Dodaj do ulubionych

Uczciwosc...

09.04.10, 10:49
Jestem facetem mam 27 lat poznalem dziewczyne ktora mi sie podoba (
bardzo - wyglad , osobowosc) pierwsza randka na poczatku 6 stycznia
2010 i potem juz jedna za druga . Kilka dni temu ( w zwiazku z tym
ze cos mi nie pasowalo) zrobilem straszne Chamstwo i sprawdzilem jej
maile do najlepszych przyjaciolek ( maja takie forum na FB gdzie w 4
pisza sobie o wszystkim ) i co sie dowiaduje : ze po miesiacu
znajomosci a dokladnie 8 lutego 2010 ta dziewczyna pisze o mnie : "
On nie jest w moim typie ( to jak wyglada) ale charakter ma
wspanialy" chcialbym zeby mi ktos powiedzial co o tym sadzic bo ja
mysle ze nie umiem byc z Kims komu sie nie podobam a z tego co
napisala to tak jest . I wiem ze mozna mowic idealistycznie ze lubi
moj charakter ale jak mozna zyc ze swiadomoscia ze kobieta z Ktora
jestem mowi o nie ze nie jestem w jej typie???? I teraz jak sobie o
tym pomysle to stwierdzam ze faktycznie ona mi nigdy nie powiedziala
ze ja jej sie podobam chociaz ja zawsze jej mowie ze ma ladne to czy
to , ona nigdy.... Dla mnie jest nie do przejscia to bo zakladam ze
za chwile znajdzie kogos kto jest w jej typie i bedzie koniec. Ona
teraz ciagle zapewnia ze nie miala tego na mysli ze jej sie podobam
ale teraz to juz ciezko uwierzyc i mysle ze mam racje bo ja takiego
czegos bym o niej nie napisal( jestem dosc wrazliwy) No drogie Panie
wytlumaczcie mi jak to jest ... dziekuje
Damian
Obserwuj wątek
    • a1ma Re: Uczciwosc... 09.04.10, 10:53
      > Ona
      > teraz ciagle zapewnia ze nie miala tego na mysli ze jej sie podobam

      Czyli w ogóle rozmawia jeszcze z Tobą po tym, co zrobiłeś?
      Dziwne.
      • englishman82 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 10:56
        ja przyznalem ze zrobilem chamstwo ale nie bez powodu . Moja wina .
        I gotowy jestem poniesc konsekwencje. Natomiast bede wdzieczny za
        odpowiedz na pytanie . d
        • a1ma Re: Uczciwosc... 09.04.10, 10:58
          Konsekwencją powinno być zerwanie z jej strony wszelkich kontaktów.
          Jeśli tego nie zrobiła, to najwyraźniej naprawdę jej na Tobie zależy. I masz
          swoją odpowiedź.
          • englishman82 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:00
            to ja zapytam inaczej jakbys sie czula gdybys sie dowiedziala ze
            Twoj facet napisal cos takiego o Tobie ?
            • a1ma Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:06
              Pewnie podle. Ale pretensje można mieć tylko do siebie.
              Ty nigdy nie miałeś różnych negatywnych obserwacji na jej temat? To przychodzi i
              odchodzi, zmienia się. A atrakcyjność fizyczna nie jest najważniejsza. Może po
              prostu popracuj nad sobą, żeby jej się podobać, skoro to dla Ciebie takie ważne?
            • mahadeva Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:07
              ja pisze rozne rzeczy o swoim do kolezanek, ale on sie nigdy nie
              dowie
              tak samo on moze pisac do kolegow, ze np. jestem gruba, ale ja sie
              tego nie dowiem
              • stokrotk_a_polna Re: Uczciwosc... 09.04.10, 21:46
                mahadeva napisała:

                > ja pisze rozne rzeczy o swoim do kolezanek, ale on sie nigdy nie
                > dowie

                Misio już dawno cię sprawdził na 1000 sposobów.
                Twoja poczta była na deser.
        • pianazludzen Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:00
          gdybym sie dowiedziala ze ktos grzebal po moich mailach, nie wazne czy
          z powodem czy bez powodu, to bylby to koniec wszelkich dyskusji.
    • hermina26 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:00
      Po co czytać cudze maile, poczte, grzebac w telefonie? Czasem mówi
      sie coś w złosci albo w braku pewnosci albo szpieg inaczej
      interpretuje myśli autora. Bezsensu.
      Teraz cierpisz za swoje wscipstwo.
      Tez by mi było przykro uslyszec takie cos na swój temat. Pewnie
      będzie Cię to teraz dreczyc - ale dzięki temu bedziesz miał
      nauczke, zeby wiecej nie wpadac na takie durne pomysła jak
      grzebactwo.
      • englishman82 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:05
        a nie wydaje wam sie ze czaami jak sie czujesz niepwenie i zle i
        osoba ciagle cos ukrywa przed Toba to tak to jest . I ja wiem ze
        zrobilem zle ale co mam sobie myslec skoro ona tak o mnie napisala i
        nie piszcie mi ze Cierpie za swoje grzebactwo - fakt cierpie bo
        jestem zraniony i moja duma jest zraniona . I jak widze kogos na
        ulicy to sobie mysle no tak pewnie to jest ten w jej typie...
        • a1ma Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:11
          No i co z tego?
          Czy zanim to przeczytałeś, to wydawało Ci się, że jesteś najprzystojniejszym
          facetem na świecie i ona właśnie dlatego Cię wybrała?
        • pompeja Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:11
          Mój mąż tak grzebał i chyba wciąż to robi i to, że teraz napiszę, że jest
          głąbem, ma go urazić?
          Głąb i dureń z niego, ale go kocham. (jestem na niego dziś zła :P)
          Wyluzuj, może miała zły dzień.
        • mahadeva Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:14
          jesli w zwiazku czujesz sie 'niepewnie i zle' to na pewno lekarstwem
          nie jest grzebanie po mailach - jesli wczesniej nie wiedziales,
          dlaczego jest to zle - to juz wiesz :)
        • princess_yo_yo Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:14
          > a nie wydaje wam sie ze czaami jak sie czujesz niepwenie i zle i
          > osoba ciagle cos ukrywa przed Toba to tak to jest ... cierpie bo
          > jestem zraniony i moja duma jest zraniona . I jak widze kogos na
          > ulicy to sobie mysle no tak pewnie to jest ten w jej typie...


          popracuj nad samo-ocena, to jest prawdziwy problem. i tak, uwazam ze
          cierpisz przez swoje grzebactwo - gdyby moj facet zaczal czytac moja
          poczte i przejrzal telefon pewnie doszedl by do wniosku ze mam
          romans i to nie jeden a to nie prawda. wyluzuj.
      • michal_0000 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 19:41
        hermina26 napisała:
        > będzie Cię to teraz dreczyc - ale dzięki temu bedziesz miał
        > nauczke, zeby wiecej nie wpadac na takie durne pomysła jak
        > grzebactwo.

