Dodaj do ulubionych

kobiety frajerki

25.02.04, 13:38
"My, kobiety, zachowujemy się jak frajerki. Domagałyśmy się, zeby pozwolono
nam jak mężczyznom pracować. Mężczyźni, nie w ciemię bici, odnieśli się
życzliwie do tego pomysłu. Po co utrzymywać żonę? Co może być złego w tym, że
żona utrzymuje się sama? Ona chce to robić, niech więc to robi!
Wydaje się smutne, że uplasowawszy się tak mądrze na pozycji "słabszej
płci", upodobniłyśmy się teraz, z grubsza biorąc, do kobiet z prymitywnych
plemon, które dzień cały pracuja na polu, wiele mil przemierzając w
poszukiwaniu opału, podczas wędrówek dźwigają na głowie wszystkie garnki i
sprzęty domowe, a wspaniale odziany i przyozdobiony mężczyzna rwie do przodu
nie obciążony niczym, prócz śmiercionośnego oręża służącego do obrony jego
kobiet"
No i co Wy na to? Tak pisze Agatha Christie, a kobiety nadal dążą
do "wyzwolenia" i jeszcze chcą być księżmi (księżycami?) i górniczkami.
Obserwuj wątek
    • pajdeczka mniej więcej co trzecie pokolenie.... 25.02.04, 13:41
      ..ludzkość zatacza koło w wielu dziedzinach życia. tak się dzieje pewnie też z
      emancypacją.
      wiesz, chodził mi dzisiaj po głowie temat wątku "nie lubię zbyt
      wyemancypowanych kobiet", ma to coś wspólnego z tym, co napisałaś.
      • mamalgosia Re: mniej więcej co trzecie pokolenie.... 25.02.04, 14:08
        to na nas trafiło to tzrecie pokolenie?
    • Gość: Lena Re: kobiety frajerki IP: 80.48.96.* 25.02.04, 13:50
      Nie do końca z Tobą się zgadzam. Pracując mam wybór - mogę nie iść za moim
      Masajem lub go zmienić na takiego który np. ma lepszy oreż. Po prostu nie czuję
      się przykuta do jednego Masaja i nie tylko ja z nim ale i on ze mną musi się
      liczyć. Mnie bardziej ciążyłby niedobór wolności niż nadmiar. Odpowiedzialność
      najczęściej kobieta i tak ma "wdrukowaną" macieżyństwem.
      • mamalgosia Re: kobiety frajerki 25.02.04, 14:10
        czy w takim razie odpowoedzialnośc kobiet maleje, skoro jest związana z
        macierzyństwem, a coraz mniej kobiet decyduje się na dzieci?
        • Gość: Lena Re: kobiety frajerki IP: 80.48.96.* 25.02.04, 14:21
          Może ten brak dzieci jest przejawem odpowiedzialności ... tak w makro i mikro-
          skali.
          • mamalgosia Re: kobiety frajerki 25.02.04, 14:27
            była juz dyskusja na ten temat. To normalne, że człowiek uspraiedliwia swoje
            działanie, tylko doszło już do paranoi i lęk przed odpowiedzialnością nazywa
            się odpowiedzialnością
            • Gość: hania Re: kobiety frajerki IP: *.ska01.telsat.wroc.pl 25.02.04, 17:44
              mamalgosiu!

              Czy sądzisż, że dawnymi czasu ludzie mieli dużo dzieci, bo byli bardziej
              odpowiedzilni, niż dziś?
              A mi się wydaje, że po prostu im tak wychodziło, a ponadto brali poprawkę na
              większą śmiertelność.
              W GW był kiedyś artykuł o historii miłości rodzicielskiej - mogłabyś się
              szczerze zdziwić przeczytwaszy jakie było dawniejsze podejście do dzieci...
              W dawnych wiekach uważano (w wielu warstwach), że dziecku wystarczy kawałek
              chleba i koszulina - od tego czasu ludzkość trochę się rozwinęła jako całość -
              teraz kształcimy nasze dzieci, staramy się zapewnić im właściwy rozwój i
              godziwe życie, a nasze wymagania wzrosły (np. nie wyobrażam sobie powrotu do
              XIX-wiecznych czworaków).

              Poza tym kobiety to nie frajerki. Jak słusznie zauważył ktoś wyżej wywalczyły
              sobie wolność wyboru. Teraz kobieta może spełniać się jako żona i matka, ale
              może też stwierdzić, że obieranie ziemniaków nie daje jej wystarczającej
              satysfakcji i może zostać przedsięboircą, lekarzem, naulpwcem, motorniczym...

              Nie wiem też, skąd to przekonanie, że w dawnych wiekach Europejki miały lepsze
              życie. Jak wiadomo z prekazów historycznych i literatury nie decydowały w ogóle
              o swoim życiu - nie mogły się kształcić, rozwijać swych zainteresować, nie
              mogły sobie wybrać męża, nie miały majątku (poza wianem - posag przechodził na
              własność męża), często nie mogły nawet decydować o wychowaniu dzieci, bo głową
              rodziny był pan mąż, itd.

              Poczytaj o "szczęśliwych" kobietach krajów ortodoksyjnego islamu - nie
              wszystkie z nch godzą się na ograniczenia nakładane orzez tradycję. Są kraje,
              gdzie ojciec/mąż/brat ma prawo zabić nieposłuszną kobietę.

              A Masajowie nie mją tu nic do rzeczy - jeżeli któraś wybrała sobie Masaja to
              moim zdaniem jest kandydatka na masochistkę, ale wolno jej.

              Uważasz więc (odnosząc się do pierwszego postu), że obowiązkiem mężczyzn
              powinno być utrzymywanie kobiet?
              • Gość: moboj podoba mi się to, co napisałaś Haniu IP: *.magma / *.magma-net.pl 26.02.04, 08:55
                nie uważam, żebym była frajerką. chcę pracowac, bo lubię to, co robię. co kto
                robi: jego sprawa. skoro ja chcę pracowac to to robię, jeśli ktoś woli siedzieć
                w domu i wychowywać dzieci - tyż piknie.
                co do liczby dzieci w minionych wiekach - raczej wtedy nikt nie słyszal o
                skutecznej antykoncepcji: dzieci rodziły się jedno za drugim i często jedno za
                drugim umierały. nie sądzę, żeby liczba dzieci świadczyła o odpowiedzialności.
              • mamalgosia Haniu 26.02.04, 14:39
                po prostu zacytowałam Agathę Christie, aby pobudzić do dyskusji i - jak widze -
                udało mi się.
                Na pewno obecnie kobiety mają więcej praw i tzeba się z tego cieszyć. Niestety
                mają też więcej obowiązków, a to juz niejako produkt uboczny.
                Co do odpowiedzialnosci i posiadania dzieci, to była już kiedyś tasiemcowa
                dyskusja i chyba nie ma sensu jej tutaj powielać
            • kiitek Re: kobiety frajerki 26.02.04, 08:29
              mamalgosia napisała:

              > była juz dyskusja na ten temat. To normalne, że człowiek uspraiedliwia swoje
              > działanie, tylko doszło już do paranoi i lęk przed odpowiedzialnością nazywa
              > się odpowiedzialnością

              Nie każdy człowiek stworzony jest do posiadania dzieci,po to mamy wolną wolę i
              rozum Małgosiu.I tak znowu odbiegam od tematu...
              • mamalgosia Re: kobiety frajerki 26.02.04, 14:41
                oczywiście, że nie każdy musi mieć dzieci, nie o to tu chodziło
    • julla Re: kobiety frajerki 25.02.04, 17:51
      Nic nie miałabym przeciwko "księżycom"; przez to, że kler został maksymalnie
      zdominowany przez facetów mam np. problem ze spowiedzią, bo strasznie krępuje
      mnie opowiadanie o swoich 'intymnościach' obcemu facetowi, na dodatek w czarnej
      sukni... Brakuje mi 'pierwiastka kobiecego' w kościele.
      Poza tym dlaczego wyzwolenie niby to obraca się przeciwko kobietom? Nie
      potrafię zrozumieć takiego sposobu myślenia. Ja bardzo sobie cenię fakt, że
      mogę sama o siebie zadbać i nie jestem dożywotnio
      i przymusowo ustawiona w roli petentki u mężczyzny. Co w tym złego, że sobie
      przyniosę opał, zamiast trwonić czas na szczerzenie zębów do jakiegoś gościa,
      żeby mnie polubił i raczył się zaopiekować?:)
    • kohinor Re: kobiety frajerki 25.02.04, 21:14
      mamalgosia napisała:

      > "My, kobiety, zachowujemy się jak frajerki.

      Mamalgosia - chcesz zeby Cie emancypantki zaszczuly? Zeby nie zostawily na
      Tobie suchej nitki?
      Nie narazaj sie....
      :))))))
      • Gość: robert Re: kobiety frajerki IP: *.net.autocom.pl 25.02.04, 21:37
        Kobieta, która chce dorównać mężczyźnie nie ma ambicji.
        • Gość: Lena Re: kobiety frajerki IP: 80.48.96.* 26.02.04, 08:43
          Dorównać mężczyźnie w czym? A jeśli on nie ma ambicji co ona powinna mieć ?
          Twój problem polega na tym, że uważasz, iż kobieta uzależnia się we wszystkim
          od mężczyzny, porównuje się, dorównuje. A ona po prostu jest niezależna. Robi
          to co lubi, to co chce robić zgodnie lub wbrew /jeśli tak uzna za potrzebne dla
          niej/ obiegowym opiniom i ma to w nosie. To zagrożony mężczyzna uważa, że ona
          mu chce dorównać gdy ona już dawno go przerasta.
          • Gość: robert Re: kobiety frajerki IP: *.net.autocom.pl 26.02.04, 09:16
            No przecież właśnie o tym napisałem, że kobieta przerasta mężczyznę.
            A kobieta, która chce mu dorównać zniża się do jego poziomu.
            Jedno krótkie zdanie i sprawiło Ci tyle kłopotu.
            Przeczytaj je uważnie jeszcze raz.
            • Gość: Lena Re: kobiety frajerki IP: 80.48.96.* 26.02.04, 09:41
              Wiesz, napisałeś coś czego rzeczywiście nie zrozumiałam. Bo nie znam kobiet
              które chcą "dorównać mężczyźnie". Kobiety któe robią to co chc, co je
              interesuje wewnątrz siebie nie czują ani "lepkiej podłogi" ani "szklanego
              sufitu". "Dorównać mężczyźnie" to zwykle jest taki slogan określający
              pejoratywnie ambicje kobiet.
              • Gość: robert Re: kobiety frajerki IP: *.net.autocom.pl 26.02.04, 14:26
                To może zawrzemy pokój?
                PS: masz ładne imię/nick. Lena Olin to jedna z moich ulubionych aktorek.
                • Gość: Lena Re: kobiety frajerki IP: 80.48.96.* 26.02.04, 16:59
                  Mnie podoba się twoje imię :-)))
                  Niech będzie pokój :-)))
                  • Gość: robert Re: kobiety frajerki IP: *.net.autocom.pl 26.02.04, 17:38
                    :-)
      • mamalgosia kohinor 26.02.04, 14:42
        nie boję się, przywykłąm już do obrywania po uszach na forach wszelkiego
        asortymentu
      • kochanica.francuza Re: kobiety frajerki 27.02.04, 18:04
        kohinor napisał:

        > mamalgosia napisała:
        >
        > > "My, kobiety, zachowujemy się jak frajerki.
        >
        > Mamalgosia - chcesz zeby Cie emancypantki zaszczuly? Zeby nie zostawily na
        > Tobie suchej nitki?
        > Nie narazaj sie....
        > :))))))

        Wypraszam sobie, jestem feministka i wcale nie zaszczuwam mamałgosi.
    • Gość: sabna Re: kobiety frajerki IP: *.copit.pl / *.gliwice.pl 25.02.04, 21:40
      jak swiat swiatem wiekszosc kobiet musiał pracowac, tylko kobiety z wyzszych
      warstw społecznych nie pracowały, podobnie zreszta jak meżczyźni. Dlaczego
      uwaza sie ze to emancypacja zmusiła kobiety do pracy, czy wczesniej nie
      pracowały matki i dzieci w fabrykach, na polach itp? I wreszcie kto te kobiety
      do pracy zmusza jesli chcesz siedziec w domu i cię na to stac to siedź
      emancypacja daje ci właśnie wolny wybór.
    • Gość: Triss Merigold Jestem frajerką IP: *.acn.waw.pl 25.02.04, 21:59
      Cóż jestem frajerką. Pracuję, mam własne mieszkanie i niezależność finansową.

      Na pewno nie są frajerkami kobiety bez grosza przy duszy, które nie odejdą z
      dzieckiem od dręczyciela bo - jak słusznie zauważyła Lola112 - zostaje im wybór
      między schroniskiem a śmietnikiem.
      Nie są frajerkami również niepracujące żony, w wieku 50-lat wymieniane na
      mlodszy model, zostają gołe i wesołe a majątkiem ex-męża cieszy się nowa panna.

      Nie jest również frajerką moja niepracująca koleżanka z bliźniakami, którą mąż
      rozlicza z wydatków co do grosza. Mąż jest bardzo dobry: pracuje, zarabia,
      kupuje sobie trzecią deskę surfingową w sezonie a ona ubiera się w lumpeksach.
      • Gość: Zdzichu-nr1 Re: Jestem frajerką - uwagi na marginesie tematu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.04, 23:06
        Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

        > Nie są frajerkami również niepracujące żony, w wieku 50-lat wymieniane na
        > mlodszy model,

        z moich obserwacji, wymieniane raczej gdzieś w okolicy 38 lat lub wczesnej
        czterdziechy.
        Im bardziej szmalcowny Pan tym wcześniej wymienia.

        > zostają gołe i wesołe a majątkiem ex-męża cieszy się nowa panna.

        Bywa i tak, choć często jednak coś tam dla siebie wyrywają, wciąż można przy
        rozwodzie z winą żądać alimentów na siebie z tytułu "rażącego obniżenia się
        poziomu życia". Problem wtedy, gdy ktoś w życiu nic nie robił zawodowo, a jest
        już nie pierwszej młodości WIELKA PUSTKA tak bym to w skrócie określił

        • triss_merigold6 Re: Jestem frajerką - uwagi na marginesie tematu 25.02.04, 23:18
          Masz rację. Te koło 50-tki były wymieniane na początku lat 90-tych kiedy
          cinkciarze i przemytnicy spirytusu uwierzyli, że są biznesmenami. Teraz średnia
          się obniżyła (przypadek z ostatnich dni: szef kumpeli zostawił 31-letnią
          bystrą, zadbaną i materialnie ustawioną żonę z 3 dzieci dla młodszej).
          Pustka, samotność, wykluczenie towarzyskie, czasem nieumiejętność poradzenia
          sobie z najprostszymi sprawami urzędowymi i prawnymi, dzieci mają własne życie.
          Widziałam na przykładach mam koleżanek, ciężki los.
    • aguszak Re: kobiety frajerki 26.02.04, 10:12
      Jeżeli frajerstwem jest niemożność wyboru, to ja jestem ofiarą tego
      frajerstwa ;)
      A tak na poważnie, to ten miecz jest obosieczny i uzyskując swobodę wyboru
      drogi życiowej, kobiety stały się również odpowiedzialne za siebie, ale często
      też za partnera życiowego, całą rodzinę. Równouprawnienie oznacza równe prawa,
      ale nie zapominajmy o równych obowiązkach. Z tym, że obowiązków (ale i
      satysfakcji) związanych z biologiczną i społeczną rolą kobiety nie możemy
      zrzucić na nikogo innego. Tak więc można stwierdzić, że same wpędziłyśmy się w
      ten kołowrót: praca i macierzyństwo, ale... jakże byłoby to życie ubogie
      gdybyśmy zostały sprowadzone tylko do roli żon-rodzicielek, a trzeba przyznać,
      że wiele z nas radzi sobie doskonale, godząc rolę kobiety wyemancypowanej i
      kobiety-strażniczki ognia domowego.

      Dla mnie osobiście praca nie jest potrzebna do spełnienia życiowego, ale jest
      niezbędna do uzyskania środków ($) na realizację celów, marzeń i możliwości
      pełnego przeżywania codzienności, poczucia bezpieczeństwa. Gdyby mój mąż
      zarabiał wystarczająco na pokrycie tych wszystkich potrzeb, to śmiało mogłabym
      mu oddać w pełni rolę żywiciela rodziny, a sama oddać się rodzinie i samej
      sobie.

      Pozdrowionka :)))

      P.S. Podoba mi się temat wątku :)
      • Gość: tatuja Re: kobiety frajerki IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 19:52

        > Dla mnie osobiście praca nie jest potrzebna do spełnienia życiowego, ale jest
        > niezbędna do uzyskania środków ($) na realizację celów, marzeń i możliwości
        > pełnego przeżywania codzienności, poczucia bezpieczeństwa. Gdyby mój mąż
        > zarabiał wystarczająco na pokrycie tych wszystkich potrzeb, to śmiało
        mogłabym
        > mu oddać w pełni rolę żywiciela rodziny, a sama oddać się rodzinie i samej
        > sobie.


        >>>>>>>Nic dodac, nic ujac. Spelniac sie mozna na wiele sposobow, i jezeli
        zycie nas do tego nie zmusza, fajnie jest miec duuuuzo czasu do dyspozycji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka