mamalgosia
25.02.04, 13:38
"My, kobiety, zachowujemy się jak frajerki. Domagałyśmy się, zeby pozwolono
nam jak mężczyznom pracować. Mężczyźni, nie w ciemię bici, odnieśli się
życzliwie do tego pomysłu. Po co utrzymywać żonę? Co może być złego w tym, że
żona utrzymuje się sama? Ona chce to robić, niech więc to robi!
Wydaje się smutne, że uplasowawszy się tak mądrze na pozycji "słabszej
płci", upodobniłyśmy się teraz, z grubsza biorąc, do kobiet z prymitywnych
plemon, które dzień cały pracuja na polu, wiele mil przemierzając w
poszukiwaniu opału, podczas wędrówek dźwigają na głowie wszystkie garnki i
sprzęty domowe, a wspaniale odziany i przyozdobiony mężczyzna rwie do przodu
nie obciążony niczym, prócz śmiercionośnego oręża służącego do obrony jego
kobiet"
No i co Wy na to? Tak pisze Agatha Christie, a kobiety nadal dążą
do "wyzwolenia" i jeszcze chcą być księżmi (księżycami?) i górniczkami.