very_merry
14.03.10, 13:00
Mój chłopak nie rozumie, że nie mam kasy i muszę oszczędzać. Dla niego wydanie
600 złotych na weekend co weekend lub dwa to normalne i nie rozumie, że moim
zdaniem zjeść dobrą kolację i wypić drinka możemy również w domu, nie
doniecznie w restauracji. Mam dosyć usprawiedliwy się, że nie chcę iść do
restauracji czy kina i czucia, że facet nawet nie próbuje mnie zrozumieć.
Zawsze płacę za siebie, jeśli ktoś komuś coś stawia, to raczej ja mu nie on
mi. Czy on nie może zrozumieć, że nie mogę sobie na to pozwolić? :(