        Pewnie że grzebanie w cudzej poczcie miłe nie jest. Ale z drugiej strony chyba
        lepiej że wie, że nie jest atrakcyjny fizycznie dla tej dziewczyny i jego jedyną
        szansą jest nadrabianie charakterem i ew. innymi pozafizycznymi cechami.
        Zaoszczędzi mu to wielu rozczarowań w ewentualnej przyszłości.
        • figgin1 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 22:34
          michal_0000 napisał:
          Ale z drugiej strony chyba
          > lepiej że wie, że nie jest atrakcyjny fizycznie dla tej dziewczyny i jego jedyn
          > ą
          > szansą jest nadrabianie charakterem i ew. innymi pozafizycznymi cechami.

          Kuffa, dla każdego, nawet najcudniejszego faceta jedyną szansą jest nadrabianie
          pozafizycznymi zaletami.
    • rzeka.chaosu Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:04
      Jeśli cię to pocieszy to napiszę, że jestem z facetem, który nie jest w moim typie jeśli chodzi o urodę (tzn. zawsze podobali mi się inni faceci), już prawie cztery lata i jest ok. Aha on o tym wie i mu nie przeszkadza, bo nie uroda jest najważniejsza.

      Zależy co jest dla niej priorytetem. Jeśli wygląd to masz kiepsko ;P
    • a_nonima Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:04
      Nie wyolbrzymiałabym problemów... Po pierwsze mogłeś przeczytać
      zdanie wyrwane z kontkstu, a po drugie czasami nie trzeba być "w
      swoim typie" zeby tworzyc fajny związek.
      Czytanie cudzej korespondencji nie jest moralne i czasami generuje
      niepotrzebne problemy.
      pozdrawiam
    • mahadeva Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:05
      moim zdaniem zachowales sie bezsensownie
      ja tez moge sie skarzyc na mojego Misia, a mimo to chce z nim byc
      prywatna korespondencja jest prywatna - nie dojrzales do powaznego
      zwiazku, skoro ja sprawdzasz
      Ty tez moglbys napisac do kumpla (moze nie, bo zwykle tylko kobiety
      tak sie otwieraja do przyjaciolek), ze np. nie podoba Ci sie jej
      glos lub wyksztakcenie - ale to by bylo dla oczu kolegi, a nie Twoje
      dziewczyny
      co do wygladu - sam chyba wiesz, czy jestes znosny, czy nie -
      kobiety zwykle odrzucaja wyjatkowo brzydkich, reszta - wazne, zeby
      bylo minimum wygladu i charakter sie liczy
    • figgin1 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:06
      Kretyn... Wyglada na to, ze nie tylko nie jesteś w jej typie, ale też charakter
      masz beznadziejny... Błagam, zrób lasce przysługę i daj se siana.
    • sweet_pink Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:09
      A idź ty, fuu...lepiej się do tego szpiegostwa do śmierci nie przyznawaj i nie
      rób tego więcej...kopala w dupsko się za takie rzeczy zarabia.

      A teraz do rzeczy. Moim zdaniem to że napisała, że jesteś nie w jej typie może
      oznaczać mnóstwo rzeczy.
      -że w ogóle nie pociągasz jej fizycznie/nie ma chemi
      -że jest zaskoczona, że zauroczyła się w kimś nie pasującym do ideału
      -że nie przyzna się kumpeli, że ze względu na Ciebie zmienił jej się "jej typ"
      -że bycie w typie się dla niej nie liczy, a ten charakter przeważa, bo się z
      tobą spotyka

      Ja powiem tak, w moim typie to są wysocy bruneci z długimi włosami, a mój
      partner to niski rudzielec. Czemu? Bo dla dojrzałej kobiety według mnie "bycie w
      typie" to totalnie nieistotne kryterium, ważne jest porozumienie, pociąg, charakter.
      Weź z nią pogadaj, albo obserwuj w sytuacjach łóżkowych.
      • michal_0000 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 19:55
        sweet_pink napisała:
        > A teraz do rzeczy. Moim zdaniem to że napisała, że jesteś nie w jej typie
        > może oznaczać mnóstwo rzeczy.
        > -że w ogóle nie pociągasz jej fizycznie/nie ma chemi
        > -że jest zaskoczona, że zauroczyła się w kimś nie pasującym do ideału
        > -że nie przyzna się kumpeli, że ze względu na Ciebie zmienił jej się "jej typ"
        > -że bycie w typie się dla niej nie liczy, a ten charakter przeważa, bo się
        > z tobą spotyka

        Moim zdaniem najbardziej prawdopodobne jest to, że jest on dla niej
        nieatrakcyjny fizycznie, natomiast tą nieatrakcyjność może nadrobić owym
        wspomnianym dobrym charakterem, zaangażowaniem i może jeszcze jakimiś innymi
        cechami i staraniami. Pytanie na jak długo te inne cechy wystarczą aby
        zrównoważyć stronę fizyczną.
    • liza_s Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:12
      Odpowiadając na wątpliwości: facet, który na początku "nie jest w typie" może po
      bliższym poznaniu stać się atrakcyjnym - doświadczyłam tego niejednokrotnie na
      własnej skórze. "Typ" to nie jest żadna stała wyznaczona raz na zawsze.
      Natomiast ciężko jest odbudować zaufanie do kogoś, kto grzebał w prywatnej
      korespondencji. Jeśli zrobiłeś to na początku znajomości, to co bedzie dalej -
      każda mała wątpliwość i hop do skrzynki sprawdzać?
      • englishman82 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:17
        macie racje po raz kolejny to BYLO CHAMSTWO i wiem o tym ale z
        drugiej strony wszystko dzieje sie z jakiegos powodu. Ja chce
        wiedziec tylko jak sobie dalej zyc ze swiadomoscia ze nie jestem w
        jej typie i nie mowcie mi panie ze to nie jest wazne bo juz widze
        wasze miny jakbyscie przeczytaly takie cos o sobie .... zlosc i
        obraza. I macie racje sam sobie wyrzadzilem krzywde i teraz chce
        wiedziec jak to naprawic i jak samemu zyskac pewnosc do tego by byc
        z nia by sie czuc " podobanym"
        • figgin1 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:20
          Masz rację, wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. W tym przypadku powodem jest
          to, ze jesteś chamskim, zakompleksionym dupkiem nie umiejącym uszanować czyjejś
          prywatności. Sorry, ale mam alergię na złodziei...
        • aska567 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:21
          dużo powinno dać Ci do myslenia, ze napisała, ze charakter masz
          wspaniały...to powinno wystarczyc ale widze, ze Ty chcesz być
          narcyzem i wolisz by ceniła Cię za powierzchowność
        • a1ma Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:22
          W sumie teraz to trochę po ptokach, bo nie dość, że z urodą nie teges, to
          jeszcze udowodniłeś jej, że charakter to Ty masz paskudny.
        • sweet_pink Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:26
          Co zrobić by czuć się podobanym?
          Zaserwuj jej taki pokaz ars amandi, że zasłabnie od ilości orgazmów, to co
          zobaczysz później w jej oczach sprawi, że twoje wątpliwości pójdą precz.
        • liza_s Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:29
          Ja nie mówię, że atrakcyjność fizyczna nie jest ważna - przeciwnie. Ale
          podkreślam, że "typ" jest zmienny. I właśnie tu jest ratunek dla ciebie.
          Wiem, że zdajesz sobie sprawę ze swojego chamstwa, ale ciągle je
          usprawiedliwiasz, bo przecież miałeś powód. Jeśli myślisz o długim związku, to
          takich powodów będzie się pojawiać więcej z obu stron, co jest naturalne.
          Zastanów się więc, czy przypadkiem przy każdej wątpliwości nie będziesz
          przeprowadzał zamachów na prywatność.
    • aska567 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:19
      za grzebanie w korespondencji było by chłodne PAPA
      • englishman82 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:20
        NO ja widze ze panie widza tylko jeden element tego co sie stalo i
        nikt nie potrafi postawic sie w tej sytuacji
        • kombinerki_pinocheta Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:24
          To sa tzw wyzwolone kobiety. Musisz to zrozumiec, ze moga miec watpliwosci i w dupie maja Twoje uczucie. Moze sie przekona do Ciebie, a moze nie. To, ze Ty w tym czasie mozesz sie zakochac nie ma znaczenia, bo grzebales w jej rzeczach.
        • pompeja Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:33
          Rozumiem i pojmuję, że źle się czujesz z tym. Może ona naprawdę nie miała tego
          na myśli. Warto burzyć związek?
        • poprostu_basia Re: Uczciwosc... 09.04.10, 12:17
          Dostałeś wiele odpowiedzi tłumaczących Ci ze stwierdzenie "nie jest w moi typie"
          może znaczyć różne rzeczy, może o niczym nie świadczyć. Ale Ty najwyraźniej tego
          nie dostrzegasz i ciągle sie nad sobą użalasz.

          Jeśli o mnie chodzi mając do wyboru faceta który kiedyś, w nieznanych dla mnie
          okolicznościach wspomniał przyjacielowi ze nie jestem w jego typie i faceta,
          który grzebał w mojej prywatnej korespondencji wolałabym tego pierwszego. Bo
          kiedy chodzi o miłość typ nie ma większego znaczenia, a zaufanie to podstawa.
    • kombinerki_pinocheta Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:29
      Dziewczyny, dlaczego czepiacie sie nieuszanowania prywatnosci, a nie zwracacie uwagi na nieszanowanie czyichs uczuc?
      • pompeja Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:30
        Czasem człowiek powie coś pod wpływem emocji, a wcale tak nie myśli.
        • englishman82 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:34
          pod wplywem emocji??? ale ja musze zyc z faktem ze nie jestem w jej
          typie . i ja sie pytam jak??? i czy tak sie da?? Dziewczyny
          jakbyscie wy patrzaly na faceta gdybyscie wiedzialy ze nie jestescie
          w jego typie ... z zaufaniem na przyszlosc , czy myslac co on ode
          mnie chce po co ze mna jest???
          • a1ma Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:38
            Zastanawiam się, czy aby na pewno masz 27 lat, a nie 17?

            Nie jestem w typie mojego faceta, w jego typie jest Salma Hayek.
            Myślisz, że ma u niej szanse?
            A jeśli nie - to czy jest ze mną tylko dlatego, że ona go nie chce???

            Dorośnij.
          • pompeja Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:42
            Czułabym się jak nikt.
            Jak nie raz już w życiu.
            Mimo to nie zostawiłabym go.
            Miłość wybacza gorsze przewinienia.
          • poprostu_basia Re: Uczciwosc... 09.04.10, 12:20
            Przestań się nad sobą użalać, spójrz dalej niż czubek własnego nosa i zastanów
            sie jak kobieta ma żyć z facetem który uważa że może sobie przeszukiwać jej
            korespondencje i jeszcze zrzuca wine na nią (bo niby dała jakiś powód)
          • aiczka Re: Uczciwosc... 09.04.10, 12:29
            > jakbyscie wy patrzaly na faceta gdybyscie wiedzialy ze nie jestescie
            > w jego typie ...
            Zwycięsko.
            "Nie jestem w 'jego typie' a mimo to za mną szaleje."
            "Jest ze mną, bo pragnie mnie, a nie dlatego że lubi blondynki/brunetki."
      • englishman82 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:31
        dziekuje za ten sarkazm . ale tak mozemy sie skupic na tej kluczowej
        dla mnie sprawie
      • figgin1 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:31
        Jakie k... nieszanowanie uczuć? Czy takie objawiające się grzebaniem, tam, gdzie
        cie nie prosili bo innego się nie doszukałam?
      • sweet_pink Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:33
        Ależ ona przecie jego uczucia uszanowała! W twarz mu tego nie powiedziała
        przecież? Podzieliła się wątpliwością z przyjaciółką. Czy o partnerze nie można
        nic innego niż pochwały do nikogo na świecie powiedzieć?
        • englishman82 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:36
          To ja rozumiem ze wy nie chcecie sie podobac facetom i lubicie jak
          jestescie nie w ich typie tak?
          • englishman82 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:37
            no tak w twarz mi nie powiedziala hahah to nie brzmi sensownie . A
            ja mysle ze zasluguje na to . Bo ona mi sie podoba taka cala jak
            jest i ja bym koledze nie powiedzial ze nie jest w moim typie bo
            wiedzialbym jak to moze skrzywdzic
            • figgin1 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 22:37
              Jesteś pewien, ze masz więcej niż 13 lat?
          • sweet_pink Re: Uczciwosc... 09.04.10, 12:23
            Ja akurat w ogóle brzydka jestem i szansa że jestem w czyimkolwiek typie jest
            mała. O tym, że na gust mojego faceta jestem zbyt tłuściutka to wiem doskonale
            (powiedział). Jakoś z tym żyję i nie obawiam się że poleci za szczuplejszą.
            Jakoś mnie to nie boli. Wiem tez których cech mojego charakteru nie znosi i też
            mnie to nie boli.
            Wiem też, że mnie kocha i jest nastawiony na budowanie związku właśnie ze mną, a
            nie na rozglądanie się za "lepsza dostawą". Rozumiem, że nie jest możliwe mieć
            partnera, który odpowiada pod każdym względem, ani pod każdym względem
            odpowiadać drugiej osobie.
        • kombinerki_pinocheta Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:39
          > Ależ ona przecie jego uczucia uszanowała! W twarz mu tego nie powiedziała
          > przecież? Podzieliła się wątpliwością z przyjaciółką.

          No kurwa jest szacun, jes impreza.

          Wyobraz sobie, ze facet moze sie zakochac, a ona po pewnym dluzszym czasie badz tez po sugestii przyjaciolki (ha ha) moze powiedziec mu, ze nie jest w jej typie, gdyz ma za bardzo odstajace uszy.
          Pelen szacunek dla uczuc.
          • figgin1 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 17:10
            kombinerki_pinocheta napisał:
            > Wyobraz sobie, ze facet moze sie zakochac, a ona po pewnym dluzszym czasie badz
            > tez po sugestii przyjaciolki (ha ha) moze powiedziec mu, ze nie jest w jej typ
            > ie, gdyz ma za bardzo odstajace uszy.
            > Pelen szacunek dla uczuc.
            >

            Yyy, co dzisiaj piłeś?
        • michal_0000 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 18:55
          sweet_pink napisała:
          > Ależ ona przecie jego uczucia uszanowała! W twarz mu tego nie powiedziała
          > przecież?

          Taaak, znacznie lepiej obrobić komuś tyłek za jego plecami.
    • martishia7 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:40
      Łeeee tam. Mnożysz problemy. Mój chłop też nie jest w moim typie. Podobają mi
      się bruneci z ciemnymi oczami, najchętniej długowłosi, typ Banderasa w
      Desperado. Mój chłop jest typem nordyckim, tylko mundur i bez charakteryzacji
      mógłby SSmana grać. Na żadnego innego bym go nie zamieniła i pociągający jest
      jak mało kto ;-)
      Wyluzuj
      • englishman82 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:46
        to teraz moze tak ku satysfakcji pan...
        jak zrobic tak zeby bylo teraz dobrze . aja wiem ze zrobilem zle ale
        ja tez cierpie bo to co sie dowiedzialem nie bylo mile. ALe co ja
        moge zrobic zeby odzyskac zaufanie i zeby bylo dobrze bo ja kocham
        ale chcialbym tez byc kochanym i sie podobac...
      • martishia7 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 11:47
        A apropos tego "co byśmy powiedziały, gdybyśmy coś takiego o sobie przeczytały",
        to powiem tak. Ja tego nie czytałam, ja się tego dowiedziałam. faceci dzielą się
        na tych którzy patrzą na cycki i tych którzy patrzą na nogi. Mój jest z tych,
        którzy patrzą na nogi, o czym sam mi kiedyś powiedział. Ja jestem niewysoka i
        proporcjonalnie mam dość krótkie nogi. No i co? Jajco. Przecież sobie nie
        przedłużę;-)
        • michal_0000 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 21:30
          martishia7 napisała:
          > A apropos tego "co byśmy powiedziały, gdybyśmy coś takiego o sobie przeczytały"
          > ,
          > to powiem tak. Ja tego nie czytałam, ja się tego dowiedziałam. faceci dzielą si
          > ę
          > na tych którzy patrzą na cycki i tych którzy patrzą na nogi. Mój jest z tych,
          > którzy patrzą na nogi, o czym sam mi kiedyś powiedział. Ja jestem niewysoka i
          > proporcjonalnie mam dość krótkie nogi. No i co? Jajco. Przecież sobie nie
          > przedłużę;-)

          Hehe jako jeden z tych. którzy "patrzą na nogi" dementuję że ma to cokolwiek
          wspólnego z wzrostem. Ważne aby były szczupłe (!!!) i w miarę kształtne,
          niekonieczne musi temu towarzyszyć wzrost modelki.
          • martishia7 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 23:57
            No tak, ale powiedzmy, że muszą być proporcjonalnie dość  długie, czyli zajmować
            względnie znaczący procent długości ciała w ogóle. Której to magicznej cechy
            również nie posiadam... no i chyba się przecież nie potnę na tę okoliczność? :-)
    • yoko0202 no tak 09.04.10, 11:48
      w sumie rozumiem Twój niepokój, i jednocześnie nie rozumiem sytuacji ze strony
      tej dziewczyny

      sama nie raz poznałam bardzo fajnych facetów z charakteru, ale jeżeli nie byli
      'w moim typie' pod względem wyglądu, krótko mówiąc nie pociągali mnie, to się
      nie bawiłam w żadne randki bo po co?
      z miłym facetem to ja się mogę kolegować i raz na miesiąc iść w grupie znajomych
      na piwo. finito.

      grzebania w mailach kompletnie nie rozumiem i absolutnie nie pochwalam
      jestem w stanie zrozumieć tego typu desperackie próby dowiedzenia się prawdy w
      przypadku np. długiego związku, ślubu, dzieci, itp. i uzasadnionego podejrzenia
      o zdradę, kłamstwo w bardzo poważnej sprawie, która może np. negatywnie wpłynąć
      na nasze dalsze życie itp. - ale nie po kilkutygodniowej znajomości 'bo coś ci
      nie pasuje', no rany boskie... najpierw chyba można było porozmawiać, powiedzieć
      o swoich odczuciach, a nie od razu włamywać się do maili.
      • englishman82 Re: no tak 09.04.10, 12:00
        czyli do krytyki jest jak zwykle mnostwo chetnych...:P a na
        konkluzje.....
        • yoko0202 Re: no tak 09.04.10, 12:04
          ale ty nie doczytałeś czegoś?
          moja konkluzja była przecież taka, że jeżeli ktoś nie jest w moim typie i mnie
          nie pociąga, to się z nim nie spotykam, więc dziwię się tej dziewczynie; przykro
          mi, że właśnie taka konkluzja.

          • englishman82 Re: no tak 09.04.10, 12:06
            RAz jeszcze bede wdzieczny za porady
            to teraz moze tak ku satysfakcji pan...
            jak zrobic tak zeby bylo teraz dobrze . aja wiem ze zrobilem zle ale
            ja tez cierpie bo to co sie dowiedzialem nie bylo mile. ALe co ja
            moge zrobic zeby odzyskac zaufanie i zeby bylo dobrze bo ja kocham
            ale chcialbym tez byc kochanym i sie podobac...
        • a1ma Re: no tak 09.04.10, 12:11
          Czy Ty nie umiesz czytać??
          Dziewczyna zauważa Twoje wady - no i co z tego?
          Skoro nadal z Tobą jest (mimo że w międzyczasie pokazałeś jej, że charakteru
          kryształowego to Ty nie masz), to najwyraźniej jesteś dla niej atrakcyjny. Nie
          wystarczy? Musi uważać Cię za najprzystojnieszego faceta na świecie? No bez
          przesady.
    • esteraj Re: Uczciwosc... 09.04.10, 12:05
      Może nie postąpiłeś fair, że grzebałeś w jej poczcie, ale nie jest uczciwe też
      ze strony Twojej dziewczyny, że nie powiedziała Tobie co naprawdę o Tobie myśli.
      Mogła przecież powiedzieć co jej w Tobie nie odpowiada, wtedy masz szansę to
      zmienić.
      Nie lubię osób, które mi słodzą prosto w oczy, a poza plecami obgadują. Dlatego
      uważam, że to Twoja dziewczyna postąpiła nie fair.

      Porozmawiaj z nią szczerze, czy Twoje niedoskonałości mogą w przyszłości zaważyć
      na waszym związku.
      Czy możesz coś zmienić.
      Poproś ją, by ewentualne nieporozumienia z Tobą omawiała z Tobą, a nie z osobami
      postronnymi.
      • a1ma Re: Uczciwosc... 09.04.10, 12:09
        > Mogła przecież powiedzieć co jej w Tobie nie odpowiada, wtedy masz szansę to
        > zmienić.

        Tak. Na przykład jeśli jest za niski - to mógł urosnąć, nie?
        A ona absolutnie nie ma prawa pożalić się koleżankom, że wolałaby, żeby był
        wyższy, bo lubi obcasy. Nie że wolałaby innego - tylko żeby on był
        wyższy. Bo go kocha i oczywiście, że chce z nim być, niezależnie od wzrostu.

        Rozumiem, że takie uczucia są zabronione?
        • esteraj Re: Uczciwosc... 09.04.10, 12:26
          > Tak. Na przykład jeśli jest za niski - to mógł urosnąć, nie?

          To lepiej, żeby udawała, że wzrost jej nie przeszkadza i robiła dobrą minę do
          złej gry?

          Można jasno powiedzieć, że coś komuś nie odpowiada, ale ze względu np. na cechy
          charakteru akceptuje daną osobę.
          Wtedy uważam, że jest to uczciwie.
          • a1ma Re: Uczciwosc... 09.04.10, 12:28
            esteraj napisała:

            > > Tak. Na przykład jeśli jest za niski - to mógł urosnąć, nie?
            >
            > To lepiej, żeby udawała, że wzrost jej nie przeszkadza i robiła dobrą minę do
            > złej gry?

            Widocznie nie przeszkadza jej na tyle, żeby robić z tego problem i sprawiać mu
            przykrość punktując jego wady.
      • poprostu_basia Re: Uczciwosc... 09.04.10, 12:24
        > Nie lubię osób, które mi słodzą prosto w oczy, a poza plecami obgadują. Dlatego
        > uważam, że to Twoja dziewczyna postąpiła nie fair.

        Przeciez napisał wyraźnie że nie mówiła mu że jej się podoba. Nie słodziła mu.
        • michal_0000 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 18:53
          poprostu_basia napisała:
          > > Nie lubię osób, które mi słodzą prosto w oczy, a poza plecami obgadują. D
          > latego
          > > uważam, że to Twoja dziewczyna postąpiła nie fair.
          >
          > Przeciez napisał wyraźnie że nie mówiła mu że jej się podoba. Nie słodziła
          > mu.

          No nie. Ona "tylko" go obsmarowywała za jego plecami, robiąc dobrą minę do złej gry.
    • aniag1989 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 12:08
      Kurcze mam nieodparte wrażenie, że autor posta to osobnik wyjątkowo infantylny,
      ale mimo wszystko postaram się odnieść do pytania. Kwestie grzebania w mailach
      pominę, bo nie o to facet pyta; poza tym jest to kwestia oczywista i podzielam
      krytyczne opinie osób wypowiadających się wcześniej.

      A co do typu... To dla dojrzałych ludzi moim zdaniem najczęściej nie ma to
      większego znaczenia przy budowaniu poważnego związku. To, że nie jesteś w jej
      typie nie oznacza, że jej się nie podobasz albo jej nie pociągasz.
      Poza tym zwróć uwagę na to ,że kobiety nie są do tego stopnia wzrokowcami, co
      mężczyźni i aż tak bardzo nie zwracają uwagę na takie szczegóły jak to czy
      wybranek spełnia wszystkie fizyczne oczekiwania wymarzonego adonisa ,więc nie
      możesz tego, co przeczytałeś, interpretować z męskiego punktu widzenia.
      Ja nie raz doświadczyłam na własnej skórze - myślę, że wiele kobiet może
      potwierdzić, że też coś takiego je spotkało, że początkowo mężczyzna wydawał mi
      nie fizycznie nieatrakcyjny, "nie w moim typie", ale jak się do niego zbliżyłam
      ,zakochałam to stał się dla mnie najprzystojniejszy na świecie i najbardziej
      pociągający. U kochanej osoby każdy fragment ciała jest dla mnie najpiękniejszy,
      nawet jeżeli obiektywnie mogę stwierdzić, że to "nie mój typ".

      Tak w ogóle to robisz z igły widły, uparty jesteś i zacietrzewiony - argumenty
      forumowiczek do Ciebie w ogóle nie trafiają, masz jakieś absurdalne priorytety,
      w ogóle jakiś absurdalny jesteś - dziewczyna napisała krótko po Waszym poznaniu,
      że nie jesteś w jej typie fizycznym a ty już sprowadzasz to głupie stwierdzenie
      do rangi koszmarnej nieuczciwości i przeszkody stającej na Waszej wspólnej
      drodze życia... Nie wiem, gdzie ta dziewczyna ten cudowny charakter dostrzegła
      w Tobie. Dziwak trochę z Ciebie;)
      • englishman82 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 12:25
        no wlasnie dlatego ze napisala to po miesiacu zastanawiam sie co ze
        mna szuka i uczciwosc wymaga by mi powiedziala : D . nie jestes w
        moim typie i ja daje sobie luz. A Tu zyjesz 3 miesiace w
        przeswiadczeniu ze sie komus podobasz ( bo ja sie chce podobac mam
        do tego prawo i mam prawo oczekiwac by osoba ktora ze mna jest skoro
        sie na to decysuje byla ze mna szczera) I mam obawy ze skoro sie jej
        nie podobam to ona za chwile krotka znajdzie sobie tego kto jest w
        jej typie....

        Zadziwiajace jest to dorgie panie ze z postow wynika ze wy sie nie
        chcecie podobac znaczy wisi wam czy podobacie sie waszym partnerom.
        Wam to pasuje , mi nie i mam prawo o tym wiedziec . tak mi sie
        wydaje
        • princess_yo_yo Re: Uczciwosc... 09.04.10, 12:33
          A Tu zyjesz 3 miesiace w
          > przeswiadczeniu ze sie komus podobasz ( bo ja sie chce podobac mam
          > do tego prawo i mam prawo oczekiwac by osoba ktora ze mna jest
          skoro
          > sie na to decysuje byla ze mna szczera) I mam obawy ze skoro sie
          jej
          > nie podobam to ona za chwile krotka znajdzie sobie tego kto jest w
          > jej typie....

          rozwiazanie jest bardzo proste, daj sie poniesc swojej paranoi i
          przestan sie z nia spotykac. najlepiej daj jej do przeczytania ten
          watek, w koncu z charakterem i intelektem tez nie jest u ciebie
          najlepiej najwyrazniej - a szczerosc to podstawa. jestem pewna ze
          laska nie ma pojecia jaki z ciebie zakompleksiony dupek.
        • sweet_pink Re: Uczciwosc... 09.04.10, 12:34
          > I mam obawy ze skoro sie jej
          > nie podobam to ona za chwile krotka znajdzie sobie tego kto jest w
          > jej typie....

          A ja mam pytanie co ty jeszcze tam wyczytałeś w tej korespondencji, że uważasz
          tą dziewczynę za emocjonalnie prymitywną głupią pizdę, za przeproszeniem? W
          powyższych słowach podejrzewasz ją o to ze może postępować niedojrzale i po
          kurewsku.
          Jak tak przeżywasz co wyczytałeś w jej prywatnej poczcie, a pomyśl jak ona by
          się poczuła jakby przeczytała te Twoje do niej wątpliwości na publicznym forum?
          I w sumie po cholerę chcesz być z kobietą o której masz tak fatalne zdanie?

        • mamba8 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 12:37
          Masz prawo. Nie masz jednak pewności czy naprawdę chodziło o Ciebie w
          zamieszczonym komentarzu. Moim zdaniem to czy się jej podobasz czy nie
          powinieneś jakoś odczuwać..jeśli nie masz pewności to nie angażuj się. Proste.
          • michal_0000 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 18:51
            mamba8 napisała:
            > Masz prawo. Nie masz jednak pewności czy naprawdę chodziło o Ciebie w
            > zamieszczonym komentarzu.

            Jeśli nie chodziło by o niego, to jeszcze gorzej, bo to by oznaczało że ona
            spotykała się z kimś innym już po miesiącu ich znajomości...
    • mamba8 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 12:30
      Przecież nie grzebał w jej mailach! To co pisały było na forum publicznym na FB,
      więc to żadne włamywanie ani nic. Nawet jeśli ona zmieniła zdanie to, że w ogóle
      takie rzeczy pisała ją dyskwalifikują. Gdyby strzeliła focha i odwracała kota
      ogonem z tym grzebaniem eszcze gorze by o nie świadczyło wg mnie.
      • englishman82 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 12:49
        MOje Pytanie jak to naprawic?
        • mamba8 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 13:09
          Ty masz to naprawić? To nie twoje zmartwienie. Chyba. A jak się zachowałeś kiedy
          o tym jej powiedziałeś i jaka była jej reakcja na to?

          Jeśli za ostro zareagowałeś jakąś tam awanturą to źle. Nie wiem powiedz jej że
          tego dnia miałeś kiepski nastrój, a jak to zobaczyłeś to już w ogóle wyszedłeś z
          siebie. Nie tłumacz się za dużo, wystarczy jedno zdanie a jak ona będzie chciała
          się pogodzić to zareaguje, a jak nie to daruj sobie.
        • blulala Re: Uczciwosc... 09.04.10, 13:13
          nie znając całej historii ciężko stwierdzić co chcesz
          naprawiać...ale z tego co do tej pory napisałeś to wydaje mi się, że
          masz dość niskie poczucie własnej wartości i w sumie nawet jeśli
          Twoja dziewczyna będzie teraz Cię zapewniać że jej się podobasz, to
          raczej marne szanse że jej uwierzysz, bo przecież przeczytałeś, że
          nie jesteś w jej typie...
    • alba27 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 13:00
      To że nie jesteś w jej typie niekoniecznie znaczy, że jej się nie
      podobasz. Mój typ to ciemne włosy i koniecznie piwne oczy a mój mąż
      ma niebieskie, przepraszam chabrowe, dzieciaki mają oczy po nim i są
      cudowne. Mąż mi się podoba, ale mój typ to nie jest.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Uczciwosc... 09.04.10, 13:10
      Ona
      > teraz ciagle zapewnia ze nie miala tego na mysli ze jej sie podobam
      > ale teraz to juz ciezko uwierzyc i mysle ze mam racje bo ja takiego
      > czegos bym o niej nie napisal( jestem dosc wrazliwy)

      Wrażliwy, srażliwy.
      Nie rób scen.
      Kobiety(stereotypowo) już tak mają że wszystko muszą z przyjaciółkami obgadać, a
      facetów już w szczególności.
      I co znaczy że nie byłeś w jej typie? Bo np. w moim typie są wysokie szczupłe
      brunetki o niewielkim biuście. Taka sylwetka podoba mi się najbardziej. Ale czy
      z tego powodu uznam dziewczynę o pełniejszych kształtach i większych piersiach z
      odpychającą? Hell no! Owszem, nie będzie w moim typie, ale nie jest to żaden
      przeważający argument.

      A z preferencjami kobiet dotyczącymi wyglądu mężczyzn jest jeszcze inaczej. Bo
      prawdę mówiąc mężczyźni mają łatwiej - na ulicy jest dużo bardzo ładnych
      dziewcząt a i tych o urodzie zjawiskowej nie jest jak na lekarstwo. Natomiast u
      mężczyzn... No cóż, jeśli chodzi o urodę to tych naprawdę przystojnych jest
      zdecydowanie mniej. :)
      Zresztą powienieś wiedzieć że w oczach kobiet wygląd mężczyzny nie ma AŻ takiego
      wpływu na ogólną atrakcyjność jak wygląd kobiet w oczach mężczyzn.
    • masher Re: Uczciwosc... 09.04.10, 13:11
      odpowiem ci jak chlop chlopu- problemow nie masz i sobie je robisz na zawolanie.
      badz facet z jajami a nie cipa ktora szuka dziury w calym. sie jeszcze dluzej
      zastanawiaj co by bylo gdyby i jak tak to co... kuzwa jak jakas pierdolnieta
      kwoka ktora aby podjac decyzje musi sondaz w sieci zrobic i jeszcze wszystkich
      znajomych i nieznajomych podpytac :] jaja masz? porty nosisz na dupie? to
      zachowuj sie jak facet. wybor masz prosty, albo jestes cipa albo facetem z
      wysoka samoocena ktory nawet jako maszkara rodem z horrorow zdobedzie rozumny
      model miski.
    • annajustyna Re: Uczciwosc... 09.04.10, 13:29
      Moj chlop tez nie byl w moim typie, tzn. nie tyle wyglad, co zainteresowania,
      branza etc. A juz 8 lat ze soba jestesmy i sie soba znudzic nie dalismy rady.
      Wrecz przeciwnie!
    • slawek-dwa-swiaty Re: Uczciwosc... 09.04.10, 13:35
      Wybacz, ale jak na faceta pod trzydziestkę to zachowujesz się jak
      nastolatek.
      Po pierwsze - nie grzebie się w cudzej korespondencji.
      po drugie - to, o czym piszesz mogłeś zobaczyć sam, wcześniej (nie
      sądzę, by była to Twoja pierwsza dziewczyna). Takie rzeczy (nie w
      guście, ale ma dobry charakter się po prostu widzi)
      Po trzecie - nie zastanawiaj się nad korespondencją mailową
      plotkujących psiapsiółek tylko zrób coś, by być facetem w jej typie.
      Chyba, że po tym nie chcesz i pragniesz, by "wielbiła Twoje ciało na
      równi z intelektem".
      W takim przypadku życzę powodzenia w poszukiwaniach księżniczki z
      bajki.
      Pozdrawiam
    • poprostu_basia Re: Uczciwosc... 09.04.10, 13:39
      Ja też nie jestem w typie mojego faceta. Jego typ to to moje przeciwieństwo. I
      co? i nic, to nie ma znaczenia, to ja mu się podobam i to mnie kocha i tabun
      jego typów tego nie zmieni.
    • natalii24 Re: Uczciwosc... 09.04.10, 13:41
      ja powiedziałam chłopakowi wprost, że nie jest w moim typie... do tej pory mi to
      wypomina...jakby to była najważniejsza rzecz na świecie...czasami ktoś nie jest
      w moim typie, a mi sie podoba, bo ma to coś...
      ale faceci widocznie tak mają, sami przywiązuja ogromną uwagę do wyglądu
      kobiety, dlatego uważają, ze kobiety robia to samo.
      • marguyu Re: Uczciwosc... 09.04.10, 14:45
        englishman,
        z tego co napisales i wnioskow jakie wyciagasz z sytuacji wynika, ze
        mentalnie masz okolo 13 lat.
        No i co z tego, ze nie jestes w jej typie?
        Przeciez byla i jest z toba nawet po tym gdy zachowales sie jak
        skonczony cham i prostak szpiclujac ja.

        Czas dorosnac, jesli nie, to wracaj do piaskownicy i obrazaj sie za
        to, ze ktos inny bawi sie twoja lopatka.

        No zesz ludzie! Do ciupciania dorosli, do rozmnazania dorosli ale do
        wychodowania kilku pracujacych szarych komorek wciaz nie!
        Strach sie bac!
    • stephanie.plum nie histeryzuj! 09.04.10, 14:42
      powszechnie wiadomo, że mężczyzna nie musi być piękny, wystarczy,
      żeby konie się nie płoszyły na jego widok.
      naprawdę uważasz, że uroda jest twoją najważniejszą cechą? może
      lepiej, że dziewczynie pasujesz pod innymi względami, niż wygląd.

      przykładowo, mój mąż jest mały i ma wielką, kosmatą głowę. a w moim
      typie są wysocy blondyni.
      no i co? no i nic!

      kocham tego męża, a nie tamtych blondynów. i baaardzo mi z tym
      dobrze.
    • michal_0000 A ja mam trochę inne zdanie... 09.04.10, 18:22
      A ja napiszę inaczej niż większość odpowiadających.

      Moim zdaniem jeśli faktycznie nie jesteś "w jej typie", ale tak radykalnie nie
      jesteś, to będziesz dla niej tymczasowym facetem. jak to czasami się nazywa -
      "kryzysowym narzeczonym". Nie znaczy to, że z tego związku nie wyniknie nic
      ciekawego i długoterminowego, ale obawiam się że jeśli kiedyś na horyzoncie
      pojawi się ten "ideał" zgodny z jej typem, to że coś się w związku z tym nie
      wydarzy (niekoniecznie rozstanie, ale np. zdrada).

      Co do Twojego postępku to nie zrozumiałem - na facebooku przeczytałeś
      ogólnodostępne forum czy jej prywatną korespondencję? No bo:
      - jeśli jej prywatną korespondencję to zrobiłeś świństwo, ja bym partnerce która
      by czytała moją prywatną korespondencję podziękował za dalszą znajomość (chociaż
      trzeba powiedzieć że jakoś Panie nie oburzają się na podobne uczynki kiedy
      chodzi np. o wykrywanie zdrady męża ;)
      - ale jeśli ogólnodostępne forum, to nie zrobiłeś żadnego świństwa, a wręcz
      bardzo źle to by świadczyło o niej, jeśli nie tylko by Cię obsmarowywała za
      plecami, ale jeszcze robiła to PUBLICZNIE.
      • figgin1 Re: A ja mam trochę inne zdanie... 09.04.10, 18:43
        michal_0000 napisał:
        trzeba powiedzieć że jakoś Panie nie oburzają się na podobne uczynki kiedy
        > chodzi np. o wykrywanie zdrady męża ;)

        Toś ty chyba po raz pierwszy na tym forum...
        • michal_0000 Re: A ja mam trochę inne zdanie... 09.04.10, 18:45
          figgin1 napisała:
          > michal_0000 napisał:
          > trzeba powiedzieć że jakoś Panie nie oburzają się na podobne uczynki kiedy
          > > chodzi np. o wykrywanie zdrady męża ;)
          >
          > Toś ty chyba po raz pierwszy na tym forum...

          Może nie pierwszy raz, ale od niedawna.
          Poza tym nie napisałem że Panie z tego forum, tylko ogólnie... ;)

      • poprostu_basia Re: A ja mam trochę inne zdanie... 09.04.10, 18:56
        i sprawdzilem jej
        maile do najlepszych przyjaciolek ( maja takie forum na FB gdzie w 4
        pisza sobie o wszystkim )

        to chyba znaczy że przeczytał coś prywatnego. Zwłaszcza, że sam przyznaje ze
        postapil zle.

        Co do tego typu to wg mnie to jest tak, że kazda kobieta ma jakiś tam swój typ
        faceta którego UWAŻA za przystojnego. A spodobac jej sie może (i często tak
        jest) ktoś kto wygląda zupełnie inaczej. Na przykład mój typ to wysoki,
        ciemnowłosy o ciemnej karnacji i jasnych, najlepiej niebieskich, oczach. I co?
        Jak poznałam takiego faceta (no, może nie był zbyt wysoki, ale niski tez nie) to
        pomyślałam "o przystojny, w moim typie" i wcale mi się nie spodobał. Za to np
        podobał mi się (kiedyś) mój ex który ZUPEŁNIE nie był w moim typie (blady,
        rudawy blondyn).
        Bo typ to raczej kwiestia gustu, opinii a podobanie się to sprawa uczuć i tego
        czegoś co jest niezależne od wyglądu. Tak mi się wydaje.
        • michal_0000 Re: A ja mam trochę inne zdanie... 09.04.10, 19:05
          poprostu_basia napisała:
          > Co do tego typu to wg mnie to jest tak, że kazda kobieta ma jakiś tam swój typ
          > faceta którego UWAŻA za przystojnego. A spodobac jej sie może (i często tak
          > jest) ktoś kto wygląda zupełnie inaczej. Na przykład mój typ to wysoki,
          > ciemnowłosy o ciemnej karnacji i jasnych, najlepiej niebieskich, oczach. I co?
          > Jak poznałam takiego faceta (no, może nie był zbyt wysoki, ale niski tez nie) t
          > o
          > pomyślałam "o przystojny, w moim typie" i wcale mi się nie spodobał. Za to np
          > podobał mi się (kiedyś) mój ex który ZUPEŁNIE nie był w moim typie (blady,
          > rudawy blondyn).
          > Bo typ to raczej kwiestia gustu, opinii a podobanie się to sprawa uczuć i tego
          > czegoś co jest niezależne od wyglądu. Tak mi się wydaje.

          Możliwe że tak jest, ale jeżeli odczuwasz to "podobanie się", pociąg itd., to
          chyba wtedy nie odczuwasz tego jako tak wielkiego problemu, że musisz się żalić
          koleżankom...?
          • poprostu_basia Re: A ja mam trochę inne zdanie... 09.04.10, 19:46
            > Możliwe że tak jest, ale jeżeli odczuwasz to "podobanie się", pociąg itd., to
            > chyba wtedy nie odczuwasz tego jako tak wielkiego problemu, że musisz się żalić
            > koleżankom...?
            Powiedzenie o świeżo poznanym facecie "nie jest w moim typie ale charakter ma
            świetny" to jak dla mnie nie żalenie się, co najwyżej opis.
          • figgin1 Re: A ja mam trochę inne zdanie... 09.04.10, 20:13
            Mój facet kompletnie nie jest w moim typie. Na samym początku, kiedy świeżo go
            poznałam często wspominałam o tym moim koleżankom. W kontekście "jak taki typ
            nie w moim typie jest taki boski"
            • michal_0000 Re: A ja mam trochę inne zdanie... 09.04.10, 20:18
              figgin1 napisała:
              > Mój facet kompletnie nie jest w moim typie. Na samym początku, kiedy
              > świeżo go poznałam często wspominałam o tym moim koleżankom. W kontekście
              > "jak taki typ nie w moim typie jest taki boski"

              A zapytajmy od drugiej strony, bo ja zapewne jestem nieobiektywny - cały czas
              czytając ten wątek wyobrażam sobie jak bardzo by mnie zraniło znalezienie się w
              podobnej sytuacji. Więc zapytajmy Ciebie - wyobraź sobie że spotykasz się z
              mężczyzną, jakiś czas już się spotykacie, wszystko wydaje się być OK i
              dowiadujesz się - mniejsza z tym skąd - że on rozpowiada swoim kolegom że nie
              jesteś w jego typie. Przeszła byś nad tym do porządku dziennego bez mrugnięcia
              okiem i przejmowania się, jak sugeruje większość osób płci żeńskiej w tym wątku?
              • poprostu_basia Re: A ja mam trochę inne zdanie... 09.04.10, 20:32
                Jak już wyżej napisałam ja nie jestem zupełnie w typie mojego chłopaka.
                Powiedział mi o tym sam, kiedy byliśmy już dość długo razem. Jakoś się nie
                przejęłam, może dlatego że przyjął konwencję 'jak to możliwe że tak mi się
                spodobała dziewczyna zupełnie nie w moim typie".
                Pewnie nie byłoby mi miło gdyby powiedział to inaczej albo np. na początku
                znajomości.
                Tylko że autor jest tutaj sam sobie winny, szpiegował, grzebał i się dogrzebał.
                Dziewczyna miała nie rozmawiać (prywatnie, w zaufaniu) z przyjaciółkami albo
                mówić co myśli o nowo poznanym facecie z obawy że on to przeczyta i może się
                poczuć urażony? A może nie powinna była nawet pomyśleć że on nie jest w jej
                typie żeby księcia nie urazić?
                Wiadomo, że są sprawy w związku o których się nie mówi nikomu postronnemu. Sama
                z kolei przed nikim poza jedna przyjaciółką nie krytykuję swojego faceta bo
                jestem wobec niego lojalna. Tylko że komentarz dotyczący typu wyglądu nowego
                chłopaka do nich nie należy.
                • michal_0000 Re: A ja mam trochę inne zdanie... 09.04.10, 20:35
                  poprostu_basia napisała:
                  > Jak już wyżej napisałam ja nie jestem zupełnie w typie mojego chłopaka.
                  > Powiedział mi o tym sam, kiedy byliśmy już dość długo razem. Jakoś się nie
                  > przejęłam, może dlatego że przyjął konwencję 'jak to możliwe że tak mi się
                  > spodobała dziewczyna zupełnie nie w moim typie".
                  > Pewnie nie byłoby mi miło gdyby powiedział to inaczej albo np. na początku
                  > znajomości.

                  Ano właśnie, opisujesz zupełnie inną sytuację - coś powiedzianego wprost (a
                  autor wątku ma pretensje m.in. właśnie za brak szczerości z jej strony) i w
                  odpowiednio delikatny, niemal żartobliwy sposób. Nic dziwnego że i odbiór jest
                  inny. Wyobraź sobie sytuację, w której dowiadujesz się z innego źródła, że
                  rozpowiada kolegom że dziewczyna (czyli Ty) z którą się już jakiś czas spotyka
                  nie jest w jego typie.
                  • figgin1 Re: A ja mam trochę inne zdanie... 09.04.10, 22:45
                    >
                    > Ano właśnie, opisujesz zupełnie inną sytuację - coś powiedzianego wprost (a
                    > autor wątku ma pretensje m.in. właśnie za brak szczerości z jej strony) i w
                    > odpowiednio delikatny, niemal żartobliwy sposób.

                    Ych, wydaje mi się, że jesteś z gatunku trudno przyswajających...
                    • michal_0000 Re: A ja mam trochę inne zdanie... 09.04.10, 22:47
                      figgin1 napisała:
                      > >
                      > > Ano właśnie, opisujesz zupełnie inną sytuację - coś powiedzianego wprost
                      > (a
                      > > autor wątku ma pretensje m.in. właśnie za brak szczerości z jej strony) i
                      > w
                      > > odpowiednio delikatny, niemal żartobliwy sposób.
                      >
                      > Ych, wydaje mi się, że jesteś z gatunku trudno przyswajających...

                      Kiedy ktoś się z Tobą nie zgadza, to albo uważasz że jest małolatem (patrz Twój
                      post wyżej do autora wątku), albo jak napisałaś powyżej? Po prostu mam inną
                      interpretację opisanej tu sytuacji niż Ty i nie uważam żeby była gorsza, bo
                      trochę lat już mam i za sobą sporo związków i znajomości.
                      • figgin1 Re: A ja mam trochę inne zdanie... 09.04.10, 23:04

                        > Kiedy ktoś się z Tobą nie zgadza, to albo uważasz że jest małolatem (patrz Twój
                        > post wyżej do autora wątku), albo jak napisałaś powyżej?

                        Nie wtedy, kiedy mam inne zdanie niż rozmówca, tylko kiedy rozmówca jest
                        wyjątkowo infantylny.
              • figgin1 Re: A ja mam trochę inne zdanie... 09.04.10, 22:43
                michal_0000 napisał:
                Więc zapytajmy Ciebie - wyobraź sobie że spotykasz się z
                > mężczyzną, jakiś czas już się spotykacie, wszystko wydaje się być OK i
                > dowiadujesz się - mniejsza z tym skąd - że on rozpowiada swoim kolegom że nie
                > jesteś w jego typie. Przeszła byś nad tym do porządku dziennego bez mrugnięcia
                > okiem

                Ależ ja dobrze wiem że nie jestem w jego typie. Jego typ to wiotka, modelkowata
                blondyna, czego o mnie przy najlepszych chęciach nie da się powiedzieć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka