Dodaj do ulubionych

Mezalians popelnila znajoma, teraz placze

20.02.10, 04:35
Dlaczego nie mowi sie nic o mezaliansach? Znam duzo przypadkow,
wstydliwy temat?
Ta znajoma to wyksztalcona, bystra babka. Wyszla za
niewyksztalconego chlopaka ze wsi bo uwierzyrzyla w jego talenta.
Kiedy sie poznali juz lata prowadzil wlasny interes w duzym
miescie. Przystojny, fakt, troche niesmialy w towarzystwie, nawet,
nawet jak sie go nie zna. Ale co mi opowiedziala o ich zyciu: Nie
wychodzisz za maz za mezczyzne tylko za caly stan kulturowy, ktory
wyniosl z mlodosci. W polskim spoleczenstwie, z takim namaszczeniem
obchodzacym rodzinne swieta, mozna zaryzykowac stwierdzienie, ze
wychodzisz takze za jego rodzine: Co jakies wolne, swieto, to buch
do tesciow czy rodzicow. A tam: patriarchalne obrzadki przy
posilkach (czytaj: faceci w klebach dymu jedza i sie madruja,
kobiety do garow), rodzina tez niezbyt wyedukowana wiec i programy
w telewizji: boks, polsat itp., jedzenie powodujace twarde stolce,
teamty rozmow takie, ze mozg sie kurczy a nie rozwija. Ona musi sie
to tego wszystkiego dostosowac, bo jak mowi, przeciaz nie zacznie
mu rodziny wychowywac.
Kocha meza, ale nie jezdzi do tesciow, stad klotnie bo on twierdzi,
ze ona nie szanuje jego rodziny.
Obserwuj wątek
    • mamwszystko Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 06:30
      > w telewizji: boks, polsat itp.,

      Abstrahując od wszystkiego - o czym niby ma świadczyć boks oglądany przez opisywanych państwa? Też oglądam. Czy to znaczy, że jestem zacofanym wieśniakiem (przepraszam rodziców oplotkowanego pana)?
      • yurino-hana Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 07:12
        Wlasnie o tym to swiadczy. Malo estetyczny sport. Nierozwijajaca
        forma spedzania wolnego czasu. W sam raz dla gnusnych fizycznie i
        intelektualnie.
        • bozenak12 Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 07:57
          Boks, sport jak każdy inny kwestia gustu i upodobań. Mezalians, nie
          powiedziałabym, przecież poznając mężczyznę i majc plany na
          przyszłość poznajemy też jego rodzinę. Pochodzę ze wsi i nie latam w
          każde święta czy wolny weekend do mamusi.
        • teletoobis Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 08:10
          yurino-hana napisał:

          Malo estetyczny sport. Nierozwijajaca forma spedzania wolnego czasu. W sam
          raz dla gnusnych fizycznie i intelektualnie


          A od kiedy to sport ma byc estetyczny? Mnie sie wlasnie wydaje, ze tzw
          "estetyczne dyscypliny" jak gimnastyka artystyczna, czy lyzwiarstwo figurowe
          maja niewiele wspolnego ze sportem. Swiadczy o tym juz sama ocena za wrazenie
          artstyczne, co sprzeczne jest z czescia idei olimpijskiej " wyzej, szybciej, dalej".

          Co do reszty twoich wywodow- jestes nudna i zadufana. Cale szczescie w moim
          towarzystwie nie mialabys mozliwosci znalezienia sie i blyszczenia pustka jaka
          usilujesz sprzedac jako klejnot. Tombak!
          • yurino-hana Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 09:19
            Wiem, wiem Teletubisiu,
            w towarzystwach to trzeba udawac takiego samego flejtucha jak inni,
            a nie zawsze jest mozliwosc wyboru (towarzystwa), dlatego zwykle
            kamufluje sie i nie widac mnie. Moze jestem w twoim towarzystwie
            tylko nie zauwazasz?
            • teletoobis Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 10:23
              W towarzystwie udawanie jest faux pas, obraza reszty. Nienaturalnosc jest
              falszem, klamstwem. Nie wiem, czy takie osobnki mialyby mozliwosc utrzymania sie
              w moim towarzystwie.
              Dobrze sobie radzisz w swoim, wiec nie obarczaj innych tym ciezarem.

              Nie pozdrawiam

              chlopak mieszkajacy na wsi, majacy akurat teraz gumiaki upier.dolone gnojem.

              • yurino-hana Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 15:13
                Skro nikt nie wie o udawaniu to i nie ma faux pas. A czesto,
                szcegolnie kobiety, tak udaja, lepiej spojrzyj im gleboko w oczy.
                Niby taki bystry a nic nie kuma.
                • yurino-hana Swiat wedlug Kiepskich 20.02.10, 15:30
                  Niepotrzebnie o tym rolniczym pochodzeniu pisalam, faktycznie to
                  nie fair w stosunku do fajnych ludzi, ktorzy na wsi mieszkaja.
                  Rownie dobrze, ta rodzina moglaby byc z Warszawy, np taka rodzina w
                  stylu Kiepskich, pamietacie ta komedie?
                  I co nadal uwazacie, ze warto sie meczyc w kazde swieta?
                  • kadfael Re: Swiat wedlug Kiepskich 20.02.10, 16:13
                    Tak nie lubisz rodziny swojego męża, że zaczynasz już przekraczać
                    granicę śmieszności i prawdopodobieństwa. Bo nie wątpię, że to o
                    Ciebie chodzi, zbyt dużo w tych postach emocji.
                    A może spróbuj spojrzeć na to z pozytywnej strony? Że to prości, ale
                    cięzko pracujący i uczciwi ludzie? I może podejdź do tego z odrobiną
                    pokory a nie zadzierając nosa - kim to ja jestem panią dziennikarką
                    z wielkiego miasta. Może porozmawiaj sobie z tymi ludźmi tak
                    normalnie, po ludzku. Z mamą i siostrą chyba nie gadasz na okrągło o
                    nowych trendach w literaturze i muzyce Pendereckiego? Pomyśl sobie
                    raczej czy ta rodzina męża pomogłaby Wam gdybyście byli w trudnej
                    sytuacji, gdyby nastąpił jakiś przypadek losowy, tragedia. Jesli
                    tak, to masz bardzo dobrą rodzinę.
                    • kora3 Znów sie zgadzam Kad :) 21.02.10, 11:44
                      Swoją drogą ... poza "Światem wg Kiepskich" był jeszcze serial "C
                      ludzie powiedzą" - z dwjga złego wole spotykac Kiepskich w realu:)
                      przynajmniej pozwalają opuscic ich towarzystwo i się nie narzucają :)

                      Nie jestem przekonana, czy autorka watku jest owa panią od
                      mezaliannsu, moze, a moze podziela zdanie koleanki w takiej
                      sytuacji.

                      tak czy owak, mimo tłumaczeń watkodawczyni, ja nadal nie widzę o co
                      sie tak zzymać. Prawda bowiem jest taka, ze i bez jakis róznić
                      raacych w poziomie intelektualnym, czy mentalnym bardzi czesti
                      zdarza się, ze się nie przepada za rodzina meza/ zony, partenra/
                      partnerki. Przyczyny bywają rózne, ale najwazniejszą z nich sa po
                      prostu RÓZNICE. Kazdy z nas wychował sie w jakims domu, w jakiś
                      realiach, na jakis zasadach. Maz, czy partner też. Dwójce bliskich
                      sobie luzi zwykle łatwiej wypracowac kompromis we własnym domu,
                      stworzyc wlasne realia, niż przerzycic je na calą rodzinę meza, czy
                      zony. Wiekszosc z nas kocha i szanuje swoich rodziców i oczekuje, ze
                      nasza druga połowa również ich zaakceptuje. To całkiem naturalne. Od
                      rodziny z kolei oczekujemy, ze zaakceptuje naszego
                      ukocanego/ukochaną. Jesli tylko obie strony nie beda sobie próbowały
                      wzajemnie narzucac stylu zycia na co dzień (czym zdecydoanie
                      czesciej grzeszą tesciowie niz syniwa, albo zięc), ani wysmiewali
                      sie wzajemnie, to sytuacja jest do opanowania.

                      Problem tu przedstawiony zdaje mi sie wydumany własnie dlatego, ze
                      mowa o jakis sporadycznych kontaktach. W przypadku wspólnego
                      mieszakania np. bardziej bym rozumiala frusrację. A tak po prostu
                      uwazam, ze kolezanka wątkodawczyni zadziera nosa. No tak ja
                      odbieram.


