przybita i sama nie wie co zrobic, rozmawiam z nia ale tez nie wiem
co i jak moglaby wskorac. Sprawa jest taka, ze dziewczyna pisala
egzamin z pewnego przedmiotu i przygotowala prace na zaliczenie
cwiczen z tego przedmiotu (wyklady+cwiczenia). Wykladowca musial
zgubic jej prace, poniewaz nie ma ich i nie chce dac jej zaliczenia.
Natomiast ona prace na cwiczenia napisala i oddala, egzamin pozniej
rowniez pisala. Co wiecej, z pracy dostala 4+, jednak teraz okazuje
sie, ze "nie byla na egzaminie", ma nieobecnosc w protokole, jakis
syf. Poszla wyjasniac sprawe i facet kazal jej pisac egzamin
ponownie (bez uprzedzenia, ze bedzie pisac). Badzmy szczerzy, po
miesiacu wiedza nieco wywietrzala i nie udalo jej sie, zaliczyla
(ponownie) tylko cwiczenia. Teraz szykuje sie jej platna poprawka
albo warunek. Czy jest cokolwiek, co moglaby zrobic, by wyegzekwowac
od wykladowcy zaliczenie i wykazac, ze to wszystko z jego winy? Nie
wiem jak, ale zgubil jej prace, albo celowo sie przy.pieprza.
Dziewczyna jest wrazliwa i przejmuje sie. Posilkowac sie rodzicem na
studiach to troche obciach, ale moze doroslej osoby wykladowca nie
bedzie tak olewal, jak mlodej studentki. Co robic??
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 12:06
      posłałabym rodzica do dziekana. Oczywiście jako uzasadnienie: dziewczyna ma
      depresję i nic o tym nie wie, a sprawa wygląda tak i tak i jest konflikt z
      wykładowcą.

      Kiedyś taka taktyka pomogła pewnej osobie (nie mnie, ja tam tylko współknułam
      spisek).
      • annajustyna Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 12:57
        Dziekanat nie ma prawa omawiac spraw studenckich z rodzicami studentow.
        • alpepe Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 13:27
          może i dziekanat nie, ale dziekanowi nikt nie zabroni.
          • annajustyna Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 20:31
            Zabroni. Na naszej uczelni dziekan z rodzicami nawet rozmawiac nie bedzie. Ja
            osobiscie czasem rozmawiam (jako przetawicielka tzw. rady wydzialu). Ostatnio
            mielismy inna sytuacje: po egzaminie policzono od razu arkusze egzaminacyjne,
            jednego brakowalo. Studenci zostali pouczeni, ze w ich interesie jest oddac
            arkusz - nie zmienia to faktu, ze cwaniaczek (wiemy juz kto, bylo "tylko" 103
            uczestnikow egzaminu), moze sie zglosic, ze gdzie jego ocena. Profesor zglosil
            teorie, ze cwaniaczek chce wstawic zadania egzaminacyjne w internet. Pozyjemy,
            zobaczymy...
            • alpepe Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 20.02.10, 13:38
              no tak, na waszej, ale są i inne uczelnie, a ja znam przypadek z dwóch różnych.
              Teoretycznie może i masz racje, w praktyce wygląda to inaczej. I tak btw, nie
              piszesz przypadkiem o niemieckich realiach?
              • annajustyna Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 21.02.10, 17:46
                O bawarskich wrecz. Ale ochrona danych osobowych (nawet przed rodzicami), to w
                miedzyczasie nie jest tez w PL standard?
                • alpepe Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 21.02.10, 17:47
                  chłe, chłe.
      • rosa_de_vratislavia Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 13:26
        alpepe napisała:

        > posłałabym rodzica do dziekana.

        A ja zwróciłabym się o pomoc do opiekuna roku lub jakiegoś dziekana
        d/s studenckich. Ktoś taki pewnie jest na owej uczelni.
        Interweniujący rodzic to obciach nawet w liceum, gdzie uczniowie
        mają 16-19 lat i mogą sami załatwiać swoje sprawy z pomocą
        samorządu, statutu etc.
        • alpepe Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 13:30
          Kiedy sama była w wieku studenckim, też tak uważałam, ale jedna studentka
          notorycznie posyłała połowę rodziny do wykładowców w celu przesunięcia egzaminów
          i była to taktyka bardzo skuteczna. Spisek, w którym brałam udział, był
          współknuty z jednym z wykładowców, który sprzyjał studentowi, ale sam nie mógł
          się wmieszać, a dziekan była wyjątkowo antystudencka a opiekunem roku była
          osoba, która za wszelką cenę chciała uwalić rzeczonego studenta.
          Teraz stawiam na skuteczność, nie na moralność.
          • margulinka Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 13:35
            alpepe, swiete slowa. Szczegolnie ze dzisiaj prawie kazdy zachowuje
            sie nie fair, na dodatek po chamsku, a student w walce z wykladowca
            tak naprawde go.wno moze.
            • alpepe Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 13:39
              student może dużo, pod warunkiem, że wie, jakie są strefy wpływów poszczególnych
              wykładowców oraz dziekana na uczelni. Ale jak koleżanka tego nie wie, to jest
              ciężko.
              Szczerze, to sądzę, że twoja koleżanka mija się z prawdą.
              • rosa_de_vratislavia Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 13:47
                alpepe napisała:
                > Szczerze, to sądzę, że twoja koleżanka mija się z prawdą.

                Szczerze...ja też...bo jak interes ma prowadzący,żeby wpisać tej
                studentce nieobecnośc w protokole i "zgubić" jej pracę?
                Zdarzyło mi się kiedyś,że ktoś mi usiłował udowodnić,że pisał pracę,
                ja ją zgubiłam...wewnętrzne "śledztwo" wykazało,że ta osoba w ten
                sposób postanowiła "zaliczyć" materiał.
                • wrr2 Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 19:16
                  > Szczerze...ja też...bo jak interes ma prowadzący,żeby wpisać tej
                  > studentce nieobecnośc w protokole i "zgubić" jej pracę?
                  Jak nie ma jej pracy, to nie ma podstawy, żeby jej wpisać obecność. Przynajmniej
                  u mnie na egzaminach pisemnych żadnych list nie było, wykładowcy robili je na
                  podstawie prac właśnie.
                  A zgubienie też nie jest takie nieprawdopodobne. Miałam kiedyś zajęcia z babką,
                  która notorycznie gubiła sprawozdania (fakt nieco mniej ważne niż egzamin, ale
                  mimo wszystko) i twierdziła, że po prostu ich nie dostała.
            • rosa_de_vratislavia Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 13:44
              margulinka napisała:

              > alpepe, swiete slowa. Szczegolnie ze dzisiaj prawie kazdy
              zachowuje
              > sie nie fair,

              No własnie...teraz każdy zakłada że kto inny zachowuje się "nie
              fair".
              Ostatnio miałąm "interweniującą matkę", która zarzucała mi "uwzięcie
              się" na synka, skserowałą wszyskie możliwe kryteria i regulaminy,
              naskarżyła na mnie u moich przełożonych i w oczy
              powiedziała,że "robiła na mój temat wywiad na mieście". Ta pani
              założyła,że ja postępuję nie fair (pomyliła się) i wg zasady
              Alpapepe i Twojej - odłożyła na bok moralnośc i postanowiła mnie
              zgnoić, "walcząc" o sprawę syna, której de facto...nie było.
              Założyła po prostu (jak Wy),że prowadzący zajecia jest zawsze
              wrogiem słuchacza.
              Przykre, nie?
              • alpepe Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 13:51
                Wiesz rosa, dużo mogłabym ci opisać, ale tylko na priva i chyba jednak nie
                warto. Znam to środowisko z dwóch stron. Studenci robią przekręty, ale i nie
                każdy wykładowca jest kryształowy.
                Jak wszędzie. Źle się wyraziłam o tej moralności, chodziło mi o to, co uznałaś
                za obciach, by wysyłać mamusię w swojej sprawie, jak się jest osobą dorosłą.
                • rosa_de_vratislavia Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 13:57
                  alpepe napisała:
                  >Znam to środowisko z dwóch stron. Studenci robią przekręty, ale i
                  nie
                  > każdy wykładowca jest kryształowy.

                  Ja też znam z dwóch stron i się zgadzam,że nieetyczne zachowania
                  zdarzają się obu stronom.

                  > Jak wszędzie. Źle się wyraziłam o tej moralności, chodziło mi o
                  to, co uznałaś
                  > za obciach, by wysyłać mamusię w swojej sprawie, jak się jest
                  osobą dorosłą.

                  OK. Mnie boli takie ogólne podejście,że otoczenie składa się z
                  ludzi, którzy tylko czyhają, jak mnie wykiwać, więc najlepiej, jak
                  ja pierwszy ich wykiwam.
                  To usprawiedliwianie swojej nieuczciwosci potencjalną nieuczciwoscią
                  innych ("zeżrę jogurt w supermarkecie, przecież jak nie ja - zrobi
                  to kto inny, bo wszyscy kradną")
          • rosa_de_vratislavia Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 13:37
            alpepe napisała:

            > Kiedy sama była w wieku studenckim, też tak uważałam, ale jedna
            studentka
            > notorycznie posyłała połowę rodziny do wykładowców w celu
            przesunięcia egzaminów

            Chyba bym umarła...

            > Teraz stawiam na skuteczność, nie na moralność.

            Zakładałam,że to po prostu zgubienie pracy a nie spisek Wiadomych
            Sił czy Miejscowego Układu przeciw biednej studentce.
            • margulinka Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 13:38
              niewazne czy to zgubienie pracy czy spisek, wazne, jakie plyna z
              tego konsekwencje dla kogos, kto na to nie zasluzyl.
            • alpepe Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 13:43
              rosa_de_vratislavia napisała:

              > alpepe napisała:
              >
              > > Kiedy sama była w wieku studenckim, też tak uważałam, ale jedna
              > studentka
              > > notorycznie posyłała połowę rodziny do wykładowców w celu
              > przesunięcia egzaminów
              >
              > Chyba bym umarła...

              Piszę prawdę i co najlepsze, tej osobie zawsze się upiekło. Możliwe, że również
              z powodu znajomości z panią sekretarką w instytucie, bo sekretarki wiele mogą,
              ale to posyłanie a to taty, a to mamy, a to siostry z pracą, z prośbą itp. było
              przekomiczne.

              >
              > Zakładałam,że to po prostu zgubienie pracy a nie spisek Wiadomych
              > Sił czy Miejscowego Układu przeciw biednej studentce.
              >
              Sądzę, że to było bałaganiarstwo wykładowcy z połączeniu z brakiem odwagi do
              powiedzenia: zaginęła mi Pani praca.
    • niebieski_lisek Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 12:08
      Współczuję. Skoro była na egzaminie to siedziała koło kogoś, ktoś ją widział.
      Może tą drogą?
      • lesialesia Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 12:11
        zgadzam się. powinna znaleźć świadka że pisała egzamin. no a pracy chyba nie
        pisała ręcznie- nie ma jej jeszcze na dysku?
        • margulinka Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 12:17
          pytalam ja o to czy ma prace na dysku, powiedziala ze nie ale
          wytlumaczyla mi to jakos, jeszcze o to zapytam, ale to nie bylby
          zaden dowod ze oddala ta prace w terminie. A oddala, nawet byla
          poinformowana, ze dostala 4+, a pozniej sie okazuje ze tej pracy nie
          ma i zaliczenia tez nie ma (??). Pozniej pisala egzamin, z ktorego
          nie wiedziala, co dostala, ale pisala go a twierdzone jest inaczej.
          Ponadto powiedziala, ze facet sie dziwnie zachowywal, jakby mial cos
          na sumieniu - jakby wiedzial, ze posial jej prace. Pewnie przed to
          nie moze dac jej oceny, bo on musi zaprotokolowac te prace, czy cos
          w tym stylu? Bo jesli nie musi i to tylko jego wola, to facet
          stwarza problem. Czyli jednak trzeba naslac rodzicow i koniec. Tylko
          tez jak tu wyegzekwowac dobra ocene? Z cwiczen dostala 3,5 mimo, ze
          praca-duch byla na 4,5.
          • margulinka Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 12:20
            acha, tez powiedzialam jej ze skoro byla to jakas kolezanka powinna
            potwierdzic, inna sprawa ze to bylo juz chwile temu i czy ktos
            zechce narazac cie wykladowcy, ludzie sa rozni... Nie znam jej grupy
            ze studiow, ale moze z kims pogada.
          • kadfael Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 12:22
            Nie, z tymi rodzicami to chyba przesada...
            A jakis opiekun roku? dziekan do spraw studenckich? A może na
            początek jakis inny zaprzyjaźniony wykładowca, który by poradził co
            i jak, może pogadał z tamtym? A co do egzaminu, to faktycznie niech
            poprosi studentów, którzy siedzieli koło niej żeby potwierdzili.
          • rosa_de_vratislavia Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 13:52
            margulinka napisała:

            > pytalam ja o to czy ma prace na dysku, powiedziala ze nie ale
            > wytlumaczyla mi to jakos,

            Co potwierdza moją teorię,że kolezanka mocno kręci:
            -protokół egzaminu sfałszowany,
            - praca "zginęła",
            - dysk magicznie wyczyszczonyz dowodu,że praca powstała w terminie.

            Za dużo "przypadków".

    • anwad Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 12:23
      Zginęła i praca, i egzamin jednej osoby? Dość podejrzane.
      • laracroft82 Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 12:31
        a na jakiej zasadzie była sprawdzana obecnosc na egzaminie?
        • margulinka Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 12:38
          z tego co wiem nie byla sprawdzana - przewaznie jest tak ze
          przychodzimy, piszemy, wychodzimy, bez zadnych list obecnosci albo
          wyczytywania nazwisk.
          • laracroft82 Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 12:43
            no wiec właśnie, nie wiem czy postawienie kogos w roli swiadka bedzie wiarygodne
            dla tego wykładowcy, druga sprawa - nie popisała sie na powtorkowym egzaminie,
            rownie dobrze mogła nie zaliczyc tego pierwszego..dosyc ciezka sytuacja
    • d.o.s.i.a Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 12:43
      Nauczyc sie i zdac jeszcze raz. Skoro poprzednio zdolala to zrobic
      to przypomnienie materialu nie powinno zajac dlugo.

      Z drugiej strony piszesz, ze ma nieobecnosc w protokole, a z
      drugiej, ze nikt obecnosci nie sprawdza...
      • laracroft82 Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 12:52
        protokół obecnosci mogl uzupełnic po sprawdzeniu egzaminow..to ze nie bylo jej
        egzaminu bylo dla niego jednoznaczne z tym ze jej nie bylo
    • six_a Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 12:57
      le moze doroslej osoby wykladowca nie
      > bedzie tak olewal, jak mlodej studentki. Co robic??

      studentka też jest osobą dorosłą czy nie? i macie chyba kogoś do spraw studenckich

      jeżeli z pracy dostała 4+, to albo pracę dostała, albo oceny były wyczytywane,
      czyli jakaś lista była z ocenami?
      jak ma nieobecność w protokole z egzaminu, tzn. że na egzaminie nie była.
      a jak jakimś cudem była, to idzie do opiekuna, zdaje relację z egzaminu, relację
      się weryfikuje z osobami, które egzamin prowadziły i raczej nie ma możliwości,
      żeby jej nie uwierzyli. tyle że w ten sposób co najwyżej udowodni, że
      egzaminator posiał pracę. bo zdawać i tak będzie musiała na nowo.
      • margulinka Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 13:31
        musze jej dopytac, mozliwe, ze bylo tak, ze ocena byla napisana na
        pracy, po zobaczeniu ktorej oddawalo sie ja wykladowcy. Czyli sprawa
        wyglada tak, ze wykladowca zgubil prace studenta, a odpowiedzialnosc
        i tak ponosi student. Suuuuuper :/
        to, ze sie nie popisala na poprawce - ciekawe czy kazdy na
        niezapowiedzianej poprawce po miesiacu zdalby kazdy egzamin, ktory
        ma juz za soba ?? Ja bym nie pozdawala wiekszosci, z ktorych wowczas
        dostalam 5tki. Tylko sprawa jest taka ze ona moze to napisac raz
        jeszcze, ale to juz bedzie ja kosztowalo kilka setek albo bedzie
        nawet podchodzilo pod warunek. Ma placic ze swojej kieszeni za
        niedbalstwo belfra?
        • six_a Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 13:39
          >Ma placic ze swojej kieszeni za
          niedbalstwo belfra?

          jakby udowodniła, że na egzaminie była, a wykładowca zgubił arkusz, to nie
          powinien jej dotyczyć normalny tok egzaminów, poprawek i komisów. to nie powinno
          być trudne, o ile na egzaminie była. ale bez pomocy jakiegoś ds studenckich to
          się raczej nie obejdzie. nie trzeba było pisać tej "nibypoprawki" w ogóle, tylko
          najpierw wyjaśnić sprawę zgubionego arkusza.
    • megi1973 Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 13:38
      przecież on to zrobił żeby dziewczyna przyszła do niego osobiście
      i "porozmawiała" hahahaha
      • margulinka Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 13:39
        prosze cie ;)
    • kalam07 Lodzik 19.02.10, 13:45
      margulinka napisała:

      > Ok, sprawa nie dotyczy bezposrednio mnie, a przyjaciolki Co
      robic??

      Obciąg z połykiem ?
    • anwad To jest dość proste do rozwiązania 19.02.10, 13:54
      1. Jeśli chodzi o egzamin, należy poprosić kolegów, koleżanki o zaświadczenie, że osoba ta była na egzaminie, a następnie wynegocjować możliwość powtórnego zdawania egzaminu przed terminem poprawkowym.

      2. Jeżeli chodzi o pracę, to należy pokazać plik z zapisaną pracą, w którego to pliku właściwościach będzie zapisana data zakończenia pisania pracy. Ponadto, skoro praca została oceniona przez wykładowcę, to znaczy, że ją czytał. A to z kolei oznacza, że powinien ją pamiętać.

      • dystansownik Re: To jest dość proste do rozwiązania 19.02.10, 20:56
        > Ponadto,
        > skoro praca została oceniona przez wykładowcę, to znaczy, że ją czytał. A to z
        > kolei oznacza, że powinien ją pamiętać.

        Niekoniecznie. Niektórzy wykładowcy mają w danym semestrze setki studentów.
        Prace różnego rodzaju zwykle są prawie jednakowe, a przy takiej ilości spamiętać
        wszystkich na pewno się nie da.
        Ale zwykle wystawiając ocenę za jakąś pracę prowadzący od razu wpisuje ją gdzie
        trzeba, a nie na samej pracy.

        Jak dla mnie, to jest tu zbyt dużo "zbiegów" okoliczności. Wykładowcy raczej nie
        posądzałbym o jakieś ukryte zamiary, więc bardziej prawdopodobne jest, że
        studentka kręci. To prosta kwestia tego kto ma w tym jakiś interes. Wykładowca
        raczej go nie ma, a studentowi zawsze zależy i będzie kombinował.
        Zaginięcie pracy, wyparowanie jej z dysku, zaginięcie egzaminu, to wszystko jest
        po prostu zbyt nieprawdopodobne i raczej wskazuje na próbę wymigania się z
        zaliczeń.
    • takajatysia Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 20:07
      uch miałam podobną sytuację. Było baaaardzo niewesoło miało się skończyć
      warunkiem. Tyczyło się to też mojej koleżanki, która razem ze mną pracę pisała.
      Poszłyśmy do dziekana d/s studenckich i wyjaśniłyśmy o co chodzi i prosiłyśmy o
      pomoc etc etc. Dziekan zorientowała się jakie mamy wyniki w nauce, z którym z
      wykładowców jest konflikt a potem kazała mu dopuścić nas jeszcze raz do
      zaliczenia. Dostałyśmy je w karty poprawkowe więc stypendium naukowe poszło na
      zieloną trawkę, ale przynajmniej nie miałyśmy warunków...
    • lesialesia Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 21:24
      czyli generalnie widzę, że bronisz tego, że koleżanka po miesiącu nie jest w
      stanie napisać egzaminu z którego wcześniej dostała dobrą ocenę?? to co będzie
      po roku od zakończenia studiów? mam nadzieję, że nie jest to studentka medycyny :/
      pewnie jakaś bananowa prywatna uczelnia
      • zawszezabulinka Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 21:32
        > czyli generalnie widzę, że bronisz tego, że koleżanka po miesiącu nie jest w
        > stanie napisać egzaminu z którego wcześniej dostała dobrą ocenę?? to co będzie
        > po roku od zakończenia studiów? mam nadzieję, że nie jest to studentka medycyny
        > :/
        > pewnie jakaś bananowa prywatna uczelnia

        to nie wiesz jak sie zalicza ? - zakuwa, odpowiada i zapomina i kolejny
        przedmiot :D
        opcjonalnie - pisze sciage/liczy na podpowiedz - odpowiada

        jak moze inaczej wygladac nauka? ja zapomnialam nawet co mialam na matmie w 1
        roku ( a jestem na drugim) i z jakich slowek odpowiadalam z anglika w zeszlym
        semestrze, nie mowiac o konstrukcji zdan (trudniejszych) :D

        zeby cie pocieszyc - wielu moich kolegow zalicza egzaminy bo ktos mu podpowiada
        albo sciaga

        mozesz byc spokojna - jestem na zarzadzaniu, a po tym najwyzej pojdziemy do
        roboty na paleciaki w tesco :)

        co do kolezanki to bardzo przykry incydent, u nas nigdy nic takiego sie nie
        wydarzylo
        • laracroft82 Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 21:46
          zabulinka no jak Cie lubie to nie pisz takich rzeczy bo mi słabo ;) to po cos
          polazła na te studia???
        • lesialesia zabulinka 19.02.10, 21:52
          po co Ci te studia są skoro nic z nich nie wyniesiesz?
          • zawszezabulinka Re: zabulinka 20.02.10, 11:44
            cos tam z nich wyciagne. dlaczego poszlam na studia? nic mnie to nie kosztuje a
            lacze przyjemne z pozytecznym - raz ze do pracy za darmo nie ide i nie pojde, -
            w polsce bo u nas sie pracuje za darmo a nie za pensje (zeby bylo jasne, bo za
            granica to tak), dwa ze dostaje kase z zusu a trzy ze mam wyksztalcenie :)

            poza tym napewno cos wyciagne, bo cos jednak zostaje z tych przedmiotow
            "zawodowych". tylko ten pie.. angielski - jak mam zapamietac slowka jak babka
            leci z materialem hop do przodu? nawet tych slowek nie uzywam w praktyce, bo sa
            to slowka biznesowe. co innego jak sie sklada podstawowe czasy terazniejsze,
            przyszle, przeszle i kadego dnia ma sie stycznosc z podstawowymi slowkami jak -
            kwiaty, sniadanie,godzina, pociag, sklep itp a nie jakies zarzadzanie ludzmi,
            czy rozliczenie jakis kosztow.

            raz bylam na poprawie z angla i babka sie dziwi ze ja nie znam "takiego" slowka
            w praktyce - ona tlumaczy to tym ze jak sie rozmawia z ludzmi to on mowi z
            jakiego jest dzialu pracy. ja powiedzialam - niestety pierwszy raz takie
            (angielskie) slowko slysze,

            a po drugie (nie powiedzialam jej tego) mowi sie u nas popolsku jestem z
            kierownikiem albo zwyklym pracownikiem - wykladam paleciaki a nie mowie ze
            jestem emplo-yeyem :] i w dodatku nie mam takich znajomych w waznych firmach
            gdzie wyklada sie biegle angielskim :]
            • wartosc.energetyczna Re: zabulinka 20.02.10, 11:49
              jak czytam takie posty, to utwierdzam się w przekonaniu że studiować może dziś
              absolutnie każdy. niestety
              • annajustyna Re: zabulinka 20.02.10, 12:11
                Bardzo mi sie wypowiedz Zabulinki spodobala. Nastepnym razem, jak ktos do mnie
                zagada po angielsku (bezczelny jeden!!!), to udziele mu tez takiej samej
                informacji. Na pewno wyjde na erudytke!
              • six_a Re: zabulinka 20.02.10, 13:18
                ja to nawet nie mam pretensji, że studiować może każdy, tylko po kiego diabła
                się idzie na te studia skoro można od razu iść do roboty fizycznej w tesco i
                zaoszczędzić sobie czasu na takie bzdety jak angielski biznesowy, który
                studentce zarządzania do niczego przecież.
        • anwad Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 20.02.10, 12:18
          Głosujesz na PO, prawda?:)
    • errdos113 Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 19.02.10, 22:39
      Właśnie w takich sytuacjach należy wnioskować o egzamin komisyjny. Na
      większości uczelni, jeśli nie na wszystkich, jest on darmowy. Wysyłanie
      rodziców do dziekana może spowodować, że studentka więcej na tym straci
      niż zyska.
    • kozica111 Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 20.02.10, 11:06
      Skoro ona "zgubiła" swoja prace na dysku ;) to tym bardziej wykładowca mógł
      zgubić wersje papierowa...;) Oj kreci, kreci i to z wielkim tupetem.Dziwie się
      że łykasz taka ściemę.
      • anwad Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 20.02.10, 12:03
        O, to jeszcze praca zagubiła się na dysku;) Tego nie doczytałam...:)
    • wartosc.energetyczna Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 20.02.10, 11:37
      reasumując, pracy nie ma u wykładowcy ani na dysku, może w ogóle jej nie było?
      postaw się w pozycji wykładowcy, do którego co semestr przychodzą
      studenci-cwaniacy którzy co sesję mają pogrzeb babci, w przeddzień terminu
      oddania projektu zrobił mu się format dysku albo zwyczajnie pies pożarł jedyną
      kopię ich pracy. i przed takim wykładowcą staje studentka która robi wielkie
      oczy i mówi "no jak to przecież oddawałam" - co zrobisz? dasz jej 4+ bo
      przysięgła na życie swojego chomika?
    • lesialesia zawszezabulinka 20.02.10, 12:12
      opadły mi ręce do samej ziemi jak przeczytałam Twój ostatni post. poziom uczelni
      wyższych w Polsce dzięki takim ludziom jak Ty niedługo sięgnie dna. mam
      nadzieję, że z takim nastawieniem nie znajdziesz pracy lepszej niż na 'paleciaku'
      nie wstyd Ci pisać publicznie, że nie potrafisz zapamiętać kilku słówek i po
      miesiącu wiedza Ci wietrzeje z głowy?
      • six_a Re: zawszezabulinka 20.02.10, 13:27
        no ale to te uczelnie przepuszczają takie kwiecie z roku na rok, dopuszczają do
        magisterium, wręczają dyplom.
        to ja nie wiem, czy zabulinki akurat winne, korzystają z okazji po prostu.
        należy polikwidować prywatne burdele imitujące wyższe uczelnie, to nie będzie
        problemu, a w tych co się ostaną, wprowadzić weryfikację wszystkich doniesień o
        zaliczeniach na lewo, kupionych egzaminach i innych takich i eliminować zjawiska
        korupcyjne w zarodku.
        inaczej jest bagno i spadający na łeb prestiż wyższego wykształcenia.
        • alpepe Re: zawszezabulinka 20.02.10, 13:45
          Prywatne? Ynam co najmniej jeden wydział na państwowym uniwerku, gdzie uczą
          studentów od czapy i mają w d., że produkują bezrobotnych, najważniejsze, że
          profesorki i doktorki mogą knuć na fusze.
          • six_a Re: zawszezabulinka 20.02.10, 13:54
            głównie to mi chodziło o płatne studia - na uczelniach państwowych też.

            akurat to czy produkują aktualnie bezrobotnych może niekoniecznie być
            argumentem, bo dyplom można sobie nostryfikować i wynieść się za granicę, jeśli
            akurat w danym regionie nie ma popytu na dany kierunek wykształcenia.
            tylko po co studiować coś tam, jeśli absolwentów tego czegoś jest multum, a
            widoków na pracę żadnych. no ciekawa jestem co taka osoba sobie myśli i jak
            wyobraża sobie życie po studiach, bez pracy albo z perspektywą pracy poniżej
            swojego wykształcenia.
            • alpepe Re: zawszezabulinka 20.02.10, 13:57
              Bezmyślność studentów to jedno, ale walka o synekury to drugie. Po co robić
              nowoczesne studia wypasy, jak można przerabiać wzdłuż i wszerz niemiecką
              literaturę przez trzy lata, a że student zdania w perfekcie nie potrafi
              utworzyć, ani nie ma pojęcia o nauczaniu czy tłumaczeniu, to pestka.
              Najważniejsze, że będzie miał pojęcie o Minnensänger.
              • zawszezabulinka Re: zawszezabulinka 21.02.10, 13:13
                niestey, takie sa realia. kazdy sie moze dostac - jak skladalam papiery to na
                600 miejsc z I rekrutacji bylo zajete 400 z hakiem. dorabiali specjalnie 2
                rekrutacje zeby studentow przybylo.

                a przejscie z roku na rok to mala pestka, ale nieco stresujaca :) z tym
                angielskim mam najwiecej problemu, ale w tym semesntrze babka dala mi kilka
                zdan, nawet nie wiem czy dobrze je napisalam. powiedziala zebym sie przykladala
                i notowala wszystko i ew poprawiala zaraz po uzyskaniu negatywnej oceny i dala
                zaliczenie

                a propo egz - ja mialam 2 egzaminy , jeden w formie testowej - zaliczylam -
                wybieralam odpowiedzi na zasadzie eliminacji, chociaz niektore to jeszcze
                wiedzialam, drugi pisemny ale slyszalam za soba szepty : co masz 2 , co masz 3.
                babka jeszcze na chwile wyszla z sali :D

                w zeszlym roku poprawka z jednego egzaminu wygladala tak : dali jakiegos
                "ciecia" na zastepstwo, siedzialam na tylach razem z moimi znajomymi. prostu z
                mostu na wstepie sie zapytalismy czy mozemy sciagac, facet sie usmiechnal i odp
                : ze to moze byc nagrywane. no ale to nam nic nie przeszkodzilo i tak cala nasza
                grupka spokojnie zaliczyla, podpowiadajac sobie wzajemnie a cieciowi to zwisalo :)

                nie czepiajcie sie tak ze robie sobie jaja ze studiow. albo sie idzie do obozu
                pracy albo dostaje sie robote po znajomosci. moj tz mowi ze w castoramie kazdy
                jest po znajomosciach, tylko on sam dostal sie z agencji pracy :D

                takze nie dziwcie sie ale nie ma co sie rzucac na studia. jak wykladowcy mowia o
                cv i rozmowach o prace na jakies stanowisko - to dla mnie to jest jakas wyzsza
                abstrakcja, a jak juz mowia na wstepie : musicie pamietac, jako przyszli
                menadzerowie..... [dopowiadam sobie w myslach] chyba menadzer zmywaka w macu :D
                • wartosc.energetyczna Re: zawszezabulinka 21.02.10, 13:17
                  jeszcze jeden post a zaczniesz pukać w dno od spodu
                  • lesialesia Re: zawszezabulinka 21.02.10, 14:16
                    wartosc.energetyczna dobrze powiedziane. zabulinka skończ już się kompromitować.
                    mam jednak nadzieję, że wykładowcy pójdą po rozum do głowy i nie skończysz tych
                    studiów.
                    • zawszezabulinka Re: zawszezabulinka 21.02.10, 17:51
                      ja sie nie kompromituje, pisze prawde, to chyba uczelnia sie kompromituje :P -
                      nie moja wina

                      ee tam.. skoncze pewnie :P
                    • poker09 Re: zawszezabulinka 21.02.10, 17:56
                      Niestety wielu studentów uważa, że brak nauki, zapominanie, ściąganie i
                      oszukiwanie na egzaminach jest jak najbardziej fajne i godne
                      pochwalenia się.
                      Kilka lat temu skończyłam studia, ale do dziś pamiętam, jak po testach
                      ludzie dumnie przekrzykiwali się jak przekupy, kto mniej umiał i komu
                      się więcej udało ściągnąć. Nie była to żadna prywatna uczelnia, tylko
                      Uniwersytet Gdański.
    • angazetka Re: Wykładowca zgubił mój egzamin! 20.02.10, 13:42
      Koleżanka coś kręci, przede wszystkim z pracą - dokumenty same z dysku nie
      znikają, nikt normalny też nie usuwa tego, co jeszcze się może przydać.
      Też miałam sytuację, że wykładowca zgubił mój egzamin - ale mogłam udowodnić, że
      na egzaminie byłam (sprawdzano obecność). Miałam do wyboru: dostać 3 albo zdawać
      jeszcze raz w dogodnym dla mnie terminie.
    • marina_nie_vlady1 Miałam identyczną sytuację 20.02.10, 13:57
      Witam, przepraszam, wtrącam się nie czytając wszystkich odpowiedzi, ale jestem
      chora i nie mam sił czytać, a wątek zauważyłam przypadkiem. Miałam IDENTYCZNĄ
      sytuację na UW. Podania, prośby, listy, miałam nawet świadków potwierdzających
      moją wizytę na egzaminie, którzy wysłali w mojej sprawie list do dziekanatu! i
      NIC. musiałam zdawać powtórnie i dostałam zaliczenie z łaską, że TYLKO poprawka
      a nie warunek. Więc obawiam się, że w większości przypadków, gdy myli się
      wykładowca, to student i tak ponosi tego konsewkencje, a "wielki pan profesor"
      nigdy nie przyzna się do błędu. obym się myliła i obym tylko ja miała takiego pecha.
      • alpepe Re: Miałam identyczną sytuację 20.02.10, 14:01
        i pracę też ci zagubiono, a ty nie miałaś jej na dysku?
        • marina_nie_vlady1 Re: Miałam identyczną sytuację 20.02.10, 14:03
          fakt, nie czytam uważnie..:) sorry - nie mam sił naprawdę - ale chciałam pomóc
          bo pamiętam swój stres.

          Mi zginął "tylko" egzamin. To była masakra. A na egzaminie prof.nie sprawdzał
          obecności. Dlaczego? Nie wiem. to było 2 lata temu i do dziś mi dreszcze
          przechodzą jak o tym pomyślę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka