zdesperowana_magda
14.04.10, 09:18
temat jakich tu było pełno... po 2,5 letnik związku zerwał ze mną, bo jak się
okazało on nie wie czy mnie kocha i to z dnia na dzień. Szczerze mówiąc całą
ta sytuację rozpętała jego mama, ogólnie jego rodzina ciągle nas pytała o
ślub, wszyscy tego chcieli, z resztą znajomi, którzy w sumie nie myślą jeszcze
o ślubach mówili nam: wy się powinniście pobrać... Mama ostatnio powiedziała
mojemu lubemu, że ona się musi spowiadać z tego, że pozwala nam spać razem w
jej domu (sama mnie namawiała kiedyś żebym została na noc po jakimś tam
weselu). Wiem, że nie było to skierowane przeciwko mnie, ale żeby on wreszcie
się zdecydował i upewnił ją, że będziemy zawsze razem.
On się wkurzył i powiedział, że nie będzie problemu jak mnie nie będzie i że
ze mną zrywa, był pod wpływem alkoholu... Dopiero na nastepny dzien po probie
rozmowy z nim powiedział, że mnie nie kocha, potem się wycofał, że nie wiem co
czuje, ale że teraz nie chce być ze mną, mówi, że czas pokaże...
Próbuję sobie jakoś z tym radzić, nie odzywałam się do niego 2 dni (to rekord,
bo gadaliśmy przez telefon co najmniej 2 godziny dziennie) ale on zadzwonił
pod pretekstem jakiejś mojej starej kurtki którą chciałam wyrzucić, że
chciałby mi oddać... i poszło, smsy, rozmowy, mówi, że tęskni, zaraz, że nie,
że po prostu czuje się samotny...
Chyba jestem żałosna, co? Ja chyba nie umiem bez niego żyć...