                      Zaskakujące jest la mnie nadal, po 10 latach pracy w tym zawodzie,
                      ze ludzie z branzy potrafią z siebie robic nie wiadomo kogo hehe.
                      Kolezanka pewnikiem by się zdziwila słysząc ilu znanych dziennikarzy
                      pochodzi z prostych srodowisk, lubi ogladac boks i popijac piwko:)
                      Ilu tez, niestety nie umie sie zachować i to na serio nie w domowych
                      pieleszach, ale tam, gdzie powini świecić przykladem dobrych manier,
                      a nie swiecą. No taka prawda.

                      Mysle, ze pannie tfu mezatce troche odbija, bo przeprowadziła kilka,
                      albo kilkanascie wywiadów z ludźmi ze świecznika moz i mysli sobie,
                      ze z niej światowiec. :)

                      Nie chce byc xle zrozumiana. Ja akurat b. dobrze rozumiem, co to
                      znaczy, gdy się jest w miejscu, w którym się źle człowiek ze wzgledu
                      na panujace zwyczaje gospodarzy czuje. I mam na mysli moich tesciów,
                      rodziców eksmeza.
                      Wychodzac za niego wiedziaam jednak, ze pochodzi z ultrakatolikij
                      rodziny i trudno, zebym miala do tych ludzi pretensje, ze dla mnie
                      nie zachowuja sie w soim domu inaczej, niż zwykle. Zresztą chyba nie
                      umieli. I jasne, ze wolałam smigac z Wigilii np. u nich do moich
                      rodziców, gdzie nietrzeba było modlic się nad kazdym kesem jedzenia
                      pzezd włozeniem do ust, a z wieży leciały koley zamiast Radia
                      Maryja:) Ale odbebniaam te wigilie u nich z uprzejma miną, bo co
                      innego moglam robic?
                      Problem tkwił w tym, ze oni oczekiwali, iz przyjme ich sposób życia
                      i zaproadze go we wałsnym domu. To juz nie była kwestia uprzejmosci,
                      tyko mojego zycia, wiec naturalne, ze się na to nie zgadzałam.
      • jowita771 Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 21.02.10, 10:49
        > Abstrahując od wszystkiego - o czym niby ma świadczyć boks
        oglądany przez opisy
        > wanych państwa?

        Mój mąż też oglada i jeszcze córkę wciąga, na prostaczkę ją wychowa.
        Ja lubię inne sporty pooglądać - polo, golf albo szachy, o!
    • annajustyna Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 08:06
      To zaden mezalians, tylko nieprzemyslana decyzja. Nie widziala rodziny przed slubem?
      • bozenak12 Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 08:16
        Jak widać "nie widziały gały co brały".
        • lolcia-olcia Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 08:25
          Ślubu nie brała z rodziną,a z facetem. Gdyby była tak inteligentną osobą jak o
          niej piszesz to obcowanie z ludźmi gorzej wykształconymi <czyt. nieprzywykłymi
          do życia na salonach jak nasz autorka i jej szanowna koleżanka> nie byłoby
          problemem, wszak osoba inteligentna potrafi w doskonale odnaleźć się w każdym
          towarzystwie tak by nie sprawić nieprzyjemności współtowarzyszom.
          • yurino-hana Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 09:25
            Inteligentna osoba swietnie ukryje swoje wlasne ja, raz czy drugi,
            ale chcialoby ci sie cierpiec kazde Boze Narodzenie, Wielkanoc,
            komunie, wesele? Nazbiera sie tego w roku.
            Opinie o nieprzemuslanej decyzji tez jakies malo trafne. W
            dwudziestych latach zycia, kiedy za maz wiekszosc wychodzi, za malo
            ma sie doswiadczenia zyciowego i za malo zna sie siebie, zeby
            wszystko przemyslec "na ostatni guzik". A ze takich tematow nikt
            nie porusza, bo mezalianse to tylko w Nad Niemnem byly, to i sie o
            tym nie mysli.
            • bozenak12 Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 09:30
              Zapewniam Cię, mam doświadczenie życiowe i pewien wiek, nadal
              uważam, że można coś z tym zrobić.
            • kora3 ale w sumie o co chodzi? 20.02.10, 11:04
              O goscia, czy o jego rodzine, bo nie rozumiem....

              jesli gosc jej nie odpowiada, bo niewykształcony i cos tam, to chyba
              widziała za kogo sie wydaje? Zawsze moze sie rozwiesc, nie?

              natomiast jesli rodzina... ehhh powiem ci. Pochodze z miastai moja
              rodzina jest w zaadzie wykztałcona. Jedna ciotka jest nie do
              zniesienia np. wszystko krytykuje, kazdy jest zły, głup, brzydki, a
              głowna rozrywka cioci to obgadywanie ludzi :) - wykształcona baba z
              wielkiego miasta. Jej synalek jest jeszcze gorszy:) - wg swego
              mniemania na wszystkim sie zna, wszystko wie najlepiej itp. mam to
              zczescie, ze spotykam ich tylko rzadko, ale i tak ich nie lubię.
              No i cool. Za to cóka tej ciotki i siostra kuzyna, jest normalna
              fajna dziewczyna szczerze załuje,ze nie mam okazji jej czesciej
              spotykac. jej maz o ile wiem, też nie przepada za mamusią jej i
              braciszkiem, ale raz na pół roku jest w stanie to zniesc, grunt,ze
              zonę ma fajną:)
              • rosa_de_vratislavia Re: ale w sumie o co chodzi? 20.02.10, 11:20
                kora3 napisała:

                > jesli gosc jej nie odpowiada, bo niewykształcony i cos tam, to
                chyba
                > widziała za kogo sie wydaje?

                Widać "panna wyrafinowana" poleciała na kasę, bo wybranek ma dobrze
                prosperującą firmę w mieście.
              • yurino-hana Korcia, ze tak sobie pozwole:) 20.02.10, 15:10

                Przyklad Twojej wykszalconej, miejskiej i co tu duzo mowic, glupiej
                cioci, podkresla tylko jak malo stosowne bylo tutaj pisanie, ze ta
                rodzina ze wsi jest. To nie ma znaczenia skad oni sa. Wszyscy sie
                rzucili na mnie i na znjoma i slusznie, wcale sie nie dziwie. Ale
                taki problem moze zaistniec takze wsrod malzonkow z tego samego
                srodowiska. Chyba zle nazwalam problem: to nie mezalians tylko
                niemozliwosc przebywania w rodzinie meza.
                • kora3 spokojnie 20.02.10, 17:46
                  wiesz zasadniczo w kazdym srodowisku, rodzinie gronie znajomych są
                  ludzie, z którymi jest nam niefajnie. Wiem, zaraz sie dowiem,ze
                  znajomych się dobiera, ale jak siedze w pubie ze znajomymi, z
                  którymi się umówilam, a przyjdzie panna, z którą np. kumpela pracuje
                  i pyta, czy moze, to nie powie jej nikt "spadaj, nie mozesz" nie?

                  no i trza przezyc.
                  Sa meganadeci i zgrywajacy się na bóg wie kogo ludzie ze wsi też
                  kobito, sama takich znam. Rzecz w tym, ze takie wady jakie ma
                  rodzina meza, niealeznie skad pochodzi sa di zniesienia pare razy w
                  roku. wg mnie oczywiscie. Gdyby wytpytywali niedyskretnie, narzucali
                  swoje poglady napastliwie itp. to owszem. ale to, ze lubia co innego
                  jesc i co innego ogladać oraz nie gadają o tym co ja interesi to na
                  serio nie jest dramat.

                  Tk mi sie nasuneło teraz. Mja siostra jest z miasta i wykształcona.
                  Niecały rok temu urodzila dziecko, wspaniałego synka. Przyjechalismy
                  do niej w trzy tygodnie po porodzie. Wierz mi, ze nie gadała o
                  niczym innym jak o dziecku :) nie mam dzieci i wiele jej pomóc w
                  wątpliwosciach nie mogłam :) mój facet ma ale mało co młodze od
                  niej :) myslisz, ze jego serio intersowało, ze mały mial zóltaczkę
                  fizjologiczną, ma kolki itp.? Pewno,ze nie:) ale widzi dziewczyne
                  kilka razy w roku, to jej pierwsze dziecko i ROZUMIAŁ JĄ ,ze ono
                  terazzdominowało jej mysli i zycie. Wiem, zaraz sie dowiem, ze
                  dziecjo to nie Polsat :) ale nie o to chodzi. Gadka o maluszku non
                  stop kolor człwoieka dalekiego od takich problemów juz i znającego
                  matke dziecka mało, a ojca też jest nuzaca, wiec mój chłopina
                  uprzejmie słuchał :) Gdyby to trwało przez miesiąc to pewnie
                  zwiewałby, ale mysmy byli w moim rodzinnym regionie 5 dni, to chyba
                  nie dramat?:)
            • rosa_de_vratislavia Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 11:17
              yurino-hana napisał:

              > Inteligentna osoba swietnie ukryje swoje wlasne ja, raz czy drugi,
              > ale chcialoby ci sie cierpiec kazde Boze Narodzenie, Wielkanoc,
              > komunie, wesele?

              Straaaszne..."cierpieć". Rzumiem,że miejskie wesela, lub "clubbingi"
              tej pani to uczty godne Platona i Lukullusa do kupy.
              Jeśli ta pańcia nie jeździ do rodziny nawet na kounie i wesela, to
              rzeczywiscie on popełnił mezalians,żeniąc się z przygłupawą
              dziewoją, która nie umie się zachowac i nie zna norm społecznych.
          • burza4 Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 12:48
            lolcia-olcia napisała:

            > wszak osoba inteligentna potrafi w doskonale odnaleźć się w każdym
            > towarzystwie tak by nie sprawić nieprzyjemności współtowarzyszom.

            ale to nie działa w dwie strony - a tu nie chodzi o nieprzyjemność
            współtowarzyszy, a jej własną. Dlaczego tylko ona ma się dostosowywać i zaniżać
            poziom? czemu współtowarzysze nie muszą się przejmować jej samopoczuciem?

            Odnaleźć się - w jaki sposób? włączając do dyskusji na poziomie wywołującym ból
            zębów? zmieniając temat na znośniejszy dla siebie, a nieinteresujący dla innych?
            prowadząc dysputy o pogodzie?

            Inteligentna osoba nie ma potrzeby odnajdywania się w każdym towarzystwie, bo
            dobiera je sobie pod kątem wspólnych tematów, pasji, zainteresowań. Jeśli już
            musi - starannie ukrywa znudzenie, ale to nie sprawia że takie kontakty stają
            się dla niej pożądane.

            • kora3 Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 12:56
              burza4 napisała:
              >
              > ale to nie działa w dwie strony - a tu nie chodzi o nieprzyjemność
              > współtowarzyszy, a jej własną. Dlaczego tylko ona ma się
              dostosowywać i zaniżać
              > poziom? czemu współtowarzysze nie muszą się przejmować jej
              samopoczuciem?

              czesc Burzo .. poniekąd masz rację. Ale jak zawsze jest
              jakies "ale".. Otóz o ile rodzina meza nie robi tego złosliwie, by
              samopoucznie znajomej watkodawczynu było złe, to należy przyjąc, ze
              oni po prostu tacy są.


              > Odnaleźć się - w jaki sposób? włączając do dyskusji na poziomie
              wywołującym ból
              > zębów? zmieniając temat na znośniejszy dla siebie, a
              nieinteresujący dla innych
              > ?
              > prowadząc dysputy o pogodzie?

              na przyklad :)
              >
              > Inteligentna osoba nie ma potrzeby odnajdywania się w każdym
              towarzystwie, bo
              > dobiera je sobie pod kątem wspólnych tematów, pasji,
              zainteresowań.

              nieprawda, tak jest z grubsza pod względem towarzyskim, ale nie
              tylko ten aspekt zycia mamy. Trudno sobie obrac pod takim katem
              wspóółpracowników, sasiadów, współpasazerów w pociagu itp. Takze
              tesciowie, czy też dalsza rodzina meza czy partnera moze nam nie
              odpowiadac, nie?


              Jeśli już
              > musi - starannie ukrywa znudzenie, ale to nie sprawia że takie
              kontakty stają
              > się dla niej pożądane.
              >
              no to sedno, ale jesli np. są rzadkie....
    • kol.3 Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 08:26
      Nie przesadzajmy. Teściów widuje rzadko, skoro są daleko. Inteligentny
      człowiek potrafi sobie poradzić w każdych warunkach. Chyba że pani
      wbiła sobie do głowy, że jest hrabianką, która wyszła za parobka.
      • bozenak12 Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 08:43
        Pani inteligentna a nie umie porozmawiać z mężem o tym, że nie chce
        spędzać każdego wolnego czasu z jego rodziną.
    • adela38 Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 08:28
      Jak to sie nie mowi? Mowi sie i to sporo.I owe mezaliansy czesto koncza sie
      rozwodami...
    • wicehrabia.julian Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 09:38
      yurino-hana napisał:

      > Ta znajoma to wyksztalcona, bystra babka. Wyszla za
      > niewyksztalconego chlopaka ze wsi

      czego się spodziewała? boszzz co za głupota
    • lu_bella Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 09:50
      Że to niby mezalians ? HA! HA! HA! Znam podobne typy z miasta i to "wykształcone" ( swoja drogą to co to dziś studia zrobić ;D ). Mam sporo koleżanek ze wsi i faktycznie mentalność trochę inna, ale w pracy da się wytrzymać. Co do małżeństwa to w pewnych sferach działa instynkt samozachowawczy :) Ja nie wyobrażam sobie życia z fanem disco polo, Stachurskiego czy chociażby Feela ;) I zakochałam się w rockandrollowcu co też skutkowało i skutkuje pewnymi następstwami ;D Niestety cóś za cóś ;)
      • lonely.stoner Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 10:39
        a ja poznalam rodzine mojego faceta i sie zastanawiam nad przyszlosci tego
        zwiazku?? niby wyjde za niego a nie za rodzine, ale np. co ze swietami??
        babcia?? itp. ja sobie nawet nie wyobrazam mojego ewentualnego wlasnego slubu w
        towarzystwie tej bandy wiesniakow, za przeproszeniem,aha, rodzina taka, a
        zwlaszcza mamunia ze zero oglady, powsciagliwosci w wyrazaniu negatywnych
        pogladow hehe na poniekadm oj temat itp. I oczywiscie wielka obraza jak moj
        facet nie mogl jechac do rodzinnego miasta tylko do mnie...dzizas...sama nie
        wiem co robic?
        • lu_bella Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 10:53
          Rzuć mu tekst o cudzych bachorach to może sam odejdzie i będziesz miała problem z głowy ;)
        • facettt Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 12:13
          jak to co robic?
          - zyc w konkubinacie :)
    • kora3 chyba wydumane 20.02.10, 10:53
      mezalians? daj spokój. Kazdy ma jakąs rodzine, która niekonieczie w
      czesci, albo całosci odpowiada nam samym, a tym bardziej juz
      partnerowi/rce.
      Jesli sie od tej rodziny nie ejst zaleznym (np. finansowo), nie
      mieszka z nia, nie musi widywac codziennie, to w sumie co a róznica,
      jaka ona jest, jesli tylko nie ejst napastliwa, albo złosliwa w
      stosunku do nas?
      To jakiś problem, ze raz na pół roku, czy kwartał człowiek się
      spotka z ludźmi, z któryminiekoniecznie ma o czym pogadac, czy też
      zaywac razem rozrywki intelekrualnej? Bez przesady.
      Ludzie mają w pracy np. osoby niesympatycze, ograniczone i
      przykladowo muszą z nimi przebywac pó dnia w jednym pomieszczeniu i
      żyją, ale to jest wiekszy problem.

      Jeśli znajoma tak sie wyraza o rodzinie meza, a nie ma powodów w
      postaci ich niechęci, czy rez prób "nawracania" jej na swoją modłe,
      to nic dziwnego, ze chłopu przykro i sie złosci.
      • lonely.stoner Re: chyba wydumane 20.02.10, 10:59
        na dluzsza mete sie tak nie da. Moim zdnaiem w malzenstwie powinno byc tak ze
        ludzie sa podobni i w takiej sytuacji np. maz ow rozumie problem zony i stara
        sie jakos pomoc. A nie obraza sie bo ona nie moze czegos zniesc.
        • kora3 Re: chyba wydumane 20.02.10, 11:11
          lonely.stoner napisała:

          > na dluzsza mete sie tak nie da.

          da, da :)

          Moim zdnaiem w malzenstwie powinno byc tak ze
          > ludzie sa podobni i w takiej sytuacji np. maz ow rozumie problem
          zony i stara
          > sie jakos pomoc. A nie obraza sie bo ona nie moze czegos zniesc.

          Wiesz, trzeba rozgraniczyc dwie rzeczy. Czy żone tylko denerwuje
          ogólnie rodzina meza, jako "nie z jej sfery", czy też rodzina ta
          jest dla niej niemiła, napastliwa, przykra.

          Jeśli tylko to pierwsze, a spotkania z nią sa rzadkie to uwazam, e
          chłop ma rację. trudno, zeby zerwał kintakty z rodziną zupelnie.
          Moim zdaiem , w takim przypadku znajoma watkodawczyni jest po prostu
          snobka. Przypomna mi pwnego mjego znajomego, który nie powiadomił
          brata swojego zmarlego ojca o smierci tegoz, bo UWAGA wstydzuł się,
          ze JRGO znajomi na pogrzebie zobacza, ze stryj jest ze wsi i prosty
          człowiek. Żałosny typ.

          Wiekszosc ludzi w zyciu spotyka cos takiego, ze jesteśmy zmuszeni
          przebywac czasowo, rozmawiac z ludźmi, którzy nam nie pasuja np.
          pogladowo, inylektualnie. No i co? no i nic, jesli nie musimy z nimi
          zyc, mieszkac, ciagle przebywac, to cool.

          Jesli rodzinka jest natomiast napastliwa, czy złosliwa wobe kobiety,
          to powinna jeszcze bardziej graniczyc rzadkie kontakty, a mzowi
          powiedzic, ze jej dokuczaja, skoro sam nie dostrzega.
      • kadfael Re: chyba wydumane 20.02.10, 11:13
        Zgadzam się całkowiecie. I jeszcze dodam. Osoba obyta i dobrze
        wychowana potrafi sobie poradzić w sytuacji, gdy przebywa z osobami
        o innym swiatopoglądzie, obyczajach, zainteresowaniach
        wykształceniu. Z tego co pisze autorka nie chodzi tu o
        żadną "patologię" tylko o prostych, cięzko pracujących ludzi. Dla
        mnie "wieśniackie" to jest własnie takie poczucie wyższości - co ja
        nie jestem a reszta to plebs.
        • kora3 o to to 20.02.10, 11:30
          najsmieszniejsze, ze zwykle dotyczy to ludzi, którzy się z atkich
          wlasnie srodowisk wywodzą KAd :)

          hehe przypomniao mi sie takie cus. Otóz teraz mieszkam na terenie,
          gdzie jest sporo wiosek i kiedy sie tu sprowadzilam, była to dla
          mnie pewna nowosc. Bardzi zywo interesuje się miejscowymi
          obyczajami, gwara, tradycyjną kuchnia regionu, muzyka, tradycja,
          bardzo odmienna miejscami niz adekwatne w regionie skąd pochodze.
          Pare razy zasiadałam w jury na najsmaczniejsza porawe regionalna :)
          niezwykle fajne doswiadczenie. tyle,ze potem sa problemy z
          trawieniem, na co pomaga mietowa nalewka :) na porycie w ilosciach
          małych:)
          No i raz zasiadała ze mna kobia z moje branzy. Znałam ja jakos tam z
          widzenia, mieszkanka małego miastecza, nos wyzej chmur, jaki to z
          niej swiatowiec:) Na wszystko kreciła nosem, ze niedobre, ze ona
          woli hehe owoce morza, że wieśniackie, ze do d..., ze kto by to
          jadł. Itd. dodam,z e kobitki, które to przygotowywały na codzeń też
          tego nie robia w domach, bo to pracochłonne, najwyzej na swieta,
          wesela o takie imprezy. Mnie tam bardzo smakowało, pewnie, ze nie
          wszystko, ale ogólnie mniamuśne.
          No i jak tak mi już naopowiadała ta kobita co to ona w domu nie robi
          z kuchni włsoskiej, francuskiej itd, bo taka swiatowa nie nie z
          wiosch, to jedna z pań z KGW z małej wioski zagadała do niej
          życzliwie (nie słyszały tego co ona plecie). "a pani to sie naywa X
          chyba? Z domu? aaaaa no to mamusia pani z naszej wioski! Prosze
          pozdrowić! taka fajna z niej byla dziewczyna za młodu, mój brat do
          niej chodzil, ale za chłopaka z innej wsi sie wydała. Gdzie teraz
          mieszkają? aaa na jego wiosce."
          No i wyszło szydło z worka, jaka to "miastowa pani" z tej kobity.
          Zenua :)
          • kadfael Re: o to to 20.02.10, 11:39
            :)
        • maitresse.d.un.francais Kadfael 20.02.10, 19:29
          Osoba obyta i dobrze
          > wychowana potrafi sobie poradzić w sytuacji, gdy przebywa z osobami
          > o innym swiatopoglądzie, obyczajach, zainteresowaniach

          POTRAFI - owszem.

          Ale ją to MĘCZY.

          I O TYM jest ten wątek.
          • kadfael Re: Kochanico! 20.02.10, 19:55
            Owszem, ale chyba kilka razy w roku da się to przeżyć?

            I własnie szkopuł w tym, że to o tym wątek...

            Oczywista oczywistość, że te wszystkie różnice raczej nie wróżą
            powstania związku, małżeństwa, pewnie też przyjaźni. Jednak
            obcowanie z takimi ludźmi kilka razy w roku może być nawet
            inspirujące ;) przy odrobinie dobrej woli.
    • rosa_de_vratislavia Nie wiem, kto popełnil mezalians... 20.02.10, 11:09
      ...skoro ta baba jest tak nietaktowna,że obgaduje swoją nową
      rodzinę. Przeszkadza jej nawet,że oglądają nie takie programy, jak
      ona lubi,że jedzenie nie takie jakiego ona oczekuje i tematy rozmów
      nie dość pasjonujące!
      Odkąd to tematy dysput przy niedzielnych obiadach mają się wspinać
      na wyżyny intelektu?

      > Kocha meza, ale nie jezdzi do tesciow, stad klotnie bo on
      twierdzi, ze ona nie szanuje jego rodziny.

      To chyba on popełnił mezalians - ożenił się z prostaczką, która nie
      umie się zachować i jawnie lekceważy jego rodzinę, odmawiając wizyt!
      Nie wyobrażam sobie,że mogłabym dmówić wizyty u teściów, bo "rozmowa
      nie jest zbyt rozwijająca" a jedzenie zbyt "proste".
      Takie zachowanie swiadczy o kompletnym braku wychowania, wyczucia i
      braku szacunku do męża, któremu jest zwyczajnie przykro...
      • kora3 zgadzam się 20.02.10, 11:20
        rosa_de_vratislavia napisała:
        >
        > To chyba on popełnił mezalians - ożenił się z prostaczką, która
        nie
        > umie się zachować i jawnie lekceważy jego rodzinę, odmawiając
        wizyt!
        > Nie wyobrażam sobie,że mogłabym dmówić wizyty u teściów,
        bo "rozmowa
        > nie jest zbyt rozwijająca" a jedzenie zbyt "proste".
        > Takie zachowanie swiadczy o kompletnym braku wychowania, wyczucia
        i
        > braku szacunku do męża, któremu jest zwyczajnie przykro...
        >
        Kobieta uwaza sie pewnie za Bóg wie , jak obytą, a ona jest
        zwyczajną prostaczką :) sam fakt uwazania się za kogos lepszego od
        prostych ludzi, którego syna SAMA wybrała, swiadczy o prostactwie.
        Zastanawiające, czy nie ejst to czasem osoba "miastowa" na tej
        zasadzie, ze jej rodzice wozem drabiniastym przyjechali z wioski i
        teraz mieszczuchy pełna geba, a ona taka "kształcona", ze pewnie
        pirwsza z rodziny jaks dyplom zrobila. :)
        Zwykle akie osoby z pogardą odnoszą sie do ludzi prostych i ze wsi,
        bo SAMI czują sie gorsi, ze z takowych srodowisk się wywodza i
        zgrywają Bóg wie kogo.

        Mój wywód nie oznacza, ze jestem zadnia, ze nie mozna tesciów nie
        lubić, czy tez nie starać się do nich dostosować. sama swoich
        tesciów, rodziców eksmeza nie lubiłam. I starałam sie tam bywac jak
        najrzadziej. Ale moja niechęć wynikała z tego, ze oni oczekiwali, ze
        ja bede zyć wg ICH wyobrazeń, pogladów itp. Natomiast ich własne
        zapatrywania i sposób spedzania wolnego czasu, czy też prowadzenie
        domu, aczkolwiek odmienny od mojego, takze wyniesionego z domu, nie
        robił na mnie zadnego wrazenia. Uwazali, ze każde urodziny, czy
        rocznica muszą być poprzedzone mszą sw.? Ok, szłam:) Natomiast, gdy
        zaczeli ode mnie oczekiwac, zebym takową zamawiała przed SWOIMI
        urodzinami, rocznicami, to się sprzeciwilam :)
        • kadfael Re: zgadzam się 20.02.10, 11:27
          Też się zgadzamz Wami dziewczyny i też się zastanawiałam nad tym czy
          to nie taka "świeża miastowa".
      • gr.een Re: Nie wiem, kto popełnil mezalians... 20.02.10, 11:47
        globusa tylko brakuje :))
    • minasz boks ogladaja nieuki?????? 20.02.10, 11:22
      cóz za piramidalna bzdura - widac ze osoba ktora to napisała nie ma pojecia o
      tym sporcie - wspólczesny boks to oprócz swietnych warunków fizycznych to przede
      wszystkim technika i taktyka - mozna go porównac do szachów
      warto tez wiedziec ze mistrz wszech wag kliczko ma np doktorat
      pl.wikipedia.org/wiki/Wo%C5%82odymyr_K%C5%82yczko
      wiec odpada tez teza ze ten sport uprawiaja tylko debile
    • vandikia Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 11:24
      jasne, schabowy i polsat, hańba.
      i święta z rodziną i rozmowy o życiu a nie najnowszym odkryciu w
      fizyce jądrowej czy najnowszej linii Coco Chanel

      faktycznie porażka, no rozwieść się i po sprawie.
      jeżeli ona myśli tak jak opisałeś, to faktycznie nie szanuje rodziny
      i nie szanuje tego, że ludzie mogą być inni
    • lesialesia Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 11:26
      Twoja znajoma nie brzmi jak ktoś bystry i inteligentny tylko snobowaty i
      ograniczony. ma nie dość silny charakter żeby jechać do tamtej rodziny i zjeść
      coś zdrowego? co sama ugotuje rzecz jasna. jak tv jej nie pasuje to niech idzie
      poczytać książkę albo na spacer albo skoro taka wspaniała to na pewno ma laptopa
    • gr.een Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 11:43
      j
      edzenie powodujace twarde stolce,
      to jest lepsze niż boks
      • lonely.stoner Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 11:57
        o dzizas ale na ta dziewcyzne wjechalyscie i jej dorobilyscie latke snobki na
        dodatek. Chyba dyskusja bardziej miala byc o tym ze czasem po prostu ciezko jest
        sie odnalezc w innym srodowisku. I nie chodzi wcale o to ze ktos jest ze wsi,
        nie wyedukowany, prosty i nie prowadzi dysput intelektualnych. Tylko o te jakies
        patriarchalne uklady - baby do garow a mezczyzni zasiadaja, pala i ogladaja boks
        w tv i sie wymadrzaja, ciezko mi siebie sama wyborazic w takim klimacie...
        • gr.een Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 12:10
          a mnie się wydaje, że żonka poleciała na biznes w postaci warzywniaka , na
          gospodarstwo rodziców pod miastem tzw badylarzy :)
          Teraz się zastanawia jak skubnąć ich wszystkich na kasę.
        • kora3 Dostała "łatke" 20.02.10, 12:19
          moze nuesłusznie, ale tak ja niestety opisała jej znajoma :)

          powiadasz, ze trudno byłoby odnaleźć sie w takim klimacie? A co
          powiesz na taką sytuację: jedziemy z kolega na materiał, odnajdujemy
          na zapadłej wsi dziadka, który potrzebuje pomocy. No i dziadek gada
          TYLKo z moim kumplem, moją obecnosć IGNORUJE :) a jeśli nie, to
          zwraca się do mnei bezosobowo, jakby go obrazała rozmowa z kobietą o
          jego problemie (nie jakis wstydliwy). Takie zachowanie obiektywnie
          jest dla mnie obrazliwe chyba:)? Ale mnie i kolegę tylko smieszyło i
          tyle. Powinnam z naburmuszona miną isc do samochodu?:)

          Pewnie,z e jakby sie do mnie zachowywał tak mój współpracownik,
          przełozony, jakis urzednik, czy inny taki, to bym się obraziła, ale
          na prostego człowieka, który miał z 80 wiosen i pwnie tak całe zycie
          zył, ze baba to ma podoic, dzieciaki oporzadzic i kury, strawe
          zgotowac, a nie autami jexdzić i o powaznych rzezcach gadać:) mam
          sie obrazac? daj spokój.

          Gdyby ozwa znajoma mieszkala z tesciami, czy rodzeństwem meza i na
          codzień panowały takie zwyczaje rozumiem,ze byłoby to bardzo
          uciazliwe, taze gdyby spotykali sie czesto, ale raz na jakiś czas to
          bzdet. :)
          Starszym ludziom, wychowanym w jakims modelu naprawde trudno
          przetłumaczyc pewne rzeczy. Ale mozna próbowac zaznaczyc swa
          niezaleznosc:)
          Fakt, jesli do esciów zjezdza się liczna rodzina, a tesc nie
          uczestniczy w przygotowaniach jadła, to kobita potrzebuje pomocy. :)
          ale w sumie bohaterka watku, moze przyniółswszy cos tam od piciu z
          kuchni, wiac sobie puszkę z piwkiem i z goscmi zsiasc przed tv i też
          ogladać sport. Jka ie kto spyta to powie, ze lubi :)
          • lonely.stoner Re: Dostała "łatke" 20.02.10, 13:00
            kora3 napisała:

            > moze nuesłusznie, ale tak ja niestety opisała jej znajoma :)
            >
            > powiadasz, ze trudno byłoby odnaleźć sie w takim klimacie? A co
            > powiesz na taką sytuację: jedziemy z kolega na materiał, odnajdujemy
            > na zapadłej wsi dziadka, który potrzebuje pomocy. No i dziadek gada
            > TYLKo z moim kumplem, moją obecnosć IGNORUJE :) a jeśli nie, to
            > zwraca się do mnei bezosobowo, jakby go obrazała rozmowa z kobietą

            taa, a nie wydaje ci sie ze to jednak co innego z jakims tam starym dziadkiem
            bucem sie uzerac przez 30 minut i potem nie widziec go nigdy na oczy i zapomniec
            o jego istnieniu, a jednak inaczej spedzac tak np. swieta co roku?? w sumie dla
            mnie osobiscie wazny czas, tak samo jakies wszystkie wazne uroczystosci rodzinne
            - upierdliwe na maxa,bo to jest wazny czas, ze jak juz wspomnialam wyzej ja np.
            mamy swojego faceta jako babci mojego ewentualnego potomstwa sobie nie
            wyobrazam, itd. Ciezkie to bedzie. Nie wiem jak to rozwiazac. I rozumiem ten
            problem. W sumie to chyba maja malzonkowie owi jakis problem z komunikacja bo
            maz powinien rozumiec ze dla zony to jest upierdliwe i na pewno by znalezli
            jakis kompromis.
            • kora3 Re: Dostała "łatke" 20.02.10, 13:07
              lonely.stoner napisała:

              >
              > taa, a nie wydaje ci sie ze to jednak co innego z jakims tam
              starym dziadkiem
              > bucem sie uzerac przez 30 minut i potem nie widziec go nigdy na
              oczy i zapomnie
              > c
              > o jego istnieniu, a jednak inaczej spedzac tak np. swieta co
              roku??

              pewnie, ze róznica, było wiecej niż 30 minut, ale tak w ogóle to był
              PRZYKŁAD. :) na to, ze bywają ekstremalni ludzie i tez trzeba
              przezyć, zwłaszcza, gdy nie mamy ich na co dzieńw domu, albo w
              otoczeniu.
              Świeta? No moze jedem dzeń np. :) na nastpny zaplanowałabym dzieńw
              domu, u swojej rodziny i kwita.

              ja np.
              W sumie to chyba maja malzonkowie owi jakis problem z komunikacja bo
              > maz powinien rozumiec ze dla zony to jest upierdliwe i na pewno by
              znalezli
              > jakis kompromis.

              wiesz, byc moe to JEST już komprosmis, sotkania kilka razy w roku z
              oakzji, a nie co tydzień np. bez okazji.
              • kora3 dodam jeszcze, ze 20.02.10, 13:12
                z opisu (moze coś przeoczyłam) nie wynika bynajmniej, by ci ludzie
                robili kolezance wątkodawczyni na złosc. Czyli celowo wobec niej
                zachowywali sie tak, zeby jej dokuczyć. Po prostu tacy sa. Kiedy za
                goscia wychodziła wiedziala, ze nie sa to ludzie, z którymi bedzie
                się dobrze czuć. Nie wiem wiec o co teraz jej chodzi, tym bardziejze
                jak doczytałam kontakty sa rzadkie. Skoro nie chce uczestniczyc w
                przygotowaniach w kuchni, niechze powie! Czy musi jesc to, coo jej
                szkodzi, albo czego nie lubi? No nie, natomiast trudno zmusic ludzi,
                zeby właczyli TV Kultura zamiast Polsatu :) i dyskutowali o czyms o
                czym nie mają pojecia, bo ONA tak chce.
                • kadfael Re: dodam jeszcze, ze 20.02.10, 13:18
                  A co do dyskusji można przecież znależc wspólne tematy. Mnie się
                  wydaje, że jak człowiek jest inteligentny, to jest ciekawy świata.
                  Od każdego mozna się dowiedzieć czegoś interesującego,
                  inspirującego, ciekawego... tylko trzeba chcieć :)
                  • kora3 Re: dodam jeszcze, ze 20.02.10, 13:24
                    kadfael napisała:

                    > A co do dyskusji można przecież znależc wspólne tematy. Mnie się
                    > wydaje, że jak człowiek jest inteligentny, to jest ciekawy świata.
                    > Od każdego mozna się dowiedzieć czegoś interesującego,
                    > inspirującego, ciekawego... tylko trzeba chcieć :)

                    pewnie:) zasadą jest, ze nie trza zadierac nosa i byc zyczliwym.
                    ja tam nauczyłam sie 4 lata temu krowe doic, dosc słabo, ale coś tam
                    leciało. smiechu z tym było co niemiara, ale zabawa ekstra. :) czy
                    mi się to kiedy przyda? Kto wie:) Prynajmniej nikt mi w tym temacie
                    kitu nie wcisnie:)
                    • kadfael Re: dodam jeszcze, ze 20.02.10, 13:33
                      > ja tam nauczyłam sie 4 lata temu krowe doic, dosc słabo, ale coś
                      tam
                      > leciało. smiechu z tym było co niemiara, ale zabawa ekstra. :)

                      No proszę :D Krowy nie umiem wydoić, ale powiedziałam sobie, że się
                      kiedyś nauczę ;) Natomiast mam znajomych, którzy mają duże stado
                      krów, nie trzymaja ich na stałe w oborze, tylko chodzi sobie to to
                      po łace. I parokrotnie widziałam takie małe świezo urodzone
                      cielaczki, które niepewnie stały jeszcze na chudziutkich nóżkach.
                      Piękny widok.
                      • kora3 Re: dodam jeszcze, ze 20.02.10, 13:36
                        no sliczne sa :) ja raz widziałam cielaczki - trojaczki. To raczej
                        rzadkosc. Gospodarz, ojciec 6 dzici powiedział "Pani, mnie sie tak
                        darzy, z krowami też, ale tych dzieciaków to juz dosc bedzie, tych
                        ludzkich.":) Usmiałam się:)
                        • kadfael Re: dodam jeszcze, ze 20.02.10, 13:42
                          No i widzisz i sobie z gościem pogadałaś. Naprawdę tacy "prości"
                          ludzie mają masę rzeczy do opowiedzenia, przekazania. Tylko trzeba
                          chceć słuchać a nie siedzieć z naburmuszoną miną.
                          • kora3 Re: dodam jeszcze, ze 20.02.10, 13:53
                            kadfael napisała:

                            > No i widzisz i sobie z gościem pogadałaś.

                            z gosciem, z jego zona, z dziecmi. Najstraszy syn skończył
                            rolnictwo, zostal na uczelni, juz doktor swieży był wtedy. ("ale on
                            ludzi nie leczy, ani krów, tylko niby nauki daje" - tekst pana :)
                            Poczestowali mnie obiadem:) wymigiwałam się bom wegetarianka, nie
                            chciałam odmawiac, jak bedzie już na stole. Ale były pierogi:) Trzy
                            smaki -pychota. Ruskie (mniam), z bryndzą (mniam mniam) i ze
                            szpinakiem :) (niebo, tak jest w niebie) "Te z trawa pani to
                            wynalazek córki, miesa pani toto nie je, jak patyk chuda, ale ma o
                            dziwo kawalera" - tekst pana :) "pani też miesa nie je? Młodzi teraz
                            maja takie różne" komplement w moja strone ewidentny z ta młodoscią,
                            córka pana 19 lat miała, sporo mniej niz ja wówczas):)

                            Tak czy owak, sporo się dowiedzialam od nich ciekawostek, nie tylko
                            o krowach, które hodują. O tym, jak z trudem to gospodarstwo
                            budowali, jak mama jego zony na msze dawała, zeby córka "za mnie
                            pani nie szła, bom był z małorolnych, ale się zawział pani i
                            pokazałem, zem nie gorszy, nie matka?", o tym, że krowa przywiązuje
                            się do szłowieka i potrafi paśc, gdy zemrze jej gospodarz. Że nie
                            kazdy byk krowie podejdzie, ze ielaki bywają rózne, jak dzieci. Że
                            niektórzy ludzie "glupi pani, takie rzeczy robic" nadal małemu
                            cielakwi wiązą kokardki czerwone, zeby "kto nie urzekł", że mleko
                            bywa w klasach i trzeba kontraktować - w sumie ciekawe.


                            Naprawdę tacy "prości"
                            > ludzie mają masę rzeczy do opowiedzenia, przekazania. Tylko trzeba
                            > chceć słuchać a nie siedzieć z naburmuszoną miną.
                  • maitresse.d.un.francais Re: dodam jeszcze, ze 20.02.10, 19:30
                    Mnie się
                    wydaje, że jak człowiek jest inteligentny, to jest ciekawy świata.

                    Ale to nie znaczy, że każdego elementu tegoż świata.
              • lonely.stoner Re: Dostała "łatke" 20.02.10, 13:23
                kora3 napisała:

                >
                > na to, ze bywają ekstremalni ludzie i tez trzeba
                > przezyć, zwłaszcza, gdy nie mamy ich na co dzieńw domu, albo w
                > otoczeniu.
                > Świeta? No moze jedem dzeń np. :) na nastpny zaplanowałabym dzieńw
                > domu, u swojej rodziny i kwita.
                >
                > ja np.
                > W sumie to chyba maja malzonkowie owi jakis problem z komunikacja bo
                > > maz powinien rozumiec ze dla zony to jest upierdliwe i na pewno by
                > znalezli
                > > jakis kompromis.
                >
                > wiesz, byc moe to JEST już komprosmis, sotkania kilka razy w roku z
                > oakzji, a nie co tydzień np. bez okazji.
                >
                >


                no tak, w Polsce nadal jakies ubezwlasnowolnienie sie kultywuje, robic cos bo
                tak wypada, igonorwac, buzia w ciup, dostosuj sie i sie przemecz, dzizas i to
                dorosli ludzie pisza. W sumie to jakos ta pani z watku musi sobie poradzic z ta
                sytuacja, ale ja osobiscie nigdy bym nie brala takiej opcji pod uwage ze 'musze
                cos robic'.
                • kora3 a to ciekawe niezwykle 20.02.10, 13:33
                  ze cie to dziwi u doroslych ludzi, bo to wlasnie dzieci miewają
                  jazdy w stylu "nie chce nie lubbie, niech swiat sie dostosuje, bo ja
                  na pewno nie" :)

                  Powiadasz, ze nie bywasz w sytuacji, ze musisz cokolwiek? Achaaaa no
                  to rozumiem,ze nie pracujesz, nie masz żadnych znajomych, a jak
                  tylko ktos ci sie nie podoba to go wykopujesz np. z biura :) fajnie.

                  Kompletnie nie zrozumialas poniekąd:) nie, człowiek NIE MUSI robic
                  tego co inni, jesli tego nie chce - takeigo jestem zdania. Natomiast
                  jesli gdzies jest gosciem, to nie stara się okazywać gospodarzom, ze
                  jest do d...y. To tak, jak osoba niewierzaca, decyduje sie isc do
                  koscioła np. na slub, ale ostentacyjnie pokazuje, ze ma takie
                  ceremonie koscielne gdzieś - uwazasz, ze to kulturalne?
                  Moim zdaniem nie. ta kobitka nie wiadomo czego chce. Wyszła za
                  goscia z takiego srodowiska, które jej nie pasuje, widziały gały, co
                  lapy brały. skoro te kilka razy w roku spotkania soa takie
                  uciazliwe, to zawsze mzona sie z gosciem rozstac, przeciez nic się
                  nie musi:)
                  wiesz, ja znam przynajmniej kilkoro ludzi, którzy pochodzą z rodzin
                  b. prostuch, a sa wyksztalcone i na serio swiatowe. a rodziców mają
                  naprawde b.prostych i NIE WSTYZDA SIĘ ICH. Nie mieszkają z niumi,
                  nie mają oni wpływu na ich zycie, moze czasem denerwuje ich tych
                  ludzi cos tam u nich, ale to w końcu ich rodzice. Zastanów się co
                  byłoby, gdybys TY miała prostą rodzine i TWÓJ facet wyrazalby sie o
                  niej z pogardą oraz stanowczo odmówł bywania w jej towarzystwie, bo
                  nie ta sfera.

                  Co innego, jesli jej dokuczaja, wyzłosliwiają sie itp.
                  • yurino-hana Kora3 20.02.10, 14:43

                    Ja rozumiem co ty chcesz powiedziec: ze to burakowatosc tak sie
                    wypowiadac o rodzinie meza.
                    Z Twoich wypowiedzi wnioskuje, ze mozna z Toba podyskutowac.
                    Wydajesz sie byc na poziomie by zrozumiec subtelna roznice, gdzie
                    tkwi problem. Nie w tym, ze oni prosci, bo to wiedziala wczesniej
                    ale w czym innym. Znajoma tez pracuje jako dziennikarka i ma
                    kontakt z "roznymi" ludzmi, wierz mi nie jest napuszona baba, wrecz
                    przeciwnie potrafi rozmawiac z kazdym, dlatego jest dobra w swoim
                    fachu. A ze z roznymi ludzmi na co dzien rozmawia, w dni wolne od
                    pracy chce porozmawiac o tym co ja na prawde interesuje. Po prostu
                    jak juz dowiesz sie wszystkiego o hodowli tesciow, ciekawostek o
                    dawnym narzeczenstwie, o tym, ze Tesc to w gruncie rzeczy
                    inteligentny gosc tylko nie "wymuskany" na uczelni wyzszej, to
                    potem juz na prawde nie ma o czym rozmawiac.
                    • lu_bella Re: Kora3 20.02.10, 15:00
                      Mnie bardziej zastanawia twoje zainteresowanie sprawami koleżanki, ale niech tam...
                      Ja osobiście pracuję z różnymi ludźmi. Trudno mi było uwierzyć jak wróciłam po wychowawczym ( w tym okresie duża rotacja personelu), że są jeszcze ludzie po maturze, którzy mówią ino. Teraz z takimi zdarza mi się pracować i wiesz co ? Da rade znieść.
                      Niestety nie jestem w stanie strawić zadufanych miastowych co to się czegoś dorobili i w doopach się poprzewracało.
                      Wole porozmawiać o pierdołach z prostą dziewczyną niż słuchać wymądrzeń laluni.
                      Swoja drogą to powiedziałam jednej wprost...nie mów ino bo to obciach ;) i podziałało ;D
                    • kadfael Re: Kora3 20.02.10, 15:13
                      >w dni wolne od
                      pracy chce porozmawiac o tym co ja na prawde interesuje

                      A coją interesejuje?
                      A nie może o tych zainteresowaniach pogadać z kolegami z pracy, w
                      wolny dzien umówic się ze znajomymi ze studiów? Pójśc do kina,
                      galerii (nie handlowej), do teatru, muzeum? Poczytać ksiązkę?
                      Popatrz ile mozliwości. Ale nie. Jej przeszkadzają incydentalne
                      wizyty u teściów.
                      A tak w ogóle na pewno JEJ a nie TOBIE?
                    • kora3 yurino-hana 20.02.10, 17:32
                      wiesz... mam nadzieje,e mozna ze mna podyskutować. Co do
                      burakowatosci - powiem tak: kazdy ma prawo do swoich odczuc, a
                      przyjaciół ma po to, by z nimi gadać, nawet o tym.

                      Rozumiem w czym rzecz. Nie oceniam zawodowo kolezanki, bo nie
                      znam :) wiem,ze człowiek napakowany róznymi informacjami w czasie
                      pracy, w wolnym czasie, chece gadać o tym, co go onteresuje, ale po
                      prostu wydaje mi sie to wydumane, bo z tego co piszesz, o ile dobrze
                      pojełam:) - tych okazji do spotkań z tesciami jest mało.

                      Poza tym - niebardzo widze ich winę (nie wspominasz, ze robią jej an
                      złosc, chyba) - sa jacy sa. Preceiż ich nie przerobi na swoja modłę,
                      ani oni jej :)
                      Inna sparwa, jakby z nia mieszkali, narzucali sie jej. A z mezem
                      prezpraszam o czym gada, skoro taki niewyksztalcony? serio pytam.
            • gr.een Re: Dostała "łatke" 20.02.10, 13:19
              jak na koleżankę wykształconej koleżanki to piszesz trochę bełkotliwie.
    • maly.jasio mam dla Ciebie zle wiadomosci :) 20.02.10, 12:02
      gdyz to zaczyna byc standardem :)
      (a pracuje w szkolnictwie - to wiem)

      3/4 absolwentek liceow to kobiety
      2/3 - gdy chodzi o studia.

      na polowe z nich jako maz czeka wiec jedynie Stachu-hydraulik

      taki porzadny chlop :)))
      • yurino-hana Re: mam dla Ciebie zle wiadomosci :) 20.02.10, 13:21
        A to dlatego tyle moim kolezanek powychodzilo za badziewiakow z
        dyplomami?
        Jak juz nic nie ma, to chodziaz cenzurka, ze z "wyzszych sfer":(((
    • jedzoslaw Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 12:10
      rodzina tez niezbyt wyedukowana wiec i programy
      > w telewizji: boks, polsat itp., jedzenie powodujace twarde stolce,

      Polsat jak Polsat, ale twarde stolce to chyba najpoważniejszy skutek takiego mezaliansu.
    • six_a Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 13:00
      no w tym przypadku akurat sprawdza się: widziały gały co brały.
    • afortunada a to dopiero! 20.02.10, 13:24
      takie wy bystre i wykształcune, a o stolcach rozmawiacie?
      :D
      • asiara74 Re: a to dopiero! 20.02.10, 13:57
        A przepraszam, zapytam tak z ciekawości. Jakie sporty i kanały tel. są
        obowiązujące w wyższych sferach? No i myślisz, że zaparcia to przypadłość tylko
        tych gorzej wykształconych? Ciekawe spostrzeżenia, w moim realu jakoś to inaczej
        wygląda.
        Aha, w jakim stopniu ta znajoma bierze udział w utrzymaniu rodziny, bo chyba nie
        jest na utrzymaniu kogoś gorzej wykształcinego?

        Skoro tak fatalnie spędzać czas z bandą prostaków, lepiej to sobie faktycznie
        odpuścić. A pretensje męża? Trudno, jak sie ma żonę z "lepsiejszego" świata to
        trzeba za to płacić
        • kora3 hehe 20.02.10, 14:05
          pewnie golf, curling o brydż sportowy, z tych najbardziej
          widowiskowych oczywiscie.

          Nie wiesz kobieto, ze zaparcia powoduje tylko zarcie raz w roku
          ciezkostrawnych potraw, a nie zła praca jelit? Swoją drogą - sa
          takie herbatki na przeczyszczenie hhe powoduja rozrzedzenie stolca
          jak sadze ...
          • simply_z Re: hehe 20.02.10, 14:16
            większosc Polakow wywodzi sie z tzw.wsi ,natomiast wielu z nich juz
            po zmianie zamieszkania staje sie bardziej miastowymi niż
            sami "miastowi".Mialam kiedys kolezankę z Warszawy ,calymy dniami
            opowiadala o swojej Wawie wspanialych klubach ,sklepach ,swiatowym
            zyciu oh ah.Patrzac z gory na tych ze wsi i malych
            miasteczek.Okazalo sie ,ze dziewczyna pochodzi z malenkiej miescinki
            gdzie diabel mowi dobranoc ale panicznie bala sie nawet napomnkąć
            slowem skad jest..
            • kora3 standard nt 20.02.10, 14:29

          • minasz Re: hehe 20.02.10, 14:17
            brydz sportowy??????? hehe
            • kora3 Re: hehe 20.02.10, 14:25

              minasz napisał:

              > brydz sportowy??????? hehe

              no :) widowiskowe :) głwnie dla graczy, ale cooo bo to ma sie
              podobać:)
        • minasz Re: a to dopiero! 20.02.10, 14:16
          ja ogladam mało a jak ogladam to
          canal+
          bbc
          extream sport chanel
          eurosport
          ale kino
          vh1

          polskich stacjii u siebie nie ogladam chyba ze jestem w gosciach
          • lu_bella już wiem, wiem... 20.02.10, 14:22
            Niech koleżanka spędza święta z tobą i zaproście jeszcze lonely.stoner.
            To będą święta na poziomie :>
            • lonely.stoner Re: już wiem, wiem... 20.02.10, 14:33
              lu_bella napisała:

              > Niech koleżanka spędza święta z tobą i zaproście jeszcze lonely.stoner.
              > To będą święta na poziomie :>
              >
              >

              wypraszam sobie takie wycieczki pod moim adresem.

              Co do mojego odgranicznia sie od ludzi z ktorymi nie mam ochoty
              przebywac/romawiac/kontaktowac sie etc. to jest to mozliwe i ja to robie, w
              pracy tez.

              Wracajac do watku to wyobrazam sobie to co opisala ta autorka i widze ze moze to
              stnaowic dla kogos problem, chociazby z tego powodu ze w koncu wlasnie taka
              rodzina wsiadzie na ta kobiete tak jak wy, i nada jej latke snoba, chama czy co
              tam jeszcze bo nie bedzie chciala ogladac boxu na Polsacie i zmywac garow wk
              uchni tylko np. zacznie sie 'wymadrzac' i mowic o ksiazce ktora ostantio cyztala
              hehe, lae pewnie powinna sie dostosowac i zamilknac, w ostatecznosci isc zmywac
              te gary aby nie urazic 'prostych' ludzi. Chyba ci co sie tak najbardziej rzucaja
              na tym watku to albo sami sa wlasnie taka nieszczesna rodzina albo nie mieli
              nigdy naocznie okazji przekonac sie jak to mzoe byc posiedziec w gronie lduzi z
              ktorymi sie absolutnie nie chce przebywac i robic rzeczy na ktore sie zupelnie
              nie ma ochoty.
              • kadfael Re: już wiem, wiem... 20.02.10, 14:35
                Bardzo młoda jeszcze jesteś....
              • minasz Re: już wiem, wiem... 20.02.10, 14:38
                a ciekaw jestem jaka ty ksiazke ostatnio przeczytałas?
    • minasz oczywiscie zgodze sie z toba ze takie spotkania to 20.02.10, 14:21
      koszmar jezeli tak miałby wygladac kazdy moj dzien wolny dawno bym sobie dał spokój
    • dziewice e tam ta lasia musi byc nudna jak ch... 20.02.10, 15:01
      a mysli o sobie odwrotnie ale to typowe
    • s.p.7 Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 15:05
      Kiedyś hitlerowcy mowili ze ich kultura jest wyrza od wszsytkich innych kultur
      mimo ze byla barbarzynska w swojej istocie

      Ty przychodzisz i mowisz ze ta twoja kultura której nauczyłąs sie w jakiejs tam
      miescince i i zobaczyłas w TV jest lepsza niz kultura twojego lubego.

      CZy to nie rodzaj kulturocentryzmu i zamkniecie na odmiennosci?
      twoja kultura jest wg mnie 3 raazy nizsza niz tą która oni prezentuja tylko
      przeraza cie jej odrębnosc
      • maly.jasio w potocznym rozumieniu kultury tez sie wartosciuje 20.02.10, 15:12
        i uwaza sie, ze np. ktos jadajacy szparagi w sosie hollendaise
        i kosztujacy do biale vino, reprezentuje wyzsza kulture, niz ktos inny zajadajacy sledzia z cebulka i popijajacy to piwem (jak ja)

        wiec nie tragizuj :)
        ja tam crzeczywiscie czuje sie przy tej konsumpcji jako istota nizszej kultury.
        tyle, ze szparagi mi nie smakuja.
        • minasz jak mozna popijac sledzia piwem??????? 20.02.10, 15:42
          chamówa na maxa sledz lubi pływac ale w wódeczce
    • mrs.solis Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 15:21
      Twoja znajoma to nie zadna inteligentka tylko wyksztalciuch co wyzej
      sra niz dupe ma. Naprawde inteligentni ludzie umieja sie zachowac w
      kazdym towarzystwie bez grymasu przymusu na twarzy i nawet czegos
      nauczyc chocby wlasnie dojenia krowy.
      • lonely.stoner Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 15:49
        no tak, a jak komus sie trafi rodzina dresiarzy ktorzy w swieta sie przechwalaj
        kto ma dluzszy lancuch, lepsza bmk i ladniejszy dres to takze nalze zasiasc przy
        owym obiedzie wigilijnym i uszka grzecznie skulic?? wszak osoba intelignetna
        sobie zawsze poradzi:) dzizas. Jak by komus takie czy inne zachowania nie
        przeszkadzaly to pewnie takze by sie obracal w takim gronie ludzi na co dzien.
        Dziwi mnie brak wyobraznni u niekotrych - tak ciezko sobie wyobrazic ze ktos
        cale zycie slucha tylko chopina, jje sushi, nie oglada tv i po prostu ma wstret
        do tlustego zarcia, boxu w tv itp. Tak to pisze sobie abstra...c i podaj
        extremalny przyklad, ale ja sobie jestem w stanie to wyobrazic:)
        • lonely.stoner Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 15:53
          Tak to pisze sobie abstra...c i podaj
          extremalny przyklad, ale ja sobie jestem w stanie to wyobrazic:)

          hehe, to dziwne slowo 'absta...c' mialo byc od slowa 'abstrakcja'- ale
          automatyczny cenzor skrocil hehe ;> to chyba najlepsze podsumowanie wypowiedzi
          zawartych w tym watku ;>
        • kadfael Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 16:07
          A tak z ciekawości. Możesz nam powiedzieć, gdzie przeczytałas o tych
          łańcuchach, bmkach itp.? Naprawdę nie widzisz tej subtelnej róznicy
          między prostymi, porządnymi ludźmi a jakimiś nuworyszami i patologią?
    • pendzacy_krolik ja taki watek kiedys zalozylam,ale mnie nikt 20.02.10, 16:35
      nie slucha. pochodzenie jest nawet bardziej wazne niz wyksztalcenie.
      taki bez wyksztalcenia jest dobry na kochanka,jak sie ma meza
      intelektualiste, ale nigdyna meza. po paru latach nie ma z takim o czym
      gadac. o wyjsciu do tatru czy opery nie wspominajac. pozostakje tylko
      wyjscie do kina i to tylko mna sensacje lub wojenne.

      • wartosc.energetyczna Re: ja taki watek kiedys zalozylam,ale mnie nikt 20.02.10, 18:47
        pendzacy_krolik napisała:

        > nie slucha. pochodzenie jest nawet bardziej wazne niz wyksztalcenie.
        > taki bez wyksztalcenia jest dobry na kochanka,jak sie ma meza
        > intelektualiste, ale nigdyna meza. po paru latach nie ma z takim o czym
        > gadac. o wyjsciu do tatru czy opery nie wspominajac. pozostakje tylko
        > wyjscie do kina i to tylko mna sensacje lub wojenne.
        >

        a gdzie wykształcili Cię w kierunku mówienia "bardziej ważne"?
    • woman301 Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 18:09
      jak przyjeżdżam do rodziny mojego męża to zdarza mi się nawet często zdrzemnąć
      przy stole, bo tak ciekawie gadają. I już się tym nie przejmuję. Kiedyś się z
      tym źle czułam, bo nie mogłam sobie wyobrazić tak nieeleganckiego zachowania,ale
      było to ode mnie silniejsze i już mi przeszło. Gadają albo o sporcie albo o
      relacjach na wiosce, kto, co, kiedy, komu zrobił. A że nie znam ludzi, sport też
      mnie nie podnieca to wolę uciąć komara. I wszyscy są zadowoleni, rodzina się
      odwiedziła, mąż z rodzinką się nagadał a ja się wyspałam. Familiadę też oglądają
      i wtedy często widzę jak szwagier męża, co go sport głównie wciąga do rozmowy
      też łapie drzemka. Każdy budzi się na swój temat:-). Można iść na kompromis? Można.
      • lulu_oi Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 18:44
        No dobra, w sprawie samych siebie można się nagiąć, ale co, jeśli chodzi o
        ewentualne dzieci i różnice w podejściu do ich wychowania?
        Ty chcesz posłać córkę na lekcje gry na pianinie, a twój mąż uważa, że to
        wielkopańskie fanaberie? Chcesz uczyć syna drugiego jezyka, a mąż jest
        zdania, że poza angielskim żaden inny nie jest w dzisiejszych czasach
        potrzebny?
      • pendzacy_krolik Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 19:42
        po tej wypowiedzi mam watpliwosci co do twojego wyksztalcenia.
        albo zwyczajnie trollujesz

        woman301 napisala:
        to wolę uciąć komara. I wszyscy są zadowoleni, rodzina się
        > odwiedziła, mąż z rodzinką się nagadał a ja się wyspałam. Familiadę
        też oglądają
        > i wtedy często widzę jak szwagier męża, co go sport głównie wciąga do
        rozmowy
        > też łapie drzemka. Każdy budzi się na swój temat:-). Można iść na
        kompromis? Mo
        > żna.
    • cartahena Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 22:44
      Uwazam, ze Twoja kolezanka popelnila blad wychodzac za czlowieka nie
      ze swojej spolecznej klasy. Mam na mysli pochodzenie i
      wyksztalcenie. Bedzie sie to za nia wloklo przez cale zycie. Jedyne,
      co moze zrobic to sprytnie unikac spotkan z tesciami, aby nie urazic
      meza. Gorzej moze byc z mezem, jesli on ma poglady bardziej zblizone
      do swojej rodziny niz do zony. Moze dojsc do scysji i nieporozumien
      odnosnie spedzania wolnego czasu, wychowania i wyksztalcenia dzieci,
      itp. To sa bardzo istotne rzeczy w malzenstwie i lepiej, zeby para
      miala zblizone poglady w tych kwestiach.
      • jeza_bell Re: Mezalians popelnila znajoma, teraz placze 20.02.10, 23:03
        Ciekawe, jak ten nieszczęsny małżonek czuje się w rodzinie żony? Czy też uważa, ze do nich nie pasuje? Może tam, dla odmiany na srebrnych półmisach podają strawę powodująca sr*akę?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka