onaonaona22
05.04.10, 16:42
witam,
powiem tylko tyle, mam dosyc. za pol roku wychodze za maz, albo raczej mam wychodzic, bo po tym, co ostatnio sie miedzy naim dzieje trace ochote na cokolwiek. zacznijmy od poczatku. jestesmy ze soba 3 lata, znamy sie pol zycia, slubu chcialam ja, znaczy sie on tez chcial, ale nie w tym roku, troche pozniej, jednak moim ciaglym marudzeniem sprawilam, ze kupil piersionek... oswiadczylam sie sobie sama, bo akurat dzien przed sie z nim poklocilam, ale to inna historia. klocimy sie od zawsze, ale umiemy w ostatecznosci sie dogadac, jednak ostatnie miesiace sprawiaja, ze mam watpliwosci co do tego, zeby z nim nadal byc. ignoruje moja osobe w tak dobitny sposob, ze baardziej sie juz nie da, jak chce z nim pogadac, to zawsze ma cos wazniejszego do zrobienia, akurat musi gdzies zadzwonic, cos skonczyc czytac, czy bog jeden wie jeszcze co. probuje z tym walczyc, ale sama niestety nic nie wskuram. on twierdzi, ze jest dobrze, ze po prostu juz sie do siebie przyzwyczailismy i nie bedzie tak jak kiedys, ok zgadzam sie, ale nie moze byc tak, ze ja moglabym 5 dni do domu ni ewracac, a on by nawet mojej nieobecnosci nie zauwazyl. dzisiaij juz nie wytrzymalam,mial spedzic ze mna troche czasu, bo naprawde bardzo zadko zdarza sie, ze mamy dzien wolny, tylko dla siebie, osattanio chyba w czasie swiat bozegonarodzenia, a on najpierw z robil za taksowkarza swoich glupich kupmli,chce tylko nadmienic, ze od 5 lat w ogole nie obchodzi lanego poniedizalku, ale jak oni go porosili, zeby z nimi jechal, to oczywiscie nie mial z tym zadnego problemu, nie daj boze, zebym to ja go o cos takiego poprosila. zdenerwowalam sie, zadzwonilam do mojego najlepszego przyjaciela, ktory btw jest moim bylym chlopakiem, wybieamy sie wieczorem na piwo... i wiecie co, od dawna mu obiecywalam, ze jak mnie bedzie wkurzal, to umowie sie z bylym, bo wiem, ze go to strasznie drazni, ale nigdy tego nie zrobilam. myslal, ze dzisiaj znowu puszczam slowa na wiatr... myli sie. i powiem jeszcze tyle, ze perspektywa tego spotkania sprawila, iz na mojej twarzy pojawil sie usmiech, ktorego nie bylo ponad 5 miesiecy, pozdrwiam wszytskich i przepraszam, ze tyle to wszytsko zaqjelo :)